Przemiana substancjalna Eucharystii (W kontekście Pandemii Covid 19)

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 10333
Rejestracja: 1 cze 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 1209 razy
Otrzymał podziękowań: 2963 razy
Płeć:
Kontakt:

Przemiana substancjalna Eucharystii (W kontekście Pandemii Covid 19)

Post autor: Marek_Piotrowski » 2021-06-15, 20:21

[Temat wydzielony z wątku "Święty ojciec Pio" - miłośniczka Faustyny]
bo ksieza wiedza ze maja konsekrowane dlonie i nie mozna sie zarazic przez Chrystusa,a wierni w wiekszosci przyjmuja komunie na reke nieswiadomie,przez rok bylo tyle absurdalnych decyzji ze sie w glowie nie miesci
Modelowy przykład ignorancji na temat swojej wiary, aż przykro czytać te bzdury.
Ponieważ jednak często się je czyta, trzeba w końcu przeciąć i podać naukę Kościoła na ten temat:

Rozważając ten temat, być może należałoby zacząć od Katechizmu; ponieważ jednak interesujące nas zapisy katechizmowe pochodzą i tak z Encykliki Mysterium fidei Pawła VI, zajrzyjmy do źródła:
„Chrystus nie inaczej staje się obecny w tym Sakramencie, jak przez przemianę całej substancji chleba w ciało, a całej substancji wina w jego krew; tę wprost zadziwiającą i osobliwą przemianę Kościół katolicki nazywa trafnie i właściwie przeistoczeniem (…)
Pod wspomnianymi bowiem postaciami nie kryje się już to, co było przedtem, lecz coś zupełnie innego, a to nie tylko ze względu na przeświadczenie wiary Kościoła, ale w rzeczy samej, ponieważ po przemianie substancji, czyli istoty chleba i wina w ciało i krew Chrystusa, nie pozostaje już nic z chleba i wina poza samymi postaciami, pod którymi przebywa Chrystus cały i nieuszczuplony, w swej fizycznej "rzeczywistości", obecny nawet ciałem, chociaż nie w ten sam sposób, w jaki ciała są umiejscowione w przestrzeni.”

Papież odwołuje się tu do Soboru Trydenckiego , który potwierdził, iż:
„(…)w czcigodnym sakramencie świętej Eucharystii po konsekracji chleba i wina, pod postacią owych rzeczy widzialnych znajduje się prawdziwie, rzeczywiście, substancjalnie Pan nasz Jezus Chrystus prawdziwy Bóg i człowiek.”

Nieporozumienie co do słowa „substancja”
Wiemy już, że eucharystyczna obecność jest rzeczywista (czy jak kto woli realna), ale nie materialna (fizyczna). Często jednak pojawia się - także w nauczaniu Kościoła - słowo "substancjalna" (mówimy na przykład, że substancja chleba przemienia się w substancję Ciała Chrystusa).

Myli to wielu współczesnych wiernych, bowiem (powiedzmy to od razu - całkowicie błędnie) utożsamiają słowo "substancja" z tym, co dziś znaczy ono w chemii czy fizyce.
Rzeczywiście, w tych naukach, "substancja" to np. związek chemiczny. Czy zatem Kosciół uczy że związki chemiczne z których zbudowany jest chleb, zmieniają się w związki, z których zbudowane jest Ciało Chrystusa?
Oczywiście nie!
Pierwotne znaczenie słowa "substancja" w terminologii teologicznej (zanim jeszcze w chemii czy fizyce przyjął się powszechnie ten termin) jest krańcowo różne (nadal zresztą jest używane w filozofii).
Otóż - piszę w uproszczeniu - "substancja" to mniej-więcej tyle co "istota rzeczy". Coś co sprawia że „coś jest czymś”.

Przykład
Przykład:
Weźmy stół. Stoły bywają różne (małe, duże, okrągłe, prostokątne, na czterech, dwu, trzech nogach lub całkiem bez nóg - a nawet podwieszane, bywają z drewna i z metalu), mają też różne przeznaczenie (do jedzenia, operacyjny, pod telewizor, stół do ping-ponga itd).
Co powoduje, że dany mebel jest "stołem"?
Przyznam, że nie potrafię tego zdefiniować - niemniej to, co powoduje, że "stół jest stołem" nazywamy własnie "substancją stołu" (ktoś nazwał to żartobliwie „stołowatością”). Jest to całkiem inne rozumienie niż podejście chemiczne ("substancji z której zrobiono stół").
Cechy materiału, z którego wykonano stół (twardość, skład chemiczny, kolor itd.) filozofia (a za nią teologia) nazywa „przypadłościami” lub „akcydensami” .


Arystoteles sformułował to tak: Substancja to istota rzeczy, którą możemy w danej rzeczy odkryć intelektem, natura, dzięki której dana rzecz jest "sobą".

Opisana w katechiźmie „przemiana „substancjalna” oznacza, że chleb i wino nie są już chlebem i winem, tylko Ciałem i Krwią Chrystusa. Jednak ich „przypadłości” pozostają te same – nie zmienia się ani ich wygląd, ani smak, ani właściwości fizyczne czy biologiczne .
Tak więc , niestety, zakażony czy zatruty chleb, nawet po konsekracji, choć go w istocie już nie ma, ma właściwości zakażonego lub zatrutego chleba. Podobnie chorym na celiaklię szkodziły pełnoglutenowe Hostie, mimo że przeciez były spożywane po Przeistoczeniu, a więc były Ciałem i Krwią Chrystusa.
Podobnie winem, przemienionym prawdziwie w Krew Chrystusa, można się upić. Znam takie zdarzenia:
Było to bodajże podczas święceń diakonatu. Przystępowało kilkunastu kleryków, wielki kielich napełniono nieopatrznie dobrze ponad butelką wina. Po konsekracji przyjmowali w obu postaciach – spożywając Ciało Chrystusa i pijąc Krew Chrystusa z kielicha.
Ale… wiadomo jak to jest. Przystępując do Komunii Świętej, raczej nie pije się wielkimi łykami. Kilku ostatnich kandydatów już sie zorientowało co się dzieje, pili trochę więcej - ale ostatniemu i tak zostało dobrze ponad pół litra do wypicia.
Po Mszy Swiętej podszedł do niego biskup i powiedział "Niech ksiądz idzie się położyć"...

O możliwości upojenia Krwią Chrystusa w postaci wina wspomina w swoim liście święty Paweł, ganiąc Koryntian za nieposzanowanie Eucharystii:
„Tak więc, gdy się zbieracie, nie ma u was spożywania Wieczerzy Pańskiej. Każdy bowiem już wcześniej zabiera się do własnego jedzenia, i tak się zdarza, że jeden jest głodny, podczas gdy drugi nietrzeźwy."/1Kor 11,20-21/

Niezrozumienie różnicy pomiędzy obecnością „substancjalną” a „fizyczną” budzi szereg nieporozumień; dość trafnie oddał to ks.Franciszek Blachnicki, pisząc: „(…) przejawem jakiegoś spłycenia w przedstawianiu i pojmowaniu tajemnicy Eucharystii jest pewnego rodzaju „materializm eucharystyczny”. Łączy się on z nauką o realnej obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Pojęcie „realnej obecności” utożsamia się w dość ogólnym mniemaniu z pojęciem obecności materialnej, z zapomnieniem że terminologia dogmatyczna operuje tu innym pojęciem obecności, niż przyjęte w potocznym języku odnośnie obecności materii w przestrzeni. Eucharystia w konsekwencji traktowana jest po prostu jako rzecz, która jest Panem Jezusem. Wyraża sio to w takim np. sposobie mówienia: kapłan zamyka Pana Jezusa w tabernakulum, trzyma w ręku Pana Jezusa, Pan Jezus padał na ziemię itp.”.xviii
„Sobór Trydencki sprecyzował lepiej sposób rozumienia rzeczywistej obecności, używając trzech przysłówków: vere, realiter, substantialiter. Jezus jest obecny prawdziwie, nie tylko w obrazie czy figurze; jest obecny rzeczywiście, nie tylko subiektywnie przez wiarę wierzących; jest obecny substancjainie, to znaczy według swojej głębokiej rzeczywistości, która jest niewidzialna dla zmysłów, a nie według zewnętrznych przejawów (chleb, wino).”/Kaznodzieja Domu Papieskiego, Raniero Cantalamessa OFMCap/
Ostatnio zmieniony 2021-06-18, 00:58 przez miłośniczka Faustyny, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 10333
Rejestracja: 1 cze 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 1209 razy
Otrzymał podziękowań: 2963 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Święty ojciec Pio

Post autor: Marek_Piotrowski » 2021-06-15, 20:24

Święty Tomasz z Akwinu tłumaczy
Aby lepiej zrozumieć sprawę i pozbyć się wszelkich wątpliwości, odwołajmy się do świętego Tomasza z Akwinu, który poświęcił Eucharystii 28. tom „Summy teologicznej”.
Zobaczymy tu znajomy obraz: święty Tomasz odróżnia w każdej rzeczy „substancję” (istotę rzeczy) i „przypadłości” (inaczej „akcydensy”) – czyli, w uproszczeniu, cechy zewnętrzne (kolor, smak, fakturę, wymiary itd.).
Podczas Mszy Świętej „substancja” chleba i wina przekształca się w „substancję” Ciała i Krwi Chrystusa. To oznacza, że nie ma już chleba i wina – jest Ciało i Krew.
„Ciało Chrystusa zaczyna być w tym sakramencie naraz w wielu miejscach. Wobec tego nie pozostaje nic innego jak stwierdzić, że Ciało Chrystusa zaczęło istnieć w Eucharystii przez przemianę substancji chleba w to Ciało.
A z chwilą dokonania się przemiany przestaje istnieć to, co zostało przemienione. Stąd wniosek uwzględniający prawdziwość tego sakramentu, że substancja chleba nie może w nim pozostać po konsekracji.”

Nie ma więc już chleba i wina. Ale… trwają ich „akcydensy”. Cechy zewnętrzne chleba i wina się nie zmieniają; smak, wygląd, wymiary pozostają te same . To nie złudzenie – cechy fizyczno-chemiczno-biologiczne są te same:
„Spostrzegane przy pomocy zmysłów akcydensy chleba i wina, pozostające po konsekracji w sakramencie Eucharystii, nie tkwią w substancji chleba i wina jako podmiocie, bo substancji tej - jak wiemy - już tam nie ma. Nie cechują one także formy substancjalnej tych rzeczy.
Nie ma jej tam, a gdyby nawet istniała to (…)- nie mogłaby być podmiotem. Jasne jest również, że ich podmiotem nie może być substancja Ciała i Krwi Chrystusa, nie mogą one w żadnym razie cechować ludzkiego ciała.
Jest też wykluczone, by Ciało Chrystusa przebywające w chwale i wolne od cierpień, podlegało przemianie dla uzyskania cech tego rodzaju(…)
Omawiane akcydensy istniały konkretnie, cechując substancję chleba i wina. Po przemianie tej substancji w Ciało i Krew Chrystusa trwają nadal jako akcydensy, podtrzymywane mocą Bożą w istnieniu jednostkowym, posiadanym poprzednio. Są więc konkretne i poznawalne za pośrednictwem zmysłów.”

W bardziej poetycki sposób ujął te myśli świety Tomasz w ułożonej przez siebie pieśni eucharystycznej, śpiewanej do dziś – także w polskich kosciołach:
Mylą się, o Boże, w Tobie wzrok i smak,
Kto się im poddaje, temu wiary brak,
Ja jedynie wierzyć Twej nauce chcę,
Że w postaci Chleba utaiłeś się.

Skoro więc akcydensy (cechy fizyczne) pozostają, więc działają na otoczenie dokładnie tak jak chleb i wino:

„Sakrament Eucharystii nie myli, bo akcydensy spostrzegane przez zmysły są w nim prawdziwe”75/25
„(…) moc Boża sprawia, że postacie sakramentalne istnieją nadal tak, jak istniały poprzednio w substancji chleba i wina, wnioskujemy, że po przemianie tej substancji w Ciało i Krew Chrystusa, nadal oddziałują na otoczenie. Toteż niewątpliwie mogą one powodować zmiany w ciałach znajdujących się poza nimi.”

Święty Tomasz nauczał, że Hostia podlega normalnym procesom biologicznym (w tym np. psuciu się):
„(…)hostie konsekrowane przechowuje się tak długo aż zbutwieją, zostaną pogryzione przez myszy lub zniszczone w jakiś inny sposób”
„Na (…) karę - jak się zdaje - zasługuje ten kapłan, który przez niedbalstwo dopuści do zbutwienia konsekrowanych hostii”
„(…) to, że hostie konsekrowane ulegają rozkładowi i mogą butwieć można spostrzec za pośrednictwem zmysłów”



Święty Tomasz nie napisał tu zresztą nic nowego. Bardziej przywiązani do tradycji Czytelnicy (zwłaszcza ci opowiadający się za twierdzeniem, iż „Ciało Chrystusa nie może zarażać”) mogą być zdziwieni, że niebezpieczeństwo związane z zatruciem lub zakażeniem chleba zostało przewidziane w liturgii jeszcze przed Soborem Trydenckim; w XVI wieku, na dworze papieskim, podczas Mszy Świętej biskupiej diakon próbował wino i chleb przeznaczony do konsekracji, by uniemożliwić zamordowanie celebransa (praktyka ta była nazywana „praegustatio”). Również dziś zaleca się wymianę Hostii przeznaczonej do adoracji raz na miesiąc – aby uniknąć Jej zepsucia się.
Jeszcze wcześniej, na przełomie X i XI wieku, Burchard z Wormacji wspomina o możliwości zepsucia się Hostii przy okazji zarządzeń dotyczących przechowywania Komunii dla chorych:
„Każdy kapłan niech ma puszkę lub inne naczynie godne tak wielkiego sakramentu, w którym ma być przechowywane starannie Ciało Pańskie jako Wiatyk dla odchodzących ze świata. Tę świętą Obiatę powinno się wcześniej zamoczyć we Krwi Chrystusa, aby kapłan mógł zgodnie z prawdą powiedzieć do chorego: Ciało i Krew Pańska niech ci przyczyni... itd. Niech zawsze znajduje się zamknięta nad ołtarzem z powodu psot i ludzi bezbożnych, a każdego siódmego dnia niech ją się zmieni, tzn. niech kapłan ją spożyje, a zastąpi tą, która była tego dnia konsekrowana, aby z powodu dłuższego przechowywania nie popsuła się, czego niech Bóg broni”/Decretorum liber quintus/

Różnicę pomiędzy akcydensami (cechami zewnętrznymi; smakiem, zapachem, rozmiarami itd.) chleba i wina a substancją Ciała Chrystusa dobrze oddaje prowansalski biskup z przełomu V/VI wieku, Faustus z Riez:
"O tym chlebie opowiada również dawne opowiadanie: „Ani ten, kto zebrał więcej miar, ani ten, kto mniej znalazł, miał mniej" (Wj 16, 18) — przyjmowanie bowiem Eucharystii polega nie na ilości lecz na jej mocy, bo, gdy kapłan rozdaje Ciało Pańskie, tyle samo znajduje się w małej cząstce jak i w całym ciele. Gdy przyjmuje Go Kościół wiernych znajduje się On cały w zgromadzeniu i cały w każdym członku zgromadzenia.
To właśnie jest znaczenie, które znajdujemy w słowach Apostoła: „Kto wiele ma, będzie obfitował, kto mato ma, temu nie braknie" (2 Kor 8, 15).
Te słowa jednak nie mogą się odnosić do zwykłego chleba, który, jeśli dalibyśmy laknącym, nie otrzymaliby oni całego, ale każdy otrzymałby fragmenty i male kawałki. Przyjmując zaś ten chleb nie mniej mają poszczególni niż wszyscy: cały otrzymuje jeden, cały otrzymuje dwóch, cały otrzymuje wielu, bez umniejszenia, bo błogosławieństwo tego sakramentu może być dzielone, ale przy rozdzielaniu nie może się wyczerpać.”

Gdyby utożsamiać chleb przyjmowany z Ciałem Chrystusa „fizycznie”, otrzymywalibyśmy fragmenty Ciała Bożego, a nie całość w każdym ułamku Hostii.
Powyższe zostało potwierdzone powagą Kościoła:
„(…) mocą samych słów substancja chleba przemienia się w ciało Chrystusa, a substancja wina w krew, tak jednak, że cały Chrystus jest obecny pod postacią chleba i cały pod postacią wina. Także pod każdą cząstką konsekrowanej hostii i konsekrowanego wina, po oddzieleniu, jest cały Chrystus.”/Bulla o unii z Ormianami Exultate Deo, 1439r/

Dodano po 1 minucie 40 sekundach:
Czy zatruta Hostia truje?
Święty Tomasz z Akwinu rozważał też sytuację, w której wino służące do konsekracji zostało zatrute. Czy Doktor Anielski twierdzi, iż to nic nie szkodzi, bo przecież „Ciało Pańskie daje życie, a nie zabija”?
Nic podobnego:
„Gdyby zaś kapłan spostrzegł, że do kielicha wlano truciznę, w żadnym razie nie powinien spożywać zawartości i nie dawać jej do spożycia innym osobom, by kielich życia nie stal się kielichem śmierci.”
Trzeba zresztą powiedzieć, iż znamy wypadki duchownych, którzy umarli po spożyciu zakażonej Komunii Świętej. Oto - zapewnie nieco ubarwiony już w XVII wieku („pękł na dwoje” itd.) opis pewnego incydentu z 1604 roku:
„Gdy 26 maja 1604 roku król Francji Henryk IV otworzył usta, by przyjąć z rąk księdza komunię, jego pies chwycił nagle zębami królewskie szaty i go odciągnął. (…) Król uznał, że zwierzę próbuje go przed czymś ostrzec, i nakazał księdzu zjeść komunikant. (…) Według spisanej w Wenecji relacji z tego wydarzenia, „kiedy ksiądz spożył hostię, spuchł, a jego ciało rozpękło się na dwoje (…) I tak spisek został wykryty (…) a kilku uczestniczących w nim arystokratów przebywa teraz w Bastylii”/za Eleanor Herman, „Trucizna, czyli jak pozbyć się wrogów po królewsku”/

Dwieście lat później doszło do otrucia biskupa:
Arcybiskup Quito (Ekwador), José Ignacio Checa y Barba, wystąpił przeciw rządowi w obronie Kościoła i prawdy. To prawodopodobnie stało się przyczyną jego zamordowania.
W Wielki Piątek 30 marca 1877 roku, podczas sprawowowania liturgii , wrzucono strychninę do ampułek z Eucharystią pod postacią wina. Arcybiskup je wypił i w ciągu dwu godzin umarł. Przypuszcza się, że sprawcami były osoby z kręgu masonerii.



Awatar użytkownika
Jozek
Mistrz komentowania
Mistrz komentowania
Posty: 4308
Rejestracja: 18 lut 2020
Ostrzeżenia: 1
Wysłał podziękowań: 924 razy
Otrzymał podziękowań: 449 razy

Re: Święty ojciec Pio

Post autor: Jozek » 2021-06-15, 20:26

Marek, to jak ktos rozumie substancjacje nie ma nic do rzeczy, Eucharystia to Pokarm z Nieba i jesli w to wierzysz, nic ci nie bedzie od zadnych zrazkow.
Czytales jeden fragment ktory mowi ze "weze do rak brac beda, a gdyby co zatrutego wypili nic im nie bedzie" ?



Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 10333
Rejestracja: 1 cze 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 1209 razy
Otrzymał podziękowań: 2963 razy
Płeć:
Kontakt:

Przemiana substancjalna Eucharystii (W kontekście Pandemii Covid 19)

Post autor: Marek_Piotrowski » 2021-06-15, 20:28

Transakcydentanci i doketyści
Teoria (zwana transakcydentacją) wyznawana przez osoby, które sądzą, że również cechy zewnętrzna (przypadłości) chleba i wina przemieniają się w przypadłości Ciała i Krwi Chrystusa (a więc np. nie moga zaszkodzić, jeśli są zepsute) została przez Kościół odrzucona przez Sobór Trydencki.
Chrystus, który przyszedł jako człowiek, uniżył się:
„On to, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi. A w zewnętrznej postaci uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej."/Flp 2, 6-8 BT5/
Jednym ze skutków tego uniżenia (które teologia nazywa kenozą ) było to, że Chrystus, choć był Bogiem (a jako człowiek był absolutnie bezgrzeszny), w swoim ciele doznawał skutków ludzkiej nędzy spowodowanej grzechem pierworodnym . Na przykład:
• bywał spragniony (J 19:28; J 4,7)
• bywał głodny (Mt 4,2; Mt 21,18; pararelnie Łk 4,2 i Mk 11,12)
• bywał zmęczony (J 4,6)
… że nie wspomnę o cierpieniu na krzyżu.
W to uniżenie nie chcieli uwierzyć członkowie sekty doketystów . Nie mieściło im się w głowie, że Wszechmocny Bóg mógł się stać człowiekiem, mógł cierpieć i w ogóle doświadczać wszystkiego, czego doświadcza człowiek, by mógł mieć potrzeby fizjologiczne itd. Uważali, że tak naprawdę Chrystus się nie wcielił, że ludzkie ciało było dla Chrystusa jedynie czymś w rodzaju „kostiumu”. Herezja ta została potępiona na Soborze Nicejskim w 325 roku.
W pewnym sensie owo uniżenie ciała Chrystusa jest kontynuowane w Sakramencie Jego Ciała i Krwi; Jezus przyjmuje w świecie doczesnym wszystkie ograniczenia materii, z których zbudowane są eucharystyczne postacie chleba i wina. I dlatego Hostia może spleśnieć, może się zepsuć, może być zatruta chemicznie lub biologicznie . Postać Wina może też skwaśnieć.
Jozek pisze:
2021-06-15, 20:26
Marek, to jak ktos rozumie substancjacje nie ma nic do rzeczy, Eucharystia to Pokarm z Nieba i jesli w to wierzysz, nic ci nie bedzie od zadnych zrazkow.
Czytales jeden fragment ktory mowi ze "weze do rak brac beda, a gdyby co zatrutego wypili nic im nie bedzie" ?


Dodano po 5 minutach 42 sekundach:
Dobrze że o tym wspomniałeś - dzięki temu będziemy mogli wyjasnić kolejną bzdurę, którą właśnie tu zaprezentowałeś.
Czy możemy, powołując się na słowa: „Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. "/Mk 16,17-18a/ narażać się świadomie na ukąszenia węży, czy też pić beztrosko żrące płyny, licząc na to, że Bóg nam pomoże?

Nowy Testament wręcz przestrzega nas przed postępowaniem polegającym na świadomym, zbędnym narażaniu się na niebezpieczeństwo licząc na ponadnaturalną interwencję Boga. Przyjrzyjmy się scenie kuszenia Pana Jezusa na pustyni:
„Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł Mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisane jest bowiem: Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień.
Odrzekł mu Jezus: Ale napisane jest także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego."
/Mt 4,5-7/

Szatan nawiązywał do psalmu: „Niedola nie przystąpi do ciebie, a plaga się nie przybliży do twego namiotu, bo swoim aniołom nakazał w twej sprawie, aby cię strzegli na wszystkich twych drogach. Na rękach będą cię nosili, abyś nie uraził swej stopy o kamień. Będziesz stąpał po wężach i żmijach, a lwa i smoka będziesz mógł podeptać. Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie; osłonię go, bo uznał moje imię. Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham i będę z nim w utrapieniu, wyzwolę go i sławą obdarzę. Nasycę go długim życiem i ukażę mu moje zbawienie."/Ps 91,10-16 BT5/
Jest to pokusa, bowiem oczywiście obietnica dotyczy rzeczy, które spotykają Pomazańca, a nie takich, które same prowokuje na pokaz. Jezus w odpowiedzi przytacza Księgę Powtórzonego Prawa:
"Nie będziecie wystawiali na próbę Pana, Boga waszego, jak wystawialiście Go na próbę w Massa."/Pwt 6:16/



Namawiasz ludzi do DOKŁADNIE tego samego, do czego namawiał Pana Jezusa szatan Józku. To się nazywa w Biblii "kusić Pana Boga".

Szatan namawia, by Jezus zrobił coś na zasadzie "ja robię co chcę, a Bóg mnie ratuje". Chrystus stanowczo odrzuca taką postawę, jako grzeszne „wystawianie na próbę Pana Boga”.
Jezus, owszem, w Eucharystii uzdrawia: przede wszystkim duszę. Niekiedy też ciało, ale to odbywa sie rzadziej. Zresztą na pewno samiCzytelniku, macie takie doświadczenia; nie każdy idący na Eucharystię zostaje uzdrowiony, prawda?
Spodziewanie się cudu w sytuacji, gdy sami świadomie narażamy się na ewentualne zarażenie, to pokusa, a nie znak wiary.


Nie pierwszy to raz, kiedy w imię własnych mniemań (i mniemań, że otrzymałeś rzekomo nadnaturalne poznanie spraw Bożych), głosisz wprost herezję, sprzeciwiając się nauczaniu Kościoła.

W książce o ruchu charyzmatycznym opisałem sektę, która, powołując się na te słowa, zachęca swoich członków do brania w ręce jadowitych węży (jest to traktowane jako „dowód wiary”). Już niejeden członek tej grupy zmarł z powodu tych praktyk.
Ostatnio zmieniony 2021-06-18, 01:17 przez miłośniczka Faustyny, łącznie zmieniany 2 razy.



Zablokowany