Mk 16 15-20

Rozmowa na poszczególne wersety Pisma Świętego.

Moderator: Junior moderator

Awatar użytkownika
sam2

Re: Mk 16 15-20

Post autor: sam2 » 2018-11-27, 22:33

Sugerujesz Dez ze brak mi rozsadku? :)
Moze i masz racje bo ja teraz po tych zdarzeniach zyje jakby na granicy dwu rzeczywistosci.
Pozostaje na ziemi, ale wiem co jest po drugiej stronie.

Tags:

Awatar użytkownika
Dezerter
Elitarny komentaor
Elitarny komentaor
Posty: 4934
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Wysłał podziękowań: 495 razy
Otrzymał podziękowań: 292 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Mk 16 15-20

Post autor: Dezerter » 2018-11-27, 22:40

sam2 pisze:
2018-11-27, 22:33
Sugerujesz Dez ze brak mi rozsadku? :)
Moze i masz racje bo ja teraz po tych zdarzeniach zyje jakby na granicy dwu rzeczywistosci.
Pozostaje na ziemi, ale wiem co jest po drugiej stronie.
Aż przeczytałem jeszcze raz co ja napisałem, i faktycznie mogło tak zabrzmieć, ale nie to chciałem powiedzieć, po prostu jak napisałem, że został sam, to .... skojarzyłem to z twoim nikiem i przywołałem cię i tak wyszło ;)
szalom bracie
Ostatnio zmieniony 2018-11-27, 22:41 przez Dezerter, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie

Awatar użytkownika
Kalart
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 269
Rejestracja: 10 cze 2018
Wysłał podziękowań: 5 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć:

Re: Mk 16 15-20

Post autor: Kalart » 2018-11-27, 23:58

Powiedziałbym że trzymanie bardzo jadowitego węża w rękach podczas nauczania to bardzo konkretny przykład sytuacji, gdzie głoszącemu Ewangelie właśnie nie powinna dziać się krzywda. Można by to uważać za znak i potwierdzenie nauki, które właśnie zostało obiecane w tych wersetach. Jeśli nie takie jest znaczenie, to jakie?

Są inne fragmenty Biblii, które mówią o tym że z pomocą Boga wszystko jest możliwe. I właśnie w podobnych słowach zostało to ujęte. Tymczasem tutaj zostało jasno napisane: Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły. To jest opis faktów, a nie filozoficzne rozważania, co jest możliwe dzięki Bogu. Chyba że ktoś sądzi, że Nowy Testament i ogólnie dzieje apostołów to też spis wymysłów i wcale nie liczy się czy Chrystus i apostołowie istnieli i cokolwiek czynili, tylko przekaz...

Nie jest napisane "zostawszy pokąsanym, przeżyją", ale "[będą] węże brać do rąk". Branie niebezpiecznych węży do rąk to w końcu grzeszenie czy nie? Według mnie odpowiedź "tak" jest niezgodna z Biblią, odpowiedź "nie" brutalnie weryfikuje rzeczywistość.
To jest konkretny, wyszczególniony znak, który ma towarzyszyć podczas głoszenia Ewangelii. Podważanie tego fragmentu sprawia, że na dobrą sprawę można podważyć całe Pismo Święte i żadnego słowa nie można traktować tak, jak zostało zapisane.

Ogólnie, bardzo nie lubię Biblii właśnie przez takie przypadki jak owe wersety. To czyste mącenie w głowach i lepiej by taki fragment nigdy nie powstał - bo przynajmniej nie zginęłoby wielu ludzi.
sam2 pisze:
2018-11-27, 21:58
Ale np. w sytuacji zagrozenia czyjegos zycia przez takiego weza, zlapiesz go by ratowac kogos nawet nie myslac o niebezpieczenstwie to juz inna sprawa.
Tylko że bardzo wiele osób umarło, próbując pomagać innym i gdzie nawet nie myśleli o sprawdzaniu Boga. Nie bez powodu istnieje zasada w ratownictwie, mówiąca że przede wszystkim należy zatroszczyć się o własne bezpieczeństwo i jeśli ma się uzasadnione wątpliwości, można odstąpić od próby pomagania. Gdyż wielu pomagających zostało rannych czy zabitych. Wielu z nich było wierzącymi. Czyli nawet w takich przypadkach nie zawsze objawia się pomoc Boża, a twierdzenie że wierzącemu, który pragnie czynić dobro nie stanie się krzywda po prostu nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości.
Gdyby Bóg pomagał, to najbardziej wierzący ze strażaków mogliby śmiało ruszać wgłąb płonących budynków w celu ratowania ofiar i z racji wiary żaden by nie zginął. Tymczasem jeśli ryzyko jest zbyt wielkie, takich działań się nie podejmuje - zbyt wielu już zginęło.

Awatar użytkownika
sam2

Re: Mk 16 15-20

Post autor: sam2 » 2018-11-28, 06:14

Widze ze masz nieco rozkojatzone pojecie wiary.
To nie jest powiedzenie sobie ze wierze czy jestem wierzacy i Bog mi musi pomoc.
Prawdziwa wiara to zjednoczenie z Bogiem.
Coraz scislejsze zjednoczenie, a nie raz tak a innym razem nie albo innaczej.
Im wieksze zjednoczenie tym mniej ciebie-twoich potrzeb i twojego "ja" w tobie, a wiecej Boga.
A tym samym twoje cialo staje sie coraz mniej podatne na czynniki ziemskie.
Ostatnio zmieniony 2018-11-28, 07:28 przez sam2, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Dezerter
Elitarny komentaor
Elitarny komentaor
Posty: 4934
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Wysłał podziękowań: 495 razy
Otrzymał podziękowań: 292 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Mk 16 15-20

Post autor: Dezerter » 2018-11-28, 08:12

Karlat rozsądnie piszesz. Nie charyzmatycy by odpowiedzieli: znaki, cuda i charyzmaty były dane na początku dla potwierdzenia mocy Bożej u Apostołów i ewangelizatorów . Dziś to już niepotrzebne bo mamy Kościół zbudowany i rozbudowany. "Pan potwierdził naukę znakami" - to czas przeszły... może to jest wskazówka?
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie

Awatar użytkownika
Kalart
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 269
Rejestracja: 10 cze 2018
Wysłał podziękowań: 5 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć:

Re: Mk 16 15-20

Post autor: Kalart » 2018-11-28, 13:39

Znaki potwierdzające nauki są jak najbardziej potrzebne, a dowodów na to nie brakuje - choćby liczba wszelkich odłamów chrześcijaństwa. Jakby katolickich księży nie gryzły węże, gdy protestanci regularnie musieliby jechać do szpitala - nie byłoby protestantów.

Awatar użytkownika
sam2

Re: Mk 16 15-20

Post autor: sam2 » 2018-11-28, 14:10

Ale dlaczego niby to mialo byc wylacznie potwierdzaniem nauk?
Jesli by tak mialo by to tzw. lowcy wezy mieli by wielki posluch, bo dla wielu z nich ugryzienie kobry bedzie jak dla ciebie zadlo pszczoly.
Oni zwykle pierw maja problem ale maja zawsze pod reka surowice, a po latach takich doswiadczen surowica nie jest im potrzebna bo organizm przyzwyczail sie do neutralizowania takiej trucizny.
Poza tym oni tez wiedza ze weze nie maja caly czas max. dawki jadu i tak np. ktos kto ma weze moze spowodowac zminimalizowanie dawki jaka bedzie dany waz posiadal i wtedy takie ugryzienia sa malo szkodliwe zanim waz wytworzy stopniowo wieksza dawke w komorach zebow jadowych.
Natomiast kilka godzin poznie ten sam waz moze usmiercic kogos kto widzial wczesniej ze ugryzienie tego weza nie bylo szkodliwe.

Wiec odradzal bym to jako oznake mowienia prawdy i potwierdzenie poslannictwa od Boga.
Ostatnio zmieniony 2018-11-28, 14:20 przez sam2, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Kalart
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 269
Rejestracja: 10 cze 2018
Wysłał podziękowań: 5 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć:

Re: Mk 16 15-20

Post autor: Kalart » 2018-11-28, 14:27

Niektóre jady są tak silne, że nie sposób ani się przystosować, ani przeżyć. Nawet w przypadku słabszych, ciągle istnieją negatywne skutki, czyli dalej zatrucie szkodzi. Odpowiedzią nie jest tresura, wystarczy głosicielowi Ewangelii wręczyć własnego węża. Agresywnego, najlepiej.
Lepsze takie potwierdzenie posłannictwa niż żadne. Chodzi o znak, który zdarza się tylko tym, którzy głoszą prawdziwą Ewangelię. Tymczasem uzdrowienia uznane za cudowne mają miejsce nie tylko w katolicyzmie, nie tylko w chrześcijaństwie.
Zwłaszcza że nie jest problemem sfałszować dowody na poprzedni stan przed uzdrowieniem - bywali oszuści, co przez długie lata jeździli na wózkach inwalidzkich by wygodnie żyć dzięki rencie (w krajach nieco bogatszych niż Polska). Tacy ludzie mogą bardzo przekonująco odegrać uzdrowienie.
Za to wręczenie agresywnego, jadowitego węża... po prostu nie ma miejsce na oszustwo, wtedy jest prawdziwy akt wiary.

W mojej opinii Bóg, który nie chciałby by na świecie żyli heretycy, innowiercy i ateiści działałby lub pomagałby działać wyznawcom. Pragnienie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni to nauka Kościoła Katolickiego. Tymczasem takiej pomocy nie dostrzegam - nie dostrzegam niczego, czym różniliby się katolicy od np. protestantów co świadczyłoby o prawdziwości akurat tego odłamu chrześcijaństwa - ani nawet bezwzględnej wyższości chrześcijaństwa nad np. buddystami. Nie mając wiary ani racjonalnych powodów - nie sposób zbliżyć się do jakiekolwiek religii.
Nie dostrzegam żadnego racjonalnego powodu, by takich znaków nie było - poza tym, że Bóg taki, jak jest opisywany przez KK nie istnieje.

Awatar użytkownika
wybrana
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 306
Rejestracja: 6 sie 2016
Wysłał podziękowań: 3 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy

Re: Mk 16 15-20

Post autor: wybrana » 2018-11-28, 14:55

Kalart pisze:
2018-11-07, 01:57
I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie».
Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły.


Co sądzicie o powyższych słowach? Jak należy je rozumieć? Jak wyglądały potwierdzenia nauki apostołów i czy występują one również współcześnie?
Te słowa wyrażają symbole mocy wiary. Tą są dary Ducha Świętego jakie przez moc wiary może wierzący otrzymać. Może - ale nie musi, nie musi też mieć je wszystkie na raz.
Te słowa podkreślają znaczenie wiary, bo wiara również może czynić cuda.
Tymi darami Bóg obdarza, bo tylko Bóg zna naszą wiarę, którą wyraża się przede wszystkim sercem.
Nasze uczynki podyktowane naszą wewnętrzną miłością są owocami tej wiary.

Awatar użytkownika
agust
Gawędziarz
Gawędziarz
Posty: 400
Rejestracja: 3 cze 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 56 razy
Otrzymał podziękowań: 70 razy
Płeć:

Re: Mk 16 15-20

Post autor: agust » 2018-11-30, 10:01

wybrana pisze:
2018-11-28, 14:55
Kalart pisze:
2018-11-07, 01:57
I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie».
Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły.


Co sądzicie o powyższych słowach? Jak należy je rozumieć? Jak wyglądały potwierdzenia nauki apostołów i czy występują one również współcześnie?
Te słowa wyrażają symbole mocy wiary. Tą są dary Ducha Świętego jakie przez moc wiary może wierzący otrzymać. Może - ale nie musi, nie musi też mieć je wszystkie na raz.
Te słowa podkreślają znaczenie wiary, bo wiara również może czynić cuda.
Tymi darami Bóg obdarza, bo tylko Bóg zna naszą wiarę, którą wyraża się przede wszystkim sercem.
Nasze uczynki podyktowane naszą wewnętrzną miłością są owocami tej wiary.
A ja wiem o takim, co ledwo zaczął mówić do obcych, dostał rzęsiste brawa. Gdy tylko podali w TV wiadomość o Jego wyborze, red Hopfer, o mało nie wyskoczył z telewizora. Uczestnicy polskiej delegacji partyjno - rządowej, przebywającej w Pradze, gdy tylko się dowiedzieli, to pili różne "trucizny" i wiwatowali do rana, w obecności nic nie rozumiejących gospodarzy. Gdy przyjechał do kraju rodzinnego, do swojej ojczyzny, do swojej Matki Polski, ucałował Ziemię, poprosił Ducha Świętego o odnowę, to wszyscy zaczęli mówić jednym językiem i zobaczyli co to znaczy: Jako w Niebie, tak i na ziemi... Ludzie słabej wiary,doznali dolegliwości sercowych, nawet wśród watykańskich purpuratów. W Moskwie podobno było słychać, jak przedstawicielom ciemnych mocy - wężom, dzwonią ze strachu sztuczne szczęki. Nawet kule się go nie imały, a co dopiero różne gady, trucizny, i inne duchy złe...
Ostatnio zmieniony 2018-11-30, 10:05 przez agust, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 2526
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 453 razy
Otrzymał podziękowań: 306 razy
Płeć:

Re: Mk 16 15-20

Post autor: Magnolia » 2019-01-31, 08:18

Kalart pisze:
2018-11-28, 14:27
W mojej opinii Bóg, który nie chciałby by na świecie żyli heretycy, innowiercy i ateiści działałby lub pomagałby działać wyznawcom. Pragnienie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni to nauka Kościoła Katolickiego. Tymczasem takiej pomocy nie dostrzegam - nie dostrzegam niczego, czym różniliby się katolicy od np. protestantów co świadczyłoby o prawdziwości akurat tego odłamu chrześcijaństwa - ani nawet bezwzględnej wyższości chrześcijaństwa nad np. buddystami. Nie mając wiary ani racjonalnych powodów - nie sposób zbliżyć się do jakiekolwiek religii.
Nie dostrzegam żadnego racjonalnego powodu, by takich znaków nie było - poza tym, że Bóg taki, jak jest opisywany przez KK nie istnieje.
@Kalart , a może sam sobie odpowiedziałeś, że nie mając wiary nie dostrzegasz tego o czym mówimy, co my (katolicy) widzimy.
Wiara jest łaską i pozwala dostrzegać duchową rzeczywistość. Wiara jest zgodna z logiką, ale rozum nie wyczerpuje wszystkich kwestii związanych z wiarą..
Wiedzę o katolicyzmie masz nieprzeciętną, inteligencję również, ale nie masz oczu wiary, które by pozwalały zrozumieć to co już wiesz.
Cieszy mnie ze szukasz odpowiedzi, że pytasz o zawiłe kwestie, ale obawiam się że nie da się Ci wszystkiego wytłumaczyć tak na rozum. Potrzeba by otworzyć serce na łaskę.. modlić się o wiarę, o zrozumienie...
Bóg pomaga, ja dostrzegam tą pomoc na codzień, ale najpierw niejako przejrzałam, ze ślepca stałam się widzącą, nauczyłam się rozróżniać/rozeznawać działanie Boga w moim życiu.
Oczekujesz wielkich znaków, wielkich uzdrowień, spektakularnych, by uwierzyć... ale nadal może się zdarzyć, że zobaczysz cud, a go wyśmiejesz, albo zakwestionujesz.
Dobrym przykładem jest osoba Jana Pawła II, którą przywołał Agust, mocno na mnie podziałały słowa: "nawet kule się Go nie imały", to prawda. Wielokrotnie omawiano to zdarzenie na placu św Piotra, wielu lekarzy się wypowiadało, że kula miała niezwykłą trajektorię, że mijała najważniejsze tętnice i dlatego papież przeżył. Człowiek wiary będzie wiedział, rozumiał, że to Bóg pomógł, na oczach wielu wiernych. Wielki cud, znak Bożej obecności.
Ale człowiek niewierzący, będzie szukał dowodów, racjonalnych wyjaśnień, a nawet jak wszystko będzie świadczyło o nadprzyrodzoności to jeszcze podważy autorytety lekarzy czy specjalistów.
Bo to łaska wiary oświetla to czego do końca rozumem nie możemy pojąć. Dla człowieka wiary znaki są widoczne, obecne także dziś.

Dodano po 20 minutach 37 sekundach:
P.s. Mam nadzieję Kalart, że moje refleksje Cię nie uraziły, bo na pewno nie miałam takiej intencji.
Napisałam jak ja to widzę i co być może jest przeszkodą dla Ciebie w zrozumieniu, tego co jest jasne dla innych.
"Jestem tu by wielbić, by oddawać Bogu chwałę "

Zapraszamy na bloga Pani Zofii https://zchrystusem.pl/wedruj
ODPOWIEDZ