Słowo poznania

Dzielimy się dowodami Bożego działania w naszym życiu i życiu znanych osób, jak i naszych bliskich i innych ludzi; piszcie to, co zbuduje wszystkich w wierze w Boga.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
AniaB94
Przybysz
Przybysz
Posty: 4
Rejestracja: 10 paź 2019
Płeć:

Słowo poznania

Post autor: AniaB94 » 2019-10-10, 12:54

Jeżdżę do kościoła, gdzie ojciec posiada dar poznania od Boga. Robi też spotkania charyzmatyczne, gdzie dokonuje się wiele uzdrowień. Tam zostałam uzdrowiona z bulimii i ran na twarzy. Miałam ciężki okres, spotkałam się z chłopakiem, który z dnia na dzień mnie zostawił. Tylko pisaliśmy i mydlił mi oczy. Jeździłam, modliłam się i prosiłam o uzdrowienie tej relacji. Padły słowa poznania, że jest młoda kobieta, która jest w dziwnej relacji z mężczyzną i ma go zostawić. Poczułam, że to do mnie, jednak nie chciałam przyjąć tego do wiadomości. Po kilku spotkaniach postanowiłam złożyć świadectwo z uleczenia.Po tym wszystkim poszłam do Ojca Daniela. Pomodlił się nade mną. W sercu pytałam Boga co z tym chłopakiem. Wtedy Ojciec powiedział, że Pan ma dla Ciebie drogę większą i lepszą. Poczułam ulgę i powiedziałam w sercu, Panie skoro jest taka Twoja wola, zgoda. Zostawię go, tylko proszę daj mi kogoś na całe życie, żebym więcej tak nie cierpiała. Jeździłam dalej i modliłam się o przyszłego męża. Dziwnym przypadkiem odezwał się do mnie chłopak, który do mnie kiedyś pisał, ale nie doszło wtedy do naszego spotkania. Wiedziałam, że potem miał narzeczoną. Kiedy mój poprzedni związek się rozwalał przypomniał mi się, tym bardziej byłam zszokowana. Okazało się, że narzeczona go zdradziła. Przed spotkaniem z nim byłam na Mszy. Powiedziałam Bogu, Panie jeśli nie jest od Ciebie to proszę, nie pozwól nam się spotkać. Od razu powierzyłam tą relację Matce Bożej i Jezusowi. Spotkaliśmy się pod kościołem. Sam wymyślił to miejsce, myślałam że to nie przypadek. On nie jest wierzącą osobą, ale też zakłada, że Bóg może istnieć. Powiedział mi, że cieszy się, że ja wierzę i chciałby, żebym kochała Boga nawet bardziej od niego, a sam chciałby ślubu kościelnego. Teraz problem jest taki, chłopak popadł w jakąś depresję. Przestaliśmy się widywać, ale nie zerwaliśmy. Załamana modliłam się do Boga. Płakałam, że już nie dam rady, dlaczego on mnie tak traktuje, nie dam rady Panie zabierz go jeśli taka jest Twoja wola, ale ja już nie dam rady dłużej cierpieć. Pojechałam do kościoła na Mszę, przed dostałam wiadomość, że znowu się nie zobaczymy. Poczułam się tak beznadziejnie, że nawet tamto miejsce i modlitwa nie dawały mi ulgi. Kolejny mężczyzna potraktował mnie tak samo. Zwykle brałam aktywnie udział w Mszy, tym razem stałam i myślałam, żeby najszybciej wrócić do domu. Pod koniec Ojciec Daniel przeprowadził modlitwę ogólną. Zamroczyło mnie, nie mogłam opanować płaczu, czułam rękę na ramieniu i drżenie całego ciała. Nie słyszałam nawet słów Ojca. W pewnej chwili to ustąpiło i się uspokoiłam. Padły wtedy słowa, które wiedziałam, że są do mnie. " Pan daje Ci siłę do dźwigania obecnego Krzyża, bo często mówisz, że już nie dasz rady. Pan Mówi, że dasz radę! Ten krzyż jest potrzebny w Twoim życiu, on Cię oczyszcza, a Bóg przez to cierpienie przybliża Cię do Siebie. Chroni przed licznymi upadkami i przepaściami zła...... Za nic nie potrafię zinterpretować tego słowa, chodziłam do wielu księży. Od jednego usłyszałam, że mi odbija i mogę tam jeździć tylko raz na pół roku, inny mi mówił, że mam modlić się tego chłopaka, jeszcze inny podczas spowiedzi dał mi fragment z Pisma Św. o chorym mężczyźnie, który nie może dostać się do jeziora, w którym kiedy pojawia się anioł, 1 osoba która wejdzie zostanie uzdrowiona, aż Jezus się zlitował i go uzdrowił. Inny powiedział, że jestem egoistką. Do Ojca Daniela ciężko się dostać. Ten chłopak popada w coraz to większą depresję, ja nie umiem sobie sama z sobą poradzić. Mam 2 tydzień wolnego i cały ten czas poświęcam na modlitwie. Nie wiem czy mam go zostawić, on mnie zostawi. Ciężko żyć jeśli ktoś kogo pokochałam z dnia na dzień się odwrócił i nie widziałam go od 4 tygodni, odzywa się coraz mniej. Poprzednim razem Bóg dał mi 2 razy jasno do zrozumienia, że mam tamtego chłopaka zostawić, a teraz powiedział "Dasz radę, daje Ci siłę". Tylko nie wiem, czy to nie siła do przejścia przez rozstanie, czy mam mu pomóc zbliżyć się do Boga i w tych chwilach wspierać na ile to możliwe, a ta rozłąka ma mnie oczyścić, żebym nie uległa i nie współżyła z tym chłopakiem i zatraciła się w grzechu. Myślałam, że ten chłopak traktuje mnie poważniej, bo przez pół roku do niczego mnie nie namawiał, złapałam się jednak nie raz, że miałam sama na to ochotę. Jest ciężko, powierzam go codziennie Jezusowi i staram się codziennie przyjmować Komunię w jego intencji. Piszę bo staram się zrozumieć, szukam odpowiedzi i może ktoś mądry mnie natchnie do dobrej interpretacji.

Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4616
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 823 razy
Otrzymał podziękowań: 657 razy
Płeć:

Re: Słowo poznania

Post autor: Magnolia » 2019-10-10, 13:45

Witaj Aniu.

Czy mówimy o O. Danielu Galusie?
Póki co obowiązuje zakaz organizowania wyjazdów do Niego. Zastrzeżenia sa poważne co do tej wspólnoty.
https://rzymski-katolik.blogspot.com/20 ... nosci.html
Rozmawialiśmy o tym szerzej tu:
viewtopic.php?f=41&t=932&hilit=O+Daniel

Tak więc, z powodu zakazu powstrzymałabym się od kolejnych wyjazdów. Biskupi maja lepsze rozeznanie.

Ale jesli nie chodzi o tego O. Daniela to pomiń wkręt.

Niestety trochę Cię zmartwię, ale wygląda na to że traktujesz wiarę i Boga jak magiczne zaklęcia. Bóg nie jest czarodziejem i nie działa na każde westchnienie wiernego, "zrób tak, albo daj mi znak".
To jest bardzo ludzkie myślenie, i wiele osób tak myśli i modli się, nie jesteś jedyna. Ale nie chodzi o to by robić to co wszyscy ale by nawiązać prawdziwą więź z prawdziwym Bogiem. A Bóg wysłuchuje modlitwy w swoim czasie i zwykle ma dla nas coś znacznie lepszego niż sobie wyobrażamy i niż chcemy.
Ale zwykle wszystko się dzieje w czasie. Bo zanim Bóg wysłucha musi my się zwykle czegoś nauczyć.

Te słowa poznania, które zacytowałaś, są dla każdego. Nie tylko do Ciebie. Każdy potrzebuje siły do dźwigania swojego krzyża. I tego możemy być pewni że te siły od Boga dostajemy.

Ale nikt Ci nie powie ( na tym polega magiczność Twojego myślenia), czy chodzi o rozstanie czy trwanie.
Dlaczego ten chłopak zamilkł? bo jest chory... depresja tłumaczy wszystko. Mamy tu wątek o depresji, poczytaj, zobaczysz w jakiej Ci chorzy trwają rozpaczy. To nie jest moment na budowanie związku, zupełnie nie mają na to siły, ani nie sa gotowi.
On potrzebuje pomocy, przyjaciół, leczenia, rodziny, leków. Ale nie dasz mu tego wszystkiego, nie wyciągniesz sama. To jest naprawdę duża pułapka myślenia młodych dziewcząt. "Ja Go wyciagne z tej depresji i dla Niego wszystko poświęcę"
Przykro mi, ale nic z tego. To jest kolejna iluzja. Pułapka.
Tego związku po prostu już nie ma. Bo On pogrążył się w depresji.
Piękne jest to, że modlisz się za Niego, że przyjmujesz komunię św., oddawaj Go Bogu pod opiekę, On może coś z Jego chorobą zrobić, Ty nie.

Kochana Twoja emocjonalność jest jak na dłoni widoczna. Nie kierujesz się rozumem tylko "znakami". CHłopak powiedział że jest niewierzący ale chce ślub kościelny?! No proszę Cię!! Ale jaką wartość ten ślub będzie miał dla Niego? Problem w tym że nie słyszysz że jest niewierzący... tylko zakładasz, że przy Tobie się zmieni w wierzącego... iluzja kolejna już..
Przykro mi że wylewam tyle zimnej wody na Twoją głowę. Ale czuję się w obowiązku powiedzieć Ci jak to widać z boku, bez emocji, z mojego doświadczenia bycia dziewczyną (kiedyś), kobietą, matką nastolatek (obecnie).

Widać że bardzo pragniesz miłości, ale chyba trzeba włożyć trochę pracy w to by poznać czym jest miłość.
to pierwsze co mi sie nasunęło co powinnaś posłuchać:



a To druga konferencja:


A tu cała lista filmów
https://www.youtube.com/playlist?list=P ... 1KJ68ctTqJ

Kochana codziennie jeden film, rozważania na modlitwie treści, które usłyszałaś. Kierowanie się rozumem. Rozmowa z przyjaciółką, mamą, z kimś mądrym i doświadczonym. - Jeśli byłabym lekarzem to takie rzeczy bym zaleciła na recepcie. ;) Bo trzeba mądrze wybierać i żyć, bo iluzje mają to do siebie, że prędzej czy później przejrzysz na oczy i oby nie było za późno.

Ale głowa do góry. Masz wiarę, Bóg jest przy Tobie i pomoże wam się spotkać na prawdę.
p.s Służymy tu zawsze pomocą i modlitwą.
Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia...Flp 4, 13

Awatar użytkownika
AniaB94
Przybysz
Przybysz
Posty: 4
Rejestracja: 10 paź 2019
Płeć:

Re: Słowo poznania

Post autor: AniaB94 » 2019-10-10, 17:04

Parę miesięcy temu na spotkaniu Ojca Daniela pojawił się szanowny Metropolita Częstochowski, ks. arcybiskupa Wacława Depo i sam poprowadził Mszę Świętą na tym spotkaniu. Byłam tam wtedy obecna.Jest także list, który potwierdza, że wspólnota może przeprowadzać spotkania, a ks. Depo przeprosił ojca Daniela i powiedział, że jeśli coś pochodzi od Boga to przetrwa. Został też zamieszczony na stronie MiMj list, można zobaczyć. Nie wiem jak powinien wyglądać stosunek do Boga. Ja nazywam go swoim Kochanym Tatusiem. Zaufałam Mu z całego serca. Słowa poznania mogą być kierowane do wielu ludzi, bo wiele ludzi ma podobne problemy, to wiadome, np Pan leczy Cię z raka. Wtedy Pan może uleczyć wiele osób. Jednak czasem Bóg mówi do danej osoby nawet po imieniu. Nie raz słyszałam słowo poznania typu, jest tu chłopak, który ma na imię załóżmy Adrian i pyta czy został powołany do bycia księdzem. Ja w to wierzę z całego serca. Nie raz to co usłyszałam i czułam, wręcz wiedziałam, że to do mnie sprawdziło się. Nie ma tu żadnych czarów, idę do Boga, nie wróżki. Nie mówię mu Boże masz mi powiedzieć, albo zrobić tak i tak w moim życiu. Nie żądam, a proszę. Pan Jezus mówił, że kto w Niego naprawdę uwierzy i poprosi w Jego imię otrzyma. Jeszcze kiedyś przeczytałam, że Bóg chce nam dać dużo więcej, a nie dostajemy, bo nie prosimy.Oczywiście poddaję się Jego woli, jak padły słowa poznania z wcześniejszym chłopakiem i ksiądz modlił się nade mną, odpowiedział wprost, że mam odejść. Oczywiście, że wtedy gdybym mogła, to bym została, ale powiedziałam Twoja wola. Proszę o pomoc w zrozumieniu, nakierowaniu. Te słowa byłam przekonana, że były do mnie. Jak na Czatachowę było mało ludzi, a dzień przed płakałam i mówiłam, dosłownie co powiedział o. Daniel "MÓWISZ, ŻE JUŻ NIE DASZ RADY"... Napisała Pani, że myślę, że uda mi się zmienić i wpłynąć na tego chłopaka, właściwie mężczyznę bo ma 31 lat,a ja sama też już jestem w podobnym wieku. Oczywiście, że ja nic nie zrobię, nie przekonam go ani do wiary, ani nie wyleczę go z depresji. Wiem to doskonale. Tylko patrzę na to inaczej. Modlę się za niego i nie chcę go zostawić samemu sobie. Ja nie przekonam go do istnienia Boga, ale Bóg może to zrobić! Ja też byłam niewierząca, trafiłam w okresie swojego załamania i też depresji do ciotki. Nie odtrąciła mnie. Opowiadała, ja słuchałam, to dało mi "kopa" i chęć podjęcia walki i szukania Boga. Potem trafiłam właśnie do Czatachowy, gdzie poczułam jak ręka przeszywa moje ciało i wyciąga mi serce. Dała mi Pani do słuchania filmik o. Szustaka. Znam je doskonale, nie wiem czy Pani oglądała filmik z jego świadectwem. Też tam opowiada jak czuł, że Jezus wymienia jego serce, bał się otworzyć oczy bo myślał, że zobaczy dużo krwi, wtedy naprawdę się nawrócił. To wszystko jest możliwe, widoczne znaki dla danego człowieka...Pan daje je odczuć właśnie dla pogłębienia wiary. Ten chłopak nie zaprzecza, że Boga nie ma, tylko mówi, że musi go poczuć, żeby uwierzyć. Jest poraniony, każdy kto żyje bez Boga prędzej czy później będzie. Ta cała moja zawziętość wynika z tego, że nie jest zamknięty na poznanie,a ja byłam w identycznej sytuacji. Słucha jak mu opowiadam o Bogu, jest ciekawy. Chciał ze mną jechać na spotkanie i od tamtej pory jak go namawiałam zamknął się w sobie. To, że nie widzimy się 4 tygodnie, nie znaczy, że jesteśmy od siebie odcięci. Rozmawiamy, fakt od tygodnia mniej. Ma koszmary senne, dałam mu medalik św. Benedykta. Wcześniej gdyby ktoś mu dał taki prezent wylądowałby w szafie, a on go nosi. To dało mi nadzieję. Ja sama nie pomogę, ale wierzę, że mogę być narzędziem dla Boga. Mówić i pokazywać, spowoduje to, że zacznie szukać. Pokładam też nadzieję, że jeśli udałoby mi się go zaciągnąć na te spotkanie Pan miałby wielkie pole do popisu. Poznałam tam wielu ludzi i słyszałam wiele świadectw o tym, że ludzie mówili, jadą do Czatchowy tylko raz, bo muszą i nigdy więcej ich noga tam nie postanie. Teraz się nawrócili, a spotkania odwiedzają. Są innymi ludźmi, a co dziwne przed 1 spotkaniem coś im utrudniało i nie dało jechać. Mnie akurat za 1 razem zatrzymała od x lat drogówka. Polecam każdemu kto jest źle nastawiony do Ojca Daniela i Wspólnoty, żeby chociaż raz odwiedził to miejsce. Może się ładnie zdziwić. Ostatnio na spotkaniu było ponad 4000 ludzi, mnóstwo świadectw. Na logikę. Szatan by działał w ten sposób, nawracał, leczył i przyciągał do Boga? To nie są nawrócenia na miesiące, tylko lata. Jaki zły może mieć w tym cel? Warto się otworzyć na coś nowego. Tak czy inaczej, dziękuję Pani za odpowiedź

Awatar użytkownika
Dominik
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 2498
Rejestracja: 23 sie 2015
Lokalizacja: Ostrowiec
Wysłał podziękowań: 82 razy
Otrzymał podziękowań: 161 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Słowo poznania

Post autor: Dominik » 2019-10-10, 17:15

Cześć Ania. Taka malutka prośba, dziel tekst na akapity. Będzie łatwiej go czytać, ponieważ długie akapity są mniej czytelne.
Ostatnio zmieniony 2019-10-10, 17:16 przez Dominik, łącznie zmieniany 1 raz.
1% już nie przekażesz, ale kliknąć możesz KLIK

Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4616
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 823 razy
Otrzymał podziękowań: 657 razy
Płeć:

Re: Słowo poznania

Post autor: Magnolia » 2019-10-10, 17:33

Aniu, jesli się coś zmieniło w kwestii decyzji biskupa co do O. Daniela to cieszę się, ze przynosisz nam takie informacje.
Ja nie jestem "zamknięta" na coś nowego, ja staram się słuchać Kościoła. W myśl zasady, św Ignacego z Loyoli z XVI w: Rezygnując z wszelkiego własnego sądu, trzeba mieć umysł gotowy i skory do okazania posłuszeństwa we wszystkim prawdziwej oblubienicy Chrystusa, Pana naszego, czyli naszej świętej Matce, Kościołowi hierarchicznemu.
https://gdynia.fsspx.pl/2010/10/06/osie ... -kocioemq/
Innymi słowy jesli jest decyzja biskupa to jestem jej posłuszna, decyzja się zmieniła to też jestem jej posłuszna. W ten sposób dbam o jedność Kościoła.

Aniu, pisz do mnie per Magnolia, nie Pani, jesteśmy tu wszyscy na Ty. Napisałam to co zobaczyłam w Twoim liście. Może nie wszystko jest adekwatne, a może jest w tym jakieś ziarenko, skoro tak się przed tym bronisz co napisałam.
Tak czy siak podlinkowałam Ci listę fajnych filmów Pana Pulikowskiego, jak znajdziesz czas, to zapoznaj się.

Jesli jak piszesz masz już około 30 lat, przyznam ze dawałam Ci mniej, ze względu na dużą emocjonalność, to tym bardziej myśl o partnerze do małżeństwa - zdrowym i gotowym na związek. Niestety czas biegnie. Tego faktu nie da się przeoczyć. Zakochanie się, dobre poznanie się, narzeczeństwo to minimum dwa lata. A Ty chcesz zainwestować całe swoje siły w chorego, który nie jest gotowy...
Mocno zastanawiałabym się czy uczucia/chęć pomocy- Cię nie zwodzą.
Związki/relacje są bardzo trudne, żeby utrzymać małżeństwo potrzeba pracy codziennej. Niewątpliwie dla wielu małżonków samo małżeństwo staje się krzyżem, który bez pomocy Boga by nie unieśli. Ale chociaż na początku, zakochanie było piękne, dało im siłe by rozwinąć uczucie w postawę miłości. A Ty od razu bierzesz na siebie dużo... po prostu mam obawy czy nie za dużo... i to jeszcze w dość nierównej walce, bo osoba chora to nie jest równy partner, jak z kimś takim budować dobry, partnerski związek?

Wiem, kobiety wtedy często mówią ale zawsze jest wyjątek od reguły.... i to ja będę tym wyjątkiem... całe swoje siły mobilizują do ratowania takiego kogoś... ale po kilku latach bezowocnych starań same są wypalone i nie mają siły na cokolwiek, a czas minął bezpowrotnie...

Przydało by Ci sie regularne rozeznawanie duchowe u jednego spowiednika, żebyś nie popełniła życiowego błędu.
Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia...Flp 4, 13

Awatar użytkownika
AniaB94
Przybysz
Przybysz
Posty: 4
Rejestracja: 10 paź 2019
Płeć:

Re: Słowo poznania

Post autor: AniaB94 » 2019-10-10, 19:21

To racja, jak na swój wiek jestem bardzo wrażliwa i emocjonalna. Coś w głowie nie pozwala mi się poddać, może to śmieszne, ale słyszę WALCZ! Myślę, że naprawdę pokochałam tego człowieka, znam jego wady i zalety. Każdy je ma, ja też mam masę wad. Tylko myślę, czym byłoby moje uczucie, na ile prawdziwe, gdybym odeszła od kogoś w jego najgorszym okresie życia. Mam swojego stałego spowiednika, kazał mi się modlić i to on podsunął mi pomysł z przyjmowaniem Komunii za niego. Nawet nie chodzi mi o związek, jak o pomoc.
Dlatego tak bardzo myślę o tych słowach poznania. Miałam ciężkie chwile upadku, wiadomo jestem kobietą i też potrzebuję się przytulić. Mówiłam, do Boga, że już nie dam rady, nie dam rady, dlaczego on mnie tak traktuje. Panie zabierz go jeśli taka jest Twoja wola. Słowa poznania mówiły "Pan daje Ci siłę do dźwigania obecnego krzyża. Bo często mówisz, że nie dasz rady. Dasz radę! Ten krzyż Cię umacnia i tym cierpieniem przybliża Cię do Siebie. Chroni przed upadkami i przepaściami zła.
Dlatego właśnie, żeby nie być jedną z tych kobiet, które mówią będę wyjątkiem szukam rozeznania tych słów, bo jeśli Bóg jest ze mną, kto przeciwko mnie :). Gdybym wiedziała, że to Bogu się podoba i chce mi w tym pomóc weszłabym w to bez zastanowienia. Bóg naprawdę do nas mówi i chce mówić, ja chce żyć zgodnie z jego wolą, dlatego tak dociekam.
W tą sobotę jest spotkanie dla młodych prowadzone przez ojca Daniela. Myślę, że pod koniec modlitwy wstawienniczej jak będzie mało ludzi spr z nim na ten temat porozmawiać. To mądry człowiek, od którego bije ciepło, dodatkowo jest tak blisko Boga, może mi rozświetlić spojrzenie na mój krzyż :), a może nawet nie będę musiała, a Pan Jezus to zrobi :).
Wiecie dlaczego kocham te spotkania i uzależniłam się od Czatachowy, bo tam Bóg jest dla mnie namacalny. Nigdzie nigdy tak nie czułam Ducha Świętego, naprawdę Bóg chce z nami rozmawiać i rozmawia :) Szukajcie, a znajdziecie :)

Awatar użytkownika
AniaB94
Przybysz
Przybysz
Posty: 4
Rejestracja: 10 paź 2019
Płeć:

Re: Słowo poznania

Post autor: AniaB94 » 2019-10-10, 22:32

Teraz jak czytałam "Rezygnując z wszelkiego własnego sądu, trzeba mieć umysł gotowy i skory do okazania posłuszeństwa we wszystkim prawdziwej oblubienicy Chrystusa, Pana naszego, czyli naszej świętej Matce, Kościołowi hierarchicznemu." Dostałam myśli i czuję, że muszę się nią podzielić.
Czy w kościele hierarchicznym nie może przemycić się wilk, przebrany za pasterza, który buntuje owce :). Nawet Jezus dopuścił do tego by Judasz mu towarzyszył, a wiedział jak skończy. Pisało o fałszywych prorokach, którzy będą wysoko w kościele. bez względu na posadę. Nie mówię oczywiście, że ks. Depo jest zły. Jednak Pan mówił, że po owocach dobro poznacie, dlatego nie zawsze warto sugerować się tyko opinią jednego człowieka, który wprowadził bunt i zakazy. To co robi ojciec Daniel daje dobre owoce, na spotkaniach są nie setki, a tysiące ludzi, którzy dzielą się swoimi świadectwami i ich życie samo w sobie staje się świadectwem :).

Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4616
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 823 razy
Otrzymał podziękowań: 657 razy
Płeć:

Re: Słowo poznania

Post autor: Magnolia » 2019-10-10, 22:51

Aniu oczywiście że może wkraść się wilk w hierarchię kościelną. Ale nie nam oceniać kto jest wilkiem, my mamy być posłuszni. Bo posłuszeństwa i pokory szatan nie podrobi.
Dlaczego pomyślałaś, ze to biskup mógłby być wilkiem? Bo dał zakaz? A gdyby to była próba? Może potrzebował czasu na rozeznanie.
(jeszcze nie widziałam tego zniesienia zakazu, poszukasz i wkleisz tu?)

Aniu podchodzisz do wszystkiego bardzo emocjonalnie. Widzisz coś przepraszam za porównanie, z pozycji "mrówki", hierarcha jest odpowiedzialny za wspólnotę wiernych, za całą diecezję. On ma pozycję "żyrafy". Jak się ma Twoja perspektywa do jego perspektywy? Co potrafisz dobrze ocenić "siedząc w czymś po uszy"? Emocjonalne zaangażowanie wyklucza obiektywizm.
św. Ignacy był mistykiem, całe swoje życie duchowe spędził na rozeznawaniu duchów, walki duchowej i ja mu wierzę. Tym bardziej że Jego dzieło w postaci Towarzystwa Jezusowego trwa i kwitnie na całym świecie, a Kościół uznał Go świętym. Dla mnie jest autorytetem. W rozeznawaniu duchowym nie ma lepszego niż św Ignacy.
Przypomnę także starożytną zasadę św. Ignacego Antiocheńskiego: „Nie czyńcie nic bez biskupa, […] kochajcie jedność, unikajcie podziałów»” (List do Filadelfian, 7,1)"

Pisałam o tym w tym wątku o O. Danielu... zakazy udzielane duchownym, mają czasem po prostu poddać ich próbie i zobaczyć jaka będzie reakcja... bunt czy pokora... święci wybierają pokorę... złe duchy namawiają do buntu...
A wierni słuchają wtedy swojego pasterza, czyli biskupa.
To się nazywa ufać Kościołowi, to jest dbanie o Jego jedność. A więc spełnianie woli Bożej, bo to Chrystus jest Głowa Kościoła i nas prowadzi. A Kościół założył, jeden i powszechny. Wszelkie rozłamy są złe.
A był czas że O. Daniel nikogo nie słuchał...

ARCYBISKUP METROPOLITA CZĘSTOCHOWSKI

Częstochowa, 3 kwietnia 2017 r.
I. dz. 519/6.5.20/2016


KOMUNIKAT

"Wobec wielu pytań i wątpliwości, z którymi zwracają się do Kurii Metropolitalnej w Częstochowie Księża Arcybiskupi i Biskupi, kapłani i osoby świeckie, pragnę poinformować, że ks. Daniel GALUS, prezbiter Archidiecezji Częstochowskiej, otrzymał święcenia kapłańskie dnia 26 maja 2007 r. jako członek Wspólnoty Pustelników pw. Ducha Świętego w Czatachowej, Ks. Daniel pragnął prowadzić życie pustelnicze, jednocześnie zapewniając opiekę i posługę kapłańską pozostałym członkom Wspólnoty. Z czasem jednak wokół Pustelni zaczęła tworzyć się grupa osób, która obecnie znana jest jako Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa, natomiast ks. Daniel - nie z polecenia swego biskupa, ale z własnej inicjatywy - rozpoczął posługę duszpasterską w duchu wspólnot charyzmatycznych.

W poczuciu odpowiedzialności za Kościół w wymiarze diecezjalnym, ale również w trosce o dobro duchowe wiernych z Polski i spoza kraju, którzy gromadzą się na spotkaniach modlitewnych organizowanych przez ks. Daniela GALUSA oraz powstałą wokół niego grupę informuję, że Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa nie posiada kościelnego zatwierdzenia. Złożone przez nią projekty Statutu są przedmiotem prac powołanej w tym celu Komisji. Ponadto należy podkreślić, że związana ze Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa fundacja pod nazwą Fundacja „Anioł Miłosierdzia" nie jest podmiotem kościelnym. Założyły ją i prowadzą osoby świeckie należące do Wspólnoty.

Mając na uwadze powyższe, chcąc zapobiec dalszym kontrowersjom i niejasnościom, wydaje się być właściwe powstrzymanie się od organizowania wyjazdów na spotkania modlitewne organizowane przez ks, Daniela GALUSA oraz Wspólnotę Miłość i Miłosierdzie Jezusa do czasu zakończenia prac Komisji, wydania orzeczenia na temat jej działalności.
Niniejszy komunikat jest powodowany troską o dobro Kościoła i tworzących go wiernych, którzy poszukują doświadczenia Boga we wspólnotach charyzmatycznych oraz dla zapewnienia właściwej atmosfery do rzetelnego rozeznania tej inicjatywy."

+ Wacław DEPO
ARCYBISKUP METROPOLITA CZĘSTOCHOWSKI

Ks. Marian SZCZERBA
KANCLERZ

Ja znam O. Daniela tylko z internetu, przesłuchałam kilka konferencji, ale wzbudzały niepokój nawet przez internet. Potem była decyzja biskupa (bardzo rozważna i wzywająca do czujności i rozwagi) i więcej nie słuchałam Jego konferencji. Zastrzeżeń było wiele, różnych.
Powtarzam, posłuszeństwo i pokora się Bogu podobają, to jest pewne, o tym jest cała Biblia.


***
Piszesz, że są świadectwa... a wiesz jaka jest droga uznania świadectwa uzdrowienia w Kościele, jakie warunki są badane? Żeby to było prawdziwe świadectwo a nie tylko słowa podyktowane emocjami...łatwo w emocjach ulec iluzji..

***
Nie mamy spełniać tego czego my chcemy i co nam się wydaje za dobre, tylko mamy za zadanie spełniać wolę Bożą.
Szukanie woli Bożej to nasza droga.

Też jej szukasz, w sprawie chłopaka, ale ... pytanie czym się kierujesz : swoimi pragnieniami czy wolą bożą?
Spowiednik Ci mądrze poradził modlitwę za chłopaka, bo to jedyne co realnie możesz pomóc. Co uczucia Ci podpowiadają już wiemy, bo napisałaś.
A co CI podpowiada rozum, chłodna ocena sytuacji? Co mówią rodzice?

Dodano po 22 minutach 33 sekundach:
Wklejam te zgody, bo je znalazłam.

Obrazek

Obrazek
Ostatnio zmieniony 2019-10-10, 23:08 przez Magnolia, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia...Flp 4, 13

Awatar użytkownika
Dezerter
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 6057
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Wysłał podziękowań: 677 razy
Otrzymał podziękowań: 447 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Słowo poznania

Post autor: Dezerter » 2019-10-11, 22:56

Witaj siostro - jak chcesz mieć jasność co do chłopaka, to nie szukaj "słów poznania" - tylko jedź do niego i porozmawiajcie szczerze.
Radzę jako charyzmatyk - Bóg dał nam przede wszystkim rozum i wolną wolę i tym się kieruj.
Zbyt magicznie i emocjonalnie traktujesz życie.
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie

Zapraszamy na bloga Pani Zofii https://zchrystusem.pl/wedruj
ODPOWIEDZ