przed WSZYSTKIMI wiekami?

Czyli rozmowy o naturze Boga i Objawienie Jego w Osobie Ojca, Jezusa Chrystusa, rozmowy także na temat Ducha Świętego, Jego działanie, prowadzenie Kościoła przez Niego, itp.
Awatar użytkownika
Dezerter
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 10577
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Has thanked: 2098 times
Been thanked: 1913 times
Kontakt:

Re: przed WSZYSTKIMI wiekami?

Post autor: Dezerter » 2022-01-08, 11:23

AdamS. pisze: 2022-01-07, 13:29 Przeczytałem dziś takie słowa jednego z teologów: „Kościół pozostaje i musi pozostać chrystocentryczny"... No właśnie - dlaczego Kościół jest Chrysto-, a nie Ducho- czy Ojco-centryczny? Nie chodzi tu oczywiście o jakieś antropomorficzne przeciwstawianie sobie Osób Trójcy Świętej, lecz o to, że Chrystus żyje na dnie każdej ludzkiej duszy, wiec siłą rzeczy mamy taki właśnie "centryzm".
Kościół jest Chrystocentryczny, bo w Nim i tylko w Nim jet zbawienie, dalej to Jezus jest Głową Kościoła, to Jezus posłał nam swojego Ducha Parakleta, który "żyje na dnie każdej ludzkiej duszy" bez którego nie ma chrześcijaństwa ani Kościoła, więc nie zgodzę się z twoim wnioskowaniem, czy argumentacją.
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie.

Awatar użytkownika
AdamS.
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 292
Rejestracja: 4 lis 2021
Has thanked: 94 times
Been thanked: 125 times

Re: przed WSZYSTKIMI wiekami?

Post autor: AdamS. » 2022-01-08, 13:03

Dezerter pisze: 2022-01-08, 11:23
AdamS. pisze: 2022-01-07, 13:29 Przeczytałem dziś takie słowa jednego z teologów: „Kościół pozostaje i musi pozostać chrystocentryczny"... No właśnie - dlaczego Kościół jest Chrysto-, a nie Ducho- czy Ojco-centryczny? Nie chodzi tu oczywiście o jakieś antropomorficzne przeciwstawianie sobie Osób Trójcy Świętej, lecz o to, że Chrystus żyje na dnie każdej ludzkiej duszy, wiec siłą rzeczy mamy taki właśnie "centryzm".
Kościół jest Chrystocentryczny, bo w Nim i tylko w Nim jet zbawienie, dalej to Jezus jest Głową Kościoła, to Jezus posłał nam swojego Ducha Parakleta, który "żyje na dnie każdej ludzkiej duszy" bez którego nie ma chrześcijaństwa ani Kościoła, więc nie zgodzę się z twoim wnioskowaniem, czy argumentacją.
Nie zamierzam Cię przekonywać, choć nie widzę też żadnej sprzeczności w tym, co piszesz, z moim wcześniejszym uzasadnieniem. Jeśli dostrzegasz jakieś różnice, to myślę, że one mają wyłącznie źródło w odmienności naszych wyobrażeń, które jednak zawsze powinny być wobec naszej wiary wtórne. Wspominam o tym dlatego, że każdy z nas inaczej to będzie czuł i nie powinno to być powodem do podziałów (choc w historii niestety często bywało). To z wyobrażeń brały się często wojny religijne, wyobrażenia też zamykają na siebie ludzi we współczesnym dialogu teologicznym. Wiem, że nie powinniśmy też ulegać drugiej skrajności - tj. zbyt dowolnemu dryfowaniu w swoich prywatnych odczuciach.

ODPOWIEDZ