Droga Krzyżowa

Dlaczego powinniśmy się modlić, jak powinniśmy to robić, za kogo, do kogo? Tutaj też możemy prosić inne osoby o modlitwę za nas, za naszych bliskich i innych ludzi.
Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 6900
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 792 razy

Re: Droga Krzyżowa

Post autor: Andej » 2019-04-11, 18:57

Pięknie napisał dawid491. Słusznie podkreślił przemianę. Skruchę. Ale też wiarę w moc Jezusa i Jego Istotę, czyli boskość. To jest szokujące. I przemiana i wiara. Być może dawid491 ma rację. Całkowitą. A na pewno częściową.
Mnie zastanawia mały niuans. Oni najpierw złorzeczyli. Będąc już na krzyżach. Wyciągam z tego wniosek, że tamci nie zostali przybici albo/i nie byli poddani wcześniej torturom, w takim stopniu jak Jezus. Jezus był tak przybity, że każdy oddech sprawiał dodatkowy wielki ból. A cóż dopiero wypowiedziane słowo. Mówienie wymaga głębszych wdechów. Nie sądzę, aby złoczyńcy, byli masochistami. Nie sądzę, aby dla przyjemności zadawali sobie ból. Jeśli przeklinali Jezusa, to nie mogło to sprawiać im wielkiego bólu.
Rozumiem, że Jezus był biczowany, aby wzbudzić litość. Dość przewrotny pomysł Piłata. Ale biczowanie było zwyczajem. I późniejsze wyszydzanie. Czy rzeczywiście obaj złoczyńcy zostali potraktowani łagodniej? Jeśli tak, to dlaczego?
Ale ta różnica to chyba za mało. Na obrazach, chyba wszystkich, złoczyńcy są jedynie skrępowani sznurami? Czy nie byli przybijani? Człowiekowi przybitemu trudniej jest mówić cokolwiek, niż skrępowanemu sznurami. A może byli bardziej odporni na ból? Może często brali udział w bijatykach i byli przyzwyczajeni do bólu? Nie wiem. Nie natknąłem się na opis sugerujący, że wszyscy trzej skazańcy były przybici. Ale też brak info, że jeden został potraktowany wyjątkowo. Nie można jednak tego odrzucić, gdyż był oskarżony o największe zbrodnie. Przeciw Bogu (wg Żydów), przecie cezarowi (wg Rzymian).
Warto przeczytać o sposobach przeprowadzania egzekucji przez Rzymian i o tej szczególnej egzekucji: https://agape.pl/index/?id=fb7b9ffa5462 ... 85a093e6d7



Tagi tematu:

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 7030
Rejestracja: 1 cze 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 477 razy
Otrzymał podziękowań: 963 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Droga Krzyżowa

Post autor: Marek_Piotrowski » 2019-04-12, 17:31

12. Matka i umiłowany uczeń pod krzyżem Jezusa.
Czy łatwiej jest cierpieć, gdy bliscy są z nami?
Nie wiem. Oni też cierpią.
Wiesz że musisz zrobić to co robisz.
Wiesz też, że Ona cierpi. Że wolałaby być na krzyżu zamiast swojego Dziecka.

Wszyscy chyba zwątpili. Jan być może też, ale pewnie był zacniejszy od innych.
Nie jest chyba pod krzyżem dlatego, że wierzy.

Inni uciekli, co im wypominamy.
Ha! ciekaw jestem, kto z nas na ich miejscu by się odważył zostać.
Ja pewnie nie.
Piotr niby się zaparł, ale przynajmniej poszedł na początku za aresztantem.
Zmył się, jak zrobiło się niebezpiecznie.
Chyba ja też bym tak zrobił... mam nadzieję, że choć tyle...

Piotra nie ma w pobliżu krzyża. Nie pierwszy papież, ale Jan musi reprezentować Kościół w chwili obdarowania Go Matką.
Wkrótce Smok zacznie walkę z Jej dziećmi. Z tymi "z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa"/Ap 12:17/
Dom Kościoła będzie tam, gdzie Ona, Ona zawsze tam, gdzie Kościół.

W ogóle kobiety jakoś mniej się boją - przy krzyzu też są Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, oraz Salome.
Może dlatego, że sa dla reszty świata nieważne i nieistotne. Nie to, co mężczyźni. Wielcy i silni, którzy jeszcze niedawno rozkazywali demonom i chcieli zesłać ogień z Nieba na tych, których nie zdołali nawrócić.
A teraz zostały kobiety.



Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 6900
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 792 razy

Re: Droga Krzyżowa

Post autor: Andej » 2019-04-12, 18:44

Nie wiem, jakie były zwyczaje. Czy najbliżsi mieli prawo być świadkami kaźni? Ale ze strony podburzonej gawiedzi groził im atak. Nie tylko słowny. Musieli się liczyć z nieprzewidywalnymi reakcjami tłumu. Zwłaszcza, gdy żołnierze odejdą po wykonaniu zadania. Z pewnością obecność wymagała odwagi.
Jezus, czy dla Niego obecność Matki nie była dodatkowa traumą? Był świadom Jej rozpaczy. Widział załamanie ucznia.
Jednak byli tam potrzebni. Aby usłyszeć ostatnią wolę. Aby Jezus mógł powierzyć ich sobie wzajem.
Czy mogło to być pocieszeniem dla Matki? Czy w tym momencie dotarło? Czy mogło się przebić do świadomości, która cała była skoncentrowana na wyjątkowo bolesnej agonii. Dla Jana było to wyróżnieniem. Wielkim obowiązkiem. I wyzwaniem. Rozpacz.
Stali w bólu, patrzyli na ból. Zapewne nie słyszeli obraźliwych okrzyków. Ale czuli i widzieli otaczającą nienawiść. Niezrozumiałą. Bezsensowną. Stali nie mając pewności, że wrócą do domu. Ale odejść nie potrafili. Miłość może być silniejsza niż życie. Miłość często jest silniejsza od największego cierpienia.
Widać w tym naszą słabość. Moją słabość. Tchórzostwo.



Awatar użytkownika
david491
Gawędziarz
Gawędziarz
Posty: 455
Rejestracja: 6 lut 2017
Wysłał podziękowań: 16 razy
Otrzymał podziękowań: 70 razy

Re: Droga Krzyżowa

Post autor: david491 » 2019-04-12, 21:01

A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie (J 19, 25–27).

Od zarania chrześcijaństwa Ojcowie Kościoła widzieli w osobie Jana Apostoła każdego ucznia Jezusa. Stąd też ten fragment Ewangelii Janowej określany bywa testamentem Jezusa na krzyżu. Jezus oddaje tym, których odkupił swoją krwią, to, co ma najcenniejszego na ziemi: swoją Matkę. Jezus ofiaruje swoją Matkę umiłowanemu uczniowi na Golgocie. Eucharystia, która uobecnia śmierć Jezusa, staje się w ten sposób szczególnym miejscem powierzenia nam Maryi za Matkę i naszego powierzenia się Jej. Jeżeli przyjmiemy Maryję pełnym sercem, Ona nauczy nas stania pod krzyżem, Ona nauczy nas uczestnictwa w Eucharystii. Widzimy tutaj ścisły związek naszego przeżywania Eucharystii z głęboką pobożnością maryjną. Nasza pobożność maryjna bywa nieraz przegadana, utopiona w słowach. Prośmy, abyśmy z wiarą przyjęli Maryję jako naszą Matkę, abyśmy często uciekali się do Niej z wielkim zaufaniem. Prośmy także, abyśmy dali się Jej prowadzić do Jezusa, na Eucharystię, pod Jego krzyż. Powierzmy Maryi cały owoc naszej modlitwy. Prośmy Ją, aby nauczyła nas stać pod krzyżem swojego Syna, aby nauczyła nas mężnego przyjmowania najtrudniejszych doświadczeń naszego życia. Na zakończenie piękna modlitwa św. Bernarda, który zachęca nas do szukania Jej pomocy i wstawiennictwa w chwilach naszych życiowych krzyży:

Pomnij o Najświętsza Panno Maryjo, że nigdy nie słyszano, abyś opuściła tego, kto się do Ciebie ucieka, Twojej pomocy przyzywa, Ciebie o przyczynę prosi. Tą ufnością ożywiony do Ciebie, o Panno nad pannami i Matko biegnę, do Ciebie przychodzę, przed Tobą jako grzesznik staję. O Matko Słowa, racz nie gardzić prośbami moimi, ale usłysz je łaskawie i wysłuchaj.



Awatar użytkownika
david491
Gawędziarz
Gawędziarz
Posty: 455
Rejestracja: 6 lut 2017
Wysłał podziękowań: 16 razy
Otrzymał podziękowań: 70 razy

Re: Droga Krzyżowa

Post autor: david491 » 2019-04-13, 05:36

Stacja XIII. Pan Jezus umiera na krzyżu.

Kłaniamy ci się Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha. Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu i mówił: Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy. Wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, wracały bijąc się w piersi. Wszyscy Jego znajomi stali z daleka; a również niewiasty, które Mu towarzyszyły od Galilei, przypatrywały się temu (Łk 23, 33–49).

Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat — ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem — Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili (J 19, 31–37).


Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23, 46) Według św. Łukasza te właśnie słowa były ostatnimi, podczas ziemskiego życia Jezusa. Zbawiciel umarł z modlitwą na ustach – o godzinie dziewiątej, czyli około godziny trzeciej po południu. Jezus umarł dla Ojca, umierał za nas i powrócił do Ojca wypełniwszy Jego wolę. Tam powrócił, by nam przygotować w niebie mieszkanie, jak sam o tym powiedział. Śmierć Pana Jezusa na krzyżu jest najdoskonalszą ofiarą złożoną Bogu za grzechy ludzkości. Czekały na nią wieki. Niezliczone ofiary składane dotąd przez ludzi nie zdołały przebłagać Boga za nieskończoną zniewagę Jego majestatu. Mogła tego dokonać tylko ofiara o nieskończonej wartości, a ludzie nie byli do tego zdolni. Dopiero Chrystus Pan, Bóg i Człowiek w jednej Osobie, złożył taką ofiarę na ołtarzu krzyża. Stał się Barankiem Bożym, który gładzi grzechy świata. Krzyż był ołtarzem ofiarnym, a ofiarą sam Chrystus, Jego umęczone Ciało i przelana za nas Krew. Ta ofiara przebłagała Boga Ojca za wszystkie grzechy i zbrodnie ludzkości i wysłużyła wszystkim ludziom zbawienie.

Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili. J,19:36-37) Będą patrzeć na Tego, którego przebili. W obecnej kontemplacji patrzmy z wiarą i miłością na Jezusa ukrzyżowanego i Jego przebity bok. Otwarcie Serca Jezusa jest bowiem ostatnim i jednocześnie najmocniejszym znakiem nieskończonej miłości Wcielonego Syna Bożego do człowieka. W symbolu otwartego Serca Jezus jeszcze raz mówi do każdego z nas, iż pragnie naszej miłości (por. J 19, 29): Pragnę, abyś przyjął moje Wcielenie, całe moje życie, moją naukę, a teraz moją nieludzką mękę i śmierć jako dowód miłości do ciebie, jako źródło prawdziwego życia.

Przypominam ci córko moja — mówi Jezus w prywatnych objawieniach do św. S. Faustyny — ile razy usłyszysz, jak zegar bije trzecią godzinę, zanurzaj się cała w miłosierdziu moim, uwielbiając i wysławiając je, wzywając je, wzywaj jego wszechmocy dla świata całego, a szczególnie dla biednych grzeszników, bo w tej chwili zostało na oścież otwarte dla wszelkiej duszy. W godzinie tej uprosisz wszystko dla siebie i dla innych. W tej godzinie stała się łaska dla świata całego — miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość.

I na koniec modlitwa, którą święty Boży Jan Paweł II zapisał w swoim testamencie: „Męko Chrystusowa, pokrzepiaj mnie. O dobry Jezu, wysłuchaj mnie, w ranach Twoich ukryj mnie, nie dopuść mi odpaść od siebie, od wroga złośliwego obroń mnie. W godzinę śmierci mojej wezwij mnie. I każ mi przyjść do siebie, abym z świętymi Twymi chwalił Cię, na wieki wieków. Amen.



Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami...
Ostatnio zmieniony 2019-04-13, 05:43 przez david491, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 6900
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 792 razy

Re: Droga Krzyżowa

Post autor: Andej » 2019-04-13, 08:07

Śmierć. Wyzwolenie. Wyzwolenie z bólu i cierpienia. Wyzwolenie z ciała. Ale do samej śmierci Ofiara trwa. Jezus odchodzi. Czujemy stratę. Odczuwamy ból po Jego odejściu. Po odejściu w biologicznym ciele. Zerwanie bezpośredniego kontaktu interpersonalnego.
Ale przed krzyżową śmiercią był dalej. Oddzielał nas od niego Jego ból i nasz ból. Był wśród nas, ale już niedostępny. On skupiony na miłości, a my na Jego cierpieniu.
Odszedł. Odszedł nie odchodząc. Odszedł dla nas. Odszedł pokazując drogę. Ale do nas jeszcze to nie dociera, co się stało. Nie dociera do nas to, co się stanie z nami. Boimy się śmierci. Dlaczego? Przecież Jezus pokazał. Obiecał.
Śmierć to wyzwolenie z bólu, zmartwień, cierpień. Śmierć to warunek sine qua non dostanie się do nieba.
W drogę. Każdy dzień jest etapem tej drogi. Każdego dnia trzeba pokonać jej kawałek. W kierunku Boga. Patrząc na Krzyż. Przez Krzyż.



Awatar użytkownika
ursa
Początkujący
Początkujący
Posty: 51
Rejestracja: 17 mar 2019
Lokalizacja: UK
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 29 razy
Otrzymał podziękowań: 30 razy
Płeć:

Re: Droga Krzyżowa

Post autor: ursa » 2019-04-13, 11:46

Pan Jezus pokazal nam jak byc czlowiekiem, jak to zrobic w najlepszy z mozliwych sposobow- tacy bylibysmy gdyby nie wybor pierwszych ludzi, ale tez tacy mozemy byc, jesli tego bardzo bedziemy pragneli i zaprzemy sie samych siebie.
Z pokora wziac swoje zycie- tak jak On wzial krzyz na swe ramiona, z pokora przyjac fakt, ze sie starzejemy, ze cale zycie pracujemy ciezko, a na koniec umieramy. Smierc to nie jest koniec, smierc jest poczatkiem. Jesli w to uwierzymy to smierc nie bedzie straszna.


"Istnieją słowa, które nie mówią nic i cisza, która mówi wszystko."

Awatar użytkownika
ursa
Początkujący
Początkujący
Posty: 51
Rejestracja: 17 mar 2019
Lokalizacja: UK
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 29 razy
Otrzymał podziękowań: 30 razy
Płeć:

Re: Droga Krzyżowa

Post autor: ursa » 2019-04-14, 00:03

Stacja 14. Jezus zdjęty z krzyża i złożony do grobu.

Klaniamy Ci sie Panie Jezu Chryste i blogoslawimy Tobie, zes przez krzyz i meke swoja swiat odkupic raczyl.

" Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu.
(J 19, 38-42)


Ten grob to rozstaje drog, tu rozchodza sie drogi tych, ktorzy wierza i tych ktorzy nie wierza w Niego.
Grob niedlugo opustoszeje, a swiadkami zmartwychstania stana sie Jego uczniowie i bliscy... rowniez to plotno, w ktore byl owiniety.
Ten grob to symbol nadzieji, w to, ze kiedys spotkamy sie w lepszym swiecie.

Panie, prosze o laske jeszcze wiekszej wiary, abysmy my wspolczesni ludzie, nie prosili o mozliwosc wlozenia palcow w Twoje rany.
Abysmy spogladali na Twoj grob i widzieli w nim jedynie poczatek czegos co nas czeka po smierci- zycie wieczne. Dzieki Tobie Panie, bo umilowales nas ponad wszystko.


"Istnieją słowa, które nie mówią nic i cisza, która mówi wszystko."

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 6900
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 792 razy

Re: Droga Krzyżowa

Post autor: Andej » 2019-04-14, 08:28

Grób. Dlaczego mamy tak przykre i negatywne skojarzenia? Cóż w nim złego? Chyba tylko to, że przypomina o stracie. O tym, że cierpimy z powodu straty kogoś bliskiego. Dlaczego jednak myślimy o sobie, a nie o tym, kto pochowany został. I czy rzeczywiście został pochowany? Tak się utarło, że mówimy, że ktoś został pochowany. Z szacunku dla tego człowieka. Z szacunku dla ciała.
A to tymczasem zostało pochowane tylko ciało. W grobie znajduje się jedynie cielesna powłoka człowieka. Nie cały człowiek. Non omnis moriar. O tym zapominamy.
Mówimy Jezus umarł. A to Ciało umarło. Jezus przedwieczny i wieczny nie umarł. Umarł człowiek, to jest umarło Ciało Które Jezus Przyjął od Maryi. Umarło to, co cielesne, to co fizyczne, biologiczne. To, co niematerialne zostało. Zmieniło miejsce "zamieszkania". W grobie została forma. Treść uleciała do Boga.
Dusza nie może być pogrzebana w grobie. Przynajmniej nie w grobie ziemnym, wymurowanym czy wykutym w skale. Na pewno nie w grobie materialnym. Ale może być pogrzebana w grzechu. To grzech jest tym co zabija. To grzech prowadzi do grobu. Do "własnoręcznie" wykopanego grobu.
Czyż nie bardziej powinniśmy rozpaczać na grobem zbudowanym z grzechów? Nas tym co tracimy w wyniku grzechu? Te głazy grzechów zamykających nasze groby też moga zostać odwalone. Niezależnie od ich wielkości. Niezależnie od tego, czy zostały zaplombowane. Boskie miłosierdzie nie ma granic. A my, zamiast biadolić, możemy skorzystać z sakramentu pojednania i komunii. Komunii z Panem naszym.



Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 6545
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 1105 razy
Otrzymał podziękowań: 1019 razy
Płeć:

Re: Droga Krzyżowa

Post autor: Magnolia » 2019-04-14, 21:18

Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy wspólnie modliliśmy się naszą forumową Drogą Krzyżową.

Chciałabym się podzielić z Wami rozważaniami, które w zeszły piątek, czytaliśmy na parafialnej DK, jest specjalnie napisana dla małżonków. Nie znam Autora, ale chyba można wykorzystać u siebie w parafii, albo odprawić wraz ze współmałżonkiem.

Droga krzyżowa

Na wspólną drogę do Boga wyruszyliśmy w dniu zawarcia sakramentu małżeństwa. Idziemy wspierając się nawzajem. Gdy napotykamy trudności powtarzamy Twoje słowa Chryste: „Jeśli ktoś chce iść za Mną niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje.” (Łk 9,23) Dzisiaj wyruszamy razem z Tobą Twoją drogą krzyżową. Rozważamy wydarzenia, które powoli zmierzają do pełni odkupienia.

Stacja I - Jezus na śmierć skazany

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

(żona)
Panie Jezu, w ciągu swojego życia publicznego, uczyniłeś tyle dobra: Nauczałeś, uzdrawiałeś, wskrzeszałeś, nikogo nie potępiłeś. Przed sądem jesteś niesłusznie oskarżony, opuszczony przez wszystkich, skrzywdzony. Drwią z Ciebie, że jesteś Synem Boga. Skazują na śmierć jak złoczyńcę. Wszystko przyjmujesz w milczeniu, z miłością.
Z takim zaangażowaniem podjęłam się zadania, o którym myślałam, że jest moją misją. Starałam się, żeby było darem i dobrem dla tych, którym służyłam. Spotkałam się z niezrozumieniem, oskarżeniem i odrzuceniem. Nie umiałam milczeć i czekać. Proszę Cię Jezu o miłość do tych, którzy niesłusznie mnie oskarżają.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja II - Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

(mąż)
Panie Jezu pamiętam, że powiedziałeś do swoich uczniów, że Syn Człowieczy będzie cierpiał, ale przy tej stacji odczuwam w sercu jakiś opór, żeby wyobrażać sobie, jak bardzo ”niepodobny do ludzi” bierzesz krzyż na swoje ramiona. Jesteś ubiczowany, zmasakrowany i ubrany w cierniową koronę. Tak wypełniają się proroctwa.
Łaską od Boga jest odkrycie własnego powołania i pozostanie mu wiernym do końca życia. Każde powołanie przyjęte całym sercem daje radość, ale wymaga wielu wyrzeczeń i poświęcenia. Wiem, że trwałość małżeństwa i rodziny nie jest możliwa bez przyjmowania kolejnych krzyży, które uczą miłości. Proszę cię Jezu, o Twoje błogosławieństwo na mojej drodze, gdy idę z krzyżem.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja III - Pierwszy upadek Pana Jezusa

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

(mąż)
Panie Jezu, upadasz dźwigając krzyż i ciężar grzechów. Twoje cierpienie zaczęło się na górze Oliwnej. Tak długo już trwa, a teraz droga górzysta i słońce jest najwyżej. Powstaniesz, aby wszystko się wykonało.
Łatwiej jest spojrzeć na własne i nasze upadki w małżeństwie z perspektywy czasu. Gdy emocje opadną lepiej widać grzech, którego są skutkiem. Widzimy jakie są nasze słabości, jakich dokonaliśmy wyborów i jakie są ich konsekwencje. Proszę Cię Jezu o to, żebym nigdy nie przyczynił się do czyjegoś upadku, szczególnie moich bliskich.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja IV - Pan Jezus spotyka Matkę

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

(żona)
Panie Jezu z pokorą przyjąłeś odrzucenie, pogardę, osąd, potępienie i wyrok skazujący. Spotykasz Matkę, która towarzyszy Tobie w drodze na Golgotę. Nie była przy tobie gdy uzdrawiałeś, gdy szły za tobą tłumy, kiedy wskrzeszałeś. Jest teraz, gdy jesteś wzgardzony i skazany na śmierć między łotrami.
Przy tej stacji rozważam czy byłam i jestem przy naszych dzieciach dorosłych synach tak jak Ty Maryjo. Pozwoliłaś swojemu dorosłemu synowi na samodzielność. Nie oczekiwałaś, że na co dzień będzie się Tobą zajmował. Czy ja dobrze rozeznaję moje miejsce w dorosłym życiu naszych synów? Proszę Cię Jezu za te rodziny, które przeżywają upadki, bo matki zatrzymują przy sobie dorosłe dzieci.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja V - Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż Jezusowi

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

(żona)
Panie Jezu, kiedy na drodze z krzyżem potrzebna Ci była pomoc, nie znalazł się nikt z narodu wybranego, na kogo mógłbyś liczyć. Szymon z Cyreny to poganin. Został przymuszony do pomocy, gdy wracał z pracy i wasze spotkanie na zawsze zostało zapisane w Ewangelii.
Życie nieustannie przynosi sytuacje, kiedy ktoś prosi o pomoc. Czasem czuję się tak, jakbym była bombardowana prośbami o pieniądze, na różne charytatywne cele. Myślę, że pomagam naprawdę wtedy, kiedy ofiarowuję swój czas i wysiłek. Nie wiem jakie łaski otrzymał Szymon z Cyreny, ale wiem ile radości daje poświęcanie czasu wnukom dzieciom, gdy tej pomocy potrzebują. Wiem też, jak trwałe więzi powstają, gdy znajduję czas, dla osób poważnie chorych. Proszę Cię Jezu, strzeż mnie od pomocy na pokaz, aby ludzie ją widzieli.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja VI - Weronika ociera twarz Jezusa

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

(żona)
Panie Jezu, z wrogiego Ci tłumu, wystąpiła odważna kobieta i otarła Twą twarz. Jej zachowanie jest skrajnie przeciwne do Szymona z Cyreny. Dała świadectwo jak byłeś bliski jej sercu. Może zawdzięczała Ci bardzo wiele i nic nie było w stanie jej powstrzymać przed jakże kobiecym gestem w obliczu cierpienia. Tradycja mówi, że Weronika była tą kobietą, którą kiedyś, uwolniłeś od upływu krwi, gdy dotknęła Twojej szaty. Po raz drugi ją obdarowałeś. Otrzymała Twoje oblicze na chuście.
Jakże ważna jest mowa naszego ciała w życiu małżeńskim i rodzinnym. Postawa i gesty mówią więcej niż potok słów. Po wielu latach małżeństwa, bez słów wiemy, czy mijający dzień był dobry, czy nie. Sama obecność przy mężu, dzieciach, rodzicach gdy potrzebują pomocy, jest najważniejszym sposobem wyrażania miłości. Wówczas nie jest możliwe, żeby nie zachowywać się tak, jak dyktuje serce. Proszę Cię Jezu, abym nie szczędziła czasu i wysiłku na okazywanie miłości.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja VII - Drugi upadek Pana Jezusa

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

(mąż)
Panie Jezu, jak dobrze, że tradycja zapamiętała te momenty, kiedy się wywróciłeś w drodze na Kalwarię. Nawet pokazuje miejsca, gdzie się to stało. Może ci, co patrzyli jak leżysz ledwie żywy na ziemi, zastanawiali się co będzie dalej. Ja dzisiaj myślę o upadkach moich , naszych i tych które przeżywam z tymi, co są mi bardzo bliscy.
Upadki są bardzo bolesne. Silne emocje, wiele pytań, szukanie przyczyn. Dopiero wtedy wyraźnie widać, że musiało tak się stać, bo to, i to i to nie było tak jak uczy Chrystus. Wcześniej patrzyłem i nie widziałem, słuchałem a nie usłyszałem. Dobrze wiem, że gdyby nie było tych konkretnych grzechów, to nie byłoby tych upadków. Są one wpisane w nasze życie. Jesteśmy inni, nowi i szczęśliwi gdy powstajemy i widzimy, że to kolejne trudne doświadczenie zbliżyło nas małżonków do siebie i do Boga.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja VIII - Jezus pociesza płaczące niewiasty

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

(żona)
Panie Jezu, nie przeszedłeś obojętnie obok kobiet, które płakały wyrażając swe emocje i przerażenie. Napomniałeś je słowami: „Córki Jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną: płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi”. One myślały, że zachowują się właściwie, a Ty mówisz im, że życie ich i rodzin jest tak grzeszne, że nad nim powinny zapłakać.
Może i mnie, podobnie jak płaczącym kobietom, Jezus chce coś powiedzieć o naszym małżeństwie i rodzinie. Czy talenty, które otrzymaliśmy od Boga, wystarczająco pomnożyliśmy jako małżonkowie, rodzice i dziadkowie? Czy nie mamy już nic do zrobienia? Są małżeństwa, które Kościół ogłosił świętymi. Czy jesteśmy na drodze do świętości? Będziemy sądzeni z miłości, a ona jest bardzo wymagająca. Proszę Cię Panie Jezu o łaskę rozeznania, co w moim i naszym życiu oddala nas od Ciebie.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja IX - Trzeci upadek Pana Jezusa

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

(mąż)
Panie Jezu, jesteś już bardzo blisko od miejsca, które na zawsze pozostanie w historii zbawienia. Ostatnie opisane na tej drodze wydarzenie, to trzeci upadek. Kiedy sił jest coraz mniej, to powstać trudniej.
Są upadki, z których staram się powstać, a mimo to ciągle powracają. Przeżywam je jako najtrudniejsze doświadczenia. Cierpię, podejmuję wysiłki, szukam pomocy i dalej nie widzę światła. Pozostaje mi ufna modlitwa i wiara i nadzieja. I wtedy, gdy szczerze zawierzam Tobie moje słabości, nieoczekiwanie, to co było nie do pokonania, okazuje się możliwe. Ty zmieniasz moje serce.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja X - Jezus z szat obnażony

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

(żona)
Panie Jezu, ludzie na Golgocie zdarli z Ciebie szaty, jakby chcieli upokorzyć Cię do końca, odebrać Ci godność. Nie byli w stanie pojąć, że w Twoim królestwie, to nie szaty, które Ci odebrali, ale dusza jest najważniejsza. Że nie wejdą do niego z tym co posiadają, ale kim są.
Ja dorastałam do małżeństwa w czasie, kiedy powtarzane było zdanie: najcenniejszym wianem, które wnosi narzeczona do małżeństwa, jest jej dziewictwo. Rozróżniano czy za mąż wychodzi rozwódka czy panna. Ale czasy się bardzo zmieniły. W tym tygodniu rozmawiałam w tramwaju, z przypadkowo spotkaną staruszką o wnukach i związkach młodych ludzi. Ubolewała nad młodymi sąsiadami, którzy mieszkali razem przez cztery lata i rozstali się bez ślubu. Przy tej stacji słyszę ją jak mówi z żalem, że dzisiaj kobiety nie szanują się. Panie Jezu, każdy z nas został obdarowany duszą i ciałem. Proszę Cię, żebym nigdy nie przyczyniała się do zatracania czystości ciała.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja XI - Jezus przybity do krzyża

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

(mąż)
Panie Jezu pozwoliłeś, żeby przybili Cię do krzyża. Nie ma żadnych opisów które mówiły by, że próbowałeś się bronić. Przypominają się słowa, że „byłeś posłuszny jak baranek”. Nie chcę wyobrażać sobie w szczegółach, jak ta scena wyglądała. Myślę o miłości, którą miałeś w sercu i była ponad wszystkim co się działo.
Gdy dotyka mnie cierpienie, fizyczne lub psychiczne, to często myślę, że jest niczym w porównaniu do ukrzyżowania. Staram się je przyjąć i ofiarować za innych, tak jak potrafię. Dziękuję Bogu, że jestem chrześcijaninem. Wiem, że cierpienie przyjęte z miłością, otwiera bramy bogatszego życia duchowego. Proszę cię Jezu o ufność, że wszystko co trudne mnie spotyka, nie jest ponad moje siły.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja XII - Jezus umiera na krzyżu

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

(żona)
Chryste, Twoje konanie na krzyżu trwało tak długo aż wypełniło się wszystko, co zapowiadali prorocy. Ta jedna stacja, nie oddaje wszystkich wydarzeń, które miały miejsce, gdy umierałeś. Z krzyża ustanowiłeś Matkę dla swoich uczniów. Dobrego łotra zabrałeś do raju. Ludzie z trwogą pytali co się dzieje bo obserwowali nadzwyczajne zjawiska w świecie przyrody.
Kiedy przy tej stacji, myślę o krzyżu, to widzę górę i Chrystusa łączącego niebo z ziemią. Myślę o miłości Boga do ludzi. Dziękuję za świętą Helenę, która odnalazła krzyż i do dziś obchodzimy święto Podwyższenia Krzyża. Za duży krzyż w domu rodzinnym, który jest ze szkoły, która była w domu moich dziadków. Za krzyż w naszym mieszkaniu, który zrobił mój ojciec, a poświęcił Jan Paweł II przed kościołem świętej Anny. Zwracam uwagę, czy są krzyże w domach naszych dzieci. Proszę cię Jezu, aby wiara w naszej rodzinie była przekazywana z pokolenia na pokolenie i aby krzyże były zawieszane w domach naszych dzieci i wnuków.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja XIII - Jezus zdjęty z krzyża, złożony w ramionach matki

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

(żona)
Jesteś Jezu martwy. Nie ma uczniów, nie ma Piotra. Dobrze, że jest Józef z Arymatei bo zdejmie Twoje ciało i odda w ramiona Matki. Maryjo, Twoje cierpienie ciągle trwa i zapisuje w pamięci kolejne obrazy. Większa od bólu jest jednak Twoja wiara, nadzieja i miłość.
Widok Maryi z martwym Jezusem w ramionach wymusza milczenie. Żadne opisy nie oddadzą rzeczywistości. Może dlatego jest tak dużo rzeźb, które przedstawiają tę scenę. Maryja jest skupiona i pełna miłości. Przy tej stacji od Maryi chcę uczyć się wiary, nadziei i miłości. Jej życie nie skończyło się wraz ze śmiercią syna, bo została matką powstającego Kościoła. Czasem zadaję sobie retoryczne pytanie: co jeszcze będę robiła, czego jeszcze Bóg ode mnie oczekuje. Proszę Cię Maryjo, bądź moją opiekunką i pośredniczką u Boga w każdej nowej sytuacji.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja XIV - Jezus złożony w grobie

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

(żona)
Nowy grób wykuty w skale, czyste płótna, Józef z Arymatei - zamożny człowiek i uczeń Jezusa, pospieszny pochówek i duży kamień. Już mniej być nie może, a na krzyżu napisano, że Jezus jest królem Żydowskim.
Przy tej stacji mam przed oczami groby, które najczęściej odwiedzam. Teraz, kiedy nie mam już rodziców, bardziej doceniam jak dużo od nich otrzymałam. Wiara w zmartwychwstanie i świętych obcowanie daje nadzieję, że jeszcze się spotkamy. Podtrzymuje też moją modlitwę w ich intencji. Ciągle zaskakuje mnie widok urny na pogrzebie i rozprasza modlitwę, bo z większej odległości widzę tylko kwiaty, a one przecież nie zmartwychwstaną.
Grób Jezusa jest pusty i mówi, że mam iść w kierunku zmartwychwstania. Proszę cię Jezu, żebym nigdy na tej drodze nie ustała, a Twoje Ciało i Krew były dla mnie zawsze pokarmem na życie wieczne.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Zakończenie
Każde spotkanie z Tobą Chryste jest darem. Dobrze że jest Wielki Post. Dobrze, że we wspólnocie możemy rozważać Drogę Krzyżową. Bądź uwielbiony nasz Panie i Zbawicielu.


Pan jest moja mocą i siłą.

Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 6545
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 1105 razy
Otrzymał podziękowań: 1019 razy
Płeć:

Re: Droga Krzyżowa

Post autor: Magnolia » 2019-04-14, 23:50

Droga krzyżowa: zapowiedzi mesjańskie. Rozważania oparte o proroctwa Starego Testamentu

Ks. Mateusz Szerszeń CSMA 12/04/2019
Każda zapowiedź mesjańska odsłania nam nową tajemnicę o Tobie i Twojej misji. Chcemy poprzez rozważania drogi krzyżowej wspominać to, jak bardzo Bóg musiał ukochać świat, aby wydać za nas własnego Syna.

Modlitwa wstępna
Panie Jezu, Twoje przyjście zapowiedzieli prorocy już w Starym Testamencie. Wiemy, że Twoja misja na ziemi była oczekiwana przez wszystkie pokolenia grzesznej ludzkości. Patrząc na skutki Twojego przebywania z nami na ziemi, czujemy, że nie jesteś zwykłym prorokiem czy mesjaszem politycznym, ale prawdziwym „Namaszczonym”, dzięki któremu mamy dostęp do Boga.
Nie byliśmy bowiem warci ani jednej kropli Twojej Boskiej krwi.
A jednak Ojciec z miłości do nas postanowił zapłacić dług i oddać Ciebie w nasze ręce. W czasie tej drogi krzyżowej chcemy przepraszać za to, że nie zawsze rozpoznajemy w Tobie Mesjasza, a przez zatwardziałość serc odsuwamy od siebie Twoje zbawcze dzieło – dzieło miłości ukrzyżowanej.

1. Pan Jezus na śmierć skazany
Wziąłem więc trzydzieści srebrników i wrzuciłem je do skarbony domu Pańskiego. Następnie złamałem moją drugą laskę „Zjednoczenie” na znak zerwania braterstwa Judy z Izraelem (Za 11,13b).

Prorok Zachariasz zapowiada zdradę, której dopuści się Judasz. Nie jest to zdrada bezinteresowna. Miała ona swoją cenę. Człowiek niewinny, przyjaciel, wyceniony został na trzydzieści srebrników. Znak braterstwa został złamany. Drogi dwóch bliskich sobie osób się rozeszły. Każde takie rozstanie pozostawia po sobie bliznę, która staje się świadectwem przeciwko egoizmowi, zachłanności i przewrotności.

Los Judasza jest przestrogą dla tych, którzy próbują ubić własny interes na Jezusie. Sąd, który odbywa się nad Nim, jest tylko potwierdzeniem tego, że ludzkie cele często nie są zgodne z myślami Bożymi. Wyrok śmierci jest przypieczętowaniem zdrady, która zniszczyła życie Judasza, a jednocześnie otworzyła nowy rozdział w zbawczym dziele Mesjasza.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

2. Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
Nawet mój przyjaciel, któremu ufałem i który chleb mój jadł, podniósł na mnie piętę (Ps 41,10).

Jezus nazywał swoich uczniów przyjaciółmi. Relacja, która łączyła Go z nimi daleko wykraczała poza relację mistrz-uczeń. Dla Jezusa każdy człowiek jest drogi. Każdy człowiek coś znaczy. Za każdego człowieka warto oddać życie. Ufność, którą Jezus pokładał w uczniach zostaje wystawiona na próbę. Przetrwają ją tylko ci, którzy znają swoją słabość i jednocześnie bardzo miłują.

Krzyż na ramionach Jezusa uświadamia nam, że w relacji z nim to tylko my zawodzimy. To nasza ufność w Niego jest niewystarczająca i wybrakowana. On mimo to chętnie zabiera to, co nie należy do niego. Bierze na siebie nasze słabości i wady. Patrzy w niebo i prosi Ojca za nami. Błaga o wybaczenie zranionej ufności i przyjaźni.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

3. Pierwszy upadek Pana Jezusa
Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich (Iz 53,7).

Izajasz podkreśla ciche usposobienie cierpiącego Sługi Jahwe. Daje się gnębić i milczy, jak gdyby przez to milczenie chciał pokazać, że słowa nie zawsze wystarczą, aby wyrazić miłość do osoby kochanej. Upadek Jezusa w naturalny sposób powinien spowodować okrzyk frustracji i bólu. Tak się jednak nie stało.

Cichość i pokora serca Jezusa potrafią przezwyciężyć zniechęcenie i niedogodności, jakie niesie ze sobą dźwiganie krzyża. Milczący Jezus staje się wyzwaniem, bo nikt go już nie może pochwycić na słowie. Staje się widzialnym słowem, które przez swoje dzieła daje świadectwo prawdzie. W czasie nauczania Jezus spośród wielu swoich cech te dwie wskazał jako szczególnie ważne do naśladowania. Tylko cichość i pokora mogą nadać sens drodze krzyżowej, która zrodziła się w krzyku i pysze ludzi.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

4. Pan Jezus spotyka swą Matkę
Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności (Mi 5, 1).

Prorok Micheasz wskazuje miejsce narodzin Mesjasza. Wybranym miasteczkiem staje się Dawidowe Betlejem. Cicha mieścina, bez większego znaczenia na tle wielkiego Imperium Rzymskiego. To właśnie tam Maryja jako pierwsza ujrzy wcielonego Boga. W chłodzie i kamiennym żłobie Betlejem znajdzie się już daleka zapowiedź trudu, który Jezus podejmie dla zbawienia świata.

Spotkanie z Matką na drodze krzyżowej potęguje niezwykłą łączność między nimi. Jezus rozumie Maryję, a Ona nie tylko kocha Go jak syna, lecz także jako pierwsza chrześcijanka. Więzy ciała i krwi zostają wzmocnione przez więzy duchowe. To właśnie one rodzą nieustanną obecność i przymierze, jakie łączy Nową Arkę Przymierza z jej najcenniejszym Skarbem. Już na zawsze Matka i Syn pozostaną blisko siebie. Łączy ich przecież nieskończenie wiele. Ich miłości nie pokona nawet sama śmierć. Zaś obopólna tęsknota zaprowadzi ich ostatecznie do nieba.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

5. Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi
Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy, i posiądzie możnych jako zdobycz, za to, że Siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców. A On poniósł grzechy wielu, i oręduje za przestępcami (Iz 53, 12).

Cierpiący Sługa Jahwe niesie grzechy wielu. Nie wybiera, nie losuje, nie dokonuje ważenia ludzkich win. Bierze wszystkie i bez wyjątku, bo tak chce Ojciec. Daje się zapisać do grona przestępców i pogardzanych. Przebywa z grzesznikami i jada z nimi. Nie brzydzi się żadnym z nich. Potępia grzech, a jednocześnie nigdy nie potępia drugiego człowieka. Przeciwnie Szymon. Nie podoba mu się myśl o noszeniu cudzych win.

Przymuszony do pomocy jest obrazem każdego z nas. Rozkapryszeni, zadufani w sobie i leniwi żyjemy skoncentrowani jedynie na własnych problemach. Wszyscy inni to obcy, niewarci nawet naszej najmniejszej uwagi. Jakże różni się to od postawy Jezusa i jego nauczania, a przecież On zrobi dla nas wszystko. Niestety tego samego nie możemy powiedzieć o naszym postępowaniu względem Niego.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

6. Święta Weronika ociera twarz Pana Jezusa
Chełpi się, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne (Mdr 2,13-14).

Sprawiedliwy z Księgi Mądrości jest wyrzutem sumienia, dla tych, którzy tylko uważają się za sprawiedliwych. W swoim postępowaniu nie przypomina innych. Jest znakiem sprzeciwu, który nie pozostanie obojętny dla tych, którzy widzą w nim zagrożenie i bluźniercę. Taki zarzut postawiono również Jezusowi. W tym jednak przypadku słowa groźby wprowadzono w czyn. Widok Jezusa ubiczowanego, zakrwawionego i przygniecionego krzyżem nie budził upodobania.

Męka i nadchodząca śmierć wydają się wręcz odpychające dla otoczenia. Jest jednak pewien wyjątek. Weronika widzi więcej niż ból i cierpienie. Zakrwawiona twarz nie jest dla niej przeszkodą, aby zachować ją w pamięci i na białym płótnie. Za brzydotą męki i cierpienia jest bowiem ukryty ukochany Zbawiciel, a Ten jest zawsze najpiękniejszy spośród synów ludzkich.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

7. Pan Jezus upada pod krzyżem po raz drugi
Sługa mój, Dawid, będzie królem nad nimi i wszyscy oni będą mieć jedynego Pasterza, i żyć będą według moich praw, i moje przykazania zachowywać będą i wypełniać (Ez 37,24).

Ezechiel wypowiada proroctwo o Królu-Mesjaszu, który cieszyć się będzie posłuszeństwem i pełnią władzy. Stanie się dla swojego ludu nie tylko potężnym władcą, lecz także pasterzem. Będzie troszczył się o swoje stado: pilnował go, karmił w odpowiednim czasie i bronił przed niebezpieczeństwem. Czasy mesjańskie wywrócą świat do góry nogami. Szczęście nie będzie już tylko pustym sloganem, ale rzeczywistością dostępną dla każdego, kto uwierzy.

Mesjasz otoczony chwałą zapanuje nad całym światem i będzie rządził wiecznie. Ezechiel jednak nie wie jeszcze, że aby wejść do takiej chwały trzeba najpierw zawisnąć na krzyżu i oddać własne życie za lud. W planie Bożym trzeba najpierw upaść, aby potem być wywyższonym ponad wszystko. Także nasz pasterz upada i to po raz drugi. Jezus jednak w każdym swoim geście, a nawet w każdym swoim upadku potwierdza, że jest prawdziwym królem – królem, jakiego jeszcze świat nie widział.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

8. Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty
Na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalem wyleję Ducha pobożności. Będą patrzeć na tego, którego przebili, i boleć będą nad nim, jak się boleje nad jedynakiem, i płakać będą nad nim, jak się płacze nad pierworodnym. W owym dniu będzie wielki płacz w Jeruzalem (Za 12,10).

Dom Dawida opłakuje owego jedynaka z pobożności. Ten wielki płacz wznosi się do nieba i woła o pomstę nad niesprawiedliwością i uciskiem. Nad Jeruzalem ciąży jednak przekleństwo. To miasto morduje proroków. Głuche jest na Boże wołanie i pouczenie.

Niewiasty jednak potrafią współczuć Jezusowi i wylewają łzy tak, jakby traciły własnego syna. Nie zamknęły swych serc na ból drugiego człowieka. Ich wrażliwość zostaje dostrzeżona przez Jezusa, który daje im ostanie pouczenia. Mają zatroszczyć się o przyszłość swoją i swoich dzieci. Mają tym samym dać świadectwo, że życie na tym świecie, nie jest pełnią życia. Dopiero przejście przez zbawczą śmierć Syna Bożego pozwala na wejście do życia, które nazywamy życiem wiecznym. Tam nie ma już płaczu ani lamentu. Tam niepodzielnie króluje tylko miłość.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

9. Trzeci upadek Pana Jezusa
Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem (Iz 50,6).

Po raz kolejny prorok Izajasz daje nam do zrozumienia, ze Mesjasz będzie pohańbiony. Uderzenia spadają na twarz. Twarz, w której odbija się Boskie Oblicze. Już samo spojrzenie na twarz Boga powinno budzić strach i przejęcie, a co dopiero rzucanie zniewag i opluwanie. Syn Boży ma moc, która przekracza wszystkie ludzkie siły i starania, a jednak oddaje się w niełaskę swoich prześladowców. Może właśnie dlatego ich postawa wydaje się być tak nieprzejednana.

Trudno nie odnieść wrażenia, iż trzeci upadek musiał wywołać wśród żołnierzy i tłumu oburzenie. Jezus, którego słuchali, twierdził bowiem, że jest Synem Bożym, a teraz nie potrafi nawet ustać na nogach. Za takie słowa, według nich, należy mu się pohańbienie i oplucie. Jezus pełen mocy Bożej znosi szyderstwa i zniewagi. Nie szuka zemsty, nie przeklina, nie szemrze przeciw ludziom. Z miłością dotyka ziemi i podnosi ciężki krzyż.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

10. Pan Jezus z szat obnażony
Moje szaty dzielą między siebie i los rzucają o moją suknię (Ps 22,19).

Psalmista daje wskazówkę co do szat i sukni, którą okryje się Mesjasz. Podział i rzucenie losu przypomina zabawę łotrzyków w karczmie. Nikogo nie obchodzi człowiek, który nosił rozdarte szaty splamione krwią i potem. Chodzi o zabawę i ewentualny zysk. Nikt nie myśli, co było wcześniej, ani – co może gorsze – jaki będzie finał. Odarcie z jedynego mienia oznacza dla człowieka całkowite zdanie się na wolę Bożą.

W czasie obnażenia Jezus myśli o tych, którzy właściwie niczego nie mają, a jednocześnie bogaci są Bogiem. To właśnie w nich Bóg sobie upodobał. Są ubogimi, których serce jest czyste i pojemne. Mają prawo do otrzymania więcej, bo są w stanie więcej przyjąć. Nie w dostatkach i bogactwach tego świata, ale w otwartości na Bożą pomoc leży nasze ocalenie. To właśnie tam Pan okryje nas płaszczem swojej sprawiedliwości.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

11. Pan Jezus przybity do krzyża
Dali mi jako pokarm truciznę, a gdy byłem spragniony, poili mnie octem (Ps 69,22).

Trucizna, o której mówi psalm, nie była środkiem znieczulającym. Miała przyspieszyć wykonanie srogiego wyroku. Wszystkim było spieszno, żeby zobaczyć śmierć bluźniercy i zwodziciela. Ocet symbolicznie oddaje zepsucie, które kierowało oskarżycielami i wykonawcami kary. Wnętrzności napełniają się goryczą. Rozpoczyna się ból wewnętrzny, którego nie można złagodzić.

Gorycz, którą odczuwa Jezus, przenosi nas myślami do wszystkich niepotrzebnych słów, uczynków, i postaw, które wypływają z wnętrza człowieka. To właśnie one czynią nas nieczystymi. Człowiek ma w sobie zdolność do bezczeszczenia rzeczy najświętszych: brudzi sumienie, osłabia wolną wolę, pozwala nieprawości na stałe zamieszkać w jego sercu.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

12. Pan Jezus umiera na krzyżu
Owego dnia – wyrocznia Pana Boga – zajdzie słońce w południe i w dzień świetlany zaciemnię ziemię (Am 8,9).

Prorok Amos zapisał, że stworzenie będzie opłakiwać swojego Stworzyciela. Mimo iż pozbawione duszy i rozumu pozna, do czego zdolny jest człowiek – korona stworzenia. Ciemność w południe to wielki znak, że dokonało się coś strasznego i niezwykłego zarazem. Wstrząśnięte zostają podstawowe prawa wszechświata. Fundamenty ziemi się chwieją i każdy pyta o powód tej ciemności.

Światło gaśnie, nieodwołalnie przywołuje śmierć, która ogarnia ciało Jezusa. Jak łagodny podmuch najpierw osłabia, skraca oddech, aż wreszcie paraliżuje zmęczone ciało. Już nie tylko na niebie, ale także przed oczami robi się ciemno. Jezus oddaje swojego Ducha w ręce Ojca. Śmierć jednak zostaje oszukana. Jej czas jest już policzony. Za trzy dni z tej ciemności rozbłyśnie nowe światło, które nie zna zachodu. Przyjdzie czas, gdy nocy już nie będzie, a dla wszystkich światłem będzie Baranek.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

13. Pan Jezus zdjęty z krzyża
Pascha winna być spożyta w jednym i tym samym domu. Nie można wynieść z tego domu żadnego kawałka mięsa na zewnątrz. Kości z niego łamać nie będziecie (Wj 12,46).

Mojżesz daje pouczenia, które uchronią Izraelitów przed ostatnią i najstraszniejszą plagą. Noc paschalna jest przede wszystkim znakiem, że Pan troszczy się o swój lud. Nie pozostaje obojętny na jego cierpienie. Także dwa tysiące lat temu Pascha dobiegała końca. Wszystko odbyło się według dawnego zwyczaju. Baranek bez skazy i Jego krew uratowały lud przed zagładą. W śmierci Jezusa jest pewna nieskazitelność. Tak jak baranek, któremu nie łamano nóg, tak Jezus w całości zostaje oddany Matce.

W tym obrazie rysuje się postawa Kościoła, który czule weźmie w opiekę Najświętsze Ciało i Krew Jezusa. Karmieni tym obrazem i prawdziwym Ciałem Jezusa odzyskujemy sens w to, co się przed chwilą wydarzyło. Budzi się również nadzieja, że także koniec będzie wielkim zwycięstwem samego Boga.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

14. Pan Jezus złożony do grobu
Grób Mu wyznaczono między bezbożnymi i w śmierci swej był na równi z bogaczem, chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w Jego ustach kłamstwo nie postało (Iz 53,9).

Grób między bezbożnymi to miejsce odrzucenia. Być pochowanym między obcymi wydaje się straszną karą nawet po śmierci. Jednocześnie nad wszystkimi oprawcami ciążą słowa Izajasza, który przypomina, że przecież Mesjasz nikomu nie wyrządził krzywdy, co więcej w jego ustach nigdy nie zagościło kłamstwo. Wszystko, co mówił było prawdą. Teraz nie ma to już znaczenia. Grób Józefa z Arymatei jest świadkiem niezwykłego wydarzenia. To w nim ciało Zbawiciela zostanie z troską złożone i zabalsamowane. Grobowiec staje się skarbcem. Czeka na odpowiedni moment, aby ziarno wrzucone w ziemię dojrzało.

Na trzeci dzień grobowe mroki rozświetli blask życia, które już nigdy nie wróci do grobu. Martwy Jezus ożyje i da nam tym samym nadzieję, że nasza wiara nie jest pozbawiona podstaw i oczekiwać mamy naszego zmartwychwstania.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

15. Pan Jezus zmartwychwstaje
Dlatego cieszy się moje serce, dusza się raduje, a ciało moje będzie spoczywać z ufnością, bo nie pozostawisz mojej duszy w Szeolu i nie dozwolisz, by wierny Tobie zaznał grobu (Ps 16,10).

Miał rację psalmista, gdy z wiarą zapisał słowa o wydobyciu Mesjasza z Szeolu. Był tam tylko przez chwilę. Również tam ogłosił duszom radosne orędzie o wyzwoleniu z grzechu i śmierci. Zabrał ze sobą wszystkich sprawiedliwych i powrócił do życia. To, co wydawało się klęską i porażką ostatecznie okazało się triumfem.

Bóg po raz kolejny zaskoczył ludzi. Nie mógł zostawić nas samych. Wiedział, że śmierć musi zostać zwyciężona. Jezus rozpoczyna nową misję, która wyjdzie daleko poza grób i Jerozolimę. Przekazuje władzę Kościołowi i chce, aby na wszystkich krańcach świata i do końca czasów, głosił orędzie paschalne. Ludzie wszystkich języków, ludów i narodów czekają z niecierpliwością, aby zanieść im nadzieję i radość Ewangelii.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Modlitwa końcowa
Mesjaszu i Zbawicielu nasz, dziękujemy Ci za każdą sekundę Twojej męki. Niech Twoja droga krzyżowa zachęci nas do pilniejszego kroczenia Twoimi śladami. Oddal od nas lęk przed krzyżem, aby naszym pokarmem było jedynie pełnienie woli Ojca. Ufamy, że jako ukrzyżowany i zmartwychwstały Pan spojrzysz na nas łaskawie i pozwolisz cieszyć się przebywaniem w Twojej bliskiej obecności. Amen.

Źródło: https://pl.aleteia.org/2019/04/12/droga ... i5cqkW470o


Pan jest moja mocą i siłą.

Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 6545
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 1105 razy
Otrzymał podziękowań: 1019 razy
Płeć:

Re: Droga Krzyżowa

Post autor: Magnolia » 2020-03-03, 17:54

Kochani. Rok temu forumowicze wybrali sobie każdy inną stację i publikowaliśmy rozważania w Wielkim Poście.
Rok temu byliśmy w innym składzie, więc kto sobie nie umie wyobrazić jak to można przeprowadzić to zapraszam do przejrzenia tego wątku od początku.
Proponuję by rozważania pojawiały się co drugi dzień.

Zapraszam do zgłaszania się kto ma ochotę napisać rozważania do której stacji (proszę o pw do mnie, będę to moderować). Liczę w pierwszej kolejności na stałych bywalców, ale jeszcze serdeczniej zapraszam nowych forumowiczów. Zaczniemy od piątku. Kilka dni na zastanowienie się.


1.Pan Jezus na śmierć skazany. - Magnolia
2.Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona. - Magnolia
3.Pan Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy. - Betka
4.Pan Jezus spotyka swą Matkę. - Betka
5.Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi.- Magnolia
6.Święta Weronika ociera twarz Pana Jezusa.napisze Magnolia
7.Pan Jezus upada pod krzyżem po raz drugi. Napisze Betka
8.Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty.
9.Pan Jezus upada pod krzyżem po raz trzeci.
10.Pan Jezus z szat obnażony.
11.Pan Jezus przybity do krzyża.
12.Pan Jezus umiera na krzyżu.
13.Pan Jezus zdjęty z krzyża.
14.Pan Jezus złożony do grobu.


Pan jest moja mocą i siłą.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 6900
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 792 razy

Re: Droga Krzyżowa

Post autor: Andej » 2020-03-03, 22:56

Autocenzura
Ostatnio zmieniony 2020-03-04, 08:01 przez Andej, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Jozek
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 283
Rejestracja: 18 lut 2020
Wysłał podziękowań: 125 razy
Otrzymał podziękowań: 15 razy

Re: Droga Krzyżowa

Post autor: Jozek » 2020-03-03, 23:07

Mysle ze to dzisiejszy kontekst smierci krzyzowej.
To skazanie na smierc wcale nie musi byc wyrokiem sadowym.
Zabijamy bliznich na kazdym kroku, szydzac i smiejac sie z ich wiary i postepowania z nia zgodnego.
Ostatnio zmieniony 2020-03-03, 23:12 przez Jozek, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 6545
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 1105 razy
Otrzymał podziękowań: 1019 razy
Płeć:

Re: Droga Krzyżowa

Post autor: Magnolia » 2020-03-06, 08:47

Stacja I Pan Jezus na śmierć skazany.

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat odkupić raczył.

Wielu dziś mamy specjalistów od prawdy. Jedni szukają jej przez całe życie, inni – poznawszy ją – dzielą się nią ze światem. Są i tacy, którzy rozminęli się z prawdą lub świadomie ją odrzucili. Nie brak też tych, którzy prawdę zwalczają, bo stała się dla nich niewygodna.

Panie mój! Ty jesteś Prawdą, która nie boi się stanąć wobec niesprawiedliwego wyroku Piłata. Pokazujesz mi, że prawdy nie da się tak łatwo zniszczyć.

Prosimy Cię za tymi, którzy – służąc szatanowi – kłamią i kłamstwem oraz podstępem zdobywają innych, sprowadzając ich na złą drogę – by w swoim sercu odnaleźli Ciebie, Jedyną Prawdę. Prosimy Cię, Panie!


Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami....


Pan jest moja mocą i siłą.

Zapraszamy na bloga Pani Zofii https://zchrystusem.pl/wedruj
ODPOWIEDZ