Nauczanie matematyki w polskich szkołach.

Porozmawiajmy przy filiżance kawy. Luźne rozmowy, plotki i ploteczki. Dział przeznaczony na wszystkie inne tematy dotyczące offtopicu.

Moderator: Junior moderator

Awatar użytkownika
Antagonista
Bywalec
Bywalec
Posty: 70
Rejestracja: 15 wrz 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 10 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy
Płeć:

Re: Nauczanie matematyki w polskich szkołach.

Post autor: Antagonista » 2019-03-14, 01:41

Viridiana pisze:
2019-03-13, 12:38
Jeśli nic nie spróbujemy zmienić, na pewno tak pozostanie. ;)
To źle? Jak dla mnie, im wyższa, bardziej elitarna i bardziej "zamknięta" tym dla niej samej i osób nią zainteresowanych lepiej.
Viridiana pisze:
2019-03-13, 12:38
I teraz wkraczamy na ten poziom, w którym musimy ułożyć terminy, żeby dało się dyskutować. ;)
Kultura wysoka póki co jest niszowa, można ją definiować jako kulturę elit, zdaje się, za to jest ambitna. Popularna to ta powszechnie znana i póki co w naszych założeniach niezbyt wyrafinowana. Do takich doszłam wniosków przynajmniej czytając twój post. ;)
Zgadza się. Dodałbym jeszcze, że jest tworzona przez elity - dla elit. Chodzi o jakieś poczucie odrębności od reszty społeczeństwa. Coś, co jest tylko "dla nas". Porównałbym to do młodzieżowego slangu, choć z pełną świadomością, że nie jest to w 100% trafne porównanie. No bo co zmieni, że ludzie posłuchają sobie Mozarta i popatrzą na obraz Kazimierza Malewicza skoro nic z tego nie zrozumieją? Promocja? Jeśli ktoś np. ciężko pracuje, to rozumiem, że może brakować czasu i chęci na takie dodatkowe aktywności. Edukacja? Jeśli ktoś chce, niech próbuje. Uważam tylko, że przekazanie na ten cel publicznych pieniędzy byłoby niesprawiedliwe i lepiej zostawić te pieniądze do dyspozycji osób, które ciężko na nie pracowały.
Viridiana pisze:
2019-03-13, 12:38
Ale teraz zastanawiam się, czy gdyby powszechnie znane, lubiane i kontemplowane były utwory Mozarta, to jakie wynosimy z tego szkody? :)
Szkody wynosi kultura wysoka, nie my. Żeby była w pełni zrozumiana przez przeciętnego odbiorcę, musiałaby być uproszczona, mniej wyrafinowana. Lepiej dla niej, jak pozostanie niszowa.
Viridiana pisze:
2019-03-13, 12:38
Racja, słowo "reforma" ubiorę więc na razie w cudzysłów. :) Chodzi mi o to, że nie od razu to wszystko się stanie, ureguluje. Nie od razu Kraków zbudowano. :) Zanim powstaną różne systemy i zanim po absolwentach szkół, które je stosowały zobaczymy wyniki, minie trochę czasu. A że ludzie bywają trochę niechętni do zmian, początki nowych systemów będą trudne. :)
Łatwiej wyciągnąć wnioski - z tym się absolutnie zgadzam.
Owszem, będą. Ludzie ogólnie boją się zmian, ale to jest naturalne. Trzeba wyjść ze strefy komfortu (strasznie nie lubię tego określenia) i nauczyć się działania w nowym systemie. Myślę, że pasuje tutaj dewiza Legii Cudzoziemskiej - maszeruj albo giń.
Błogosławiony Pan – Opoka moja,
On moje ręce zaprawia do walki,
moje palce do wojny.
On moim wiernym sprzymierzeńcem i warownią moją,
osłoną moją i moim wybawcą,
moją tarczą i Tym, któremu ufam,
Ten, który mi poddaje ludy.

Awatar użytkownika
Viridiana
Gawędziarz
Gawędziarz
Posty: 420
Rejestracja: 6 sie 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 62 razy
Otrzymał podziękowań: 68 razy
Płeć:

Re: Nauczanie matematyki w polskich szkołach.

Post autor: Viridiana » 2019-03-14, 16:12

Antagonista pisze:
2019-03-14, 01:41
Viridiana pisze:
2019-03-13, 12:38
Jeśli nic nie spróbujemy zmienić, na pewno tak pozostanie. ;)
To źle? Jak dla mnie, im wyższa, bardziej elitarna i bardziej "zamknięta" tym dla niej samej i osób nią zainteresowanych lepiej.
Zależy. Z drugiej strony, trudniejsze jest znajdowanie osób o podobnych poglądach i gustach. Artyści, którzy tworzą coś nietuzinkowego, mają mniejsze szanse. I jeżeli ktoś jest człowiekiem emocjonalnym, to czasami łatwo przychodzi się zdenerwować, gdy widzisz czyjąś ignorancję. :)
Antagonista pisze:
2019-03-14, 01:41
Viridiana pisze:
2019-03-13, 12:38
I teraz wkraczamy na ten poziom, w którym musimy ułożyć terminy, żeby dało się dyskutować. ;)
Kultura wysoka póki co jest niszowa, można ją definiować jako kulturę elit, zdaje się, za to jest ambitna. Popularna to ta powszechnie znana i póki co w naszych założeniach niezbyt wyrafinowana. Do takich doszłam wniosków przynajmniej czytając twój post. ;)
Zgadza się. Dodałbym jeszcze, że jest tworzona przez elity - dla elit.
To też.
Tu jeszcze pozwolę sobie dorzucić, że oczywiście mówimy o elicie intelektualnej, a niekoniecznie bogatej moim zdaniem. :)
Antagonista pisze:
2019-03-14, 01:41
Chodzi o jakieś poczucie odrębności od reszty społeczeństwa. Coś, co jest tylko "dla nas".
Nie zgodzę się - moim zdaniem w kulturze wyższej chodzi o tworzenie czegoś wzruszającego, ciekawego interpretacyjnie i artystycznie jednocześnie.
Antagonista pisze:
2019-03-14, 01:41
Uważam tylko, że przekazanie na ten cel publicznych pieniędzy byłoby niesprawiedliwe i lepiej zostawić te pieniądze do dyspozycji osób, które ciężko na nie pracowały.
Viridiana, czyli ta, która zawsze zadaje za dużo pytań, znów wkracza: czym jest sprawiedliwość i jaka jest niesprawiedliwość w dotacjach na kulturę?
Antagonista pisze:
2019-03-14, 01:41
Viridiana pisze:
2019-03-13, 12:38
Ale teraz zastanawiam się, czy gdyby powszechnie znane, lubiane i kontemplowane były utwory Mozarta, to jakie wynosimy z tego szkody? :)
Szkody wynosi kultura wysoka, nie my. Żeby była w pełni zrozumiana przez przeciętnego odbiorcę, musiałaby być uproszczona, mniej wyrafinowana. Lepiej dla niej, jak pozostanie niszowa.
Za prawdziwe możemy uznać to twierdzenie wtedy, gdy przyjmiemy jedno założenie: że przeciętny odbiorca nie ma wyrobionej wrażliwości kulturalnej i artystycznej etc. Teraz tak jest, ale tak nie musi zawsze być.
Antagonista pisze:
2019-03-14, 01:41
Viridiana pisze:
2019-03-13, 12:38
Racja, słowo "reforma" ubiorę więc na razie w cudzysłów. :) Chodzi mi o to, że nie od razu to wszystko się stanie, ureguluje. Nie od razu Kraków zbudowano. :) Zanim powstaną różne systemy i zanim po absolwentach szkół, które je stosowały zobaczymy wyniki, minie trochę czasu. A że ludzie bywają trochę niechętni do zmian, początki nowych systemów będą trudne. :)
Łatwiej wyciągnąć wnioski - z tym się absolutnie zgadzam.
Owszem, będą. Ludzie ogólnie boją się zmian, ale to jest naturalne. Trzeba wyjść ze strefy komfortu (strasznie nie lubię tego określenia) i nauczyć się działania w nowym systemie. Myślę, że pasuje tutaj dewiza Legii Cudzoziemskiej - maszeruj albo giń.
Oczywiście.
Muszę przyznać, tu wchodzę już w sferę spekulacji: ciekawa jestem, ile i w jakim stopniu szkoły się by zmieniły po staniu się prywatnymi. Z góry mówię, nie sugeruję, że by się nie zmieniały, to bardziej moja myśl z ciekawości.

Awatar użytkownika
Antagonista
Bywalec
Bywalec
Posty: 70
Rejestracja: 15 wrz 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 10 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy
Płeć:

Re: Nauczanie matematyki w polskich szkołach.

Post autor: Antagonista » 2019-03-15, 00:53

Viridiana pisze:
2019-03-14, 16:12
Zależy. Z drugiej strony, trudniejsze jest znajdowanie osób o podobnych poglądach i gustach. Artyści, którzy tworzą coś nietuzinkowego, mają mniejsze szanse. I jeżeli ktoś jest człowiekiem emocjonalnym, to czasami łatwo przychodzi się zdenerwować, gdy widzisz czyjąś ignorancję.
Uważam, że czasami lepsza ignorancja, niż zainteresowanie nieodpowiednich osób. Jak by się poczuł artysta, który czuje, że stworzył najambitniejsze, ponadczasowe, najbardziej złożone dzieło swojego życia, a zainteresowała by się nim spora grupa "laików" kulturowych? Wydaje mi się, że część artystów była świadoma, że wyprzedza swoją epokę i nie zostanie zrozumiana, a mimo to tworzyła dalej. Ale pamiętaj, że ja idę w kierunki techniczne :p

Viridiana pisze:
2019-03-14, 16:12
To też.
Tu jeszcze pozwolę sobie dorzucić, że oczywiście mówimy o elicie intelektualnej, a niekoniecznie bogatej moim zdaniem. :)
Tak, choć bardzo często jedno z drugim się wiąże.
Viridiana pisze:
2019-03-14, 16:12
Nie zgodzę się - moim zdaniem w kulturze wyższej chodzi o tworzenie czegoś wzruszającego, ciekawego interpretacyjnie i artystycznie jednocześnie.
Jeśli kultura wyższa=elitarna to z definicji jest wykluczająca. To pojęcie ekskluzywne, stoi w opozycji do pojęcia - powszechne. Zatem kultura elitarna traci swoją "elitarność" w momencie kiedy staje się dostępna dla wszystkich niezależnie od swojego poziomu artystycznego czy poziomu wrażliwości na kulturę jej odbiorców.
Viridiana pisze:
2019-03-14, 16:12
Za prawdziwe możemy uznać to twierdzenie wtedy, gdy przyjmiemy jedno założenie: że przeciętny odbiorca nie ma wyrobionej wrażliwości kulturalnej i artystycznej etc. Teraz tak jest, ale tak nie musi zawsze być.
Moim zdaniem to spowoduje tylko podniesienie jakiegoś ogólnego poziomu, a nie otwarcie się kultury wysokiej na nowych odbiorców. Wytłumaczyłem jak moim zdaniem to działa powyżej.
Viridiana pisze:
2019-03-14, 16:12
Viridiana, czyli ta, która zawsze zadaje za dużo pytań, znów wkracza: czym jest sprawiedliwość i jaka jest niesprawiedliwość w dotacjach na kulturę?
W tym kontekście, moim zdaniem - sprawiedliwe jest gdy sama decydujesz na co wydasz pieniądze, na które zapracowałaś a niesprawiedliwe, gdy ktoś to robi za ciebie. Należałoby uszanować obywateli, którzy nie chcą finansować kultury, albo chcą finansować inną.
Viridiana pisze:
2019-03-14, 16:12
Oczywiście.
Muszę przyznać, tu wchodzę już w sferę spekulacji: ciekawa jestem, ile i w jakim stopniu szkoły się by zmieniły po staniu się prywatnymi. Z góry mówię, nie sugeruję, że by się nie zmieniały, to bardziej moja myśl z ciekawości.
Co tu dużo mówić - mogłoby być różnie. Pytanie, czy jakakolwiek branża w socjalizmie jest bardziej wydajna od tej w kapitalizmie? Socjalizm utrzymuje przedsięwzięcia mimo nieefektywnej działalności (np. ZUS). Kapitalizm to ciągła kalkulacja, konkurencja i wzajemna kontrola. Musi się rozwijać i polepszać działalność, żeby przetrwać na rynku.
Błogosławiony Pan – Opoka moja,
On moje ręce zaprawia do walki,
moje palce do wojny.
On moim wiernym sprzymierzeńcem i warownią moją,
osłoną moją i moim wybawcą,
moją tarczą i Tym, któremu ufam,
Ten, który mi poddaje ludy.

Awatar użytkownika
Viridiana
Gawędziarz
Gawędziarz
Posty: 420
Rejestracja: 6 sie 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 62 razy
Otrzymał podziękowań: 68 razy
Płeć:

Re: Nauczanie matematyki w polskich szkołach.

Post autor: Viridiana » 2019-03-15, 15:21

Antagonista pisze:
2019-03-15, 00:53
Viridiana pisze:
2019-03-14, 16:12
Zależy. Z drugiej strony, trudniejsze jest znajdowanie osób o podobnych poglądach i gustach. Artyści, którzy tworzą coś nietuzinkowego, mają mniejsze szanse. I jeżeli ktoś jest człowiekiem emocjonalnym, to czasami łatwo przychodzi się zdenerwować, gdy widzisz czyjąś ignorancję.
Uważam, że czasami lepsza ignorancja, niż zainteresowanie nieodpowiednich osób. Jak by się poczuł artysta, który czuje, że stworzył najambitniejsze, ponadczasowe, najbardziej złożone dzieło swojego życia, a zainteresowała by się nim spora grupa "laików" kulturowych? Wydaje mi się, że część artystów była świadoma, że wyprzedza swoją epokę i nie zostanie zrozumiana, a mimo to tworzyła dalej. Ale pamiętaj, że ja idę w kierunki techniczne :p
Nie zrozumiałeś mnie. Chodzi właśnie o to, by istniało więcej "odpowiednich" osób.
Co do artystów, to już zależy, o jakim okresie mówimy i nurcie.
Antagonista pisze:
2019-03-15, 00:53
Viridiana pisze:
2019-03-14, 16:12
To też.
Tu jeszcze pozwolę sobie dorzucić, że oczywiście mówimy o elicie intelektualnej, a niekoniecznie bogatej moim zdaniem. :)
Tak, choć bardzo często jedno z drugim się wiąże.
Czy często to nie wiem, aż takiego doświadczenia życiowego też nie mam. :p Ale np. nauczyciele za dużo chyba nie zarabiają.
Antagonista pisze:
2019-03-15, 00:53
Viridiana pisze:
2019-03-14, 16:12
Nie zgodzę się - moim zdaniem w kulturze wyższej chodzi o tworzenie czegoś wzruszającego, ciekawego interpretacyjnie i artystycznie jednocześnie.
Jeśli kultura wyższa=elitarna to z definicji jest wykluczająca.

Wykluczająca tych, którzy jej nie rozumieją, jak się domyślam.
Antagonista pisze:
2019-03-15, 00:53
To pojęcie ekskluzywne, stoi w opozycji do pojęcia - powszechne. Zatem kultura elitarna traci swoją "elitarność" w momencie kiedy staje się dostępna dla wszystkich niezależnie od swojego poziomu artystycznego czy poziomu wrażliwości na kulturę jej odbiorców.
Zatem: czym jest elitarność i czy jest ona wartością bezwzględną?
Antagonista pisze:
2019-03-15, 00:53
Viridiana pisze:
2019-03-14, 16:12
Za prawdziwe możemy uznać to twierdzenie wtedy, gdy przyjmiemy jedno założenie: że przeciętny odbiorca nie ma wyrobionej wrażliwości kulturalnej i artystycznej etc. Teraz tak jest, ale tak nie musi zawsze być.
Moim zdaniem to spowoduje tylko podniesienie jakiegoś ogólnego poziomu, a nie otwarcie się kultury wysokiej na nowych odbiorców. Wytłumaczyłem jak moim zdaniem to działa powyżej.
Nie jestem pewna, co masz na myśli.
Co jest złego w tym, że poziom byłby wyższy?
I co masz na myśli przez otwarcie się kultury wysokiej na nowych odbiorców?
Antagonista pisze:
2019-03-15, 00:53
Viridiana pisze:
2019-03-14, 16:12
Viridiana, czyli ta, która zawsze zadaje za dużo pytań, znów wkracza: czym jest sprawiedliwość i jaka jest niesprawiedliwość w dotacjach na kulturę?
W tym kontekście, moim zdaniem - sprawiedliwe jest gdy sama decydujesz na co wydasz pieniądze, na które zapracowałaś a niesprawiedliwe, gdy ktoś to robi za ciebie. Należałoby uszanować obywateli, którzy nie chcą finansować kultury, albo chcą finansować inną.
Nie zgodzę się. Państwo demokratyczne oznacza nie tylko prawa, ale i obowiązki obywatela, zakłada to jakiś poziom obywateli. Państwo ma prawo dbać o to, by poziom się podwyższał.
Antagonista pisze:
2019-03-15, 00:53
Viridiana pisze:
2019-03-14, 16:12
Oczywiście.
Muszę przyznać, tu wchodzę już w sferę spekulacji: ciekawa jestem, ile i w jakim stopniu szkoły się by zmieniły po staniu się prywatnymi. Z góry mówię, nie sugeruję, że by się nie zmieniały, to bardziej moja myśl z ciekawości.
Co tu dużo mówić - mogłoby być różnie. Pytanie, czy jakakolwiek branża w socjalizmie jest bardziej wydajna od tej w kapitalizmie? Socjalizm utrzymuje przedsięwzięcia mimo nieefektywnej działalności (np. ZUS). Kapitalizm to ciągła kalkulacja, konkurencja i wzajemna kontrola. Musi się rozwijać i polepszać działalność, żeby przetrwać na rynku.
Tutaj ciężko mi cokolwiek powiedzieć, nie wszystko rozumiem i ekonomem też nie jestem. ;)

Awatar użytkownika
Antagonista
Bywalec
Bywalec
Posty: 70
Rejestracja: 15 wrz 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 10 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy
Płeć:

Re: Nauczanie matematyki w polskich szkołach.

Post autor: Antagonista » 2019-03-16, 05:10

Viridiana pisze:
2019-03-15, 15:21
Nie zrozumiałeś mnie. Chodzi właśnie o to, by istniało więcej "odpowiednich" osób.
Co do artystów, to już zależy, o jakim okresie mówimy i nurcie.
Tak, tak. Ale co istnienie "odpowiednich osób" właściwie zmienia w kontekście całej wspólnoty, która musi oddawać część swoich zarobków? Chodziło mi o to, że jeśli artysta tworzy coś nietuzinkowego jak napisałaś, to musi liczyć się z niezrozumieniem. Nie rozumiem co w tej sytuacji jest tak złego i strasznego, że trzeba edukować całe społeczeństwo, bo artysta może być wrażliwy i się zdenerwować, że nikt go nie docenia.

Viridiana pisze:
2019-03-15, 15:21
Wykluczająca tych, którzy jej nie rozumieją, jak się domyślam.
Też. Ale nie tylko. Myślę, że status społeczny gra dużą rolę.

Viridiana pisze:
2019-03-15, 15:21
Zatem: czym jest elitarność i czy jest ona wartością bezwzględną?
Ehh.. Można należeć do elity z wielu powodów - ze względu na urodzenie, majątek, umiejętności, wiedzę, intelekt.

Viridiana pisze:
2019-03-15, 15:21
Nie jestem pewna, co masz na myśli.
Co jest złego w tym, że poziom byłby wyższy?
I co masz na myśli przez otwarcie się kultury wysokiej na nowych odbiorców?
Pozwolisz, że odwrócę pytanie - co jest na tyle dobrego, skoro uważasz, że finansowanie kultury wysokiej (elitarnej) z podatków wszystkich obywateli jest tego warte? No i kto miałby o tym decydować? Wszystko zależało by od tego kto akurat ma władzę. No i jako państwo demokratyczne bardziej opłacałoby się wspierać kulturę popularną, ponieważ trzeba dotrzeć do większej ilości osób. W demokracji liczy się ilość, nie jakość.

Viridiana pisze:
2019-03-15, 15:21
Nie zgodzę się. Państwo demokratyczne oznacza nie tylko prawa, ale i obowiązki obywatela, zakłada to jakiś poziom obywateli. Państwo ma prawo dbać o to, by poziom się podwyższał.
To ja też się nie zgodzę :D Równie dobrze można jeszcze bardziej podnieść podatki bo "państwo będzie o coś dbało" i dotrzeć do kolejnej granicy absurdu. Państwo jest nieefektywne. Im mniejszą ilością spraw się zajmuje tym lepiej dla wszystkich. A jak ktoś Ci mówi, że wie lepiej od Ciebie na co wydać Twoje pieniądze, to łap jak najszybciej za portfel ;)
Błogosławiony Pan – Opoka moja,
On moje ręce zaprawia do walki,
moje palce do wojny.
On moim wiernym sprzymierzeńcem i warownią moją,
osłoną moją i moim wybawcą,
moją tarczą i Tym, któremu ufam,
Ten, który mi poddaje ludy.

Awatar użytkownika
Viridiana
Gawędziarz
Gawędziarz
Posty: 420
Rejestracja: 6 sie 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 62 razy
Otrzymał podziękowań: 68 razy
Płeć:

Re: Nauczanie matematyki w polskich szkołach.

Post autor: Viridiana » 2019-03-16, 09:24

Antagonista pisze:
2019-03-16, 05:10
Viridiana pisze:
2019-03-15, 15:21
Nie zrozumiałeś mnie. Chodzi właśnie o to, by istniało więcej "odpowiednich" osób.
Co do artystów, to już zależy, o jakim okresie mówimy i nurcie.
Tak, tak. Ale co istnienie "odpowiednich osób" właściwie zmienia w kontekście całej wspólnoty, która musi oddawać część swoich zarobków? Chodziło mi o to, że jeśli artysta tworzy coś nietuzinkowego jak napisałaś, to musi liczyć się z niezrozumieniem. Nie rozumiem co w tej sytuacji jest tak złego i strasznego, że trzeba edukować całe społeczeństwo, bo artysta może być wrażliwy i się zdenerwować, że nikt go nie docenia.
Myślę, że to kwestia nie tylko ekonomii, ale etyki i estetyki. ;)
Nie chodzi mi tu tylko o kwestię "bo artysta jest wrażliwy". Tu chodzi też o dbanie o pewien poziom, o to, by tworzono rzeczy piękne, a nie bohomazy, o to, by ludzi, którzy mają pociąg do kultury było coraz więcej.
Antagonista pisze:
2019-03-16, 05:10
Viridiana pisze:
2019-03-15, 15:21
Wykluczająca tych, którzy jej nie rozumieją, jak się domyślam.
Też. Ale nie tylko. Myślę, że status społeczny gra dużą rolę.
Rozwiń swoją myśl. ;)
Antagonista pisze:
2019-03-16, 05:10
Viridiana pisze:
2019-03-15, 15:21
Nie jestem pewna, co masz na myśli.
Co jest złego w tym, że poziom byłby wyższy?
I co masz na myśli przez otwarcie się kultury wysokiej na nowych odbiorców?
Pozwolisz, że odwrócę pytanie - co jest na tyle dobrego, skoro uważasz, że finansowanie kultury wysokiej (elitarnej) z podatków wszystkich obywateli jest tego warte?
- powstawałoby więcej wartościowych dzieł
- ludzie bardziej zwracaliby uwagę na kulturę ambitniejszą od tej, którą bardzo powszechnie widuje się w mediach
- osoby z talentami, umiejętnościami, intelektem byłyby bardziej docenione i miałyby większą szansę na rozwój swoich pasji oraz dopiero zaczynający artyści być może mieliby trochę łatwiej
- kultura jest czymś, co spotyka każdego człowieka, więc warto dbać o jej poziom
- większe znaczenie intelektu w społeczeństwie (chociaż to też chyba zależy)
Antagonista pisze:
2019-03-16, 05:10
No i kto miałby o tym decydować? Wszystko zależało by od tego kto akurat ma władzę. No i jako państwo demokratyczne bardziej opłacałoby się wspierać kulturę popularną, ponieważ trzeba dotrzeć do większej ilości osób. W demokracji liczy się ilość, nie jakość.
Niestety. Ale to już inna kwestia.
Uważam, że powinny o tym decydować osoby z kulturą w jakiś sposób obyte i nią zainteresowane, mile widziani w tym gronie byliby specjaliści od danych dziedzin.
Antagonista pisze:
2019-03-16, 05:10
Viridiana pisze:
2019-03-15, 15:21
Nie zgodzę się. Państwo demokratyczne oznacza nie tylko prawa, ale i obowiązki obywatela, zakłada to jakiś poziom obywateli. Państwo ma prawo dbać o to, by poziom się podwyższał.
To ja też się nie zgodzę :D Równie dobrze można jeszcze bardziej podnieść podatki bo "państwo będzie o coś dbało" i dotrzeć do kolejnej granicy absurdu. Państwo jest nieefektywne. Im mniejszą ilością spraw się zajmuje tym lepiej dla wszystkich. A jak ktoś Ci mówi, że wie lepiej od Ciebie na co wydać Twoje pieniądze, to łap jak najszybciej za portfel ;)
Tylko problem jest taki, że demokracja sama sobie może strzelić w stopę nie dbając o to, by mieć wyborców na poziomie. ;) Przynajmniej takie jest ryzyko.

Awatar użytkownika
Antagonista
Bywalec
Bywalec
Posty: 70
Rejestracja: 15 wrz 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 10 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy
Płeć:

Re: Nauczanie matematyki w polskich szkołach.

Post autor: Antagonista » 2019-03-16, 16:24

Viridiana pisze:
2019-03-16, 09:24
Myślę, że to kwestia nie tylko ekonomii, ale etyki i estetyki. ;)
Nie chodzi mi tu tylko o kwestię "bo artysta jest wrażliwy". Tu chodzi też o dbanie o pewien poziom, o to, by tworzono rzeczy piękne, a nie bohomazy, o to, by ludzi, którzy mają pociąg do kultury było coraz więcej.
Każda branża o którą "dba" państwo ma problemy - wojsko, policja, nauczyciele. Myślisz, że z kulturą mogłoby być inaczej?
Viridiana pisze:
2019-03-16, 09:24
Antagonista pisze:
2019-03-16, 05:10
Viridiana pisze:
2019-03-15, 15:21
Wykluczająca tych, którzy jej nie rozumieją, jak się domyślam.
Też. Ale nie tylko. Myślę, że status społeczny gra dużą rolę.
Rozwiń swoją myśl. ;)
Moim zdaniem jest spora zależność miedzy tym jaką pozycję społeczną zajmuje człowiek a tym jaką kulturą się interesuje. Nie chce szufladkować, ale chyba widzisz różnice w wyglądzie, pracy, zamożności czy poglądach między osobą słuchającą muzyki punk a tej słuchającej powiedzmy jazzu.
Viridiana pisze:
2019-03-16, 09:24
- powstawałoby więcej wartościowych dzieł
- ludzie bardziej zwracaliby uwagę na kulturę ambitniejszą od tej, którą bardzo powszechnie widuje się w mediach
- osoby z talentami, umiejętnościami, intelektem byłyby bardziej docenione i miałyby większą szansę na rozwój swoich pasji oraz dopiero zaczynający artyści być może mieliby trochę łatwiej
- kultura jest czymś, co spotyka każdego człowieka, więc warto dbać o jej poziom
- większe znaczenie intelektu w społeczeństwie (chociaż to też chyba zależy)
Mógłbym tutaj rzucić stwierdzeniem, że mówisz o ideałach :-B

Viridiana pisze:
2019-03-16, 09:24
Niestety. Ale to już inna kwestia.
Uważam, że powinny o tym decydować osoby z kulturą w jakiś sposób obyte i nią zainteresowane, mile widziani w tym gronie byliby specjaliści od danych dziedzin.
Ale skąd wiadomo, że byliby obiektywni? Trzeba by powołać cały zespół i go opłacać. Podatki i armia urzędników rośnie. Poziom życia społeczeństwa i dotacje na kulturę spadają.

Viridiana pisze:
2019-03-16, 09:24
Tylko problem jest taki, że demokracja sama sobie może strzelić w stopę nie dbając o to, by mieć wyborców na poziomie. ;) Przynajmniej takie jest ryzyko.
Jest wprost przeciwnie - głupim społeczeństwem łatwiej rządzić. Poza tym w wyborach nie liczy się status społeczny, więc jeśli np. bezrobotni zagłosują by podwyższyć podatki osobom bogatym i przekazać je na zasiłki dla bezrobotnych to demokratyczny rząd by to zrobił.
Ostatnio zmieniony 2019-03-16, 16:34 przez Antagonista, łącznie zmieniany 1 raz.
Błogosławiony Pan – Opoka moja,
On moje ręce zaprawia do walki,
moje palce do wojny.
On moim wiernym sprzymierzeńcem i warownią moją,
osłoną moją i moim wybawcą,
moją tarczą i Tym, któremu ufam,
Ten, który mi poddaje ludy.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 3959
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 389 razy

Re: Nauczanie matematyki w polskich szkołach.

Post autor: Andej » 2019-03-16, 17:30

Antagonista pisze:
2019-03-16, 16:24
... Każda branża o którą "dba" państwo ma problemy - wojsko, policja, nauczyciele. Myślisz, że z kulturą mogłoby być inaczej? ...
Nie. Gdy państwo okazuje socjalną troskę, to zaczyna się wyszarpywania korzyści przez każdą grupę, która uzna, że jest na tyle silna, aby szantażować państwo. A tym samym całe społeczeństwo. Redystrybucja zawsze wywołuje czyjąś niechęć. Jeszcze się taki nie narodził ...
Antagonista pisze:
2019-03-16, 16:24
...Jest wprost przeciwnie - głupim społeczeństwem łatwiej rządzić. Poza tym w wyborach nie liczy się status społeczny, więc jeśli np. bezrobotni zagłosują by podwyższyć podatki osobom bogatym i przekazać je na zasiłki dla bezrobotnych to demokratyczny rząd by to zrobił.
To prawda. Nie tylko rządzić, w ogóle kierować. W dowolnym kierunku. Dlatego w telewizji królują przaśne seriale i durne teleturnieje (no, może poza 1 z 10)? Dlaczego rozbudzane są stale emocje? Dlaczego w wiadomościach słyszymy o nieszczęściach i bohaterskich strażakach, którzy zdjęli kotka z drzewa? Dlaczego najgorsza tancerka, jak wyczytałem, przechodzi do kolejnej rundy "Ja oni tańcują"? Bo ludzi trzeba utrzymywać na jak najniższym poziomie przy jednoczesnym wpajaniu im, że są geniuszami. Każda pani oglądacza telewizyjna myśli sobie, ja bym lepiej zatańczyła. Każdy oglądacz teleturnieju co chwile mówi do żony, zobacz, jaki idiota, a ja wiedziałem. I są już podbudowani. Kolejnym zjawiskiem jest zastępowanie siermiężnej rzeczywistości życie bohaterów seriali. Bez myślne wcielanie się w nich. Zamiast kreować rzeczywistość wokół siebie, zamieniając się w stado baranów i owiec przekonanych o własnym geniuszu. Ale nie wszyscy oglądają tę samą telewizję. I tworzą się dwa przeciwne nurty słuchające różnych przywódców. I jest trzecia grupa. Potępiana przez poprzednie. To ludzie myślący. Nie pozwalający się prowadzić w stadzie. Sięgający po informacje z różnych źródeł. Świadomie popierający jednych lub drugich.
Najlepsza jest totalność motłochu. Karmiony papką TVN pójdzie spalić Nowogrodzką, jeśli tylko popularny prezenter rzuci takie hasło. Ci z Trwam gotowi są zatłuc parasolkami czołgi. A sympatyków TVP też da się zmobilizować do ataku na eurokomunę.
Palmę pierwszeństwa daję TVNowi. Jestem przekonany, że to oni zmobilizowaliby najszybciej i największą ilość osób do jakiejkolwiek akcji na wskazanego wroga. Lenin z pewnością by ich wyróżnił za skuteczność.

Awatar użytkownika
Antagonista
Bywalec
Bywalec
Posty: 70
Rejestracja: 15 wrz 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 10 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy
Płeć:

Re: Nauczanie matematyki w polskich szkołach.

Post autor: Antagonista » 2019-03-16, 18:46

Andej pisze:
2019-03-16, 17:30
Antagonista pisze:
2019-03-16, 16:24
... Każda branża o którą "dba" państwo ma problemy - wojsko, policja, nauczyciele. Myślisz, że z kulturą mogłoby być inaczej? ...
Nie. Gdy państwo okazuje socjalną troskę, to zaczyna się wyszarpywania korzyści przez każdą grupę, która uzna, że jest na tyle silna, aby szantażować państwo. A tym samym całe społeczeństwo. Redystrybucja zawsze wywołuje czyjąś niechęć. Jeszcze się taki nie narodził ...
Zgadza się. Dlaczego zatem nie ograniczyć, jak to ładnie nazwałeś, redystrubucji do samego minimum? Przecież obywatele sami, dobrowolnie mogą pomagać ubogim czy zmniejszać nierówności społeczne przekazując swoje pieniądze choćby na jakąś organizację charytatywną.
Błogosławiony Pan – Opoka moja,
On moje ręce zaprawia do walki,
moje palce do wojny.
On moim wiernym sprzymierzeńcem i warownią moją,
osłoną moją i moim wybawcą,
moją tarczą i Tym, któremu ufam,
Ten, który mi poddaje ludy.

Awatar użytkownika
konik
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 2498
Rejestracja: 10 gru 2015
Wysłał podziękowań: 62 razy
Otrzymał podziękowań: 502 razy

Re: Nauczanie matematyki w polskich szkołach.

Post autor: konik » 2019-03-16, 19:35

Nie. To jest demagogiczne rozumowanie.
Takie przedsiewziecia jak obronnosc nigdy na prywatna skale nie beda w stanie zaspokoic podstawowej linii zaspokojenia potrzeb.
Ja osobiscie gdy prowadzilem pewne przedsiewziecie badawcze,moglem je prowadzic jedynie dlatego, ze pewna instytucja zasilana przez panstwo posiadala dzieki fubduszom odpowiedni sprzet ... a ten sprzet jedynie mogla sfinalizowac marynarka wojenna: baza technologiczna, baza skladowa i baza finansowa.
Same urzadzenia to koszt lotniskowca .
Itd, itp.

Awatar użytkownika
Antagonista
Bywalec
Bywalec
Posty: 70
Rejestracja: 15 wrz 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 10 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy
Płeć:

Re: Nauczanie matematyki w polskich szkołach.

Post autor: Antagonista » 2019-03-16, 20:21

konik pisze:
2019-03-16, 19:35
Nie. To jest demagogiczne rozumowanie.
Takie przedsiewziecia jak obronnosc nigdy na prywatna skale nie beda w stanie zaspokoic podstawowej linii zaspokojenia potrzeb.
Ja osobiscie gdy prowadzilem pewne przedsiewziecie badawcze,moglem je prowadzic jedynie dlatego, ze pewna instytucja zasilana przez panstwo posiadala dzieki fubduszom odpowiedni sprzet ... a ten sprzet jedynie mogla sfinalizowac marynarka wojenna: baza technologiczna, baza skladowa i baza finansowa.
Same urzadzenia to koszt lotniskowca .
Itd, itp.
Dlatego napisałem - minimum. Wojsko, policja, sądownictwo w porządku.
Największe firmy przemysłu zbrojeniowego są prywatne - Raytheon, Lockheed Martin, Bell Helicopter Textron, UTC. Ponadto powstają też prywatne organizacje wojskowe np. Academi.
Błogosławiony Pan – Opoka moja,
On moje ręce zaprawia do walki,
moje palce do wojny.
On moim wiernym sprzymierzeńcem i warownią moją,
osłoną moją i moim wybawcą,
moją tarczą i Tym, któremu ufam,
Ten, który mi poddaje ludy.

Awatar użytkownika
konik
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 2498
Rejestracja: 10 gru 2015
Wysłał podziękowań: 62 razy
Otrzymał podziękowań: 502 razy

Re: Nauczanie matematyki w polskich szkołach.

Post autor: konik » 2019-03-16, 20:33

maja jedynie zarzad ( ito tez w praktyce formalny )prywatny. Same mozliwosci "bogactw" bazuja na funduszu panstwowo-prywatnym.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 3959
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 389 razy

Re: Nauczanie matematyki w polskich szkołach.

Post autor: Andej » 2019-03-17, 08:17

Antagonista pisze:
2019-03-16, 18:46
... Zgadza się. Dlaczego zatem nie ograniczyć, jak to ładnie nazwałeś, redystrubucji do samego minimum? Przecież obywatele sami, dobrowolnie mogą pomagać ubogim czy zmniejszać nierówności społeczne przekazując swoje pieniądze choćby na jakąś organizację charytatywną.
OK. Ale jak zdefiniować minimum?
Czy każdy człowiek, już tylko z racji przynależności do społeczeństwa danego państwa, nie zasługuje na zapewnienie mu pewnego minimum?
Osobiście uważam, że tak powinno być. Ale jakie to minimum? Biologiczne, socjalne? Jak określić jego wysokość, gdy zakres potrzeb tak różny?
Za klucz przyjąłbym definicję z Rerum Novarum, pomimo tego, że dotyczy ona czegoś innego. Ale warto wyjść od sformułowanych tam wartości i potrzeb.

Ale ograniczenie socjału to jedna strona medalu. Drugą jest zapewnienie potrzeb całej społeczności. Przede wszystkim prawa do godnego życia. Także do realizacji wyznaczonych celów strategicznych w rozwoju społecznym, gospodarczym i politycznym.

Uważam, że stabilne i silne państwo powinno otaczać największą troską nauczycieli, wojsko i policję. Nie wystarczy zapewnienie bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego, trzeba też kształtować człowieka. W domu i szkole. Budować prawych ludzi, kochających Boga, rodzinę, naród i kraj.

Jak to uczynić? Temat rzeka. Można podyskutować na każdy z tych trzech kierunków.

Awatar użytkownika
konik
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 2498
Rejestracja: 10 gru 2015
Wysłał podziękowań: 62 razy
Otrzymał podziękowań: 502 razy

Re: Nauczanie matematyki w polskich szkołach.

Post autor: konik » 2019-03-17, 10:49

Zapewnienie podstaw dla rozwoju i bezpiecznej egzystencji rodziny ( okreslony poziom zacia, dodtep do wiedzy i wyksztalcenia, demografia ) - to sa fundamenty spoleczne, na ktorych mozna dopiero zbudowac zreby okreslonych rozwiazan gospodarczych. A te sa realizowane przy pomocy narzedzi politycznych.
Tu na wstepie widac, kto moze te narzedzia uzyc dla dobra spolecznego, a kto przeciwko. Jest to jakis drogowskaz przy podejmiwaniu wyborow w polityce biezacej ( choc nie jedyny ).

Awatar użytkownika
Viridiana
Gawędziarz
Gawędziarz
Posty: 420
Rejestracja: 6 sie 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 62 razy
Otrzymał podziękowań: 68 razy
Płeć:

Re: Nauczanie matematyki w polskich szkołach.

Post autor: Viridiana » 2019-03-17, 13:18

Antagonista pisze:
2019-03-16, 16:24
Viridiana pisze:
2019-03-16, 09:24
Myślę, że to kwestia nie tylko ekonomii, ale etyki i estetyki. ;)
Nie chodzi mi tu tylko o kwestię "bo artysta jest wrażliwy". Tu chodzi też o dbanie o pewien poziom, o to, by tworzono rzeczy piękne, a nie bohomazy, o to, by ludzi, którzy mają pociąg do kultury było coraz więcej.
Każda branża o którą "dba" państwo ma problemy - wojsko, policja, nauczyciele. Myślisz, że z kulturą mogłoby być inaczej?
To już nie jest więc kwestia tego, czy powinno dbać, tylko jak dba. ;)
Antagonista pisze:
2019-03-16, 16:24
Viridiana pisze:
2019-03-16, 09:24
Antagonista pisze:
2019-03-16, 05:10
Viridiana pisze:
2019-03-15, 15:21
Wykluczająca tych, którzy jej nie rozumieją, jak się domyślam.
Też. Ale nie tylko. Myślę, że status społeczny gra dużą rolę.
Rozwiń swoją myśl. ;)
Moim zdaniem jest spora zależność miedzy tym jaką pozycję społeczną zajmuje człowiek a tym jaką kulturą się interesuje. Nie chce szufladkować, ale chyba widzisz różnice w wyglądzie, pracy, zamożności czy poglądach między osobą słuchającą muzyki punk a tej słuchającej powiedzmy jazzu.
W wyglądzie na pewno. ;) O pracy i zamożności trudno mi mówić, bo brak mi doświadczenia. W poglądach być może, natomiast nie znam praktycznie punków i słuchających jazzu, żeby porównać. ;) No ale orientuję się, że punk jest bliższy anarchistycznym poglądom.
Antagonista pisze:
2019-03-16, 16:24
Viridiana pisze:
2019-03-16, 09:24
- powstawałoby więcej wartościowych dzieł
- ludzie bardziej zwracaliby uwagę na kulturę ambitniejszą od tej, którą bardzo powszechnie widuje się w mediach
- osoby z talentami, umiejętnościami, intelektem byłyby bardziej docenione i miałyby większą szansę na rozwój swoich pasji oraz dopiero zaczynający artyści być może mieliby trochę łatwiej
- kultura jest czymś, co spotyka każdego człowieka, więc warto dbać o jej poziom
- większe znaczenie intelektu w społeczeństwie (chociaż to też chyba zależy)
Mógłbym tutaj rzucić stwierdzeniem, że mówisz o ideałach :-B
Trochę pewnie tak, ale czy do ideału nie należy dążyć? Wiadomo, że w pełni go nie osiągniemy, ale warto być jak najbliżej. :)
Antagonista pisze:
2019-03-16, 16:24
Viridiana pisze:
2019-03-16, 09:24
Niestety. Ale to już inna kwestia.
Uważam, że powinny o tym decydować osoby z kulturą w jakiś sposób obyte i nią zainteresowane, mile widziani w tym gronie byliby specjaliści od danych dziedzin.
Ale skąd wiadomo, że byliby obiektywni? Trzeba by powołać cały zespół i go opłacać. Podatki i armia urzędników rośnie. Poziom życia społeczeństwa i dotacje na kulturę spadają.
Osiągnięcie pełnej obiektywności byłoby trudne, ale jeśli się znają na kulturze, to się dogadają (mam nadzieję). Moim zdaniem wystarczyłoby dosłownie parę osób, byleby to byli ludzie kompetentni.
Antagonista pisze:
2019-03-16, 16:24
Viridiana pisze:
2019-03-16, 09:24
Tylko problem jest taki, że demokracja sama sobie może strzelić w stopę nie dbając o to, by mieć wyborców na poziomie. ;) Przynajmniej takie jest ryzyko.
Jest wprost przeciwnie - głupim społeczeństwem łatwiej rządzić.
Owszem, ale teraz mówimy z perspektywy władzy zapatrzonej w władzę. ;) A ogólnie lepiej dla społeczeństwa jest być ludźmi inteligentnymi.
Antagonista pisze:
2019-03-16, 16:24
Poza tym w wyborach nie liczy się status społeczny, więc jeśli np. bezrobotni zagłosują by podwyższyć podatki osobom bogatym i przekazać je na zasiłki dla bezrobotnych to demokratyczny rząd by to zrobił.
Nie mówię teraz o poziomie tylko materialnym. Mówię też o intelekcie.

Zapraszamy na bloga Pani Zofii https://zchrystusem.pl/wedruj
ODPOWIEDZ