Może mój kryzys wiary albo coś

Jeśli nie wiesz gdzie zamieścić swój temat lub nie psuje on nigdzie indzie to napisz go tutaj.
Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 7135
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 1190 razy
Otrzymał podziękowań: 1201 razy
Płeć:

Re: Może mój kryzys wiary albo coś

Post autor: Magnolia » 2020-05-22, 07:47

Długo myślałam w nocy o tym co piszesz Horacy, bo starałam się znaleźć źródło twoich wątpliwości.
I tym co wymyśliłam się podzielę, a Ty się zastanów czy aby nie ma w tym ziarna prawdy.

Piszesz, ze chodzisz do kościoła co niedziela, ale jakoś tak nic z tego nie wynika, niewiele Cie pociąga...
Ale chyba ustawiłem się w roli widza, którego msza ma "zabawić" a nie w roli uczestnika, który uczestniczy w tym co się dzieje na ołtarzu. Tak sobie pomyślałam, ze gdybym ja przychodziła do kościoła tylko popatrzeć, to jasne że naturalną koleją rzeczy szybko by mi się znudziło, w końcu co niedziela "to samo"... kolejną naturalną kolega rzeczy sa wątpliwości i pytanie po co mi to? a jeszcze kilka miesięcy później to już cięzko by mi było zmusić się wyjść z domu... no może jeszcze gdzieś z tyłu głowy świadomość o przykazaniu by mi się czasem przewinęła... ale potrafiłabym ją wyprzeć...
Staram się powiedzieć, ze jesli nie ma zrozumienia co sie dzieje podczas Eucharystii i nie ma w nas zaangażowania sercem w uczestnictwo... to w sumie jest to pusty rytuał, do którego trudno się po czasie zmobilizować.

A chrześcijaństwo jest religią w którym to co najważniejsze dzieje się właśnie w sercu i poprzez serce.

Jeśli Twój brak zaangażowania sprowadził niezrozumienie i pewnego rodzaju pustkę i kryzys. To wydaje mi się logiczne, że trzeba się zaangażować aby zmienić ten stan rzeczy.

Chciałabym CI zaproponować wątek, gdzie tłumacze czym jest Eucharystia.
viewtopic.php?f=80&t=9730
Polecam szczególnie to wtajemniczenie:
http://www.jankowice.rybnik.pl/czytelni ... rivas.html

Poczytaj, jesli masz pytania to zadaj je tu, przed mszą niedzielną przeczytaj czytania na niedzielę z komentarzem, idź przygotowany i staraj sie skupiać na tym co odpowiadasz kapłanowi.
Zaangażuj się, raz, drugi, trzeci i po miesiącu zastanów się czy jest różnica.


Pan jest moja mocą i siłą.

Awatar użytkownika
sądzony
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 1108
Rejestracja: 20 lut 2020
Wyznanie: Chrześcijanin
Wysłał podziękowań: 49 razy
Otrzymał podziękowań: 71 razy

Re: Może mój kryzys wiary albo coś

Post autor: sądzony » 2020-05-22, 20:27

Kryzys wiary jest naturalną konsekwencją jej rozwoju.
Podobnie jak w małżeństwie, najważniejsze, by się nie poddawać.
Nawet Jezus miewał wątpliwości.

Wiesz co w wierze jest najważniejsze. Moim zdaniem.
Nawet jeżeli Biblię ktoś wymyślił, napisał, sfałszował, przeinaczył, ocenzurował.
Nawet jeżeli Jezus Chrystus był zwykłym człowiekiem, który nie zmartwychwstał.
Nawet jeżeli Boga po prostu nie ma, a po śmierci nic nas nie czeka.

To wiara w Boga, wiara Bogu i ku Niemu
podążanie drogą Jezusa Chrystusa
odkrywanie i doświadczanie Ducha Świętego, Radości, Miłości i Szczęścia
to wszystko czyni Dobro
i samo z siebie stwarza Boga.

Dla mnie Bóg istnieje nawet gdy nie istnieje.
Pozostałe „Rzeczy” są drugorzędne i wskazują Jego kierunek.
I choć nie są niezbędne, są bardzo ważne.

Jeżeli to czego doświadczasz generuje w Tobie wątpliwości
poszukaj czegoś co będzie Ci bliższe.

Poczytaj świętych, posłuchaj rekolekcji, poczytaj coś prostszego,
zmień sposób modlitwy, poszukaj Boga w naturze.

Wiara to w dużej mierze indywidualna relacja z Bogiem.


„Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni.” Jn 10.16.

Zapraszamy na bloga Pani Zofii https://zchrystusem.pl/wedruj
ODPOWIEDZ