Pokusy - jak sobie z nimi radzić?

Felietony napisane przez Czernina. Naczelnego Redaktora.
Awatar użytkownika
ciasteczkowy_potfur
Aktywny komentator
Aktywny komentator
Posty: 798
Rejestracja: 16 paź 2016
Wyznanie: Rodzimowierca
Wysłał podziękowań: 6 razy
Otrzymał podziękowań: 22 razy

Re: Pokusy - jak sobie z nimi radzić?

Post autor: ciasteczkowy_potfur » 2016-11-05, 21:50

Po angielsku jest identycznie jak po polsku - "and lead us not into temptation".

Awatar użytkownika
ciasteczkowy_potfur
Aktywny komentator
Aktywny komentator
Posty: 798
Rejestracja: 16 paź 2016
Wyznanie: Rodzimowierca
Wysłał podziękowań: 6 razy
Otrzymał podziękowań: 22 razy

Re: Pokusy - jak sobie z nimi radzić?

Post autor: ciasteczkowy_potfur » 2016-11-06, 15:49

Odniosę się jeszcze do postu początkowego. Autor nazywa panie występujące w filmach porno (nie jestem w stanie nazwać ich "aktorkami", wybaczcie), "nieszczęsnymi". Z jednej strony - poszły w bardzo złą stronę. Z drugiej - nikt ich nie zmuszał.

Żyjemy w takim paskudnym okresie, że panie owe są czyms w rodzaju gwiazd. One są nierzadko lepiej znane niż niejeden piosenkarz czy aktor, nawet wątpliwego talentu, ale zawsze (wolę kiepskich aktorów czy muzyków, którzy jednak starają sie czymś artystycznym zabłysnąć, zamiast świecić czymś innym)... Nawet ja niektóre kojarzę, a żeby było śmieszniej - nie oglądam takich filmów. One w tej chwili sa nazywane "gwiazdami", ogólne pianie z zachwytu nad urodą i jak to panowie o takich kobietach marzą. Mimo, że w internecie pełno jest zestawień ich zdjęć w makijażu i bez. A, no i współczuję tym panom marzeń, nie wiem, czy chciałabym mieć partnera, który się sprzedaje (podobno mężczyźni myślą bardziej logicznie niż kobiety, ale jakos nie widzę logiki w zachowaniu "chciałbym mieć dziewczynę jak ta aktorka porno" a za chwilę "dziewczyna miala aż dwóch partnerów w łóżku? Puszczalska!") :D

Awatar użytkownika
wybrana

Re: Pokusy - jak sobie z nimi radzić?

Post autor: wybrana » 2016-11-12, 17:52

I. PRZECIWNIK PLANÓW, JAKIE BÓG MA W STOSUNKU DO LUDZKOŚCI

1. Stary Testament mówi o szatanie bardzo rzadko i w sposób, który troszcząc się jak najbardziej o zachowanie transcendencji Boga, unika sta­rannie tego wszystkiego, co mogłoby skłonić Izraelitę do dualizmu, który go zawsze tak bardzo pociągał. Szatan ukazuje się więc nie tyle może jako prze­ciwnik w sensie ścisłym, ile raczej jako jeden z aniołów dworu Jahwe. Przy trybunale niebieskim spełnia on funkcję przypominającą urząd publicznego oskarżyciela, którego zadanie polega na pilnowaniu, żeby przestrzegano na ziemi sprawiedliwości i szanowano prawa Boże. Lecz pod pokrywką tego pozornego służenia Bogu dostrzega się już w Job l-3 wrogie zamiary, jeżeli nie wobec Boga samego, to przynajmniej wobec człowieka i wobec sprawie­dliwości Bożej: nie wierzy on w bezinteresowną miłość (Job l, 9); nie będąc wprost ?kusicielem", spodziewa się jednak tego, że Job upadnie, skrycie więc pragnie tego upadku, i wyczuwa się, że byłby z tego upadku bardzo zadowo­lony. Według Zch 3, 1-5 oskarżyciel zachowuje się wyraźnie jak prawdziwy przeciwnik planów, jakie Bóg ma względem Izraela: aby Izrael mógł być zbawiony, anioł Jahwe ma zmusić szatana do milczenia w imię samego Boga: Imperet tibi Dominus! (Niech ci rozkaże Pan!, por. Jud 9: Wlg.).

2. Otóż czytelnik Biblii wie już skądinąd, że owa istota tajemnicza odgrywała bardzo zasadniczą rolę od samych początków istnienia człowieka. Księga Rodzaju mówi tylko o wężu. Będąc stworzeniem Bożym jak wszystkie inne (Rdz 3, 1), wąż ten jest jednak obdarzony wiedzą i zdolnościami, które przewyższają możliwości człowieka. Przede wszystkim jednak jest on przedstawianny, od pierwszego ukazania się na scenie, jako nieprzyjaciel natury ludzkiej, zazdroszczący człowiekowi jego szczęścia (por. Mdr 2, 24). Osiąga za-mierzony cel posługując się bronią, którą zawsze dysponuje i którą jest podstęp połączony z kłamstwem: ?najbardziej przebiegły ze wszystkich zwierząt polnych" (Rdz 3, i), ?zwodzicie!" (Rdz 3, 13; Rz 7, 11; Ap 12, 9; 20, 8 nn), "mężobójca i kłamca od samego początku" (J 8, 44). Wężowi temu Księga Mądrości nadaje jego właściwe imię: jest to diabeł (2, 24).



II. PRZECIWNIK CHRYSTUSA

Lecz od pierwszej chwili swoich dziejów pokonana ludzkość przewiduje, iż pewnego dnia zatriumfuje ona nad swoim przeciwnikiem (Rdz 3, 15). Zwycięstwo człowieka nad szatanem ? oto cel samego przyjścia Chrystusa, pojawiającego się po to, ?aby pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła" (Hbr 2, 14), ?aby zniweczyć jego dzieła" (l J 3, 8), lub jeszcze inaczej mówiąc: aby na miejsce królestwa szatana wprowadzić Królestwo swego Ojca (l Kor 15, 24-28; Koi l, 13 n). Ewangelie przedstawiają więc życie Je­zusa jako walkę z szatanem. Zmaganie zaczyna się od sceny kuszenia, kiedy to po raz pierwszy od czasów raju "człowiek, przedstawiciel całej ludzko-ści, ?syn Adama" (Łk 3, 38), znajduje się twarzą w twarz z diabłem. Wyrazem tej walki jest również uzdrawianie opętanych (por. demony), będące równocześnie dowodem, że ?Królestwo Boże już przyszło" (Mk 3, 22 nn. paral.), a królestwo szatana skończyło się (por. Łk 10, 17-20). Dowodem tego są nawet uleczenia zwykłych chorych (por. Dz 10, 38). Dokonuje się owo zmaganie także ? choć nie tak wyraźnie ? w opozycyjnej postawie Chrystusa wobec niewiernych żydów, tych prawdziwych ?synów diabła" (J 8, 44; por. Mt 13, 38), tego ?pokolenia żmijowego" (Mt 3, 7 nn; 12, 34; 23, 33). Postać paroksyzmu przybiera ta walka w godzinie męki. Łukasz z całą świadomością ukazuje pewne związki pomiędzy męką a kuszeniem (Łk 4, 13; 22, 53), a Jan przedstawia rolę, jaką szatan odegrał (J 13, 2. 27), jedynie po to, by przedstawić jego ostateczną klęskę. Szatan zdaje się prowadzić pewną grę, ale w rzeczywistości ?nie ma on nad Chrystusem żadnej władzy": wszystko jest dziełem miłości i posłu­szeństwa Syna (J 14, 30; por. "odkupienie). W chwili zaś, kiedy jest najbar­dziej pewny swego zwycięstwa, ?książę tego świata" zostaje ?strącony na zie­mię" (J 12, 31; por. 16, 11; Ap 12, 9-13); władza nad światem, którą szatan odważał się kiedyś proponować Jezusowi (Łk 4, 6), należy teraz do Chrystusa umarłego i uchwalebnionego (Mt 28, 18; por. Flp 2, 9).



III. PRZECIWNIK CHRZEŚCIJAN

Chociaż zmartwychwstanie Chrystusa przypieczętowuje klęskę szatana, to jednak walka zostanie zakończona, jak oświadcza Paweł, dopiero przy ostat­nim akcie ?historii zbawienia", w ?dzień Pana", kiedy to Jezus ?przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelkie królestwo oraz wszelką zwierzchność, władzę i moc? Jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć aby Bóg był wszystkim we wszystkich" (l Kor 15, 24-28).

Podobnie jak Chrystus, tak i chrześcijanin również natknie się na opór owego przeciwnika. To on utrudnia Pawłowi udanie się do Tesaloniki (l Tes 2, 18), a ?oścień w jego ciele", przeszkadzający mu tak bardzo w apostolacie, jest ?wysłannikiem szatana"^ (2 Kor 12, 7-10). Już Ewangelie utożsamiają go z nieprzyjacielem, który zasiewa kąkol na polu ojca rodziny (Mt 13, 39) lub wykrada z serc ludzkich ziarno słowa Bożego, ?lękając się, żeby nie uwierzyli i nie byli zbawieni" (Mk 4, 15 paral.). Piotr ze swej strony przedstawia go jako wygłodzonego lwa, który krąży bez przerwy wokół wiernych, szukając kogo by pożarł (l P 5, 8). Podobnie jak w raju, odgrywa on rolę przede wszystkim kusiciela, starającego się doprowadzić ludzi do grzechu (l Tes 3, 5; l Kor 7, 5) i przeciwstawić ich w ten sposób samemu Bogu (Dz 5, 3). Co więcej, za uosobieniem tej potęgi, zwanej grzechem, Paweł zdaje się widzieć działalność szatana, ojca grzechu (por. Rz 5, 12 z Mdr 2, 24; Rz 7, 7 z Rdz 3, 13). Wreszcie jeśli prawdą jest to, że Antychryst rozpoczął już swoją dzia­łalność na ziemi, to za jego zgubnym działaniem kryje się potęga szatana (2 Tes 2, 7 nn).

Tak więc chrześcijanin powinien dokonać wyboru ? i to jest tragedia jego prze­znaczenia ? pomiędzy Bogiem a szatanem, pomiędzy Chrystusem a Belialem (2 Kor 6, 14), pomiędzy Złym a Prawdą (l J 5, 18 n). W dniu ostatecznym sta­nie on na zawsze przy jednym lub przy drugim.

Jako duch groźny wskutek stosowania ?podstępu", ?zasadzek", ?oszustw", ?krętactw" (2 Kor 2, 11; Ef 6, 11; l Tym 3, 7; 6, 9?), lubiący ?przybierać postać anioła światłości" (2 Kor 11, 14), szatan jest jednak nieprzyjacielem już pokonanym. Zjednoczony z Chrystusem przez wiarę (Ef 6, 10) i modlit­wę (Mt 6, 13; 26, 41 paral.) ? która jest zresztą wspierana modlitwą Jezusa (Łk 22, 32; por. Rz 8, 34; Hbr 7, 25)-chrześcijanin jest już pewien swojego zwycięstwa: ten tylko będzie pokonany, kto sam zgodzi się na klęskę (Jk 4, 7; Ef 4, 27).

U kresu objawienia Apokalipsa, poczynając od rozdziału dwunastego, przedstawia jakby syntezę nauczania biblijnego o owym przeciwniku, z któ­rym ludzkość cała musi prowadzić walkę od początku (12, 9) aż do samego końca historii zbawienia. Bezsilny wobec Niewiasty i Jej Potomka (12, 5 n), szatan zwraca się przeciwko reszcie Jej potomstwa (12, 17). Lecz pozorny triumf, który mu zapewniają prerogatywy Antychrysta (13-17), przemieni się jednak w ostateczne zwycięstwo Baranka i Kościoła, jego Oblubienicy (18-22): razem z Bestią i fałszywym prorokiem, razem ze śmiercią i Hadesem, razem ze wszystkimi ludźmi, którzy ulegli jego podstępowi, szatan bę­dzie ?wrzucony do jeziora ognia i siarki, co oznacza śmierć powtórną" (Ap 20, 10. 14 n).
http://egzorcyzmy.katolik.pl/diabel-i-s ... e-swietym/
[Podajemy albo link (jak wstawiłem to powyżej) , albo podajemy skąd zaczerpnęliśmy tekst wklejany na forum - Dezerter]

Awatar użytkownika
Benjamin

Re: Pokusy - jak sobie z nimi radzić?

Post autor: Benjamin » 2016-11-13, 07:45

Wydaje sie oczywistoscia, ze szatan dziala i usiluje nas oderwac od Boga.
Ale nikt z nas nie musi pozosytac biernym wobec niego - Pana Jezusa tez kusil, Pan Jezus mu sie przeciwstawil.
To wedlug mnie przesadza sprawe - szatan kusi, lecz od kazdego z nas zalezy osobiscie, czy ulegniemy pokusie.

Awatar użytkownika
Dezerter
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 5728
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Wysłał podziękowań: 616 razy
Otrzymał podziękowań: 398 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Pokusy - jak sobie z nimi radzić?

Post autor: Dezerter » 2016-11-13, 18:46

Prawdę piszesz - ale ważne jest też byśmy mieli świadomość, że samo pojawienie się pokusy w naszych myślach nie skutkuje jeszcze grzechem. Go popełniamy dopiero gdy ulegniemy pokusie, czyli gdy będzie nasz akt woli, lub przynajmniej ocena rozumowa. Pojawienie się samej emocji nie jest złe samo w sobie - ważne co my z tą emocją zrobimy
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie

Awatar użytkownika
wybrana

Re: Pokusy - jak sobie z nimi radzić?

Post autor: wybrana » 2016-11-14, 11:42

Nieznajomość zła może być niezawiniona lub zawiniona. I tak np. ktoś w dzieciństwie dopuścił się licznych złych czynów nie zdając sobie sprawy, że są one czymś niewłaściwym. Człowiek taki nie popełnił grzechu, ponieważ polega on na świadomym zaangażowaniu się w to, co zostało wewnętrznie rozpoznane jako zło. Grzechu dopuszcza się tylko ten, kto przed i w czasie popełniania złego czynu wyraźnie wie, że robi coś niewłaściwego. Zdarza się jednak, że ktoś świadomie nie chce wiedzieć, co jest złem, aby nie odczuwać wyrzutów sumienia. Ktoś np. mówi sobie: ?Lepiej nie wiedzieć, co jest grzechem, bo kto działa w nieświadomości, ten nie grzeszy?. Człowiek taki unika więc rachunków sumienia, zastanawiania się nad sobą, nie czyta książek zmuszających do przemyślenia życia, nie rozważa Pisma św.Takie celowe dążenie do nieuświadamiania sobie zła swych czynów nie uwalnia człowieka od winy. Trudno usprawiedliwić człowieka, który chcąc pobić kolegę upija się, aby ? wskutek częściowo zaburzonej świadomości ? łatwiej zdecydować się .
Grzeszy tylko ten, kto przed i w czasie popełniania złych czynów ma świadomość powodowania zła i się z tym wewnętrznie zgadza. Jeśli natomiast ktoś uświadomił sobie zło dopiero po dokonaniu złych czynów, jego zrozumienie zła nie ma żadnego wpływu na stopień winy, nawet jeśli odczuwa wielki niepokój wewnętrzny i silne wyrzuty sumienia, I tak nie ma grzechu człowiek odczuwający silne udręczenie wewnętrzne z powodu swoich czynów popełnionych w dzieciństwie, których zła nie rozumiał. Nie popełnia grzechu osoba, która dopiero po jakimś czasie uświadomiła sobie, że skrzywdziła koleżankę. Przeżycie silnych wyrzutów sumienia nie zawsze jest wskaźnikiem wielkiej winy, np. ktoś odczuwa wielki niepokój wewnętrzny, ponieważ zupełnie niechcący przejechał człowieka, albo też ktoś zadręcza się, bo powiedział matce - bez zastanowienia się - jakieś przykre słowo. Zrozumienie swoich, nawet nieświadomie popełnionych w przeszłości, błędów może być bardzo pożyteczne dla kształtowania przyszłego życia, gdyż właśnie na błędach się uczymy. Rozważanie naszych przeszłych złych czynów popełnionych świadomie powinno nas doprowadzić do żalu, przepraszania Boga i naprawiania spowodowanego zła. Kto z miłości żałuje za swoje grzechy, ten doznaje ich odpuszczenia.
Popełnione, nawet nieświadomie, zło rodzi nieraz wyrzuty sumienia, poczucie wstydu i niezadowolenia z siebie. Aby zmniejszyć te przykre przeżycia, trzeba przede wszystkim starać się zmienić swoje życie w przyszłości i podjąć się działania wynagradzającego, np. okazywać pomoc nieumyślnie skrzywdzonym osobom, modlić się za nie itp. Jeśli moje złe czyny byty zawinione, dla uzyskania spokoju wewnętrznego ? oprócz wynagrodzenia ? potrzebny jest szczery żal i szukanie przebaczenia w sakramencie pojednania. Św. Paweł może nam posłużyć za przykład postawy wynagradzającej. Kiedy bowiem zrozumiał, jak bardzo krzywdził prześladowanych przez siebie chrześcijan i jak znieważał przez to Chrystusa, zmienił życie, zaczął żałować za grzechy i służyć Zbawicielowi, pozyskując dla Niego nowych uczniów. Swoją gorliwą pracą apostolską św. Paweł wynagradzał Bogu i ludziom za spowodowane przez siebie zło, co też przyczyniło się do wzrostu jego świętości.

Awatar użytkownika
Dezerter
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 5728
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Wysłał podziękowań: 616 razy
Otrzymał podziękowań: 398 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Pokusy - jak sobie z nimi radzić?

Post autor: Dezerter » 2016-11-14, 19:59

Dziękuję Ci za ciekawą analizę, która przyznam pogłębiła moje zrozumienie grzechu - szczególnie tego nieświadomego. Sprawiedliwym i potrzebnym a nawet zaprawdę dobrym i sprawiedliwym,słusznym i zbawiennym jest zadośćuczynić za nawet te nieświadome i niezawinione, czyny i słowa, które jednak wyrządziły jakieś zło.
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie

Awatar użytkownika
Pod prąd

Re: Pokusy - jak sobie z nimi radzić?

Post autor: Pod prąd » 2019-02-06, 17:54

Należy być szczerym wobec siebie, szczególnie gdy nas nikt nie widzi. Oczywiście Bóg, zmartwychwstały Jezus czy aniołowie z niebios widzą nasze czyny w skrytości. Jak zatem sobie z pokusami radzić ? O tym napiszę innym razem.

Awatar użytkownika
Pod prąd

Re: Pokusy - jak sobie z nimi radzić?

Post autor: Pod prąd » 2019-02-08, 13:26

Podstawą jest środowisko w jakim się obracamy. Przebywając z osobami palącymi, upijającymi się, używającymi wulgaryzmów, żyjącymi niemoralnie , oglądającymi pornografię, nakłaniającymi do kradzieży czy hazardu, trudno będzie opierać się takiej czy innej pokusie. W 1 Kor 15:33 jest napisana przestroga. Można sobie zajrzeć :-?

Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 3884
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 687 razy
Otrzymał podziękowań: 523 razy
Płeć:

Re: Pokusy - jak sobie z nimi radzić?

Post autor: Magnolia » 2019-02-08, 15:30

Pod prąd pisze:
2019-02-08, 13:26
Podstawą jest środowisko w jakim się obracamy. Przebywając z osobami palącymi, upijającymi się, używającymi wulgaryzmów, żyjącymi niemoralnie , oglądającymi pornografię, nakłaniającymi do kradzieży czy hazardu, trudno będzie opierać się takiej czy innej pokusie. W 1 Kor 15:33 jest napisana przestroga. Można sobie zajrzeć :-?
Pod prąd, wiele osób czyta posty na komórkach, podanie konkretnego cytatu ułatwi im zrozumienie Twojej myśli, lub po prostu przeczytanie Słowa Bożego.

Cytuję : 1 Kor 15,33
Nie łudźcie się! "Wskutek złych rozmów psują się dobre obyczaje.

Także jestem zdania, że to czym się "karmimy" ma wpływ na nas.
Jeśli po nocach oglądam horrory, to zapewne będę miewać koszmary. Jak oglądam filmy z dużą ilością scen rozbieranych, to zapewne pojawią się fantazje senne. Jak moimi ulubionymi będą programy kulinarne, to moja chęć jedzenia może się zwiększyć (chciwość, nieumiarkowanie). Podobnie jak oglądam filmiki na Yt z reklamą kosmetyków i czuję że "musze to mieć", to juz wiem, że czerwona lampka chciwości się mi oświeciła... Bo czy na pewno tego potrzebuję?!
Wbrew pozorom to są zależności, złe towarzystwo, filmy które nas toksykują, a nie "karmią".
Pomocne w walce z pokusami jest najpierw się postarać by nie miały "pożywki", czyli świadomie wybierać dobro, odrzucając to co szkodzi (ciału i duszy)
No i nie ma lepszego pokarmu niż Słowo Boże, bo Ono prawdziwie nas karmi! :-bd
Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia...Flp 4, 13

Awatar użytkownika
ToTylkoJa
Aktywny komentator
Aktywny komentator
Posty: 712
Rejestracja: 2 sty 2019
Wysłał podziękowań: 4 razy
Otrzymał podziękowań: 95 razy
Płeć:

Re: Pokusy - jak sobie z nimi radzić?

Post autor: ToTylkoJa » 2019-02-08, 16:25

Mam takie szybkie pytanie, co do postu magnolii.
Jeśli kupiłam sobie książki, które już czytałam (więc właściwie nie są mi potrzebne), a które kupiłam tylko dlatego, że chce mieć kolekcję, choć mam tyle książek, że do przyszłego roku ich pewnie nie przeczytam. Czy powinnam traktować to jako chciwość, jako coś złego?

Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 3884
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 687 razy
Otrzymał podziękowań: 523 razy
Płeć:

Re: Pokusy - jak sobie z nimi radzić?

Post autor: Magnolia » 2019-02-08, 17:58

Chyba sensowne byłoby kupować tyle ile jesteś w stanie przeczytać. Czyli rozsądnie.
Ale ja sama kupuje ksiazki „przy okazji” a potem długo nic bo czytam co kupiłam. Mój post miał zwrócić uwagę hak chciwość noże się przejawiać by na to u siebie zwrócić uwagę. Ale rozstrzygnięcie musi każdy przeprowadzić w swoim sumieniu.

Ja na pewno muszę uważać przy kupowaniu kosmetyków. Czasem chodzę do drogerii tylko patrzeć i wyjść z pustymi rękami. Taka szkoła silnej woli i charakteru. Drobne ćwiczenie a pomaga w całej walce z pokusami. 😉
Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia...Flp 4, 13

Awatar użytkownika
Pod prąd

Re: Pokusy - jak sobie z nimi radzić?

Post autor: Pod prąd » 2019-02-09, 08:18

ToTylkoJa pisze:
2019-02-08, 16:25
Mam takie szybkie pytanie, co do postu magnolii.
Jeśli kupiłam sobie książki, które już czytałam (więc właściwie nie są mi potrzebne), a które kupiłam tylko dlatego, że chce mieć kolekcję, choć mam tyle książek, że do przyszłego roku ich pewnie nie przeczytam. Czy powinnam traktować to jako chciwość, jako coś złego?

Przepraszam że wchodzę w dyskusję. Jeżeli sprawia nam przyjemność zakup książek ponieważ lubimy czytać, nie traktowałbym tego jako chciwość.

Awatar użytkownika
konik

Re: Pokusy - jak sobie z nimi radzić?

Post autor: konik » 2019-02-09, 09:11

To zalezy od sytuacji. Ale raczej nie bylaby to chciwosc ( w najczestszym przypadku ) ale jakies nieumiarkowanie, uzaleznienie itp.

Awatar użytkownika
Dezerter
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 5728
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Wysłał podziękowań: 616 razy
Otrzymał podziękowań: 398 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Pokusy - jak sobie z nimi radzić?

Post autor: Dezerter » 2019-02-11, 14:26

ToTylkoJa pisze:
2019-02-08, 16:25
Mam takie szybkie pytanie, co do postu magnolii.
Jeśli kupiłam sobie książki, które już czytałam (więc właściwie nie są mi potrzebne), a które kupiłam tylko dlatego, że chce mieć kolekcję, choć mam tyle książek, że do przyszłego roku ich pewnie nie przeczytam. Czy powinnam traktować to jako chciwość, jako coś złego?
Ja tu nic złego nie widzę, ale taka ogólna rada - skupiaj się na tym co dobre a nie a tym co złe . Człowiek ma bardzo mało podzielną uwagę, jeśli skupisz się na grzechu i złu, to przysłoni ci ono prawie wszystko a zgodnie z tym, co powiedziano powyżej
Cytuję : 1 Kor 15,33
Nie łudźcie się! "Wskutek złych rozmów psują się dobre obyczaje.

Także jestem zdania, że to czym się "karmimy" ma wpływ na nas.
Przykład nie chcę zdradzić żony - więc ... wyszukuje w myślach wszystkie potencjalne kandydatki do zdrady i ciągle myślę o nich i o zdradzie, o tym brudnym i wyuzdanym, grzesznym seksie... domyślasz się jak to się może skończyć :-o :ymblushing:
Przykład prawidłowy
Nie chcę zdradzić żony - więc nie myślę o żadnych innych kobietach, unikam myśli o grzechu a skupiam się na miłości do zony, na tym jak mi z nią cudownie gdy jesteśmy razem na tym jak ja uszczęśliwić i sprawić przyjemność - wówczas zło, grzech i zdrada w ogóle znika z mego pola myślenia i nie ma problemu.
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie

Zapraszamy na bloga Pani Zofii https://zchrystusem.pl/wedruj
ODPOWIEDZ