Dlaczego mistycy więcej mówią o cierpieniu niż o zmartwychwstaniu?

Dlaczego żyjemy, po co się urodziliśmy, jaki jest nasz cel w życiu, co na czeka po śmierci; niebo, piekło, nic? Rozmowy na temat życia, śmierci i wieczności.

Moderator: Junior moderator

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Kasia

Dlaczego mistycy więcej mówią o cierpieniu niż o zmartwychwstaniu?

Post autor: Kasia » 2019-09-01, 17:07

W katolicyzmie dużo mówi się o cierpieniu i krzyżu. Nic dziwnego, ponieważ stanowią one nieodłączny element ludzkiego życia, a Pan Jezus powiedział: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! (Łk 9,23). Znaczenie cierpienia i krzyża podkreślali święci, którzy pragnęli mieć swój udział w męce Pana Jezusa i zdobywać dla Niego dusze. Niejednokrotnie w swym cierpieniu ofiarowywali się za innych, np. za kapłanów czy grzeszników. Z ludzkiego punktu widzenia znosili doświadczenia trudne, a nawet dla wielu niemożliwe do przyjęcia, dla niewierzących zaś – niezrozumiałe. Doświadczali nie tylko przeciwności zewnętrznych, jak choroba, niezrozumienie ze strony otoczenia, oskarżenia o fantazję, ale także wewnętrznych – byli dręczeni pokusami, czasem przeciwko wierze, a często przechodzili także ciemną noc oczyszczenia.

Niektórzy otrzymywali łaskę zobaczenia w wizjach męki Pana Jezusa, głębszego poznania Jego cierpienia, drogi krzyżowej. W ich życiu cierpienie przejawiało niejednokrotnie charakter nadprzyrodzony: otrzymywali stygmaty, odczuwali ból głowy spowodowany koroną cierniową.

Można powiedzieć, że wielu świętych miało w życiu swoją paschę, która w jakimś stopniu upodabniała ich do Pana Jezusa. Słowo „pascha” oznacza przejście. Dokąd ono miałoby prowadzić? Pascha Pana Jezusa wiodła do zmartwychwstania. Na kartach Pisma Świętego spotykamy zmartwychwstałego Pana Jezusa. Jak bardzo tajemniczym zjawiskiem jest zmartwychwstanie, możemy się domyślać, przypominając sobie reakcje Apostołów, którzy po zmartwychwstaniu nie rozpoznali swojego Mistrza. Ciało po zmartwychwstaniu nie podlega prawom fizyki.

I czy właśnie to niepodleganie prawom fizyki sprawia, że – przynajmniej z tego, co mi wiadomo, a moja wiedza w tym temacie jest znikoma – święci i mistycy nie wspominają o doświadczeniu zmartwychwstania? Wszystko, co wiąże się z cierpieniem – ból, choroba, pokusy, negatywne przeżycia zewnętrzne i wewnętrzne, a ostatecznie śmierć – podlegają prawom fizyki, biologii, logiki. Wszystko to mieści się (przynajmniej teoretycznie) w zakresie ludzkiego pojmowania, możliwego do opisania za pomocą znanych pojęć. Czy znanymi pojęciami można opisać to, co dzieje się z człowiekiem – ciałem i duszą – po zmartwychwstaniu? Czy można opisać świat materialny i duchowy widziany z perspektywy kogoś, kto zmartwychwstał?

Mistycy opisywali świat duchowy. Widzieli niebo, piekło, czyściec. Otrzymali łaskę częściowego poznania tajemnicy Trójcy Świętej, byli zjednoczeni z Bogiem. Czy jednak to wszystko nie działo się jedynie na poziomie duszy?

Ostatnie rozdziały Apokalipsy opisują nowe niebo i nową ziemię po zmartwychwstaniu wszystkich ludzi. Jest to jednak opis bardziej ogólny, zbiorowy. Trudno znaleźć w nim coś na temat doświadczenia jednostki.

Pan Bóg obdarza różnymi łaskami i nie ma dla Niego nic niemożliwego, dlaczego więc katoliccy mistycy więcej mówią o doświadczeniu cierpienia, męki niż zmartwychwstania? Czy wolno w ogóle mi zadawać takie pytania, pytać o to, jak Pan Bóg rozdaje nadzwyczajne łaski i dlaczego? Szukam perspektywy wieczności. Istnieje pewien termin, bardziej popularny na Wschodzie, ale występujący też w katolicyzmie: przebóstwienie. Oznacza ono upodobnienie się człowieka do Boga. Trudno mi to sobie wyobrazić, ale przypominam sobie ten fragment listu mojego ulubionego Apostoła:

Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi,
ale jeszcze się nie ujawniło,
czym będziemy.
Wiemy, że gdy się objawi,
będziemy do Niego podobni,
bo ujrzymy Go takim, jakim jest.
1J 3,2

Czy przebóstwienie łączy się ściśle ze zmartwychwstaniem? Czy dusze będące w niebie teraz są przebóstwione, czy ulegną temu procesowi dopiero po Sądzie Ostatecznym i zmartwychwstaniu?

Dlaczego w katolicyzmie mniej mówi się o przebóstwieniu i zmartwychwstaniu niż o cierpieniu? Czy są jacyś święci, którzy doświadczyli już za życia jednego bądź drugiego – zmartwychwstania oczywiście w sensie jedynie percepcyjnym? Czy my, katolicy, w ogóle możemy rozmyślać o tym, jakie będzie nasze życie po zmartwychwstaniu? Czy katolik powinien w życiu wypatrywać raczej Wielkiego Piątku, czy Wielkanocy? Może skupianie się na Wielkim Piątku jest dla nas bezpieczniejsze, bardziej ludzkie, trzymające przy tym, co ważne, bo myśląc o poranku wielkanocnym, szukając przebóstwienia, zmartwychwstania, moglibyśmy odpłynąć w zbyt obce dla naszej wiary rejony?

Tags:

Awatar użytkownika
Biserica Dumnezeu
Aktywny komentator
Aktywny komentator
Posty: 621
Rejestracja: 25 kwie 2019
Wysłał podziękowań: 145 razy
Otrzymał podziękowań: 46 razy

Re: Dlaczego mistycy więcej mówią o cierpieniu niż o zmartwychwstaniu?

Post autor: Biserica Dumnezeu » 2019-09-01, 19:12

Kto idzie za Chrystusem, a nie chce brac swego krzyza, nie jest Go godzien.
Mistycy dlatego sa mistykami, gdyz usilnie daza za Chrystusem. A dazenie za Chrystusem bez krzyza jest niemozliwe. A nie ma ( nie istnieje ) krzyza - KRZYZA bez cierpienia.

Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4337
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 778 razy
Otrzymał podziękowań: 601 razy
Płeć:

Re: Dlaczego mistycy więcej mówią o cierpieniu niż o zmartwychwstaniu?

Post autor: Magnolia » 2019-09-01, 20:35

Zastanowiłam się chwilę na tymi pytaniami. Doszłam do wniosku, że święci byli tak skupieni na czynieniu dobra, czy to modlitwą czy czynami, że nie zajmowali się nagrodą jaka ma ich spotkać.. to by nie było pokorne.
W swoim cierpieniu łączyli się z Jezusem Cierpiącym, szczególnie przeżywał to O.Pio, w czasie Eucharystii. Jak czytam Jego wyznania to jestem pełna podziwu dla tej tajemnicy zjednoczenia z Jezusem Cierpiącym. Jego pokora mnie zdumiewa, ukrywał stygmaty, pragnął ciszy i modlitwy, kiedy otaczały Go tłumy. Jednocześnie był posłuszny Kościołowi, choć nie był zrozumiany i doceniony za życia. A i odznaczał sie wielkim zaufaniem do Boga podejmując się budowy szpitala dla biednych Chorych i Cierpiących, by przywrócić im godność w chorobie i chwili śmierci. O siebie nie dbał, tylko o sprawy Królestwa Niebieskiego, w tym był wielki i tu widzimy Jego świętość.
Myślę że święty szuka pokory i spełniania woli Bożej, a nie rozmyśla o nagrodach. Święci pokroju O.Pio zdawali sobie sprawę z własnej nędzy, jakże z tej pozycji marzyć o własnym zmartwychwstaniu ciała? Jak tu wciąż od nowa trzeba zakasywać rękawy i pracować nad sobą i modlić się za innych.
Oczywiście mogę sie mylić, takie miałam rozważania i myśli po Twoim poście Kasiu.
Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia...Flp 4, 13

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 5993
Rejestracja: 1 cze 2016
Wysłał podziękowań: 347 razy
Otrzymał podziękowań: 773 razy

Re: Dlaczego mistycy więcej mówią o cierpieniu niż o zmartwychwstaniu?

Post autor: Marek_Piotrowski » 2019-09-01, 20:43

Nie jestem wcale pewien, że teza zawarta w pytaniu jest prawdziwa.

Awatar użytkownika
Kasia

Re: Dlaczego mistycy więcej mówią o cierpieniu niż o zmartwychwstaniu?

Post autor: Kasia » 2019-09-01, 20:59

Wydaje mi się, że krzyż, cierpienie, czynienie dobra są środkami do osiągnięcia celu, jakim jest zbawienie, przede wszystkim nasze własne, ponieważ w pierwszej kolejności powinniśmy chcieć być z Panem Bogiem, w drugiej dbać, by inni też tam byli. Naszym domem jest niebo, powinniśmy patrzeć w niebo, a reszta jest tylko niejako po drodze. Czy opisy nieba z Apokalipsy nie są zachwycające?

Doznałem natychmiast zachwycenia:
A oto w niebie stał tron
i na tronie [ktoś] zasiadał.
A Zasiadający był podobny z wyglądu do jaspisu i do krwawnika,
a tęcza dokoła tronu - podobna z wyglądu do szmaragdu.
Ap 4,2

Albo to, z Księgi Izajasza:

W roku śmierci króla Ozjasza ujrzałem Pana siedzącego na wysokim i wyniosłym tronie, a tren Jego szaty wypełniał świątynię. Serafiny stały ponad Nim; każdy z nich miał po sześć skrzydeł; dwoma zakrywał swą twarz, dwoma okrywał swoje nogi, a dwoma latał.
I wołał jeden do drugiego:
«Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów.
Cała ziemia pełna jest Jego chwały».
Od głosu tego, który wołał, zadrgały futryny drzwi, a świątynia napełniła się dymem.
Iz 6,1-3

Jak, czytając takie opisy, nie myśleć o nagrodzie? Wszystko, cała nasza wiara, sprowadza się do tego, by ostatecznie znaleźć się tam. Na wszystko trzeba patrzeć w perspektywie wieczności. Gdyby niebo i Pan Bóg nie zachwycały pięknem, po co byłyby wszystkie ludzkie wysiłki? Jaki byłby ich sens? Sensem jest wieczność z Panem Bogiem, domem, celem ostatecznym – niebo.

Dodano po 2 minutach 53 sekundach:
Marek_Piotrowski pisze:
2019-09-01, 20:43
Nie jestem wcale pewien, że teza zawarta w pytaniu jest prawdziwa.
Czy możesz rozwinąć tę wypowiedź?

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 5993
Rejestracja: 1 cze 2016
Wysłał podziękowań: 347 razy
Otrzymał podziękowań: 773 razy

Re: Dlaczego mistycy więcej mówią o cierpieniu niż o zmartwychwstaniu?

Post autor: Marek_Piotrowski » 2019-09-02, 08:06

A jak mam rozwinąć?;)
Nie mam statystyk, ale mistycy w moim odczuciu najwięcej mówią o miłości Boga

Awatar użytkownika
Biserica Dumnezeu
Aktywny komentator
Aktywny komentator
Posty: 621
Rejestracja: 25 kwie 2019
Wysłał podziękowań: 145 razy
Otrzymał podziękowań: 46 razy

Re: Dlaczego mistycy więcej mówią o cierpieniu niż o zmartwychwstaniu?

Post autor: Biserica Dumnezeu » 2019-09-02, 10:11

To oczywiste - esencja mistycyzmu jest milosc Boga.

Zapraszamy na bloga Pani Zofii https://zchrystusem.pl/wedruj
ODPOWIEDZ