Religia w szkole

Dlaczego żyjemy, po co się urodziliśmy, jaki jest nasz cel w życiu, co na czeka po śmierci; niebo, piekło, nic? Rozmowy na temat życia, śmierci i wieczności.

Moderator: Junior moderator

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4531
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 462 razy

Re: Religia w szkole

Post autor: Andej » 2018-09-19, 21:58

Smutne to. Ale świadectwo Viridiany jest budujące. Ale nie dlatego, że religia w szkole (choć trochę też), tylko dlatego, że jest zaangażowana. O to właśnie chodzi. O sens chodzenia na religię.
W ogóle wyższe wartości są stale deprecjonowane.

Ale teraz przewrotnie: A gdyby znowu PO dorwało się do władzy i zlikwidowało religię w szkołach. Nakazało zdjęcie w miejscach publicznych krzyży i innych symboli religijnych. To nie protestowalibyśmy? Byśmy protestowali (tak myślę). Schizofrenia?

Trzeba znaleźć najlepsze rozwiązanie. I potrzeba katechetów. Katechetów pedagogów. Nie nauczycieli, ale pedagogów.

Tags:

Awatar użytkownika
Dezerter
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 5614
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Wysłał podziękowań: 602 razy
Otrzymał podziękowań: 376 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Religia w szkole

Post autor: Dezerter » 2018-09-19, 22:12

Katecheta Andeju to musi być człowiek, który daje świadectwo swojej żywej wiary, a dopiero później powinien być dobrym pedagogiem
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie

Awatar użytkownika
Viridiana
Aktywny komentator
Aktywny komentator
Posty: 723
Rejestracja: 6 sie 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 153 razy
Otrzymał podziękowań: 113 razy
Płeć:

Re: Religia w szkole

Post autor: Viridiana » 2018-09-19, 22:34

Andej pisze:
2018-09-19, 21:58
Trzeba znaleźć najlepsze rozwiązanie.
Być może ułatwieniem dla jego odnalezienia byłoby, gdyby księża przychodzący na kolędę dyskutowali z rodzinami na temat religii nauczanej w szkołach. Z tego co wiem, parafia może mieć wpływ m. in. na to, kto uczy w szkole, która do niej "należy".
Omnia vincit Amor et nos cedamus Amori (Wergiliusz, Eklogi)

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4531
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 462 razy

Re: Religia w szkole

Post autor: Andej » 2018-09-19, 22:52

Dezerter pisze:
2018-09-19, 22:12
Katecheta Andeju to musi być człowiek, który daje świadectwo swojej żywej wiary, a dopiero później powinien być dobrym pedagogiem
Masz rację, dobrze zrozumiałeś. Właśnie pedagog daje świadectwo, gdyż pedagogiem jest się przez 24h na dobę, w przeciwieństwie do nauczyciela-katechety, który jest nim kilka godzin dziennie.
Wielokrotnie wspominałem zasadę: verba docent, exempla trahunt. Uczy się przykładem, a nie słowem. Na tym polega bycie pedagogiem.

Awatar użytkownika
Viridiana
Aktywny komentator
Aktywny komentator
Posty: 723
Rejestracja: 6 sie 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 153 razy
Otrzymał podziękowań: 113 razy
Płeć:

Re: Religia w szkole

Post autor: Viridiana » 2019-03-03, 17:09

Andej pisze:
2018-09-16, 20:31
Ale jest jeszcze kwestia, czym jest nauka religii. Czy jest to nauka o religii, czy nauka wiary (wprowadzenie do wiary). Wydaje mi się, że koncepją realizowaną jest raczej nauka o religii. A to błąd. Religia powinna być nauką rozumnej i głębokiej wiary.
Pozwolę sobie odświeżyć wątek. ;)
Czego powinniśmy uczyć na religii? Uważam, że zarówno trzeba uczyć podążania za wiarą rozumnie i głęboko, jak i wprowadzać trochę do teologii, zasad, tłumaczyć, dlaczego Kościół naucza, że coś jest dobre albo coś jest złe. Jak będziemy uczyć tylko teologicznych rzeczy - to to prosta droga do letnich katolików, jak będziemy uczyć tylko podążania za wiarą - to potem jest dużo pytań, dlaczego Kościół coś uważa albo jak już niejednokrotnie na takich forach widać, ludzie nie umieją czytać Biblii. Ale tych, którzy długo już coś uważają, trudniej na forum przekonać.
Swoją drogą, zastanawia mnie kwestia pytania, sprawdzianów z religii - tak się przyjęło, że religia to taka "luźna lekcja" i jednak uczniowie podchodzą do tego negatywnie (jeżeli nauczyciel je robi, nie wszyscy robią). A jak powinni podchodzić?
Omnia vincit Amor et nos cedamus Amori (Wergiliusz, Eklogi)

Awatar użytkownika
ToTylkoJa
Aktywny komentator
Aktywny komentator
Posty: 634
Rejestracja: 2 sty 2019
Wysłał podziękowań: 4 razy
Otrzymał podziękowań: 78 razy
Płeć:

Re: Religia w szkole

Post autor: ToTylkoJa » 2019-03-03, 18:32

Religia w szkole będzie bez sensu do czasu, kiedy nie zmieni się podejście... Rodziców.
Ja na religię nie chodzę od tego roku. Moja mama zna moje przekonania, dlatego kiedy powiedziałam, że chcę się wypisać, po prostu podpisała (co dziwnego, skoro nawet nie mam bierzmowania).
Ale tak naprawdę połowa klasy chciałaby się wypisać z religii, gdyby nie rodzice. Połowa klasy jest przez rodziców zmuszana do chodzenia do kościoła, uczęszczania na lekcje religii.
Tylko jaki w tym sens? Tak naprawdę wtedy tylko się ich utwierdza w przekonaniu, że religia jest bez sensu i głupia, i bez sensu, i głupia.
Religię w gimnazjum mogłabym wspominać dobrze, ale nie wspominam. Ksiądz, który ją prowadził był naprawdę w porządku, często zdarzało mi się zaczynać jakiś interesujący mnie temat, który pochwycała też inna grupa rzeczywiście zainteresowanych lekcją. Ale cała reszta przeszkadzała, wyśmiewała się, była głośno, więc te lekcje stawały się szybko bardzo nieprzyjemne.

Moje poglądy na religię w szkołach są negatywne generalnie.
Nie dość, że jest to po prostu lekcja dla lekcji (coś jak ksopz, kto wie, po co to). Do tego uważam, że jakiekolwiek łączenie państwa z religią jest nie na miejscu. Byłabym za wprowadzeniem religii w szkołach jako nauce o religiach w ogóle i takich tam (etyka to jeszcze większy żart, niż religia, w dodatku musiałoby być conajmniej kilka osób, żeby taka lekcja się odbywała).
Jeszcze większy żart:
Jestem w klasie z rozszerzoną matematyką. Mam 4 lekcje matematyki w tygodniu (żeby dobrze się przygotować do matury dobrze byłoby mieć chociaż 6).
Mam jedną lekcje j. Niemieckiego w tygodniu.
3 lekcje w tygodniu dosyć ważnego dla mnie przedmiotu, jakim jest technika biurowa i statystyka.
Za to 2 lekcje religii.
Wolałabym mieć zamiast tego dodatkowa matematykę, czy tbis.

Awatar użytkownika
Viridiana
Aktywny komentator
Aktywny komentator
Posty: 723
Rejestracja: 6 sie 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 153 razy
Otrzymał podziękowań: 113 razy
Płeć:

Re: Religia w szkole

Post autor: Viridiana » 2019-03-03, 22:14

ToTylkoJa pisze:
2019-03-03, 18:32
Nie dość, że jest to po prostu lekcja dla lekcji (coś jak ksopz, kto wie, po co to).
Nie mam pojęcia, czym jest ksopz, ale pomińmy to. :)
Czy lekcja dla lekcji, ciężko mi stwierdzić.
Ludzie w innych wyznaniach (przynajmniej tak było w przypadku mojego kolegi protestanta) mają religię u siebie w parafiach. Natomiast z racji liczebności katolików podejrzewam, że religia w szkołach ma być swego rodzaju ułatwieniem. To, że nie bywa, to trochę inna kwestia.
ToTylkoJa pisze:
2019-03-03, 18:32
Do tego uważam, że jakiekolwiek łączenie państwa z religią jest nie na miejscu.
Tylko w sumie to jest przedmiot nieobowiązkowy (teoretycznie, w praktyce czasami zmuszają rodzice).
ToTylkoJa pisze:
2019-03-03, 18:32
Byłabym za wprowadzeniem religii w szkołach jako nauce o religiach w ogóle i takich tam (etyka to jeszcze większy żart, niż religia, w dodatku musiałoby być conajmniej kilka osób, żeby taka lekcja się odbywała).
U mnie w klasie jest mniej więcej dziewięć osób, które nie chodzą na religię. I tak nie ma etyki. :)
ToTylkoJa pisze:
2019-03-03, 18:32
Jeszcze większy żart:
Jestem w klasie z rozszerzoną matematyką. Mam 4 lekcje matematyki w tygodniu (żeby dobrze się przygotować do matury dobrze byłoby mieć chociaż 6).
Mam jedną lekcje j. Niemieckiego w tygodniu.
3 lekcje w tygodniu dosyć ważnego dla mnie przedmiotu, jakim jest technika biurowa i statystyka.
Za to 2 lekcje religii.
Wolałabym mieć zamiast tego dodatkowa matematykę, czy tbis.
To już jest trochę inna kwestia - program ogólnie jest ciężko upchnąć. Byłabym czasami za wprowadzeniem jakiś kolejnych przedmiotów, ale sama dobrze wiem, że uczniowie nieraz nie wyrabiają i z tym, co mają.
Omnia vincit Amor et nos cedamus Amori (Wergiliusz, Eklogi)

Awatar użytkownika
ToTylkoJa
Aktywny komentator
Aktywny komentator
Posty: 634
Rejestracja: 2 sty 2019
Wysłał podziękowań: 4 razy
Otrzymał podziękowań: 78 razy
Płeć:

Re: Religia w szkole

Post autor: ToTylkoJa » 2019-03-03, 22:35

Ksopz- kompetencje społeczne i organizacja pracy w zespole. To jest taki przedmiot, na którym gadamy o technikach negocjacji (nie to, żebyśmy mieli to np. Na przedsiębiorczości), asertywności (godz. Wychowawcza) itd. Psorka też nie wie, o co chodzi z tymi lekcjami.

Niby przedmiot nieobowiązkowy, niby nie. Te kwestię poruszyłam w wypowiedzi w innym punkcie. Tutaj skupiłam się bardziej na "za hajs podatników baluj".

Etyka to taki przedmiot, który musi być uruchomiony, gdy ileś tam osób wyraża chęć uczęszczania na takie lekcje. Czyli kiedy te kilka osób nie tylko wypisze się z lekcji religii, ale i wyrazi chęć zapisania się na etykę.
U mnie w klasie chciałoby wypisać się conajmniej 10 osób, ale rodzice na siłę ich wysyłają na lekcje.
Właśnie to jest w tym wszystkim najgłupsze.

Tylko, że sam program jest bez sensu.
PO mam rozbite na BHP i EDB, choć swobodnie wyrobili byśmy się przy jednej godzinie tygodniowo (już nawet nie będę przypominać środków fosforoorganicznych, bo mi się źle robi, jak to sobie przypominam).
Wspomniane wyżej ksopz.
Powtarzające się tematy na wielu lekcjach (szczególnie jeśli chodzi o ksopz i przedsiębiorczość lub pdz i tbs).
Nie będę nawet wspominać nowego programu dla podstawówek (w konsekwencji też dla dalszych roczników), bo nadal wierzę, że to tylko prank.
...
Ale chyba trochę zaczęłyśmy odchodzić od tematu ;)

Awatar użytkownika
Viridiana
Aktywny komentator
Aktywny komentator
Posty: 723
Rejestracja: 6 sie 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 153 razy
Otrzymał podziękowań: 113 razy
Płeć:

Re: Religia w szkole

Post autor: Viridiana » 2019-03-03, 23:07

ToTylkoJa pisze:
2019-03-03, 22:35
Ale chyba trochę zaczęłyśmy odchodzić od tematu ;)
Trochę racja, wobec czego chociaż chętnie pogadałabym o programie w szkołach i przedmiotach, to jednak odpowiem tylko na to, co z religią w szkole bezpośrednio się łączy. ;)
(może na program szkół stworzyć osobny wątek?)
ToTylkoJa pisze:
2019-03-03, 22:35
Niby przedmiot nieobowiązkowy, niby nie. Te kwestię poruszyłam w wypowiedzi w innym punkcie. Tutaj skupiłam się bardziej na "za hajs podatników baluj".
A to akurat z takiego ludzkiego punktu widzenia się zgodzę - katechetów powinna opłacić parafia albo dobrowolne składki rodziców (przy okazji może bardziej dbano by o to, by osoby uczące religii były kompetentne).
Chociaż z drugiej strony tu pojawia się kwestia tego, że jak demokratycznie wybierzemy partię, o której wiemy, że to będzie finansować, to nie wiem, czy wolno mieć pretensje.
Eh, późno jest, może lepiej pójdę spać, bo ciężko mi się myśli. :)
Omnia vincit Amor et nos cedamus Amori (Wergiliusz, Eklogi)

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 5565
Rejestracja: 1 cze 2016
Wysłał podziękowań: 313 razy
Otrzymał podziękowań: 699 razy

Re: Religia w szkole

Post autor: Marek_Piotrowski » 2019-03-04, 09:36

Wydaje mi się, że trzeba-by zacząć od decyzji: czy katecheza ma formować tych, którzy chcą, czy ma próbować "nawracać" tych, którzy nie chcą.
Jednocześnie się nie da - ani jedno, ani drugie się nie udaje (dodam, że jestem za opcją pierwszą, zresztą kolegę może kolega nawrócić, katecheta balansuje na krawędzi - a czasem jest po prostu ośmieszany).

Co do opłacania katechetów - zgodzę się z Tobą Viridiano, jeżeli pójdziemy w tym kierunku na full - to znaczy, że państwo nie bedzie opłacało katechetów, ale też nie będzie:
  • opłacało seksedukatorów, finansowało fundacji wszelkiego rodzaju (w tym tych wszystkich LGBT i wydawnictw lewicowych - prawicowych też nie)
  • budowało stadionów i finansowało sportu wyczynowego, w tym reprezentacji olimpijskiej
  • finansowało kinematografii
  • finansowało teatrów, oper i tym podobnych
  • itd
Wówczas się zgodzę.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4531
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 462 razy

Re: Religia w szkole

Post autor: Andej » 2019-03-04, 11:09

Marek_Piotrowski pisze:
2019-03-04, 09:36
... państwo nie będzie opłacało ...
W zamierzchłych czasach (bardzo krótko miałem religię w szkole, niecałe dwa lata i to z przerwami) chodziło się na lekcje religii do parafii. To była "naturalna selekcja". Uczęszczały dzieci z rodzin katolickich. Nie wiem, czy było to 50% (mieszkałem na specyficznym osiedlu - oficerskim). Jaki procent wytrwał w wierze? Sadzę, ze znów ok. 50%. Jak silna wiara? Niestety, i tu odsiew. To przykre.
W kółko powtarzam: Verba docent, exempla trahunt. Tam, gdzie rodzina katolicka, dzieci z reguły są wierzącymi praktykującymi katolikami. Nie mam tu na myśli rodzin bezobjawowych, tj. deklarujących, że są katolikami, ale bez wiary przepełniających ich życie. Uważam, że głównymi lekcjami religii jest obserwacja rodziców.

Jestem zwolennikiem wyłączenie religii z nauczania szkolnego. Na odstawie obserwacji wydaje mi się, że czynią więcej szkody niż pożytku. Gdy klasa rozrabia, lekceważy ... Gdy dzieciaki przychodzą tylko dlatego, że tak wypada. Bo rodzice, choć sami, de facto, niewierzący (oburzyliby się, gdybym im to w oczy powiedział), uważają, że tak trzeba.

Marek ma rację, że wyprowadzenie religii ze szkoły musiałoby być równoznaczne z zakazem jakiejkolwiek indoktrynacji na teranie placówek nauczania. Obecne głosy przeciw religii są przygotowaniem zastąpienia jej lekcjami poprawności politycznej, homoseksualizmu ... Religia jest cierniem w oku liberokomunistów. Czy w tej sytuacji można zgodzić się na rezygnację w religii w szkole (najpierw ograniczenie finansowania, potem ograniczenia czasowe, a potem jakieś kolejne szykany)? Nie, nie można. Ale to jest zadanie dla nas. Nie tylko dla katechetów. Tylko skąd ich brać. To nie mogą być ludzie, którzy realizują program. To muszą być pedagodzy (przed II Wojną Światową słowo to miało znaczenie, obecnie zdewaluowane przez socjalizm i liberalizm). Katecheta pedagog musi porywać. Musi inspirować. Musi dawać przykład. Całym życiem, zaangażowaniem. Nie formalnym, ale rzeczywistym.

@ToTylkoJa woli matematykę. Matematyka przyda się na całe życie. A do czego przyda się wiara? Jak długo przydaje się wiara? Raz w tygodniu przez godzinę z kościelnym filarem? Z podśmiechuszkami w gronie przyjaciół? W matematyce są granice. Limes w + lub - nieskończoności. Wiara to wybór nie na całe życie. To wybór na całe istnienie.
Niemcy kiedyś mawiali, że ten, kto nie szanuje feniga nie jest wart marki. Ten, kto nie szanuje wiary i religii nie jest wart także innych nauk. Bóg ustanowił pewien porządek. Odrzucając wiarę przyczyniamy się do chaosu. Czy celem człowieka może być istnienie w chaosie?

Awatar użytkownika
ToTylkoJa
Aktywny komentator
Aktywny komentator
Posty: 634
Rejestracja: 2 sty 2019
Wysłał podziękowań: 4 razy
Otrzymał podziękowań: 78 razy
Płeć:

Re: Religia w szkole

Post autor: ToTylkoJa » 2019-03-04, 14:19

W mojej klasie są wierzący, są niewierzący, są protestanci.
Jestem jak najbardziej za tym, żeby religia odbywała się w przykościelnej parafii. Albo i w szkole, ale poza lekcjami.
Poszłam do takiej szkoły, jakiej poszłam w konkretnym celu. Tak, wolę uczyć się matematyki w szkole.
W samej parafii, do której należę działają 4 "kółka", o których mi w ogóle wiadomo. Gdybym chciała uczestniczyć w życiu religijnym, byłabym w jednym z nich conajmniej.
Nie jestem. Nie jest też nikt z mojej klasy. Widać więc zainteresowanie religią.
Nie mam nic do religii. Do religii chrześcijańskiej, buddyzmu i wielu innych. Ale nie jest ona mi potrzebna, jeśli chodzi o moje kształcenie.
Uważam, że państwo powinno być całkowicie nijakie w tych kwestiach. To jest oczywiście moja opinia. Bo dlaczego protestanci z mojej szkoły nie mają osobnych lekcji? Dlaczego Czeczeni z poprzedniej szkoły nie mieli jakiś swoich lekcji (no dobra, jestem w stanie powiedzieć czemu)? Wiem, że religia chrześcijańska jest dominującą. Przynajmniej w teorii.
Nie chodzi o żadną przydatność, czy nieprzydatność wiary. Ja naprawdę widzę dużo piękna w wierze, ale to, że ja nie potrafię jej poczuć to już inna sprawa.
Zakładasz, że religia jest super. Już spotkania z ludźmi lgbt są złe. O ile naprawdę mam w poważaniu tych ludzi i na pewno nie uczestniczyłabym w takich spotkaniach, to chodzi mi o jedno. Mówiłeś, że to indoktrynacja. Ale czy religia w szkole też nie ma wpajać jakiś doktryn?
Uważam po prostu, że religia powinna zostać w domu.
Tak, można chodzić z krzyżem na szyi i z dumą mówić "ja jestem chrześcijaninem". Czemu nie? Ale nie lubię tego, że próbuje się to wpajać, tym bardziej w tym wydaniu.

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 5565
Rejestracja: 1 cze 2016
Wysłał podziękowań: 313 razy
Otrzymał podziękowań: 699 razy

Re: Religia w szkole

Post autor: Marek_Piotrowski » 2019-03-04, 14:54

A ja chciałbym, by szkoła wpajała wartości. I nie widzę powodu, by musiałby być one "obojetne" (a więc w praktyce eliminujące wiarę).

Tyle, że religia w tym kształcie tego nie robi. Zresztą podobnie jak reszta szkoły zrezygnowała już z kształtowania. A to ważniejsze niż nauka (bo nauczyć się można z książek). Ja nawet wolę.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4531
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 462 razy

Re: Religia w szkole

Post autor: Andej » 2019-03-04, 16:10

ToTylkoJa pisze:
2019-03-04, 14:19
... Zakładasz, że religia jest super. Już spotkania z ludźmi lgbt są złe. ...
Wspaniały przykład na skutki indoktrynacji.
Zakładasz, że ktoś szanujący religię uważa spotkanie homoseksualisty za złe. Tak właśnie wpajają.

A to, czego uczy szkoła, to inne zagadnienie. Mnie szkoła nauczyła się uczyć, tj. szukać źródeł i poznawać je. Rozszerzyła możliwości poznawcze. Przychylam się togo, co Marek napisał. Wiedzę zdobywa się samodzielną pracą. A szkoła, to w dużej mierze marnotrawstwo czasu.

Awatar użytkownika
Viridiana
Aktywny komentator
Aktywny komentator
Posty: 723
Rejestracja: 6 sie 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 153 razy
Otrzymał podziękowań: 113 razy
Płeć:

Re: Religia w szkole

Post autor: Viridiana » 2019-03-04, 17:56

Marek_Piotrowski pisze:
2019-03-04, 09:36
Wydaje mi się, że trzeba-by zacząć od decyzji: czy katecheza ma formować tych, którzy chcą, czy ma próbować "nawracać" tych, którzy nie chcą.
Jednocześnie się nie da - ani jedno, ani drugie się nie udaje (dodam, że jestem za opcją pierwszą, zresztą kolegę może kolega nawrócić, katecheta balansuje na krawędzi - a czasem jest po prostu ośmieszany).
Też bym była za pierwszą - bo lepiej, żeby jak już ktoś jest wierzący, to porządnie, bo letni katolik i tak przykładu nie da.
Marek_Piotrowski pisze:
2019-03-04, 09:36
Co do opłacania katechetów - zgodzę się z Tobą Viridiano, jeżeli pójdziemy w tym kierunku na full - to znaczy, że państwo nie bedzie opłacało katechetów, ale też nie będzie:
  • opłacało seksedukatorów, finansowało fundacji wszelkiego rodzaju (w tym tych wszystkich LGBT i wydawnictw lewicowych - prawicowych też nie)
  • budowało stadionów i finansowało sportu wyczynowego, w tym reprezentacji olimpijskiej
  • finansowało kinematografii
  • finansowało teatrów, oper i tym podobnych
  • itd
Wówczas się zgodzę.
Okej, masz rację. ;)
Andej pisze:
2019-03-04, 11:09
W kółko powtarzam: Verba docent, exempla trahunt. Tam, gdzie rodzina katolicka, dzieci z reguły są wierzącymi praktykującymi katolikami. Nie mam tu na myśli rodzin bezobjawowych, tj. deklarujących, że są katolikami, ale bez wiary przepełniających ich życie. Uważam, że głównymi lekcjami religii jest obserwacja rodziców.
Owszem, głównymi. Natomiast muszę przyznać, że ja jestem wyjątkiem - moi rodzice i Kościół? Nie bardzo. Nasionko mojej wiary rzeczywiście zasiały katechezy w szkole.
Andej pisze:
2019-03-04, 11:09
Jestem zwolennikiem wyłączenie religii z nauczania szkolnego. Na odstawie obserwacji wydaje mi się, że czynią więcej szkody niż pożytku. Gdy klasa rozrabia, lekceważy
To już wynika z wychowania tych dzieci. Rodzice powinni nauczyć odrobiny szacunku na tyle, żeby chociaż nie przeszkadzać innym się uczyć.
ToTylkoJa pisze:
2019-03-04, 14:19
W samej parafii, do której należę działają 4 "kółka", o których mi w ogóle wiadomo. Gdybym chciała uczestniczyć w życiu religijnym, byłabym w jednym z nich conajmniej.
Natomiast we wspólnotach mniej jest rówieśników (nie uważam tego za nie wiadomo jaki problem, ale fajnie jest jednak pogadać z kimś w twoim wieku o wierze).
ToTylkoJa pisze:
2019-03-04, 14:19
Nie chodzi o żadną przydatność, czy nieprzydatność wiary. Ja naprawdę widzę dużo piękna w wierze, ale to, że ja nie potrafię jej poczuć to już inna sprawa.
Wiary się nie czuje, wiarę się ma. ;)
Omnia vincit Amor et nos cedamus Amori (Wergiliusz, Eklogi)

Zapraszamy na bloga Pani Zofii https://zchrystusem.pl/wedruj
ODPOWIEDZ