Dziś ze Mną będziesz w raju - czyli PRZEBACZENIE

Piszemy tutaj wszystkie rozterki w naszym życiu duchowym. Rady na temat naszego życia w Kościele katolickim, pouczenie, itp.

Moderator: Junior moderator

Awatar użytkownika
ToTylkoJa
Aktywny komentator
Aktywny komentator
Posty: 741
Rejestracja: 2 sty 2019
Wysłał podziękowań: 4 razy
Otrzymał podziękowań: 102 razy
Płeć:

Re: Dziś ze Mną będziesz w raju - czyli PRZEBACZENIE

Post autor: ToTylkoJa » 2019-08-11, 23:24

Jakiś czas temu miałam bardzo przykrą sytuację, przez którą zastanawiałam się nawet nad rzuceniem pracy (było na tyle poważnie, że zainteresowana prawie wtedy pracę straciła). Dotyczyła ona mojej koleżanki z pracy z którą wprowadzała bardzo napiętą atmosferę.
Dotarło to jednak do szefostwa i dziewczyna musiała się ogarnąć.
Zapomniałam, wybaczyłam. Skoro zachowuje się już wobec mnie w porządku, to po co trzymać uracę? Co było, to było.
Po tygodniu jednak ona zaczęła robić to samo, a ja poczułam się całkiem usprawiedliwiona do nielubienia jej i wiem, że wszystko, co robi, robi celowo i na złość. Nie potrafię jej teraz przebaczyć ponownie, z prostego względu: ona nie chce żyć ze mną w zgodzie.
Oczywiście zachowuję się w stosunku do niej ok. W końcu jakoś musimy współpracować, ale co się na nią już powyklinałam, to moje.
Jaki jest chrześcijański pogląd na te sytuację? Czy, gdybym była chrześcijanką, powinnam była jej wybaczyć? Jak w takiej sytuacji powinien się zachować chrześcijanin?
Dla mnie sytuacja jest prosta, spróbować jej nie zwyzywać do końca współpracy (wyjeżdża za kilka tygodni), bo w pracy jednak jesteśmy w pracy, ale szansę dostała i więcej nie będzie. Ale jestem bardzo ciekawa, co Wy byście zrobili na moim miejscu.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4932
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 517 razy

Re: Dziś ze Mną będziesz w raju - czyli PRZEBACZENIE

Post autor: Andej » 2019-08-12, 10:09

Chrześcijaństwo nie zakazuje asertywności, ani prawa do obrony. Raczej nakazuje jedno i drugie.
W sytuacji trwale istniejącej masz prawo do obrony i wyrażania swojego stanowiska. Przebaczenie nie polega na podkładaniu sie. Na cierpliwym znoszeniu wszystkiego. Zwłaszcza, gdy jest to bezcelowe.
W sytuacji trwającej przebaczenie polega na braku złości. Na zaniechaniu odwetu. Na psychicznym odseparowaniu się. W tym na porzuceniu myśli o rewanżu, planowania odwetu. Ale też, wydaje mi się, na zaniechaniu przypisywania jej tych motywów, o których napisałaś. Nie mam żadnych podstaw, aby polemizować z tym, że robi coś celowo na złość. Zwykle przyczyny są bardziej skomplikowane. Mam dziwne wrażenie, że ona czuje się przez Ciebie skrzywdzona. Być może, to 100 procentowa imaginacja. A może jest coś, co dla Ciebie jest czymś pomijalnie błahym, a dla niej jest filarem istnienia?
Natenczas, uważam, że ważne jest nieokazywanie wrogości (ani jej odczuwanie). Uważam, że jeśli zachowujesz się wobec niej tak, jak oczekiwałabyś tego od niej i od innych osób, to znaczy, że przebaczyłaś. Jeśli chcesz jej dobra, a nie własnej satysfakcji z pognębienia jej, to znaczy, że przebaczyłaś.
Szczyem przebaczenia jest zapomnienie. Ale w sytuacji trwającej to niemożliwe.

Chciałbym napisać: Spróbuj wyciągnąć rękę, przełamać barierę. Ale sam jestem w sytuacji, w której tego nie robię (po iluś bezowocnych próbach). Teraz dbam o dobro czyjeś, ale nie próbuję walczyć, zmieniać. Zrezygnowałem z części swych praw. Doskwiera mi to, że nie jest tak, jak powinno. Jak bym chciał. Ale spokój daje mi to, że staram się być ok. Mimo ran. Starych i nowych. {Staram się, to nie znaczy, że mi się wszystko udaje.]

Zapraszamy na bloga Pani Zofii https://zchrystusem.pl/wedruj
ODPOWIEDZ