Relacje w rodzinie

Czyli rozmowy na temat planowania rodziny, czystości w małżeństwie, ile powinniśmy mieć dzieci, czy powinniśmy je karać.
ODPOWIEDZ
Arek
Bywalec
Bywalec
Posty: 188
Rejestracja: 29 sie 2022
Has thanked: 45 times
Been thanked: 51 times

Relacje w rodzinie

Post autor: Arek » 2022-11-23, 15:02

Cześć Wszystkim. Tchnął mnie temat relacji w rodzinie. Od pewnego czasu zacząłem myśleć o najbliższych inaczej, niż wcześniej. Przez fakt, mojej zmiany, zobaczyłem jak wyglądają nasze relacje w rodzinie. Powiem szczerze temat bardzo trudny, głęboko zakorzeniony w przeszłości. Postawy: jakiego to miałam złego ojca, nie mam nic do siostry, ale ta osoba do tej siostry się nie odzywa, nakazywanie z kim nie można rozmawiać, agresja jeśli ktoś niezgadza się z czyimiś poglądami, stwierdzenia to nie moja wina, to jego wina, wulgaryzmy, rozdrażnienie, niepokój, zadzrość, stwierdzenie, że pewne nauki Kościoła to hipokryzja, nikt nie będzie mnie pouczać bo mam 65 lat, bo urodziłam czworo dzieci, co Ci księża wiedzą o życiu, nigdy nie pracowali. I tak mógłbym wymieniać i tematy i podejścia do tych tematów narażając innych i siebie na zgorszenie. Może macie swoje doświadczenia, przemyślenia, przykłady postępowań tak, aby nie obrazić Boga i ludzi w próbie wprowadzenia zmian w mojej rodzinie. Dziękuję za pomoc.

Awatar użytkownika
miłośniczka Faustyny
Zasłużony komentator
Zasłużony komentator
Posty: 2674
Rejestracja: 26 sie 2018
Lokalizacja: Ulica Sezamkowa
Has thanked: 776 times
Been thanked: 832 times

Re: Relacje w rodzinie

Post autor: miłośniczka Faustyny » 2022-11-23, 15:03

Arek pisze: 2022-11-23, 15:02 w próbie wprowadzenia zmian w mojej rodzinie.
Co przez to rozumiesz?

Dodano po 2 minutach 18 sekundach:
Arek pisze: 2022-11-23, 15:02 Postawy: jakiego to miałam złego ojca
A może ta osoba naprawdę miała złego ojca? Wtedy to tylko adekwatne stwierdzenie faktu.
Odkąd umiłowałam Boga całą istotą swoją, całą mocą swego serca, od tej chwili ustąpiła bojaźń, i chociażby mi nie wiem już jak mówiono o Jego sprawiedliwości, to nie lękam się Go wcale, bo poznałam Go dobrze: Bóg jest Miłość a Duch Jego- jest spokój"

Arek
Bywalec
Bywalec
Posty: 188
Rejestracja: 29 sie 2022
Has thanked: 45 times
Been thanked: 51 times

Re: Relacje w rodzinie

Post autor: Arek » 2022-11-23, 16:09

Ten ojciec nie żyje już 30 kilka lat. Wielokrotnie słyszałem pełny rozpaczy lament jakie to było ciężkie dzieciństwo. Tutaj wydaje mi się, że ten człowiek nie potrafi wybaczać i żyje tym co było, przeszłością prz z którą ma problemy teraz.

Może macie swoje doświadczenia, przemyślenia, przykłady postępowań tak, aby nie obrazić Boga i ludzi w próbie wprowadzenia zmian w mojej rodzinie.

Chodzi o to, że staram się rozmawiać z każdym w rodzinie w mniejszym lub większym stopniu w zależności jaki ma potencjał duchowy. Mam pragnienie realizacji dobra. Pragnę by moja rodzina się pojednała. Proszę o Wasze porady, sugestie by zoptymalizować realizację tego pragnienia w formie bezszkodowej dla każdej z tych osób. Bo wstrząsy już są. Kluczowym elementem jest modlitwa. Może tylko trwać w tej modlitwie wystarczy? Wiem, że to pewnie najwięcej co mogę zrobić, tak mi się wydaje.

Awatar użytkownika
miłośniczka Faustyny
Zasłużony komentator
Zasłużony komentator
Posty: 2674
Rejestracja: 26 sie 2018
Lokalizacja: Ulica Sezamkowa
Has thanked: 776 times
Been thanked: 832 times

Re: Relacje w rodzinie

Post autor: miłośniczka Faustyny » 2022-11-23, 16:46

Arek pisze: 2022-11-23, 16:09 Tutaj wydaje mi się, że ten człowiek nie potrafi wybaczać
Bardzo radykalna ocena. I niczym się w swojej radykalności nie różni od oceny, że ktoś był złym ojcem... A jak bardzo znasz tę osobę, że wysuwasz wobec niej takie oskarżenia, że "nie potrafi wybaczać"? Negatywne emocje wobec rodzica, który jakoś zawiódł, nie oznaczają, że ktoś, kto takich emocji doświadcza, nie umie wybaczać. Być może wybaczył, ale dalej się z tym wewnętrznie nie pogodził. A być może nie wybaczył, ale to nie oznacza, że "nie potrafi wybaczać", może po prostu w tej konkretnej sytuacji tego nie zrobił. Może ma jakieś traumy (nie zrozum mnie źle, nie usprawiedliwiam braku wybaczenia, ale chcę Ci uświadomić, że możesz mylić się w swojej ocenie, a poza tym przyczyny trudności z przebaczeniem mogą być bardzo różne i nie zawsze w pełni zależne od czyjejś woli).
Arek pisze: 2022-11-23, 16:09 Może macie swoje doświadczenia, przemyślenia, przykłady postępowań tak, aby nie obrazić Boga i ludzi w próbie wprowadzenia zmian w mojej rodzinie.
Trzy lata temu nauczyłam moją prababcię odmawiać koronkę do Miłosierdzia Bożego. Tak jej się spodobało, że od tego czasu odmawia ją sama prawie codziennie. Uważam to za swoje osiągnięcie (może brzmi zarozumiale, ale mam na myśli, że cieszę się, że jej się spodobało, bo ona zazwyczaj nie lubi modlitw). To taka drobna zmiana. Ale myślę, że nie wolno nam założyć, że zmienimy innych. Można zachęcać do czegoś, ale próby zmiany kogoś na siłę są po prostu źródłem obustronnej irytacji i ingerują w czyjąś wolność. Nie wiem więc, w jaki sposób chcesz zmienić swoją rodzinę.
Osobiście wydaje mi się, że najwięcej mogę zmienić wtedy, kiedy powstrzymam swoją destrukcję i korzystam z własnej wolności w jakiś pozytywny sposób.
Ostatnio zmieniony 2022-11-23, 16:52 przez miłośniczka Faustyny, łącznie zmieniany 2 razy.
Odkąd umiłowałam Boga całą istotą swoją, całą mocą swego serca, od tej chwili ustąpiła bojaźń, i chociażby mi nie wiem już jak mówiono o Jego sprawiedliwości, to nie lękam się Go wcale, bo poznałam Go dobrze: Bóg jest Miłość a Duch Jego- jest spokój"

Awatar użytkownika
sądzony
Złoty mówca
Złoty mówca
Posty: 8812
Rejestracja: 20 lut 2020
Lokalizacja: zachodniopomorskie
Wyznanie: Chrześcijanin
Has thanked: 1255 times
Been thanked: 1430 times

Re: Relacje w rodzinie

Post autor: sądzony » 2022-11-23, 18:42

miłośniczka Faustyny pisze: 2022-11-23, 16:46 Osobiście wydaje mi się, że najwięcej mogę zmienić wtedy, kiedy powstrzymam swoją destrukcję i korzystam z własnej wolności w jakiś pozytywny sposób.
Zgadzam się w 100% :)

A co do Ciebie @Arek fakt, że się zmieniłeś to już b. wiele.
Teraz po prostu Bądź.

Wydaje mi się, że zmiany w innych zachodzą pod naszym wpływem najczęściej wtedy, kiedy w ogóle nie mamy zamiaru być ich powodem.
W sensie, Bóg "wylewa się" wtedy, kiedy pozwalamy Mu "płynąć", a pozwalamy mu płynąć,
kiedy nie przeszkadzamy Mu w obieraniu kierunku.
„Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni.” Jn 10.16

Awatar użytkownika
Andej
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 16331
Rejestracja: 20 lis 2016
Been thanked: 3201 times

Re: Relacje w rodzinie

Post autor: Andej » 2022-11-23, 18:48

miłośniczka Faustyny pisze: 2022-11-23, 16:46 Ale myślę, że nie wolno nam założyć, że zmienimy innych. Można zachęcać do czegoś,
Tak, jest. Warto uwrażliwiać, tłumaczyć. Ale delikatnie. Aby nie zniechęcić.
Ale jak nauczyć przebaczenia, gdy ktoś nie potrafi? Jeśli nie wypłynie z wnętrza, to chyba się nie da. Trzeba poruszyć odpowiednią strunę.

Zwykle zwracam uwagę na słowa: I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. I tłumaczę, że jest to prośba do Boga, aby nas potraktował tak, jak my traktujemy innych.
Jeśli komuś źle życzymy, to jednocześnie Boga prosimy o to samo dla nas. Przypadek w którym wiele razy się stykałem. Gdy ktoś zajedzie drogę, wymusi pierwszeństwo, nieprawidłowo wyprzeda, to nieraz słyszałem jak kierowca mówi: Obyś wpadł na drzewo, a żebyś miał kraksę itp. A później odmawia Ojcze nasz. Kiedyś stanie przed Sądem Ostatecznym i usłyszy swoje słowa, ale skierowane do siebie. Jako oskarżenie i jako wyrok.

Nie wiem, jak tłumaczyć. Nie wiem jak sam doszedłem do stanu, w którym nie potrafię nie wybaczać. Nie potrafię sobie uświadomić, jak do tego doszło. Ale na pewno czynnikiem, który to spowodował, była Modlitwa Pańska. Gdy po wielu latach odmawiania jej, ktoś mi uświadomił zacytowane wcześniej słowa. Przeraziłem się. I zacząłem walczyć ze sobą. Proces trwał ileś lat.

Niestety, nigdy nie wiadomo, jakie słowo i kiedy zadziała. Jak ewangeliczne ziarno. Trzeba je rzucać. Użyźniać glebę. Podlewać. Nawozić. I mieć nadzieję, że kiedyś zakiełkuje.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Arek
Bywalec
Bywalec
Posty: 188
Rejestracja: 29 sie 2022
Has thanked: 45 times
Been thanked: 51 times

Re: Relacje w rodzinie

Post autor: Arek » 2022-11-23, 19:44

Dziękuję, staram się być, ale ciężko na to patrzeć. Ale kiedyś też wielu patrzyło na to jak ja postępowałem, więc dziś rozumiem ich bezsilność wtedy wobec mnie.

Awatar użytkownika
Andej
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 16331
Rejestracja: 20 lis 2016
Been thanked: 3201 times

Re: Relacje w rodzinie

Post autor: Andej » 2022-11-23, 20:18

Arek pisze: 2022-11-23, 19:44 Dziękuję, staram się być, ale ciężko na to patrzeć. Ale kiedyś też wielu patrzyło na to jak ja postępowałem, więc dziś rozumiem ich bezsilność wtedy wobec mnie.
Dajesz dobry przykład. To więcej niż słowa. Niż tłumaczenie.
A te przykrości, które czujesz teraz, możesz ofiarować Bogu w intencji tych, na których Ci zależy.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Nenderen
Gaduła
Gaduła
Posty: 836
Rejestracja: 30 maja 2022
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 346 times
Been thanked: 121 times

Re: Relacje w rodzinie

Post autor: Nenderen » 2022-11-30, 23:16

Polecam też poproszenie o pomoc świętej Moniki. Wyprosiła nawrócenie swojego syna Augustyna do Dziesięciu Przykazań i na pewno chętnie pomoże swoim wstawiennictwem w kwestiach naszych skomplikowanych rodzinnych relacji.
Gdyby ludzie poznali wartość Eucharystii, kierowanie ruchem przy wejściach do kościołów musiałoby stać się obowiązkiem służb publicznych. (Św. Teresa od Jezusa)

ODPOWIEDZ