Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Ogólnie o Biblii. Dlaczego powinniśmy Ją czytać, jak powinno się czytać Pismo Święte, itp.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 10294
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1947 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-04-05, 09:40

sądzony pisze:
2021-04-04, 22:45
Tomasz, aż se musiał
Ani musiał, ani tak uczynił. Wystarczyło, że ujrzał. I wtedy powstała jedna z najpiękniejszych modlitw - wyznań: Pan mój i Bóg mój. Wspaniałe świadectwo dla nas, którzy nie widzieliśmy, aleśmy uwierzyli.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 10294
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1947 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-04-05, 18:14

CZYTANIA na wtorek wielkanocny, 06.04.2021

Dz 2, 36-41
W dniu Pięćdziesiątnicy Piotr mówił do Żydów: «Niech cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego ukrzyżowaliście, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem».
Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: «Cóż mamy czynić, bracia?» – zapytali Piotra i pozostałych apostołów. «Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was przyjmie chrzest w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie w darze Ducha Świętego. Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których Pan, Bóg nasz, powoła».
W wielu też innych słowach dawał świadectwo i napominał: «Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia!»
Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz.


J 20, 11-18
Maria Magdalena stała przed grobem, płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa – jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg.
I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?»
Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono».
Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus.
Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?»
Ona zaś, sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go zabiorę».
Jezus rzekł do niej: «Mario!» A ona, obróciwszy się, powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: Mój Nauczycielu!
Rzekł do niej Jezus: «Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”».
Poszła Maria Magdalena i oznajmiła uczniom: «Widziałam Pana», i co jej powiedział.

=================================================================================================================
Fascynujące dla mnie jest to, jak Zmartwychwstały był rozpoznawany i nierozpoznawany. Czasem natychmiast, a czasem dopiero po dłuższym czasie. Czy sie tak zmienił? Czy cierpienie tak wyrzeźbiło Jego twarz, że sam wygląd nie wystarczał, aby rozpoznać? Czy też psychiczne przeświadczenie o Jego śmierci trzymało ich oczy "niejako na uwięzi"? To drugie wytłumaczenie jest dość częste, gdy widzimy coś, co uważamy za niemożliwe ale nie dopuszczamy tego do naszej świadomości.
Fantastycznie zareagowała MM. Czy to kobieca intuicja, czy wielka miłość, pozwoliły jej na natychmiastowe rozpoznanie. Jeden rzut oka i już wiedziała. Jednym słowem wyraziła swoje oddanie. «Rabbuni» I zadziwiające to, że nie zadała żadnego pytania. Nie wyraziła zdziwienia. Po prostu przyjęła fakt do świadomości. Jak wielka musiała być jej wiara, skoro tak się zachowała? I jak daleko mi do niej?
Zastanawiająca też reakcje Jezusa. «Noli me tangere» Najpierw misja. Ale też świadomość tego, że wiara MM jest tak wielka, że jej świadectwu nie oprą się. Ale opierać się będą na nim.
Jezus zna nasza wiarę. Wie jaką ona jest. Wyznacza nam role na miarę naszych możliwości. A jednak, niektórzy załamują sie. Lub ulegają wrogowi. Módlmy się za nich i za nas samych.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 10294
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1947 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-04-06, 18:22

CZYTANIA na środę, 07.04.2021

Dz 3, 1-10
Gdy Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie dziewiątej, wnoszono właśnie pewnego człowieka, chromego od urodzenia. Umieszczano go codziennie przy bramie świątyni, zwanej Piękną, aby wchodzących do świątyni prosił o jałmużnę. Ten, zobaczywszy Piotra i Jana, gdy mieli wejść do świątyni, prosił ich o jałmużnę.
Lecz Piotr, przypatrzywszy się mu wraz z Janem, powiedział: «Spójrz na nas!» A on patrzył na nich, oczekując od nich jałmużny. «Nie mam srebra ani złota – powiedział Piotr – ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!» I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go. A on natychmiast odzyskał władzę w nogach i stopach. Zerwał się i stanął na nogach, i chodził, i wszedł z nimi do świątyni, chodząc, skacząc i wielbiąc Boga.
A cały lud zobaczył go chodzącego i chwalącego Boga. I rozpoznawali w nim tego człowieka, który siedział przy Pięknej Bramie świątyni, aby żebrać, i ogarnęło ich zdumienie i zachwyt z powodu tego, co go spotkało.


Łk 24, 13-35
W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali.
On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: «Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało».
Zapytał ich: «Cóż takiego?»
Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A my spodziewaliśmy się, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto, jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli».
Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego.
Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać wraz z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili między sobą: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»
W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

==================================================================================================================
Wątpliwości. Nie ogarniamy wielkiej tajemnicy. Szukamy dowodów. A, nade wszystko, szukamy własnych wyobrażeń. Antropomorfizujemy Boga. Oczekujemy od Niego spełniania naszych próśb. Wydaje nam się, że to co w danej chwili uważamy za dobre dla nas, jest także dobrem o oczach Boga. Nie przyjmujemy do wiadomości, że to Bóg wie, co jest dla nas lepsze. Nie łatwiejsze, nie przyjemniejsze, ale lepsze. Ponadczasowo. Dlatego dość selektywnie przyjmujemy objawienie. «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» Już dawno zauważyłem tę przypadłość u siebie. Walczę z nią. Staram się prosząc Boga o cokolwiek, dodawać: Jeśli taka Twoja wola. I prosić, aby potrafił, gdy rozpoznam, miał siłę i odwagę wypełniać Jego wolę. Nie moją, a Jego. Proszę Go wciąż, ale zawsze deklaruję poddanie się Jego woli. Nie jest to łatwe. I boję się, że mnie może doświadczyć.

Jestem wciąż w drodze życia. Spotykam Go w ludziach, miejscach, zdarzeniach. Ale często Go nie rozpoznaję. Nie potrafię dostrzec w człowieku. Zwłaszcza działającym mi na nerwy. A przecież Jest w każdym stworzeniu. Wszystko ma cel. I skutek.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 10294
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1947 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-04-07, 20:03

CZYTANIA na czwartek. 08.04.2021

Dz 3, 11-26
Gdy chromy, uzdrowiony, trzymał się Piotra i Jana, cały lud zdumiony zbiegł się do nich w krużganku, który zwano Salomonowym.
Na ten widok Piotr przemówił do ludu: «Mężowie izraelscy! Dlaczego dziwicie się temu? I dlaczego także patrzycie na nas, jakbyśmy własną mocą lub pobożnością sprawili, że on chodzi? Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, Bóg ojców naszych wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami.
I przez wiarę w Jego imię temu człowiekowi, którego oglądacie i którego znacie, imię to przywróciło siły. Wiara wzbudzona przez niego dała mu tę pełnię sił, którą wszyscy widzicie.
Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi. A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Mesjasz będzie cierpiał. Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone, aby nadeszły od Pana dni ochłody, aby też posłał wam zapowiedzianego Mesjasza, Jezusa, którego niebo musi zatrzymać aż do czasu odnowienia wszystkich rzeczy, co od wieków przepowiedział Bóg przez usta swoich świętych proroków.
Powiedział przecież Mojżesz: „Proroka jak ja wzbudzi wam Pan, Bóg nasz, spośród braci waszych. Słuchajcie Go we wszystkim, co wam powie. A każdy, kto nie posłucha tego Proroka, zostanie usunięty z ludu”. Zapowiadali te dni także wszyscy prorocy, którzy przemawiali od czasów Samuela i jego następców.
Wy jesteście synami proroków i przymierza, które Bóg zawarł z waszymi ojcami, kiedy rzekł do Abrahama: „Błogosławione będą w potomstwie twoim wszystkie narody ziemi”. Dla was najpierw wskrzesił Bóg Sługę swego i posłał Go, aby błogosławił każdemu z was w odwracaniu się od grzechów».


Łk 24, 35-48
Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba.
A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!»
Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha.
Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi.
Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich.
Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma.
I rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego».

================================================================================================================
Ciekawy jestem, kiedy uczniowie uwierzyli Chrystusowi. Kiedy uwierzyli w Jego boskość. Kiedy uwierzyli w Jego zmartwychwstanie.
Ileż to razy musiał się objawiać, raz jednym, raz drugim, aby w końcu uwierzyli. Nie wszystkim wystarczały relacje świadków.
Potrzebowali bezpośredniego przekazu. Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Bo nie uwierzyli. Musiał przyjść, pokazać się i udowodnić, że posiada ciało. Własne, ale inne. Zmartwychwstałe. Doskonałe. Wolne o cielesnych problemów, ale też mogące funkcjonować jak wcześniej. W zależności od potrzeb, woli. Czy nasze będą takie same? Nie dsadzę. Będą podobne. Ale nie wydaje mi się, abyśmy po zmartwychwstaniu mogli odwiedzać w fizycznej postaci tych, którzy jeszcze nie przeszli przez śmierć.
Ale intrygujące dla mnie jest też to, że pomimo tego, że Go zobaczyli, mogli dotknąć, widzieli jak spożywa posiłek, to i tak nie uwierzyli. Konieczne było dalsze działanie. Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. Dopiero obdarowani szczególną łaską, oświeceni przez Niego, zaczęli pojmować, czego są świadkami. A my, czy nie jesteśmy podobnymi sceptykami? Czy nie oczekujemy znaków? Większość z nas nie jest tak zuchwała, aby się ich domagać. Aby wystawiać Boga na próbę. Ale tak po cichu marzymy o tym, aby Pan dał na jakiś znak. Aby nas jakoś docenił. Aby obdarzył jakąś szczególną łaska.
A co Bóg czyni? Otóż, obdarza nas łaskami, ale my ich nie zauważamy. Jakże często.
I przez wiarę w Jego imię temu człowiekowi, którego oglądacie i którego znacie, imię to przywróciło siły.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 10294
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1947 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-04-08, 19:36

CZYTANIA na piątek, 09.04.2021

Dz 4, 1-12
Gdy Piotr i Jan przemawiali do ludu, po uzdrowieniu chromego, podeszli do nich kapłani i dowódca straży świątynnej oraz saduceusze oburzeni, że nauczają lud i głoszą zmartwychwstanie umarłych w Jezusie. Zatrzymali ich i oddali pod straż aż do następnego dnia, bo już był wieczór. A wielu z tych, którzy słyszeli naukę, uwierzyło. Liczba mężczyzn sięgała pięciu tysięcy.
Następnego dnia zebrali się ich przełożeni i starsi, i uczeni w Jeruzalem: arcykapłan Annasz, Kajfasz, Jan, Aleksander i ilu ich było z rodu arcykapłańskiego. Postawiwszy ich pośrodku, pytali: «Czyją mocą albo w czyim imieniu uczyniliście to?»
Wtedy Piotr napełniony Duchem Świętym powiedział do nich: «Przełożeni ludu i starsi! Jeżeli przesłuchujecie nas dzisiaj w sprawie dobrodziejstwa, dzięki któremu chory człowiek odzyskał zdrowie, to niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka – którego wy ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych – że dzięki Niemu ten człowiek stanął przed wami zdrowy.
On jest kamieniem odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, przez które moglibyśmy być zbawieni».


J 21, 1-14
Jezus znowu ukazał się nad Jeziorem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: «Idę łowić ryby». Odpowiedzieli mu: «Idziemy i my z tobą». Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie ułowili.
A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus.
A Jezus rzekł do nich: «Dzieci, macie coś do jedzenia?»
Odpowiedzieli Mu: «Nie».
On rzekł do nich: «Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie». Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć.
Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: «To jest Pan!» Szymon Piotr, usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się wpław do jeziora. Pozostali uczniowie przypłynęli łódką, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko – tylko około dwustu łokci.
A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli rozłożone ognisko, a na nim ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: «Przynieście jeszcze ryb, które teraz złowiliście». Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć nie rozerwała się. Rzekł do nich Jezus: «Chodźcie, posilcie się!» Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?», bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę.
To już trzeci raz Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.

==================================================================================================================
Wciąż te wątpliwości. Za każdym razem. Wiedzieli, ale nie do końca. Coś musiało ich niepokoić. Bo niby wiedzieli, ale bali się potwierdzenia. Nie wiem dlaczego. Ale tak było. Może dlatego, że nie mogli uwierzyć w zmartwychwstanie? Może myśleli, że wcale nie umarł, ale popadł w letarg, z którego się wybudził? Nigdy wcześniej nie widzieli, aby ktoś samorzutnie powstał z martwych. Owszem byli świadkami przywracania komuś życia, ale czynił to Jezus. A może bali się urazić Go? Narazić się na wymówki? Też dziwne, bo przecież wiedzieli, że On zna ich myśli.
Jeszcze jedna mi myśl przychodzi do głowy. Mogli bać się śmierci. Bo wierzyli, że człowiek nie może stanąć twarzą w twarz z Bogiem.
Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?», bo wiedzieli, że to jest Pan.
Ja podobnie się zachowuję. Gdy adoruję w dłoni Chrystusa w Hostii, wiem że to ON. Ale boję się spytać. Prosić o zweryfikowanie, czy to na pewno On, a nie opłatek. Wstydzę się niedowiarstwa. Ale czasem przychodzą takie myśli do głowy.
Potrzebuję Jezusa i chcę Go przyjmować. I czynię to. Przecież nie chodziłbym specjalnie tylko po to, aby zjeść opłatek. To byłoby bez sensu. Nie dbałbym o stan łaski uświęcającej. Tak jak oni, wiem, że to On, ale nie śmiem spytać. Ani wystawiać na próbę.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 10294
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1947 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-04-09, 19:31

CZYTANIA na sobotę, 10.04.2021

Dz 4, 13-21
Przełożeni i starsi, i uczeni, widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się. Rozpoznawali w nich też towarzyszy Jezusa. A widząc nadto, że stoi z nimi uzdrowiony człowiek, nie znajdowali odpowiedzi.
Kazali więc im wyjść z sali Sanhedrynu i naradzali się między sobą: «Co mamy zrobić z tymi ludźmi? Bo dokonali jawnego znaku, oczywistego dla wszystkich mieszkańców Jeruzalem. Przecież temu nie możemy zaprzeczyć. Aby jednak nie szerzyło się to wśród ludu, surowo zabrońmy im przemawiać do kogokolwiek w to imię!»
Przywołali ich potem i zakazali im w ogóle przemawiać i nauczać w imię Jezusa. Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli: «Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i słyszeliśmy».
Oni zaś ponowili groźby, a nie znajdując żadnej podstawy do wymierzenia im kary, wypuścili ich ze względu na lud, bo wszyscy wielbili Boga z powodu tego, co się stało.


Mk 16, 9-15
Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której przedtem wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to Jego towarzyszom, pogrążonym w smutku i płaczącym. Ci jednak, słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie dali temu wiary.
Potem ukazał się w innej postaci dwom spośród nich na drodze, gdy szli do wsi. Oni powrócili i obwieścili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli.
W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary oraz upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego.
I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!»

==================================================================================================================
Wciąż, jak mantra powtarza się w Ewangelii to, że nie chcieli uwierzyć nikomu. A przecież znali tych, którzy im oznajmiali zmartwychwstanie. Mieli do nich zaufanie, bo przecież byli z nimi przy Jezusie. A jednak nie uwierzyli. Zapewne w każdą inną informację by uwierzyli od razu. Ale nie w to, co się w głowach nie mieściło. Chrystus musiał każdemu z osobna udowadniać, że jest. A i dzisiaj nie jest inaczej. Ludzie żądają dowodów. Żądają znaków. Ale żaden znak nie będzie im dany. Znaki są tylko dla tych, którzy wierzą i kochają. Tylko, że im znaki nie są potrzebne. Bo wierzą. Ale wierzyć, to za mało. Jezus po udowodnieniu Swego zmartwychwstania wydał polecenie: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!» Im i nam. A dla nas liczy się to, że nam nakazał głosić Dobrą Nowinę. Każdemu i zawsze. Żaden katolik nie może się od tego uchylać. To nasze zadanie. Na całe życie.
Ale zważcie, nie wyjaśnił, w jaki sposób głosić. Jaki z tego wniosek? Uważam, że tylko jeden: Głosić wszelkimi dostępnymi sposobami. Głosić skutecznie. Głosić adekwatnie do sytuacji. I do tych, którym się głosi.
I nie chodzi tu o głoszenie słowem. Bo pamiętacie słowa: (Mt 23.3) Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wynika z nich, że ograniczenie się li tylko do głoszenia słowem bywa nieskuteczne. Szczególnie wtedy, gdy czynami nie głoszą. Gdy czyny stoją w sprzeczności ze słowem. Dlatego lepiej powściągnąć język i swoimi czynami głosić Ewangelię. Dawać przykład. Verba docent, exempla trahunt.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 10294
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1947 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-04-10, 19:40

CZYTANIA na niedzielę, 11.04.2021

Dz 4, 32-35
Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich, którzy uwierzyli. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wielka łaska spoczywała na wszystkich.
Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze uzyskane ze sprzedaży, i składali je u stóp apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby.


1 J 5, 1-6
Najmilsi:
Każdy, kto wierzy, że Jezus jest Mesjaszem, z Boga się narodził; i każdy miłujący Tego, który dał życie, miłuje również tego, kto życie od Niego otrzymał. Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i wypełniamy Jego przykazania, albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie. Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat; tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara.
A któż zwycięża świat, jeśli nie ten, kto wierzy, że Jezus jest Synem Bożym?
Jezus Chrystus jest Tym, który przyszedł przez wodę i krew, i Ducha, nie tylko w wodzie, lecz w wodzie i we krwi. Duch daje świadectwo, bo Duch jest prawdą.


J 20, 19-31
Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»
Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę».
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».
Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!»
Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».
I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.

=================================================================================================================
Nie wiem, czy to, co Tomasz powiedział, nie jest najkrótszą modlitwą. Modlitwą, którą można powtarzać jak mantrę. Ale z wiarą i z przekonaniem. Z miłością. Z pełnym oddaniem. Powtarzać w kółko. I całym sercem oddając się Bogu. W każdej sytuacji możemy wyznawać Boga słowami: «Pan mój i Bóg mój!». Zawsze i wszędzie. W każdy czas.
Ale warto też zwrócić uwagę na odpowiedź Jezusa. A właściwie obietnicę. «Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli» On właśnie Ciebie błogosławi. I mnie też. Wszystkich, którzy mu uwierzyli. Którzy Go kochają. Albowiem: Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i wypełniamy Jego przykazania, albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie. Jeśli zastanawiasz się, czym jest miłość, przeczytaj powyższe wyjaśnienie. A jeszcze lepiej wszystkie czytania, aby mieć pewność, że miłość to nie ma się odnosić wyłącznie do Boga. Ale też do żony, męża, dzieci, teściowej, sąsiada … Do każdego, kto pochodzi od Boga,. A wszyscy pochodzimy od Niego.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
abi
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 242
Rejestracja: 3 mar 2021
Wysłał podziękowań: 32 razy
Otrzymał podziękowań: 30 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: abi » 2021-04-11, 14:34

zawsze gdy to czytaja mysle - az dwa razy im powiedzial "pokoj wam" ...musial czuc jak bardzo byli pelni niepokoju...


nie spodziewajcie sie po mnie ani wiedzy, ani mądrości

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 10294
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1947 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-04-11, 18:41

CZYTANIE
Dz 4, 23-31
Piotr i Jan, uwolnieni, przybyli do swoich i opowiedzieli, co do nich mówili arcykapłani i starsi. A ci, wysłuchawszy tego, wznieśli jednomyślnie głos do Boga i mówili:
«Wszechwładny Stwórco nieba i ziemi, i morza, i wszystkiego, co w nich istnieje, Ty przez Ducha Świętego powiedziałeś ustami sługi Twego, Dawida: „Dlaczego burzą się narody i ludy knują daremne spiski? Powstali królowie ziemi i książęta zeszli się razem przeciw Panu i przeciw Jego Pomazańcowi”.
Zeszli się bowiem rzeczywiście w tym mieście przeciw świętemu Słudze Twemu, Jezusowi, którego namaściłeś, Herod i Poncjusz Piłat z poganami i pokoleniami Izraela, aby uczynić to, co ręka Twoja i myśl zamierzyły.
A teraz spójrz, Panie, na ich groźby i daj sługom Twoim głosić słowo Twoje z całą odwagą, gdy Ty wyciągać będziesz swą rękę, aby uzdrawiać i dokonywać znaków i cudów przez imię świętego Sługi Twego, Jezusa».
Po tej ich modlitwie zadrżało miejsce, na którym byli zebrani; a wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i głosili odważnie słowo Boże.


J 3, 1-8
Był wśród faryzeuszów pewien człowiek, imieniem Nikodem, dostojnik żydowski. Ten przyszedł do Jezusa nocą i powiedział Mu: «Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z nim».
W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego».
Nikodem powiedział do Niego: «Jakżeż może się człowiek narodzić, będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?»
Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha».

==================================================================================================================
Trudna jest Nauka Chrystusa. Bo trzeba mieć odwagę, aby ją przyjąć. Dwojaką odwagę. Odwagę wewnętrzną, która pozwala na podjęcie zadania i jego realizacje. I odwaga zewnętrzne potrzebne, aby ludziom głosić swoimi czynami Ewangelię. Do każdego zadania trzeba się przygotować. I całe życie trzeba ćwiczyć i doskonalić. A na początku każdego działania powinna być modlitwa.Po tej ich modlitwie zadrżało miejsce, na którym byli zebrani; a wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i głosili odważnie słowo Boże. Ale czy możemy liczyć na tak spektakularne wsparcie? Ja nie wierzę. Ale wierzę, że Duch święty działa. Także we mnie. Jeno dyskretnie. Powolutku. Zapewne na miarę mojej wiary i moich możliwości. Przyznam się, że modlę się o to, abym potrafił wypełniać wolę Boga. Ale proszę też, aby mnie nie doświadczał. I, jeśli wyznaczy mi jakieś zadanie, to żeby mi równocześnie dał siłę i odwagę do realizacji takiego zadania. Chcą i się boję. Tak jak Jonasz wspaniale opisany przez Brandstaettera. Dziękował za to co miał, i za to, czego nie miał. A gdy Bóg go wyznaczył do konkretnej roli, wykręcał kota ogonem, aby tylko tego nie uczynić. Ale doświadczony podjął się zadania i je wykonał. W pełni. Boję się takich doświadczeń. Czy można wypełniać wolę Bożą i nie być doświadczanym?


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 10294
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1947 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-04-12, 19:32

CZYTANIA na wtorek, 13.04.2021

Dz 4, 32-37
Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich, którzy uwierzyli. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wielka łaska spoczywała na wszystkich.
Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze uzyskane ze sprzedaży, i składali je u stóp apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby.
A Józef, nazwany przez apostołów Barnaba, to znaczy Syn Pocieszenia, lewita rodem z Cypru, sprzedał ziemię, którą posiadał, a pieniądze przyniósł i złożył u stóp apostołów.


J 3, 7b-15
Jezus powiedział do Nikodema:
«Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha».
Na to rzekł do Niego Nikodem: «Jakżeż to się może stać?»
Odpowiadając na to, rzekł mu Jezus: «Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, co widzieliśmy, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego.
A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne».

==================================================================================================================
Powyższe słowa Ewangelii przywodzą mi na myśl nasza gotowość do wypełniania woli Bożej. Zaufanie Panu. Zdanie się na Jego wolę. I chęć przyjęcia jej.
«Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha». My sami powinniśmy umieć ofiarować samych siebie Bogu. Ofiarować całych siebie. Tak, jak Maryja ofiarowała Jezusa. Tak, jak sama wypełniała bez szemrania i narzekania wolę Ojca.
Niestety, wciąż nie jesteśmy na to gotowi. Ja nie jestem gotowy. Gdy siedzę spokojnie, nikt ode mnie niczego nie oczekuje, to jestem odważny i gotowy. Ale gdy tylko przyjdzie trudne zadanie, to ogarnia bojaźń. Szaleje covid. Dopóki jestem zdrowy, śmierci się nie boję. Ale, gdyby mnie przyłączyli do respiratora, to zapewne ogarnąłby mnie paniczny strach. Pomimo tego, że mam świadomość, że śmierć jest przyjemna. Pomimo tego, że mam nadzieję i wierzę, że zostanę zbawiony. Ale pewności nie mam. Bóg sam jeden wie. Dlatego mam nadzieję, tylko nadzieje. Nie pewność. Stąd strach. A z tego wynika, że nie jestem, aby dać się ponieść wszędzie tam, gdzie Duch święty mnie chce prowadzić. Modlę się o to, abym potrafił tak żyć, abym obaw nie miał. Ani wątpliwości.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 10294
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1947 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-04-13, 19:47

CZYTANIA na środę, 14.04.2021

Dz 5, 17-26
Arcykapłan i wszyscy jego zwolennicy, należący do stronnictwa saduceuszów, pełni zawiści, zatrzymali apostołów i wtrącili ich do publicznego więzienia.
Ale w nocy anioł Pański otworzył bramy więzienia i wyprowadziwszy ich, powiedział: «Idźcie i głoście w świątyni ludowi wszystkie słowa o tym życiu!» Usłuchawszy tego, weszli o świcie do świątyni i nauczali.
Tymczasem arcykapłan i jego stronnicy zwołali Sanhedryn i całą starszyznę synów Izraela. Posłali do więzienia, aby ich przyprowadzono. Lecz kiedy słudzy przyszli, nie znaleźli ich w więzieniu. Powrócili więc i oznajmili: «Znaleźliśmy więzienie bardzo starannie zamknięte i strażników stojących przed drzwiami. Po otwarciu jednak nie znaleźliśmy wewnątrz nikogo».
Kiedy dowódca straży świątynnej i arcykapłani usłyszeli te słowa, nie mogli pojąć, co się z tamtymi stało. Wtem nadszedł ktoś i oznajmił im: «Ci ludzie, których wtrąciliście do więzienia, znajdują się w świątyni i nauczają lud». Wtedy dowódca straży poszedł ze sługami i przyprowadził ich, ale bez użycia siły, bo obawiali się ludu, by ich samych nie ukamienował.


J 3, 16-21
Jezus powiedział do Nikodema:
«Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.
A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu».

=================================================================================================================
Wielu spośród nas zastanawia się nad Sądem. Tym ostatecznym. Ostatnio też w którym z wątków o to zahacza dyskusja. W sumie nikt nie wie, jak to będzie. Głównie dlatego, że wyobrażenia Sadu Ostatecznego dopasowujemy do własnych obserwacji z życia. Ciekaw jestem, czy czytając powyższa Ewangelię odkryliście, jak to będzie? Mnie to zaskoczyło. Tyle już razy słyszałem, czytałem te słowa. I nic. No, na pewno nie nic. Ale refleksje biegły w inną stronę. Dziś przeczytałem słowa: A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat i dotarło do mnie to, o czym myślałem od dawne, ale trudno było mi to sformułować. Dziś te słowa wydają mi się być oczywistymi. W ich świetle sądzę, że sądu dokonujemy sami. Ale w świetle światłości Bożej. A Boskim świetle widzimy nasze życie. I wybieramy. Dokonujemy ostatecznego wyboru. Albo idziemy w kierunku światła i dostrzegamy w sobie coraz więcej plam grzechów. Zmywamy je, dalej się zbliżamy do Światłości i znów dostrzegamy kolejne grzeszne plamy. Ale nie załamujemy się, co Boskie Światło działa na kochających Go jak magnes. Przyciąga. Zmusza do oczyszczania się. A każde oczyszczenie pozawala na kolejne przybliżenie się. Wkroczenie w jeszcze większą jasność. Aby znów dostrzec kolejne plamy, które musimy wywabić. Dzięki wybawiającemu działaniu Jego łaski.
Ale możemy się skryć. Odejść w cień. I odchodzić tak daleko w mrok, aby już nie dało się na nas dostrzec żadnych plam. Żadnego grzechu. Ale jest nadzieje. Syn marnotrawny. Odszedł w mrok, ale wrócił. Zdobył się na żal i skruchę. I wrócił do jasności.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 10294
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 1947 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-04-14, 19:34

CZYTANIA na czwartek, 15.04.2021

Dz 5, 27-33
Gdy słudzy przyprowadzili apostołów, stawili ich przed Sanhedrynem, a arcykapłan zapytał: «Surowo wam zakazaliśmy nauczać w to imię, a oto napełniliście Jeruzalem waszą nauką i chcecie ściągnąć na nas odpowiedzialność za krew tego Człowieka?»
«Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi – odpowiedział Piotr, a także apostołowie. Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa, którego wy straciliście, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wywyższył Go na miejscu po prawicy swojej jako Władcę i Zbawiciela, aby zapewnić Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów. Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy Mu są posłuszni».
Gdy to usłyszeli, wpadli w gniew i chcieli ich zabić.


J 3, 31-36
Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkim, a kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia. Kto z nieba przychodzi, Ten jest ponad wszystkim. Świadczy On o tym, co widział i słyszał, a świadectwa Jego nikt nie przyjmuje. Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny.
Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże: a bez miary udziela mu Ducha. Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz gniew Boży nad nim wisi.

==================================================================================================================
Czy mogę o sobie powiedzieć, że przyjmuję świadectwo Jezusa? Nie wiem. Bo i tak i nie. To znaczy przyjmuję, ale nie do końca. Bo nie rozumiem. Bo nie potrafię pojąć. Bo za trudne dla mnie. Kiedy można powiedzieć, że się przyjmuje świadectwo? Czy tylko wtedy, gdy w pełni? Czy jest to w ogóle możliwe dla człowieka? Jan napisał: Świadczy On o tym, co widział i słyszał, a świadectwa Jego nikt nie przyjmuje. Ale czy to nie jest zbyt ostre? Czy to oznacza, że nikt z nas, rzeczywiście, nie przyjmuje świadectwa? Na szczęściu w następnym zdaniu przeczy wcześniejszemu. Albowiem napisał: Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny. A jeśli tak, to znaczy, że są ludzie, którzy przyjmują. Troszkę mętlik. Jedynym wnioskiem, który mogę wysnuć jest to, że nie musimy przyjmować świadectwa do końca. To znaczy, że nie musimy go całkowicie i jednoznacznie rozumieć, czy pojmować. Wydaje mi się, że wystarczy, aby się starać. Aby nadstawiać uszu. Aby wypatrywać. Wystarczy, że przyjmiemy to, co jest dla nas dostępne. To, co jesteśmy w stanie zrozumieć. To, co nasz rozum jest w stanie ogarnąć. Jeśli tak, to całe szczęście. Bo nieco dalej napisał, że Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne. A my wierzymy. Wierzymy w Jezusa i wierzymy Jezusowi. Staramy się postępować zgodnie z Jego nauka przekazywaną nam przez Kościół w postaci Nauki Kościoła. Nie musimy dociekać każdej prawdy biblijnej. Wystarczy, że wierzymy Kościołowi. Kościołowi powołanemu przez Chrystusa i oświecanemu przez Ducha świętego.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

ODPOWIEDZ