św. Faustyna Kowalska

Rozmowa na temat świętych, także błogosławionych, postaci biblijnych, ich życia, czego możemy się nauczyć z ich życia.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 5277
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 573 razy

Re: św. Faustyna Kowalska

Post autor: Andej » 2019-06-27, 09:38

Czyż czytanie ST nie przeraża?

Tags:

Awatar użytkownika
Kasia

Re: św. Faustyna Kowalska

Post autor: Kasia » 2019-06-27, 10:31

Dezerter pisze:
2019-06-26, 22:54
Kasiu - ja miałem podobnie, przerwałem czytanie Dzienniczka, z innych powodów niż ty, ale ta lektura mnie przerażała chwilami, a mało budowała. Dlatego mamy wielu świętych by każdy mógł znaleźć coś dla siebie
Mnie także przeraża tekst Dzienniczka np. w opisach doświadczeń mistycznych w czasie Eucharystii. Przepraszam, że to napiszę, nie chcę nikogo urazić i wiem, że Dzienniczek badali teologowie, ale opisy, jak to w czasie Mszy Świętej radosne Dzieciątko Jezus zostało zjedzone przez kapłana odebrałam jako makabryczne. Nijak mają się one do tego, co zdołałam o Eucharystii przeczytać u współczesnej mistyczki, Cataliny Rivas (polecam!), albo w niewielkich fragmentach pism św. Jana Pawła II. W Eucharystii uczestniczy całe niebo, łączy się w niej cały wszechświat, a my, przyjmując Komunię Świętą, już na ziemi niejako doświadczamy wieczności. Tymczasem Faustyna pisała o zjadanym przez kapłana Dzieciątku. Ubogie to i niezbyt piękne, ale warto wspomnieć, że sama święta miała problem z tą wizją:
Kiedy raz poszłam na świat do spowiedzi, trafiłam, że mój spowiednik odprawiał Mszę świętą. Po chwili ujrzałam Dziecię Jezus na ołtarzu, które pieszczotliwie i z radością wyciągało rączęta do niego, jednak ów kapłan po chwili wziął to piękne Dziecię w ręce i połamał, i żywcem je zjadł. W pierwszej chwili uczułam niechęć do tego kapłana z powodu takiego postępowania z Jezusem, ale zaraz zostałam oświecona w tej sprawie i poznałam, że bardzo jest miły Bogu ów kapłan
(Dz. 312)

Nie znam nauki św. Tomasza z Akwinu, ale on chyba mógłby mieć coś na ten temat do powiedzenia i rozwiać moje wątpliwości. Czytając takie fragmenty mam jednak w pamięci słowa Benedykta XVI o tym, że objawienia są sumą tego, czego ktoś doświadcza, i tego, w jaki sposób to odbiera, o czym już wspominałam w tym temacie. Mam też w pamięci i to, że nie muszę tego wszystkiego czytać.

Moim zdaniem do Dzienniczka powinna być napisana solidna przedmowa, jak wstępy do ksiąg w Piśmie Świętym. To, co można teraz znaleźć (piszę o wydaniu, które sama posiadam), to mniej więcej tylko podsumowanie o miłosierdziu. I znowu trudniejsze kwestie są jakby pomijane bądź ignorowane.

Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4616
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 823 razy
Otrzymał podziękowań: 657 razy
Płeć:

Re: św. Faustyna Kowalska

Post autor: Magnolia » 2019-06-27, 16:05

Z teologicznego punktu widzenia wszystko jest ok : przecież spożywamy na Eucharystii Ciało i Krew Chrystusa. Realne Ciało Boga.

Może nigdy tak o tym nie myślałaś przyjmując komunię Kasiu, ale tak jest jak w tej wizji.
Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia...Flp 4, 13

Awatar użytkownika
Kasia

Re: św. Faustyna Kowalska

Post autor: Kasia » 2019-06-27, 16:18

Myślałam o tym, ale wyobrażałam sobie, że to coś bardziej wzniosłego. To, że spożywamy realne Ciało i Krew Pana Jezusa, to oczywiste, powstaje natomiast pytanie, czy jest dosłownie tak, jak opisała to św. Faustyna. Bo jej opis mnie smuci.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 5277
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 573 razy

Re: św. Faustyna Kowalska

Post autor: Andej » 2019-06-27, 16:40

Dosłownie jest to Ciało i Krew. Nie ma znaczenie, czy w wizji Dzieciątko, czy dorosły. Idzie ino o treść. To, że w tym kawałku chleba jest CAŁY ON. Cały. Zawsze jest.

Awatar użytkownika
Dezerter
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 6057
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Wysłał podziękowań: 677 razy
Otrzymał podziękowań: 447 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: św. Faustyna Kowalska

Post autor: Dezerter » 2019-06-27, 22:51

Kasiu- dokładnie o tym fragmencie pisałem.
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie

Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4616
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 823 razy
Otrzymał podziękowań: 657 razy
Płeć:

Re: św. Faustyna Kowalska

Post autor: Magnolia » 2019-10-05, 11:56

Dziś jest wspomnienie św Faustyny.

Czy obrazek Jezusa Miłosiernego może sprawować „funkcje opiekuńcze”?
Sam obrazek nie, ale… Przeczytajcie, co mówi biografka siostry Faustyny. Opowiada też o kilku konkretnych cudach.

Z Ewą K. Czaczkowską – dziennikarką, historykiem, autorką biografii św. Faustyny oraz książki „Cuda świętej Faustyny” – rozmawia Małgorzata Bilska.


Małgorzata Bilska: Siostra Faustyna słynie ze skromnej roli „sekretarki Jezusa”. Odkryłaś ją na nowo jako skuteczną orędowniczkę i cudotwórczynię?

Ewa K. Czaczkowska: Czy odkryłam? Kilka lat przed zakończeniem procesu beatyfikacyjnego s. Faustyny do trybunału w Rzymie zgłoszonych zostało ok. 6000 cudów i łask za jej wstawiennictwem. To tylko te zarejestrowane w Polsce, a ile było niezgłoszonych, ile poza Polską, ile od 1986 roku? – dziesiątki tysięcy.

Faustyna nie potrzebowała odkrywania. Ona była i jest niezwykle skuteczną świętą. Cieszę się natomiast, że mogłam ukazać w reportażach, składających się na książkę, indywidualne historie ludzi, którzy takich cudów doznali.

O Luciano Boschetto, Włochu, którego s. Faustyna uzdrowiła z częściowego paraliżu pewnej nocy w kwietniu 2004 roku w Mediolanie. W tej historii wszystko jest niezwykłe: wizyta s. Faustyny w szpitalu – notabene widział ją też inny pacjent – uzdrowienie Luciano przez dotknięcie dłonią i to, że Luciano, który nigdy nie słyszał o św. Faustynie i o kulcie Bożego Miłosierdzia, przez następnych kilka miesięcy szukał zakonnicy ze szpitala, aż wreszcie pojechał do Łagiewnik, bo o to go prosiła.

Luciano szukałam przez niemal pół roku. Wiedziałam, że tę historię muszę opowiedzieć, że bez niej nie ukończę książki. Pomogło wiele osób, zanim wreszcie do niego trafiłam. Historia chyba poruszyła czytelników, bo pół roku temu Teatr Raj przy parafii św. Marka Ewangelisty w Warszawie wystawił sztukę „Pięć palców Faustyny”, napisaną przez panią Bożenę Dźwigałę, na motywach mojego reportażu.

Dlaczego w książce powtarzają się wątki depresji, śmierci klinicznej?

Nie szukałam takich osób celowo, a jedynie prawdziwych, „mocnych” historii, takich uzdrowień, przed którymi medycy kapitulują, wiedząc, że nic nie wiedzą.

Depresja towarzyszy wielu różnym, opisanym w książce sytuacjom – uwikłaniom w okultyzm, alkoholizmowi, uzależnieniu od narkotyków. Wystąpiła także u osoby, która nie radziła sobie z niemożnością poczęcia dziecka. Myślę, że depresja jest dziś swoistą epidemią, a bez wątpienia bywa ściśle związana z okultyzmem.

Śmierć kliniczną, jako część ich historii, przeżyło kilku bohaterów reportaży. To ich doświadczenie pokazuje, z jakiego poważnego stanu, z progu między życiem a śmiercią, wyrwał ich Bóg.

A czemu uzdrowienia trwają latami?

Uzdrowienia fizyczne są nagłe, natomiast uzdrowienia duchowe z reguły zajmują dużo czasu. Zaczynają się od jakiegoś wstrząsu, uderzenia, którym może być uzdrowienie fizyczne… Dojście do jedności z Bogiem wymaga jednak czasu.

Trudno mi powiedzieć dlaczego, ale myślę, że skoro wchodzenie i trwanie w uzależnieniu czy w okultyzmie trwało jakiś czas, to i oczyszczenie też wymaga czasu.

Niesamowite wrażenie zrobiła na mnie historia gen. Janusza Brochwicza-Lewińskiego, pseudonim Gryf. Obrazek Jezusa Miłosiernego może sprawować „funkcje opiekuńcze”? I to przez całe życie?

Obrazek – nie, ale modlitwa, kult Jezusa Miłosiernego przedstawiony na obrazku – tak. Obrazek ma kierować myśli, modlitwy człowieka do Jezusa. Za Gryfa przez kilkadziesiąt lat modliła się matka, która dała mu ten obrazek w sierpniu 1939 r., i modlił się on sam. Nie znał kultu Bożego Miłosierdzia, nie znał Koronki do Bożego Miłosierdzia, ale modlił się tak, jak umiał. Jezus był zawsze z nim, bo serce Gryfa było przy Nim. Obrazek był tylko znakiem.

My często nosimy w portfelach, w torebkach – ja też – obrazki świętych, Jezusa, Matki Bożej. Ale czy nasze serca, myśli są przy nich? Czy są tylko jakąś atrapą?

Ale Gryf był żołnierzem, agentem, zabijał ludzi na służbie…

Brochwicz jako 19-latek walczył w kampanii wrześniowej, zabijał, bo walczył o wolną Polskę. Po wojnie, jako członek AK, powstaniec, musiał zostać na Zachodzie. Wstąpił do armii brytyjskiej i jako agent wywiadu wykonywał różne zadania w Europie i świecie podzielonym na dwa bloki, z których jeden, pod dominacją sowiecką, nie był wolny. Służba w brytyjskim wywiadzie była dla niego także walką o wolną Polskę.

Cuda za wstawiennictwem św. Faustyny mają chyba konkretną misję. Myślę o szerzeniu kultu Bożego Miłosierdzia.

Na pewno jest to jednym z efektów cudów św. Faustyny czy Jezusa Miłosiernego. Myślę, że Bogu, a i świętym pośrednikom, zależy na tej konkretnej osobie, która jest uzdrawiana – fizycznie i duchowo.

Ale ktoś, kto doznał tak ogromnej łaski, miłosierdzia, chce za nią Bogu dziękować, głosić i dzielić się z innymi, że Bóg jest miłosierny. Chce za wielkie miłosierdzie, które otrzymał, czynić miłosierdzie wobec bliźnich.

Tak więc Ben Radecki, bohater jednego z moich reportaży, wybudował na swojej działce pod Jarocinem kaplicę pod wezwaniem św. Faustyny i Bożego Miłosierdzia. Nieżyjący już Mieczysław Nikody prowadził grupy anonimowych alkoholików. Luciano Boschetto do dziś się dziwi, że to jego uzdrowiła s. Faustyna, ale jego siostra Giovanna, która założyła grupę modlitewną Bożego Miłosierdzia, nie ma wątpliwości, że stało się to po to, aby szerzyć kult Bożego Miłosierdzia.

A czy siostra Faustyna była naprawdę miłosierna wobec bliźnich? Czy raczej przekazuje nam prawdę o miłosiernym Jezusie?

Jezus wymagał od siostry Faustyny tego samego, co od każdego czciciela Bożego Miłosierdzia, czyli miłosierdzia wobec bliźnich jako dowodu miłości Boga. Podał też trzy sposoby czynienia miłosierdzia: poprzez czyn, słowo, modlitwę.

Siostra Faustyna modliła się za wiele osób: krewnych, współsiostry i wychowanki, za zmarłych, za Polskę, za Kościół. Mówiła też siostrom, wychowankom, o Bożym miłosierdziu i karmiła biedaków przychodzących do furty klasztornej… Ale najważniejszym jej zadaniem było przekazanie orędzia o Bożym Miłosierdziu, co było też wielkim aktem miłosierdzia wobec nas.

Opisałaś doświadczenia ludzi różnych wyznań. Bóg nie ma więc chyba względu na religie.

Nie ma względu na religie i na żadne inne podziały. Boże Miłosierdzie nie ma granic – społecznych, rasowych, kulturowych, materialnych, religijnych i jakichkolwiek innych. Miłosierdzie Boga jest ponad wszelkimi naszymi podziałami – dotyka, kogo chce i jak chce. I to jest najwspanialsza wiadomość.

https://pl.aleteia.org/2017/12/09/uzdro ... zU2HoB4qJ4
Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia...Flp 4, 13

Zapraszamy na bloga Pani Zofii https://zchrystusem.pl/wedruj
ODPOWIEDZ