Polemiki z ateistami

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
sceptyczny
Przybysz
Przybysz
Posty: 21
Rejestracja: 15 wrz 2019
Wyznanie: Chrześcijanin
Wysłał podziękowań: 3 razy
Otrzymał podziękowań: 6 razy

Polemiki z ateistami

Post autor: sceptyczny » 2019-09-20, 15:48

Z pobieżnego przejrzenia treści działu apologetyka wydaje mi się, że głównie porusza się tutaj kwestie czystości doktryny katolickiej/kwestia protestantyzacji itp.

Osobiście bliższa mi jest apologetyka:
-odpowiadająca na zarzuty ze strony ateistów,
-stanowiąca racjonalne oparcie dla osób poszukujących, agnostyków,
-stanowiąca próby poukładania sobie pewnych trudnych nieraz zagadnień na styku treści wiary i codziennego doświadczenia (zwłaszcza tzw. problem zła/cierpienia).
-itp.

Z własnych doświadczeń, z rozmów z ludźmi, ale i statystyk, na które się natknąłem spada liczba osób 'zainteresowana wiarą', przede wszystkim dlatego, że:
(1) nie widzą dla niej podstaw,
(2) dostrzegają różne trudności w samej treści wiary.

W takim kontekście ukazywanie podstaw wiary, ale i możliwych rozwiązań problemów związanych ze chrześcijańskim światopoglądem widzę współcześnie za bardzo istotne.

Zastanawiam się.. jak Wy się na to zapatrujecie?

Na zagajenie jeszcze przedstawię w skrócie swoją diagnozę związaną z przyczynami obecnego stanu rzeczy:
  • z jednej strony mamy czasy postpozytywistyczne. Nieuświadomy (czyli najgorszy) pozytywizm, pewne anty-metafizyczne nastawienie, 'prawdziwe tylko to co empiryczne i naukowe'.
  • z drugiej strony rzeczywiście istniejące trudności (jak w każdym porządnym systemie metafizycznym, co jasno zauważają tacy ateiści jak Jan Woleński (jak ktoś będzie chciał zapodam cytatem), czy Kołakowski). W zasadzie z polemik w starożytności wyłoniła się doktryna chrześcijańska. Polemiki bardzo motywują, a krytyka nawet niekonstruktywna pozwala nieraz dostrzec własne słabe punkty, poszukać dla nich uzasadnienia lub zmodyfikować swój światopogląd. Także z tego powodu warto stawiać czoła różnym trudnościom wyszczególnianym przez ateistów krytykujących wiarę.
Zapodaję jeszcze link do najnowszego nagrania jednego z bardziej znanych współczesnych 'apologetów ateistycznych' - jak nazywam :

Niemało tam retoryki (wręcz wykpiwania oponentów) i nieco słabych z mojego punktu widzenia momentów w argumentacji, ale merytorycznie istotne i niełatwe kwestie też się pojawiają.



Awatar użytkownika
Biserica Dumnezeu

Re: Polemiki z ateistami

Post autor: Biserica Dumnezeu » 2019-09-20, 22:49

Zajrzyj do youtuba na kanal "Smiem watpic". To ateista. Mam wrazenie, ze bardzo mala wiedz z duzym zadeciem.

Zajrzyj tez na kanal T. Samolyk. Katolickie spojrzenie.
Wiele dobrych omowien.

To tyle ode mnie. Troche szkoda mi czasu grzebac sie w ateistycznym blotku.



Awatar użytkownika
sceptyczny
Przybysz
Przybysz
Posty: 21
Rejestracja: 15 wrz 2019
Wyznanie: Chrześcijanin
Wysłał podziękowań: 3 razy
Otrzymał podziękowań: 6 razy

Re: Polemiki z ateistami

Post autor: sceptyczny » 2019-09-21, 10:20

Znam bardzo dobrze materiały Śmiem Wątpić;) jego kanał był też dla mnie motywacją dla założenia swojego -> Sceptyczny Chrześcijanin. Chociażby w odcinku 0 się doń odnoszę, korzystając z filozofii języka (choć forma słaba to polecam zajrzeć).

Tomasza Samołyka też znam i szanuję, choć w mojej ocenie zazwyczaj nie wchodzi głęboko filozoficznie w tematy - i tak bardzo szanuję i doceniam jego odpowiedź na 10 pytań do chrześcijan.

Także zauważam pewne filozoficzne, merytoryczne niedociągnięcia u Smiem Watpic, czy Fjałkowskiego, do którego bardziej się odnosiłem na kanale. A zwłaszcza ich 'zadęcie', które też mi się nie podoba. JEDNAKŻE:

Nie wystarczy moim zdaniem skwitowanie ich słabych punktów, bo
(1) moim zdaniem są szczerzy w tym co robią (przynajmniej Śmiem Wątpić, u Fjałkowskiego mam wątpliwości). Intensywnie przeglądają temat istnienia Boga i kwestii duchowości, nie są obojętni i wyrażają/wypowiadają na głos te rzeczy, które wielu ateistom, agnostykom czy nieraz wierzącym kotłują się w głowie w sposób mniej uporządkowany/wysłowiony. Dzięki temu pozwalają też odpowiedzieć, nam apologetom, na te trudności, które stawiają. Wielu wierzących zostaje umocnionych, agnostyków zainteresowanych, a ateistów zakłopotanych - doświadczyłem tego w rozmowach z moimi widzami (i nie tylko moimi).
(2) tym samym przenoszą na polski grunt strzępki debat, które w nieco zwulgaryzowanej formie pochodzą od Dawkinsa, Denneta, Williama Craiga, w nieco lepszej Swinburna, Schellenberga, w najlepszej moim zdaniem od śp. Kołakowskiego itp.. (Obecnie akurat czytam 'Jeśli Boga nie ma - szkice z filozofii religii Kołakowskiego, polecam) problem zła, ukrytość Boga (Deus Abscondius), istnienia lub nieistnienia dowodów nań, obiektywność dobra i zła itd.

Także nawet jeśli forma ich jest zadęta, a fragmenty w materiale słabe to uważam ich działalność za ważną, tym bardziej im bardziej pozwoli nam przemyśleć/wejść w problemy poszukujących/ateistów/wierzących bez uzasadnienia/wierzących wbrew rozumowi i odpowiedzieć na nie mniej lub bardziej rozstrzygająco - w zależności o tematu.

Osobiście przyznam się, że mam marzenie aby powstał taki think-tank katolicki/chrześcijański w Polsce, który by opracowywał materiały, organizował wydarzenia itp. apologetyki względem ateistów. Podobne organizacje są w UK.
Ostatnio zmieniony 2019-09-21, 10:23 przez sceptyczny, łącznie zmieniany 3 razy.



Awatar użytkownika
Biserica Dumnezeu

Re: Polemiki z ateistami

Post autor: Biserica Dumnezeu » 2019-09-21, 18:11

Moze zacznij od swojego kacika poswieconego tylko tej tematyce ( jak to technicznie zrobic to pogadaj ze sztabowcami modami forum ;) ).
Tematyka jest interesujaca.
ze swej strony chetnie cos poczytam ... zostalbym biernym odbiorca tresci, gdyz zycie za krotkie, aby moc byc wszedzie.

POZDRAWIAM



Awatar użytkownika
Quinque
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 345
Rejestracja: 29 gru 2017
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 4 razy
Otrzymał podziękowań: 29 razy
Płeć:

Re: Polemiki z ateistami

Post autor: Quinque » 2019-09-24, 21:48

Sceptyczny Chrześcijanin pisze: z jednej strony mamy czasy postpozytywistyczne. Nieuświadomy (czyli najgorszy) pozytywizm
Podobno Roman Ingarden udowadniał że świat istnieje. A Ojciec racjonalizmu czyli Kartezjusz był bardziej pewny że istnieje dusza niż mózg

Zresztą, św. Edyta Stein nie polemizowała z Ingardenem(już nie pamiętam) o sensowności chrześcijaństwa? Takie czasy i tyle. Też uważam że są najgorszymi czasami dla wierzących
Ostatnio zmieniony 2019-09-24, 21:50 przez Quinque, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
Kalart
Gawędziarz
Gawędziarz
Posty: 486
Rejestracja: 10 cze 2018
Wysłał podziękowań: 9 razy
Otrzymał podziękowań: 30 razy
Płeć:

Re: Polemiki z ateistami

Post autor: Kalart » 2019-09-25, 16:24

sceptyczny pisze:
2019-09-20, 15:48
Z własnych doświadczeń, z rozmów z ludźmi, ale i statystyk, na które się natknąłem spada liczba osób 'zainteresowana wiarą', przede wszystkim dlatego, że:
(1) nie widzą dla niej podstaw, #-o
(2) dostrzegają różne trudności w samej treści wiary.
W chrześcijaństwie nie nastąpiły rewolucyjne zmiany - choć oczywiście na przestrzeni wieków się zmieniało, często pod naciskiem otoczenia. Jeśli wielu dostrzega, że nie ma żadnych podstaw czy że w treści wiary są "trudności" - to przecież nie dlatego, że zostały one niedawno wprowadzone. Tak było zawsze. Prędzej powiedziałbym że liczba zainteresowanych spada, bo spadł wpływ Kościoła. Można być niezainteresowanym wiarą i nie oznacza to ostracyzmu ze strony wszystkich - zwłaszcza w miastach. Jak ktoś nie ma wielu wierzących członków rodziny, to nie musi dla świętego spokoju brać kościelnego ślubu.
Kiedyś po prostu było więcej "wierzących" z przymusu. Mogli nie widzieć podstaw dla wiary i dostrzegać w niej sprzeczności, ale uzewnętrznienie się z tym wiązało się z karą.
Osobiście przyznam się, że mam marzenie aby powstał taki think-tank katolicki/chrześcijański w Polsce, który by opracowywał materiały, organizował wydarzenia itp. apologetyki względem ateistów. Podobne organizacje są w UK.
Nie wiem jak to wygląda w praktyce, ale brzmi to strasznie. Wyobrażam sobie to jako tłum ludzi, przekonanych sugestywnie przygotowaną propagandą, którzy następnie wymachują materiałami - mimo że ani trochę ich nie rozumieją, a więc są niezdolni do przemyślenia kontrargumentów. Naprawdę niewielu organizatorów takich wydarzeń najwyżej z wartości ceni prawdę, prędzej próbuje się przekonać do własnych przekonań niezależnie od kosztów. Aby nie dać się przekonać wyselekcjonowanej "prawdzie" trzeba sporej dawki sceptycyzmu i jeszcze więcej czasu oraz chęci, by dotrzeć do świadomie pominiętych faktów.



Awatar użytkownika
sceptyczny
Przybysz
Przybysz
Posty: 21
Rejestracja: 15 wrz 2019
Wyznanie: Chrześcijanin
Wysłał podziękowań: 3 razy
Otrzymał podziękowań: 6 razy

Re: Polemiki z ateistami

Post autor: sceptyczny » 2019-09-25, 19:16

Quinque pisze:
2019-09-24, 21:48
Takie czasy i tyle. Też uważam że są najgorszymi czasami dla wierzących
O nie, tutaj zdecydowanie się nie zgadzam. Najgorzej pod tym względem moim zdaniem było na przełomie XIX i XX wieku, gdy większość intelektualistów była scjentystami, scjentyzm był praktycznie jedynym obowiązującym 'inteligentnych' poglądem.
W skrócie i uproszczeniu wszelkie zdania/opinie/przekonania spoza nauki miały nie mieć znaczenia 'obiektywnego', czy nawet w skrajnym przypadkach uważano, że nie mają w ogóle znaczenia (nie są fałszywe, lecz nie odnoszą się do niczego, są błędnym używaniem języka, jak wtedy gdy ktoś pyta o zapach czerwonego koloru).
Wtedy też powstał fideizm, przekonanie, że zagadnienie wiary religijnej odnosi się jedynie do osobistych uczuć, odczuć i to tylko osobistych, nic poza tym.
Oczywiście tego typu myślenie sprzed wieku ostało się w niemałej części społeczeństwa, zwłaszcza wśród tych, którzy nie mają pojęcia o historii idei.
Wynikiem tego okresu była działalność Koła Wiedeńskiego: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%82o_Wiede%C5%84skie , które miało ostatecznie zerwać z jakąkolwiek 'metafizyką' (czyli w uproszczeniu wszystkim, co przekracza bezpośrednie zjawiska, w tym ich interpretacje).
Jednak cały program Koła Wiedeńskiego okazał się kompletną klapą, w podstawowych dla nauki twierdzeniach zawierają się tezy i przedzałożenia metafizyczne i to z konieczności, a gdyby chcieć po Hume'owsku ograniczać się jedynie do 'wrażeń' bez dodawania niczego z rozumu, zostalibyśmy z niczym.
W międzyczasie okazało się też, że rzeczywistość nie składa się z małych bilardowych kuleczek (atomów), które raz na jakiś czas kleją się ze sobą tworząc cząstki. Powstała fizyka kwantowa i relatywistyczna, które choć łącznie są niespójne, to są potężnymi teoriami podważającymi obraz świata na wzór mechanizmu i rozgrywki bilarda - który to wywodzi się przede wszystkim od Kartezjusza i Newtona (którzy oczywiście byli wybitnymi i świetnymi umysłami, niestety ich naśladowcy już tacy nie byli). W tym kontekście bardzo polecam ten kurs, z filozofem nauki przyrody dr Łukaszem Lamżą:
https://www.copernicuscollege.pl/kursy/ ... azy-swiata
oraz moje nieskromne tłumaczenie materiału Inspiring Philosophy:



Historycy, którzy wtedy tworzyli, opierali się też w dużej mierze na dość przekłamywanych źródłach oświeceniowych, nie zaglądając do oryginałów np. wypowiadając się o stanie nauki w średniowieczu. Dopiero Pierre Duhem i mu podobni zaczęli odkrywać jak wiele zawdzięczamy tej oczernianej epoce. I tego typu informacje są na wyciągnięcie ręki, o tym akurat pisał Tatarkiewicz z Historii filozofii Tom I, pod koniec. Można samemu sprawdzić: http://wzim.interblock.pl/TW/Semestr%20 ... 20tomi.pdf (Oczywiście historycy idei i szczerze szukający prawdy wiedzą, zaś duża część społeczeństwa niestety nie).

Podobnie jeśli idzie o historyków w kwestii Zmartwychwstania Chrystusa. Sto lat temu raczej sceptycy/ateiści nie wypowiadaliby takich tez jak dziś:



tutaj akurat to jest wierzący, były ateista, ale cytuje m. in. Barta Ehrmana, który do wierzących już nie należy.

Tak w skrócie zatem uważam, że nie jest to najgorszy okres dla wierzących religijnie;)
Ostatnio zmieniony 2019-09-25, 19:35 przez sceptyczny, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Biserica Dumnezeu

Re: Polemiki z ateistami

Post autor: Biserica Dumnezeu » 2019-09-25, 20:18

Moje zainteresowanie wzbudzila wypowiedz Kalarta. Czy mozesz sceptyczny odniesc sie bezposrednio do tej wypowiedzi i podac swoje zdanie. Uważam, że Kalart podal kilka cennych uwag.
Co do jego ostatecznej konkluzji, podanej w ostatnim akapicie to nie zgodzę się - ale to już kwestia spojrzenia i źródeł, z których wywodzimy nasze interpretacje.
Myślę, że warto byłoby właśnie ten i taki "kalartowy" aspekt sprawy rozpatrzyć.



Awatar użytkownika
sceptyczny
Przybysz
Przybysz
Posty: 21
Rejestracja: 15 wrz 2019
Wyznanie: Chrześcijanin
Wysłał podziękowań: 3 razy
Otrzymał podziękowań: 6 razy

Re: Polemiki z ateistami

Post autor: sceptyczny » 2019-09-25, 20:39

Kalart pisze:
2019-09-25, 16:24
W chrześcijaństwie nie nastąpiły rewolucyjne zmiany - choć oczywiście na przestrzeni wieków się zmieniało, często pod naciskiem otoczenia. Jeśli wielu dostrzega, że nie ma żadnych podstaw czy że w treści wiary są "trudności" - to przecież nie dlatego, że zostały one niedawno wprowadzone. Tak było zawsze.
Oczywiście, że trudności były zawsze;). Już Piotr Abelard, który jest jednym z fundamentów scholastyki średniowiecznej napisał Sic et Non (Tak i Nie), gdzie wyszczególniał sprzeczności w teologii, Biblii i tego typu problemy, szukając dla nich rozwiązania i inspirując innych (Dzięki temu też powstała moim zdaniem współczesna metoda naukowa.)

Jednakże nie można zapominać, że trudności są w każdym światopoglądzie (poza pustym lub nieprzemyślanym światopoglądem). Dokładnie to mówi choćby tutaj wybitny polski filozof i ateista (aktywnie promujący ateizm) Jan Woleński, broniąc naturalizmu (polecam cały wykład, choć słaba jakość dźwięku):


W tym kontekście moim zdaniem problem przede wszystkim polega na tym, że społeczeństwo masowe jednocześnie nie uznając zbyt wielu autorytetów łapczywie chce znaleźć zupełnie 'niezależną' prawdę, czego najwyraźniejszym wykwitem są dziś płaskoziemcy. Problemem nie jest kwestionowanie czegokolwiek, czy dostrzeganie trudności. Problemem jest złudzenie 'łatwej prawdy', wśród ludzi którym wydaje się, że odrzucają autorytety, ale też sami zbyt głęboko nie szukają odpowiedzi. (Co też nie jest jakieś łatwe - szukanie dziś - gdy mamy społeczeństwo specjalistów, z których każdy mówi nieco innym językiem - ten o GMO, ten o ociepleniu, ten o rewolucji seksualnej, czy o seksualizacji.., tematów ważnych tyle, a trzeba też mieć 'własne' życie, poza 'własnym' zdaniem ..)
Można być niezainteresowanym wiarą i nie oznacza to ostracyzmu ze strony wszystkich - zwłaszcza w miastach. Jak ktoś nie ma wielu wierzących członków rodziny, to nie musi dla świętego spokoju brać kościelnego ślubu.
W tym z pewnością jest wiele z prawdy, choć też moim zdaniem pewne wzorce i konwenanse społeczne często bywają dobre. Chronią nas przed różnymi niebezpieczeństwami - może niektórych przed narkotykami innych przed prostytucją. To oczywiście pewne skrajne przykłady, ukazane dlatego, że zazwyczaj wszyscy się z nimi zgadzają.
Jak mogłem jednak zrównywać sobie 'nie-wierzenie' z takim szkodzeniem sobie?
Przyznam, że wg mnie tzw. 'wymuszona wiara' jest znacznie gorsza niż szczera niewiara (o czym pisał też św. Tomasz z Akwinu, cytując: "wiara w Chrystusa sama w sobie jest rzeczą dobrą, jednakże błędem moralnym jest wierzyć w Chrystusa, jeżeli rozum mówi nam, że nie jest to dobre; każdy musi słuchać własnego sumienia, nawet jeśli to sumienie błądzi.") Dlatego też nie rozciągam tego i nie popieram przysłowiowych babć każących na siłę wnukom iść do kościoła, bez ukazywania im w tym sensu.
Niemniej jednak 'wiara instytucjonalnie strzeżona' często bywa zamieniana w różne inne namiastki o czym ciekawie opowiadał tutaj pewien ateista:
.
Czy gorsze czy lepsze te namiastki to też zbyt duży i obszerny temat na jakieś tam forum moim zdaniem.
Nie wiem jak to wygląda w praktyce, ale brzmi to strasznie. Wyobrażam sobie to jako tłum ludzi, przekonanych sugestywnie przygotowaną propagandą, którzy następnie wymachują materiałami - mimo że ani trochę ich nie rozumieją, a więc są niezdolni do przemyślenia kontrargumentów.
No cóż, mamy zupełnie inne wyobrażenia z tego co czytam;) Osobiście rozwijanie i badanie idei oraz dzielenie się nimi w ramach chrześcijaństwa czy nawet katolicyzmu uważam za, wbrew pozorom, bardzo otwarte, jeśli nie najbardziej. Istnieją oczywiście w tym pewne założenia czy dogmaty, ale parafrazując von Balthasara, są one jak aksjomaty w matematyce, które nie tyle ograniczają Ci 'ruchy', co wyznaczają dla nich pewne rozsądne pole działań. Nota bene, co rozwinę poniżej, w każdym posiadającym w jakikolwiek sens, światopoglądzie mamy pewne założenia, mądre i mniej mądre.
Co ukazuje historia, najbardziej 'skrzywieni' są ci, którzy myślą, że żadnych założeń nie przyjmują. Moim zdaniem przede wszystkim dlatego są niebezpieczni, że nie potrafią dostrzec tych założeń.

Oczywiście, jeśli w życiu osobistym, ktoś dostrzeże, że założenia, na których się opiera nie są wg niego blisko prawdy, to uczciwie powinien zrezygnować z tego typu działalności, czy wręcz przejść do organizacji z innymi założeniami - co też się dzieje na szczęście w wiele różnych stron (Antony Flew, Simone Weil, Stanisław Brzozowski, Alfred Whitehead czy z drugiej strony Dawkins (wierzący za dzieciaka), Matt Dillahunty, Obirek, ex-ksiądz Tomasz Polak itp. itd., mógłbym tak długo wymieniać;).

Myślę, że mamy też inne wyobrażenia odnośnie metod poszukiwania prawdy. W czasach liceum nazywałem się agnostykiem, w niemal każdej możliwej kwestii. Wydawało mi się, że to najuczciwsza i najrozsądniejsza postawa dla 'poszukiwania prawdy', zbudowania 'własnego niezależnego od wpływów systemu'. Jednak badając różne idee w historii, ale i refleksje nad tymi ideami (np. metodologię nauk), zdałem sobie sprawę, że w każdym stanowisku (także w agnostycyzmie czy skrajnym sceptycyzmie, który na dodatek jest wewnętrznie sprzeczny) istnieją pewne przedzałożenia. Niektóre nazwane, inne nienazwane. Jednak, odwołując się do nauki, czy to 'wiedza zastana' (ang. background knowledge) Poppera, czy paradygmat Kuhna, z konieczności pojawiają się te przedzałożenia. Kluczowe jest moim zdaniem to, aby zdawać sobie z tego sprawę i próbować nieraz zawieszać te nazwane i dostrzeżone w sobie założenia (z konieczności przyjmując inne na wymianę), by zerkać z różnego punktu widzenia. Historia eugeniki i tzw. naukowego socjalizmu ukazuje również pewne niebezpieczeństwa w związku z iluzją braku założeń w swoich przekonaniach. (Co nie znaczy oczywiście, że nie ma niebezpieczeństw w związku z władzą religijną, a czarne karty historii wiary nie istnieją, choć było to wyolbrzymiane w propagandzie oświeceniowej, co na szczęście można dziś łatwo wykazać).
Naprawdę niewielu organizatorów takich wydarzeń najwyżej z wartości ceni prawdę, prędzej próbuje się przekonać do własnych przekonań niezależnie od kosztów.

W związku z tym to nie wiem. Nie mam na ten temat danych. Na jakiej podstawie doszedłeś do takiego wniosku, jeśli mogę spytać?
(Oczywiście różne procesy psychologiczne, efekty potwierdzenia itp. utrudniają nieraz dostrzeżenie swoich słabości, błędów itp., a tzw. 'plemienne instynkty' wyolbrzymiają porażki u przeciwników. Z tym się zgadzam. Nie wypowiadam się zaś o intencjach wielu czy niewielu organizatorów czy współtwórców think tanków, bo do takiej wiedzy dostępu nie mam).
Ostatnio zmieniony 2019-09-25, 20:40 przez sceptyczny, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
Biserica Dumnezeu

Re: Polemiki z ateistami

Post autor: Biserica Dumnezeu » 2019-09-25, 21:38

Bardzo dziekuje za te wywazona odpowiedz.
Widze, ze zapowiada sie ciekawie.



Awatar użytkownika
ziolo
Początkujący
Początkujący
Posty: 47
Rejestracja: 16 wrz 2019
Lokalizacja: Mława
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 23 razy
Otrzymał podziękowań: 18 razy
Płeć:

Re: Polemiki z ateistami

Post autor: ziolo » 2019-09-29, 23:17

Temat jakże aktualny, coraz więcej katolików jest ateistami. Ateizm dzieli się na teoretyczny i praktyczny. Ten drugi jest gorszy. Jak sądzicie ??



Awatar użytkownika
Kalart
Gawędziarz
Gawędziarz
Posty: 486
Rejestracja: 10 cze 2018
Wysłał podziękowań: 9 razy
Otrzymał podziękowań: 30 razy
Płeć:

Re: Polemiki z ateistami

Post autor: Kalart » 2019-10-01, 14:49

ziolo pisze:
2019-09-29, 23:17
Ateizm dzieli się na teoretyczny i praktyczny. Ten drugi jest gorszy. Jak sądzicie ??
Niezbyt rozumiem ten podział. Możesz go objaśnić, a także uzasadnić, dlaczego praktyczny ateizm jest gorszy?
Jeśli masz inne argumenty niż argumenty wiary (bo z takimi nie ma jak polemizować), poprosiłbym nawet byś powiedział, czemu ateizm w ogóle miałby być zły.



Awatar użytkownika
ziolo
Początkujący
Początkujący
Posty: 47
Rejestracja: 16 wrz 2019
Lokalizacja: Mława
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 23 razy
Otrzymał podziękowań: 18 razy
Płeć:

Re: Polemiki z ateistami

Post autor: ziolo » 2019-10-01, 15:20

Śpieszę z wyjaśnieniem. Ateizm teoretyczny, to postawa człowieka, który odrzuca istnienie Boga i deklaruje się jako niewierzący. Tu można rozmawiać przedstawiając logiczne argumenty za istnieniem Boga oraz dowody Jego działania we współczesnym świecie ( np. cudowne uzdrowienia). Ateizm praktyczny jest chyba gorszy, bo taka osoba deklaruje się jako wierząca, ale w praktyce nie ma kontaktu z żywym Bogiem ( rzadko się modli, rzadko chodzi do Kościoła, nie przyjmuje sakramentów) i żyje na co dzień tak jakby Boga nie było. Czy udało mi się temat rozjaśnić ?



Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 10363
Rejestracja: 1 cze 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 1218 razy
Otrzymał podziękowań: 2971 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Polemiki z ateistami

Post autor: Marek_Piotrowski » 2019-10-01, 15:21

Z tego samego powodu, co każdy inny fałsz.



Awatar użytkownika
ziolo
Początkujący
Początkujący
Posty: 47
Rejestracja: 16 wrz 2019
Lokalizacja: Mława
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 23 razy
Otrzymał podziękowań: 18 razy
Płeć:

Re: Polemiki z ateistami

Post autor: ziolo » 2019-10-01, 15:34

@Kalart Dodam jeszcze, że ateizm teoretyczny i praktyczny jest nielogiczny a nawet sprzeczny. Ten drugi z wiadomych przyczyn ( "Jestem wierzący, ale nie praktykujący - podobnie jak powiedzenie "jestem żyjący,ale nieoddychający" ), zaś teoretyczny rozumowo odrzuca Boga, który jest źródłem moralności a jednocześnie sam zachowuje moralność np. spotkałem ateistę, który jest fajnym facetem, nie przeklina, nie kłamie, nie kradnie, ale nie był wstanie uzasadnić dlaczego tego nie robi. Jeżeli Bóg nie istnieje, korzystniej jest być egoistą i robić tak by coś zyskać ( np. coś ukraść, oszukać itp.)



ODPOWIEDZ