Propozycja dla forum na Wielki Tydzień

Tutaj znajdziesz regulamin forum oraz wszystkie inne ważne informacje. Zamieszczane są w nim także ogłoszenia o sprawach związanych z forum.
Awatar użytkownika
abi
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 242
Rejestracja: 3 mar 2021
Wysłał podziękowań: 32 razy
Otrzymał podziękowań: 30 razy

Re: Propozycja dla forum na Wielki Tydzień

Post autor: abi » 2021-03-27, 20:33

czy jutro juz jest wielki tydzien?


nie spodziewajcie sie po mnie ani wiedzy, ani mądrości

Awatar użytkownika
sądzony
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 3512
Rejestracja: 20 lut 2020
Lokalizacja: zachodniopomorskie
Wyznanie: Chrześcijanin
Wysłał podziękowań: 408 razy
Otrzymał podziękowań: 510 razy
Płeć:

Re: Propozycja dla forum na Wielki Tydzień

Post autor: sądzony » 2021-03-27, 21:06

abi pisze:
2021-03-27, 20:33
czy jutro juz jest wielki tydzien?
internet mówi, że tak.


„Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni.” Jn 10.16

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 8944
Rejestracja: 1 cze 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 915 razy
Otrzymał podziękowań: 2688 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Propozycja dla forum na Wielki Tydzień

Post autor: Marek_Piotrowski » 2021-03-28, 04:33

Pamiętnik Piotra.
Jerozolima, 9 Nissan, 27 rok


Szok i uniesienie! Nareszcie!
Nie spełniły się pełne obaw zapowiedzi Jezusa. Wyruszaliśmy do Jerozolimy, w przewidywaniu prześladowań, Jezus wspominał nawet coś o śmierci czy ukrzyżowaniu. Gdy kierowaliśmy się do Judei, pod wpływem tego czarnowidztwa, Didymos stwierdził nawet „Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć.”
A teraz wkraczamy[1] triumfalnie do Jerozolimy, a tłumy wręcz szaleją na widok Jezusa. On sam jedzie przodem na oślicy pożyczonej na Górze Oliwnej[2], a tłumy wrzeszczą, jakby wszyscy oszaleli. Swoją drogą, dziwny środek transportu sobie wybrał – nie lepiej było znaleźć jakiegoś wielbłąda, albo jeszcze lepiej – konia?[3]
Ścisk taki, że gdybyśmy nie szli obok, chyba by zadeptali Pana razem ze zwierzęciem… Jest w zwyczaju, że będący już w mieście witają przybywających na święto moszcząc im drogę sprowadzanymi aż z okolic Jerycha (w Jerozolimie zawsze był problem z roślinnością) gałązkami palm, ale to co się dzieje przebija wszystko, co kiedykolwiek widziałem.
Biedacy, których całym majątkiem jest płaszcz, rzucają swe ubogie odzienie[4] na drogę, krzycząc: Mesjasz, Mesjasz, Król Izraela, Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie![5] Hosanna na wysokościach! [6] Niech żyje król! – i tak w kółko.

Myślę, że to wszystko z powodu wskrzeszenia Łazarza. Gdy przybyliśmy wczoraj do Betanii (taka wiocha pod Jerozolimą, po drugiej strony Góry Oliwnej), przyszły zaraz tłumy ciekawskich. Niektórzy mieli jakiś interes do Jezusa, ale chyba większość chciała po prostu pogapić się na ożywionego Łazarza – bądź co bądź nie zawsze widzi się na własne oczy cud – i to cud chodzący, mówiący i spożywający smakołyki na wieczerzy wydanej na cześć cudotwórcy.
Tłum koczował pod domem Szymona Trędowatego (dobrze że to tylko takie przezwisko…), czatując na chwilę, gdy Jezus choć na chwilę pokaże się w otworze okiennym. Szymon to faryzeusz – i jak to oni, dość sceptycznie podchodził do działalności Jezusa. Był chyba jednak też trochę ciekaw, a zresztą może go przekonało wskrzeszenie Łazarza, którego znał i z którym się przyjaźnił. Widział jego martwe i ciało i – w przeciwieństwie do innych oficjeli – raczej nie mógł wątpić że to nie żadna sztuczka.
Tak czy owak zaprosił Pana i Łazarza na szabatową ucztę. Ponieważ Szymon jest kawalerem, więc do usługiwania przy stole wynajął Martę, siostrę Łazarza.
Biesiadnicy wygodnie ułożyli się na łożach biesiadnych, ustawionych skośnie przy stole. I wtedy nastąpiło coś niezwykłego – do pomieszczenia wparowała młoda dziewczyna.
Zanim ktokolwiek zdążył się zorientować, przypadła do Jezusa. W pierwszym momencie wpadła mi do głowy absurdalna myśl, że chce Go – bezbronnego na łożu biesiadnym – zaatakować, ale ona trzymała w rękach tylko delikatny, choć dość spory, alabastrowy flakon. Bez wysiłku skruszyła kruche naczynie i wylała zawartość na głowę, a potem także na stopy Jezusa. Staliśmy skamieniali i patrzyliśmy w ciszy na tę scenę.
Ze zdumieniem poczuliśmy zapach rozlanego olejku nardowego – taka ilość musiała kosztować majątek!
Byliśmy wszyscy przyzwyczajeni do tego, że Jezus stronił od luksusów – a tu coś takiego.
Tymczasem gospodarz powoli budził się z osłupienia spowodowanego czynem kobiety. Jego twarz dała się czytać niczym zwój pisma – był wściekły że kobieta zakłóciła ucztę, prześcigając go w gościnności. W dodatku rozpuściła włosy!
Chyba też miał pretensje do Jezusa że nie odciął się od dotyku grzesznicy.
W Judaszu, który jest naszym „ministrem od braku finansów” i trzymał wspólną sakiewkę zaraz obudził się sklepikarz. Wyliczył, ze olejek musiał kosztować ze 300 denarów, roczne wynagrodzenie zwykłego człowieka. Trochę z chciwości, a trochę pewnie z chęci przypodobania się Jezusowi i pokazania jakim to jest ascetą – zasugerował, że lepiej byłoby sprzedać zawartość flakonu i rozdać ubogim. Gdy to powiedział, zawiesił głos w oczekiwaniu na pochwałę.
Jezus jednak nas wszystkich zaskoczył. Nie tylko nie poparł Judasza, ale jeszcze pochwalił dziewczynę: Czemu robicie jej przykrość? [/Biblia]– powiedział – przecież uczyniła coś dobrego dla mnie. W ten sposób namaściła mnie na pogrzeb. Ubogich zawsze macie pośród siebie – i zawsze możecie im dobrze czynić. Mnie już wkrótce pomiędzy wami nie będzie.

Skwitowaliśmy milczeniem te słowa, gdyż w ostatnich tygodniach przyzwyczailiśmy się już do tego, ze Jezus wciąż mówi o swojej śmierci. Skąd u Niego takie myśli?
Tak czy owak, Judasz musiał zamilknąć: według zwyczaju uczynek miłosierny wobec ciała zmarłego jest czymś większym niż zwykła jałmużna.
Naszemu gospodarzowi chyba zrobiło się głupio, ale inni zaczęli szemrać – najpierw cuda, a nawet wskrzeszenie człowieka aż tu nagle znów Jezus mówi o swojej śmierci…
Po wieczerzy położyliśmy się spać w domu Szymona, a tłum czuwał przez całą noc, oczekując chwili, gdy Jezus ukaże się w drzwiach. I teraz idzie wokół nas w triumfalnym, godnym największych bohaterów pochodzie do Jerozolimy. W takich chwilach można uwierzyć, że bezbożne imperium Rzymu upadnie i znów będziemy wolni!
Ludzi ogarnął prawdziwy amok. Tylko Jezus jakoś się nie cieszy. Uśmiecha się wprawdzie, ale widać w Nim jakieś wewnętrzne napięcie i jakby smutek. Czyżby martwił się, że w tym tłumie nie ma nikogo ważnego spośród faryzeuszy, a jedynie szary tłum i rozpolitykowani zeloci?
Na pytanie rozpromienionego Tomasza odpowiedział Dziś ten tłum wiwatuje, niebawem będzie żądał mojej śmierci. Znów ta obsesja. Zupełnie nie wiem skąd wynika.
Póki co, Jerozolima jest nasza!

----------------------------------------------------
[1]
Wjazd do Jerozolimy, oprócz objawienia Jezusa jako Mesjasza, ma także glębokie znaczenie związane z Jego Ofiarą. Było w zwyczaju żydowskim, że na siedem dni przed złożeniem ofiary, wylosowany do tej czynności kapłan przeprowadzał się do świątyni. Spędzał ów tydzień na modlitwie w towarzystwie pouczającego go starszego kapłana oraz swojego „dublera” (w ten sposób Żydzi zabezpieczali się przed jego niedyspozycją – nawet gdyby zachorował i umarł, był do dyspozycji drugi kapłan, w identyczny sposób oczyszczony rytualnie).
Miejscem Ofiary Jezusa – złożonej w piątek i dopełnionej w niedzielę przez Zmartwychwstanie, była cała Jerozolima (Łk 13,33; Mt 16,21). Jezus, który jest zarówno Ofiarą, jak i składającym Ją Kapłanem, przybywa tydzień wcześniej do Jerozolimy.

[2]
„Gdy się zbliżyli do Jerozolimy i przyszli do Betfage na Górze Oliwnej, wtedy Jezus posłał dwóch uczniów, mówiąc im: Idźcie do wsi, która jest przed wami, a zaraz znajdziecie uwiązaną oślicę i przy niej źrebię. Odwiążcie je i przyprowadźcie do Mnie."/Mt 21,1-2 BT5/
Wzmianka o Górze Oliwnej jest bardzo istotna –uchodziła ona, na podstawie Za 14,4 („Jego nogi staną w owym dniu na Górze Oliwnej, która leży naprzeciwko Jeruzalemu […]”), za miejsce objawienia się Mesjasza. Józef Flawiusz wspomina, że kilka lat po śmierci Jezusa na Górze Oliwnej chciał zlokalizować swe inauguracyjne wystąpienie jeden z wielu pretendentów do bycia mesjaszem.

[3]
Zwierzę wybrane przez Jezusa nie było przypadkowe. Oślica uchodziła na starożytnym Bliskim Wschodzie za wierzchowca dla króla w czasie ceremonii królewskich. Prawdopodobnie na oślicy Dawida udał się do Gichon Salomon, gdzie miał zostać namaszczony na króla. W tradycji rabinackiej z kolei oślica uchodzi za wierzchowca dla Mesjasza, co zresztą znajduje potwierdzenie w Piśmie Świętym:
„Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny - jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy."/Za 9,9 BT5/

[4]
Rozkładanie szat to element uroczystości intronizacji królewskiej, choć szaty rozkładano wyłącznie na schodach tronu.

[5]
Aklamacja Błogosławiony przychodzący w imieniu Pana (por. Ps 117,26a LXX) stanowiła okrzyk powitania pielgrzymów przybywających do świątyni.

[6]
Zawołanie Hosanna było używane w żydowskiej liturgii Święta Namiotów i pochodziło z wykorzystywanego w jej trakcie Ps 118,25a
Ostatnio zmieniony 2021-03-28, 04:33 przez Marek_Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 8944
Rejestracja: 1 cze 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 915 razy
Otrzymał podziękowań: 2688 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Propozycja dla forum na Wielki Tydzień

Post autor: Marek_Piotrowski » 2021-03-31, 23:19

Pamiętnik Piotra - czwartek, rano.
Dziś jest największe z wszystkich możliwych świąt – Dzień Przaśników. Trochę szkoda, że jesteśmy jako naród tak mocno w jego sprawie podzieleni – jedni (używający kalendarza słonecznego) obchodzą go dziś, inni (w tym kapłani świątynni, liczący czas według księżyca) złożą ofiarę dopiero pojutrze.
Jezus dziś zawołał mnie i Jana i polecił iść do miasta i przygotować Paschę. Właściwie nic dziwnego – ponieważ obowiązkiem każdego Żyda jest spożyć ten posiłek w obrębie murów Jerozolimy, każdy mieszkaniec zobowiązany jest udostępnić odpowiednią izbę. Jednak to było trochę dziwne – Jezus kazał nam spotkać się z człowiekiem niosącym dzban wody i u niego właśnie urządzić Paschę. I do tego te słowa „Czas mój jest bliski” – ostatnio Jezus zdaje się mieć obsesję na punkcie bliskiej śmierci. Fakt, że kapłani w Świątyni są na niego cięci, ale kto by się odważył podnieść na niego rękę po tej manifestacji przy wjeździe do miasta!
Cały rok czekam na to rodzinne swięto. Dla nas oczywiście rodziną jest Jezus i inni uczniowie. Nic nie może się równać z kolacją sederową, jej nastrojem i uniesieniem, z wspominaniem wielkich chwil Izraela, kiedy to Bóg wyprowadził nas z Egiptu. Może kiedyś – a może już wkrótce, pod wodzą Jezusa – Bóg ponownie wyprowadzi nas z niewoli, tym razem rzymskiej…
Trochę było z przygotowaniami zamieszania, a tu jeszcze… Na co dzień przecież ani ja, ani Jan nie zajmujemy się pitraszeniem – a tu trzeba będzie sprawić i upiec całego baranka. Ba! Żeby tylko upiec! Księga Wyjścia przecież wyraźnie mówi: „kości jego łamać nie będziecie ” – więc trzeba to zrobić bardzo ostrożnie, podwieszając całe zwierzę ofiarne na dwu skrzyżowanych prętach z drzewa granatowego . Na szczęście mięso ma być niedopieczone, niemal surowe (na pamiątkę pośpiechu, z jakim nasi przodkowie opuszczali Egipt) więc nie trzeba będzie trzymać mięsa nad ogniem przez cały dzień. Jakoś damy radę. Baranka (piękne zwierzę, bez jednej skazy), jak każe zwyczaj, wybraliśmy już 4 dni temu i od tego czasu jest strzeżony w domu Łazarza.
Trzeba jeszcze kupić wino, bez którego nie może odbyć się wieczerza. Tym, których nie stać na wino w tym dniu synagoga funduje dzban tego napoju, ale z nami nie jest jeszcze tak źle – mimo utyskiwań Judasza, zapewne w sakiewce zostało jeszcze trochę drobnych…



Awatar użytkownika
Dezerter
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 8979
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Wysłał podziękowań: 1560 razy
Otrzymał podziękowań: 1514 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Propozycja dla forum na Wielki Tydzień

Post autor: Dezerter » 2021-04-01, 22:40

Obrazowe, poszerzające tło i zrozumienie - dziękuje :) czekam na kolejne odcinki


Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie.

Awatar użytkownika
Jozek
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 2735
Rejestracja: 18 lut 2020
Ostrzeżenia: 2
Wysłał podziękowań: 813 razy
Otrzymał podziękowań: 314 razy

Re: Propozycja dla forum na Wielki Tydzień

Post autor: Jozek » 2021-04-01, 23:46

Trafilem na jedno z nagran i mysle ze jest pouczajace.



Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 8944
Rejestracja: 1 cze 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 915 razy
Otrzymał podziękowań: 2688 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Propozycja dla forum na Wielki Tydzień

Post autor: Marek_Piotrowski » 2021-04-02, 00:34

Pamiętnik Jana - czwartek, wieczór

Uff, jak dobrze jest po upalnym dniu zasiąść w gronie przyjaciół w wysprzątanej i przygotowanej do uczty przewiewnej izbie na dachu domu Marka (tak ma na imię ów „człowiek z dzbanem” którego spotkaliśmy dziś rano).
Wszystko zostało przygotowane – stół z posiłkami według zwyczaju, dokoła zaś ławy na których leżeliśmy spożywając ten święty posiłek.
Przewodniczącym – naszym „ojcem rodziny” – był oczywiście Jezus. Rozpoczął, jak każe zwyczaj, od błogosławieństwa nad chlebem i winem :
Błogosławiony jesteś, Panie, Boże nasz, Królu wszechświata, który stworzyłeś ten owoc ziemi. Oto chleb uciemiężenia, który nasi ojcowie spożywali w Egipcie. Ktokolwiek jest głodny, niech się przybliży i spożywa; a kto powinien sprawować Paschę, niech się przybliży i ją celebruje.
Błogosławiony jesteś, Panie, Boże nasz, królu wszechświata, który stworzyłeś ten owoc winnego krzewu. Ty nas wybrałeś wśród wszystkich narodów, wyniosłeś nas ponad inne plemiona i Twymi przykazaniami nas uświęciłeś. W miłości Twojej dałeś nam Panie, nasz Boże, te coroczne święta ku naszej radości, uroczystości i dni pogodne, takie jak to Święto Przaśników, które jest czasem naszego wyzwolenia, zgromadzeniem świętym, pamiątką naszego wyjścia z Egiptu.


Wszyscy wychyliliśmy rytualny „pierwszy kielich” wina. Ja, jako najmłodszy, zadałem tradycyjne pytanie (Piotr i Tomasz trochę ze mnie żartowali, bo normalnie obowiązek jego zadania zwykle spływa na najmłodszego syna, często kilkuletniego pędraka): Jezu, czym ta noc różni się od wszystkich innych nocy w ciągu roku?
Jezus – jak każdy żydowski „głowa rodziny” co roku w ten wieczór, rozpoczął opowieść o niedoli naszego ludu w Egipcie, o tym jak ciężko doświadczani byli tam nasi przodkowie oraz o tym jak Mojżesz – na polecenie Boga – poszedł do faraona z żądaniem wypuszczenia Żydów i umożliwienia im wyjścia do Ziemi Obiecanej. Gdy faraon się opierał (obiecując i odwołując swoje obietnice), Egipt był nękany różnymi plagami (zamiana wody w krew, żaby, komary, zaraza, grad, szarańcza, ciemność).
W końcu Bóg zapowiedział najgorszą plagę – śmierć wszystkich pierworodnych stworzeń w całej ziemi egipskiej. Aby się uchronić przed tym nieszczęściem, wierzący Bogu Izraelici mieli oznaczyć swoje domy w specyficzny sposób:
"Pan powiedział do Mojżesza i Aarona w ziemi egipskiej: (…)
Dziesiątego dnia tego miesiąca niech się każdy postara o baranka dla rodziny, o baranka dla domu. (…)
Baranek będzie bez skazy, samiec, jednoroczny; (…) Będziecie go strzec aż do czternastego dnia tego miesiąca, a wtedy zabije go całe zgromadzenie Izraela o zmierzchu.
I wezmą krew baranka, i pokropią nią odrzwia i progi domu, w którym będą go spożywać. I tej samej nocy spożyją mięso pieczone w ogniu, i chleby przaśne będą spożywali z gorzkimi ziołami.(…)
Tej nocy przejdę przez Egipt, zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej, od człowieka aż po bydło, i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu - Ja, Pan.
Krew posłuży wam do oznaczenia domów, w których będziecie przebywać. Gdy ujrzę krew, przejdę obok i nie będzie pośród was plagi niszczycielskiej, gdy będę karał ziemię egipską.(…)
Mojżesz zwołał wszystkich starszych Izraela i rzekł do nich:
Odłączcie i weźcie baranka dla waszych rodzin, i zabijcie jako paschę.
Weźcie gałązkę hizopu i zanurzcie ją we krwi, która będzie w czarce, i krwią z czarki skropcie próg i oba odrzwia. Aż do rana nie powinien nikt z was wychodzić przed drzwi swego domu. Gdy zaś Pan będzie przechodził, aby porazić Egipcjan, a zobaczy krew na progu i na odrzwiach, to ominie Pan takie drzwi i nie pozwoli Niszczycielowi wejść do tych domów, aby [was] pozabijał.(…) Wszyscy Izraelici uczynili tak, jak nakazał Pan Mojżeszowi i Aaronowi. Tego samego dnia wywiódł Pan synów Izraela z ziemi egipskiej według ich zastępów."
/Wj 12/

I rzeczywiście – tej nocy zginęło wszystko, co pierworodne w Egipcie – z wyjątkiem domów Izraelitów których chronił znak krwi baranka na drzwiach ich domów. Wyjście z Egiptu było prawdziwym wyzwoleniem dla Żydów i w pewnym sensie stworzyło nas jako naród.
Tak ważne wydarzenie należało upamiętnić:
„Dzień ten będzie dla was dniem pamiętnym i obchodzić go będziecie jako święto dla uczczenia Pana. Po wszystkie pokolenia - na zawsze w tym dniu będziecie obchodzić święto. Przez siedem dni spożywać będziecie chleb przaśny .
Już w pierwszym dniu usuniecie wszelki kwas z domów waszych, bo kto by jadł kwaszone potrawy od dnia pierwszego do siódmego, wyłączony będzie z Izraela. (…)
Przestrzegać będziecie Święta Przaśników, gdyż w tym dniu wyprowadziłem wasze zastępy z ziemi egipskiej. Przestrzegajcie tego dnia jako ustanowionego na zawsze po wszystkie wasze pokolenia.
Nie wolno wam jeść nic kwaszonego; we wszystkich domach waszych winniście jeść chleb przaśny.(…)*
Gdy zaś wejdziecie do ziemi, którą da wam Pan, jak obiecał, przestrzegajcie tego obyczaju. Gdy się was zapytają dzieci: cóż to za święty zwyczaj? - tak im odpowiecie: To jest ofiara Paschy na cześć Pana, który w Egipcie ominął domy Izraelitów. Poraził Egipcjan, a domy nasze ocalił.(…)


Teraz nastąpił niezręczny moment. Według tradycji należało teraz rytualnie obmyć ręce – zwykle najmniej ważny biesiadnik podchodził z misą i ręcznikiem do pozostałych, poczynając od najważniejszych. Jakoś nikt nie kwapił się być tym „najmniej ważnym”… Niby jestem najmłodszy, ale…
Problem jednak sam się rozwiązał (a raczej rozwiązał go Jezus). Wstał, zdjął odświętną tunikę i przepasał się prześcieradłem (zupełnie jak niewolnik!). Chwycił dzban i nalał wody do misy.
Staliśmy zdezorientowani… i było nam po prostu głupio.

Jezus rozejrzał się i podszedł do Piotra. Zamiast jednak podstawić mu misę do umycia dłoni, pochylił się mu do stóp.
Piotr wyjąkał: „Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?”
Na co Jezus: „Tego, co Ja teraz czynię, ty jeszcze nie rozumiesz, ale później to pojmiesz”
Piotr był już całkiem zawstydzony: „Nigdy nie będziesz mi umywał nóg!”
Jezus spojrzał na niego i powiedział łagodnie "Jeśli cię nie obmyję, nie będziesz miał współuczestnictwa ze Mną"
Piotr chyba pojął, że nie chodzi tu tylko o zwykły rytuał. A jak tak, to oczywiście dał się ponieść: "Panie, nie tylko moje nogi, ale i ręce, i głowę".
Jezus na to: „Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy.”
Potem umył nogi nam wszystkim po kolei. Dziwnie było czuć, jak Jezus – ten wielki Jezus, który chodzi po wodzie, rozkazuje falom i rozmnaża chleb delikatnie myje moje zakurzone stopy…
Zdjął prześcieradło, włożył tunikę, usiadł przy stole i począł wyjaśniać:
„Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie Nauczycielem i Panem, i dobrze mówicie , bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem.”


Zgodnie ze zwyczajem zaśpiewaliśmy Małe hellel** ,wychyliliśmy „drugi kielich” wina i przystąpiliśmy do właściwego posiłku.
Byłem dumny, bo udało nam się z Piotrem przygotować wszystko według zwyczaju: niekwaszone podpłomyki (na pamiątkę tego, że nasi przodkowie uciekając z Egiptu zabrali niekwaszone ciasto w dzieżach)***, na wpół upieczone mięso baranka**** , gorzkie zioła (na pamiątkę niewoli w Egipcie), warzywa naciowe (symbolizujące Żydów trudzących się w służbie faraona), jajko w słonej wodzie (symbolizuje życie), masę z orzechów, jabłek , miodu i macy (miała przypominać glinę, z której Żydzi wyrabiali cegłę w Egipcie, ale w smaku była całkiem, całkiem…).
Atmosfera była dość radosna, gdy wtem Jezus powiedział cicho: jeden z was mnie zdradzi.
Przez salę jakby przeleciał zimny wiatr. Wszyscy, jeden przez drugiego, zaczęli się dopytywać: Kto, kto? Chyba nie ja?!.
Powstał harmider i już nikt nie słuchał co kto mówi, lecz wszyscy hałaśliwie zapewniali Jezusa o swoim oddaniu.

wpółleżałem na ławie tuż koło Jezusa. Piotr spojrzał na mnie znacząco i szeptem powiedział, bym się dowiedział czegoś więcej. Zbliżyłem więc twarz do piersi Nauczyciela i spytałem: Panie, kto to jest?
A On na to: Czy pamiętasz ten fragment z Pisma >>Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę.<<? Zdradzi mnie ten, któremu umaczam kawałek chleba.
Po czym oderwał kawałek podpłomyka, umaczał go w sosie z ziół i podał Judaszowi. Ten coś do Niego powiedział i otrzymał krótką odpowiedź (której też nie dosłyszałem). Judasz zbladł przeraźliwie.
Z powodu zgiełku (wszyscy nadal mówili na raz zapewniając o swoim oddaniu) chyba nikt oprócz mnie i Piotra nie zauważył szczegółów tej sceny. Jezus spojrzał na Judasza ze smutkiem i dodał głośno Co masz uczynić, czyń prędzej. Ten zerwał się i niemal wybiegł z sali. Wywołało to pewną konsternację – ale ponieważ wszyscy słyszeli że dostał jakieś polecenie od Jezusa, więc prędko wrócili do jedzenia, więcej się nad tym niespodziewanym wyjściem nie zastanawiając.

Pamiętnik Piotra
Gdy Judasz znikł w mroku nocy, Jezus wziął chleb i według zwyczaju podzielił na trzy części; potem połamał środkową i podał wszystkim.
Powiedział: „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!”
Zmartwiałem (podobnie zresztą jak pozostali)
[Dalsza część pamiętnika nieczytelna]

---------------------
* W Księdze Wyjścia czytamy: „wziął lud ciasto, zanim się zakwasiło w dzieżach owiniętych płaszczami, i niósł je na barkach.”/ Wj 12,34/ - hebrajczycy, uciekając z Egiptu wypiekli niekwaszone podpłomyki, ponieważ ciasto nie zdążyło się zakwasić

**Ps.113

***Wj 12,34

****Za czasów Chrystusa było to mięso baranka ofiarowanego wcześniej w świątyni. Dziś jest to niemożliwe, ponieważ nie istnieje Świątynia Jerozolimska. Niektórzy ortodoksyjni Żydzi uważają nawet, że baranka będzie można spożywać dopiero po jej odbudowaniu i zastępują baraninę drobiem.



ODPOWIEDZ