Już po aktualizacji, piszcie w kawiarence czy wszystko działa.

Dyskusje z niekatolikami - co nam dają?

Ważna sprawa dla chrześcijan
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Dezerter
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 2506
Rejestracja: 2015-08-24, 21:27
Lokalizacja: Inowrocław
Wysłał podziękowań: 94 razy
Otrzymał podziękowań: 34 razy
Kontakt:

Dyskusje z niekatolikami - co nam dają?

Post autor: Dezerter » 2017-03-31, 23:20

Moje pierwsze forum religijne to ekumeniczne forum Kosciol.pl - na nim poznałem wiarę chrześcijańską i stałem się na nowo katolikiem. Pisze to jako ilustracje do mądrych słów Andeja - dzięki Bogu za to, ze skierował twoje kroki na nasze forum
Andej w swoim Monologu (kto nie czyta, to czas zacząć - lektura obowiązkowa!) pisze:
Uważam, że celem rozmowy z innowiercą, agnostykiem czy ateistą powinno być dążenie do prawdy raz ubogacanie siebie oraz jego. Jego w miarę możliwości. A siebie zdecydowanie.
Kojarzy mi się to z wycieczką w góry. Wielu wędrowców wyrusza, aby zdobyć szczyt. A szczytów jest kilka. Z daleka widać zawsze jeden, najwyższy. Ale stojąc u podnóża zwykle widać ten, który jest najbliżej. Z każdej strony gór prowadzą jakieś drogi na szczyt. Jest ich wiele. Niektóre idą równolegle. Inne się przeplatają. Są łagodne ścieżki, które niestety są bardzo długie. Prowadzą dość bezpiecznie długimi serpentynami o łagodnym nachyleniu. Są też drogi krótkie i niebezpieczne wymagające doskonalej kondycji, znajomości terenu i techniki oraz dobrego wyposażenie. Te wiodą przez przepaście, strome urwiska i pionowe ściany. Jest wiele pośrednich. Na drodze bywają strumienie z ożywczą wodą. A na innych szlakach trzeba się w nią z góry zaopatrzyć. Często ścieżki te łączą się, rozdzielają, krzyżują, idą obok siebie. Czasem wędrowców idących równolegle dzieli głęboka przepaść, niebezpieczny rwący potok, albo ostre skaliska. Wtedy możliwy jest kontakt z innymi wędrowcami. Ale nie ma możliwości przeciągnięcia ich na naszą ścieżkę. Ale nawet, gdy nasze drogi się przecinają, to czy powinniśmy przymuszać kogoś do wejścia na naszą drogę. No i zasadnicze, czy w sytuacji, gdy obie drogi prowadzą na ten sam szczyt, czy jest sens przekonywać? Niezależnie od odpowiedzi na powyższe kwestie, uważam że, należy PRZEDE WSZYSTKIM wspierać wędrowców. Gdy jakiś czas nasze drogi prowadzą jedną ścieżką, należy podać rękę. Nie bacząc na to, że drogi niedługo się rozejdą. Zamiast nakłaniać do zmiany drogi wolę opowiedzieć o zaletach wybranej przeze mnie. Bez krytykowania drogi chwilowego towarzysza. Bez przekonywania, że nie ma racji. Wolę swoją przyjacielską postawą zachęcić go, do dalszej wspólnej wędrówki. Ale mogę uczynić to tylko wtedy, gdy będę pomocny. Bo jak zranię jego uczucia, to natychmiast odejdzie.
A gdy idzie po drugiej stronie przepaści, też pomagać mogę. Gdy dostrzegę przeszkodę na jego drodze, mogę krzykiem uprzedzić o niebezpieczeństwie. Mogę też zmęczonemu dodać otuchy. O może rzucić coś wzmacniającego do jedzenia. Jeśli drogi prowadzą na ten sam szczyt, to drogi kiedyś muszą się na tyle zbliżyć, aby dało się dalej iść razem. Pomagając równoległemu wędrowcowi mogę spodziewać się, że i on może mi pomóc, wesprzeć. A jeśli go poznam, jeśli on zobaczy zalety mojej drogi, może na jakimś skrzyżowaniu przyłączyć się do mnie.
Ale jak go przekonać? Tylko słusznością drogi, swoją znajomością trasy i dobrym przygotowaniem do wędrówki. Zarówno kondycyjnym jak i sprzętowym. Kompas, buty, czekan, żywność, napoje, środki opatrunkowe ... Czyli Biblia, różaniec, modlitwa, a także znajomość Biblii, umiejętność poszczenia, miłość do bliźniego ... Wtedy może skuszę swoją postawą do zaakceptowania mojej drogi.
A po co tyle o tych górach? Ano po to, aby wyjawić, że wolę szukać tego, co wspólne. Tego co łączy. Wolę znajdować wspólne cele. I umacniać w realizacji tych celów. Ale też myślę o sobie. Sam chcę siebie umacniać i rozwijać. Chcę poznawać nowe spojrzenia. Inne sposoby rozumowania. Jestem przekonany, że wiele wartości jest w innych religiach. A każda rozmowa może rozwijać. Zamiast negować, wolę drążyć. Szukać samemu i z pomocą mądrzejszych. Wydaje mi się, że jeśli ktoś szczerze dąży do Boga, to powinienem mu w tym pomagać. Czerpać od niego to co jest dobre w jego drodze i dawać mu to, co dobre w moje drodze. Podkreślać to co wspólne na naszych drogach. Omijać doły, pułapki. A wszelkie różnice raczej niwelować, niż wyolbrzymiać i podkreślać.
Najbardziej nie podoba mi się postawa postawa wojowniczych innowierców. Ale nie wiem, czy podobnie nie zachowują się katolicy na forach innych religii. Nie podoba mi się jątrzenie, poniżania i indoktrynacja. Gdy ktoś mówi, że jestem głupi, bo nie rozumiem, bo źle rozumiem, to jak jeż wystawiam kolce, aby się bronić. Bili mnie to. Nie podoba mi się to. Dlatego sam nie chcę się tak zachowywać. (Co wcale nie znaczy, że zawsze potrafię.)
Jeśli sprzeczam się z kimś, kto na siłę chce mnie przekonać, to moja obrona lub moje ataki odniosą przeciwny skutek. Będą wodą na młyn dla atakującego. Oni wchodzą specjalnie na katolickie fora aby mieszać. Gdy jednak znajdzie się biblijne przykłady udowadniające, że racji nie mają, to wcale nie przyznają racji. Milkną. Wyszukują inne forum, aby tam szkodzić. A po dłuższym czasie wracają na stare fora, aby szkodzić nowym użytkownikom. Nie chcę im pomagać. Choć chciałbym zrozumieć.
Czy ekumenizm coś znaczy? Dla mnie to jest właśnie szukanie tego co łączy. Wspieranie się w drodze do Boga. Uczenie się wartości od innych. I niwelowanie różnic. Jest bowiem wiele spraw dzielących teologów różnych religii. Ale zagadnienia te zwykle zupełnie nie docierają do świadomości wierzących. A jeśli nie widać różnicy, to po co się spierać. Idźmy razem. Do Boga. Do Nieba.
jest to bardzo mi bliskie widzenie ekumenizmu, inni chrześcijanie są mi braćmi i siostrami w Chrystusie - jeśli uznają go za Pana i Boga.
Ciekaw jestem waszego stosunku do dyskusji z niekatolikami - co was napędza, czego szukacie w tych dyskusjach, jaki są wasze motywacje i jakie doświadczenia - podzielmy się przemyśleniami.
szalom
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie

Katol
Bywalec
Bywalec
Posty: 198
Rejestracja: 2017-09-07, 22:18
Wysłał podziękowań: 1 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Re: Dyskusje z niekatolikami - co nam dają?

Post autor: Katol » 2017-09-18, 21:27

Dyskusje z niekatolikami są bardzo ważne w moim życiu! One budują moją wiarę. To przez nie muszę ją pogłębiać.
Odpowiedź na zarzuty i budowanie poprawnej teologii jest Przygodą Mojego Życia.
Mógłbym nawet rzec, że polecam innym chcącym rozumieć wiarę naprawdę.
Człowiek przyjmujący tylko naukę Kościoła biernie nigdy jej nie zrozumie.
Prawda się objawia, gdy jest atakowana.
Suweren budzi się !!!

Awatar użytkownika
Duśka
Przybysz
Przybysz
Posty: 16
Rejestracja: 2017-10-08, 11:02

Re: Dyskusje z niekatolikami - co nam dają?

Post autor: Duśka » 2017-10-28, 19:20

Dla mnie ważna jest prawda. Należy unikać mącicieli ,do takich mącicieli należał Judasz, który szczególnie dał się poznać, gdy pożałował Ci olejku, którym przyjazna Maria namaściła Twe stopy (J 12,3-5).W ten sposób wniósł niezgodę w Twoje najbliższe grono, gdyż "widząc to, uczniowie byli oburzeni" (Mt 26,8). Łatwo jest bowiem wzniecić zamęt i niezgodę nawet wśród bliskich sobie ludzi. Łatwo jest skłócić każdy dom nawet na poły święty, bo i dziś można spotkać wielu "krnąbrnych i gadatliwych, i zwodzicieli, którzy całe domy skłócają" (wg Tt 1,10). I dziś istnieje "wiele sposobów rozsiewania zamętu. Wystarczy choćby podać wyjątek za regułę, a wtedy głupi i bezczelni, a także obłudnicy wyobrażają sobie, że inni są tacy sami. I - co bolesne - tak ich traktują, jakby to była prawda" (św.J.E.jw.), bo ten, "kto szuka w ludziach zła, na pewno znajdzie je" (Abraham Lincoln)...

Chryste, który "nie jesteś Bogiem zamieszania, lecz pokoju" (1Kor 14,33) - Tyś nam pokazał jak traktować tych, którzy sieją zamęt, kiedy oparłeś się kuszeniu przez szatana. (Łk 4,3-13). Bo i wśród ludzi można spotkać takich, "co rozsiewają światło, ale i takich, którzy wszystko zaciemniają" (o.Phil Bosmans); takich, co "sami trwają w pokoju, z drugimi pokój zachowując, jak również takich, którzy sami nie mają pokoju i drugim go nie dają. Tacy są wielkim ciężarem dla drugich, a jeszcze większym dla siebie samych" (Tomasz á Kempis), Ty, Panie, o tym wiesz. Proszę Cię więc, racz wejrzeć na takich przykrych ludzi...
Rz 7, 21: ''A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło''.

Awatar użytkownika
Abraham45
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 281
Rejestracja: 2017-09-30, 14:56
Wysłał podziękowań: 7 razy
Otrzymał podziękowań: 27 razy

Re: Dyskusje z niekatolikami - co nam dają?

Post autor: Abraham45 » 2017-10-31, 15:59

Katol pisze:Dyskusje z niekatolikami są bardzo ważne w moim życiu! One budują moją wiarę. To przez nie muszę ją pogłębiać.
Odpowiedź na zarzuty i budowanie poprawnej teologii jest Przygodą Mojego Życia.
Mógłbym nawet rzec, że polecam innym chcącym rozumieć wiarę naprawdę.
Człowiek przyjmujący tylko naukę Kościoła biernie nigdy jej nie zrozumie.
Prawda się objawia, gdy jest atakowana.
Dyskusje z niekatolikami mogą być bardzo pomocne i pouczające, o ile są prowadzone z szacunkiem i kulturą. Znam takie w których po katolikach jeżdżono do tego stopnia, że padały pod ich adresem wulgaryzmy, więc do przyjemnych i owocnych one nie należały, były raczej bardzo szkodliwe, bo inni patrzyli na to jak obraża się katolików, tym bardziej opierając się na jakimś diabelskim fałszu a nie na prawdzie.

Ale jest coś co warto powiedzieć: czasami taka dyskusja z niekatolikami jest stokroć więcej warta niż dyskusja między dwoma katolikami lub bardziej między katolikiem a pseudokatolikiem. Tak było np na forum krzyża, gdzie jedni katolicy ze wspólnot katechumenalnych byli atakowani przez niby katolików ale przeciwników takich wspólnot. A przecież jedni i drudzy nalezą do Kościoła katolickiego i wszyscy podlegamy głowie Kościoła katolickiego jakim jest papież a skoro dwóch papieży zatwierdziło te wspólnoty uznając ich statuty to nie powinno być tak ostrej walki a sama wymiana zdań. Można nie akceptować takich wspólnot, ale po co obrażać. Te dyskusje pokazały, że rozmowa z niekatolikami może być bardziej owocna niż właśnie takie chore debaty między katolikami.

To trochę jak w relacjach z rodziną i z innymi ludźmi. Czasami prędzej można się dogadać z obcymi nam osobami niż z włąsną rodziną. Takie życie.
"Chwalebny krzyż Zmartwychwstałego Pana jest drzewem mojego zbawienia. W jego korzeniach wzrastam, w jego gałęziach odpoczywam" :YMPRAY:

Benjamin
Aktywny komentator
Aktywny komentator
Posty: 679
Rejestracja: 2015-12-16, 10:14
Lokalizacja: goral
Wysłał podziękowań: 122 razy
Otrzymał podziękowań: 49 razy

Re: Dyskusje z niekatolikami - co nam dają?

Post autor: Benjamin » 2017-10-31, 20:35

Dobry wpis Abrahamie :ymhug:

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 1269
Rejestracja: 2016-11-20, 08:48
Otrzymał podziękowań: 54 razy

Re: Dyskusje z niekatolikami - co nam dają?

Post autor: Andej » 2017-11-01, 15:44

Każda rozmowa prowinna prowadzić ku dobru.
Wśród katolików chcę wspierać i być wspieranym.
Wśród chrześcijan, samemu chcę i pomagać innym, w znajdowaniu tego co łączy i tego, co jest najważniejsze.
Ze ŚJ trudniej, gdyż bardzo rzadko trafoiam na osobę, która potrafi dyskutować, a nie jeno narzucać swpoje zdanie i krytykowac w czambuł. Ale zgodnie z radą śp. ks. B.Bozowskiego, rozważając ich zarzuty buduwać mogę (i czynię to) swoja wiarę. Wiem, że nie rpzekonam. Ale umocnię swoje, gdy na spokojnie przetrawię. Gdy znajdę uzasadnienie dla swoich przekonań. Gdy świadomie odrzucę tezy. A dotyczą one czasem problemów, obok których się całe życie prześlizgiwałem. Oni potrafią coś oczywistego uczynić problematycznym. A wtedy piłuję, dopóki nie dokopię się do prawdy.
Z niewierzącymi jeszcze inaczej. Oni zazwyczaj zarzucają błędy. Często błędy rzeczywiste. Wtedy mam naukę. Wyciągam wnioski jak poprawić swoje życie. Odpowiedź znajduję w lepszym roziumieniu i wypełnianiu woli bożej. Oni też prowadzą mnie do Boga. Nieświadomie to czynią. Ale jeśli owocem jest dobro ...

Awatar użytkownika
Abraham45
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 281
Rejestracja: 2017-09-30, 14:56
Wysłał podziękowań: 7 razy
Otrzymał podziękowań: 27 razy

Re: Dyskusje z niekatolikami - co nam dają?

Post autor: Abraham45 » 2017-11-01, 22:22

Bez ugruntowanej wiary nie powinniśmy się wdawać w takie dyskusje, szczególnie z osobami innych wyznań, sekt, bo to jest niebezpieczne dla nas, dla naszego życia duchowego. ŚJ są dobrze przygotowani do mieszania w głowach tych, którzy nie mają ugruntowanej wiary, własnych religijnych przekonań i właśnie tacy ludzie są ofiarami takich dyskusji, rozmów - zostają wchłonięci w takie środowiska, zmieniają swoje nastawienie do spraw wiary.

Dla osób o ugruntowanej wierze i przekonaniach religijnych nie stanowi to większego problemu, tacy ludzie wiedzą jak mają bronić swojej wiary i przekonań i dla takich takie dyskusje, rozmowy z niekatolikami mogą pomagać, mogą wzbogacać jego poglądy, wzbogacać wiedzę. Rozmawiając z takimi ludźmi trzeba twardo trwać przy swoich poglądach religijnych i swoje wierze, wtedy nikt nas nie zbałamuci swoimi niechrześcijańskimi poglądami.
"Chwalebny krzyż Zmartwychwstałego Pana jest drzewem mojego zbawienia. W jego korzeniach wzrastam, w jego gałęziach odpoczywam" :YMPRAY:

ODPOWIEDZ