Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Ogólnie o Biblii. Dlaczego powinniśmy Ją czytać, jak powinno się czytać Pismo Święte, itp.
Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9832
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1813 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-02-18, 19:29

CZYTANIE na piątek, 16.02.2021

Iz 58, 1-9a
Tak mówi Pan Bóg:
«Krzycz na całe gardło, nie przestawaj! Podnoś głos twój jak trąba! Wytknij mojemu ludowi jego przestępstwa i domowi Jakuba jego grzechy! Szukają Mnie dzień za dniem, pragną poznać moje drogi, jak naród, który kocha sprawiedliwość i nie porzuca prawa swego Boga. Proszą Mnie o sprawiedliwe prawa, pragną bliskości Boga:
„Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? Umartwialiśmy siebie, a Ty tego nie uznałeś?”
Otóż w dzień waszego postu wy znajdujecie sobie zajęcie i uciskacie wszystkich swoich robotników. Otóż pościcie wśród waśni i sporów, i wśród niegodziwego walenia pięścią. Nie pośćcie tak, jak dziś czynicie, żeby się rozlegał zgiełk wasz na wysokości.
Czyż to jest post, jaki Ja uznaję, dzień, w którym się człowiek umartwia? Czy zwieszanie głowy jak sitowie i użycie woru z popiołem za posłanie – czyż to nazwiesz postem i dniem miłym Panu?
Czyż nie jest raczej postem, który Ja wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić na wolność uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, do domu wprowadzić biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków.
Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzeknie: „Oto jestem!”»


Mt 9, 14-15
Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: «Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?»
Jezus im rzekł: «Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć».

==================================================================================================================
Najpierw poproszę każdego, kto czyta te słowa, aby jeszcze raz, powoli, kosztując smak każdego zdania, każdego słowa przeczytał pierwsze czytanie. Aby każdy przeczytał definicję postu. I wytłumaczenie, co postem nie jest. To znaczy, kiedy mimo tego, że pościmy, nie jest to widziane przez Boga jako post.
Czy to nie są szokujące słowa? A powtarzany jest ich sens wielokrotnie. Pamiętasz Mt 521-26? najpierw musimy być w porządku do naszych bliźnich. BNóg nie przyjmie ofiary od tego, kto sprzeciwia się przykazaniom miłości. Otóż pościcie wśród waśni i sporów, i wśród niegodziwego walenia pięścią. Najpierw zgoda i miłość, a potem post.
Ale jak miłość, to i radość. Gdy świętujemy, postu nie ma. Ale i świętowanie wymaga miłości. Miłości Boga i bliźniego. Gdy już spełnimy ten warunek, możemy świętować. Cieszyć się, że Pan jest z nami. Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Radować się Nim i wraz z Nim. Bo czy może być cos wspanialszego, niż obecność Jezusa w naszym życiu? Ale radowanie się wraz z Nim wymaga także współuczestnictwa w Jego męce. Jeśli uczestniczymy w Jego radości, musimy uczestniczyć też w Jego męce. I wszystko wyważać w naszym życiu. Ciężko. Bo łatwiej się cieszyć. Łatwiej radować. A jednak, jeśli chcę, aby On był ze mną, to i ja muszę być z Nim. W tym co przyjemne i w tym co trudne. W radości i bólu. Zawsze.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9832
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1813 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-02-19, 19:24

Czytanie na sobotę, 20.02.2021

Iz 58, 9b-14
Tak mówi Pan Bóg:
«Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem. Pan cię zawsze prowadzić będzie, nasyci duszę twoją na pustkowiach. Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród i jak źródło wody, co się nie wyczerpie.
Twoi ludzie odbudują prastare zwaliska, wzniesiesz fundamenty pokoleń. I będą cię nazywać naprawiaczem wyłomów, odnowicielem uliczek – na zamieszkanie.
Jeśli powściągniesz nogi od przekraczania szabatu, żeby w dzień mój święty spraw swych nie załatwiać, jeśli nazwiesz szabat rozkoszą, a święty dzień Pana – czcigodnym, jeśli go uszanujesz przez unikanie podróży, tak by nie przeprowadzać swej woli ani nie omawiać spraw swoich, wtedy znajdziesz rozkosz w Panu. Ja cię powiodę w triumfie przez wyżyny kraju, karmić cię będę dziedzictwem Jakuba, twojego ojca.
Albowiem usta Pańskie to wyrzekły».


Łk 5, 27-32
Jezus zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej. Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł.
Potem Lewi wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych ludzi, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?»
Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników».

==================================================================================================================
Czuję się zdruzgotany czytając Ewangelię. Wyraźnie widzę swoją nieprawość. Zdaję sobie sprawę, o ile jestem gorszy od Lewiego. Czuję się gorszym od człowieka, którym większość Żydów pogardzała, jako kolaborantem, służalcem okupanta, chciwcem, oszustem i złodziejem. Podziwiam go za to, jak zareagował na słowa Jezusa.
Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł.
Nie kombinował. Nie przekładał na jutro. Nie stawiał żadnych warunków. Jezus go zawołał, a on od razu podjął decyzję. I to ostateczną. Czy nie przypomina to postawy Maryi w czasie zwiastowania? Ta piękna imponująca gotowość do pójścia za Nim. A ja? Mnie już nieraz wzywał. Wzywa mnie permanentnie. Choćby teraz, gdy czytam Jego słowa. I co? I nic. Siedzę. Nie robię rewolucji. Nie zmieniam radykalnie swego życia. Siedzę. Chciałbym zmienić swoje życie na lepsze. Ale nie mam siły, ani odwagi. Idę powolutku. Malutkimi kroczkami. Jestem za to na siebie wściekły. Ale i tak wlokę się niemiłosiernie ślamazarnie.

I jeszcze jedno. Jezus tłumaczył przyczyny swojego działania. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników. Z tego wynika, że uznał Lewiego za grzesznika. A za kogo nas uważa? Za kogo my sami się uważamy? Za sprawiedliwych czy grzeszników? Przecież regularnie uczęszczamy na msze, regularnie przystępujemy do sakramentów. W tym do sakramentu pojednania. Czyż nie jesteśmy sprawiedliwi? Tak przypomniała mi się nagle fraszka Kochanowskiego "Na nabożną". Jeśli nie grzeszysz, jako mi powiadasz, Czego się, miła, tak często spowiadasz? Cóż z tego wynika? Ano to, że każdy jest grzeszny. I każdy musi się nawracać. Stale nawracać. Permanentnie polepszać swoje życie. Albowiem nikt z nas nie jest wystarczająco sprawiedliwym, aby nie musieć się nawracać. Zdaję sobie z tego sprawę. Ale nie wiem, czy nie równie często nawracam się, co zawracam.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9832
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1813 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-02-20, 18:35

CZYTANIE na niedzielę, 21.02.2021
.
R.dz 9, 8-15
Tak rzekł Bóg do Noego i do jego synów: «Oto Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem, które po was będzie; z wszelką istotą żywą, która jest z wami: z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi, jakie są przy was, ze wszystkimi, które wyszły z arki, z wszelkim zwierzęciem na ziemi. Zawieram z wami przymierze, tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię».
Po czym Bóg dodał: «A to jest znak przymierza, które Ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią. A gdy rozciągnę obłoki nad ziemią i gdy ukaże się ten łuk na obłokach, wtedy wspomnę na moje przymierze, które zawarłem z wami i z wszelką istotą żywą, z każdym człowiekiem; i nie będzie już nigdy wód potopu na zniszczenie żadnego istnienia».


1 P 3, 18-22
Najdrożsi:
Chrystus raz jeden umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia przez Ducha. W Nim poszedł ogłosić zbawienie nawet duchom zamkniętym w więzieniu, niegdyś nieposłusznym, gdy za dni Noego cierpliwość Boża naczekiwała, a budowana była arka, w której niewielu, to jest osiem dusz, zostało uratowanych przez wodę.
Teraz również zgodnie z tym wzorem ratuje was ona we chrzcie nie przez obmycie brudu cielesnego, ale przez zobowiązanie dobrego sumienia wobec Boga – dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. On jest po prawicy Bożej, gdyż poszedł do nieba, gdzie poddani Mu zostali aniołowie i Władze, i Moce.


Mk 1, 12-15
Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. A przebywał na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez Szatana, i był ze zwierzętami, aniołowie zaś Mu służyli.
Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»

================================================================================================================================
Zastanawiam cię, co znaczą słowa Ewangelii. O co w nich chodzi? Czy o czas tych, którzy wtedy słuchali Jezusa? Czy też o czas, któremu my sami podlegamy. Nasz czas czy ich czas? Czyj czas się wypełnił?
«Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»
Wydaje mi się, że wypełnieniem czasu było przyjście Jezusa na ziemię. Przekazanie nam, ludziom, ostatecznego objawienia. Objawienie, które wypełnia wszystko, co miało zostać powiedziane. Od czasu gdy Jezus nauczał chodząc z uczniami nastały czasy ostateczne. A królestwo Boże jest blisko. Ok. Ale gdzie? Gdzie ono jest? Albo raczej, gdzie ono powinno być? Sądzę, z mojej głowie. I w Twojej głowie. W naszych myślach, pragnieniach i czynach. W naszej postawie. W naszej wierze. Pocieszające jest to, że jest blisko. Ale martwi mnie to, że wciąż jeszcze nie jest na miejscu. Że jeszcze tak wiele brakuje, aby było ono we mnie, w Tobie, w niej i w nim. W każdym. Co gorsza wiele osób nie dopuszcza do siebie takiej możliwości, aby to właśnie z nich zapanowało królestwo Boże. Jak wiele osób, po prostu, cały czas je zwalcza. Tak jak Jezus Chrystus raz jeden umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić, tak my musimy podwajać nasze wysiłki we wprowadzaniu królestwa Bożego z nas samych. Także za tych, którzy tego nie chcą i nie czynią. Tym więcej od nas zależy, im mniej osób tego pragnie. Tak jak Jezus się poświęcił dla wszystkich, tak my musimy poświęcać się dla tych, którzy walczą z Bogiem lub Go ignorują.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Logan
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 356
Rejestracja: 24 paź 2020
Lokalizacja: Wrocław
Wysłał podziękowań: 90 razy
Otrzymał podziękowań: 170 razy
Płeć:

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Logan » 2021-02-20, 20:08

Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł.
Ten werset również rozbudza we mnie pragnienie do pójścia, do zmiany, jest jednak niemoc, bo decyzja chwili nie zmieni setek błędnie dokonanych wyborów jak za przyłożeniem magicznej różdżki. Muszę tą decyzję podejmować każdego dnia, możliwie jak najczęściej w codziennych wyborach. Oczyszczać swoje serce ze zbędnych pragnień. To co nas najbardziej obciąża to "bogate" serce. Bogate w plany, pasje, ciągłe to nowe zamiary, wszelkiego rodzaju rozrywkowe formy spędzania czasu. Choćby były on z natury dobre to mało pozostaje miejsca Bogu, który przemawia w ciszy. W wielości trudno o ciszę, tym bardziej o głębię.
Ta niemoc jednak oczyszcza, bo rodzi bezradność, a to boli, każdy ból w jakimś stopniu uświęca, jeśli z miłości zrodzony.
Andej pisze:
2021-02-19, 19:24
Każdy jest grzeszny. I każdy musi się nawracać. Stale nawracać. Permanentnie polepszać swoje życie. Albowiem nikt z nas nie jest wystarczająco sprawiedliwym, aby nie musieć się nawracać. Zdaję sobie z tego sprawę. Ale nie wiem, czy nie równie często nawracam się, co zawracam.
Wydaje mi się, że niekiedy stoję w miejscu, a zbiegiem lat dostrzegam że góra przenaczenia - osobistej świętości jest bardzo daleko pomimo lat zmagań. Na początku duchowej wędrówki obawiałem się, że dojdę za szybko i nie będzie z czego się nawracać, czy nawet spowiadać. Głęboko się pomyliłem, teraz po latach wiary popadłem w drugą skrajność, że nie zdążę, że się nie uświęcę do końca, prędzej czy później umrę jako grzesznik. I tak będzie, jestem grzesznikiem jednak mimo wszystko dziś znów na wezwanie Jezusa spróbuję po raz kolejny pozostawić samego siebie i pójść za boskim Mistrzem z Nazaretu, wszak przyszedł by nawracać grzeszników.
Dziś w ciszy razem z Maryją będę kontemplował słowa Jezusa Pójdź za Mną!
Pójdę razem z Nią. Maryja zawsze prowadzi do swego Syna. Zaufam Jej.
Ostatnio zmieniony 2021-02-20, 20:08 przez Logan, łącznie zmieniany 1 raz.


"O Jezu, ja jestem owocem Twojej Męki, młodym pędem Twoich ran. O Jezu, poszukaj dla mnie miłości, bo nie mam jej więcej, ukradłeś mi serce" Święta Gemma Galgani

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9832
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1813 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-02-21, 18:02

CZYTANIE na poniedziałek, 22.02.2021

1 P 5,1-4
Najmilsi:
Starszych, którzy są wśród was, proszę ja, również starszy, a przy tym świadek Chrystusowych cierpień oraz uczestnik tej chwały, która ma się objawić: paście stado Boże, które jest przy was, strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli, jak Bóg chce; nie ze względu na niegodziwe zyski, ale z oddaniem; i nie jak ci, którzy ciemiężą gminy, ale jako żywe przykłady dla stada. Kiedy zaś objawi się Najwyższy Pasterz, otrzymacie niewiędnący wieniec chwały.


Mt 16,13-19
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”
A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”.
Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?”
Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”.
Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”.

================================================================================================================================
Nie mam pewności, czy nie uznacie poniższych słów, za obrazoburcze. Otóż kiedyś, w grupkach dzielenia w Odnowie zadano pytanie: Kim jest dla ciebie Bóg? Wszyscy, poza mną, odpowiadali, że to Jezus Chrystus. Jako jedyny uznałem odpowiedź za błędną. Albowiem uważam, że Jezus Chrystus to Bóg. Ale nie uważam, że Bóg to Jezus Chrystus.
Mam wrażenie, że dla większości katolików odpowiedzi, z którymi się nie zgodziłem, są właściwe.
[W nawiasie, nawiasem mówiąc, dodam, że moja odpowiedź brzmiała: Nie wiem. Wiem, że jest w Trójcy Jedyne, jest wszystkim, po prostu JEST.]
Skąd człowiek może wiedzieć, kim jest Bóg? Na podstawie objawień wysnuwamy wnioski. Posługując się ludzkim rozumem i ludzkimi pojęciami. A istota Boga jest ponad ludzkie pojęcia. Ludzki rozum nie jest w stanie pojąć, kim On jest. Uważam, że najdoskonalszą informacją, którą mamy na temat Boga jest to, co sam o sobie powiedział: JESTEM. Jestem Który Jestem.
Sami nie jesteśmy w stanie udzielić odpowiedzi. To przekracza nasze możliwości. Wie tylko ten, któremu Bóg to objawił. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. To zdanie jednoznacznie wyjaśnia, że nie ma sensu zadawać pytania o to kim jest Bóg. Bo język ludzki, bo ludzkie pojęcia dalekie są od rzeczywistości. Nie wiem, czy będący już w niebie, są w stanie ogarnąć ten temat. A jeśli są, to jedynie w takim zakresie, w jakim objawił im to sam Bóg.

Ale czy możemy przestać myśleć o Bogu? Czy może nas przestać nurtować pytanie, kim On jest? Wydaje mi się to być sprzecznym z ludzką naturą. Chcemy wiedzieć o Nim jak najwięcej. Niestety. Bo poznawania Boga, nie jest naszą powinnością. Czy pamiętacie wskazówki Boga odnośnie drzewa wiedzy? Jeśli tak, to nie starajcie się dorównać Mu w żadnym zakresie. Cóż, w takim razie mamy robić? Odpowiedź na to pytanie daje św. Piotr w pierwszym czytaniu: paście stado Boże, które jest przy was, strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli. Nie przymuszajcie, ale dawajcie dobry przykład. Naśladujcie Pana. Szczególnie w tym, aby Wasza mowa była zgodna z Waszymi czynami. A Wasza wola z wolą Bożą. Więcej nic nie potrzeba. Każdy z nas ma zachęcać. Zachęcać do miłości. Tak czyńcie, aby ludzie chwalili Boga za Wasze czyny.
Ale czy wtedy nie okaże się, że już odebraliście nagrodę? Jeśli spoczniecie wtedy na laurach, to zdecydowanie, tak. Ale jeśli uznacie, żeście sługami niegodnymi i to zmobilizuje Was do jeszcze większego wysiłku na powierzonym Wam polu, wtedy zyskacie nagrodę wieczną.

Dziś żaliłem się księdzu w trakcie sakramentu pojednania, a on pocieszał mnie. Powiedział, abym walczył. Nie oceniał rezultatów, ale walczył. Abym uwierzył, że jeśli poddam się Jezusowi, to walka ma sens. Niezależnie od tego, czy jestem w stanie zaobserwować jej rezultaty, czy też są one przede mną ukryte.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9832
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1813 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-02-22, 18:13

CZYTANIE

Iz 55, 10-11
Tak mówi Pan Bóg:
«Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa».


Mt 6, 7-15
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie.
Wy zatem tak się módlcie:
Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci Twoje imię! Niech przyjdzie Twoje królestwo; niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak w niebie. Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego.
Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień».

==============================================================================================================================
Ile trzeba się modlić dziennie? Ile czasu na to poświęcać? Człowiek, który był dla mnie jednym z największych autorytetów, Bronisław Bozowski, namawiał, aby codziennie odmawiać różaniec. Cały. Wszystkie 4 części. (Możecie o tym przeczytać w https://www.apostolicum.pl/shop/?p=2&id_product=87). Czy to dużo, czy mało? Dla jednych dużo, dla innych mało.
Jakiś czas temu ktoś na tym Forum krytykował mnie, że namawianie do odmawiania zadanej przy spowiedzi pokuty, większą ilość razy, niż nakazane. A na potwierdzenie swojej racji przywołał cytat: Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Ale czy więcej modlitw jest zawsze gadatliwością? Przyznam się do tego, że staram się mieć zawsze przy sobie różaniec. A gdy go nie mam, to szukam czegoś, czego również jest 10. Akurat tyle mam palców u rąk. I korzystam z nich w takcie zabiegów fizjoterapeutycznych. Także w tracie niektórych ćwiczeń rehabilitacyjnych. Gdy idę z psem na spacer, wyjmuję różaniec. Gdy budzę się w noc bezsenną, sięgam pod poduszkę i wyciągam różaniec. Gdy czekam przed gabinetem lekarskim na wizytę, przesuwam paciorki różańca i rozważam tajemnice. Czy jest to przesada? Czy lepiej jest wbić wzrok w ścianę i nudzić się? Albo zerkać co chwilę na zegarek, gdy żona buszuje w sklepie, a ja czekam z psem na zewnątrz?
Nie namawiam do tego, co robię. Każdy musi sam wiedzieć gdzie, kiedy i ile się modlić. Dla każdego inna miara. A były takie okresy w moim życiu, że brakowało czasu na jakąkolwiek modlitwę w ciągu dnia. Czasem coś w biegu.
Z modlitwą jest tak jak z rozmową z ukochaną osobą. Jak kochasz, to możesz rozmawiać stale. W każdym miejscu i w każdym czasie. Nigdy Ci się nie dłuży. I zawsze jest na miejscu. Możesz tylko patrzyć. Możesz tylko czuć obecność. To też jest modlitwa. Ta świadomość. Tak jak sprawia Ci przyjemność to, że osoba, która kochasz jest blisko. Że słyszysz, czujesz jej zapach. Lub tylko wiesz, że jest obok, za ścianą. Lub, że czeka w domu. A ty już tam się wybierasz. Czy to też uważasz za przesadę? Za wielomówstwo?

Ale w Ewangelii jest też groźba. Zapewne wiele razy słyszeliście, gdy ktoś oświadcza: Tego mu nigdy nie wybaczę! Czy tak może powiedzieć katolik? Cóż takie oświadczenia oznacza w świetle słów: Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień. To znaczy, że prosisz Boga, aby wtrącił Cię do piekła. Aby nigdy nie przebaczył Ci Twoich grzechów. Jeśli tak oświadczasz, to znaczy, że wszystkie Twoje spowiedzi są świętokradcze. To znaczy, że przyjmując komunią świętą profanowałeś Jezusa. Jeśli nie przebaczasz, to co tutaj, na tym Forum robisz? Szukasz szansy? Doskonale. Pędź s=do spowiedzi i wyznaj to, że nienawidzisz, że nie przebaczasz, że pragniesz dla siebie potępienia. Słowa kapłana wstrząsną Tobą. Ale zimny prysznic pozwoli zmienić postawę. Z nienawiścią, na miłości. I tegoć życzę.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9832
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1813 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-02-23, 18:47

CZYTANIE na środę, 24.02.2021

Jon 3, 1-10
Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: «Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam». Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak powiedział Pan.
Niniwa była miastem bardzo rozległym – na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: «Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona».
I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i przyoblekli się w wory od najstarszego do najmłodszego. Doszła ta sprawa do króla Niniwy. Powstał więc z tronu, zdjął z siebie płaszcz, przyoblókł się w wór i usiadł na popiele. Z rozkazu króla i jego dostojników zarządzono i ogłoszono w Niniwie, co następuje:
«Ludzie i zwierzęta, bydło i trzoda niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i wody nie piją. Ludzie i zwierzęta niech przyobleką się w wory. Niech żarliwie wołają do Boga! Niechaj każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, którą popełnia swoimi rękami. Kto wie, może się zwróci i ulituje Bóg, odstąpi od zapalczywości swego gniewu, i nie zginiemy?»
Zobaczył Bóg ich czyny, że odwrócili się od złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.


Łk 11, 29-32
Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: «To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia.
Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon.
Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz».

==============================================================================================================================
Kto żąda znaku? Przejrzyjcie różne dyskusje prowadzone na Forum. Albo sięgnijcie pamięcią. Kojarzycie? Otóż, znaków żądają niewierzący. Żądają znaków, które odrzucą. Żądają argumentów, którym się sprzeciwią. Dlaczego? Bo żądanie znaku jest przyznaniem się do niewiary. Jest wyrazem sceptycyzmu.
Może spytasz: Dlaczego? Ano dlatego, że znak już został dany. Jaki? Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Ano, znak Jonasza. Ale znacznie silniejszy w formie i wyrazie. Dowodem tego znaku jest Biblia. Cały NT. Jeśli wierzysz, to po co znak? Dla wierzących jest bez sensu. Bo oni wierzą.
Tak na prawdę, to jest znacznie gorzej. Bo znak Jonasza jest dawany i teraz. Na bieżąco. Codziennie. Ale, aby zauważyć, trzeba mieć oczy i uszy otwarte. Trzeba wyciszyć zgiełk dnia powszedniego i otworzyć serce na Boga. Tylko wtedy cos dotrze. Okudżawa w Modlitwie śpiewał: Jak zmysł każdy chłonie z wiarą, Twój ledwo słyszalny głos, Jak wszyscy wierzymy w Ciebie,. Niestety, nie każdy zmysł chłonie. Jak wiele umysłów odrzuca. Jak często głos ten jest specjalnie zagłuszany. Wyłącz telewizor, skończ pracę, zrezygnuj z rozrywki, choć na trochę, i wycisz się. Otwórz się na Pana, wtedy usłyszysz. I jak mieszkaniec Niniwy, nawróć się. Dzisiaj jeszcze nie jest za późno. Jutra może nie być. Może dla mnie, może dla Ciebie.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9832
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1813 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-02-24, 19:28

CZYTANIE na czwartek, 25.02.2021

Est 4, 17k. l-m. r-u
Królowa Estera zwróciła się do Pana, przejęta niebezpieczeństwem śmierci. I błagała Pana, Boga Izraela, mówiąc: «Panie mój, Królu nasz, Ty jesteś jedyny, wspomóż mnie samotną, niemającą poza Tobą wspomożyciela, bo niebezpieczeństwo jest niejako w mojej ręce. Słyszałam od młodości mojej w pokoleniu moim ojczystym, że Ty, Panie, wybrałeś Izraela spośród wszystkich narodów i ojców naszych ze wszystkich ich przodków na wieczyste dziedzictwo i uczyniłeś im wszystko, co zapowiedziałeś.
Wspomnij, Panie, daj się rozpoznać w chwili naszego udręczenia i dodaj mi odwagi, Królu bogów i Władco nad wszystkimi władcami. Włóż stosowną mowę w moje usta przed obliczem lwa i zwróć jego serce ku nienawiści do wroga naszego, aby zginął on sam i ci, którzy są z nim jednej myśli.
Wybaw nas ręką Twoją i wspomóż mnie opuszczoną i niemającą nikogo poza Tobą, Panie, który wiesz wszystko».


Mt 7, 7-12
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.
Gdy któregoś z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą.
Wszystko więc, co chcielibyście, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem to jest istota Prawa i Proroków».

============================================================================================================================
Jestem leniem. Tortalnym leniem. Chciałbym, aby stawało się coś, co bym chciał, ale tak, abym nic nie musiał robić. Po co szukać? Wystarczy znaleźć. Po co pracować, lepiej mieć. Ale czy to jest prawdziwe lenistwo? Ano nie. Prawdziwym lenistwem jest szukanie rozwiązań, ulepszeń. Sprawianie, aby życie było łatwiejsze. Aby łatwiej dało się cos osiągnąć. Innymi słowy, aby być leniem, trzeba się najpierw napracować. Wszystko ma swoją cenę. I wszystko ma swoją przyczynę. Dlatego tak ważne są słowa Ewangelii. Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Chcecie cokolwiek osiągnąć, musicie działać. Najpierw trzeba określić cel. A potem starać się osiągnąć ten cel.
Bóg rzadko spełnia prośby, których nie było. Nie dlatego, że nie wie. Ale dlatego, że oczekuje naszej inicjatywy. Oczekuje naszych starań. Naszej pracy, modlitwy. Aby spełnił nasze prośby musimy się modlić. Aby Go znaleźć, musimy szukać. Aby dostać się do nieba, musimy szturmować bramy nieba. Bez pracy nie ma kołaczy.
Dlatego każdy człowiek myślący zastanawia się na sensem życia. Na celem życia. Nad tym, co będzie potem. Jeśli celem jest Bóg w niebie, trzeba działać. Bóg dał wskazówki. Dał pokarm, który umożliwia dotarcie do mety. Od nas zależy, czy będziemy z niego korzystać. Od nas zależy, w którą stronę pójdziemy. Czy skorzystamy z wytycznych zawartych w objawieniu. Czy odczytamy to, co przeznaczył dla nas. Czy znajdziemy w Biblii słowa specjalnie zapisane dla nas. Z radami dla nas. To tylko od nas zależy.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9832
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1813 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-02-25, 18:09

CZYTANIE na piątek, 26.02.2021

Ez 18, 21-28
Tak mówi Pan Bóg:
«Jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegłby wszystkich moich ustaw i postępował według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: nie będą mu policzone żadne grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował. Czyż tak bardzo miałoby mi zależeć na śmierci występnego – mówi Pan Bóg – a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył?
A gdyby sprawiedliwy odstąpił od swej sprawiedliwości i popełniał zło, naśladując wszystkie obrzydliwości, którym się oddaje występny, czy taki będzie żył? Żaden z wykonanych czynów sprawiedliwych nie będzie mu policzony, ale umrze on z powodu nieprawości, której się dopuszczał, i grzechu, który popełnił.
Wy mówicie: „Sposób postępowania Pana nie jest słuszny”. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne?
Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze».


Mt 5, 20-26
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.
Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj!”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego.
Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj.
Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza».

============================================================================================================================
Kilka razy już wielu z Was oburzało się na mnie za to, że jestem przeciwnikiem karania ludzi. W szczególności karania więzieniem. I w tych dyskusjach nigdy nie powoływałem się na Pismo, lecz wyłącznie na logikę. Teraz mnie olśniło. Ezechiel podaje silny argument przemawiający za moją tezą. Dokładnie w ten sam sposób co ja przedstawia wolę Bożą. «Jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegłby wszystkich moich ustaw i postępował według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: nie będą mu policzone żadne grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował. Widzicie, Bóg jest przeciwny karaniu. Bóg oczekuje, aby skruszonemu darować wszystkie winy. Aby pozwolić mu czynić dobro. Natomiast Wy mówicie: „Sposób postępowania Pana nie jest słuszny”. Uważacie, że zemsta ta winowajcy jest zgodna z waszym poczuciem sprawiedliwości. Ale jest sprzeczna z "i odpuść na nasze winy, tak jak my odpuszczamy naszym winowajcom". W Ewangelii jest kolejny nakaz: «Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Chcecie orzekać kary, odgrywać się? Spotka Was to samo, gdy staniecie przed sądem. Myślicie, jak faryzeusze, jedynie od "ludowej" sprawiedliwości. Kiedyś chodziły czerezwyczajki z naganami. Też wymierzały sprawiedliwość. Pomyśl, zanim staniesz przed ołtarzem: Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Bo brat Twój, to każdy człowiek. Także ten, kto Ciebie skrzywdził. Zastanów się, która sprawiedliwość jest ważniejsza. Ta zgodna z wolą Bożą, czy ta ludzka.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9832
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1813 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-02-26, 19:54

Pwt 26, 16-19)
Mojżesz powiedział do ludu:
«Dziś Pan, Bóg twój, rozkazuje ci wykonać te prawa i nakazy. Przestrzegaj ich, wypełniaj z całego swego serca i z całej duszy.
Dziś uzyskałeś od Pana oświadczenie, iż będzie dla ciebie Bogiem, o ile ty będziesz chodził Jego drogami, przestrzegał Jego praw, poleceń i nakazów oraz słuchał Jego głosu.
A Pan uzyskał to, że ty będziesz, jak ci zapowiedział, ludem stanowiącym szczególną Jego własność, i będziesz przestrzegał Jego wszystkich poleceń. On cię wtedy wywyższy we czci, sławie i wspaniałości ponad wszystkie narody, które uczynił, abyś był ludem świętym dla Pana, Boga twego, jak powiedział».

Mt 5, 43-48
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził.
A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.
Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?
Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski».

===============================================================================================================================
Jak rozumieć słowa Mojżesza? Co to znaczy, że Bób będzie Bogiem, jeśli spełnisz warunki? Czy to znaczy, że Bóg raz jest, a raz Go nie ma? Albo, może, że Bóg istnieje tylko dla wybranych? Ja to rozumiem w ten sposób, że chodzi tu o uznanie Boga. Jeśli wierzę Mu, to czynię to, co nakazał. Jeśli nie uznaję Go za Boga, to lekceważę. I w taki razie, nie mam co liczyć na Jego obietnice. będzie dla ciebie Bogiem, o ile ty będziesz chodził Jego drogami, przestrzegał Jego praw, poleceń i nakazów oraz słuchał Jego głosu Uważam, że nie chodzi o istnienie Boga, ale o nasz stosunek do niego. O to, że odrzucając Go, blokujemy Mu możliwość działania wobec nas. Odrzucony Bóg nie może okazywać nam swojej miłości. Może trylko czekać. Z otwartymi ramionami. Aż zwrócimy się do Niego.

W Ewangelii też problem. Kochać nieprzyjaciół!? Jak można? Masz rację, nie da się, dopóki uważasz, że miłość, to wyłącznie uczucie. I to uczucie pozytywne. Ale w Ewangelii jest wyjaśnienie. Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują Albowiem miłość przejawia się w modlitwie w czyjejś intencji. Miłość nie oznacza rezygnacji z obrony. Ani nie zabrania unikania nieprzyjaciela. Miłując nieprzyjaciela możemy się skutecznie bronić. Adekwatnie do ataku. W prawie cywilnym określone jest to obroną konieczną. Ale w tej walce naszym celem musi być obrona, unieszkodliwienie agresora. Ale bez zemsty. Bez chęci dania mu nauczki. Bez zadawania mu większego zła, niż to, którego od niego doznaliśmy. I cały czas pamiętanie o tym, aby dać mu szansę, aby stał się lepszy. Aby zaprzestał czynienia zła. Tak jak Jezus torturowany przez bezmyślnie wykonujących rozkazy żołnierzy, nie życzył im zła. Cierpiał, także dla ich zbawienia.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9832
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1813 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-02-27, 19:46

CZYTANIE na niedzielę, 28.02.2021

Rdz 22, 1-2. 9-13. 15-18
Bóg wystawił Abrahama na próbę i rzekł do niego:
«Abrahamie!» A gdy on odpowiedział: «Oto jestem» – powiedział: «Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jaki ci wskażę».
A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego, Izaaka, położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna.
Ale wtedy Anioł Pański zawołał na niego z nieba i rzekł: «Abrahamie, Abrahamie!» A on rzekł: «Oto jestem ». Anioł powiedział mu: «Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna». Abraham, obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł barana uwikłanego rogami w zaroślach. Poszedł więc, wziął barana i złożył w ofierze całopalnej zamiast swego syna.
Po czym Anioł Pański przemówił głośno z nieba do Abrahama po raz drugi: «Przysięgam na siebie, mówi Pan, że ponieważ uczyniłeś to, a nie odmówiłeś Mi syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia takiego, jakie jest udziałem twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu».


Rz 8, 31b-34
Bracia:
Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby także wraz z Nim wszystkiego nam nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, co więcej – zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami?


Mk 9, 2-10
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam się przemienił wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe, tak jak żaden na ziemi folusznik wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem.
Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co powiedzieć, tak byli przestraszeni.
I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!» I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa.
A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy „powstać z martwych”.

===============================================================================================================================
Wielokrotnie zastanawiałem się nad zdarzeniem opisanym przez Marka. I długo nie trafiało ono do mnie. Zastanawiałem się, po co Jezus ich tam zabrał? Dlaczego tak zareagowali? Co z tego wynika dla mnie. Nie rozumiałem. I, właściwie, dalej nie rozumiem. Ale coś do mnie dotarło.
Zacząłem się zastanawiać nad tym, co zdarzyło się już w czasie powrotu. Czyli, jak to zdarzenie wpłynęło na apostołów.
A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy „powstać z martwych”.
Dotarło do mnie, że to był kolejny etap objawiania im, kim jest na prawdę. Objawienie, które miało miejsce trzydzieści lat wcześnie było im nieznane. Dla nich pierwszym objawieniem boskości Jezusa był Jego chrzest. Potem Kana. Cuda, uzdrowienia. Wskrzeszenia.
Zastanawiałem się, dlaczego tak mało osób wierzyło Mu. Pomimo tak wielu znaków. W czasie chrztu, słyszeli tylko ci, którzy Go najbardziej kochali. W Kanie świadomi wydarzenia byli tylko uczniowie i Matka. Świadkami cudów byli, ale wiara w cuda była w Izraelu bardzo powszechna. Właściwie nie traktowali tego, jako czegoś wyjątkowo nadzwyczajnego. Dlatego Jezus zabrał ze sobą trzech. Tych najbardziej kochających Go. Tych, którzy byli w stanie udźwignąć to, czego świadkami byli. A powszechną byłą wiara, że ujrzenia Boga jest równoznaczne ze śmiercią. Oni przeżyli. Dosłownie i w przenośni. Przeżycie było szokujące. A zakaz Jezusa , jeszcze bardziej. Nowe pojęcie. Potrzebowali czasu, aby do nich dotarło. Byli świadkami śmierci i zmartwychwstania. Czy wtedy do końca zrozumieli? Chyba tak. A mi się to w pale nie mieści. Wiem. Jestem świadomy, że Chrystus jest Bogiem. Wierzę w to, że jest Bogiem. Ale nie mieści mi się to w głowie. Za mały łeb mam. Nie potrafię sobie tego poukładać. Do tego potrzebna szczególna łaska. Dlaczego nie otrzymałem jej? Nie wiem. Wierzę Bogu. Wierzę Pismu. Może kiedyś się dowiem. A na razie błagam Boga, codziennie, wiele razy dziennie, aby każde moje spotkanie z Nim, było dla mnie Górą Przemienienia. Aby każde spotkanie z Nim zostawiało we mnie piętno. Boskie piętno. Aby zmieniało moje życie. Aby determinowało moje życie. Abym potrafił rozumieć i wypełniać Jego wolę.
Ostatnio zmieniony 2021-02-27, 19:52 przez Andej, łącznie zmieniany 1 raz.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9832
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1813 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-02-28, 18:13

CZYTANIE

Dn 9, 4b-10
O Panie, Boże mój, wielki i straszliwy, który dochowujesz wiernie przymierza tym, co Ciebie kochają i przestrzegają Twoich przykazań.
Zgrzeszyliśmy, zbłądziliśmy, popełniliśmy nieprawość i zbuntowaliśmy się, odstąpiliśmy od Twoich przykazań. Nie byliśmy posłuszni Twoim sługom, prorokom, którzy przemawiali w Twoim imieniu do naszych królów, do naszych przywódców, do naszych przodków i do całej ludności kraju.
U Ciebie, Panie, sprawiedliwość, a u nas wstyd na twarzach, jak to jest dziś u nas – mieszkańców Judy i Jerozolimy, i całego Izraela, u bliskich i dalekich, we wszystkich krajach, dokąd ich wypędziłeś z powodu niewierności, jaką Ci okazali.
Panie! Wstyd na naszych twarzach, naszych królów, naszych przywódców i naszych ojców, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie. Ale Pan, Bóg nasz, jest miłosierny i okazuje łaskawość, mimo że zbuntowaliśmy się przeciw Niemu i nie słuchaliśmy głosu Pana, Boga naszego, by postępować według wskazań, które nam dał przez swoje sługi, proroków.


Łk 6, 36-38
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone.
Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie».

=================================================================================================================================
Króciutki tekst Ewangelii. Z czym się kojarzy? Mi z przykazaniem miłości. Z Miłosierdziem Bożym.
Tekst zawiera definicję miłosierdzia. Miłosierdzia, które powinniśmy okazywać naszym bliźnim. Bez różnicowania komu. Każdemu jednakowo i uczciwie.
Mt 22,39 Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Czy potępiasz samego siebie, czy szukasz usprawiedliwień? Czyń tak samo wobec każdego człowieka. Wybaczasz sobie? Wybacz bliźniemu. A wtedy, Bóg wybaczy Tobie. Osądzasz innych? Dajesz prawo innym, aby i obi osądzani Ciebie. Czynisz to surowo? Ich wyrok też będzie surowy. Także wyrok Pana.
Jeśli dajesz, dawaj z sercem. Wtedy i ty otrzymasz z serca.

Ale co zrobisz, gdy nie potrafisz zaakceptować samego siebie? Gdy nie potrafisz polubić siebie? Gdy widzisz w sobie samo zło? Trudna sprawa. Czeka Cię ciężka walka. O zbawienie. To, że Jezus powiedział, kochaj bliźniego jak siebie samego oznacza, że masz kochać. Musisz kochać. Musisz kochać samego siebie. Musisz zaakceptować to, jakim jesteś. I wyznaczyć cel, jakim chcesz być. Jakim powinieneś być. I walczyć z całych sił, aby to osiągnąć.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9832
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1813 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-03-01, 19:10

CZYTANIE na wtorek, 02.03.2021

Iz 1, 10. 16-20
Słuchajcie słowa Pańskiego, wodzowie sodomscy, daj posłuch prawu naszego Boga, ludu Gomory!
«Obmyjcie się i oczyśćcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobru! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie!
Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! – mówi Pan. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby były czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna.
Jeżeli będziecie ulegli i posłuszni, dóbr ziemskich będziecie zażywać. Ale jeśli się zatniecie w oporze, miecz was wytępi». Albowiem usta Pańskie to wyrzekły.


Mt 23, 1-12
Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą.
Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi.
A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.
Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony».

================================================================================================================================
Dwa czytania, dwie myśli. Pierwsza dotyczy miłosierdzia. Jest dla mnie wielka pociechą i nadzieją,. Na niej opieram swoją wiarę w zbawienie i zmartwychwstanie. Wierzę święcie w obietnicę: Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją Bo wystarczy, aby starał się wypełniać Jego wolę. Wystarczy, abym ją rozumiał. Na, ale akurat z tym mam problem. Słyszę, ale kombinuję jak koń pod górę, jakby tu spełniać wolę Bożą, ale za bardzo się nie zmęczyć. Jednak staram się, wraz z upływem czasu, coraz lepiej rozumieć i coraz lepiej wypełniać. Sądzę, że moim grzechom daleko od szkarłatu. Ale też zdaję sobie sprawę, że sam nie zdołam wypielić. To może tylko On. Ale wciąż daje mi szanse. Wciąż staram się nawracać. Ale metanoja jakoś nie przychodzi. A w każdym razie nie następuje w sposób spektakularny. Ciężki powolny proces. Ale, wierzę, że w dobrym kierunku.

A w drugim czytaniu, w moim rozumieniu, łatka do księży. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Jakże często zżymam się, gdy słyszę, co prawią na kazaniach. Gdy patrzę na przestrzeganie zasad sanitarnych zawartych w listach pasterskich. Tak, jakby ich nie dotyczyły. Wkurza mnie to. Kiedyś (pisałem już o tym kilkakrotnie) zwierzyłem sie z tego Bronisławowi Bozowskiemu. A ten odrzekł, że muszę się starać, aby nawet w najgłupszym kazaniu znaleźć cos dla siebie. Jakąś konstruktywną wskazówkę, myśl wartą przemyślenia. Wciąż wszystkim mówię o tej nauce. Upowszechniam. Ostatnio siostra mi powiedziała, że przypomniała sobie te myśl w trakcie kazania. Mówiła: Starałam się, ale nic nie usłyszałam. Trudno. Czasem tak bywa, że zmęczeni pustosłowiem nie potrafimy wyłowić jednej maleńkiej perełki z całości. Przykre to. Ale tym bardziej musimy się starać. Tym lepiej przygotowywać do mszy świętych. I przyznam się (już to czyniłem), że to co piszę w tym wątku, jest moim przygotowaniem do mszy. Dzięki temu, nawet najgłupsze kazanie, coś wnosi. Bo je konfrontuję ze swoimi refleksjami. I, zauważam, że od kiedy to robię, to zawsze, w każdym kazaniu, cos znajduję. I nie konfrontuję tego z tym, jakim człowiekiem jest głoszący słowo ksiądz. Bo to nie ma decydującego znaczenia. Liczy się moja relacja z Bogiem.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9832
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1813 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-03-02, 18:25

CZYTANIA na środę, 03.03.2021

Jr 18, 18-20
Niegodziwi rzekli: «Chodźcie, uknujemy zamach na Jeremiasza! Bo przecież nie zabraknie kapłanowi pouczenia ani mędrcowi rady, ani prorokowi słowa. Chodźcie, uderzmy go językiem, nie zważajmy wcale na jego słowa!»
Usłysz mnie, Panie, i słuchaj głosu moich przeciwników! Czy złem za dobro się płaci? A oni wykopali dół dla mnie. Wspomnij, jak stawałem przed Tobą, aby się wstawiać za nimi, aby odwrócić od nich Twój gniew.


Mt 20, 17-28
Udając się do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich: «Oto idziemy do Jerozolimy: a tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom, aby został wyszydzony, ubiczowany i ukrzyżowany; a trzeciego dnia zmartwychwstanie».
Wtedy podeszła do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i oddawszy Mu pokłon, o coś Go prosiła.
On ją zapytał: «Czego pragniesz?»
Rzekła Mu: «Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie».
Odpowiadając zaś, Jezus rzekł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?»
Odpowiedzieli Mu: «Możemy».
On rzekł do nich: «Kielich mój wprawdzie pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował».
Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, oburzyli się na tych dwóch braci. Lecz Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: «Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę.
Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu».

===============================================================================================================================
Nie wiem, czy to ja świruję, czy tak są dobierane czytania, aby nawiązywały do dyskusji toczonych na Forum. Oto znów temat, który był poruszany. Czy nasze zbawienie zależy od tego, jak służymy Panu? Czy od tego, w jaki sposób wypełniamy Jego wolę? Na czym Bogu zależy? Na oddawaniu Mu czci, na zachowywaniu rytuałów? Na wypowiadaniu specjalnych formułek? Czy na naśladowaniu Chrystusa? Na wypełnianiu Jego woli zawartej w Dekalogu i w przykazaniach miłości?
W Ewangelii mamy opisaną sytuację, może nie tyle wywyższania się, ile wyścigu o najlepsze miejsca. My też bierzemy udział w tym wyścigu. Metą naszego biegu jest zbawienie. A w niebie, jak sądzę, nie ma miejsca pierwszego i ostatniego. Jest miejsce. Jest miłość.
Może dziwisz się, że te dwie myśli wiąże jednakowo z tekstem czytania. Przytoczę jedno zdanie: A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu. Mowa tu o służeniu. Służenie jest jedną z form oddawania czci. Jezus wyraźnie powiedział, że nie przyszedł po to, aby Mu służono. Jednoznacznie stwierdził, że nie zależy Mu na oddawaniu Mu hołdów. Co nie znaczy, że je odrzucał. Przyjmował ze zrozumieniem. Ale nie jako hołd, ale wyraz miłości. Drogocenny olejek potraktował jako wspaniałą ofiarę. Jako dowód, że miłość do Niego jest dla namaszczającej Go kobiety ważniejsza od niezłej sumki (równowartość rocznej płacy). Jezus przyszedł do nas, aby poprowadzić nas do zbawienia. Bo ten, kto idzie drogą przez Niego wskazaną, otrzymam jedno z wielu mieszkań przeznaczonych dla wyznawców. Jezus uczył nas, aby służyć innym. Służyć bliźnim, a nie podlizywać się Bogu. Co nie znaczy, że nie powinniśmy wyrażać Bogu swej wdzięczności. Oczywiście, że powinniśmy. Skoro mamy taką potrzebę. Bo nie da się wyobrazić relacji miłości, bez jej wyrażania. Bez chwalenia. sprawiania przyjemności, deklaracji... Wiem, to przejaw antropomorfizacji Boga. Ale to jest właśnie droga do Niego. Droga miłości. A miłość wyrażana tak, jak potrafimy. Uwielbieniem, przyjmowaniem Chleba Życia, pojednaniem, skruchą ...


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9832
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1813 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-03-03, 19:03

CZYTANIA na czwartek, 04.03.2021

Syr 51,13-20
Będąc jeszcze młodym, zanim zacząłem podróżować, szukałem jawnie mądrości w modlitwie. U bram świątyni prosiłem o nią i aż do końca szukać jej będę.
Z powodu jej kwiatów, jakby dojrzewającego winogrona, serce me się w niej rozradowało, noga moja wstąpiła na prostą drogę, od młodości mojej idę jej śladami. Nakłoniłem tylko trochę ucha mego, a już ją otrzymałem i znalazłem dla siebie rozległą wiedzę.
Postąpiłem w niej, a Temu, który dał mi mądrość, chcę oddać cześć. Postanowiłem bowiem wprowadzić ją w czyn, zapłonąłem gorliwością o dobro i nie doznałem wstydu.
Dusza moja walczyła o nią i z całą starannością usiłowałem zachować Prawo. Ręce wyciągałem w górę, a błędy przeciwko niej opłakiwałem.
Skierowałem ku niej moją duszę i znalazłem ją dzięki czystości. Z nią od początku zyskałem rozum, dlatego nie będę opuszczony.


Flp 3,8-14
Bracia:
Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego.
Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim, nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze, przez poznanie Jego: zarówno mocy zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach, w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych.
Nie mówię, że już to osiągnąłem i już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też to zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa.
Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie.


J 15,9-17
Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej. Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.
To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję.
Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”.

================================================================================================================================
Niedawno o tym rozważałem. Czy Bóg żąda oddawania mu czci? Czy musimy składać mu hołd? Nie musimy. Uważam, że Bóg tego od nas nie wymaga. Nie wiem, czy oczekuje. Mam, natomiast, przeświadczenie, że nie życzy sobie żadnego przymusu. Zwłaszcza w tym zakresie. A jeśli nie chce od nas, abyśmy Mu składali ofiary, abyśmy tworzyli uroczyste rytuały na Jego cześć, to co mamy robić? Czy mamy ich zaniechać? Mądry Syrach to wyjaśnia. Temu, który dał mi mądrość, chcę oddać cześć Nie tylko on. My też winniśmy okazywać Bogu wdzięczność. Na wszelkie możliwe sposoby. Zwłaszcza w takie, które zostały ustanowione przez Jezusa. Ale nade wszystko w sposób podany w Ewangelii. O czym za chwilę.
W tym, jak oddajemy Bogu chwałę, jak spełniamy Jego oczekiwania, zasadza się sensowność naszych poczynań. Chodzi o to, co by to nie była sztuka dla sztuki. Ale też, abyśmy wszystko czynili z pokorą. Ze świadomością, że ideału nigdy nie osiągniemy. Paweł napisał: ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, … pędzę ku wyznaczonej mecie. A gdzie nam do niego? Czy możemy go doścignąć? Może tak, wszak człowiekiem był. Choć wątpię. Ale powinniśmy, a nawet musimy się starać. Nie tylko, aby osiągnąć jego poziom. Ale musimy się starać, aby osiągnąć doskonałość Chrystusa. Z pełną świadomością, że nie osiągniemy. Ale też Jezusowi nie chodziło o to, abyśmy osiągnęli absolutne maksimum, boski poziom. On chce, abyśmy dążyli. Abyśmy każdego dnia stawali się lepsi. Odrobinkę. Cokolwiek. Dowolny ruch. Byle w dobrą stronę. A co mamy czynić, aby spełnić tę wolę? Jezus wielokrotnie o tym mówił. Jan przekazuje nam Jego słowa: To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali. Tak mało. A tak wiele. Właściwie nieskończoność. Nie ma szczytu miłości. Miłość zawsze może być większa. Nasza miłość jest zawsze tylko odwzajemnieniem miłości Bożej. Jest jakimś małym jej refleksem. Z tego co On nam daje, my staramy się dawać nieco innym. Dzielić się miłością. Tu taki matematyczny paradoks. Zauważyliście, że miłość się mnoży wtedy, gdy się ją dzieli?


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

ODPOWIEDZ