Samobójstwo

Eschatologiczne rozważania na temat tych trzech stanów duszy i przebywania wśród Boga i ludzi przez Niego zbawionych oraz potępionych jak i tych, którzy przechodzą oczyszczenie, by żyć z Bogiem czyści.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
ursa
Początkujący
Początkujący
Posty: 51
Rejestracja: 17 mar 2019
Lokalizacja: UK
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 29 razy
Otrzymał podziękowań: 30 razy
Płeć:

Re: Samobójstwo

Post autor: ursa » 2019-03-26, 23:17

Wiem dokladnie co czujesz, bo bylam tam gdzie Ty Bobas. I skoro ja moglam sie z tamtad wygrzebac, to Ty tez mozesz o ile bedziesz chcial. Tutaj trzeba troszke ruszyc tylek i poprosic o pomoc, nie zostawac z tym samemu.


"Istnieją słowa, które nie mówią nic i cisza, która mówi wszystko."

Tagi tematu:

Awatar użytkownika
Viridiana
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 1001
Rejestracja: 6 sie 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 293 razy
Otrzymał podziękowań: 169 razy
Płeć:

Re: Samobójstwo

Post autor: Viridiana » 2019-03-27, 18:43

Ponieważ nie do końca jestem pewna, co autor miał na myśli, poprosiłabym o dopowiedzenie przez tegoż użytkownika. ;)
Ostatnio zmieniony 2019-03-27, 18:43 przez Viridiana, łącznie zmieniany 1 raz.


Omnia vincit Amor et nos cedamus Amori (Wergiliusz, Eklogi)

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 7079
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 830 razy

Re: Samobójstwo

Post autor: Andej » 2019-03-27, 19:28

Użytkownik był 13-minutowym forumowiczem. Wyładował frustrację i odleciał.
A szkoda, bo czasem dobre słowo we właściwym momencie czyni cuda.
Ale sprawa, jak sądzę, skończona.



Awatar użytkownika
Viridiana
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 1001
Rejestracja: 6 sie 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 293 razy
Otrzymał podziękowań: 169 razy
Płeć:

Re: Samobójstwo

Post autor: Viridiana » 2019-04-14, 18:54

Generalnie rzecz biorąc stanowisko Kościoła w sprawie samobójstwa jest mi znane. A co z myślami samobójczymi?


Omnia vincit Amor et nos cedamus Amori (Wergiliusz, Eklogi)

Awatar użytkownika
ToTylkoJa
Posty: 1349
Rejestracja: 2 sty 2019
Wysłał podziękowań: 8 razy
Otrzymał podziękowań: 168 razy
Płeć:

Re: Samobójstwo

Post autor: ToTylkoJa » 2019-04-14, 19:14

Z myślami samobójczymi należy udać się do specjalisty.
Myślę, że w tym nie ma filozofii, to nie jest zależne od człowieka.



Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 7114
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 1186 razy
Otrzymał podziękowań: 1190 razy
Płeć:

Re: Samobójstwo

Post autor: Magnolia » 2019-04-14, 20:40

Viridiana pisze:
2019-04-14, 18:54
Generalnie rzecz biorąc stanowisko Kościoła w sprawie samobójstwa jest mi znane. A co z myślami samobójczymi?
Chodzi Ci Viridiano o moralną ocenę?
Wydaje mi się, że pojedyncze myśli samobójcze pojawiają się u każdego, gdy Go życie przytłoczy. Ale to tak jak z myślami nieczystymi, chodzi by tego nie rozwijać, nie poddawać się tym myślom.
Chodzi o to by w nawet najgorszej sytuacji zaufać Bogu i temu, że Bóg nas nie opuszcza i z tej ciemnej doliny wyprowadzi.


Pan jest moja mocą i siłą.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 7079
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 830 razy

Re: Samobójstwo

Post autor: Andej » 2019-04-14, 22:15

Viridiana pisze:
2019-04-14, 18:54
... A co z myślami samobójczymi?
Co nimi nazywasz? Jeśli to ino myśl, że ma się już dosyć, że chce się skończyć, to tak, jak Magnolia napisała. Jeśli jest to już planowanie, przygotowywanie, obmyślanie konkretnych sposobów, analizowanie skuteczności, to jest to sygnał alarmowy. Wtedy, jak najszybciej, spowiednik, psycholog, psychiatra. I przyjacielska dusza.



Awatar użytkownika
Martin

Re: Samobójstwo

Post autor: Martin » 2019-05-02, 19:17

Kiedyś próbowałem popełnić samobójstwo, chyba dwa razy. Do tej pory nie wiem do końca dlaczego, ale w tamtym momencie byłem w strasznej rozpaczy. Oczywiście było to przed moim nawróceniem. Pierwszy raz kiedy porzuciłem wiarę i niedługo potem zaczęła się moja choroba psychiczna która trwa 26 lat. Drugi raz przy innej okazji parę lat później. Myślę że w obu przypadkach to było działanie Szatana w moim życiu, nie mogę go obwiniać za każdy błąd w życiu, bo jestem grzesznikiem i nie będę zaprzeczał, mimo że próbuje z tym walczyć jestem tylko człowiekiem i czasami to się nie udaje. Ale te dwa przypadki i każdy inny bardziej drastyczny z elementami przeżyć paranormalnych, moim zdaniem to raczej Szatan. Można tłumaczyć że choroba psychiczna itd, ale nie można odbierać ludziom chorym prawa do wiary. Obawiam się tylko że to był jeden z tych grzechów których Bóg mi nie wybaczy. Wiem że Jezus mnie uratował, ale to jedna z tych strasznych myśli które mam czasem w głowie.
Ostatnio zmieniony 2019-05-02, 19:19 przez Martin, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 7114
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 1186 razy
Otrzymał podziękowań: 1190 razy
Płeć:

Re: Samobójstwo

Post autor: Magnolia » 2019-05-02, 19:44

A byłeś z tymi grzechami w spowiedzi? Wyznałeś szczerze je? Dostałeś rozgrzeszenie? - jeśli 3 razy tak- to One już zostały wybaczone, już dostąpiłeś miłosierdzia. Czego dowodem jest nawrócenie. Bóg z miłością do Ciebie przyszedł i zamieszkał w Twoim sercu - na tym polega spotkanie Boga żywego - nawrócenie.
Sam sobie wybacz, poczujesz pokój w sercu.


Pan jest moja mocą i siłą.

Awatar użytkownika
Martin

Re: Samobójstwo

Post autor: Martin » 2019-05-02, 20:16

Tak, dostalem 3 razy tak ale nie w kościele. Czuję że Bóg zna moje opory wobec księży, jeden z nich mi zrobił krzywdę kiedyś na białym tygodniu, używając przemocy w kościele. Nie było to nic seksualnego oczywiście. Bóg zna moje wątpliwości co do Kościoła Katolickiego, i prowadzi mnie swoją drogą. Ja się określam jako po prostu chrześcijanin, kompletnie nie rozumiem podziałów między katolikami, protestantami itd. Mogę iść do kościoła katolickiego się modlić, mogę iść do protestantckiego, żebym tylko wiedział że to szczere. Z powodu Marii jestem obecnie bliżej katolicyzmu, ale protestantckie studiowanie Biblii bardzo do mnie trafia. Po prostu w tej chwili nie muszę się deklarować jeszcze chyba, i nie wiem czy kiedykolwiek będę musiał. Bóg mi wskaże drogę. :) Chyba chodzi o to faktycznie że ja sobie nie wybaczylem i dziękuję że to napisałeś.



Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 7114
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 1186 razy
Otrzymał podziękowań: 1190 razy
Płeć:

Re: Samobójstwo

Post autor: Magnolia » 2019-05-02, 21:25

Co znaczy że dostałeś rozgrzeszenie ale nie w kościele? Ale od kapłana?
Przepraszam że tak dopytuję, ale chce mieć jasność tego co piszesz.
Ostatnio zmieniony 2019-05-02, 21:44 przez Magnolia, łącznie zmieniany 1 raz.


Pan jest moja mocą i siłą.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 7079
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 830 razy

Re: Samobójstwo

Post autor: Andej » 2019-05-03, 07:39

Martin pisze:
2019-05-02, 19:17
... Obawiam się tylko że to był jeden z tych grzechów których Bóg mi nie wybaczy. ...
Bóg może wybaczyć wszystko. I, wierzę, że chętnie przebaczy. Ale wymaga od Ciebie aktu woli. Twojego przebaczenia. To Ty najpierw musisz wybaczyć sobie. Musisz polubić siebie, takiego jakim jesteś. I od razu kształtować się samemu, aby stać się takim, jakim chcesz być. Długa i trudna droga. Ale możliwa i właściwa. Wybacz samemu sobie, a potem proś Pana o przebaczenie z Jego strony. Zaufaj.
I skorzystaj z sakramentu pojednania. Nie przy konfesjonale, ale w formie rozmowy w cztery oczy. Najpierw rozmowie, którą prowadzić będziesz tak, aby mogła przekształcić się w spowiedź.
Martin pisze:
2019-05-02, 19:17
... jeden z nich mi zrobił krzywdę ...
No i co z tego? Ile jeszcze osób zrobiło Ci krzywdę? Spisz sobie na kartce. Nie starczy Ci jedna.
Ksiądz skrzywdził. Smutne i bolesne. Ale weź pod uwagę, że skrzywdził Cię mężczyzna. Czemu nie opanowała Cię mizoandria? Wszak był on mężczyzną. Czy nigdy nie doznałeś krzywdy od kobiety? Od nauczycielki, która potraktowała niesprawiedliwie? A jednak nie boisz się ich. Kiedyś pogryzł mnie pies. Do panicznie się ich bałem. Aż kolega kupił psa. Najpierw bardzo ostrożnie. Potem odważyłem się dotknąć. Potem bawić. Coraz ostrzej. Aż polubiłem tego psa. Aż polubiłem psy.
Dopóki hodujesz w sobie zły stosunek do jakieś grupy ludzi, dopóty nie uzyskasz przebaczenia. Nie za swoje próby, ale za niechęć. Za brak miłości bliźniego. Spróbuj się przełamać. Jeden czyn jednego człowieka, nie może rzutować na ocenę całej grupy.
I przestań dusić krzywdę w sobie. Wyrzuć ją. Bo cały czas przeżywając to czynisz krzywdę samemu sobie.
Zdradzę Ci, że tu, na tym forum są osoby, które zostały przez kogoś bardzo skrzywdzone. A także nadal skrzywdzone. A jednak leczą się, przełamują się. Nie unikają kontaktu, choć mają obawy. A nawet wielki strach. I cały czas starają się wybaczyć. Wybaczają. A potem z perspektywy czasu, dziwią się swoim byłym fobiom.
Martin pisze:
2019-05-02, 20:16
... kompletnie nie rozumiem podziałów między katolikami, protestantami itd. ...
Większość ludzi nie rozumie. Większość ludzi nie zagłębia się w problemy teologiczne. Nie odróżnia różnic zasadniczych od całkiem pobocznych. A jednak trzeba wybrać jedną drogę. Władza w Kościele jest przekazywana sukcesywnie. Począwszy od Jezusa, przez kolejnych biskupów. Tylko w dwóch Kościołach zostało to zachowane. Z czego wnoszę, że są one najbliższe temu, czego Jezus od nas oczekuje. A studiować Pismo można i należy wszędzie. Dotyczy to każdego chrześcijanina. Ale studiowanie nie polega na czytaniu i dosłownej interpretacji. Warto jest korzystać z dorobku innych badaczy, naukowców biblistów, jak też z wiary ludowej. Wszak wierzymy, że vox Dei jest wyrażany przez vox populi.
Bez rozumienia podziałów (ja też ich nie rozumiem) można i należy wybrać Kościół. Najlepiej ten, który w sposób najdoskonalszy prowadzi do nieba. Nie najłatwiejszy, tylko najbliższy Jezusowi. On to powierzył kościół Piotrowi, a Piotr następnym. Ważne jest zachowanie ciągłości w przekazywaniu tej misji. Ważne jest uznanie roli Ducha świętego spływającego z rąk Jezusa na Piotra i dalej na kolejne osoby powołane do kierowania ludem.
Martin pisze:
2019-05-02, 20:16
... Chyba chodzi o to faktycznie że ja sobie nie wybaczylem ...
To, jak mniemam, podstawowy problem. Jezus powiedział: "Kochaj bliźniego, jak siebie samego". Jeśli nie kochasz samego siebie, to jak możesz kochać bliźniego? A to warunek sine qua non.
Zapewne codziennie powtarzasz słowa: "I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". Czy mając negatywny (a w ka żdym razie niezbyt pozytywny) stosunek do siebie, możesz mieć lepszy do innych? Jeśli sobie nie możesz wybaczyć, czy możesz wybaczyć innym? A jeśli tak, to na co liczysz? Bóg odpłaci Ci tym samym, czym płacisz bliźnim.
Nie jestem psychiatrą, ale uważam, że potrzebujesz pomocy. Ktoś musi Cię nauczyć, jak pokochać samego siebie. I jak pokochać ludzi.



Awatar użytkownika
Martin

Re: Samobójstwo

Post autor: Martin » 2019-05-03, 08:00

Wiesz co, ja wierzę raczej w to że nie od kapłana dostaje rozgrzeszenie tylko od Boga. Kapłan jest tylko pośrednikiem, ale czy koniecznym? Nie zawsze na pewno. W wielu wyznaniach chrześcijańskich jest spowiedź ogólna, i do mnie to bardziej trafia. Nie jestem katolikiem, ale mógłbym iść do kościoła na spowiedź itd, tyle że nie chce deklarować się jako katolik. Wyznałem wszystkie swoje grzechy które pamiętałem w duchu, przyznałem się do nich, poprosiłem o pokutę, i wierzę że w to że "choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją". Taki obrazek kiedyś miałem :) To nie jest tak że według wiary Bóg mógłby mi tego nie wybaczyć, w końcu Jezus umarł za nas i nasze grzechy, ale myślę że to jest sposób na pokazanie mi wielu grzechów które lekceważyłem itd. W końcu to co było ukryte ma być ujawnione. Bóg pokazał mi że działalność Szatana w moim życiu jest prawdziwa, i jak się od niego uwolnić ale widać że zanim to nastąpi muszę jeszcze przejść pewną drogę, dopóki się nie przyznam do wszystkich grzechów które ukrywam albo lekcewaze albo jestem ich trochę nieświadomy - bo ten że nie wybaczylem sobie to jeden z nich, i to dzięki Twojemu wpisowi sobie to uświadomiłem. Nie mogę działać wbrew słowu Boga, skoro on nas kocha i wysłał swojego syna żeby umarł za nasze przebaczenie, jak mogę nie przebaczyć sobie? To egoistyczne, może w odwrotnym znaczeniu ale zawsze. Muszę się nauczyć kochać prawdziwego siebie, nie przede wszystkim, ale między innymi, i przestać wierzyć w pewne rzeczy w które wierzyłem, i które były prawdziwym egoizmem :) Skomplikowane ale ja to rozumiem. Narodzilem się od nowa nawracając się, ale to nie znaczy że od razu z miejsca zostałem taki jak Bóg chce. Tego we mnie jest naprawdę dużo, i myślę że to kolejny grzech - niecierpliwość. Czasami na coś trzeba poczekać, i włożyć więcej od siebie, a nie oczekiwać że coś się stanie dlatego że ja tak bym chciał, i to od razu. Co do reszty przeżyć religijnych, podchodzę do nich z rezerwa, demony maja swoje metody żeby udawać Ducha Świętego i trzeba uważać w tym temacie. Nie chodzi mi o to że poczuje że Duch Święty mi powie że jestem rozgrzeszony, i dlatego w to wierzę bezgranicznie. Ja weryfikuję wszystko przez Biblię. Jeśli widzę jakieś znaki, sprawdzam czy w Biblii jest coś na ten temat. Ludzie podchodzą że straszna rezerwa do tego czy Szatan naprawdę istnieje, czy tylko to jakaś forna choroby psychicznej ale w Biblii i w każdym elemencie wiary chrześcijańskiej jest o tym mowa że istnieje, ja po prostu mam pewne dowody nawet na jego istnienie, nawet jeśli to dowody tylko dla mnie. Jego najstarszy trick to wmawianie ludziom że go nie ma. Nie mi oceniać czyjąś wiarę, ale czasami chrześcijanie się zachowują jakby do końca nie wierzyli że Szatan istnieje, że Duch Święty może działać w pewne sposoby które nie są do końca przewidywalne i "racjonalne" itd.

Dodano po 10 minutach 28 sekundach:
To nie chodzi o pomoc psychiatry i lekceważenie roli księdza w mojej utracie wiary, nie dlatego ją straciłem, ale on się do tego przyczynił, w jakimś tam stopniu. Zaznaczę że wtedy na naszej parafii był ksiądz i wszyscy go uwielbiali, przeniesiono go i przyszedł ten, którego przeniesiono niedługo potem. Ksiądz to tylko człowiek, skrzywdzilo mnie wielu ludzi ale nie o tym rozmawiamy. To było w kontekście wiary. To forum chrześcijańskie i po to tu jestem. Obecnie mój stosunek do kościoła katolickiego jest zupełnie inny, ale nie będę przymykal oka na wszystko zle co się w nim dzieje, tylko dlatego że takie jest założenie że księdza się nie krytykuje. Rozumiem wydźwięk tej wypowiedzi też, ale ja od dawna nie mam problemu z wiarą katolicka, jak mówiłem na pewno jest wielu księży którym nie mogę nic zarzucić ale jest też trochę którym mógłbym. Nie chodzi o psychiatrów, psychologów, księży itd. Szukam spokoju duchowego, i staram się pogłębić swoją wiarę. W tym mi nie pomoże psycholog, ani ksiądz który da mi rozgrzeszenie za "więcej grzechów nie pamiętam" :) Oczywiście nie lekcewaze tego że to prawdziwe rozgrzeszenie i pochodzi od Boga. Ja potrzebuje pośredników innego rodzaju. Takich jak Wy teraz mimo że może o tym nie wiecie :)

Dodano po 6 minutach 35 sekundach:
A to że może kiedyś dojdę do kościoła katolickiego - może tak :) Nawet bardzo możliwe. Będę wiedział kiedy, na razie jest to mój rozwój, dopiero się nawróciłem tak w kontekście mojego całego życia, to dopiero parę tygodni. To co pisze może będzie jakiegoś rodzaju przesłaniem dla Was, tak jak wasze dla mnie. W końcu żaden z nas nie jest nauczycielem drugiego. Ja nie mówię w żadnym stopniu żeby zostawiać Kościół Katolicki, jedyne co bym chciał to żeby on też przyznał się do swoich grzechów i przede wszystko przestał nawracać chrześcijan :) My mamy się skupić na naszych podobieństwach a nie różnicach, nie każdy musi być identyczny. Nie jestem protestantem, czuję się chrześcijaninem po prostu. Moja wspólnota może byc każda chrześcijańska która nie głosi herezji wobec Biblii.

Dodano po 15 minutach 42 sekundach:
Co do dosłownej interpretacji Biblii - jestem daleki od tego. Czasami jest ona bardzo dosłowna i ciężko polemizować z pewnymi rzeczami które w niej są, to fundament wiary. Ale wiele z tego to symbolika, dla mnie Biblia to podręcznik życia. Kiedy czytam coś w niej zawsze zastanawiam się jak to zinterpretować w kontekście mojego życia i mojej sytuacji, jeśli mam wątpliwości szukam gdzie indziej i po to tu między innymi jestem. Wasze wypowiedzi naprowadzily mnie na moje odpowiedzi :) Ta wątpliwość że Bóg mi nie wybaczył jest już rozwiana, teraz jest kwestia jak bardzo w to wierzę. Skoro na każdym kroku diabeł stara mi się udowodnić że nie mam szans, i namieszał mi tak w głowie że zacząłem mu wierzyć, mimo że czasami po prostu rzeczy które robi okazują się sprzeczne ze sobą a Biblia nigdy mnie nie oklamala w temacie tego co się dzieje... Widocznie jest coś we mnie czego jeszcze się nie nauczyłem, nie odkryłem i myślę że są to jakieś pokłady ciemności mimo wszystko, które muszę znaleźć i pokonać. Przez wiele lat bylem jak zabawka szatana, myślę że teraz jest po prostu wściekły i spróbuję czegokolwiek żeby zachwiac moja wiarę :) Ale to wiara we wszystko co mam, musiałbym zaprzeczyć istnieniu dobra i miłości nawet a wiem że istnieją. On po prostu wykorzystuje mojev słabości. Pokazaliscie mi że moja własna miłość to nic złego. Przez wiele lat nie mogłem tego znaleźć. Mimo że nie uważam że nie potrafię. Chodzi o to żeby miłość zwyciężyła nad rozumem i przekonaniami itd. To nie o to chyba chodzi w miłości żeby ją weryfikować przez rozum w jakimkolwiek stopniu.

Dodano po 15 minutach 10 sekundach:
Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: "Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?" Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości! - w temacie niektórych księży, co zrobili i komu, nie mi to osądzać, ale mogę mieć swoje zdanie na temat każdego czlowieka. Nigdy nie będę oceniał całej grupy ludzi po czynach jednego członka tej grupy, i nie o to chodzi :) Nie chodzi o przebaczenie, bo za to już mu przebaczylem, ale jest dużo rzeczy o których przede wszystkim księża powinni mówić, że wśród nich są ludzie którzy potrzebują pomocy a czasem kary. Dopóki tego nie zaczną mówić o samych sobie, nie mogę zostać częścią struktury której są "funkcjonariuszami".
Ostatnio zmieniony 2019-05-03, 08:34 przez Martin, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
Martin

Re: Samobójstwo

Post autor: Martin » 2019-05-03, 09:02

Przepraszam za ciągle dodawanie czegoś nowego i rozpisywanie się :) Taki po prostu jestem, pracuję nad tym. Podsumowując - dziękuję, zrozumiałem pewne rzeczy i na pewno jest mi dużo łatwiej. Moje zdanie w pewnych tematach poznaliscie, jako kogoś właśnie nawroconego, jak to wszystko postrzega. Rozumiem że ja was nie powinienem pouczać, to jak Biblii o dziczce oliwnej. Nie takie są moje intencje. Przedstawiam wam swoje spojrzenie na to czemu tak naprawdę ludzie odchodzą od Boga, i czemu do niego wracają, i ja odszedlem przez rozczarowanie kościołem, a wróciłem z powodu potrzeby duchowej. Myślę że taka jest droga większości, połączenie buntu różnego rodzaju z rozczarowaniem niektorymi pośrednikami Boga. W zasadzie wszyscy ludzie których znam tak trafili na złą drogę, nikt po prostu nie uznał że 10 przykazań nie ma sensu itd. Czasami wiara ludzi jest zbyt mała żeby zostać mimo wszystko, bo zaczynają wierzyć w kłamstwa, tak jak ja. Wierzę w to że Bóg i tak daje szansę wszystkim, możemy ją odrzucić albo nie. Na szczęście Bog mi pokazał że wiara może mieć różne oblicza, i że moje wątpliwości spowodowane przez ludzi można łatwo rozwiać pokazując mi droge do innych ludzi :)

Dodano po 8 minutach 6 sekundach:
Zwróćcie uwagę że ogólnie zgadzamy się ze sobą a kwestia rozbudowanej dyskusji to to czy powinienem iść do kościoła tego czy tego obok, a także pewne zdania wyrwane z kontekstu, które potem trzeba tłumaczyć w obszerny sposób, a potem wystarczy jedno zdanie wyrwane z kontekstu i znowu to samo :) To co mi przekazaliscie jest tym czego szukałem za pomocą tych słów.



Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 7079
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 830 razy

Re: Samobójstwo

Post autor: Andej » 2019-05-03, 09:51

Martin pisze:
2019-05-03, 08:48
Wiesz co, ja wierzę raczej w to że nie od kapłana dostaje rozgrzeszenie tylko od Boga. ...
Słusznie. Jednak kapłan jest koniecznym pośrednikiem. Wspominałem o sukcesji.
J 20.21 A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».
Jezus posłał, a oni posyłają następców. Sukcesja polega na ciągłości. Na przekazywaniu. Kapłani są tymi, których posłano do nas.

J 20.22i23 Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
Jezus wyraźnie i jednoznacznie określił "procedurę" odpuszczania grzechów. Wyznaczył pośredników. Przekazał im władzę. Przyjmując Pismo święte musi się przyjmować je w całości. Nie można wykreślać jakichś wersetów czy zdań.

Spowiedź powszechna nie spełnia kryteriów podanych w Biblii.

Możliwe jest zbiorowe odpuszczenie grzechów po wzbudzeniu żalu za nie. Ale dzieje się tak w sytuacjach wyjątkowych. Tylko wtedy, gdy nie ma fizycznej możliwości wyspowiadania wszystkich tego potrzebujących. W obliczu kataklizmu, wojny, epidemii ... nagłego zagrożenia śmiercią wielu osób. Ale i wtedy, to kapłan udziela rozgrzeszenia. Publicznie, wielu osobom jednocześnie.

Tak całkowicie osobiście uważam za konieczne uczciwe zwerbalizowania grzechów. Wyznanie ich człowiekowi. Bez ściemniania. Dlatego, że wymaga to precyzyjnego określenia. I jednoznacznego. Bez eufemizmów. Wymaga też przełamania wstydu. I daje szansę na uzyskanie dobrej rady. Na pomoc na przyszłość. Sakrament spowiedzi to nie tylko odpuszczenie grzechów, to nie tylko żal, ale też postanowienie poprawy. Chęć zadośćuczynienia.
Spowiedź to sakrament ustanowiony przez Jezusa. Chrześcijanin musi albo przyjąć cały przekaz Chrystusa, albo nie jest chrześcijaninem. To jest tak, jak z przysłowiowym byciem w ciąży. Nie można być trochę w ciąży.
Albo wierzysz Chrystusowi, albo nie wierzysz. Nie ma sensu wiara selektywna. Tylko w to, co pasuje. I odrzucanie tego, co wygodne nie jest.

Jeśli pójdziesz do spowiedzi, to rzecz jasna, nie możesz zacząć rozmowy inaczej, niż od określenia swojego stosunku do Boga, Kościoła i jego funkcjonariuszy. Ale najpierw poszukaj odpowiedniego kapłana. Takiego, który prawdziwie kocha Boga i ludzi.



Zapraszamy na bloga Pani Zofii https://zchrystusem.pl/wedruj
ODPOWIEDZ