Koszmar skrupułów

Awatar użytkownika
Menteron
Początkujący
Początkujący
Posty: 46
Rejestracja: 4 mar 2018
Wysłał podziękowań: 8 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć:

Re: Koszmar skrupułów

Post autor: Menteron » 2018-07-04, 19:15

Magnolia pisze:
2018-07-04, 17:20
Ale przecież jak nie masz więcej grzechów do wyznawania to czemu ma trwać dłużej?
Właśnie chodzi o to ze 4 min to dużo. Zazdroszczę ludziom którzy spowiadają sie 1,2 min


"W Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki"

Tagi tematu:

Awatar użytkownika
Magnolia

Re: Koszmar skrupułów

Post autor: Magnolia » 2018-07-04, 19:20

Ale prawdę mówiąc nie rozumiem czego tu zazdrościć?!
Nie rozumiem dlaczego czas spędzony przy konfesjonale ma o czymkolwiek świadczyć?

Nigdy nie mierzyłam czasu przy spowiedzi, bo to nieistotne. Kompletnie.
Istotą jest wyznanie grzechów, żal za nie, wysłuchanie nauki księdza, wyjaśnienie wątpliwości i przyjęcie pokuty, rozgrzeszenia i podjęcie postanowienia poprawy, zadośćuczynienia.

Chyba coś jest nie tak, jesli ktoś wtedy patrzy na zegarek...
gdzieś gubi się istota i sens.



Awatar użytkownika
Menteron
Początkujący
Początkujący
Posty: 46
Rejestracja: 4 mar 2018
Wysłał podziękowań: 8 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć:

Re: Koszmar skrupułów

Post autor: Menteron » 2018-07-04, 19:35

Magnolia pisze:
2018-07-04, 19:20
Ale prawdę mówiąc nie rozumiem czego tu zazdrościć?!
Nie rozumiem dlaczego czas spędzony przy konfesjonale ma o czymkolwiek świadczyć?

Nigdy nie mierzyłam czasu przy spowiedzi, bo to nieistotne. Kompletnie.
Istotą jest wyznanie grzechów, żal za nie, wysłuchanie nauki księdza, wyjaśnienie wątpliwości i przyjęcie pokuty, rozgrzeszenia i podjęcie postanowienia poprawy, zadośćuczynienia.

Chyba coś jest nie tak, jesli ktoś wtedy patrzy na zegarek...
gdzieś gubi się istota i sens.
Racja, ale mój czas podczas spowiedzi to głównie wyznawanie grzechów, również tych które pochodzą ze skrupulanctwa


"W Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki"

Awatar użytkownika
Menteron
Początkujący
Początkujący
Posty: 46
Rejestracja: 4 mar 2018
Wysłał podziękowań: 8 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć:

Re: Koszmar skrupułów

Post autor: Menteron » 2018-07-04, 20:13

Dobra, nareszcie coś do mnie dotarło.
Koniec z grzebaniem w przeszłości. Będę się spowiadal tylko z grzechów obecnych i tych których jestem 100% przekonany ze nie wyznalem.
Nawet jeśli coś zapomniałem to mam dowód w postaci karteczki :). Skoro pisałem to również wyznalem.Nawet jeśli te karteczki spalone.
Ostatnio zmieniony 2018-07-04, 20:14 przez Menteron, łącznie zmieniany 1 raz.


"W Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki"

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 8962
Rejestracja: 1 cze 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 920 razy
Otrzymał podziękowań: 2693 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Koszmar skrupułów

Post autor: Marek_Piotrowski » 2018-07-04, 20:14

Menteron pisze:
2018-07-04, 19:15
Magnolia pisze:
2018-07-04, 17:20
Ale przecież jak nie masz więcej grzechów do wyznawania to czemu ma trwać dłużej?
Właśnie chodzi o to ze 4 min to dużo. Zazdroszczę ludziom którzy spowiadają sie 1,2 min
Chyba odwrotnie? Oni Tobie powinni zazdrościć?



Awatar użytkownika
albertquasimodo
Przybysz
Przybysz
Posty: 22
Rejestracja: 8 lip 2018
Wysłał podziękowań: 1 raz
Otrzymał podziękowań: 5 razy
Płeć:

Re: Koszmar skrupułów

Post autor: albertquasimodo » 2018-07-08, 12:00

Uważam,że bez dobrego psychoterapeuty nie uporasz się z problemem.Tyle. :-q



Awatar użytkownika
Menteron
Początkujący
Początkujący
Posty: 46
Rejestracja: 4 mar 2018
Wysłał podziękowań: 8 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć:

Re: Koszmar skrupułów

Post autor: Menteron » 2018-07-29, 23:05

Ostatnio przypominały mi się grzech z ostatnich spowiedzi, ale postanowiłem że ich nie wy znam bo wiem ze spisywalem na kartce i potem wykreslalem. Zaufam sobie bo tylko tak mogę to powstrzymać.
PS. Można prosić o link do filmiku ( o ile istnieje ) o.Szustaka na temat skrupułów lub podobnych rzeczy?


"W Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki"

Awatar użytkownika
Magnolia

Re: Koszmar skrupułów

Post autor: Magnolia » 2018-07-30, 08:20

Sąsiedni wątek, strona 4 i 5 - rekolekcje dwóch kapłanów o spowiedzi:
viewtopic.php?f=75&t=877&start=45



Awatar użytkownika
Magnolia

Re: Koszmar skrupułów

Post autor: Magnolia » 2019-02-16, 09:20

Znalazłam kilka filmów w temacie skrupułów:








Mam nadzieję że te filmy i wypowiedzi pomogą zrozumieć problem i poradzić sobie ze skrupułami.
Ostatnio zmieniony 2020-12-29, 17:48 przez Dezerter, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Magnolia

Re: Koszmar skrupułów

Post autor: Magnolia » 2019-06-12, 16:25




Awatar użytkownika
Niezapominajka
Gawędziarz
Gawędziarz
Posty: 467
Rejestracja: 28 wrz 2019
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 147 razy
Otrzymał podziękowań: 133 razy
Płeć:

Re: Szansa na zbawienie

Post autor: Niezapominajka » 2019-09-28, 14:35

Witam. Nie chcę zaczynac nowego watku o podobnej tematyce, trafilam tutaj przypadkiem, bardzo chcialabym prosic o rady.
Mam 24 lata i pół roku temu przezyłam nawrócenie. Siostra będąc na mszy o uzdrowienie opowiadala jak pewna kobieta krzyczala i nagle.. moje serce ze strachu sie poruszylo. W kolejnym dniu poszlam do spowiedzi, zaczelam sie modlic, codziennie, czytac Pismo Święte, prosić Boga o łaski.Bardzo mocno przezylam rekolekcje Wielkanocne. Zaczeły się mysli bluzniercze; skrupuły, po prostu wszystko, wpadłam w dołek. Zaczęłam czytać o dobrej spowiedzi, o swiętokradztwie i nagle - strach, ze dopuściłam się tego w przeszłosci. Z racji, iz przez lata trwalam w grzechu nieczystym (onanizm), zaczelam sie powaznie zastanawiac czy ja tego kiedys nie zatailam. Wiadomo ze jak sie bylo dzieckiem to nie wiedzialam jak sie z tego spowiadac, pozniej mowilam ze mysla mowa i uczymkiem bylam nieskromna, ksiadz nigdy o to nie zapytal, a potem spowiadalam sie ze sie masturbowalam. zawsze ten grzech wypowiadalam z ogromnym wstydem i strachem ale zawsze w tyle glowy wiedzialam ze przeciez musze wszystko powiedziec. koniec koncow 3 mieisace temu zdecydowalam sie na spowiedz generalną - głównie ze strachu, że nie ma już dla mnie ratunku. Po tej spowiedzi dopiero zaczęły się schody - skupuły, że zle cos pwoiedizalam ze nie dokladnie ze moglam lepiej (wyspowiadalam sie ze grzeszylam nieczystoscia z druga osoba - nie chodzilo o wspolzycie gdyz z niego wyspowiadalam sie odrebnie ze wspolzylam z chlopakiem - ale o jakies pocalunki, pieszczoty itp. nagle nie wiem czy przed spowiedzia czy po niej przypomnalo mi sie ze kiedys na dwoch domowkach w zartach z glupoty calowalam sie z kolezankami nie wiazalo sie to z zadnym pociagiem do kobiet tylko z wlasnej glupoty po prostu i nie wiem dlaczego tego nie powiedzialam na spowiedzi, przeciez nie chcialam zatajac bo wlasnie z tym strachem do niej przystąpilam, balam sie ze cos zatajam i tak strasznie mnie to dreczy ze moja spowiedz jest niewazna i znow swietokradzka mimo ze ja nie chcialam swietokradztwa! jeszcze do kilku innych grzechow tak samo doskwierają mi skupuly i zastanawiam sie nad powtorzeniem spowiediz generlanej. pytalam ksiedza powiedzial ze keidys mielismy inna swiadomosc i ze z wiekiem uczymy sie wszystkiego i zeby zapomniec o przeszlosci ale ja tak bardzo sie martwie. w dodatku co jakis czas dochodza mysli o szatanie, opetaniu, jeszcze ja glupia czytalam o tym i jeszcze bardziej sie pograzylam, czytalam opwoiesci innych i kotluje mi sie wszystko w glowie i ten strach ze nie modle sie do Boga tylko do zlego, to jest straszne, codziennie prosze Boga o pomoc i sile, czasem jest lepiej ale ten strach jest okropny. Czy jest ktoś, kto mnie zrumie, nie wyzwie, nie okrzyczy tylko wesprze i powie co mam robić, jak żyć, jak zaufać Bogu i tym się nie przejmować? czy ja mam się udać do egzorcysty? Czy to jest przesada? Proszę, pomóżcie.
Z Panem Bogiem,
J.
Ostatnio zmieniony 2019-09-28, 22:22 przez Anonymous, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: przeniesiono posty do odpowiedniego tematu, Magnolia


Oz 11:4 bt5 ~ Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę - schyliłem się ku niemu i nakarmiłem je.

Awatar użytkownika
Magnolia

Re: Szansa na zbawienie

Post autor: Magnolia » 2019-09-28, 16:20

Kochana Joasiu. Na pewno spotka cię tu wsparcie. Nikt tu nie krzyczy bo każdy z nas jest grzesznikiem, w tym jesteśmy równi.
Odniosę się do twoich rozterek wieczorem. Ale spokojnie.

Na forum jest kilka wątków o skrupułach. Wyszukaj je i poczytaj.



Awatar użytkownika
Magnolia

Re: Szansa na zbawienie

Post autor: Magnolia » 2019-09-28, 19:27

joasia95 pisze:
2019-09-28, 14:35
Witam. Nie chcę zaczynac nowego watku o podobnej tematyce, trafilam tutaj przypadkiem, bardzo chcialabym prosic o rady.
Mam 24 lata i pół roku temu przezyłam nawrócenie. Siostra będąc na mszy o uzdrowienie opowiadala jak pewna kobieta krzyczala i nagle.. moje serce ze strachu sie poruszylo. W kolejnym dniu poszłam do spowiedzi, zaczęłam sie modlić, codziennie, czytac Pismo Święte, prosić Boga o łaski. Bardzo mocno przeżyłam rekolekcje Wielkanocne. Zaczeły się mysli bluźniercze; skrupuły, po prostu wszystko, wpadłam w dołek. Zaczęłam czytać o dobrej spowiedzi, o świętokradztwie i nagle - strach, że dopuściłam się tego w przeszłości.
Przede wszystkim witaj serdecznie Joasiu,
Jak rozumiem nawrócenie nastąpiło bardziej ze strachu niż z miłości do Boga... stąd Twoje problemy z natrętnymi skrupułami. Jest to jakaś motywacja, strach, ale nie jest to odpowiednia motywacja w relacji do Boga.
Bóg Cie stworzył i bardzo kocha, jeśli zaczęłaś czytać Pismo św to z pewnością znajdziesz tego dowody.

Wielkość miłości Boga polega na tym, że nie stawia On żadnych warunków osobie, którą kocha. W naszym ludzkim sposobie kochania jesteśmy przyzwyczajeni do stawiania warunków w miłości, które ograniczają nas i są powodem naszych wzajemnych manipulacji sobą. Jeżeli mnie kochasz, winieneś... — takie rozumowanie wydaje się nam słuszne. Poprzez warunki stawiane w miłości objawia się nasz egoizm, gdyż nie chodzi nam o osobę, którą kochamy, ale o siebie. Bóg kocha człowieka miłością czystą, bez cienia egoizmu; On nie stawia żadnych warunków — Jego miłość jest bezwarunkowa.

Kiedy człowiek przyjmuje tę bezinteresowną miłość Boga, wówczas ona dotyka w nim tego, co jest najbardziej intymne. Św. Augustyn stwierdza, że Bóg jest bliższy człowiekowi, niż człowiek sam sobie. Miłość Boga do człowieka dociera do samego fundamentu istnienia.

Bóg nie kocha człowieka za to, kim jest, ale tylko dlatego, że jest. Jego miłość jest czystym darem, ona nie oczekuje niczego. Akceptuje człowieka w jego aktualnej rzeczywistości ze wszystkimi ograniczeniami, słabościami, zranieniami. Miłość Boga do człowieka posiada charakter stwórczy. Jeżeli miłość człowieka do człowieka wyzwala w nim to, co jest najlepsze, to miłość Boga stwarza człowieka. Miłość Boga jest w życiu człowieka bardziej zasadnicza niż samo jego istnienie. Ona jest pierwsza, bo ona jest źródłem istnienia. Stworzenie człowieka jest świadectwem nieskończonej miłości Boga, jest dowodem na to, że swoimi korzeniami człowiek tkwi w Bogu. Od początku Bóg tak pragnął człowieka, że to pragnienie stało się faktem i człowiek zaczął istnieć. Każdy człowiek był przez Boga ukochany — zaakceptowany, zanim zaczął istnieć.

Warto przeczytać jeszcze cały artykuł: https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/cozabrac-02.html

Strach i skrupuły budzą się, gdy nie dostrzegamy miłości Boga do nas a wręcz myślimy, że Bóg po to jest doskonały by prowadzić doskonałe rachunki naszych grzechów. Ja lubię mysleć, że Bóg, który kocha mnie tak bardzo że życie swoje dał za mnie bym miała zbawienie i życie wieczne, że On nie jest drobiazgowy! Dlaczego tak myślę? bo Jezus wziął na siebie każdy grzech każdego człowieka, nie robił żadnych rachunków, zabrał wszystko. Grzech brzydzi Boga, ale grzesznika kocha. Rozumiesz różnicę?
joasia95 pisze:
2019-09-28, 14:35
Z racji, iz przez lata trwalam w grzechu nieczystym (onanizm), zaczelam sie powaznie zastanawiac czy ja tego kiedys nie zatailam. Wiadomo ze jak sie bylo dzieckiem to nie wiedzialam jak sie z tego spowiadac, pozniej mowilam ze mysla mowa i uczymkiem bylam nieskromna, ksiadz nigdy o to nie zapytal, a potem spowiadalam sie ze sie masturbowalam. zawsze ten grzech wypowiadalam z ogromnym wstydem i strachem ale zawsze w tyle glowy wiedzialam ze przeciez musze wszystko powiedziec. koniec koncow 3 mieisace temu zdecydowalam sie na spowiedz generalną - głównie ze strachu, że nie ma już dla mnie ratunku. Po tej spowiedzi dopiero zaczęły się schody - skupuły, że zle cos pwoiedizalam ze nie dokladnie ze moglam lepiej (wyspowiadalam sie ze grzeszylam nieczystoscia z druga osoba - nie chodzilo o wspolzycie gdyz z niego wyspowiadalam sie odrebnie ze wspolzylam z chlopakiem - ale o jakies pocalunki, pieszczoty itp. nagle nie wiem czy przed spowiedzia czy po niej przypomnalo mi sie ze kiedys na dwoch domowkach w zartach z glupoty calowalam sie z kolezankami nie wiazalo sie to z zadnym pociagiem do kobiet tylko z wlasnej glupoty po prostu i nie wiem dlaczego tego nie powiedzialam na spowiedzi, przeciez nie chcialam zatajac bo wlasnie z tym strachem do niej przystąpilam, balam sie ze cos zatajam i tak strasznie mnie to dreczy ze moja spowiedz jest niewazna i znow swietokradzka mimo ze ja nie chcialam swietokradztwa!
Kochana, podkreśliłam pewne fragmenty z Twojej wypowiedzi, po to byś sama zobaczyła co piszesz.
W zatajeniu grzechów w spowiedzi zawsze ma udział świadomość. Jeśli zatajam grzech świadomie, to spowiedź jest nieważna a komunie św świętokradcze. Jeśli coś zapomniałaś powiedzieć, albo zrobiłaś jakąś głupotę nieświadomie, że to grzech, albo nazwałaś to ogólnie, ale wiedziałaś z czego się spowiadasz... to przecież nie zatajałaś!
Poza tym chodzi o zatajenie grzechów ciężkich, aby to miało wpływ na ważność spowiedzi.
Z tego co piszesz, nie dostrzegam powodu by się martwić ważnością spowiedzi. Ktoś kto wybiera się do spowiedzi by się oczyścić, mówi wszystko, choćby nie wiem jak się wstydził... bo intencją jest zapewne dostąpić miłosierdzia i doznać oczyszczenia z win. Więc zapewne wszystko powiedziałaś. A wątpliwości w postaci skrupułów pochodzą w tym momencie od złego, który chce burzyć Twoją nową relację z Bogiem.
Sama jednak rozumiesz, że jesteś na początku drogi do Boga i że nad tą relacją trzeba pracować. Ale nie na zasadzie że teraz to będę super poprawna, tylko jak odpowiedzieć na miłość Boga - oto jest pytanie.
Ludzie nie są doskonali i nie będą, nie na tym polega miłość czy świętość. Ale na tym jak Boga kochamy, ile czynimy dobrego, jak kochamy bliźnich, jak naśladujemy Jezusa. To praca na całe życie. Bóg to wie, zna naturę ludzką i z każdego upadku nam pomaga wstać. Nie mówi, że nigdy masz nie upaść, ale mówi za każdym razem wstań!
Mamy tu dobry wątek dotyczący spowiedzi, jest tam kilka filmików naprawdę dobrych i rozprawiających się z fałszywymi wyobrażeniami. Warto przejść takie "rekolekcje" w temacie spowiedzi:
viewtopic.php?f=75&t=877&hilit=rozmowy+dookoła&start=45

joasia95 pisze:
2019-09-28, 14:35
jeszcze do kilku innych grzechow tak samo doskwierają mi skupuly i zastanawiam sie nad powtorzeniem spowiedzi generlanej. pytalam ksiedza powiedzial ze keidys mielismy inna swiadomosc i ze z wiekiem uczymy sie wszystkiego i zeby zapomniec o przeszlosci ale ja tak bardzo sie martwie. w dodatku co jakis czas dochodza mysli o szatanie, opetaniu, jeszcze ja glupia czytalam o tym i jeszcze bardziej sie pograzylam, czytalam opwoiesci innych i kotluje mi sie wszystko w glowie i ten strach ze nie modle sie do Boga tylko do zlego, to jest straszne, codziennie prosze Boga o pomoc i sile, czasem jest lepiej ale ten strach jest okropny. Czy jest ktoś, kto mnie zrumie, nie wyzwie, nie okrzyczy tylko wesprze i powie co mam robić, jak żyć, jak zaufać Bogu i tym się nie przejmować? czy ja mam się udać do egzorcysty? Czy to jest przesada? Proszę, pomóżcie.
Z Panem Bogiem,
J.
Spowiedź generalna to jest podsumowanie jakiegoś dłuższego okresu czasu, np 10 lat. To nie jest "lepsza" spowiedź od tej zwykłej. Każda spowiedź usuwa grzechy ciężkie wyznane oraz wszystkie lekkie grzechy, które mamy wtedy na sumieniu. Wychodzimy czyści. Poza tym na każdej mszy św na początku, jest spowiedź powszechna, która gdy jej towarzyszy żal za grzechy, usuwa grzechy lekkie, byśmy mogli godnie przystąpić do stołu pańskiego.
Czy myślisz, że potrafimy sami być godni, by spotkać się z Bogiem?
Nie, nie potrafimy, to jest zupełnie poza naszym zasięgiem. Jeśli jesteśmy godni by przyjąć Boga do serca, to dlatego że to On nas oczyszcza. Naszą rolą jest żałować za grzechy i pragnąć oczyszczenia. świadomie wymawiaj słowa na mszy św: Nie jestem godzien, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja. Rozumiesz? Jedno słowo Boga ma moc uzdrowienia, oczyszczenia i obmycia Twojej duszy i serca by przygotować Cię na spotkanie z NIm w miłości! To co mamy dobrego i wspaniałego pochodzi od Boga, On pragnie nas obdarzać dobrem, miłością, wolnością.

Jak widzisz nie ma tu zupełnie miejsca na strach. Wręcz zupełnie coś innego jest w Piśmie św. - 365 razy padają słowa: nie lękajcie się! Jakby każdego dnia Bóg do nas mówi: nie bój się! jestem z Tobą, nie bój się!
Z pewnością wolą Boga nie jest twój strach. Reakcją na grzech nie powinien być strach a żal za grzechy. Nie będzie żadnych gromów z nieba, ani piorunów gdy kolejny raz zgrzeszysz. Ale gdy będziesz raz w miesiącu robić rachunek sumienia to żałuj za swoje grzechy, wyznaj je, postanów poprawę i nie zajmuj się grzechami aż do następnego rachunku sumienia. tego dręczenia się grzechami może chcieć jedynie szatan, naprawdę chcesz mu dawać satysfakcję? Ja bym nie chciała! Bóg nas oswobodził z grzechu i pragnie dla nas wolności od grzechów. Znaczna różnica, prawda? szczególnie jeśli uświadomisz sobie, ze szatan dąży do zniewolenia grzechem.

Co do bluźnierstw, pojawiających się złych myśli, narzucających się Tobie- zdziwisz się, ale olać! Jeśli nie masz intencji obrażania Boga, to znaczy się nie pochodzą te myśli od Ciebie. Sama wiem jakie to jest trudne i jak męczy, ale zlekceważenie czegoś złego, co nam się narzuca, jest najlepszym rozwiązaniem.
Za to najgorszym rozwiązaniem jest się tym przejmować i ulegać dręczeniu. Jeśli umiesz zupełnie olać złą myśl, to dobrze, jeśli nie umiesz to zaraz po niej powiedz Bogu że: świadomie i dobrowolnie Go kochasz i wybierasz tylko Jego na Pana swojej duszy, a szatana się wyrzekasz.
Czasem to trwa kilka tygodni czy miesięcy, ale mija. Szczególnie, jeśli udaje się zupełnie olać złe myśli i wybierać Boga jako Pana swojego serca.

Nie da sie napisać wszystkiego w jednym poście, zapraszam Cię zostań z nami trochę, a na pewno dowiesz się wiele więcej jak rozwijać się duchowo i jakiego wspaniałego mamy Boga!
W razie pytań, pisz znowu.
p.s no i oczywiście nie jesteś opętana, nie trzeba szukać egzorcysty, zrzuć kamień z serca i zaśpiewaj coś radosnego Bogu - na przykład to:




Awatar użytkownika
Niezapominajka
Gawędziarz
Gawędziarz
Posty: 467
Rejestracja: 28 wrz 2019
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 147 razy
Otrzymał podziękowań: 133 razy
Płeć:

Re: Koszmar skrupułów

Post autor: Niezapominajka » 2019-09-29, 10:25

Kochana @Magnolia,
przede wszystkim, bardzo dziękuję za tak obszerny post i odpowiedź. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy, że ktoś mnie rozumie, bądź chociaż próbuje zrozumieć moje problemy.. ale może odwołam się do niektórych Twoich wypowiedzi, oczywiście, jeśli mogę :)
Przede wszystkim witaj serdecznie Joasiu,
Jak rozumiem nawrócenie nastąpiło bardziej ze strachu niż z miłości do Boga... stąd Twoje problemy z natrętnymi skrupułami. Jest to jakaś motywacja, strach, ale nie jest to odpowiednia motywacja w relacji do Boga.
Bóg Cie stworzył i bardzo kocha, jeśli zaczęłaś czytać Pismo św to z pewnością znajdziesz tego dowody.
Powiem szczerze, że oczywiście, był to pewien rodzaj strachu. Ale nie tylko, w moim sercu pojawił się żal, ogromny, za to jak oddaliłam się od Boga, jak mogłam przestać go zauważać, o nim myśleć, za to jak go zaniedbałam i OBRAZIŁAM swoim grzesznym życiem. Poczułam ogromną chęć miłości do Niego, i nie wiem czy sobie tylko to wmawiam ale mam wrażenie, że On właśnie w tamtym momencie podał mi swoją dłoń i już miał plan jak mnie przez to wszystko wyprowadzić, jak wyjść na prostą, że On mi pomoże tylko muszę dać mu tę szansę. Z dnia na dzień zerwałam z onanizmem oraz paleniem papierosów. A jeszcze niedawno, przez tym nawróceniem mówiłam do siebie "przecież ja nigdy z tym nie zerwę, do końca życia będę w tym trwać". A jednak. Okropne obrzydzenie do grzechów, do samej siebie, chyba do dziś do końca nie potrafię sobie wybaczyć jak mogłam tak "Zejść na psy..."
Strach i skrupuły budzą się, gdy nie dostrzegamy miłości Boga do nas a wręcz myślimy, że Bóg po to jest doskonały by prowadzić doskonałe rachunki naszych grzechów. Ja lubię mysleć, że Bóg, który kocha mnie tak bardzo że życie swoje dał za mnie bym miała zbawienie i życie wieczne, że On nie jest drobiazgowy! Dlaczego tak myślę? bo Jezus wziął na siebie każdy grzech każdego człowieka, nie robił żadnych rachunków, zabrał wszystko. Grzech brzydzi Boga, ale grzesznika kocha. Rozumiesz różnicę?
Ale ja nie wiem dlaczego mam takie skrupuły. Teraz najmiejsze przewinienie widzę od razu jako grzech co najgorsze czasem ciężki. Boję się czasem położyć chwilę na łóżku, oglądnąć TV bo zaraz sobie myślę, że Bóg to widzi i sobie myśli " zamiast się pomodlić bądź coś zrobić to leży". To strasznie brzmi, ale tak jest. Czasem mam ochotę już iść do psychologa bądź psychiatry, bo tak się boję, nawet o siebie.
Co do rachunków sumienia - do spowiedzi generalenej przygotowałam się tak naprawdę dzień przed - uważałam że porządnie. Teraz wiem, że to było za mało, cały dzień rozmyślałam o przeszłości i gdy tylko coś mi się przypominało - dopisywałam na kartce. Teraz się zastanawiam czy to w ogóle się liczy.. Czy ta spowiedź jest ważna.. mimo ogromnego żalu za przeszłość, chęci poprawy i odcięcia się od przeszłości, mimo łez wylanych dniem i nocą oraz w konfesjonale - ja mam coś z głową skoro myślę, że Bóg mi nie wybaczył widząc to, co wyczyniałam, ale tak właśnie czasem myślę. Ale ja już sama nie wiem czy ja te grzechy które mi się przypomniały po spowiedzi PAMIĘTAŁAM PRZED SPOWIEDZIĄ CZY FAKTYCZNIE PO. CZY JAK CZYTAŁAM JAKIŚ GRZECH TO PAMIĘTAŁAM O TEJ OKOLICZNOŚCI I JEJ NIE POWIEDZIAŁAM CZY NAWET O TYM NIE MYŚLAŁAM. (nie wiem, czy rozumiesz, bo już tak się plątam) Po prostu dobija mnie możliwość popełnienia świętokradztwa. Staram się żyć w zgodzie, zgodnie z przykazaniami, wiadomo że czasem nerwy, złość biorą górę, ale jak się z kimś kłócę to jeszze w ten sam dzień godzę (chodzi o rodziców/rodzeństwo). Skoro się staram, a nie wychodzi, to trudno, przepraszam Boga. Ale czy to jest powód aby odmawiać sobie Komunii tydzień po spowiedzi? Przecież ja tak bardzo nie chcę obrażać Boga, żeby się ode mnie odwracał, przecież ja Go kocham, ja chcę się z Nim łączyć, chcę w Nim trwać. A po prostu czasem nawet nie wyprasowanie sobie ciuchów w dzień w którym miałam czas a tego nie zrobiłam dla mnie jest już ogromnym zaniedbaniem i już sobie myślę że na pewno będę musiała się wyspowiadać z lenistwa..
Każda spowiedź usuwa grzechy ciężkie wyznane oraz wszystkie lekkie grzechy, które mamy wtedy na sumieniu. Wychodzimy czyści. Poza tym na każdej mszy św na początku, jest spowiedź powszechna, która gdy jej towarzyszy żal za grzechy, usuwa grzechy lekkie, byśmy mogli godnie przystąpić do stołu pańskiego.
Czy myślisz, że potrafimy sami być godni, by spotkać się z Bogiem?
Nie, nie potrafimy, to jest zupełnie poza naszym zasięgiem. Jeśli jesteśmy godni by przyjąć Boga do serca, to dlatego że to On nas oczyszcza. Naszą rolą jest żałować za grzechy i pragnąć oczyszczenia. świadomie wymawiaj słowa na mszy św: Nie jestem godzien, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja. Rozumiesz? Jedno słowo Boga ma moc uzdrowienia, oczyszczenia i obmycia Twojej duszy i serca by przygotować Cię na spotkanie z NIm w miłości! To co mamy dobrego i wspaniałego pochodzi od Boga, On pragnie nas obdarzać dobrem, miłością, wolnością.
Dziś przystąpiłam do spowiedzi, po 3 tygodniach. Sytuacja była taka, że na spowiedzi generalnej(w czerwcu) wyznałam grzech oszustwa tzn. ktoś za pieniądze napisał mi część pracy magisterskiej( 2 podrozdziały na 9 wszystkich). Miałam ją wtedy oddawać, ale jednak terminy się posypały. Jeszcze będąc 3 tygodnie temu do spowiedzi zapomniałam o tym, ale na drugi dzień, w niedzielę, przed mszą zaczęłam mieć dziwne myśli i skrupuły. "Ubzdurałam" sobie, że nadal tkwię w grzechu, ponieważ pracę oddaję dopiero teraz, we wrześniu, a że nie przyszło mi nawet na myśl naprawić tego grzechu oszustwa, zostawiłam pracę napisaną tak jak jest, czyli z tą częścią przez kogoś. Byłam w takim stresie, że nadal tkwię w świętokradztwie ale mimo tych obaw przyjęłam Komunię Świętą i bardzo przeprosiłam za to Boga. Zwróciłam się o poradę do pewnej osoby bardzo wierzącej i ona podpowiedziała mi tak jak myślałam - żebym przeprosiła Pana Boga za to, a jako zadośćuczynienie nie pisała ponownie tej jednej części (w sumie taki miałam zamysł, ale nie wiedziałam czy zdąże się wyrobić do terminu) bo szkoda czasu marnować na dwa razy tą samą pracę, szkoda też czasu tej osoby która kiedyś to pisała oraz szkoda moich pieniędzy, które na to wydałam. Żebym za bardzo się tym nie przejmowała i że mogę wspomnieć o tym na kolejnej spowiedzi. I wspomniałam dziś, że na spowiedzi generalnej wyznałam grzech, iż ktoś mi napisał część pracy za pieniądze bo miałam ją wtedy oddawać, ale chciałabym wyznać ten grzech jeszcze raz, gdyż przekładam ją dopiero teraz i oddaję ją właśnie z tą częścią napisaną przez kogoś. Proszę, pomóżcie mi, czy ja to "załatwiłam" tak jak należy? Czy zrobiłam jednak nie tak jak powinnam.. gubię się :(
p.s no i oczywiście nie jesteś opętana, nie trzeba szukać egzorcysty, zrzuć kamień z serca i zaśpiewaj coś radosnego Bogu -
No właśnie, te myśli o opętaniu.. nie wiem skąd to wzięłam. Po prostu mam słabą psychike i zły to wykorzystuje.. boję się pójść na mszę o uwolnienie i uzdrowienie, bo wiem co czasem tam się dzieje i wiem jak słaba jestem, że pewnie później nie będę mogła spać, że będę ciągle to wszystko słyszeć w głowie.. dlatego zaczęłam sobie czasem wmawiać że może coś jest ze mną nie tak, skoro boję się pójść na mszę która pomaga i leczy.

Droga @Magnolia , postaram się zastosować do wszystkich rad. Bardzo, ale to bardzo Ci serdecznie dziękuję. Szczerze pomodliłam się, aby te złe myśli odeszły, aby Bóg je zabrał i dziś jest lepiej. Nie wiem czy to z mojego nastawienia bo postanowiłam olać myślenie o złu, grzechu itp. czy faktycznie Bóg w tym moczył swoje palce :) Jeszcze raz dziękuję i mam nadzieję, że również teraz mi doradzisz.
Serdeczne pozdrowienia, z Panem Bogiem!


Oz 11:4 bt5 ~ Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę - schyliłem się ku niemu i nakarmiłem je.

Awatar użytkownika
Magnolia

Re: Koszmar skrupułów

Post autor: Magnolia » 2019-09-29, 12:17

Joasiu, wkleiłam twój post w wątek gdzie zebrałam kilka filmów o skrupułach, warto byś je wysłuchała.

Jak piszesz to aż "czuję" twoje udręczenie... i nie jest to przyjemne odczucie. Naprawdę porzuć te wszystkie dręczące Cie myśli. Grzech wyznany i odpuszczony nie istnieje. Więc po co się nim zajmować?!
Wyznałaś, że nie byłaś uczciwa w sprawie pracy magisterskiej. Odpuszczone, nie ma. Nie widzę też żadnej wielkiej krzywdy, która się by zadziała w tej kwestii. Zostaw to.

Jeśli zerwałaś z onanizmem z dnia na dzień, oraz z paleniem papierosów to masz jeszcze jakieś wątpliwości, ze Bóg Ci w tym pomógł?! tego się nie rzuca z dnia na dzień, a jeśli tak jest to naprawdę jest to wielka łaska! Bóg jest blisko Ciebie. Ale to kochający Bóg, patrzy na Ciebie z miłością, nawet kiedy leżysz i odpoczywasz, bo wie, że człowiek potrzebuje odpoczynku.

Z tego co piszesz naprawdę dużo rzeczy robisz już dobrze, modlisz się, czytasz Pismo św, starasz się żyć w zgodzie z rodziną, zerwałaś z grzechem, nałogiem... jesteś na dobrej drodze, bo starasz się żyć zgodnie z przykazaniami... teraz wypełnij to życie miłością do Boga, siebie i ludzi. W formie życzliwości. Staraj się być życzliwa dla siebie, a potem do innych, ze względu na to że kochasz Boga. Oddawaj Mu to co robisz, i naucz się za wszystko dziękować i uwielbiać.
Ale nie podchodź do wszystkiego tak drobiazgowo i z księgową dokładnością. Za to skup swoje myśli na dobru, zauważaj co dobrego Cię spotyka i że za każdym dobrem jest ukryty Bóg.
Pomoże Ci to zmienić myślenie i zostawić gdzieś poza sobą to dręczenie.

Kiedyś ja tez byłam taka udręczona myślami i o mało od nich nie zwariowałam... Ale pomyslałam sobie, ze jestem za mała by to wszystko osądzać, czy to było dobrze zrobione, wyznane, załatwione, odmówione itd. Dlaczego cały czas się osądzam ?! Czy to na pewno moja rola? Przecież to Bóg jest Sędzią Sprawiedliwym. Postanowiłam to sobie zupełnie odpuścić, raz na miesiąc robić rachunek sumienia, spowiadać się, a w miedzy czasie skupić się na dobru, miłości Boga i nie zajmować się złem. Oczywiście że upadam, grzeszę, ale żałuję i podnoszę się i znowu wracam na dobrą drogę. Bardzo mi pomogło pozostawienie sądzenia Bogu, a realizowanie tego co jestem w stanie i co jest możliwe. Robimy tyle ile jest możliwe, nie jesteśmy tytanami, by góry przenosić. Ale jeśli mogę zrobić coś dobrego to robię. A w reszcie sytuacji proszę o miłosierdzie, bo jak każdy bardzo miłosierdzia Bożego potrzebuję.

Jeśli nie masz grzechu ciężkiego to oczywiście nie rezygnuj z komunii św, bo ona Cię leczy, usuwa grzechy i napełnia pokojem. Pozwól Bogu na wypełnienie Twojego serca pokojem. Pragnij pokoju.




ODPOWIEDZ