Choroba afektywna dwubiegunowa

Tutaj możesz porozmawiać na tematy dotyczące życia, życiowych mądrości, jak żyć w sposób zgodny ze światem
Awatar użytkownika
sądzony
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4153
Rejestracja: 20 lut 2020
Lokalizacja: zachodniopomorskie
Wyznanie: Chrześcijanin
Wysłał podziękowań: 485 razy
Otrzymał podziękowań: 629 razy
Płeć:

Re: Choroba afektywna dwubiegunowa

Post autor: sądzony » 2021-01-04, 14:23

miłośniczka Faustyny pisze:
2021-01-03, 20:18
Sądzony, wydarzenia oczywiście mogą mieć wpływ na chorobę psychiczną. Mogą być wyzwalaczem, mogą zaostrzyć jej przebieg. Ale nie są przyczyną choroby psychicznej. Czyli nie mogą spowodować np. schizofrenii, zaburzeń schizoafektywnych ani choroby afektywnej dwubiegunowej. Tutaj przyczyny są biologiczne, ale, tak, masz rację, że wydarzenia i "brak miłości" mogą mieć poważny wpływ na przebieg choroby.
Marek_Piotrowski pisze:
2021-01-03, 16:54
(...) w ogóle choroby psychiczne (w odróżnieniu od nerwic) zwykle nie powstają z powodu przeżyć.
Cóż. Pozostawałoby mi się z Wami zgodzić, tym bardziej, że potwierdza to Marek.
Pewnie wyczytał to w Biblii, dokumentach soborowych bądź encyklikach.

Niestety tego nie zrobię.
Oczywiście mogę się mylić, ale wiedza, którą posiadam nie pozwala mi obecnie Wam przytaknąć.
W miłości.


„Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni.” Jn 10.16

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 11341
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 2131 razy

Re: Choroba afektywna dwubiegunowa

Post autor: Andej » 2021-01-04, 19:54

Nie można kategorycznie twierdzić, że wydarzenia nie są przyczyną choroby psychicznej. To twierdzenie bezpodstawne i sprzeczne w wiedzą specjalistów. Ale można się zgodzić z też, że nie stanowią dominującej przyczyny. Ani, tym bardziej, wyłącznej. Jak też, że nie muszą dotyczyć wszystkich schorzeń.
Psychiatria jest jedną z najsłabiej rozpoznanych dziedzin medycyny. W dwubiegunowej zaburzenie neuroprzekaźników zwykle występują także u rodziców. A traumatyczne przeżycia, mogą być przyczyna powstanie tych zaburzeń neuroprzekaźnikowych. Innym czynnikiem może być koks. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Wszelkie kategoryczne stwierdzenia nie mają potwierdzenia w rzeczywistości.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9675
Rejestracja: 1 cze 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 1039 razy
Otrzymał podziękowań: 2822 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Choroba afektywna dwubiegunowa

Post autor: Marek_Piotrowski » 2021-01-04, 20:03

Andej pisze:
2021-01-04, 19:54
Nie można kategorycznie twierdzić, że wydarzenia nie są przyczyną choroby psychicznej. To twierdzenie bezpodstawne i sprzeczne w wiedzą specjalistów. Ale można się zgodzić z też, że nie stanowią dominującej przyczyny. Ani, tym bardziej, wyłącznej. Jak też, że nie muszą dotyczyć wszystkich schorzeń.
(...)
Wszelkie kategoryczne stwierdzenia nie mają potwierdzenia w rzeczywistości.
Właśnie dlatego napisałem, cytuję:
Na przykład w przypadku schizofrenii jest właśnie dokładnie tak, że przeżycia uruchamiają chorobę, która w człowieku jest.
Zresztą w ogóle choroby psychiczne (w odróżnieniu od nerwic) zwykle nie powstają z powodu przeżyć.



Awatar użytkownika
sądzony
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4153
Rejestracja: 20 lut 2020
Lokalizacja: zachodniopomorskie
Wyznanie: Chrześcijanin
Wysłał podziękowań: 485 razy
Otrzymał podziękowań: 629 razy
Płeć:

Re: Choroba afektywna dwubiegunowa

Post autor: sądzony » 2021-01-04, 20:11

Marek_Piotrowski pisze:
2021-01-04, 20:03
(...)
Właśnie dlatego napisałem, cytuję:
Na przykład w przypadku schizofrenii jest właśnie dokładnie tak, że przeżycia uruchamiają chorobę, która w człowieku jest.
Zresztą w ogóle choroby psychiczne (w odróżnieniu od nerwic) zwykle nie powstają z powodu przeżyć.
Czyli mam rozumieć, że raz powstają, a raz nie?

Ja napisałem cytuję:
sądzony pisze:
2021-01-01, 18:25
(…)
Nie znam aktualnych badań, ale z tego co pamiętam z podręczników psychiatrii, które studiowałem to
o ile depresji przypisywano jako przyczyny głównie czynniki egzogenne (środowiskowe), to
dwubiegunowej już bardziej endogenne (genetyczne, zmiany biochemiczne mózgu).
Tak mówi nauka.

Ja osobiście mam inne zdanie. Moim zdaniem główną przyczyną choroby stanowią czynniki środowiskowe, a głównie rodzinne.
(…)


8. Podsumowanie
Jak wykazano w niniejszej pracy, rola stresorów w postaci negatywnych doświadczeń
w dzieciństwie w patogenezie choroby afektywnej dwubiegunowej jest niezwykle istotna.
Traumatyczne doświadczenia na wczesnym etapie rozwoju mogą modulować funkcjonowanie
ośrodkowego układu nerwowego, które w połączeniu z predyspozycją genetyczną może być
odpowiedzialny za powstawanie i przebieg choroby afektywnej dwubiegunowej. Negatywne
doświadczenia w dzieciństwie mogą być odpowiedzialne za częstsze występowanie ChAD,
jak również za wiele elementów związanych z jej cięższym przebiegiem klinicznym.


Wyciąg pracy doktorskiej. Choć, by mieć szersze pojęcie należałoby naprawdę nieco więcej przeczytać.
http://www.wbc.poznan.pl/Content/447770/index.pdf


„Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni.” Jn 10.16

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 11341
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 2131 razy

Re: Choroba afektywna dwubiegunowa

Post autor: Andej » 2021-01-04, 20:16

sądzony pisze:
2021-01-04, 20:11
Czyli mam rozumieć, że raz powstają, a raz nie?
Czy jak przekraczasz prędkość o ponad 50 km/h to zawsze tracisz prawko? I czy zawsze powodujesz wypadek lub stłuczkę?


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
sądzony
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4153
Rejestracja: 20 lut 2020
Lokalizacja: zachodniopomorskie
Wyznanie: Chrześcijanin
Wysłał podziękowań: 485 razy
Otrzymał podziękowań: 629 razy
Płeć:

Re: Choroba afektywna dwubiegunowa

Post autor: sądzony » 2021-01-04, 20:18

Borderline
"Pojawiają się również podejścia wiążące występowanie osobowości
borderline z wykorzystywaniem seksualnym w dzieciństwie. Doświadczenie
przemocy o charakterze seksualnym w dzieciństwie jest według I.S. Kuritane głównym
czynnikiem etiologicznym u około połowy pacjentów z zaburzeniami osobowości borderline
w USA. J. Herman traktuje BPD jako szczególną postać post-traumatic stress
disorder (zespół stresu pourazowego). W badaniu J. Herman osoby z osobowością
borderline były diagnozowane pod kątem urazu z dzieciństwa – 81 proc. pacjentów
uczestniczących w nim potwierdziło traumatyczne wydarzenia w przeszłości, w tym
przemoc fizyczną 71 proc., wykorzystywanie seksualne 68 proc., a świadkami poważ-
nej przemocy w rodzinie było aż 62 proc."

https://podyplomie.pl/psychiatria/15999 ... c?pdf=true

Dodano po 1 minucie 39 sekundach:
Andej pisze:
2021-01-04, 20:16
sądzony pisze:
2021-01-04, 20:11
Czyli mam rozumieć, że raz powstają, a raz nie?
Czy jak przekraczasz prędkość o ponad 50 km/h to zawsze tracisz prawko? I czy zawsze powodujesz wypadek lub stłuczkę?
Ta metafora potwierdza to czemu miała zaprzeczyć.


„Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni.” Jn 10.16

Awatar użytkownika
drJanek
Bywalec
Bywalec
Posty: 117
Rejestracja: 22 mar 2020
Lokalizacja: Polska
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 97 razy
Otrzymał podziękowań: 47 razy
Płeć:

Re: Choroba afektywna dwubiegunowa

Post autor: drJanek » 2021-01-05, 15:13

Przeczytałem początek wątku i nie wiem na jakie tory zboczyła dyskusja więc wybaczcie mój wtręt :) -

Bardzo fajne i profesjonalne (ale dostępne dla laików) opracowania ma psychiatra dr Łukasz Święcicki, notabene przesympatyczny człowiek i bardzo dobry i rzetelny lekarz:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4858303 ... gnostyczne
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4858300 ... -rozwiazan
dodatkowo polecam:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4858232 ... ja-obslugi

Temat bardzo trudny wymagający od lekarza i bliskich, rodziny dużej wiedzy, empatii, podejścia do człowieka...


„Ufaj Bogu tak, jakby całe powodzenie spraw zależało wyłącznie od Niego;
tak jednak dokładaj wszelkich starań, jakbyś ty sam miał wszystko zdziałać, a Bóg nic zgoła.”
Św. Ignacy Loyola

Awatar użytkownika
miłośniczka Faustyny
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 1006
Rejestracja: 26 sie 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 303 razy
Otrzymał podziękowań: 350 razy
Płeć:

Re: Choroba afektywna dwubiegunowa

Post autor: miłośniczka Faustyny » 2021-01-05, 17:23

sądzony pisze:
2021-01-04, 20:20
Borderline
"Pojawiają się również podejścia wiążące występowanie osobowości
borderline z wykorzystywaniem seksualnym w dzieciństwie. Doświadczenie
przemocy o charakterze seksualnym w dzieciństwie jest według I.S. Kuritane głównym
czynnikiem etiologicznym u około połowy pacjentów z zaburzeniami osobowości borderline
w USA. J. Herman traktuje BPD jako szczególną postać post-traumatic stress
disorder (zespół stresu pourazowego). W badaniu J. Herman osoby z osobowością
borderline były diagnozowane pod kątem urazu z dzieciństwa – 81 proc. pacjentów
uczestniczących w nim potwierdziło traumatyczne wydarzenia w przeszłości, w tym
przemoc fizyczną 71 proc., wykorzystywanie seksualne 68 proc., a świadkami poważ-
nej przemocy w rodzinie było aż 62 proc."
Na borderline jak najbardziej wpływ mogą mieć wydarzenia z dzieciństwa. Zaburzenie z pogranicza to bardzo poważny problem, ale jest to zaburzenie osobowości, a nie choroba psychiczna. W borderline także udział mają czynniki genetyczne, neuroprzekaźniki, ale mniejszy niż w chorobach psychicznych. Oczywiście nie można lekceważyć zaburzenia borderline, które jest źródłem ogromnego cierpienia, ale zaburzenie osobowości nie jest chorobą, chociaż bardzo pogarsza funkcjonowanie. Oznacza to, że można to zaburzenie wyleczyć za pomocą psychoterapii i często też farmakoterapii. Dlatego napisałam, że wydarzenia nie powodują schizofrenii, zaburzeń schizoafektywnych ani CHADu. Tak samo niektóre rodzaje depresji mają przewagę czynników biologicznych, a nie środowiskowych. Bo to są właśnie choroby psychiczne, a nie zaburzenia. Często jednak jest tak, że to co nazywamy "zaburzeniem" u kogoś jest bardziej dotkliwe, poważne niż u innej osoby choroba. To rozróżnienie na "zaburzenia" i "choroby" nie oznacza, że któreś jest mniej poważne, ta terminologia wskazuje tylko na możliwe przyczyny problemu i sposoby leczenia. W chorobach psychicznych głównym sposobem leczenia jest farmakoterapia, a psychoterapia pomocniczo. W zaburzeniach czasem ważniejsza jest terapia, czasem leki są jako wspomaganie leczenia, ale nie najważniejszy element. Chociaż to oczywiście zależy od osoby, mogą być wyjątki od tej reguły.


Odkąd umiłowałam Boga całą istotą swoją, całą mocą swego serca, od tej chwili ustąpiła bojaźń, i chociażby mi nie wiem już jak mówiono o Jego sprawiedliwości, to nie lękam się Go wcale, bo poznałam Go dobrze: Bóg jest Miłość a Duch Jego- jest spokój"

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9675
Rejestracja: 1 cze 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 1039 razy
Otrzymał podziękowań: 2822 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Choroba afektywna dwubiegunowa

Post autor: Marek_Piotrowski » 2021-01-05, 17:38

Doprawdy, nie chce mi się tu spierać na tematy oczywiste, spierać się z "autorskimi" hipotezami itd. - nie ma to najmniejszego sensu.
Powiem tylko, że:
  • nie należy mylić chorób psychicznych z problemami psychologicznymi (nerwice itd)
  • "zwykle" nie oznacza "zawsze"
  • nie należy mylić "uruchamiania" psychozy przez czynniki stresogenne (najlepiej to widać w schizofrenii) z powodowaniem choroby psychicznej przez te czynniki



Awatar użytkownika
sądzony
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4153
Rejestracja: 20 lut 2020
Lokalizacja: zachodniopomorskie
Wyznanie: Chrześcijanin
Wysłał podziękowań: 485 razy
Otrzymał podziękowań: 629 razy
Płeć:

Re: Choroba afektywna dwubiegunowa

Post autor: sądzony » 2021-01-05, 20:20

miłośniczka Faustyny pisze:
2021-01-05, 17:23
Na borderline jak najbardziej wpływ mogą mieć wydarzenia z dzieciństwa. Zaburzenie z pogranicza to bardzo poważny problem, ale jest to zaburzenie osobowości, a nie choroba psychiczna. W borderline także udział mają czynniki genetyczne, neuroprzekaźniki, ale mniejszy niż w chorobach psychicznych. Oczywiście nie można lekceważyć zaburzenia borderline, które jest źródłem ogromnego cierpienia, ale zaburzenie osobowości nie jest chorobą, chociaż bardzo pogarsza funkcjonowanie. Oznacza to, że można to zaburzenie wyleczyć za pomocą psychoterapii i często też farmakoterapii. Dlatego napisałam, że wydarzenia nie powodują schizofrenii, zaburzeń schizoafektywnych ani CHADu. Tak samo niektóre rodzaje depresji mają przewagę czynników biologicznych, a nie środowiskowych. Bo to są właśnie choroby psychiczne, a nie zaburzenia. Często jednak jest tak, że to co nazywamy "zaburzeniem" u kogoś jest bardziej dotkliwe, poważne niż u innej osoby choroba. To rozróżnienie na "zaburzenia" i "choroby" nie oznacza, że któreś jest mniej poważne, ta terminologia wskazuje tylko na możliwe przyczyny problemu i sposoby leczenia. W chorobach psychicznych głównym sposobem leczenia jest farmakoterapia, a psychoterapia pomocniczo. W zaburzeniach czasem ważniejsza jest terapia, czasem leki są jako wspomaganie leczenia, ale nie najważniejszy element. Chociaż to oczywiście zależy od osoby, mogą być wyjątki od tej reguły.
Oczywiście. Prawie się zgadzam. Jednakże:
1. Chyba już nie istnieje pojęcie "choroba psychiczna".
2. CHAD jest zaburzeniem nastroju.
3. Zaburzenia osobowości są dużo trudniejszym do leczenia przypadkiem gdyż dotyczą najważniejszej struktury osobowości,
a co za tym idzie skoro na nie ma wpływ czynniki egzogenne na pozostałe też muszą mieć.
4. Zostało napisane wiele prac na temat schizofrenii i "chorób",
a psychologia rozwojowa naprawdę już wiele tłumaczy, tak, że w czasach obecnych trudno nie dostrzec czynników wychowawczych, rodzinnych, rozwojowych i społecznych nie tylko wpływających na wystąpienie "choroby", ale na życie "zdrowego" człowiek
5. Oczywiście, jeżeli opieramy się na jedynie psychiatrii odpowiedź będzie jednoznaczna - leki, przyczyna genetyczna.... cóż ile lekarz wie o naturze ludzkiej. Masz gorączkę - trza ją zbić.
Pozdrawiam

Dodano po 1 minucie 36 sekundach:
Marek_Piotrowski pisze:
2021-01-05, 17:38
(...)
nie należy mylić chorób psychicznych z problemami psychologicznymi (...)
Zdefiniuj pojęcie "choroba psychiczna".


„Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni.” Jn 10.16

Awatar użytkownika
miłośniczka Faustyny
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 1006
Rejestracja: 26 sie 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 303 razy
Otrzymał podziękowań: 350 razy
Płeć:

Re: Choroba afektywna dwubiegunowa

Post autor: miłośniczka Faustyny » 2021-01-05, 20:39

sądzony pisze:
2021-01-05, 20:21
1. Chyba już nie istnieje pojęcie "choroba psychiczna".
2. CHAD jest zaburzeniem nastroju.
3. Zaburzenia osobowości są dużo trudniejszym do leczenia przypadkiem gdyż dotyczą najważniejszej struktury osobowości,
a co za tym idzie skoro na nie ma wpływ czynniki egzogenne na pozostałe też muszą mieć.
4. Zostało napisane wiele prac na temat schizofrenii i "chorób",
a psychologia rozwojowa naprawdę już wiele tłumaczy, tak, że w czasach obecnych trudno nie dostrzec czynników wychowawczych, rodzinnych, rozwojowych i społecznych nie tylko wpływających na wystąpienie "choroby", ale na życie "zdrowego" człowiek
5. Oczywiście, jeżeli opieramy się na jedynie psychiatrii odpowiedź będzie jednoznaczna - leki, przyczyna genetyczna.... cóż ile lekarz wie o naturze ludzkiej. Masz gorączkę - trza ją zbić.
1. Zmienia się terminologia, ale dla lekarzy i psychologów jest oczywiste, która jednostka jest chorobą, a która zaburzeniem. Terminologię zmieniają może po to, żeby było mniej refundacji albo, żeby pacjenci czuli się mniej "chorzy". Nie rozumiem do końca po co tak robią.
2. Ale jest chorobą. "Zaburzenie nastroju" (afektywne) ma wskazywać na rodzaj problemu, na to, że dotyczy właśnie nastroju i obejmuje inne neuroprzekaźniki niż zaburzenia psychotyczne. Tak mi się wydaje.
3. Tak. W pełni się zgadzam.
4. Przecież wciąż Ci piszemy, że czynniki mają duży wpływ. Ale w przypadku chorób zwykle uaktywniają chorobę, czyli tę podatność, która już wcześniej w nas jest, od urodzenia. A nie powodują ją całkowicie.
5. Nie. Psychiatrzy bardzo często zalecają psychoterapię. Wiedzą, co jest chorobą, co zaburzeniem osobowości, co zaburzeniami lękowymi. Sami stosują to rozróżnienie, nie generalizują tak. I właśnie w przypadku CHADu leki zajmują się przyczyną choroby, a nie skutkiem. Terapia ma za zadanie poprawić jakość życia, rozwijać swoje talenty, poradzić z różnymi traumami, zaakceptować chorobę.


Odkąd umiłowałam Boga całą istotą swoją, całą mocą swego serca, od tej chwili ustąpiła bojaźń, i chociażby mi nie wiem już jak mówiono o Jego sprawiedliwości, to nie lękam się Go wcale, bo poznałam Go dobrze: Bóg jest Miłość a Duch Jego- jest spokój"

Awatar użytkownika
sądzony
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4153
Rejestracja: 20 lut 2020
Lokalizacja: zachodniopomorskie
Wyznanie: Chrześcijanin
Wysłał podziękowań: 485 razy
Otrzymał podziękowań: 629 razy
Płeć:

Re: Choroba afektywna dwubiegunowa

Post autor: sądzony » 2021-01-05, 21:28

miłośniczka Faustyny pisze:
2021-01-05, 20:39
1. Zmienia się terminologia, ale dla lekarzy i psychologów jest oczywiste, która jednostka jest chorobą, a która zaburzeniem. Terminologię zmieniają może po to, żeby było mniej refundacji albo, żeby pacjenci czuli się mniej "chorzy". Nie rozumiem do końca po co tak robią.
2. Ale jest chorobą. "Zaburzenie nastroju" (afektywne) ma wskazywać na rodzaj problemu, na to, że dotyczy właśnie nastroju i obejmuje inne neuroprzekaźniki niż zaburzenia psychotyczne. Tak mi się wydaje.
3. Tak. W pełni się zgadzam.
4. Przecież wciąż Ci piszemy, że czynniki mają duży wpływ. Ale w przypadku chorób zwykle uaktywniają chorobę, czyli tę podatność, która już wcześniej w nas jest, od urodzenia. A nie powodują ją całkowicie.
5. Nie. Psychiatrzy bardzo często zalecają psychoterapię. Wiedzą, co jest chorobą, co zaburzeniem osobowości, co zaburzeniami lękowymi. Sami stosują to rozróżnienie, nie generalizują tak. I właśnie w przypadku CHADu leki zajmują się przyczyną choroby, a nie skutkiem. Terapia ma za zadanie poprawić jakość życia, rozwijać swoje talenty, poradzić z różnymi traumami, zaakceptować chorobę.
1. Oczywiście zgadzam się, że istnieją choroby, sam pisałem kiedyś, że moim zdaniem CHAD jest chorobą. Ale jak widać żyjemy w świecie w którym przestaje nią być, a co za tym idzie rzeczywistość się zmienia. Jest taki nurt psychologia humanistyczna, którego skrajnym „odłamem” jest antypsychiatria, który twierdzi, iż przyczyną „chorób” psychicznych (w szczególności badano schizofrenię) jest rodzina i społeczeństwo. Warto przeczytać „podzielone Ja” Lainga. Skrajnie ruch twierdzi nawet, że „choroby psychiczne” nie istnieją. Oczywiście ja tak nie twierdzę, ale warto spojrzeć na problem „choroby” z drugiej strony, biorąc pod uwagę co ja jako rodzic i jako część społeczeństwa wyrządzam innym. Odrzucanie czynników egzogennych (rodzina, środowisko, społeczeństwo, trauma) na rzecz endogennych (genetycznych i biologiczno-chemicznych) umywa nam ręce i zrzuca z nas odpowiedzialność stawiając osoby chore na zewnątrz, poza nami tym samym wzmacniając dystans.

2. Jest chorobą, moim zdaniem. Zdaniem ICD-10 nie jest. I co jest prawdą? Nic. Niestety nie obejmuje te same neuroprzekaźniki. Zaburzenie nastroju jest „psychozą”, co więcej mogą i zdarza się, że występują urojenia oraz omamy. Różnica pomiędzy CHAD, a schizofrenią jest taka, że w schizofrenii następuję częściowy rozpad osobowości (ego), natomiast w CHAD nie. Różnica pomiędzy borderline, a schizofrenią jest taka, że w borderline ego jest niestabilne, chwiejne (oczywiście to b. duże uproszczenie). W borderline mogą wystąpić elementy psychotyczne. Mi się wydaje tak.

3. Pozwól, że opowiem ci historię. Jesteś lekarzem ortopedą. Ja jestem Ojcem. Gdy dziecko kończy 3 lata przychodzę do Ciebie na wizytę, bo dziecko kuleje. Okazuje się, że dziecko ma prawą nóżkę 5cm dłuższą niż lewą. Kości dziwnie powyginane, dziecko źle się rozwija, nie ufa ludziom, wręcz się ich boi, cierpi i płacze. Co robisz? Chcesz, by nie cierpiało. Dajesz leki przeciwbólowe, przeciwlękowe, przepisujesz rehabilitacje, bo chcesz by było „normalne”. No i odsyłasz z tatą do domu. Niestety problemem nie jest noga. Ja, tata nie zostałem piłkarzem, bo zawsze miałem ciut krótszą prawą nogę. Przez to zostałem ślusarzem ożeniłem się z sąsiadką i tak już jest. Problemem nie jest krótka nóżka, nie jest ojciec, ani nawet nieumiejętność biegania. Prawdziwym problemem jest odmienność, inność, nienormalność. (oczywiście to wszystko metafora).

4. Masz rację. Zgadzam się jest taka teoria. Wiem, że tak mówi nauka. Inaczej – główny nurt. Ale wiemy, że i główny nurt się myli. Może jestem hipokrytą bo leczę się farmakologicznie mimo, że w to nie wierzą. Cóż, tak już mam.

5. Nie wiem jak jest teraz. Może masz rację. Mam stałego, dobrego psychiatrę od ponad 10 lat. Tak on polecił mi psychoterapię. Jeżeli tak jest to wspaniale. 2 dekady temu było jeszcze inaczej.

Pozdrawiam


„Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni.” Jn 10.16

Awatar użytkownika
fusion
Początkujący
Początkujący
Posty: 35
Rejestracja: 3 cze 2021
Wysłał podziękowań: 24 razy
Otrzymał podziękowań: 6 razy
Płeć:

Re: Choroba afektywna dwubiegunowa

Post autor: fusion » 2021-06-07, 22:13

sądzony pisze:
2021-01-01, 18:25
Ja osobiście mam inne zdanie. Moim zdaniem główną przyczyną choroby stanowią czynniki środowiskowe, a głównie rodzinne.
Trochę dlatego, że nie bardzo wierzę genetyce. Na genetykę (w zaburzeniach/chorobach psychicznych)
zwykle zganiamy to czego nie jesteśmy w stanie wyjaśnić.
Oczywiście to moje (i bardzo możliwe, bo wynikające jedynie z autopsji, że błędne) zdanie.
W leczeniu „dwubiegunówki” najbardziej wskazany jest stan lekko podwyższony czyli (nazwałbym go) przedhipomaniakalny.
Twój post jest inspirujący i gratuluję, że udało Ci się wejść na taką drogę, w którym choroba jest oswojona i nie czyni szkód.

Ja dotarłem do momentu, w którym bliska mi osoba diagnozowała mnie w tym kierunku i też obserwowałem pewne oznaki wpadania w taki tryb powiedzmy maniakalny, wiążący się z zaburzeniami snu. Takiej obsesji, zbyt mocnego zaangażowania w daną czynność, więc kto wie, czy mnie ten chad nie dotyczy, bo epizody depresyjne też miałem.
Jednak nie miałem do czynienia ani z alko (praktycznie niepijący) ani z narkotykami, ale kwas walproinowy przez wiele lat brałem z powodów neurologicznych. U mnie ten "cud lek" wpłynął negatywnie na system endokrynologiczny.
Obecnie idę w kierunku diagnostyki, aby potwierdzić lub odrzucić podejrzenie, bo poważni psycholodzy nie zalecają samodiagnozowania tudzież "diagnozowania zdalnego", ale mam wrażenie, że temat jest znacznie głębszy.

Niemniej jednak interesuje mnie, czy w przed lub w trakcie leczenia miałeś poczucie jakichś nierozwiązanych konfliktów lub też chęci bycia "po obu stronach naraz"? (w sensie strony: jasna i ciemna).


"Znać dobrze jakąś rzecz, to znać jej granice. Tylko wypchnięta poza granice wytrzymałości ujawnia swoją prawdziwą naturę."

Awatar użytkownika
sądzony
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 4153
Rejestracja: 20 lut 2020
Lokalizacja: zachodniopomorskie
Wyznanie: Chrześcijanin
Wysłał podziękowań: 485 razy
Otrzymał podziękowań: 629 razy
Płeć:

Re: Choroba afektywna dwubiegunowa

Post autor: sądzony » 2021-06-07, 22:32

fusion pisze:
2021-06-07, 22:13
Niemniej jednak interesuje mnie, czy w przed lub w trakcie leczenia miałeś poczucie jakichś nierozwiązanych konfliktów lub też chęci bycia "po obu stronach naraz"? (w sensie strony: jasna i ciemna).
Przez całe życie miałem poczucie, że sam jestem nierozwiązanym konfliktem, że świat jest konfliktem, Bóg, życie. Nie wierzyłem, że mogę być jak inni. Szczęśliwy, spełniony, że skończę studia, że będę miał pracą, żonę, córkę. Moje życie to jeden wielki krzyż konieczności życia z chęcią śmierci.
Permanentny lęk.

Ambiwalencja uczuć czy ambitendencja jest charakterystyczna dla zdrowych ludzi. Oczywiście u osób z CHAD, który doświadczyli mniej lub bardziej skrajnych wychyleń stanów emocjonalnych i świadomości jak „świat” może wyglądać z dołu czy z góry są bardziej narażeni na jednoczesne odczuwanie uczuć będących na przeciwnych biegunach czy dążeń do dwu sprzecznych rzeczy. I ja oczywiście takich doświadczałem. Obecnie nie pragnę jednak być po żadnej stronie, a może inaczej ja po prostu chcę być, albo inaczej – staram się być.

Nie do końca wiem co masz na myśli pisząc:
„chęci bycia "po obu stronach naraz"? (w sensie strony: jasna i ciemna).”
Będąc w depresji zawsze chciałem umrzeć. Będąc w manii chciałem żyć ile wlezie. Będąc w remisji bałem się kiedy znów zachoruję.
W remisji nigdy nie pragnąłem tych stanów, choć muszę przyznać, że można z nich czerpać, a szczególnie z manii.


„Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni.” Jn 10.16

Awatar użytkownika
fusion
Początkujący
Początkujący
Posty: 35
Rejestracja: 3 cze 2021
Wysłał podziękowań: 24 razy
Otrzymał podziękowań: 6 razy
Płeć:

Re: Choroba afektywna dwubiegunowa

Post autor: fusion » 2021-06-07, 22:38

sądzony pisze:
2021-01-03, 17:03
Moim zdaniem przyczyną jest brak miłości.
Mam bardzo podobne odczucia!
Wydaje mi się, że człowiek w różnych etapach swojego życia potrzebuje różnych dawek miłości.
Czasem będzie potrzebne więcej, czasem mniej.
Miłości do samego siebie (zdrowszej formy, nie egoizmy), dawania i brania miłości innym.

Zauważyłem, że u mnie epizody maniakalne (jeśli tak to można ująć) były w dużej mierze oparte o wibrację dumy (pychy), wcześniej złości (ale to opanowałem). To oznacza niejako separację od ludzi i jednoczenia się z nimi. Ale też z drugiej strony z odczucia inności czy też zdania sobie sprawę z tego, że czasem pewne przemyślenia nie są w odpowiedni sposób rozumiane przez innych. Jakby nie byli na podobnym poziomie percepcji. Z tego względu czasem dostawałem (w sumie i dostaję - jak popatrzeć na forum teraz) teksty, że "za dużo komplikuję". Tak miałem gdy byłem pod działaniem stabilizatora (kwas walproinowy) i bez.

Wibracja dumy/pychy to z kolei "zapychacz dziur" odnośnie niskiej pewności siebie i lęków, z którymi przez prawie całe życie żyłem. I tutaj wychowanie też się dołożyło, bo rodzice starali się wychowywać najlepiej, ale ... nie mogę powiedzieć, żeby to wychowanie było stabilnie emocjonalnie. Po dłuższym czasie odkryłem, że tej głębszej miłości było zbyt mało, więcej było wpływania na poczucie winy/obowiązku i wstydu lub lęku, który wynikał z w/w rzeczy. Było to szczególnie widoczne, jak obserwowałem związek rodziców swojej kobiety i porównałem do związku swoich rodziców.
U mnie to było przeplatanie raz jasnymi raz ciemnymi sytuacjami, ale jakby więcej było ciemniejszej energii.
Obraz miłości był przez to wypaczony.
A byłoby lepiej, gdyby tej miłości było więcej. Choć być może nie byłbym przez to świadomy i nie dawał tego świadectwa tutaj.

Być może to były nierozwiązane problemy rodziców, być może trudniejsze warunki, które np. powinienem umiejętnie sam pokonywać, a nadopiekuńczość lub własny strach/lenistwo nie umożliwił mi "wyprostowania" tego. Zresztą wtedy nie było tak wiedzy "pod ręką" jak jest obecnie, na początku człowiek nie zdaje sobie sprawę z wagi problemów. Nie wie gdzie iść. Nie umie rozpoznawać "informacji zwrotnej".

Wnioski jednak takie, że im więcej miłości w życiu, tym ono wydaje się bardziej zbalansowane, radosne.
Im mniej miłości - tym więcej dążenia do stanów nierównowagi, obsesji...itd

Dodano po 12 minutach 16 sekundach:
sądzony pisze:
2021-06-07, 22:32
Przez całe życie miałem poczucie, że sam jestem nierozwiązanym konfliktem, że świat jest konfliktem, Bóg, życie. Nie wierzyłem, że mogę być jak inni. Szczęśliwy, spełniony, że skończę studia, że będę miał pracą, żonę, córkę. Moje życie to jeden wielki krzyż konieczności życia z chęcią śmierci.
Permanentny lęk.
Miałem podobne odczucia, trudno mi zresztą sobie wyobrazić życie jak inni, choć na jakimś poziomie chciałbym być w tym zakresie "normalny".
Jakby odmienność i "konfliktowość z typowością" była wpisana w manifest życia z jednoczesną iskrą, że chciałbym "umieć być normalny".
Być może wytykanie przez innych tej odmienności przyczyniło się do takiego postrzegania.
Tyle, że u mnie nie było chęci śmierci. Tj. były jednostkowe momenty, gdy się kłóciłem ze swoją kobietą i wpadłem przez to w tak skrajny konflikt, że nie miałem pojęcia, że jest on rozwiązywalny - ale było to opanowane. Być może przez lęk właśnie.
sądzony pisze:
2021-06-07, 22:32
Nie do końca wiem co masz na myśli pisząc:
„chęci bycia "po obu stronach naraz"? (w sensie strony: jasna i ciemna).”
Strona jasna - przestrzeganie zasad, bycie bliżej Boga, bycie dobrym, traktowanie swojego ciała jak światyni (w sensie dbanie o nie), kochanie innych. Akceptacja siebie i świata takim, jakim jest.

Strona ciemna - naginanie zasad, nie dbanie o swoje ciało, pożądliwość/pragnienie/zazdrość, chęć korzystania z technik, które są bliżej ciemnej strony (manipulacja, perswazja), byleby uzyskać pożądany rezultat. Podatność na niskie uczucia lękowe/poczucie winy/wstyd.

Przykład: chce się coś osiągnąć. Coś stworzyć. Cel czy idea szczytna (jasna, w sensie służąca innym, mniej egoistyczna). Jednak wykonanie ciemne: pracoholizm, obsesja, zdenerwowanie, złość, pogarda jeśli ktoś chce przerwać to co się robi.
W tym przypadku chce się być po obu stronach (osiągnąć coś jasnego, ale akceptuje się ciemne metody, które człowieka lub innych - niszczą).


"Znać dobrze jakąś rzecz, to znać jej granice. Tylko wypchnięta poza granice wytrzymałości ujawnia swoją prawdziwą naturę."

ODPOWIEDZ