Objawienia Maryjne - objawieniami prywatnymi

Matka Kościoła świętego, Matka Jezusa Chrystusa, nasza Matka. Panna Najświętsza. Rozmowy na temat Maryi.
Awatar użytkownika
KyriakeSylwiaWadera
Przybysz
Przybysz
Posty: 3
Rejestracja: 10 lip 2019
Wysłał podziękowań: 5 razy
Płeć:

Re: Objawienia Maryjne - objawieniami prywatnymi

Post autor: KyriakeSylwiaWadera » 2019-07-14, 09:30

Mam pytanie. Czy istnieje coś takiego, jak prywatne uznane objawienia? Moje pytanie bierze się z filmu Mikołaja Kapusty : 3.40 - 342.
Autor filmu odnosi się do słów ks. Dominika Chmielewskiego, który mówi o objawieniach uznanych. W komentarzu Mikołaja Kapusty pojawia się określenie - prywatne uznane. Myślałam, że ssą to oddzielne sprawy.
Ostatnio zmieniony 2019-07-14, 09:56 przez KyriakeSylwiaWadera, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 7151
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 845 razy

Re: Objawienia Maryjne - objawieniami prywatnymi

Post autor: Andej » 2019-07-14, 10:08

Filmików, z reguły, tym razem też, nie oglądam.

Napisałaś "prywatne uznane". I pytasz, czy coś takiego istnieje.
Otóż istnieje znacznie więcej. Albowiem są też prywatnie nieuznane. Są też fałszywe.

Ale rodzi się pytanie, przez kogo uznane? Albowiem są uznane przez Kościół, przez osobę doświadczającą, przez grupkę fascynatów. Ale są też takie, które są przyczyną powstania sekty.

Zdecydowanie powiem, że każde z nich istnieje, istniało i jeszcze nie raz zaistnieje. Tak jak zachód słońca lub sen. Nie da się stwierdzić, że coś co jest faktem może nie istnieć. Z pewnością istnieje. Jeno nie wiadomo, czy jest to rzeczywistym objawieniem. I w tym problem i nieporozumienia. Dlatego tak długo są badane.



Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 7614
Rejestracja: 1 cze 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 1148 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Objawienia Maryjne - objawieniami prywatnymi

Post autor: Marek_Piotrowski » 2019-07-14, 11:10

Zacytuję odpowiedź, której dziś udzieliłem na identyczne pytanie na priv na facebook:
  1. Objawienia prywatne (nawet najbardziej szacowne i uznane przez Kościół) pozostają objawieniami prywatnymi. Objawienie publiczne zakończyło się z chwilą śmierci ostatniego z apostołów.
    We wstępie do objawień Fatimskich papież BXVI napisał:
    "W tym kontekście możemy teraz poprawnie zrozumieć pojęcie "objawienia prywatnego", które odnosi się do wszystkich wizji i objawień, jakie nastąpiły po ukształtowaniu się Nowego Testamentu; jest to zatem kategoria, do której musimy zaliczyć orędzie fatimskie."
  2. Nie ma obowiązku wiary w objawienia prywatne - nawet najszacowniejsze (inna sprawa, czy jest to rozsądne nie wierzyć)
  3. Objawienia prywatne nie mogą (z definicji) wnosić nic do doktryny wiary. Ich rolą jest przypominanie, napominanie, wezwanie do nawrócenia i podniesienie duchowe. Jesli usiłują coś wnosić, jest to sygnał że może z nimi być coś nie tak
    Ich rolą jest zachęta, podniesienie na duchu, zdopingowanie do wiary - a nie tej wiary definiowanie.
    I tak należy z nich korzystać. Mówienie np. że Jezus miał przebite ręce w tym czy innymi miejscu "bo tak było w objawieniu bł.Katarzyny" nie ma sensu - bo mija się z CELEM jaki mają objawienia.
    Nie mogą one nic dodać do Objawienia Chrystusa, które jest pełne, nie opuściło nic istotnego i koniecznego człowiekowi do zbawienia;Są jedynie formą różnych działań w Kościele, a nie dotyczą Jego fundamentów;
  4. Nawet uznane objawienia prywatne nie stanowią dogmatu, Kościół „nie zmusza” do wierzenia w nie, lecz mają one być na usługach wiary;
  5. Rozeznanie objawień, charyzmatów i cudów nigdy nie jest dogmatem. Uznanie autentyczności jakiegoś objawienia nie narzuca, lecz proponuje korzystanie z jego treści. Wierni pozostają wolni w jego ocenie zgodnie z wagą przytoczonych racji, oczywiście pod warunkiem uszanowania władzy;


    Kard. Joseph Ratzinger III TAJEMNICA FATIMSKA – "KOMENTARZ TEOLOGICZNY":
    "Objawienie prywatne wspomaga tę wiarę i okazuje swą wiarygodność właśnie przez to, że odsyła mnie do jedynego objawienia publicznego. Kard. Prospero Lambertini, przyszły papież Benedykt XIV, tak mówił o tym w swoim klasycznym traktacie, który stał się później miarodajnym punktem odniesienia w sprawach beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych: «W przypadku objawień, które zyskały tego rodzaju aprobatę, ich przyjęcie przez wiarę powszechną nie jest obowiązkowe; nie jest nawet możliwe. Objawienia te domagają się raczej przyjęcia przez wiarę indywidualną, posłuszną regułom roztropności, która nam je ukazuje jako prawdopodobne i wiarygodne dla pobożnego umysłu». Flamandzki teolog E. Dhanis, wybitny znawca tego zagadnienia, stwierdza syntetycznie, że na kościelną aprobatę dla objawienia prywatnego składają się trzy elementy: związane z nim orędzie nie zawiera żadnych treści przeciwnych wierze i obyczajom; zasługuje na ogłoszenie, a wierni są upoważnieni do przyjęcia go w sposób roztropny (E. Dhanis, Sguardo su Fatima e bilancio di una discussione, w: «La Civiltŕ Cattolica», 104, 1953 II, 392-406, zwłaszcza 397). Orędzie takie może skutecznie pomagać w lepszym zrozumieniu i przeżywaniu Ewangelii w obecnej epoce; dlatego nie należy go lekceważyć. Jest to pomoc, która zostaje nam udzielona, ale z której nie mamy obowiązku korzystać.
    Rozeznanie jest zawsze oparte na przypuszczeniach, szacuje jedynie zbieżności, nie rości sobie prawa do ścisłego lub nieomylnego dowodu swej oceny;
    Autorytet objawień prywatnych różni się zasadniczo od autorytetu jedynego objawienia publicznego: to ostatnie domaga się, byśmy przyjęli je z wiarą, w nim bowiem Bóg sam przemawia do nas ludzkimi słowami i za pośrednictwem żywej wspólnoty Kościoła. Wiara w Boga i w Jego słowo odróżnia się od jakiejkolwiek innej wiary, ufności czy ludzkiej opinii. Przekonanie, że to Bóg mówi, daje mi gwarancję, że spotykam tu samą prawdę, dzięki czemu zyskuję pewność, jakiej nie można osiągnąć w żadnej innej formie ludzkiego poznania. Na tej pewności buduję swoje życie i jej zawierzam się w chwili śmierci.
    (...)
    Objawienie prywatne wspomaga tę wiarę i okazuje swą wiarygodność właśnie przez to, że odsyła mnie do jedynego objawienia publicznego. Kard. Prospero Lambertini, przyszły papież Benedykt XIV, tak mówił o tym w swoim klasycznym traktacie, który stał się później miarodajnym punktem odniesienia w sprawach beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych: «W przypadku objawień, które zyskały tego rodzaju aprobatę, ich przyjęcie przez wiarę powszechną nie jest obowiązkowe; nie jest nawet możliwe. Objawienia te domagają się raczej przyjęcia przez wiarę indywidualną, posłuszną regułom roztropności, która nam je ukazuje jako prawdopodobne i wiarygodne dla pobożnego umysłu». Flamandzki teolog E. Dhanis, wybitny znawca tego zagadnienia, stwierdza syntetycznie, że na kościelną aprobatę dla objawienia prywatnego składają się trzy elementy: związane z nim orędzie nie zawiera żadnych treści przeciwnych wierze i obyczajom; zasługuje na ogłoszenie, a wierni są upoważnieni do przyjęcia go w sposób roztropny (E. Dhanis, Sguardo su Fatima e bilancio di una discussione, w: «La Civiltŕ Cattolica», 104, 1953 II, 392-406, zwłaszcza 397). Orędzie takie może skutecznie pomagać w lepszym zrozumieniu i przeżywaniu Ewangelii w obecnej epoce; dlatego nie należy go lekceważyć. Jest to pomoc, która zostaje nam udzielona, ale z której nie mamy obowiązku korzystać."


    Polecam gorąco cąły tekst https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/ko ... ima_4.html
  6. Katechizm zawiera na ten temat, w kanonie 67, ciekawe zdanie:
    Zmysł wiary wiernych, kierowany przez Urząd Nauczycielski Kościoła, umie rozróżniać i przyjmować to, co w tych objawieniach stanowi autentyczne wezwanie Chrystusa lub świętych skierowane do Kościoła.
    Wygląda to na sugestię, że KKK dopuszcza iż nie wszystko w tych objawieniach jest "autentycznym wezwaniem Chrystusa lub świętych" lecz są rzeczy które pochodzą od samych wizjonerów.

    Pewne objawienia prywatne, są dopuszczone do kultu gdyż zostały zbadane doktrynalnie. Dopuszczone, ale NIE nakazane. Zostały pozostawione każdemu do oceny - nie tylko ich prawdziwość, ale także przydatność do budowania osobistej świętości
  7. Jedna z zasad rozeznawania objawień prywatnych mówi wprost o tym, że pycha szatańska często jest widoczna w stosowaniu „duchowego szantażu związanego z jakimś przekleństwem, np. przez żądanie, aby nikt nie wątpił w prawdziwość objawienia, a jeżeli wątpi - to ma grzech. Prawdziwie objawiająca się Matka Boża nigdy nie użyje takiego szantażu
  8. Objawienia prywatne nie mają takiego "zabezpieczenia" jak Objawienie Publiczne. Dlatego, nawet prawdziwe, mogą zostać źle zrozumiane, zapamiętane lub zapisane.
    Objawienia prywatne często stanowią pomieszanie objawienia i elementu ludzkiego - takie elementy znajdują się nawet w najbardziej uznanych objawieniach prywatnych jak Fatima
    Na przykład nie wierzę by dobrze został przekazany taki fragment z (skądinąd szacownych) objawień z La Salette:
    "Jeśli mój lud się nie opamięta, pozwolę aby ręka Syna mego spadła nań; a jest ona tak silna, tak ciężka, że nie utrzymam jej już dłużej. Jakże już długo cierpię za was"
    Wg mnie ten fragment stawia zarówno Jezusa, jak i Maryję w skrajnie nieprawdziwym miejscu.
  9. Język objawień prywatnych często jest symboliczny - i nie należy ich brać dosłownie. Tym bardziej dotyczy to wizji
  10. Nie można przeciwstawiać objawień prywatnych Magisterium - to świadczy albo o błędzie tych pierwszych, albo o błędzie w jakim znajduje się ten, kto przeciwstawia.
  11. Nauka Kościoła ogłaszana jest przez magisterium, a nie mistyków
    I przede wszystkim nie nalezy wynosić objawień ponad życie sakramentalne i życie Objawieniem Publicznym. Wielu ludzi się wydaje że są niezwykle "pobożni" bo żyją jakimiś (choćby i prawdziwymi) objawieniami, szukają ciągle nowych zeszytów z opisami wciąż nowych orędzi itd.
    Pragnienie nadzwyczajnych objawień rozwija niebezpieczną ciekawość.
    Św. Jan od Krzyża pisze: "Nic milszego dla szatana nad duszę, która szuka objawień i jest na nie chciwa; znaczy czynić mu wszelkie ułatwienia, by mógł podsunąć błędy i osłabić wiarę i w ten sposób dusza jest narażona na wszelkie dziwactwa i silne pokusy."
Dodano po 1 minucie 14 sekundach:
Przy okazji mój komentarz do przywołanego filmu Mikołaja:
Mikołaju, z przyjemnością oglądałem pierwszą część Twojego filmu. Nawet ucieszyłem się, że będę się tym razem mógł z Tobą zgodzić - a nawet przyklasnąć.
Rzeczywiście wiara w objawienia prywatne - czyli WSZYSTKIE po śmierci ostatniego z apostołów - nie jest obowiązkowa.
Co więcej, w ostatnich latach obserwujemy jakąś szaleńczą pogoń wielu osób za objawieniami prywatnymi - a to tu, a to tam.
Zamiast dbać o dobre poznanie "core" chrześcijaństwa, ciągle jakieś nowe objawienia, modlitewki...
Mam szacunek do objawień prywatnych, ale to nie jest dobre ich użycie. Zresztą wolę się kierować tym, co pewne - Biblią, Tradycją, Magisterium.

Niemniej w dalszej części filmu mina mi zrzedła.

Po pierwsze - i ten błąd robisz już w którymś kolejnym filmie - używasz pojęcia "Słowo Boże" jako równoważnego z pojęciem "Biblia". Otóż łatwo udowodnić na podstawie Biblii że to nieprawda. Biblia zawiera Słowo Boże, ale go nie wyczerpuje. To właśnie zauważyli prawdopodobnie Twoi adwersarze i słusznie CI wytknęli - bowiem katolicka wierność Biblii nie może się opierać na niebiblijnej zasadzie "sola scriptura".

Po drugie - w kolejnym filmie twierdzisz faszywie, jakoby Sobór Watykański II "odrzucił" maryjność św. Ludwika de Montfort. Co jest oczywiście fałszem. Sobór nie zgodził się (moim zdaniem słusznie) na dogmatyzację tytułu "Pośredniczka" - i wyjaśnił dlaczego (by uniknąć nieporozumień - ponieważ to samo słowo oznacza co innego w stosunku do Maryi i w stosunku do Jezusa). Nie oznacza to ani trochę odrzucenia maryjności św. Ludwika (o czym najlepiej świadczą późniejsze encykliki papieskie).

Po trzecie wreszcie - nieładnie postępujesz wobec swoich adwersarzy. Nie, nie zamierzam wchodzić w istotę Waszego sporu (za słabo znam nauczanie "Wojowników Maryi", zresztą nikt mnie nie ustanowił rozjemca pomiedzy Wami). Podzielam zniesmaczenie tekstami którymi niektórzy z nich CIę obdarzyli. Ale...
Jesteś tu trochę "cwany". W istocie zarzucasz ks. Chmielewskiemu znacznie gorsze rzeczy, niż On Tobie. Tyle że czynisz to, na zimno (tak to odbieram) w pozornie grzecznej i correct formie. Takie "obrzucanie błotem mając na rękach rękawiczki". W istocie jednak budujesz mega ciężkie zarzuty (np. w tytule tego filmu- jakoby ks. Chmielewski "odszedł od Słowa".
Albo - na przykład - twierdzisz że przecież nie twierdziłeś, ze "wojownicy Maryi" czerpią nauczanie TYLKO od Belzebuba - ale zupełnie pomijasz, ze poświęciłeś tej sprawie większość uwagi, marginalizując inne źródła).
Jesteś wytrawnym blogerem i znasz mnóstwo takich sztuczek. Wiesz jak "ładnie" obrazić adwersarzy, by potem się żalić że "nie postępują jak chrześcijanie".
Tymczasem nie dziwię się, że "wychodzą z nerw" ludzie, których duchowość wyśmiewasz (tak, wyśmiałeś św.Ludwika, cokolwiek byś nie opowiadał o tym jakie te Twoje śmieszki są rzekomo niewinne).

Narzekasz, że nie podjęto z Tobą polemiki merytorycznej - ale kiedy ją podjąłem w trzech filmach:
Czy powinniśmy czerpać naukę od protestantów http://analizy.biz/filmy/II.htm
Czy nauka św.Ludwika de Montfort jest niebiblijna? http://analizy.biz/filmy/III.htm
Czy sobór odrzucił maryjność św.Ludwika de Montfort? http://analizy.biz/filmy/IV.htm
nie uznałeś za stosowne się do nich odnieść.
pozdrawiam
Marek



ODPOWIEDZ