Czystość małżeńska i przedmałżeńska -nauczanie Kościoła Katolickiego.

Czyli rozmowy na temat planowania rodziny, czystości w małżeństwie, ile powinniśmy mieć dzieci, czy powinniśmy je karać.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Gosia26
Początkujący
Początkujący
Posty: 62
Rejestracja: 26 cze 2018
Wysłał podziękowań: 6 razy
Otrzymał podziękowań: 22 razy

Czystość małżeńska i przedmałżeńska -nauczanie Kościoła Katolickiego.

Post autor: Gosia26 » 2018-07-18, 12:51

Szczęść Boże.

Z racji faktu iż jestem młodą kobietą i już dawno temu postanowiłam trwać w czystość przedmałżeńskiej to jednak istnieją pewne kwestie które mnie ciekawią a z racji faktu iż mam jeszcze wszystko przed sobą chciałabym poznać zdanie osób które mają jakieś większe doświadczenie i wiedzę ode mnie w sprawach relacji małżeńskich /czy katolickiej etyki seksualnej .

1) Czy istnieje coś takiego jak niedopasowanie seksualne? -słyszałam o tym mnóstwo razy, zwłaszcza od osób które nie identyfikują się z wiarą katolicką . Przekonywanie do `sprawdzenia się przed zawarciem sakramentu małżeństwa często jest główmy argumentem przeciwnym trwania w czystość. .Ciekawi mnie jak to jest z tej Wasze strony czy faktycznie cos takiego istnieje ,czy młody człowiek wchodzący w jakąś relacje partnerską ma się czego obawiać? Z tego co słyszałam faktycznie wiele związków się rozpada właśnie poprzez brak kompatybilność w tej sferze.
2)Czy różnica temperamentów i pragnień obojga małżonków może być przyczyną sporów w małżeństwie ? Czy brak spełnienia w tej sferze może prowadzić do zdrady ,kłótni czy nieporozumień w relacji?
3) Czy przeciętny człowiek może żyć bez aktywność seksualnej ? Czy jest to wręcz potrzeba fizjologiczna która musi być zaspokojona ? Gdzie jest ta granica w której zaczynamy traktować drugiego człowieka w sposób przedmiotowy i bezuczuciowy ? Czy tylko sumienie ludzkie wyznacza tą granicę?
4)Czy katolicka etyka seksualna według was ogranicza w pewien sposób człowieka ,odbiera mu wolność? Czy stosowanie naturalny metod rozpoznania płodność nie sprawia że para małżeństwa nie może pozwolić sobie na pełną spontaniczność w tej sferze życia ? tylko wręcz przeciwnie żyje w ciągłej kontroli i musi dostosowywać się do z góry narzuconych norm ? ? To są kwestie które słyszałam notorycznie od zwolenników antykoncepcji i korzystania z życia w pełni swobody .

Zapraszam do dyskusji w tym temacie.

Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4616
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 823 razy
Otrzymał podziękowań: 657 razy
Płeć:

Re: Czystosc małżeńska i przedmałżerńska -nauczanie Kościoła Katolckiego.

Post autor: Magnolia » 2018-07-18, 16:43

Gosiu, w zasadzie najlepiej byłoby odpowiedzieć w formie książki , bo po 20 latach małżeństwa mam wiele w tych tematach do powiedzenia. Nieszczęśliwie się złożyło że właśnie jestem na urlopie i nie mogę w pełni skupić się na pisaniu tej książki 😉
Ale dużo w tym temacie mówi Jacek Pulikowski którego konferencje znajdziesz na YT albo fajne książki już napisali Mariola i Piotr Wołochowiczowie np Seks po chrześcijańsku. 😃 warto do nich sięgnąć.
https://msr.org.pl/nasze-ksiazki/ksiazk ... lochowicz/

A propos pierwszego pytania. Bardzo lubię takie dwa zdania:
Pod względem fizycznym każdy mężczyzna pasuje do każdej kobiety ( niewielki odsetek ludzi ma jakieś problemy z fizycznym dopasowaniem, pochwa potrafi się naprawdę rozciągać i dostosować do główki dziecka. Wiec i członek się zmieści na pewno )
Pod względem psychicznym żaden mężczyzna nie pasuje do żadnej kobiety.
( dlatego każde małżeństwo ma tyle samo pracy nad sobą by się wzajemnie rozwijać , budować jedność, dojrzewać i dopasowywać się do siebie)

A dobrą drogą rozwoju dla małżeństw jest rodzinna gałąź Ruchu światło życie- Domowy Kościół. 👍 bardzo polecam.
Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia...Flp 4, 13

Awatar użytkownika
Karamaz

Re: Czystosc małżeńska i przedmałżerńska -nauczanie Kościoła Katolckiego.

Post autor: Karamaz » 2018-07-18, 16:54

Ad 4.
Mamy wolność ale jest to "wolność wyboru" między a) służyć Bogu, b) służyć sobie. Wybierając to pierwsze decydujesz się żyć według przykazań bożych, bierzesz na siebie ograniczenia bo to nie ty i twoja wolność jest tu najważniejsza.

Co do pozostałych pytań uważam, to zależy od tego co łączy tych dwoje ludzi, bo jeśli łączy ich MIŁOŚĆ to nie ma nic niemożliwego co by nie stało się możliwe. Reszta jest tylko przyznaniem się do własnych słabości, do własnego grzechu.
Ostatnio zmieniony 2018-07-18, 17:50 przez Karamaz, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 6069
Rejestracja: 1 cze 2016
Wysłał podziękowań: 360 razy
Otrzymał podziękowań: 789 razy

Re: Czystosc małżeńska i przedmałżerńska -nauczanie Kościoła Katolckiego.

Post autor: Marek_Piotrowski » 2018-07-18, 19:15

1
1) Czy istnieje coś takiego jak niedopasowanie seksualne? -słyszałam o tym mnóstwo razy, zwłaszcza od osób które nie identyfikują się z wiarą katolicką . Przekonywanie do `sprawdzenia się przed zawarciem sakramentu małżeństwa często jest główmy argumentem przeciwnym trwania w czystość. .Ciekawi mnie jak to jest z tej Wasze strony czy faktycznie cos takiego istnieje ,czy młody człowiek wchodzący w jakąś relacje partnerską ma się czego obawiać? Z tego co słyszałam faktycznie wiele związków się rozpada właśnie poprzez brak kompatybilność w tej sferze
  1. Pytanie jest szerokie, w zależności o tym, o czym rozmawiamy.
  2. jesli idzie o niedopasowanie fizyczne, to w dużej mierze legenda. Oczywiście zdarzają się jakieś stany chorobowe czy anomalie, ale normalnie zbudowany mężczyzna i kobieta są "kompatybilni". Podczas stosunku i tak organy płciowe zmieniają swoją wielkość.
  3. jeśli idzie o niedopasowanie typu "dużo-mało", "tak czy inaczej", "długo-krótko" to wprawdzie w konkretnej chwili może być różnie, ale to się zmienia; tak więc ani wczesniejsze "wypróbowanie" niczego nie gwarantuje, ani rzecz nie jest stała.
    Zresztą podobnie jest z dopasowaniem na zasadzie "pomieszkajmy, zobaczymy czy sie nadajemy". Mieszkanie w sytuacji, gdy w kazdej chwili można odejść, bez presji że trzeba zarobić na życie i na dziecko, że w sumie to zadne zobowiązanie ma się nijak do małżeństwa. Nie da sie tak wypróbować.
  4. Oczywiście może być sytuacja specjalnych wymagań (np. ktoś ma szczególne upodobania), ale o tym to chyba wystarczy rozmawiać ;)
  5. myślę, ze problem wystepuje przede wszystkim u ludzi nadmiernie skupionych na seksie. Normalnie idzie się dogadać (choć zawsze jest jakiś kompromis, tak jak i w innych rzeczach).
Myślę, że powyższe to też odpowiedź na punkt 2)
Ostatnio zmieniony 2018-07-18, 19:16 przez Marek_Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 6069
Rejestracja: 1 cze 2016
Wysłał podziękowań: 360 razy
Otrzymał podziękowań: 789 razy

Re: Czystosc małżeńska i przedmałżerńska -nauczanie Kościoła Katolckiego.

Post autor: Marek_Piotrowski » 2018-07-18, 20:34

Gosia26 pisze:
2018-07-18, 12:51
3) Czy przeciętny człowiek może żyć bez aktywność seksualnej ? Czy jest to wręcz potrzeba fizjologiczna która musi być zaspokojona ?
Oczywiście że nie. Niemniej to taka kalka- wystarczy powiedzieć że to "potrzeba" i człowiek się samousprawiedliwia ;)
Gdzie jest ta granica w której zaczynamy traktować drugiego człowieka w sposób przedmiotowy i bezuczuciowy ? Czy tylko sumienie ludzkie wyznacza tą granicę?
To się chyba czuje. Suwmiarką zmierzyć się w każdym razie nie da...
4)Czy katolicka etyka seksualna według was ogranicza w pewien sposób człowieka ,odbiera mu wolność?
To tak jak z przykazaniami - to jest dla mojego (i innych) dobra, że czegoś mam nie czynić. "Nie zabijaj" czy "nie kradnij" też nas tak "ogranicza".
Czy stosowanie naturalny metod rozpoznania płodność nie sprawia że para małżeństwa nie może pozwolić sobie na pełną spontaniczność w tej sferze życia ?
Jeśli przez "spontaniczność" rozumiemy "współżyjemy kiedy chcemy" to oczywiście chęć nie-posiadania więcej potomstwa taką spontaniczność siłą rzeczy ogranicza.
tylko wręcz przeciwnie żyje w ciągłej kontroli i musi dostosowywać się do z góry narzuconych norm ? ?
Jakie normy masz na mysli?

Awatar użytkownika
Dezerter
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 6057
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Wysłał podziękowań: 677 razy
Otrzymał podziękowań: 447 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Czystosc małżeńska i przedmałżerńska -nauczanie Kościoła Katolckiego.

Post autor: Dezerter » 2018-07-18, 22:36

:-h
Gosia26 pisze:
2018-07-18, 12:51
Szczęść Boże.

Z racji faktu iż jestem młodą kobietą i już dawno temu postanowiłam trwać w czystość przedmałżeńskiej to jednak istnieją pewne kwestie które mnie ciekawią a z racji faktu iż mam jeszcze wszystko przed sobą chciałabym poznać zdanie osób które mają jakieś większe doświadczenie i wiedzę ode mnie w sprawach relacji małżeńskich /czy katolickiej etyki seksualnej .

1) Czy istnieje coś takiego jak niedopasowanie seksualne? -słyszałam o tym mnóstwo razy, zwłaszcza od osób które nie identyfikują się z wiarą katolicką . Przekonywanie do `sprawdzenia się przed zawarciem sakramentu małżeństwa często jest główmy argumentem przeciwnym trwania w czystość. .Ciekawi mnie jak to jest z tej Wasze strony czy faktycznie cos takiego istnieje ,czy młody człowiek wchodzący w jakąś relacje partnerską ma się czego obawiać? Z tego co słyszałam faktycznie wiele związków się rozpada właśnie poprzez brak kompatybilność w tej sferze.
Witaj na forum i dobrze, że pytasz :!:
Na pewno musicie na ten temat porozmawiać :!: - powinniście wiele rzeczy sobie omówić, czy wręcz uzgodnić przed ślubem - ilość dzieci, wyjazdy zagraniczne 1 osoby, co w przypadku zdrady (czy jesteś, a jak on? w stanie to sobie wybaczyć/).
Miłość przewyższa i przezwycięża wszytko co fizyczne. Jedyne co przychodzi mi do głowy, to aseksualność i/lub oziębłość płciowa jego lub twoja? Ale jeśli "działacie na siebie" jeśli czujecie pożądanie i podniecenie, gdy jesteście blisko, to wszystko jest ok. Nie namawiam, by to sprawdzać i przesuwać granice bliskości, ale przytulenie, pocałunki to nie grzech, a endorfiny powinny się mocno wydzielić :)
2)Czy różnica temperamentów i pragnień obojga małżonków może być przyczyną sporów w małżeństwie ? Czy brak spełnienia w tej sferze może prowadzić do zdrady ,kłótni czy nieporozumień w relacji?
Wszytko może być przyczyna sporów, tak samo brak spełnienia, czy to w sferze zawodowej, czy rodzicielskiej, czy seksualnej.
3) Czy przeciętny człowiek może żyć bez aktywność seksualnej ? Czy jest to wręcz potrzeba fizjologiczna która musi być zaspokojona ? Gdzie jest ta granica w której zaczynamy traktować drugiego człowieka w sposób przedmiotowy i bezuczuciowy ? Czy tylko sumienie ludzkie wyznacza tą granicę?
Sex z biologicznego punktu widzenia należy do podstawowych potrzeb fizjologicznych, ale bez przesady z tym "musi". Czasowa wstrzemięźliwość jest możliwa, jest wręcz czymś normalnym. Pytasz o granice - wolna wola i działanie z miłością i za zgodą obojga - wówczas wszystko jest ok. cokolwiek razem czynicie, by uszczęśliwić siebie nawzajem.
4)Czy katolicka etyka seksualna według was ogranicza w pewien sposób człowieka ,odbiera mu wolność? Czy stosowanie naturalny metod rozpoznania płodność nie sprawia że para małżeństwa nie może pozwolić sobie na pełną spontaniczność w tej sferze życia ? tylko wręcz przeciwnie żyje w ciągłej kontroli i musi dostosowywać się do z góry narzuconych norm ? ? To są kwestie które słyszałam notorycznie od zwolenników antykoncepcji i korzystania z życia w pełni swobody .
Każda etyka ogranicza, filozofia i prawo też. Ale chyba to dobrze?.
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie

Awatar użytkownika
Gosia26
Początkujący
Początkujący
Posty: 62
Rejestracja: 26 cze 2018
Wysłał podziękowań: 6 razy
Otrzymał podziękowań: 22 razy

Re: Czystosc małżeńska i przedmałżerńska -nauczanie Kościoła Katolckiego.

Post autor: Gosia26 » 2018-07-20, 22:25

Marek_Piotrowski pisze:
2018-07-18, 20:34
Gosia26 pisze:
2018-07-18, 12:51
3) Czy przeciętny człowiek może żyć bez aktywność seksualnej ? Czy jest to wręcz potrzeba fizjologiczna która musi być zaspokojona ?
Oczywiście że nie. Niemniej to taka kalka- wystarczy powiedzieć że to "potrzeba" i człowiek się samousprawiedliwia ;)
Gdzie jest ta granica w której zaczynamy traktować drugiego człowieka w sposób przedmiotowy i bezuczuciowy ? Czy tylko sumienie ludzkie wyznacza tą granicę?
To się chyba czuje. Suwmiarką zmierzyć się w każdym razie nie da...
4)Czy katolicka etyka seksualna według was ogranicza w pewien sposób człowieka ,odbiera mu wolność?
To tak jak z przykazaniami - to jest dla mojego (i innych) dobra, że czegoś mam nie czynić. "Nie zabijaj" czy "nie kradnij" też nas tak "ogranicza".
Czy stosowanie naturalny metod rozpoznania płodność nie sprawia że para małżeństwa nie może pozwolić sobie na pełną spontaniczność w tej sferze życia ?
Jeśli przez "spontaniczność" rozumiemy "współżyjemy kiedy chcemy" to oczywiście chęć nie-posiadania więcej potomstwa taką spontaniczność siłą rzeczy ogranicza.
tylko wręcz przeciwnie żyje w ciągłej kontroli i musi dostosowywać się do z góry narzuconych norm ? ?
Jakie normy masz na mysli?
Wiem że każdy akt małżeński powinien kończyć się w tradycyjny sposób, w wiadomym miejscu ,pieszczoty oralne mogą być tylko swoistą grą wstępną ,a same stosunki analne są zakazane. Dlatego pewne ograniczenia występują .A ludzie w dzisiejszych czasach szukają raczej coraz to większych i intensywniejszych bodźców czy stymulacji aby wycisnąć jak najwięcej przyjemność czysto fizycznej z samej seksualność. I dlatego ta sfera duchowa jest często pomijana .

Dodano po 3 minutach 32 sekundach:
Zastanawia mnie też co myślicie na temat doświadczeń seksualnych zdobytych poza małżeństwem ,wiadomo że ciężko jest znaleźć mężczyznę przed 30 który żyje w czystość i ma dość twarde zasady w tej kwestii . Osobiście nie spotkałam jeszcze takiego człowieka i też zastanawiam się czy taka osoba byłaby dobrym kandydatem na męża? Czy takie doświadczenia mogą stwarza jakieś problemy potem w relacji . Zwłaszcza jeśli te doświadczenia są spore.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 5277
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 573 razy

Re: Czystosc małżeńska i przedmałżerńska -nauczanie Kościoła Katolckiego.

Post autor: Andej » 2018-07-21, 00:52

Wydaje mi się, że należy się skupić na tym, co łączy. Mity na temat niedopasowania fizycznego można śmiało odrzucić.
A co może i powinno łączyć? Uważam, że system wartości. To, co najważniejsze. Jeśli lista tego co najważniejsze jest zgodna w najbardziej znaczących punktach, to sukces niemal pewny.
Św. Augustyn powiedział: Jeżeli Bóg w życiu jest na pierwszym miejscu, wszystko znajdzie się na właściwym miejscu. I ma rację. Ważne są dzieci, obligatoryjność przysięgi, uczciwość, uczucie ... Ale nie należy zapominać o prozie życia. Muzyce, sztuce, sposobie spędzania czasu. Różnice w tym mogą uwierać. Czasem nawet bardzo. Wspólna droga, to droga do Boga. Jeśli dwoje ludzi idzie do Boga trzymając się za ręce, to jest to piękne i trwałe. Trawestując Boya: W tym największy jest ambaras, aby dwoje chciało tego samego.

Awatar użytkownika
Viridiana
Gaduła
Gaduła
Posty: 890
Rejestracja: 6 sie 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 234 razy
Otrzymał podziękowań: 141 razy
Płeć:

Re: Czystosc małżeńska i przedmałżerńska -nauczanie Kościoła Katolckiego.

Post autor: Viridiana » 2019-05-04, 13:59

Omnia vincit Amor et nos cedamus Amori (Wergiliusz, Eklogi)

Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4616
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 823 razy
Otrzymał podziękowań: 657 razy
Płeć:

Re: Czystosc małżeńska i przedmałżerńska -nauczanie Kościoła Katolckiego.

Post autor: Magnolia » 2019-09-29, 07:34

Głos w panelu dyskusyjnym
podczas konferencji "INoRmalnie o seksie",
Lublin-KUL 17.03.2010
Dr Piotr Kieniewicz MIC
Katedra Teologii Życia

Małżeńska etyka seksualna


Seksualność jako język miłości
Integralne spojrzenie na ludzką płciowość każe rozpoznać ją jako integralny element wspólnoty małżeńskiej, a więc rzeczywistości zbudowanej na miłości i wyrażającej miłość. Nawet stosunkowo prymitywne intuicje językowe postrzegają seksualność jako nieodłączną od miłości do tego stopnia, że o akcie współżycia mówi się jako o akcie miłości (pol. „kochać się”, ang. „to make love”). Także w nauczaniu Kościoła znaleźć można wypowiedzi, ukazujące seksualność jako rzeczywistość wpisaną w całość rzeczywistości miłości, zaś sam akt małżeński jako swoiste wyznanie miłości. Warto też na samym wstępie zauważyć, że w nauczaniu Kościoła nie mówi się o akcie seksualnym, ale o akcie małżeńskim; już to wskazuje na nierozerwalną i wyłączną więź relacji małżeńskiej i współżycia.

Akt małżeński jako wyznanie miłości
Jan Paweł II w swoich katechezach środowych ukazuje akt małżeński jako element mowy ciała. Wchodząc we współżycie małżonkowie wzajemnie wyznają sobie miłość: całkowitą otwartość, zaufanie, powierzenie siebie drugiej osobie, a jednocześnie przyjęcie drugiego w całym jego/jej bogactwie (i ubóstwie). W ten sposób akt małżeński wyraża w mowie ciała tę samą zgodę, którą małżonkowie wypowiedzieli zawierając przymierze małżeńskie.

Miłość jako dar z siebie
„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską... I że cię nie opuszczę aż do śmierci...” Istotą tego przyrzeczenia jest całkowite powierzenie siebie drugiemu, oddanie siebie do tego stopnia, że może on/ona uczynić z tym darem wszystko. Jest rzeczą oczywistą, że taki akt domaga się całkowitego zaufania, rzec by można – rezygnacji z siebie. Rzecz w tym, że dar z siebie nie jest rezygnacją, ale właśnie ofiarowaniem i choć różnica może wydawać się subtelna, jest znacząca. Poprzez dar człowiek nie zatraca ani włąsnej podmiotowości, ani tożsamości, lecz daje całkowity przystęp do siebie temu/tej, kto jest „drugą stroną” w przymierzu małżeńskim.
Dar – by był darem – musi być bezwarunkowy i całkowity. Jakkolwiek oczekuje na adekwatną odpowiedź, bo wzajemny dar z siebie w przymierzu małżeńskim zaciąga wzajemne zobowiązanie, nie domaga się jej i nie wypomina ewentualnych nadużyć. Miłość ma jeden argument: samą siebie, potęgę własnej bezinteresowności. Innymi słowy, miłość nie przestaje kochać, nawet jeśli jest nieodwzajemniana.
Niejako drugą stroną miłości postrzeganej jako dar z siebie jest bezinteresowne i bezwarunkowe przyjęcie drugiego, z całym bogactwem, ale też ze wszystkimi jego/jej słabościami. Oznacza to, że chociaż miłość pragnie, by „ten/ta kogo kocha” się stawał, rósł, jednocześnie nie usiłuje go/jej kształtować wedle własnych wzorów.

Miłość jako otwarcie na życie
Wzajemne otwarcie, radość z obecności drugiej części małżeńskiego „my”, jest rzeczywistością podwójnie życiodajną. Najpierw dlatego, że oboje małżonkowie doświadczyć mogą wzajemnego obdarowania i coraz głębszej więzi wzajemnej, która – pomimo wszystkich trudności dnia codziennego – umacnia i pogłębia ich relację. Drugi, prokreacyjny wymiar płodności małżeńskiej ma swój fundament w pierwszym – wzajemny dar z siebie tworzy przestrzeń miłości, w której jest miejsce na nowe życie. Gdy człowiek przestaje walczyć o zaspokojenie tylko własnych potrzeb i zagwarantowanie sobie własnego dobrego samopoczucia i społeczno-ekonomicznej stabilizacji, dar z siebie zaczyna oznaczać zgodę na zatroskanie o dobro kogoś drugiego: najpierw współmałżonka, ale zaraz potem – dziecka.

Prawdziwość znaku
W ten sposób odsłania się kwestia prawdziwości lub nieprawdziwości znaku aktu małżeńskiego. Ze swej natury wejście we współżycie oznacza zjednoczenie we wzajemnym obdarowaniu, a więc – jak już powiedziano – zaufanie, otwartość, płodność, wierność, wyłączność... Podobnie jak we wszystkich sposobach komunikacji między osobami, tak i w tym wypadku – a może szczególnie w tym wypadku – wypowiadane ciałem znaczenie powinno odpowiadać rzeczywistości. Innymi słowy, za znakiem daru, za znakiem zaufania, za znakiem otwartości – powinna stać rzeczywistość: postawa całkowitego danie siebie w małżeńskim przymierzu.

Kłamstwo w akcie małżeńskim
Zbyt często zdarza się jednak, że akt małżeński jest zakłamany. U fundamentu współżycia zbyt często stoi wyłącznie fizyczne pożądanie, a jednocześnie brak jest „dania siebie”. Ludzie mówią o swoich potrzebach i oczekiwaniach seksualnych, albo o braku takowych, i domagają się uszanowania i współpracy z drugiej strony. Traktuje się zatem akt małżeński jako metodę rozładowania napięcia seksualnego, sposób na zaspokojenie potrzeb seksualnych, drogę do realizacji pragnień – w tym także pragnień rodzicielskich. W każdej z tych sytuacji dwspółmałżonek traktowany jest jako środek do założonego przez siebie celu: przyjemności, spokoju, zgody, potomstwa. Trzeba powiedzieć wprost, że w takiej sytuacji akt małżeński jest nie do końca prawdziwy, to znaczy – nie do końca wyraża to, co miał wyrażać ze swej natury.
Na kilka elementów tego zakłamania trzeba zwrócić szczególną uwagę, zarówno ze względu na częstośc ich występowania, jak i narastające przyzwolenie społeczne. Każdy z tych problemów jest niezwykle szeroki i zasługiwałby na osobne wystąpienie, z konieczności jednak podjęty będzie krótko, by nie rzec – zdawkowy.

Współżycie poza małżeństwem
Współcześnie kwestia współżycia seksualnego nie jest wiązana w sposób konieczny z rzeczywistością małżeństwa. Co więcej, dosyć powszechnie zakłada się, że normalny człowiek podejmuje współżycie seksualne, wcale niekoniecznie w małżeństwie, nawet jeśli jest nim związany. Tymczasem – jak to już zostało powiedziane – współżycie seksualne ze swej natury oznacza relację właściwą wyłącznie małżeństwu: całkowitego daru, wyłącznego, dozgonnego, wiernego, płodnego. Jeśli jest akt współżycia, a jednocześnie w relacji między współżyjącymi osobami brak jest relacji i postaw właściwych małżeństwu, czyn traci swą wewnętrzną wiarygodność, co nie oznacza, że traci swoje psychologiczne i fizjologiczne przymioty: przyjemności, ekstazy, płodności.

Gwałt małżeński (efekt egoizmu małżonków)
Bywa, że akt małżeński jest zakłamany na mocy wady postawy osób w nim uczestniczących – gdy jedna ze stron nie szanuje drugiej i zmusza ją (jego?) do współżycia. Dochodzi wówczas do gwałtu małżeńskiego, przy czym termin „gwałt” rozumieć należy szeroko, jako doprowadzenie do współżycia pod wpływem przymusu. Takie, rozszerzone rozumienie przemocy seksualnej w małżeństwie pozwala dostrzec, że nie dotyczy ono wyłącznie sytuacji, w której to mężczyzna jest stroną przymuszającą.
Powody, dla których dochodzi do takich sytuacji mogą być bardzo zróżnicowane: od egoistycznego dążenia do rozładowania napięcia (pożądania) seksualnego, poprzez próbę podporządkowania sobie współmałzonka, po działanie ukierunkowane na poczęcie dziecka. W każdej z tych sytuacji drugi jest postrzegany instrumentalnie, jako środek do zamierzonego celu (odpowiednio: ciało do wykorzystania, niewolnik do zapanowania, dawca materiału genetycznego). Cechą wspólną każdej z tych sytuacji jest zanegowanie współmałżonka jako partnera w relacji miłości i zanegowanie daru z siebie, jako istoty łączącej małżonków relacji.

Antykoncepcja
Jednym z najbardziej dotkliwie zakłamujących akt małżeński działań jest jego obezpłodnienie. Złamanie aktu małżeńskiego antykoncepcją zachodzi niejako podwójnie: z jednej strony przez wewnętrzne odrzucenie perspektywy prokreacyjnej, i intencjonalne unikanie poczęcia dziecka na podstawie podjętej a priori decyzji. Paweł VI wskazuje, że małżonkami powinien kierować duch wspaniałomyślności, ale biorąc pod uwagę racje zdrowotne, psychiczne, ekonomiczne i społeczne, mogą roztropnie rozeznać, że poczęcie powinni odsunąć – nawet definitywnie. Trzeba jednak zauważyć, że intencjonalne obezpłodnienie aktu małżeńskiego może mieć miejsce także przy zastosowaniu metod rozpoznania płodności. Kluczowe znaczenie ma wewnętrzna postawa, decyzja małżonków.
Postawa zamknięcia na życie w swej istocie oznacza zamknięcie na wspólnotę małżeńską, na współmałzonka; paradoksalnie może mieć ono charakter wzajemny. Oboje mogą wspólnie zdecydować o wykluczeniu potomstwa (dalszego potomstwa) – jeśli jest to ich niezależna (a nie rozeznana przed Bogiem) decyzja, ma charakter egoistyczny i przeciwny miłości jako takiej. To, że decyzja została podjęta wspólnie, nie przesądz, że jest owocem wspólnoty miłości.
Bywa (też nazbyt często), że akt małżeński zostaje obezpłodniony nie tylko poprzez wybór o wykluczeniu potomstwa (i dostosowanie działań do rozpoznanej płodności), ale poprzez zastosowanie działań (stosunek przerywany) i środków (mechanicznych lub farmakologicznych) uniemożliwiających poczęcie. Paradoksalnie, zdarza się, że niekiedy małżonkowie stosują działania i środki antykoncepcyjne przy jednoczesnym rozeznawaniu (nieco ułomnym, ale jednak) wielkości rodziny. Nie mając jednak zaufania do metod rozpoznania płodności i własnych możliwości zachowania wstrzemięźliwości w okresie płodnym, decydują się na zastosowanie sztucznej antykoncepcji. Także wówczas akt małżeński zostaje zakłamany, gdyż kłamstwo może mieć swój oścień w intecji, okolicznościach, bądź samej materii aktu. Ocena moralna w każdej z tych sytuacji jest podobnie negatywna.

Zabawa seksem
Rozpowszechnienie sztucznej antykoncepcji stało się możliwe dzięki rozdzieleniu wewnętrznej celowości aktu małżeńskiego od towarzyszących mu efektów ubocznych, z przyjemnością (by nie rzec – ekstazą) na czele. Tymczasem, choć przyjemność jest wpisana w naturę współżycia, jest jedynie efektem ubocznym, a nie celem samym w sobie. Coraz bardziej jednak rozpowszechnionym stawał się pogląd, że seks jest rzeczywistością moralnie obojętną, fizjologicznie konieczną, społecznie – zbyt często niepotrzebnie komplikującą życie. Dlatego powinien być (i to „powinien” w sensie moralnym!) wolnym od zobowiązań. To przekonanie doprowadziło do powstania dwu przekonań/postaw, niekiedy współistniejących: że każdy ma prawo do seksu (co niektórzy czytają jako obowiązek „uprawiania seksu”), i że seks nie powinien pociągać za sobą neiporządanych konsekwencji (czyt.: dziecka bądź chorób przenoszonych drogą płciową).

„Syndrom Kamasutry”
Ludyczne (zabawowe) podejście do seksualności sprawia, że o jakości współżycia małżonkowie (i nie tylko, niestety, choć tu ograniczyć się trzeba tylko do nich) wnioskują w zależności od intensywności doznań fizycznych związanych z aktem małżeńskim. Niektórzy zatem próbują „poprawić” współżycie poprzez wprowadzanie coraz to nowych, bardziej wyrafinowanych (a niekiedy wyuzdanych, uwłaczających ludzkiej godności) technik seksualnych, na nich się skupiając. Ważniejsze zdają się wówczas własne doznania, niż rzeczywiste znaczenie tego, czym jest zjednoczenie małżeńskie, i sama osoba współmałżonka (i potencjalnie: dziecka, które może być owocem współżycia).
Na marginesie warto zapytać, czy znajomość Kamastry jest potrzebna do szczęśliwego, radosnego i owocnego dla jedności małżeńskiej współżycia. Wydaje się, że nie. Ponieważ akt małżeński jest znakiem, wzajemnym wypowiedzeniem przez małżonków miłości, do szczęśliwego i owocnego współżycia potrzebna jest głęboka, żywa relacja wzajemnego obdarowania. Zapewne intensyfikacja bodźców – związana z wprowadzaniem kolejnych technik współżycia – prowadzi do zwiększenia poziomu przyjemności, niemniej nie musi to pociągać za sobą większej radości, a co za tym idzie – pogłębienia jedności między małżonkami.
Gdyby istniało proste przełożenie między skalą przyjemności, a radością i jednością, najgłębsze relacje nawiązywać mogły osoby angażujące się we współżycie z zawodowymi, wyszkolonymi prostytutkami obojga płci. Doświadczenie pokazuje jednak, że związki takie pozostają na poziomie układów usługowo-handlowych, w których celem transakcji jest zaspokojenie tzw. potrzeb seksualnych w zamian za ustalone wynagrodzenie. Rodzi się zatem wątpliwość, czy skupienie uwagi na technice współżycia nie będzie skutkowało spłyceniem relacji między mężem i żoną. Małżonkowie, zamiast troszczyć się o wzajemne obdarowywanie, mogą łatwo przesunąć uwagę na własne doznania.
Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia...Flp 4, 13

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 5277
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 573 razy

Re: Czystość małżeńska i przedmałżeńska -nauczanie Kościoła Katolickiego.

Post autor: Andej » 2019-09-29, 08:36

Gosia26 pisze:
2018-07-18, 12:51
...
To mi się podoba. Ile osób, tyle odpowiedzi. Też postaram się odpowiedzieć. Ale weź pod uwagę, że nie jednej prostej odpowiedzi.

ad. 1. Dopasowanie. Pod względem fizycznym niemal niemożliwy brak dopasowania. Ale w przypadku jakichś patologii staje się to możliwe.
O wiele trudniej z dopasowanie psychicznym. Temperamentów. A także hierarchii wartości. Na ich tle powstają konflikty. Natomiast nie słyszałem, aby zaistniały takie spowodowane anatomią (nie licząc skrajnych wynaturzeń).

ad. 2. Różnica temperamentów bardzo często jest przyczyną nieporozumień. Ale małżeństwo to łańcuch kompromisów. Przy dużej różnicy temperamentów i braku zrozumienia drugiej osoby, konflikt gotowy. Brak spełnienia oddziałuje na psychikę. Może powodować konflikty.

ad. 3. Człowiek może żyć bez aktywności seksualnej. Nie może żyć bez picia, oddychania. Ale każdy brak wywołuje skutki. Zwykle to depresja, stres, kłótliwość, brak wiary w siebie, pasywność. Ale też przeniesienie całej energii w jakimś innym kierunku. Na przykład w pracę.
Przedmiotowe traktowanie wynika z uznawania wyłącznie lub głównie własnych potrzeb i nie liczenia się z potrzebami drugiej osoby.

ad. 4. Czy ogranicza. I tak i nie. A czy Kodeks Drogowy ogranicza? Albo prawo cywilne? Kościół nie ogranicza, ale ukierunkowuje. Kładzie nacisk na to, co jest najważniejsze. Pełna spontaniczność jest możliwa i wskazana. Uważam, że prezerwatywy, sprężynki, kremy są tym, co ogranicza. Mniej miejsca dla partnera a więcej troski, czy aby się nie zdarzy. Filarami katolickiego małżeństwa jest miłość, odpowiedzialność i otwartość. Okresowa wstrzemięźliwość podsyca spontaniczność.

Zestaw pytań jest różnorodny. Od poważnych kwestii do miejskich legend. Uważam, że jedną z ważniejszych spraw jest wspólna hierarchia wartości. Jeśli w głównych miejscach są te same pozycje, to dobrze wróży. Dobrze też, gdy podobne sposoby spędzania czasu. Gdy lubisz jazz, a mąż discopolo, to na koncert nie pójdziecie. Ani nie posłuchacie w radiu. Smutne.

Awatar użytkownika
Gosia26
Początkujący
Początkujący
Posty: 62
Rejestracja: 26 cze 2018
Wysłał podziękowań: 6 razy
Otrzymał podziękowań: 22 razy

Re: Czystość małżeńska i przedmałżeńska -nauczanie Kościoła Katolickiego.

Post autor: Gosia26 » 2019-10-08, 23:07

Dziękuje wszystkim za odpowiedź .

Naszło mnie trochę na odnowienie mojego starego wątku i jego rozwinięcie. Jak wiecie żyje w czystość i trochę martwi mnie moja przyszłość. Wciąż jestem dziewicą mimo wieku ,co jest dla mnie wyjątkowo piękne i rozwijające ale jednocześnie bardzo trudne. Zbliżam się do 30 i nie mam żadnych doświadczeń ani umiejętność w tym zakresie. I czasami boje się że trafię na człowieka który może mnie skrzywdzić ...

Nie wiem czy kiedyś wam wspominałam ale mój ostatni związek przykro się dla mnie skończył .Byłam z mężczyzną prawie pół roku i na początku naszej znajomość myślałam że czystość jest naszą wspólną decyzją i zależy nam na niej równie mocno a przynajmniej tak mówił mi mój eks.
Byłam naiwna ,on chciał mnie jedynie tylko zdobyć ...po jakimś czasie gdy zauważył z mojej strony oznaki zaangażowania to jego stosunek do mnie zupełnie się zmienił ..zaczął domagać się dowodów miłość ,naciskał na współżycie..skończyło się nawet na próbie szantażu ..

Na szczęście byłam silna i nie dałam się , zerwałam z gościem ...ale mimo to niesmak i ból po tej relacji pozostał. Usłyszałam od niego wiele przykrych i upokarzających dla mnie słów...że nie będę potrafiła zadowolić mężczyzny ,ze nawet nie wiem na czym polega seks oralny. Że nikt mnie nie pokocha bo jestem do niczego ..próbował zaniżyć moje poczucie własnej wartość .Zraniło mnie to ,jestem delikatna i boje się że tą moją delikatność może ktoś wykorzystać ,boje się zaufać jakiemuś mężczyźnie ,wejść znowu w jakąś relacje.Dzisiejszym światem zarządzi rozpusta ,pornografia ,wyuzdanie więc gdzie ja znajdę mężczyznę czułego ,oddanego ,troskliwego który będzie wiedział jak ma ze mną postępować?

Naszły mnie trochę wspomnienia i musiałam to z Siebie wyrzucić.

Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4616
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 823 razy
Otrzymał podziękowań: 657 razy
Płeć:

Re: Czystość małżeńska i przedmałżeńska -nauczanie Kościoła Katolickiego.

Post autor: Magnolia » 2019-10-08, 23:23

Kochana trzeba się o takiego męża modlić. Zaufać Bogu, że takiego znajdzie dla Ciebie.

Przyszłość i przeszłość ofiaruj Bogu. Tyle razy ile będzie trzeba. Choćby codziennie.

Nie daj sobie wmówić że skoro nie jesteś jak ten świat to że jesteś gorsza. Przeciwnie. Masz wartość w oczach Boga. Świat dąży do samozniszczenia... w tym mamy go naśladować?
Zdecydowanie nie. Mamy się podobać Bogu. To jest Jego wola a nasze powołanie i zadanie.

Seksualność jest naturalnie wpisana w nas i nie trzeba tego wypróbowywać przed ślubem. Dwoje kochających się ludzi z pewnością się porozumie. Wystarczy szacunek i dobra wola. I będzie pięknie.
Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia...Flp 4, 13

Zapraszamy na bloga Pani Zofii https://zchrystusem.pl/wedruj
ODPOWIEDZ