Medytacja chrzescijańska

Dlaczego powinniśmy się modlić, jak powinniśmy to robić, za kogo, do kogo? Tutaj też możemy prosić inne osoby o modlitwę za nas, za naszych bliskich i innych ludzi.

Moderator: Junior moderator

Awatar użytkownika
Nordberath
Przybysz
Przybysz
Posty: 10
Rejestracja: 29 paź 2018
Lokalizacja: Kraków
Wyznanie: Katolicyzm
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Płeć:

Re: Medytacja chrzescijańska

Post autor: Nordberath » 2018-10-30, 22:22

Właśnie się zastanawiam jak to jest charyzmatycznie medytować.... Dzisiaj byłem na spotkaniu wspólnoty, modlitwy i śpiewy do Pana Jezusa i Ducha Świętego. Z jednej strony ciekawe doświadczenie dla mnie, coś innego niż "standardowa" Msza w kościele, ale z drugiej strony pojawił się pewien niepokój i zacząłem się zastanawiać czy żeby być bliżej z Bogiem, usłyszeć np. Jego głos bądź wskazówki, konieczne jest "dać się ponieść" w Uwielbieniu? Co robić, co mówić, o co prosić? Albo czy właśnie w ciszy, w tej "swojej izdepce" powtarzać jak mantrę słowa modlitw i po prostu czekać? Ewentualnie może medytować modlitwy bądź swoje prośby do Ducha Świętego i prosić by spłynął?

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentaor
Elitarny komentaor
Posty: 4026
Rejestracja: 1 cze 2016
Wysłał podziękowań: 152 razy
Otrzymał podziękowań: 518 razy

Re: Medytacja chrzescijańska

Post autor: Marek_Piotrowski » 2018-10-30, 23:13

Dezerter pisze:
2018-10-30, 21:19
I zadziałało, spłynął na mnie z góry taki spokój, taki szum, taka mgiełka - poczułem miłość Bożą jego obecność, pokój Boży- prawdziwy szalom - roztapiałem się jak masełko, otoczony i wypełniony miłością Bożą :) O:-) :x
... oczywiście nie trwało to zbyt długo ...
ale i tak było warto charyzmatycznie medytować ;)
Clou "duchowości charyzmatycznej" - "poczuć".
Załamka.

Awatar użytkownika
Nordberath
Przybysz
Przybysz
Posty: 10
Rejestracja: 29 paź 2018
Lokalizacja: Kraków
Wyznanie: Katolicyzm
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Płeć:

Re: Medytacja chrzescijańska

Post autor: Nordberath » 2018-10-31, 09:16

Nie rozumiem, chyba w tym wszystkim chodzi o to by Bóg stał się żywy w naszym życiu, a wiara nie była tylko pustą religijnością. A skoro ktoś jest żywy to właśnie czuje się obecność tego kogoś w różny sposób.

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentaor
Elitarny komentaor
Posty: 4026
Rejestracja: 1 cze 2016
Wysłał podziękowań: 152 razy
Otrzymał podziękowań: 518 razy

Re: Medytacja chrzescijańska

Post autor: Marek_Piotrowski » 2018-10-31, 09:50

Katechizm: 2005 Łaska, należąc do porządku nadprzyrodzonego, wymyka się naszemu doświadczeniu i może być poznana jedynie przez wiarę. Tak więc nie możemy opierać się na naszych odczuciach czy naszych uczynkach, by na ich podstawie wnioskować, że jesteśmy usprawiedliwieni i zbawieni (…)
Często mówi się, że emocje są częścią nas samych: dlatego nie należy ich wykluczać ze sfery naszej wiary. Jest w tym wiele prawdy, choć tradycyjne nauczanie katolickie każe nie ufać uczuciom; jest to bowiem ta nasz władza, która jest najbardziej podatna na manipulacje czy błędy.

Uczuciowo bliskość Boga odczuwają ludzie wszystkich wiar - i o niczym to jeszcze nie przesądza.

Awatar użytkownika
sam2
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 281
Rejestracja: 5 lip 2018
Wysłał podziękowań: 6 razy
Otrzymał podziękowań: 22 razy

Re: Medytacja chrzescijańska

Post autor: sam2 » 2018-10-31, 10:08

Nordberath pisze:
2018-10-30, 22:22
Właśnie się zastanawiam jak to jest charyzmatycznie medytować.... Dzisiaj byłem na spotkaniu wspólnoty, modlitwy i śpiewy do Pana Jezusa i Ducha Świętego. Z jednej strony ciekawe doświadczenie dla mnie, coś innego niż "standardowa" Msza w kościele, ale z drugiej strony pojawił się pewien niepokój i zacząłem się zastanawiać czy żeby być bliżej z Bogiem, usłyszeć np. Jego głos bądź wskazówki, konieczne jest "dać się ponieść" w Uwielbieniu? Co robić, co mówić, o co prosić? Albo czy właśnie w ciszy, w tej "swojej izdepce" powtarzać jak mantrę słowa modlitw i po prostu czekać? Ewentualnie może medytować modlitwy bądź swoje prośby do Ducha Świętego i prosić by spłynął?
Chyba nie czytasz co mowia Pisma albo dodajesz swoje wyobrazenia wykreowane przez innych.
Tak masz sie modlic w swojej izdebce, a to co Bog chce zrobic to zrobi bo to jest i bedzie dobre dla ciebie.
Wystarczy ze bedziesz wierzyl, a nie czekal na cud.
Nie kazdy bedzie charyzmatykiem i nie kazdy nauczycielem, a czekanie na jakies znaki to jak proba kierowania Bogiem, czy Duchem Swietym.
Duch Swiety wieje kedy chce, a nie tam gdzie my chcemy, jak chcemy i kiedy chcemy.
Takie oczekiwanie cudow i niezwyklych znakow to objaw slabej wiary i w duzym stopniu prowadzi do uzaleznienia wiary od znakow i cudow.
Pozniej kazdy manipulator takiego "wierzacego" latwo i szybko zmanipuluje pokazujac mu jakies sztuczki i wmawiajac ze to cuda i znaki od Boga.
Jak bedziesz bardzo glodny to kazdy ochlap bedzie pyszny.
Jak bedziesz czekal na znaki, to wykreujesz tak wielki glod tych znakow ze lykniesz pozniej kazda sztuczke jak pelikan rybe i odejdziesz od zdrowej wiary i nauki w sina dal zwiedziony falszywymi znakami.
Taki glod kreuje wielle grup odnowy swoimi dzialaniami-zabawami i wmawianiem wiernym ze tak ma wygladac wiara.
Pozniej wszyscy zaczynaja jezdzic za cudami i doznaniami by tez cos poczuc, a laduja jako ofiary "uzdrowicieli".
Jezus mowil "gdzie dwoje lub troje zbiera sie w imie moje jestem wsrod nich", i "gdy dwoje zgodnie o cos prosic beda Ojciec im to da",
Jedno i drugie mozliwe jest we wlasnym parafialnym kosciele czy kaplicy i do tego nie jest potrzebny zadn charyzmatyk. Problem w tym czy jest tam choc dwoje ktorzy sie zebrali w imie Jego i czy mimo ogloszonej intencji faktycznie zgodnie prosza, a nie kazdy dla siebie. Jezus nauczal ze mamy sluzyc innym, a nie sobie samemu. Myslec o innych, a nie o sobie czy mnie ktos doceni, pochwali, czy wyniesie na piedestal bym byl wazny wsrod innych i innym imponowal.
Chcesz cos dobrego zrobic, to jak idziesz do kosciola na Msze Sw. to badz tam na spotkaniu z innymi w Imie Jezusa i pros dokladnie o to jaka jest intencja i dla tego dla kogo jest ta intencja, tak szczerze z serca i bez jakichkolwiek innych mysli i innych intencji. Jesli bedzie tam jeszcze jedna taka osoba to modlitwa bedzie skuteczna, jesli nie bylo drugiej to skutek bedzie wiadomy.
Wielu nawet nie ma pojecia ze wlasnie to o czym pisze powyzej lacznie z przystapieniem do Komunii Sw. jest wlasnie pelnym udzialem w Eucharystii i Mszy Sw.
Chcesz znakow i cudow, to sam na Mszy Sw. mozesz sie do nich przyczynic, by Bog spelnial swoja obietnice.
Usiadz w lawce tak by byla twoja mala izdebka, zeby cie nawet nikt nie zauwazal i badz jednym z tych "dwoje ktorzy zebrali sie w imie moje" i badz jednym z tych co prosza zgodnie.
Ostatnio zmieniony 2018-10-31, 10:24 przez sam2, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Nordberath
Przybysz
Przybysz
Posty: 10
Rejestracja: 29 paź 2018
Lokalizacja: Kraków
Wyznanie: Katolicyzm
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Płeć:

Re: Medytacja chrzescijańska

Post autor: Nordberath » 2018-10-31, 10:23

Dobra bo widzę, że mnie nie rozumiecie :D

Łaska, należąc do porządku nadprzyrodzonego, wymyka się naszemu doświadczeniu i może być poznana jedynie przez wiarę. Tak więc nie możemy opierać się na naszych odczuciach czy naszych uczynkach, by na ich podstawie wnioskować, że jesteśmy usprawiedliwieni i zbawieni (…)

Tak, człowiek po emocjach i uczuciach nie powinien wnioskować czy będzie usprawiedliwiony i zbawiony bo zbawia jedynie Jezus Chrystus, a my poznajemy i prorokujemy tylko po części.

Chyba nie czytasz co mowia Pisma albo dodajesz swoje wyobrazenia wykreowane przez innych.
Nie, powtórzę po części tylko poznajemy i prorokujemy więc nie stawiaj tez których nie jesteś w stanie udowodnić.

Tak Bóg działa kiedy chce i jak chce, a my mamy być gotowi i czuwać, żeby nie przegapić. Tak jak Ci służący, którzy przegapili przyjście Pana i drzwi zostały im zamknięte.

Znaki od Boga to nie tylko wielkie cuda, często są to drobne szczegóły, drobne uczynki miłosierdzia, dlatego warto być uważnym i czekać "na ten cud " jak to określiłeś.

Dobra, a teraz trzon. Bóg jest niezmierzony i niepojęty, dlatego On sam i to co pochodzi od niego opisywane jest po przymiotach. I tak będąc dziećmi Bożymi, tzn mając w sobie Ducha Świętego, mamy jego owoce w sobie, tymi owocami są spokój, radość, życzliwość, cierpliwość, miłość. Ba sama miłość opisywana jest po przymiotach. Nie są to emocje, a jednak je się czuje. I właśnie taka jest różnica pomiędzy emocjami a czuciem bliskości Boga.
Kolejna kwestia, czym dla was jest życie w Komunii z Bogiem? Bóg dla każdego ma swoje powołanie i chce być najbliżej nas jak tylko się da. A realizacja powołania przecież opiera się min na uczynkach, tym co robimy.

Co do chodzenia do Kościoła i modlitwy, przecież modląc się nie modlę się sam tylko modlę się z Duchem/ w Duchu świętym. I właśnie dlatego modlitwy nie są skuteczne bo ludzie nie zdają sobie sprawy z roli jaką Duch Święty odgrywa w modlitwie. To on jednoczy wiernych a nie intencja wyczytana przez księdza.

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentaor
Elitarny komentaor
Posty: 4026
Rejestracja: 1 cze 2016
Wysłał podziękowań: 152 razy
Otrzymał podziękowań: 518 razy

Re: Medytacja chrzescijańska

Post autor: Marek_Piotrowski » 2018-10-31, 10:28

Nordberath pisze:
2018-10-31, 10:23
Dobra bo widzę, że mnie nie rozumiecie :D

Łaska, należąc do porządku nadprzyrodzonego, wymyka się naszemu doświadczeniu i może być poznana jedynie przez wiarę. Tak więc nie możemy opierać się na naszych odczuciach czy naszych uczynkach, by na ich podstawie wnioskować, że jesteśmy usprawiedliwieni i zbawieni (…)

Tak, człowiek po emocjach i uczuciach nie powinien wnioskować czy będzie usprawiedliwiony i zbawiony bo zbawia jedynie Jezus Chrystus, a my poznajemy i prorokujemy tylko po części.

Chyba nie czytasz co mowia Pisma albo dodajesz swoje wyobrazenia wykreowane przez innych.
Nie, powtórzę po części tylko poznajemy i prorokujemy więc nie stawiaj tez których nie jesteś w stanie udowodnić.

Tak Bóg działa kiedy chce i jak chce, a my mamy być gotowi i czuwać, żeby nie przegapić. Tak jak Ci służący, którzy przegapili przyjście Pana i drzwi zostały im zamknięte.

Znaki od Boga to nie tylko wielkie cuda, często są to drobne szczegóły, drobne uczynki miłosierdzia, dlatego warto być uważnym i czekać "na ten cud " jak to określiłeś.
Niestety, powyższe nie zawiera żadnego argumentu. Nie odpowiem, bo nie ma tu niczego na co można by odpowiedzieć.

Dobra, a teraz trzon. Bóg jest niezmierzony i niepojęty, dlatego On sam i to co pochodzi od niego opisywane jest po przymiotach. I tak będąc dziećmi Bożymi, tzn mając w sobie Ducha Świętego, mamy jego owoce w sobie, tymi owocami są spokój, radość, życzliwość, cierpliwość, miłość.
Uściślijmy: Ga 5:22-23 bt4 "(22) Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, (23) łagodność, opanowanie. Przeciw takim [cnotom] nie ma Prawa."
Ba sama miłość opisywana jest po przymiotach. Nie są to emocje, a jednak je się czuje. I właśnie taka jest różnica pomiędzy emocjami a czuciem bliskości Boga.
Nic podobnego. to, czy mamy w sobie owoce typu miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć itd nie ocenia się po tym, czy "czujemy" że je mamy. Ocenia się po konkretach.
Kolejna kwestia, czym dla was jest życie w Komunii z Bogiem? Bóg dla każdego ma swoje powołanie i chce być najbliżej nas jak tylko się da. A realizacja powołania przecież opiera się min na uczynkach, tym co robimy.

Co do chodzenia do Kościoła i modlitwy, przecież modląc się nie modlę się sam tylko modlę się z Duchem/ w Duchu świętym. I właśnie dlatego modlitwy nie są skuteczne bo ludzie nie zdają sobie sprawy z roli jaką Duch Święty odgrywa w modlitwie. To on jednoczy wiernych a nie intencja wyczytana przez księdza.
Nie widzę związku z tematem.

Awatar użytkownika
Nordberath
Przybysz
Przybysz
Posty: 10
Rejestracja: 29 paź 2018
Lokalizacja: Kraków
Wyznanie: Katolicyzm
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Płeć:

Re: Medytacja chrzescijańska

Post autor: Nordberath » 2018-10-31, 10:34

Czytacie, a nie rozumiecie, patrzycie a nie widzicie, słuchacie a nie słyszycie....

Nie zawiera argumentu, bo to mówi Pismo Święte...

Nic podobnego. to, czy mamy w sobie owoce typu miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć itd nie ocenia się po tym, czy "czujemy" że je mamy. Ocenia się po konkretach.
Tak pewnie, weź linijkę i zmierz, albo wagę i zważ. A tak na poważnie tymi konkretami, o którymi mówisz są mogą być właśnie uczynki.... ;) No ale zacytowałeś katechizm, który mówi że uczynki o tym nie świadczą... Więc masz paradoks.

Nie widzę związku z tematem.
Patrz na 1 zdanie ;)

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentaor
Elitarny komentaor
Posty: 4026
Rejestracja: 1 cze 2016
Wysłał podziękowań: 152 razy
Otrzymał podziękowań: 518 razy

Re: Medytacja chrzescijańska

Post autor: Marek_Piotrowski » 2018-10-31, 10:35

Nie zrozum mnie proszę źle: masz rację że uniesienia medytacji czy kontemplacji tonie to samo co uczucia.
Właśnie na to zwracam uwagę: co jest celem.
Encyklika św.Piusa X Pascendi dominici gregis :
"Wszelkie fantazje, odnoszące się do uczuć religijnych, nie obalą powszechnego głosu sumienia: otóż ten głos powszechny sumienia poucza nas, że wzruszenie oraz wszystko to, co zniewala duszę, nie pomaga lecz utrudnia badanie prawdy, a mamy tu na myśli bezwzględną prawdę; tamta czysto subiektywna, twór uczucia i czynu może posłużyć jako igraszka słów, ale na nic się nie przyda człowiekowi, który pragnie przede wszystkim wiedzieć, czy poza nim istnieje Bóg, w którego ręku spocznie kiedyś jego przeznaczenie.

By nadać uczuciu pewne podstawy, moderniści uciekają się do doświadczenia jako czynnika pomocniczego. Lecz cóż ono może tam wnieść nowego? Absolutnie nic, chyba to jedynie, że stanie się ono silniejszym a stąd w równym stosunku będzie silniejsze przekonanie o danej prawdzie.
Ale ani jedno ani drugie nie jest w stanie sprawić, aby uczucie przestało być uczuciem, by zmieniło swą naturę tak bardzo zwodniczą, jeśli nie jest kierowane rozumem; przeciwnie i jedno i drugie umacnia i wspomaga ową naturę, gdyż im silniejszym jest uczucie, tym bardziej ono jest uczuciem. Mając tu do czynienia z uczuciem religijnym i z owym doświadczeniem, zawartym w uczuciu, zdajecie sobie sprawę z tego dobrze, Czcigodni Bracia, jakiej tu potrzeba roztropności, właściwie jakiej nauki, któraby przewodziła tej roztropności. Z pracy nad duszami znacie
dobrze te, które zwykły iść za popędem uczucia; wiecie to również z dzieł ascetycznych, którymi tak pogardzają moderniści, a przecież owe dzieła ascetyczne wykazują zasoby wiedzy o wiele wyższej, niż ich wiedza oraz wyższą od nich subtelność obserwacji; to też wydaje nam się szaleństwem a przynajmniej wielką nieroztropnością podążać bez żadnego badania za tymi wewnętrznymi doświadczeniami, które tak wielką rolę odgrywają u modernistów."

Awatar użytkownika
sam2
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 281
Rejestracja: 5 lip 2018
Wysłał podziękowań: 6 razy
Otrzymał podziękowań: 22 razy

Re: Medytacja chrzescijańska

Post autor: sam2 » 2018-10-31, 10:40

Jednosc z Bogiem to jednosc z Bliznimi, a nie jak sie wielu wydaje osobiste-personalne odczucie Boga.
Jesli nie masz milosci blizniego to Duch Sw. nie polaczy cie z innymi bliznimi. Milos blizniego jest jak kanal radiowy ustawiony na wlasciwa czestotliwosc na ktorej dzial Duch Sw.

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentaor
Elitarny komentaor
Posty: 4026
Rejestracja: 1 cze 2016
Wysłał podziękowań: 152 razy
Otrzymał podziękowań: 518 razy

Re: Medytacja chrzescijańska

Post autor: Marek_Piotrowski » 2018-10-31, 10:42

Nordberath pisze:
2018-10-31, 10:34
Czytacie, a nie rozumiecie, patrzycie a nie widzicie, słuchacie a nie słyszycie....

Nie zawiera argumentu, bo to mówi Pismo Święte...
Nie zawiera argumentu, bo nie odnosi się do tezy, z jaką polemizujesz.
Nic podobnego. to, czy mamy w sobie owoce typu miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć itd nie ocenia się po tym, czy "czujemy" że je mamy. Ocenia się po konkretach.
Tak pewnie, weź linijkę i zmierz, albo wagę i zważ.
Nie trzeba. A uczucia z pewnością nie są dobrym przyrządem pomiarowym w tej sprawie.
A tak na poważnie tymi konkretami, o którymi mówisz są mogą być właśnie uczynki.... ;)
Jak najbardziej. Ale same uczynki to jeszcze nie wszystko.
No ale zacytowałeś katechizm, który mówi że uczynki o tym nie świadczą... Więc masz paradoks.
Nie. Same uczynki jeszcze o tym nie śwadczą.
Nie widzę związku z tematem.
Patrz na 1 zdanie ;)
Niczego nie wyjaśnia.

Podam Ci przykład (przejaskrawiony, dla lepszego zrozumienia i na przykładzie innej - mam nadzieję że dla obu nas oczywistej- tezy).
Otóż dyskutant A wyraża twierdzenie: "Zbawienie pochodzi z Ofiary Chrystusa"
Na to dyskutant B odpowiada: "Nie, bo Pismo Święte mówi >> "Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym."<</Mat 3:11-12/"

Niewątpliwie odpowiedź dyskutanta B mówi to, co zawiera Pismo Święte. Ale czy naprawdę jest argumentem na temat tezy postawionej przez dyskutanta A?
Ostatnio zmieniony 2018-10-31, 10:43 przez Marek_Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Nordberath
Przybysz
Przybysz
Posty: 10
Rejestracja: 29 paź 2018
Lokalizacja: Kraków
Wyznanie: Katolicyzm
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Płeć:

Re: Medytacja chrzescijańska

Post autor: Nordberath » 2018-11-16, 20:13

Pewnie że jest argumentem na temat tej tezy, przecież w tym fragmencie Jan Chrzciciel mówi o Jezusie Chrystusie, czyli Biblia sama sobie potwierdza. Natomiast dyskutant B cytuje Pismo Święte prawdopodobnie go nie rozumiejąc :>. Natomiast jeżeli chodzi o Twój wcześniejszy post encyklikę św. Piusa myślę że to wszystko sprowadza się do sztuki rozeznawania dobra i zła. Odrębną kwestią jest jak ćwiczyć to rozeznawanie.

Zapraszamy na bloga Pani Zofii https://zchrystusem.pl/wedruj
ODPOWIEDZ