Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Ogólnie o Biblii. Dlaczego powinniśmy Ją czytać, jak powinno się czytać Pismo Święte, itp.
Awatar użytkownika
Dezerter
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9458
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Wysłał podziękowań: 1689 razy
Otrzymał podziękowań: 1620 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Dezerter » 2021-07-20, 22:03

Dziękuję za podzielenie się tym głębszym zrozumieniem :)


Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 11320
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 2126 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-07-20, 22:57

CZYTANIA na środę, 22.07.2021

Wj 16, 1-5. 9-15
Synowie Izraela wyruszyli z Elim. Przybyło zaś całe zgromadzenie Izraelitów na pustynię Sin, położoną między Elim a Synajem, piętnastego dnia drugiego miesiąca od ich wyjścia z ziemi egipskiej. I zaczęło szemrać na pustyni całe zgromadzenie Izraelitów przeciw Mojżeszowi i przeciw Aaronowi. Izraelici mówili im: «Obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzie zasiadaliśmy przed garnkami mięsa i jadaliśmy chleb do syta! Wyprowadziliście nas na tę pustynię, aby głodem zamorzyć całą tę rzeszę».
Pan powiedział wówczas do Mojżesza: «Oto ześlę wam chleb z nieba, jak deszcz. I będzie wychodził lud, i każdego dnia będzie zbierał według potrzeby dziennej. Chcę ich także doświadczyć, czy pójdą za moimi rozkazami czy też nie. Lecz szóstego dnia zrobią zapas tego, co przyniosą, a będzie to podwójna ilość tego, co będą zbierać codziennie».
Mojżesz rzekł do Aarona: «Powiedz całemu zgromadzeniu Izraelitów: Przybliżcie się do Pana, gdyż słyszał wasze szemrania». Gdy Aaron przemawiał do całego zgromadzenia Izraelitów, spojrzeli ku pustyni i ukazała się im w obłoku chwała Pana.
I przemówił Pan do Mojżesza tymi słowami: «Słyszałem szemranie Izraelitów. Powiedz im tak: O zmierzchu będziecie jeść mięso, a rano nasycicie się chlebem. Poznacie wtedy, że Ja, Pan, jestem waszym Bogiem».
Rzeczywiście wieczorem przyleciały przepiórki i pokryły obóz, a nazajutrz rano warstwa rosy leżała dokoła obozu. Gdy się warstwa rosy uniosła ku górze, wówczas na pustyni leżało coś drobnego, ziarnistego, niby szron na ziemi.
Na widok tego Izraelici pytali się wzajemnie: «Co to jest?» – gdyż nie wiedzieli, co to było.
Wtedy powiedział do nich Mojżesz: «To jest chleb, który daje wam Pan na pokarm».


Mt 13, 1-9
Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami:
«Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha!»

==================================================================================================================
Dlaczego ta przypowieść, jest przypowieścią o siewcy, a nie o ziarnie (rzucanym przez siewcę? Co jest ważniejsze, wzrastanie ziarna czy rola siewcy? Dotychczas skupiałem się na losach ziarna. I słusznie. Z resztą, nie ja jeden. Bo księża w kazaniach też na tym się koncentrowali. Zawsze. Teraz czytając uderzyło mnie to, że niewłaściwie rozkładałem ciężar rozumienia. Dlatego, że to, gdzie pada ziarno zależy od siewcy.
Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na …
Przypomniał mi się żarcik sprzed wielu lat.
- Kto w tym roku (bo działo się kiedyś) dostał nagrodę Nobla za osiągniecia w rolnictwie?
- Gensek.
- A dlaczego?
- Bo zasiał w Azerbejdżanie, a zebrał w Kanadzie.

To jakie będą polny zależy od siewcy. Jeśli rzuci ziarno na jałową i suchą glebę, to nie wielokrotnego plonu. Jeśli, jakikolwiek, będzie.
Siewca ponosi odpowiedzialność za to, gdzie rzuca ziarno. Siewca ponosi odpowiedzialność za ziarno, które zostało oddane do jego dyspozycji. Ale jeszcze jedna odpowiedzialność spoczywa na siewcy. Musi dbać o to, co wyrasta. Nie jest prawdą powiedzonko, że chłop śpi, a mu rośnie. Pole musi być nawożone, orane, przygotowane na przyjęcie ziarna. Musi być nawodnione. Siewca musi walczyć z chwastami i chorobami. Dopiero wtedy wypracuje plon obfity. Słomiany zapał jest sianiem na skałach. Szybko wzrasta, ale szybko usycha lub młodziutki pęd zostaje porwane przez wiatr.
Dlatego musimy baczyć, gdzie siejemy. Komu przekazujemy Słowo. Kogo ewangelizujemy. Czy warto zużywać energię i czas na nawracanie tych, którzy nawrócą się na chwilę? To marnotrawstwo. To podbudowywanie własnej pychy, bo wydaje się nam, że nawróciliśmy. To dowód braku odpowiedzialności. Jeśli siejemy Słowo Boże, to potem musimy je pielęgnować. Każdy nawrócony staje się naszym synem lub córką. Bierzemy na siebie obowiązek utrzymywania stałego kontaktu i wspieranie go w wierze. Jeśli tak nie postępujemy, to brukujemy piekło dobrymi chęciami.
Czy to znaczy, że nie mamy siać? Mamy siać. Rozsądnie, przewidując efekty. Dokładnie tak, jakbyśmy inwestowali nasze pieniądze. Czy ktoś świadomie powierzy je piramidzie finansowej? Najpierw osiągając błyskawicznie wielki przyrosty, aby po pewnym czasie stracić wszystko. Lub prawie wszystko. Chcesz mieć zasługi w niebie, to mądrze lokuj Słowo Boże powierzone Twoje opiece. A jak już je zainwestujesz, to kontroluj, co się dzieje z inwestycją. Pilnuj, aby nie stracić.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Jozek
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 3650
Rejestracja: 18 lut 2020
Wysłał podziękowań: 855 razy
Otrzymał podziękowań: 386 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Jozek » 2021-07-20, 23:14

Jest jeszcze inne znaczenie tej przypowiesci, niemal ze przeciwstawne. No, nie calkiem przeciwstawne, ale kompletnie inne.
Teraz malo mam czau i pewnie jutro uda mi sie napisac, a w miedzyczasie moze ktos inny zna inne znaczenia.



Awatar użytkownika
Synek
Przybysz
Przybysz
Posty: 18
Rejestracja: 24 maja 2021
Wysłał podziękowań: 6 razy
Otrzymał podziękowań: 12 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Synek » 2021-07-21, 20:59

Przyznam sie, że nadrabiam male zaglosci i dzisiaj przeczytalem wczorajsze i dzisiejsze czytanie.

W pierwszym czytaniu wczorajszym, jest opis kolejnego etapu wychodzenia Izraeilitow z Egiptu - z domu niewoli (dla nas wyjscia z grzechu)
Ścigające Izraelitow wojska egipskie, są figurą grzechu który nawet po naszym nawroceniu, często ściga nas. Grzech zawsze też prowadzi do śmierci. Wody zalewające grzech tj wojska egipskie, są zapowiedzią chrztu. Słup ognia rozświetlajacy im drogę - to osoba Jezusa. Poźniej mamy Ewangelię, która tłumaczy nam że opisana droga wyjścia tylko wówczas jest możliwa i trwała, kiedy pełnimy wolę Ojca - do końca. Często wbrew sobie i rozumowi. Słup ognia, wiódł bowiem Izraelitow w miejsce bez wyjścia, odcięte morzem, zdawać by się mogło po ludzku że na chybną śmierć z ręki Egipcjan. Pozostałem z pytaniem, czy potrafię się posunać w swoim zaufaniu Bogu, do tak wielkiego heroizmu ? Ale Jezusowe stwierdzenie o pełnieniu woli Ojca - przyrównane jest do Jego rodziny. Rodziny którą niewątpliwie miłował szczerze, serdecznie i bez granic. A jeśli tak jest, to czy powinienem się lękać w godzinie próby, kiedy ta wreszcie przyjdzie ? [-x


A dzisiejsze pierwsze czytanie pokazuje prawdę o mnie i o każdym myślę z nas. Wyprowadzeni z niewoli grzechu Izraelici, zaczynają szemrać...
Znaki i cuda towarzyszyły mojemu wyjściu z niewoli grzechu, przez co wiara zdawać się powinna wielka, a ja raz po raz - szemram i nie ufam Bogu... I jaka jest odpowiedź Boga na moje niedowiarstwo i niewdzięczność za okazane łaski ? Takiego nędznika jak ja, powinno się przykładnie ukarać i wypędzić z szeregów Ludu Bożego. Tym czasem Bóg, nie jest jak święty Mikołaj który grzecznym dzieciom przynosi prezenty, a nie grzecznym rózgę. Nędznikom takim jak ja, daje Chleb z Nieba. Czy można Go za to nie kochać jeszcze bardziej ? Czy można nie zachwycić się wielkością Jego dobroci ? Czy można przyjmując ten Chleb, w duchu się nie rozrzewnić przyjmując Go do serca ? Nie można!

Drugie czytanie jest zaskakujące. Siewcą jest Jezus, a ziarnem Słowo Boże. Zaskakuje w tym opisie szczodrość siewcy. Może nawet rozrzutność. Ziarno jest niewątpliwie najlepsze i święte, a mimo to jest rozrzucane w miejsca niegodne takiej szczodrobliwości. Miejsca, które w żaden sposób nie mogą wydać owocu, a jeśli wydają to na krótki czas. I myślę, że czasem tak właśnie jest ze mną. Czasem słyszę Słowo, ale pozostaje na nie głuchy. Albo słyszę je, ale pracuje we mnie któtko i się nie zakorzenia. Czasem jestem drogą, na której rosną chwasty i kwitnie grzech który je zagłusza. A czasem moje serce jest tak zatwardziałe i skaliste, że nie daje zbyt wiele miejsca Słowu do wzrostu. Pytanie z jakim pozostałem na koniec jest takie, co mam zrobić żeby być ziemią żyzną ?



Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 11320
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 2126 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-07-21, 22:31

CZYTANIA na czwartek, 22.07.2021

Pnp 8,6-7
Połóż mnie jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu, bo jak śmierć potężna jest miłość, a zazdrość jej nieprzejednana jak otchłań; żar jej to żar ognia, płomień Pana.
Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości, nie zatopią jej rzeki. Jeśliby kto oddał za miłość całe bogactwo swego domu, pogardzą nim tylko.


albo:

2 Kor 5,14-17
Bracia:
Miłość Chrystusa przynagla nas, pomnych na to, że skoro Jeden umarł za wszystkich, to wszyscy pomarli. A właśnie za wszystkich umarł Chrystus, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał.
Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób. Jeżeli więc kto pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe.


J 20,1.11-18
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień od niego odsunięty.
Maria stała przed grobem płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa: jednego w miejscu głowy, a drugiego w miejscu nóg.
I rzekli do niej: „Niewiasto, czemu płaczesz?”
Odpowiedziała im: „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono”.
Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus.
Rzekł do niej Jezus: „Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?”
Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: „Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę”.
Jezus rzekł do niej: „Mario!”
A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: „Rabbuni”, to znaczy: „Nauczycielu”.
Rzekł do niej Jezus: „Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: «Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego»”.
Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: „Widziałam Pana i to mi po wiedział”.

=================================================================================================================
Czy opowiadamy innym o Bogu? Czy dzielimy się tym, co nam powiedział?
Spytasz, jak to? Przecież nie widzieliśmy Pana? Fizycznie, nie. Ale Jego słowo trafia do nas różnymi drogami. W kościele. W Biblii. W naszych przemyśleniach, rozmowach, rozważaniach. I tym mamy się dzielić.
Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: «Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego»”.
Maria dostała polecenie, aby przekazała nowinę. Aby dała świadectwo. Świadectwo tego, w co uwierzyła. Rozpoznała Pana. My też staramy się Go rozpoznawać. W ludziach i zdarzeniach. W modlitwach i rozważaniach. Mamy się tym dzielić. Problem w tym, że nie zawsze mamy pewność do do Prawdy, która poznaliśmy. Dlatego jesteśmy w Kościele. Aby się nie zgubić. Aby nasze przemyślenie konfrontować z Nauką Kościoła. Jeśli są zgodne, to mamy głosić. Jeśli nie wiemy, to pytać. Upewniać się. I głosić.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 11320
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 2126 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-07-22, 19:06

CZYTANIA na piątek, 23.07.2021

Ga 2,19-20
Bracia:
Ja dla Prawa umarłem przez Prawo, aby żyć dla Boga: razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża.
Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus.
Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.


J 15,1-8
Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was.
Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.
Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie.
Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poprosicie, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni.
Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami”.

=================================================================================================================
Czyją zasługa są owoce? Drzewa, gałęzi czy ogrodnika? Co decyduje o plonach? I czy dobre drzewo może rodzić złe owoce? I vive versa? W Ewangelii mamy wyjaśnienia. Conditio sine qua non dobrych plonów złożonych z dobrych owoców. Właściwie warunki, bo jest ich kilka.
Ogrodnik.
Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy.
Ogrodnik dba o swoją uprawę. Podlewa, nawozi, chroni przed chorobami zagrażającymi plonom. Ale też pielęgnuje w ten sposób, że odcina odrosty nie przynoszące pożytku. Czy usuwa pochopnie? W innej Ewangelii jest przypowieść o drzewie przeznaczonym do wycięcia, ale robotnik wyprasza możliwość szczególnego zadbania o nie. Okopania, nawożenia, bo może jeszcze wyda plon. Tak też czyni dobry ogrodnik. Zanim odetnie bezwartościowy pęd, najpierw zadba. Oczyści, usunie szkodniki, zadba o nasłonecznie nie.
Z tego wnoszę, że i my chcąc być dobrymi ogrodnikami musimy dbać o każdego człowieka. Każdemu nieść Słowo. Ale gdy zorientujemy się, że rzucamy perły przed wieprze, to powinniśmy z tym skończyć. Jeśli ktoś wykazuje złą wole, odrzuca nasze starania, to nie ma sensu marnować energii. Lepiej skierować ja tam, gdzie przyniesie plon.
Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.
Tu czytamy, że gałąź, sama z siebie, nie przynosi żadnego plonu. Odcięta usycha. Tak jak wiara człowiek odciętego od Kościoła marnieje. Aby dawać owoc musimy czerpać soki. A one są w sakramentach. Ustanowionych przez Jezusa szafowanych przez Kościół. Powiecie, że odciętą gałąź można wstawić do pojemnika z ukorzeniaczem i przyniesie ona dobry plon. Może w Korei Północnej (o której w innym wątku wspomniał Marek). W opozycji do Jezusa nie ma co liczyć na dobry plon.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Synek
Przybysz
Przybysz
Posty: 18
Rejestracja: 24 maja 2021
Wysłał podziękowań: 6 razy
Otrzymał podziękowań: 12 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Synek » 2021-07-22, 21:07

Andej pisze:
2021-07-22, 19:06
CZYTANIA na piątek, 23.07.2021
Ga 2,19-20
jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.[/Biblia]
Syn Boży - umiłował mnie! I zrobił to wpierw, za nim ja pokochałem Go oddając swoje życie za mnie. Niby sprawa oczywista i głoszona nam od wczesnego dzieciństwa, ale czy po za wiedzą o tym fakcie, doświadczyłem Jego miłości w swoim życiu ? Czy pielęgnuję w swoim sercu wszystkie te wydarzenia, w których Bóg okazał mi pełnię swojej miłości ? A może z racji na oczywistość tego faktu, nie warto sobie nią jakoś szczególnie zajmować głowy na co dzień ? :-? Wystarczy przecież że o tym wiem.

W Apokalipsie sw Jana, Bóg zwraca się do Kościołów z szeregiem napomnień. W 2 rozdziale chwali Kościół w Efezie, za trud, wytrwałość, nienawiść do zła, mężne znoszenie cierpienia... Odnajdujecie się w tym ? Cały szereg pochwał, które są budujące i świadczą o sile i zdawać by się mogło świętości Kościoła, ale ...

mam przeciw tobie to, że odstąpiłeś od twej pierwotnej miłości. 2 Ap,4

Można być wzorcowym przykładem członka Kościoła i całe Prawo wypełniać nienagannie i być ... niewierzącym !

Pamiętaj więc, skąd spadłeś,i nawróć się, i pierwsze czyny podejmij! 2 AP, 5

Pierwotna miłość, to ta która lat naście, powaliła mnie kiedyś na ziemię. Pojawiła się wówczas, kiedy Bóg objawił mi swoje piękno, przez okazanie swojej nieskończonej dobroci. Uwiodła mnie, a ja pozwoliłem się jej uwieść... (w sumie nie wiele miałem do gadania ;)) )

Dlatego doświadczenie bycia miłowanym przez Boga, powinno stale trwać w naszym sercu. Ostatecznie bowiem, to ono zrodziło nas na nowo dla świata. Każdy kto tego doświadczył wie o czym piszę, ale czy o tym jeszcze pamięta? Miłość Boga, uruchamia człowieka do czynów, o które sam siebie wcześniej by nie podejrzewał. Jest motorem, imperatywem, biciem duchowego serca, bez którego nie stać nas na żaden wzniosły, czy też heroiczny czyn w stosunku do bliźniego. Doświadczenie miłości Boga jest więc twórcze, piękne, ale musi być przede wszystkim trwałe. Zrozumieć o czym pisze św Paweł i pozwolić się przybić do krzyża razem z Chrystusem, można tylko w tedy kiedy się rozumie i pielęgnuje z Nim tą intymną relacje. Bóg nie tylko pokochał mnie lat ileś tam naście, ale również wczoraj i dzisiaj okazuje mi tą samą nieskończoną miłość. Pytanie zasadnicze, czy ja ją dostrzegam, właśnie teraz w tym czasie, po całym dniu trudów i zmagań, czy też jestem duchowym ślepcem i niestety błądzę ?

J 15,1-8
Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was.
Często irytuje mnie w naszym kochanym Kościele stwierdzenie, że nieznajomość Pisma Świętego nie jest konieczna do zbawienia. Dużo ludzi je nadinterpretuje.

I niezmiernie mnie cieszy, że są ludzie jak Andej, którzy swoim codziennym trudem, zachęcają wszystkich do codziennego rozważania Pisma.

Bóg zapłać dobry człowieku! :-bd



Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 11320
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 2126 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-07-23, 19:34

CZYTANIA na sobotę, 24.07.2021

Wj 24, 3-8
Mojżesz wrócił z góry Synaj i obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego polecenia. Wtedy cały lud odpowiedział jednogłośnie: «Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy».
Spisał więc Mojżesz wszystkie słowa Pana. Nazajutrz wcześnie rano zbudował ołtarz u stóp góry i postawił dwanaście stel, stosownie do liczby dwunastu szczepów Izraela. Potem polecił młodzieńcom izraelskim złożyć Panu ofiarę całopalną i ofiarę biesiadną z cielców.
Mojżesz zaś wziął połowę krwi i wlał ją do czar, a drugą połową krwi skropił ołtarz. Wtedy wziął Księgę Przymierza i czytał ją głośno ludowi. I oświadczyli: «Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni».
Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mówiąc: «Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów».


Mt 13, 24-30
Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść:
«Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.
A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”.
Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?” A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”».

=================================================================================================================
Czy wyrywać Chwasty? I tak, i nie. Jezus dał wyraźne wskazówki i bardzo jasno wytłumaczył dlaczego. A jacy my jesteśmy? Niektórzy chcieliby, aby całe zło wyplenić, nie bacząc na koszty. Tak się działo w tam, gdzie władza totalitarna. Wychodzili z założenia, że lepiej uwięzić czy wymordować 100 sprawiedliwych, aby tylko nie uszło na sucho jednemu złemu (dla władcy). Ale sprawiedliwy władca działa odwrotnie. Pamiętasz jak Abraham targował się z Bogiem o mieszkańców Sodomy? Bóg był gotów oszczędzić miasto dla 10 sprawiedliwych. Aby nawet tak niewielki odsetek nie uległ zagładzie.
Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?” A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”».
A jak my postępujemy? Czy nie jest tak, że na podstawie samych podejrzeń już skazujemy? Albo jak dbamy o poprawność? Oczywiście czyjąś. Walczymy do upadłego, aby wykazać swoje racje. A gdy ktoś powie coś nie po naszej myśli, to od razu uznajemy, że chce nas przekabacić. Niszczymy w ten sposób dobro, które też jest w tym człowieku. Niszczymy w ten sposób dobro, które jest w jego słowie.
Czy to znaczy, że nie mamy prawa się oburzać? Mamy. Nawet obowiązek. Ale tak, aby nie szkodzić. Primum non nocere, jak głosi starożytna zasada.
Wiem, ulegamy emocjom. Gwałtownie na coś reagujemy. A potem, nie potrafimy się wycofać. Brniemy dalej, tratując wszystko po drodze. Tak nawija się spirala niechęci, niezrozumienia. Aż dojdzie do nienawiści, a wtedy coś pęka.
Zbierajmy chwasty, ale tylko tak, aby zbożu nie szkodzić.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Dezerter
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 9458
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Wysłał podziękowań: 1689 razy
Otrzymał podziękowań: 1620 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Dezerter » 2021-07-23, 23:01

Andeju bracie mój, czemu jesteś jak sługa gospodarza i nie słuchasz Pana, który wyraźnie mówi
„Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”».
Żniwa to Sąd Ostateczny, więc nie nasza rola wyrywać chwasty, bo zbyt omylni jesteśmy i sądzimy po pozorach :(
Chyba, że sprawa jest ewidentna i nie budzi żydach wątpliwości i wyrwanie chwastu nie zaszkodzi zbożu w którym rośnie.
Ostatnio zmieniony 2021-07-23, 23:06 przez Dezerter, łącznie zmieniany 1 raz.


Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie.

Awatar użytkownika
Jozek
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 3650
Rejestracja: 18 lut 2020
Wysłał podziękowań: 855 razy
Otrzymał podziękowań: 386 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Jozek » 2021-07-23, 23:25

Ja bym dodal, ze czlowiek to nie chwast, bo jest stworzony przez Boga.
Chwasty to raczej niepotrzebne przyzwyczajenia, nalogi i mamona.
pszenica, moze nam sie wydawac ze jest chwastem, ale to tylko nasze zludzenia i moze sie pozniej okazac ze wyrwalismy zdzblo pszenicy ktore moglo wydac 100-krotny plon, gdyby moglo dojrzec i nie wyrwali bysmy go.
Czasem widac na polach jak powoj oplata skraj lanu zboza i wyglada to jakby nie bylo tam zadnego zboza tylko sam powoj.



Awatar użytkownika
abi
Gaduła
Gaduła
Posty: 993
Rejestracja: 3 mar 2021
Wysłał podziękowań: 97 razy
Otrzymał podziękowań: 129 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: abi » 2021-07-24, 10:14

"Mojżesz wrócił z góry Synaj i obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego polecenia"
czy to bylo wtedy gdy zniszczyl tablice?


Obrazek


nie spodziewajcie sie po mnie ani wiedzy, ani mądrości

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 11320
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 2126 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-07-24, 19:06

CZYTANIA na niedzielę, 25.07.2021

2 Krl 4, 42-44
Pewien człowiek przyszedł z Baal-Szalisza, przynosząc mężowi Bożemu, Elizeuszowi, chleb z pierwocin, dwadzieścia chlebów jęczmiennych i świeże zboże w worku. On zaś rozkazał: «Podaj ludziom i niech jedzą!»
Lecz sługa jego odrzekł: «Jakże to rozdzielę między stu ludzi?» A on odpowiedział: «Podaj ludziom i niech jedzą, bo tak mówi Pan: Nasycą się i pozostawią resztki». Położył więc to przed nimi, a ci jedli i pozostawili resztki – według słowa Pańskiego.


Ef 4, 1-6
Bracia:
Zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, do jakiego zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój.
Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich.


J 6, 1-15
Jezus udał się na drugi brzeg Jeziora Galilejskiego, czyli Tyberiadzkiego. Szedł za Nim wielki tłum, bo oglądano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali. Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami.
A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: «Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?» A mówił to, wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co ma czynić.
Odpowiedział Mu Filip: «Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać».
Jeden z Jego uczniów, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: «Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?»
Jezus zaś rzekł: «Każcie ludziom usiąść». A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy.
Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił i z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: «Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło». Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, pozostałymi po spożywających, napełnili dwanaście koszów.
A kiedy ludzie spostrzegli, jaki znak uczynił Jezus, mówili: «Ten prawdziwie jest prorokiem, który ma przyjść na świat». Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.

=================================================================================================================
Ludzie są spragnieni znaków. Wtedy i teraz. Może dlatego tak wielka popularnością cieszą się wszelkie przepowiednie, objawienia. Zarówno te prawdziwe, jak i te fałszywe. Ale jak znaki są odczytywane? Mamy poznawać po owocach. A jakie są owoce działań różnego rodzaju wróżbitów, prekognitów i nawiedzonych? Czy ktoś pod ich wpływem się nawraca? Czy przechodzi metanoję?
Wydaje mi się, że ludzie są nastawieni na znaki, które tu i teraz przyniosą im jakieś korzyści.
A kiedy ludzie spostrzegli, jaki znak uczynił Jezus, mówili: «Ten prawdziwie jest prorokiem, który ma przyjść na świat». Czy prorok to ktoś, kto nakarmi za darmo? Kto sprawi, że nie trzeba będzie pracować, a będzie co jeść? Marzy się dobrobyt. Najlepiej osiągnięty bez wysiłku.
Dlaczego Jezus ich nakarmił? Sądzę, że zdawał sobie sprawę z fali niechęci którą wzbudziłby, gdyby musieli wracać bez pożywienia. Ale też, jak sądzę, chciał tym masowym cudem, wzmocnić naukę, której wysłuchali. Dał znak. Jednak nie najlepiej odebrany. A przynajmniej, nie przez wszystkich.
Wydaje mi się, że ten cud przeznaczony był, przede wszystkim, dla apostołów. Jezus takimi znakami przekazywał im, a za ich pośrednictwem nam, kim jest. Że nie jest tylko nauczycielem, czy prorokiem. To były stopnie wtajemniczenia. Tak i my jesteśmy powoli wtajemniczani. Całe życie poznajemy Boga. Bez końca. Jest to zachętą do dalszego poznawania. Oraz do naśladownictwa. Nie w czynieniu spektakularnych cudów, ale cudownego zbliżania się do Pana. Bo czy nie jest cudem, że wśród powszechnego sekularyzmu, wciąż trwamy. Nie tylko trwamy, ale się rozwijamy. Rozważając nurtujące problemu wspieramy siebie wzajem. To jest droga miłości. Do Boga.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 11320
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 2126 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-07-25, 20:58

Na wstępie uwaga. Niestety, ale różne portale podają różne czytania na poniedziałek. Wybrałem te, w których najczęściej jest podawana ta sama Ewanggelia, tj. Mt 13,16-17. Inni podaję też Mt 14, 13-21, jak również Mt 13, 31-35.

CZYTANIA na poniedziałek, 26.07.2021 (św. Anny, babci Jezusa)

Syr 44,1.10-15
Wychwalajmy mężów sławnych i ojców naszych według następstwa ich pochodzenia. Ci są mężowie pobożni, których cnoty nie zostały zapomniane, pozostały one z ich potomstwem, dobrym dziedzictwem są ich następcy. Potomstwo to trzyma się Przymierza, a przez nich - ich dzieci. Potomstwo ich trwa na zawsze, a chwała ich nie będzie wymazana.
Ciała ich w pokoju pogrzebano, a imię ich żyje w pokoleniach. Narody opowiadają ich mądrość, a zgromadzenie głosi chwałę.


Mt 13,16-17
Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli”.

================================================================================================================
Czy jesteście szczęśliwi? Czy macie poczucie szczęścia? Czy doceniacie to, co macie? Co jest Waszym udziałem?
Jesteście katolikami. Rodzice przekazali Wam wiarę. Macie Kościół. I kościoły. Możecie uczestniczyć w liturgii. Możecie przyjmować do siebie Chrystusa. Macie niedaleko szafarzy sakramentów. Czy doceniacie to?
Szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą.
Mamy nieskrępowany dostęp do słowa. Na naszych oczach dzieje się cud Przeistoczenia. Przychodzi Jezus. Swoją obecnością zaszczyca nas samych. Czy czujecie wdzięczność? Czy dziękujecie za możliwość przystępowanie do Eucharystii.? Do innych sakramentów?
To takie powszednie. Od dzieciństwa to mamy. Czy przypadkiem nie spowszedniało? Czy cały czas napawa nas radością? I nadzieją spotkania, gdy czas nasz się skończy?
To bardzo ważne aby umieć Bogu dziękować. Za wiarę. Za Kościół. Za sakramenty. Z radością i wdzięcznością.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Synek
Przybysz
Przybysz
Posty: 18
Rejestracja: 24 maja 2021
Wysłał podziękowań: 6 razy
Otrzymał podziękowań: 12 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Synek » 2021-07-26, 19:41

Andej pisze:
2021-07-25, 20:58

Syr 44,1.10-15
Wychwalajmy mężów sławnych i ojców naszych według następstwa ich pochodzenia. Ci są mężowie pobożni, których cnoty nie zostały zapomniane, pozostały one z ich potomstwem, dobrym dziedzictwem są ich następcy. Potomstwo to trzyma się Przymierza, a przez nich - ich dzieci. Potomstwo ich trwa na zawsze, a chwała ich nie będzie wymazana.
Ciała ich w pokoju pogrzebano, a imię ich żyje w pokoleniach. Narody opowiadają ich mądrość, a zgromadzenie głosi chwałę.
Kiedy myślę o przekazaniu mi wiary przez przodków, staje mi przed oczami kościół i uczestnictwo we Mszy Świętej, nauka Ojcze Nasz, X przykazań, przygotowanie do I Komunii Świętej, siostry które uczyły w salkach robić pierwsze kroki w Kościele, Biblia dla dzieci i wiele innych tego typu spraw. Niewątpliwie są one bardzo ważne, ale powyższy fragment nic o tym nie mówi. Mówi o cnotach - pobożnych mężów. Cnotach, które wpisują się w to, co Bóg zawarł w swoim Przymierzu z ludźmi. Dlatego zadałem sobie pytanie o to, w jaki sposób ja kształtuje swoje dzieci ? Czy obok pewnych oczywistych prawd i pierwszych kroków których ucze ich robić w Kościele, przekazuje im prawdziwą wiarę ? Czy nie zgadzając się ze swoją żoną w jakiejś sprawie, potrafię wykazać się cnotą wstrzemięźliwości, aby jej nie uchybić ? Czy potrafię urazy chętnie darować, czy też może noszę je w sobie czekając sposobności aby "odplacić pięknem za nadobne"? Czy szukam "swego" gdy czynię coś w domu dla wszystkich, czy też jestem w służeniu im bezinteresowny kierując się czystą miłością ? Co obserwują w moim domu nasze dzieci ? Z tymi pytaniami o moje przeniknięcie Ewangelią i wychowaniem dzieci, przeszedłem do drugiego czytania.
Mt 13,16-17
Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli”.
Szczęśliwe są te domy i te rodziny, w których Ewangelia żyje swoim pięknem.

Proszę cię Panie, aby nasze domy i dzieci były z tego powodu szczęśliwe.
Ostatnio zmieniony 2021-07-26, 19:44 przez Synek, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 11320
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 2126 razy

Re: Czytanie na każdy dzień - moje rozumienie, poruszenie , ...

Post autor: Andej » 2021-07-26, 19:46

CZYTANIA na wtorek, 27.07.2021

Wj 33, 7-11; 34, 5-9. 28
Mojżesz wziął namiot i rozbił go za obozem, i nazwał go Namiotem Spotkania. A ktokolwiek chciał się zwrócić do Pana, szedł do Namiotu Spotkania, który był poza obozem.
Ile zaś razy Mojżesz szedł do namiotu, cały lud stawał u wejścia do swych namiotów i patrzał na Mojżesza, aż wszedł do namiotu. Ile zaś razy Mojżesz wszedł do namiotu, zstępował słup obłoku i stawał u wejścia do namiotu, i wtedy Pan rozmawiał z Mojżeszem. Cały lud widział, że słup obłoku stawał u wejścia do namiotu. Cały lud stawał i każdy oddawał pokłon u wejścia do swego namiotu. A Pan rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, jak się rozmawia z przyjacielem. Potem wracał Mojżesz do obozu, sługa zaś jego, Jozue, syn Nuna, młodzieniec, nie oddalał się z wnętrza namiotu.
A Pan zstąpił w obłoku, i Mojżesz zatrzymał się koło Niego, i wypowiedział imię Jahwe. Przeszedł Pan przed jego oczyma i wołał: «Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia, przebaczający niegodziwość, niewierność, grzech, lecz niepozostawiający go bez ukarania, ale zsyłający kary za niegodziwość ojców na synów i wnuków aż do trzeciego i czwartego pokolenia».
Natychmiast Mojżesz skłonił się aż do ziemi i oddał pokłon, mówiąc: «Jeśli darzysz mnie życzliwością, Panie, to proszę, niech pójdzie Pan pośród nas. Jest to wprawdzie lud o twardym karku, ale przebaczysz nasze winy i nasze grzechy, a uczynisz nas swoim dziedzictwem».
I był tam Mojżesz u Pana czterdzieści dni i czterdzieści nocy, i nie jadł chleba, i nie pił wody. I napisał na tablicach słowa przymierza – Dziesięć Słów.


Mt 13, 36-43
Jezus odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie, mówiąc: «Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście».
On odpowiedział: «Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie.
Jak więc zbiera się chwast i spala w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia oraz tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!»

==============================================================================================================
Kto sieje dobro? Jezus wyjaśniając przypowieść jednoznacznie stwierdził, że to on test tym siewcą. Dokładnie tym siewcą, który sieje dobre ziarno. Ale czy tylko On? Czy tylko Chrystus sieje dobre ziarno? Czy robi to sam, bez niczyjej pomocy?
Kiedyś powiedział, że żniwo wielkie, ale robotników mało. A siewców dużo?
Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy.
Wierzę w to, że Jezus ma pomocników. Jezus jest źródłem dobrego ziarna. Ale gospodarz nie musi sam, jak na sielskim obrazie iść przez pole z płachtą i siać. Ma do tego robotników i siewniki. On zarządza. Kwalifikuje ziarno. Dostarcza siewcom. Rola Jezusa w siani polega na Jego sprawczej i kierowniczej roli. A my, Ty i ja, jeśli poczuwamy się Boga, musimy brać się do roboty. Naszym obowiązkiem jest przygotowywanie ziemi pod nowe zasiewy. Samo sianie. A także pielęgnacja tego, co zasiane. Aby się nie zmarnowało. A marnuje się wiele. I cóż z tego, że siewca nad tym boleje? Czy uschnięte zboże wyda wielki plon? Nie mam pojęcie o uprawie. Ale wierzę, że dopóki życie trwa, jest szansa na osiągnięcie plonów.
Jest jeszcze jedno zadanie. Oprócz siania musimy pilnować uprawy. Pilnować, aby nocą nikt nie posiał chwastów. I plewić, gdy da się to robić bez utraty plonów. Życie, to nie pole. Z bólem obserwuję rodziny. Dzieci, które wyprowadzają się do kochanek, kochanków. A rodzice to tolerują. A potem nagle złamani bólem, że dziecko nie chce zawrzeć sakramentalnego związku małżeńskiego, tylko ogranicza się do rejestracji w USC. To znak, że chwast nie został wydawany, ale zlekceważony. Z jednej strony rozumiem ból rodzica, ale z drugiej strony widzę jak on sam żyje w związku cywilnym. I modlę się w ich intencji. I wszystkich proszę o modlitwę. O to, abyśmy potrafili zawczasu rozpoznawać chwasty i wyrywać je, dopóki da się to zrobić bez niszczenia zboża.


Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

ODPOWIEDZ