Śmierć bez spowiedzi i Komunii

Dlaczego żyjemy, po co się urodziliśmy, jaki jest nasz cel w życiu, co na czeka po śmierci; niebo, piekło, nic? Rozmowy na temat życia, śmierci i wieczności.
Awatar użytkownika
lambda
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 333
Rejestracja: 7 gru 2019
Wysłał podziękowań: 9 razy
Otrzymał podziękowań: 30 razy

Re: Śmierć bez spowiedzi i Komunii

Post autor: lambda » 2021-02-21, 21:59

Katarzyna24 pisze:
2021-02-21, 20:45
Ja to rozumiem ten fragment i dlatego zawsze się nad nim zastanawiałam. Idziemy do nieba a mamy zmartwychpowstać to mnie od dziecka nurtuje. Bo muszę przyznać że ja strasznie lubię dociekać w tym temacie :)
Chyba trochę średnio z tym dociekaniem skoro jeszcze post wyzej utożsamiałaś "ciała zmartwychwstanie" z poglądem świadków Jehowy..

Na czym zatem to dociekanie polega?

Może warto poprostu poczytać Katechizm.

https://www.teologia.pl/m_k/kkk1z05.htm



Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9832
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1813 razy

Re: Śmierć bez spowiedzi i Komunii

Post autor: Andej » 2021-02-21, 23:13

Katarzyna24 pisze:
2021-02-21, 20:45
Idziemy do nieba a mamy zmartwychpowstać to mnie od dziecka nurtuje. Bo muszę przyznać że ja strasznie lubię dociekać w tym temacie
Są dwie sprawy. Sąd Ostateczny i zmartwychwstanie. To nie to samo.
Zmartwychwstanie, z pewnością dotyczy zbawionych. Jednak to nie będzie to samo ciało, choć materialne. Pamiętasz, gdy uczniowie spotkawszy Jezusa nie rozpoznali Go? Dlaczego? Bo jeszcze nie uwierzyli w zmartwychwstanie. A skoro tak, to patrzyli po ludzku. Odnajdowali w Nim cechy czysto ludzkie, a nie boskie. Dopiero gdy uwierzyli w zmartwychwstanie, przestali mieć wątpliwości kogo widzą, patrząc na Niego. Tomasz, przejrzał, gdy ujrzał. Gdyż widział wiarę pozostałych. Gdyż już przetrawił relacje od innych. Stał się gotowy do przyjęcia do świadomości, że Jezus zmartwychwstał.
Ciał Zmartwychwstałego, choć było materialne (udowodnił to jedząc), nie miało ograniczeń.

Ale czy jest sens dociekać? Sądzony w którymś postów napisał, że i tak będziemy zaskoczeni. Tak jest. Możemy wnioskować na podstawie objawienia. Ale nie posiadając świadomości osoby już zbawione j i zmartwychwstałej, nie możemy tego ani poznać, ani opisać. Zresztą, po co? Wiara, jak sama nazwa wskazuje, jest wiarą. Jeśli komuś ufasz, to mu wierzysz. Wierzysz Jezusowi? Wierzysz ewangelistom? Jeśli tak, to kiedyś poznasz z autopsji, jak to jest. Ale, jak się domyślam, nie będziesz tego potrafiła wyrazić. I, zapewne, nie będziesz mieć takiego zamiaru. Przepełniona miłością, nie będziesz zajmować się "stroną techniczną".


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Katarzyna24
Przybysz
Przybysz
Posty: 10
Rejestracja: 15 lut 2021
Wysłał podziękowań: 3 razy
Płeć:

Re: Śmierć bez spowiedzi i Komunii

Post autor: Katarzyna24 » 2021-02-23, 15:36

Nie wiem czy to ta śmierć Ani coś przestroiła w mojej duszy że tak powiem w przenośni. Coraz częściej myślę o uświęceniu mojego związku z tatą moich dzieci. Moje dzieci oczywiście są ochrzczone uczę je modlitwy. Maja jeszcze jest mała więc potrafi się żegnać i prosić Pana Boga o zdrówko dla siebie i swoich bliskich. Przy Kacperku który nie potrafi mówić tylko mówię o Panu Bogu powtarzam mu że to Pan daje mu zdrówko. Puszczam też dzieciakom programy przeznaczone specjalnie dla nich. Na TV Trwam są czasami świetne filmy familijne o tematyce związaną z wiarą np. JA Gabriel - polecam świetny film.

Coś do mnie dotarło ostatnio. Zawsze bałam się małżeństwa bo w mojej rodzinie zwykle kończyły się źle. Moja mama wyszła za mąż za człowieka który ją krzywdził i rozwiodła się. Potem ślub cywilny z moim ojcem który też okazał się nienajlepszym człowiekiem, alkoholikiem. Mama uciekła od niego w pośpiechu ze mną maleńką w beciku. Długo długo była sama dopiero koło 10 lat temu zamieszkała z przyjacielem z którym jakoś poukładali sobie życie ale bez sakramentu. Więc sama nie wiem co o tym myśleć. Podobny przykład moja ciocia pierwszy mąż znęcał się nad nią i ich synem aż się rozeszli wzieli rozwód. Po pewnym czasie poślubiła człowieka który kocha ją, jej syna traktuje jak własnego a mój kuzyn traktuje tego wujka jak kochającego ojca bo jego własny biologiczny się nim nie interesuje. Co w takim przypadku kiedy ten pierwszy ślubny od Boga był złym człowiekiem a drugi poślubiony przed urzędnikiem, człowiekiem szlachetnym? Co ze zbawieniem takich osób? To takie dziwne że takie dobre małżeństwo nie podoba się Panu Bogu. Co myśleć o takich sytuacjach? Wiem że w mojej psychice zostawiło to swoje piętno dlatego kiedy partner chciał ślubu ja nie chciałam chyba ze strachu. Żyjemy sobie już prawie 10 rok jak mąż z żoną ale mi ostatnio jakoś brakuje komunii. Poszłabym do spowiedzi ale wiem że nie dostanę rozgrzeszenia. Nasz zaprzyjaźniony ksiądz też już zaczyna powoli dopytywać kiedy pobłogosławi nasz związek a ja ostatnio też coraz mocniej zaczynam o tym myśleć. Zwłaszcza po śmierci dotarło do mnie że przecież mogę umrzeć w każdym momencie z drugiej zaś strony mam takie pragnienie się wyspowiadać i przystąpić do Komuni w pełni uczestnicząc w Mszy św.



Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9832
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1813 razy

Re: Śmierć bez spowiedzi i Komunii

Post autor: Andej » 2021-02-23, 17:30

Katarzyna24 pisze:
2021-02-23, 15:36
Zwłaszcza po śmierci dotarło do mnie że przecież mogę umrzeć w każdym momencie z drugiej zaś strony mam takie pragnienie się wyspowiadać i przystąpić do Komuni w pełni uczestnicząc w Mszy św.
Strach przed śmiercią jest jakąś motywacją. Lepsza taka, niż obojętność. Ale ślub to jest dożywotnia przysięga. To znaczy, dla osób wierzących.
Znam jedną osobę wierzącą (nie mi oceniać jej wiarę), która żyje w związku niesakramentalnym. Jednak uczestniczy zawsze w mszach świętych we wszystkie niedziele i święta. Chodzi na rekolekcje. Spowiada się regularnie. Nie może otrzymać rozgrzeszenia, ale się spowiada, aby tam, gdzie się da utrzymywać relację z Bogiem. Ale jej dzieci też żyją na kocią łapę. Bo czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.
Nie da się wychować dziecka po katolicku, jeśli samemu nie żyje się wiarą. Verba docent, exempla trahunt. Wiara nie polega na tym, aby uznać, że Bóg istnieje. Ani na powtarzaniu Boziu, Boziu. [Nigdy nie używałem słowa Bozia i dziwię się używaniu tego słowa.]
Wiarę da się przekazać tylko wtedy, gdy samemu żyje się wiarą. Trzeba regularnie przystępować do sakramentów, poznawać zasady wiary, rozwijać swoją wiedzę religijną. Ignorancja w tym zakresie prowadzi do wypaczeń. Wiara musi przenikać całokształt życia.

Ad rem. Decyzję o małżeństwie musicie podjąć wspólnie. To jest wspólne zobowiązanie. Jeśli przez 10 lat Wam to nie przeszkadzało, to znaczy, że potrzebujecie gruntownej katechezy. Takiej od samego początku. Musicie najpierw dowiedzieć się, czym jest małżeństwo w Kościele Katolickim. Po to aby małżeństwo zostało zawarte w sposób ważny musicie być oboje świadomi tego, czym małżeństwo jest. Wątpię, czy zwykłe katechezy przedmałżeńskie wystarczą. Jesteście już dojrzali, ustabilizowani. Trudniej będzie Wam przyjąć do świadomości rodzaj zaciąganego zobowiązania.

Napisałeś:
To takie dziwne że takie dobre małżeństwo nie podoba się Panu Bogu.
Ciekawy jestem, skąd wiesz, co się podoba Panu Bogu?
A tak, nieco na marginesie, małżeństwem można tylko nazwać związek zawarty kanonicznie. Życie na kocią łapę czy na podstawie rejestracji w USC nie stanowi małżeństwa, choć kolokwialnie jest tak nazywane.

Chcecie dopełnić Wasz związek, to poznajcie prawo kanoniczne dotyczące małżeństwa. Przeanalizujcie każdy punkt. I wszystkie zobowiązania w tego wynikające.

Zapewne uważasz, nie tylko Ty, ale większość, że przesadzam. Że odstręczam od ślubu. Może i tak. Jednak jestem przekonany, że każdy sakrament powinno się przyjmować z pełną świadomością i odpowiedzialnością.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Zebra
Bywalec
Bywalec
Posty: 102
Rejestracja: 20 lut 2021
Wyznanie: Chrześcijanin
Wysłał podziękowań: 42 razy
Otrzymał podziękowań: 20 razy
Płeć:

Re: Śmierć bez spowiedzi i Komunii

Post autor: Zebra » 2021-02-23, 17:48

Zapewne uważasz, nie tylko Ty, ale większość, że przesadzam. Że odstręczam od ślubu. Może i tak. Jednak jestem przekonany, że każdy sakrament powinno się przyjmować z pełną świadomością i odpowiedzialnością.
Nie wydaje mi się, żebyś kogoś odciągał od ślubu. Mówisz jak jest i co myślisz. Byłoby wspaniale gdybyśmy przyjmowali sakramenty z pełną świadomością i odpowiedzialnością, ale często zdarza się inaczej. W pewnym momencie wszystko staje się takie "zwykłe" i tej świadomości brakuje. Trzeba się ciągle starać, żeby było inaczej.



Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 8690
Rejestracja: 1 cze 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 861 razy
Otrzymał podziękowań: 2614 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Śmierć bez spowiedzi i Komunii

Post autor: Marek_Piotrowski » 2021-02-23, 19:07

No cóż, wydaje mi się, że 10 lat wspólnego życia daje pewne pojęcie, czy się chce połączyć na zawsze, czy nie.
Czy Katarzyno widzisz jakieś przeciwskazania Aby wszystko wprowadzić na swoje miejsce?

Jeśli przeszkadzają Ci jakieś wątpliwości natury treści wiary (trochę ich wyartykułowałaś, ale z drugiej strony myślę sobie, ze one nie mają nic do małżeństwa) możemy pogadać - z tym, że musisz zadać wprost pytania.



Awatar użytkownika
Katarzyna24
Przybysz
Przybysz
Posty: 10
Rejestracja: 15 lut 2021
Wysłał podziękowań: 3 razy
Płeć:

Re: Śmierć bez spowiedzi i Komunii

Post autor: Katarzyna24 » 2021-02-27, 17:27

Kochani :)
Nie zawsze mam wiele czasu by napisać. Chętnie porozmawiam o niektórych nurtujących mnie pytaniach.
Wczoraj odwiedziłam naszego umiłowanego Księdza Proboszcza jest on dla nas prawdziwym przewodnikiem duchowym. Powiedział że nie możliwe żeby Ania poszła do piekła musiałaby zrobić naprawdę coś bardzo złego a znał ją i wie że nie zrobiła. każdy z nas ma swoje słabości i jeśli tylko głęboko wieży w Boga a nawet zawierzy swoje życie Pan w godzinie śmierci to dostąpi zbawienia. Być jest w czyścu ale na pewno nie w piekle. W każdej chwili wzdycham do Pana naszego a nawet Mateńki Niebiańskiej żeby Anula dostąpiła Nieba. Odmawiam w tej intencji różaniec i proszę by się to spełniło. Co do Katechizmu podaje on że Miłosierdzia Pana naszego nie ma granic i nawet te winny ciężkie są nam odpuszczane jeśli bardzo ich żałujemy.

Co do tych dylematów zastanawiam się nad tym czy osoba w drugim małżeństwie ma szanse na zbawienie jeśli jest to związek kichających się prawdziwie ludzi tak bardzo mnie to nurtuje.



Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9832
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1813 razy

Re: Śmierć bez spowiedzi i Komunii

Post autor: Andej » 2021-02-27, 20:17

Każdy ma szansę na zbawienie. Nie każdy chce tę szansę wykorzystać.
Największym fortelem szatańskim jest przekonanie człowieka, że na nawrócenie ma jeszcze czas. Jutro, za tydzień, miesiąc, rok. Jak zarobię, znajdę pracę, mieszkanie, jak dzieci podrosną … Byle nie teraz. Łk 12,20 Lecz Bóg rzekł do niego: "Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?" To tak, jakby człowiek rozbił namiot na przejeździe kolejowym. Bo sucho, blisko do sklepu, a pociągi jeżdżą sąsiednim torem. Bo widzi, że ludzie umierają. Ale zawsze inni. Zawsze ktoś inny. Wydaje mu się, że dopóki nie myśli o śmierci, to ona nigdy nie przyjdzie. Myśli, że jak pociągi jeżdżą innymi torami, to torem, na którym rozbił namiot nigdy nie przejedzie. A jeśli już, to przecież usłyszy, zobaczy, zdąży uciec. Ilu ludziom udało się uciec przed śmiercią? Ile osób zdążyło dobrze przygotować się do śmierci? Ogromna większość z nich żyłą tak, aby móc bez obawy umrzeć. Żyli ze świadomością, że Jezus ma dla nich mieszkania. Ze ich przyjmie. Ale czy Ciebie przyjmie?
Jezus umierał na krzyżu. Wraz z nim dwóch. Ale tylko jednego zabrał ze sobą. Dlaczego nie obu? Przecież mógł.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

ODPOWIEDZ