Neokatechumenat - droga wiary czy zagrożenie duchowe?

Dyskusje historyczne związane z Kościołem
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Abraham45

Neokatechumenat - droga wiary czy zagrożenie duchowe?

Post autor: Abraham45 » 2018-01-17, 23:34

[Nazwa wątku zmieniona na mniej kontrowersyjną - Dezerter]
Myślę, Że przynajmniej część z was miała możliwość słyszeć jakieś informacje na temat Drogi Neokatechumenalnej.
Niektórzy mogą narzekać na te wspólnoty nazywając ich sektą, inni mogą chwalić. Jak jest prawda na temat sekciarskiego wymiaru tej wspólnoty? Czy rzeczywiście jest to sekta? Kto nie był ten zapewne nie zna życia tych wspólnot. Łatwo jest oceniać nie wiedząc nic o tym lub nie rozumiejąc znaczenia czy też zasad, przepisów które obowiązują w Neokatechumenacie. Ten kto był a wyszedł z tych wspólnot bo nie zrozumiał lub nie odkrył tego czego chciał może tez narzekać. Nawet niektórzy księża i biskupi krytykują Drogę, ale czy to oznacza, że Droga jest zła i głosi herezje? Wyobraźmy sobie więc biskupa, który krytykuje Drogę twierdząc, że głosi herezję. Jakie taki przekaz ma znaczenie wobec konkretnego zdania dwóch papieży? Otóż dwóch papieży zatwierdziło Neokatechumenat - św.Jan Paweł II oraz później na stałe Benedykt XVI. O ile można by naszemu papieżowi zarzucić uległość wobec wspólnot powstających w Kościele o tyle nie można tego zarzucić Benedyktowi XVI - wielkiemu tradycjonaliście, który bardzo mocno jest oparty na tradycji Kościoła. Czy zatem słowa papieży zatwierdzających Drogę znacznie mniej znaczą niż zdanie jednego czy dwóch biskupów lub niektórych księży? Czy papieżom można zarzucić herezję? Jeśli ktoś chce, ale czy to jest prawdą to już inna sprawa.

Ja chciałbym przedstawić na początek zdanie jednego ze znanych księży, obdarzanych wielkim szacunkiem, ale też nie związanym bezpośrednio z Drogą Neokatechumenalną a mającym wiedze na jej temat. Warto się zapoznać z opinią tego księdza na temat Drogi - czy jest sektą czy też nie. Jaki jest jej wymiar duchowy. O Drodze wypowiada się sam ks.Piotr Pawlukiewicz. Wypowiedź jest w dwóch częściach.





Myślę, że przedstawia on dosyć ważne szczegóły na temat uczestniczenia w tych wspólnotach i w odniesieniu do funkcjonowania w Kościele. Mam nadzieję, ze po wysłuchaniu tego materiału będzie można wymienić poglądy na ten temat. Można krytykować, ale nie obrażać tych którzy we wspólnotach są.
Ostatnio zmieniony 2018-07-14, 09:34 przez Dezerter, łącznie zmieniany 1 raz.



Tagi tematu:

Awatar użytkownika
Dezerter
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 7571
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Wysłał podziękowań: 1063 razy
Otrzymał podziękowań: 713 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Neokatechumenat - droga wiary czy sekta?

Post autor: Dezerter » 2018-01-18, 00:11

Droga wiary, bo neokatechumenat charakteryzuje się posłuszeństwem i dyscypliną


Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie

Awatar użytkownika
Abraham45

Re: Neokatechumenat - droga wiary czy sekta?

Post autor: Abraham45 » 2018-01-18, 00:19

Też tak myślę. Ciekawe co na to inni?



Awatar użytkownika
konik

Re: Neokatechumenat - droga wiary czy sekta?

Post autor: konik » 2018-01-18, 21:00

Nie moje klimaty.
Z neonowek przeszedlem na ledowki *-:) B-)



Awatar użytkownika
podkowa

Re: Neokatechumenat - droga wiary czy sekta?

Post autor: podkowa » 2018-01-19, 08:39

I ja podobnie ... stokroc bardziej do mego serca i do intelektu przemawia Tradycja i tradycja Kosciola , wyrazona w liturgii trydenckiej i duchowosci wielkich swietych ... a nie gonitwa za nowinkami ( przemadrzalymi i moim prywatnym zdaniem - nieco falszywie pobrzekujacymi).



Awatar użytkownika
Abraham45

Re: Neokatechumenat - droga wiary czy sekta?

Post autor: Abraham45 » 2018-01-19, 10:12

Szczerze powiedziawszy to trochę liczyłem na krytykę, aby przedstawić Drogę nie tylko od tej złej strony, ale bardziej od tej dobrej. Ciekawe jednak stwierdzenie wyraziłeś podkowa. Zauważasz jakieś szczegóły, które mogą świadczyć o jakimś fałszywym nauczaniu, funkcjonowaniu? Piszesz też o tradycji - że bliższa jest twojemu sercu.

Tutaj jest trochę nieprawidłowości w rozumieniu funkcjonowania Drogi. Wiele osób nie znając tej rzeczywistości, tych wspólnot wypowiada się negatywnie o nich, często też ci, którzy byli w takich wspólnotach i nie znaleźli tam tego czego szukali lub nie przyjęli zasad ich funkcjonowania negują i oskarżają Drogę o jakieś herezje czy szkodliwe działanie dla Kościoła. Ja byłem ok 10 lat i mimo, że nie jestem już we wspólnocie Drogi, mimo, że widziałem jakieś drobne błędy to nie podejmuję się krytyki Drogi. Dlaczego. Ponieważ widzę w niej naprawdę wielkie dobro - życie wspólnotowe, możliwość uczestniczenia w Liturgiach, w Eucharystiach, zgłębianie Słowa jest wielkim darem.
Właśnie tam mogłem przyjmować Ciało i Krew Jezusa do czego nie mam obecnie możliwości w Kościele.

Jeśli chodzi o tradycję to muszę powiedzieć, że błędem jest twierdzenie, że Droga nie ma nic wspólnego z tradycją a wiele takich opinii słyszałem. Otóż gdyby spojrzeć na zasady na jakich opiera się Droga - formy sprawowania Eucharystii czy obchodzenia Paschy to bez żadnych wątpliwości można powiedzieć, że to wszystko jest oparte na starochrześcijańskich formach, nawet wcześniejszych niż msza trydencka. Warto spojrzeć na samą Eucharystię - pascha za czasów Apostołów a nawet wcześniejszych była oparta na spożywaniu chleba przaśnego i wina. Jezus właśnie taką paschę spożywał z uczniami. Droga czyni tak samo. Jezus podczas ostatniej wieczerzy połamał chleb i rozdał swoim uczniom. Prezbiter przed spożywaniem czyni to samo. Potem każdy pije Krew Chrystusa tak jak Chrystus z uczniami. A zatem gdzie jest w tym wszystkim brak tradycji?

Druga sprawa: gdy się przyjrzymy funkcjonowaniu katolików to tylko jakaś małą cześć tych najbardziej zaangażowanych w życie Kościoła, w głębszą modlitwę korzysta z czegoś takiego jak modlitwa Kościoła oparta na Liturgii godzin czyli brewiarzu. Na dalszych etapach bracia i siostry ze wspólnot uczą się codziennego korzystania z tej formy modlitwy. Na początku czyni to w ramach tzw miesięcznych konwiwencji - spotkań wspólnotowych.
Później mają to czynić codziennie. W niedziele rodziny spotykają się na porannych laudessach a więc tej modlitwie Kościoła by wraz z dziećmi modlić się tą modlitwą. Czy to coś negatywnego? Porównajmy teraz życie przeciętnej rodziny katolickiej: jak często odmawiają modlitwę Kościoła korzystając z brewiarza - ile takich rodzin jest? Ile rodzin wstając w niedzielę rano spotyka się wraz z dziećmi na takiej modlitwie? Wspomnę odnośnie laudessów, że oprócz samego odmawiania tej modlitwy są też inne elementy jak czas na modlitwę w skupieniu (tzw modlitwę myślną), rozmowę z dziećmi o tym jak one odebrały to słowo z czytań, psalmów i jak to słowo realizuje się w ich życiu, także o innych problemach dzieci. Jest też modlitwa wiernych w różnych intencjach oraz przekazywanie znaku pokoju. Powiedzcie teraz ile rodzin przeżywa takie formy jedności i modlitwy? Wiele narzeka się na takich ludzi, ale to jak funkcjonują są często pomijane, choć przewyższają życie duchowe wielu katolików.

Nie chodzi o to aby teraz takich ludzi ze wspólnot traktować jako tych lepszych a zwykłych katolików za tych gorszych. Chodzi o to aby dostrzegać dobro a nie opierać się na tym co mówią ludzie, którzy nie znają lub nie rozumieją takich rzeczywistości Kościoła.

Oczywiście wiele wspólnot Kościoła zajmuje się Ewangelizacją i myślę, ze w każdej można by było znaleźć jakieś nieprawidłowości w funkcjonowaniu, w przekazywaniu nauki Kościoła, ale to często wynika z tego, że osoby które są stopniowo przygotowywane do takiej działalności nie wszystko jeszcze dokładnie potrafią przekazać.
Znacznie różniło się słowo przekazywane przez ludzi, którzy prowadzili katechezy Drogi będąc na niej kilka lat a inaczej, gdy prowadziły je osoby będący na drodze lat 20 czy dłużej.

To jednak co ważne to fakt, że dwaj papieże: św.Jan Paweł II oraz Benedykt XVI słuchając nauk założycieli Drogi i uczestnicząc w takich Eucharystiach nie dostrzegli żadnych nieprawidłowości w nauczaniu ani tez przebiegu samej Eucharystii co owocowało zatwierdzeniem statutów Wspólnot na stałe.

Dlatego warto zanim zacznie się też oceniać dają rzeczywistość zapoznać się z faktami, ponieważ można niszczyć ważny skarb Kościoła nie mają pojęcia o tym jakie ma on znaczenie jak w ogóle funkcjonuje, jak wiele daje innym.

Oczywiście tą wypowiedzią nie neguję w jakiś sposób twojego stosunku do Drogi podkowa, ale chciałem wyjaśnić innym że często tak właśnie ocenia się coś czego dobrze się nie zna, dobrze nie rozumie a wydaje się negatywne opinie. Takich ludzi jest wielu, włącznie z biskupami czy księżmi.

Można by powiedzieć, że kto jak kto ale biskup to raczej więcej wie niż zwykły katolik. Oczywiście, wie może więcej, ale swoją też krytyką i swoimi niewłaściwymi uwagami, oskarżeniami neguje to co mówili ci dwaj papieże o Drodze, neguje ich decyzje. Jak to się ma do tego co czynią papieże z przekonaniem zatwierdzający te wspólnoty? Nad tym tez warto się zastanowić. Nie wszystko co nam się może wydawać negatywne rzeczywiście negatywnym jest.



Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 7084
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 834 razy

Re: Neokatechumenat - droga wiary czy sekta?

Post autor: Andej » 2018-01-19, 10:43

Już raz się wypowiadałem. Ale powtórzę. Byłem w Neo. Były sprawy, które uwierały i drażniły. Były nie do realizacji.
Drażnił schematyzm. Powtarzanie tego, co ktoś, w innym kraju, wymyślił i przetestował. Uważam, że błędem jest wielkie przywiązanie do formy, które powinna być dostosowywana do treści i do otaczającej rzeczywistości. Uważam, że w Neo jest zbyt mało samodzielności. Nie lubię rutyny. Nie lubię schematów.
Ale jest coś, czego się nauczyłem. Pokory. Rozważanie słowa. Tam nauczyłem się wsłuchiwać w słowo. Nie tyle zrozumieć cały sens, wszystkie niuanse, ale odkryć co ono mówi do mnie. Jaki ma wpływ na moje życie. Nauczyłem się, że nie jestem najmądrzejszy. A najpierw uczestnicząc w przygotowaniach, wymądrzałem się. Mówiłem, że trzeba tak rozumieć, a tamto inaczej. I nie rozumiałem, dlaczego oni wciąż zmieniają kierunek mojego myślenia. Sam nie wiem kiedy i jak się to stało. Nagle, albo powolutku, zacząłem inaczej odbierać Biblię. Nie jak mędrzec. Jak szary człowiek. Szukam co jest tam napisane dla mnie. Jakie są dla mnie konkretne wskazówki. Kiedyś, aby lepiej rozumieć Pismo, czytałem Świderkówną, książki opisujący życie w czasach chrystusowych, o mentalności ludzi tamtych czasów. I to w dalszym ciągu pomaga mi w rozumieniu tego, co ewangeliści napisali do mnie. Tak, do mnie. Oni pisali do mnie i dla mnie. Oczywiście do innych i dla innych też. Ale ja czytam przekaz skierowany bezpośrednio do mnie.
Uważam, że moje uczestnictwo w Neo to wielki skarb. Zadufanie we własne możliwości w odczytywaniu Biblii przemieniło się w skromne i pokorne odczytywanie wskazówek. Chęć tłumaczenia innym Biblii została zastąpiona znajdowaniem drogi. A jeśli komuś tłumaczę Biblię, to raczej swoim postępowaniem i swoją postawą. I permanentnym błaganiem o usłyszenie, zrozumienie i zrealizowanie woli bożej.

Jeszcze dopisek. W Neo nie znalazłem żadnych nowinek. Raczej szukanie korzeni. Powrót do pradawnej prostoty. Bez neonówek i ledówek, raczej z oliwnym kagankiem.



Awatar użytkownika
Abraham45

Re: Neokatechumenat - droga wiary czy sekta?

Post autor: Abraham45 » 2018-01-19, 13:06

Ja nie twierdzę, że Neokatechumenat jest wolny od błędów, że jest idealny, czysty. Przecież on też jest tworzony przez grzeszników. Uczyliśmy się we wspólnocie od katechistów, że jak mamy coś do drugiego brata czy siostry to idziemy do niego/do niej i mówimy o sądach wobec nich a potem prosimy o przebaczenie za to, że ich sądziłem.
Czy wiecie jakie było zdziwienie głównego katechisty, który był odpowiedzialny za naszą parafię, będącego ponad 20 lat na drodze, gdy przyszedłem do niego i powiedziałem, że go sądzę za takie zachowanie i proszę o przebaczenie.
Zazwyczaj sądy dotyczyły braci z mojej wspólnoty, ale nauka nie poszła w las i skoro miałem sądy wobec niego to poszedłem do niego, bo mnie wkurzał i go sądziłem a przekazując sobie znak pokoju nie powinienem mieć sądów wobec braci, bo byłby to taki judaszowski pocałunek. Nie mogłem tak postąpić. To wyjawienie sądów było jak oczyszczenie się z takich brudów wobec drugiego człowieka.

Tak więc Droga może wiele nauczyć. Oczywiście, nie każdy będzie się tam czuł dobrze, nawet katechiści sami jasno mówią na początku, że nie przychodzimy do tej wspólnoty aby czuć się dobrze, ale aby znaleźć Chrystusa, aby On pomógł w rozwiązaniu problemów. Być może niektórzy przychodząc na katechezy myślą, ze Jezus tam czyni cuda i od razu rozwiązują się problemy. Nie ma tak. Te różne problemy często tkwią w nas samych a po przez wspólnotę możemy je dostrzec, Jezus może pomagać nam je pokonywać.

W naszej wspólnocie był chłopak, który o ile pamiętam należał do blokersów, droga po której kroczył prowadziła bardziej do więzienia a nie do Boga. Jednemu z prezbiterów udało się go zaprosić na katechezy. Był bardzo zbuntowany, ale chodził, lepiej gorzej ale chodził. Po drugim etapie poszedł na studia - chyba na psychologię.
Tak Droga może rozwiązywać problemy ludzi. Człowiek załamany, zbuntowany, szuka czegoś co może go wyprowadzić z pustki, z jakiegoś chorego myślenia, że życie nie ma sensu. Droga po przez Słowo, po przez Ewangelizację pokazuje, że życie ma sens i można rozwiązać swoje problemy. Swoją mocą, swoimi siłami jest ciężko rozwiązywać, ale z Jezusem jest łatwiej i tego sam doświadczyłem. Dlatego mimo jakiś tam wątpliwości czy błędów, które widziałem to Droga jest bardzo wspaniałym doświadczeniem.



Awatar użytkownika
Dezerter
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 7571
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Wysłał podziękowań: 1063 razy
Otrzymał podziękowań: 713 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Neokatechumenat - droga wiary czy sekta?

Post autor: Dezerter » 2018-01-19, 21:30

Neo jest bardzo Tradycyjną wspólnotą, nawiązuje do najstarszej Tradycji pierwszych wieków.
Mam pytanie odnośnie chleba jaki konsekruje się - jak wygląda i czy jest na zakwasie czy jest "macą"?


Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie

Awatar użytkownika
Abraham45

Re: Neokatechumenat - droga wiary czy sekta?

Post autor: Abraham45 » 2018-01-19, 22:11

Szczerze powiedziawszy to nie wiem, ale o ile pamiętam z tego co żona robiła to raczej jest tylko mąka i woda, ale nie łapię się w tym. To najczęściej było dzieło kobiet, chociaż były też wyjątki i mężczyźni robili chlebki. Raczej powinien być przaśny, więc sam oceń. Nie jestem specem kulinarnym.



Awatar użytkownika
Benjamin

Re: Neokatechumenat - droga wiary czy sekta?

Post autor: Benjamin » 2018-01-19, 22:34

Ba, a jak wyglada najstarsza tradycja pierwszych wiekow?



Awatar użytkownika
Abraham45

Re: Neokatechumenat - droga wiary czy sekta?

Post autor: Abraham45 » 2018-01-19, 22:50

Pierwszych wieków przed Chrystusem czy po narodzeniu Chrystusa?



Awatar użytkownika
Jakub2

Re: Neokatechumenat - droga wiary czy sekta?

Post autor: Jakub2 » 2018-01-20, 09:11

Abraham45 pisze:
2018-01-19, 22:50
Pierwszych wieków przed Chrystusem czy po narodzeniu Chrystusa?
Jesli juz, zastanawiasz sie czy przed czy po Narodzeniu Jezusa, to powinienes wziasc pod uwage Poczatek Nauczania Jezusa.



Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 7084
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 834 razy

Re: Neokatechumenat - droga wiary czy sekta?

Post autor: Andej » 2018-01-20, 09:30

Benjamin pisze:
2018-01-19, 22:34
Ba, a jak wyglada najstarsza tradycja pierwszych wiekow?
Jaki był przepis na chleb, który Jezus uświęcił podczas Ostatniej Wieczerzy? Składniki, proces wyrabiania sposób pieczenia, rodzaj pieca?
Czy odpowiedź na te pytania jest istotna? Czy jeśli brakuje teraz ówczesnych odmian zbóż, to mamy być pozbawieni pokarmu eucharystycznego?



Awatar użytkownika
Abraham45

Re: Neokatechumenat - droga wiary czy sekta?

Post autor: Abraham45 » 2018-01-20, 11:59

Jakub2 pisze:
2018-01-20, 09:11
Abraham45 pisze:
2018-01-19, 22:50
Pierwszych wieków przed Chrystusem czy po narodzeniu Chrystusa?
Jesli juz, zastanawiasz sie czy przed czy po Narodzeniu Jezusa, to powinienes wziasc pod uwage Poczatek Nauczania Jezusa.
Ja to pytanie zadałem Benjzminowi bo nie wiedziałem dokładnie o jaką tradycję mu chodzi - czy tą dotyczącą chleba czy tak ogólnie na której opierają się te wspólnoty. Poszukam jakiś ingormacji o historii chleba przaśnego, może uda się coś znaleźć. Co do ogólnej tradycji to najpierw była to tradycja judaistyczna a potem wczesnochrześcijańska która opierała się ns tej judaistycznej. Nie jest to zatem nic nowego a nawet starszevo niż się innym to wydaje, bo już biorąc pod uwagę tą tradycję trydencką (to pojęcie tylko dla określenia czasu tego rytu mszy i form liturgicznych) to powstała ona znacznie później.



ODPOWIEDZ