Seks a zagrożenie życia żony w ciąży

Czyli rozmowy na temat planowania rodziny, czystości w małżeństwie, ile powinniśmy mieć dzieci, czy powinniśmy je karać.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Abstract
Zasłużony komentator
Zasłużony komentator
Posty: 2524
Rejestracja: 27 cze 2021
Has thanked: 152 times
Been thanked: 403 times

Re: Seks a zagrożenie życia żony w ciąży

Post autor: Abstract » 2023-05-25, 17:34

@Dezerter to jest "kult" nasienia zawsze w pochwie.
Bóg nie adoptował nas po innym bogu.

Awatar użytkownika
CiekawaXO
Złoty mówca
Złoty mówca
Posty: 6160
Rejestracja: 12 mar 2023
Has thanked: 870 times
Been thanked: 703 times

Re: Seks a zagrożenie życia żony w ciąży

Post autor: CiekawaXO » 2023-05-25, 20:10

Gzresznik Upadający pisze: 2023-05-25, 07:14 Może Bog uznal ze posprawdza w ten sposób małżonków. Co im faktycznie w duszy gra.

Nie. Po prostu nie.

Dodano po 3 minutach 14 sekundach:
Dezerter pisze: 2023-05-24, 19:52
Andej pisze: 2022-05-23, 17:26
siemawojtas pisze: 2022-05-23, 13:06 pamiętamy, że nie zwalnia Nas to z poprawnego życia duchowego. Z drugiej strony chcemy się kochać i czerpać z siebie maksimum przyjemności bez stresu, że kolejna ciąża może po prostu być już kresem...
Przede wszystkim można (i trzeba) kochać bez seksu.
Po drugie można kochać uprawiając seks w okresie niepłodnym.
Z tym, że powyższe dwie uwagi dotyczą kochania kogoś, tj. żony przez męża, i męża przez żonę.
Jeśli chodzi o to byś ty kochał się, a żonę też samą siebie, to już jest problem. Sadzę, można, byle bez zapominania o miłości do małżonka/i.
Andej dobrze pisze, bo taka jest nauka katolicka a dla jasności ja jeszcze dodam
Po trzecie nie wolno stosować środków antykoncepcyjnych nawet przy zagrożeniu życia żony i matki 3 dzieci, nawet po wyraźnym zakazie zajścia w ciążę przez lekarza .
Przyznam, że jak usłyszałem taką naukę oficjalną i publiczną, podaną przez prezbitera głównego w Diecezji od tych spraw, to musiałem się dopytać, bo nie dowierzałem :-o , że
użycie lub nie prezerwatywy jest wyżej stawiane i ważniejsze od życia kobiety i osierocenia matki 3 dzieci
po kolejnej twierdzącej odpowiedzi nie ukrywałem mojego zbulwersowania takim stawianiem sprawy.
czy nie sądzicie, że KRK za bardzo zafiksował się na moralności i sprawach związanych z seksem?
czy my na nowo nie stworzyliśmy sobie jak w ST Prawa i 613 przykazań ....ludzkich
czy nie jest tak jak mówi ks. dr. Strzelczyk, że "św Paweł się w grobie przewraca jak na to patrzy"?
Ja znam naukę katolicką, proszę mnie nie pouczać i nie uświadamiać
i chociaż ją przestrzegam i głoszę jako doradca życia rodzinnego, to nie jestem do niej przekonany
będę wdzięczny za podanie mi argumentów i próbę przekonania, że tak by chciał Jezus
Też nie rozumiem, a już NA PEWNO, Z CZYSTYM SUMIENIEM podkreślam, gdyby życie mojej matki czy córki było zagrożone, to sama dałabym jej prezerwatywy, aby korzystała w dni niepłodne. Bo tak mi mówi moje sumienie, że to dobre. Tyle.
Dlaczego tak mi mówi? BO dla mnie wiara nigdy nie była ważniejsza niż ludzkie życie, i czuję, że nie musi być ważniejsza.
Ostatnio zmieniony 2023-05-25, 20:17 przez CiekawaXO, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Dezerter
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 14928
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Has thanked: 4179 times
Been thanked: 2940 times
Kontakt:

Re: Seks a zagrożenie życia żony w ciąży

Post autor: Dezerter » 2023-05-25, 21:50

Ciekawa, ja myślę, że nie tylko dla ciebie i dla mnie wiara nigdy nie była ważniejsza niż ludzkie życie, i czuję, że nie musi być ważniejsza
ja mam duże przeczucie duchowe, że ani Bogu Ojcu, ani Synowi, ani Duchowi o taką wiarę nigdy nie chodziło
mam nadzieję, że dożyjemy czasów, że te ludzkie przepisy będziemy wspominać jak nimbus dzieci

Ps
muszę to napisać, bo większość wie, że moja żona jest po przeszczepie i pewnie niektórzy sobie myślą, że ja trochę o swoim problemie piszę
wyjaśniam, że jesteśmy w tym wieku, że żonie nie grozi zajście w ciąże więc problem prezerwatywy mnie osobiście nie dotyczy
a jak była bardzo chora, to nie w głowie było nam współżycie i czasowa abstynencja w małżeństwie jest dobra i budująca relacje, jest szansą pokazania inaczej miłości, ale tylko czasowa ...
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie.

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 18868
Rejestracja: 1 cze 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 2603 times
Been thanked: 4600 times
Kontakt:

Re: Seks a zagrożenie życia żony w ciąży

Post autor: Marek_Piotrowski » 2023-05-25, 22:46

Dezerter pisze: 2023-05-25, 16:03 Marku a jaka jest skuteczność NPR u osoby chorej jaką jest niewątpliwie małżonka?
Praktycznie taka, jak antykoncepcji. Oczywiście, jeśli nie zatrzymujemy się na metodach archaicznych.

Dodano po 2 minutach 14 sekundach:
Dezerter pisze: 2023-05-25, 21:50 Ciekawa, ja myślę, że nie tylko dla ciebie i dla mnie wiara nigdy nie była ważniejsza niż ludzkie życie, i czuję, że nie musi być ważniejsza
Fałszywe postawienie sprawy. To nie jest konflikt wiara - życie. Zakładasz, że "musisz" i wybierasz tylko pomiędzy metodami.

Nie ma więc tu "albo wiara, albo życie". Ale, abstrahując od tego konkretnego statusu, a odnosząc się do samego stwierdzenia: Abraham by się z Tobą nie zgodził...
Ostatnio zmieniony 2023-05-25, 22:57 przez Marek_Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.

Gzresznik Upadający
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 3421
Rejestracja: 21 cze 2021
Has thanked: 157 times
Been thanked: 357 times

Re: Seks a zagrożenie życia żony w ciąży

Post autor: Gzresznik Upadający » 2023-05-25, 23:19

CiekawaXO pisze: 2023-05-25, 20:14
Gzresznik Upadający pisze: 2023-05-25, 07:14 Może Bog uznal ze posprawdza w ten sposób małżonków. Co im faktycznie w duszy gra.

Nie. Po prostu nie.

Dodano po 3 minutach 14 sekundach:
Dezerter pisze: 2023-05-24, 19:52
Andej pisze: 2022-05-23, 17:26
siemawojtas pisze: 2022-05-23, 13:06 pamiętamy, że nie zwalnia Nas to z poprawnego życia duchowego. Z drugiej strony chcemy się kochać i czerpać z siebie maksimum przyjemności bez stresu, że kolejna ciąża może po prostu być już kresem...
Przede wszystkim można (i trzeba) kochać bez seksu.
Po drugie można kochać uprawiając seks w okresie niepłodnym.
Z tym, że powyższe dwie uwagi dotyczą kochania kogoś, tj. żony przez męża, i męża przez żonę.
Jeśli chodzi o to byś ty kochał się, a żonę też samą siebie, to już jest problem. Sadzę, można, byle bez zapominania o miłości do małżonka/i.
Andej dobrze pisze, bo taka jest nauka katolicka a dla jasności ja jeszcze dodam
Po trzecie nie wolno stosować środków antykoncepcyjnych nawet przy zagrożeniu życia żony i matki 3 dzieci, nawet po wyraźnym zakazie zajścia w ciążę przez lekarza .
Przyznam, że jak usłyszałem taką naukę oficjalną i publiczną, podaną przez prezbitera głównego w Diecezji od tych spraw, to musiałem się dopytać, bo nie dowierzałem :-o , że
użycie lub nie prezerwatywy jest wyżej stawiane i ważniejsze od życia kobiety i osierocenia matki 3 dzieci
po kolejnej twierdzącej odpowiedzi nie ukrywałem mojego zbulwersowania takim stawianiem sprawy.
czy nie sądzicie, że KRK za bardzo zafiksował się na moralności i sprawach związanych z seksem?
czy my na nowo nie stworzyliśmy sobie jak w ST Prawa i 613 przykazań ....ludzkich
czy nie jest tak jak mówi ks. dr. Strzelczyk, że "św Paweł się w grobie przewraca jak na to patrzy"?
Ja znam naukę katolicką, proszę mnie nie pouczać i nie uświadamiać
i chociaż ją przestrzegam i głoszę jako doradca życia rodzinnego, to nie jestem do niej przekonany
będę wdzięczny za podanie mi argumentów i próbę przekonania, że tak by chciał Jezus
Też nie rozumiem, a już NA PEWNO, Z CZYSTYM SUMIENIEM podkreślam, gdyby życie mojej matki czy córki było zagrożone, to sama dałabym jej prezerwatywy, aby korzystała w dni niepłodne. Bo tak mi mówi moje sumienie, że to dobre. Tyle.
Dlaczego tak mi mówi? BO dla mnie wiara nigdy nie była ważniejsza niż ludzkie życie, i czuję, że nie musi być ważniejsza.
Ksiega Hioba , czesci pierwsze.

Jezus też mówił uczniom o szatanie który prosił Boga o przesianie uczniów jak pszenicę. Ja np poległem na przesianiu. Do tej pory nie jestem z tego dumny.

Dodano po 6 minutach 17 sekundach:
Marek_Piotrowski pisze: 2022-05-23, 20:23 No nie, nie działa jak kalendarzyk :)
http://analizy.biz/marek1962/skutecznosc.htm

spodobało mi sie to ' NIESTETY PO ZAPRZESTANIU CZESTO RODZA SIE BLIŹNIAKI " je bym napisał ze Pan Bóg nadrabia straty. ;)

Awatar użytkownika
CiekawaXO
Złoty mówca
Złoty mówca
Posty: 6160
Rejestracja: 12 mar 2023
Has thanked: 870 times
Been thanked: 703 times

Re: Seks a zagrożenie życia żony w ciąży

Post autor: CiekawaXO » 2023-05-26, 07:57

Marek_Piotrowski pisze: 2023-05-25, 22:48
Dezerter pisze: 2023-05-25, 16:03 Marku a jaka jest skuteczność NPR u osoby chorej jaką jest niewątpliwie małżonka?
Praktycznie taka, jak antykoncepcji. Oczywiście, jeśli nie zatrzymujemy się na metodach archaicznych.

Dodano po 2 minutach 14 sekundach:
Dezerter pisze: 2023-05-25, 21:50 Ciekawa, ja myślę, że nie tylko dla ciebie i dla mnie wiara nigdy nie była ważniejsza niż ludzkie życie, i czuję, że nie musi być ważniejsza
Fałszywe postawienie sprawy. To nie jest konflikt wiara - życie. Zakładasz, że "musisz" i wybierasz tylko pomiędzy metodami.

Nie ma więc tu "albo wiara, albo życie". Ale, abstrahując od tego konkretnego statusu, a odnosząc się do samego stwierdzenia: Abraham by się z Tobą nie zgodził...
No, skuteczność jest taka , o ile się dobrze interpretuje i wykonuje pomiary.
Jesli ktoś jest chory, niewyspany, niezdolny do życia,NPR jest trudne, wiem z zasłyszenia, więc proszę tego nie "podważać", szczególnie przez mężczyzn.

Napisałeś że to fałszywe założenie: no nie, to jest normalne założenie: jeśli mam konflikt wiara-życie, zawsze wybiorę życie. Nie wiem czy to wybrzmiało, czy coś przeoczyłeś, ale ja napisałam : w dni niepłodne, czyli zakłada też korzystanie z NPR, a dodatkowo użycie prezerwatywy, czyli reasumując: zrobienie wszystkiego aby w czasie choroby dziecko się nie poczęło, dodatkowa ochrona.

Może ktoś teraz napisze, po tym co napiszę teraz, będzie to na pewno duża kontrowersja i posypią się gromy, pewnie nie będę już katoliczką i w ogóle szatanem zostanę, ale napiszę, bo chyba nie chodzi o to żeby pisać jedno, a ukrywać drugie w celu lepszego PRu katolickiego: w czasie wojny, gdzie jest pewnik gwałtów, jeśli miałabym możliwość, rozdawałabym nawet kobieton pigułki antykoncepcyjne.
Po co więcej dramatów? Sama też bym je zażywała. No, to tyle:) i Oczywiście w czasie choroby też dalej podtrzymuję swoje zdanie, że to uzasadnione.
Czy nauka Kościoła się zmieni w tej sprawie? Może tak być , nie musi, nie wiem. Zdania są podzielone.
Czy można nazywać siebie katolikiem, jeśli się do tego jawnie przyznaje? Nie wiem,nazywajcie mnie jak chcecie.
Ale nie mogę was okłamywać że bym tak nie robiła.

Nie wydaje mi się żeby bycie katolikiem było uzaleznione od stosowania antykoncepcji w małżeństwie. To może i jest ważne... dla Boga(?), ale są rzeczy ważniejsze niż antykoncepcja. Moje zdanie.

Zaraz będzie porównanie że żeby być katolikiem, to trzeba wszystkich zasad przestrzegać, jak z przepisami ruchu drogowego: okej, ale jak nie przestrzegasz wszystkich, dalej masz prawo jazdy. Nie zawsze ci zabierają, masz punkty karne, ale dalej jesteś kierowcą.
A czasami trzeba złamać reguły: nie wjedziesz na chodnik żeby ominąć potencjalnego wypadku? Nie zatrzymasz się na środku autostrady, bo akurat ktoś na niej stoi?
Bycie radykałem w wierze, jest tylko dla radykalnych ludzi.
I trzeba za radykalność, wziąć odpowiedzialność: jeśli umrze ci żona, bo się pomyliła , chora, w NPR, możesz mieć wyrzuty do końca zycia , że zabroniłeś jej dodatkowo korzystać z innej formy antykoncepcji. Jesteś gotowy z tym żyć? Nie, nie jesteś gotowy, mówię ci to tu i teraz.
Ostatnio zmieniony 2023-05-26, 08:04 przez CiekawaXO, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 18868
Rejestracja: 1 cze 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 2603 times
Been thanked: 4600 times
Kontakt:

Re: Seks a zagrożenie życia żony w ciąży

Post autor: Marek_Piotrowski » 2023-05-26, 08:17

CiekawaXO pisze: 2023-05-26, 07:57 No, skuteczność jest taka , o ile się dobrze interpretuje i wykonuje pomiary.
Jesli ktoś jest chory, niewyspany, niezdolny do życia,NPR jest trudne, wiem z zasłyszenia, więc proszę tego nie "podważać", szczególnie przez mężczyzn.
Skoro Ty znasz tylko ze słyszenia, a ja z autopsji, to podważam.
Napisałeś że to fałszywe założenie: no nie, to jest normalne założenie: jeśli mam konflikt wiara-życie, zawsze wybiorę życie.
Po pierwsze: w przytłaczającej większości przypadków nie ma takiego konfliktu - to właśnie jest fałszywe założenie.
Konflikt może być - w zależności od konkretów (jaka to choroba itd) w dwu miejscach:
  • w przypadku większości chorób - konflikt jest pomiędzy wiarą, a "chcę sobie łatwo zapewnić brak poczęcia, bez prowadzenia pomiarów i bez czasowej wstrzemięźliwości"
  • w dość rzadkich przypadkach - konflikt pomiędzy chęcią współżycia a antykoncepcją.
O ile w drugim przypadku sprawa jest - być może - dyskusyjna (kwestia tego, czy ważniejsza jest godziwość współżycia, czy samo współżycie dla relacji małżeńskiej, to naprawdę trudny dylemat, nie do rozwiązania na forum dyskusyjnym, raczej w konfesjonale w konkretnym przypadku), o tyle w pierwszym wypadku jest oczywista.

Po drugie: jesli faktycznie zakładasz, że w przypadku realnego konfliktu wiara-życie (np. żądanie wyparcia się wiary przez terrorystę) "zawsze wybierzesz życie" to kiepsko z Twoją wiarą już na starcie. Oczywiście, nikt nie jest pewny swojego postępowania w sytuacji kryzysowej: ale skoro z góry tak zakładasz, to jest naprawdę kiepsko. Wypadałoby popracować nad tym, a nie buńczucznie się chwalić.
Może ktoś teraz napisze, po tym co napiszę teraz, będzie to na pewno duża kontrowersja i posypią się gromy, pewnie nie będę już katoliczką i w ogóle szatanem zostanę, ale napiszę, bo chyba nie chodzi o to żeby pisać jedno, a ukrywać drugie w celu lepszego PRu katolickiego: w czasie wojny, gdzie jest pewnik gwałtów, jeśli miałabym możliwość, rozdawałabym nawet kobieton pigułki antykoncepcyjne.
To jest zupełnie inna sytuacja, podobnie jak w przypadku tzw. gwałtu małżeńskiego. Bez porównania.

Reszta to gra na emocjach. Równie dobrze można by argumentować, że nie będzie się w ogóle współżyło, bo przecież zagrożenie, a antykoncepcja jest zawodna (i to bardzo - służę statystykami).
Ostatnio zmieniony 2023-05-26, 08:26 przez Marek_Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
CiekawaXO
Złoty mówca
Złoty mówca
Posty: 6160
Rejestracja: 12 mar 2023
Has thanked: 870 times
Been thanked: 703 times

Re: Seks a zagrożenie życia żony w ciąży

Post autor: CiekawaXO » 2023-05-26, 08:26

Marek dobrze że więcej wierzysz i lepiej:) i że nie jest kiepsko z twoją wiarą, gratuluję:)

W obliczu terrorysty aby żyć? Wyprzeć się wiary? Tak, tu i teraz. Czy to oznacza że mam słabą wiarę? Nie wiem. Może jestem tchórzem? Generalnie-wyrzekam się.

Gra na emocjach? W ogóle gra? Czy przyznanie się jak zrobię?

Czyli, też byś rozdawał środki antykoncepcyjne? A raczej uważał że to zasadne? O, to nowe podejście katolickie, bo jak kiedyś wspominałam o tym katolikom, to o mało mnie nie ukamieniowali. Fajnie, że ktoś to rozumie.

Z tym NPR w chorobie, fajnie, że Twoja żona dała radę, albo córka, albo ktoś bliski. Mają na pewno dużą wiarę. Nie każdy tak w chorobie potrafi, są różni ludzie, lepiej nie podważać, ani nie stawiać za wzór że "można jak się chce", moja umiała. TO nieetyczne. Są różne choroby .

Dodano po 6 minutach 35 sekundach:
Co do statystyk-potrafię je znaleźć sama, nie potrzebuję gotowców:) Mam swój rozum, umiem robić reaserch, korzystać z własnej inteligencji. Nie lubię jak mi ktoś dane pod nos podstawia:) Może ktoś potrzebuje Bryków, ja nie.
Powinieneś też zmienić tę tabelkę Pearla, bo to książka z PRLu, i wstawić w swoje analizy aktualną. Troszkę się te liczby zmieniły. Dobre żródła polegają na tym, że są aktualne Marek.
Ostatnio zmieniony 2023-05-26, 08:29 przez CiekawaXO, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 18868
Rejestracja: 1 cze 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 2603 times
Been thanked: 4600 times
Kontakt:

Re: Seks a zagrożenie życia żony w ciąży

Post autor: Marek_Piotrowski » 2023-05-26, 08:44

CiekawaXO pisze: 2023-05-26, 08:26 O, to nowe podejście katolickie(...)
Czyżby?
Kwestia wynikła w latach 60-tych, w czasie masowych gwałtów podczas rewolucji w Kongo. Wówczas, pytany, papież (zresztą po konsultacjach akademickich) określił, że w takim wypadku można zastosować antykoncepcję.
Wprawdzie niektórzy zwracają uwagę, iż np. JPII nigdy nie mówił o wyjątkach w tej sprawie, określając antykoncepcję jako "zawsze zabronioną":
"„Kościół jest zgodny z samym sobą i ze swoją nauką zarówno wtedy, gdy uznaje za dozwolone uwzględnianie przez małżonków okresów niepłodności, jak i wtedy, gdy potępia, jako zawsze zabronione, stosowanie środków bezpośrednio zapobiegających poczęciu, choćby nawet ten ostatni sposób postępowania usprawiedliwiano racjami, które mogłyby się wydawać uczciwe i poważne. W rzeczywistości między tymi dwoma sposobami postępowania zachodzi istotna różnica.”
jednak osobiście myślę, że wiązało się to z tym, iż casus kongijski stał się dla wielu pretekstem do odejścia od nauczania o antykoncepcji (np. pod pozorem ochrony przed AIDS - zresztą wbrew faktom, bo kraje afrykańskie - a także w innych częściach świata, np. Tajlandia - które promowały prezerwatywę, zanotowały wzrost zachorowań, w przeciwieństwie do Ugandy, gdzie położono nacisk na kampanię wierności małżeńskiej).
Tym bardziej, że obecny papież nawiązywał do "przypadku kongijskiego".

Nie powinniśmy w tej dyskusji tracić z oczu o co w ogóle chodzi ze sprzeciwem wobec antykoncepcji. Otóż rozbija ona jedność i integralność aktu MAŁŻEŃSKIEGO.
A co rozbija w przypadku gwałtu?

============================================================
I jeszcze jedno (nawiązując do wymienionych przeze mnie możliwych konfliktów) - nie wspomnieliśmy o problemach zdrowotnych, ale nie "fizjologicznych", lecz nerwowych.
W tym kontekście bardzo ciekawych odpowiedzi udzielono na "Mateuszu" https://mateusz.pl/pow/011108.htm - przy czym różne wypowiedzi pokazują jak złożony jest to problem.
Sugeruję nie podawać recept na forum dyskusyjnym, lecz udać się do pogłębionej spowiedzi.
Ostatnio zmieniony 2023-05-26, 08:51 przez Marek_Piotrowski, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Andej
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 22636
Rejestracja: 20 lis 2016
Been thanked: 4217 times

Re: Seks a zagrożenie życia żony w ciąży

Post autor: Andej » 2023-05-26, 10:02

CiekawaXO pisze: 2023-05-25, 20:14 gdyby życie mojej matki czy córki było zagrożone, to sama dałabym jej prezerwatywy, aby korzystała w dni niepłodne. Bo tak mi mówi moje sumienie, że to dobre.
Czy to jest współmierne? Czy rozładowanie napięć seksualnych, względnie zaspokojenie chuci jest warte grzechu? Czy seks jest ważniejszy od miłości do Boga?
Dezerter pisze: 2023-05-25, 21:50 Ciekawa, ja myślę, że nie tylko dla ciebie i dla mnie wiara nigdy nie była ważniejsza niż ludzkie życie, i czuję, że nie musi być ważniejsza
ja mam duże przeczucie duchowe, że ani Bogu Ojcu, ani Synowi, ani Duchowi o taką wiarę nigdy nie chodziło
mam nadzieję, że dożyjemy czasów, że te ludzkie przepisy będziemy wspominać jak nimbus dzieci
Gdyby tak podchodzili do tematu pierwsi chrześcijanie, to nie byłoby żadnych męczenników. A sam Jezus nie zostałby powieszony na krzyżu. A wszyscy męczennicy naśladując Chrystusa płacili swoim życiem za wiarę.

A ja mam duże przekonanie, że gdyby Bogu Ojcu, Synowi, ani Duchowi o taką wiarę nigdy nie chodziło, to Jezus nie przyszedłby na ziemię, aby oddać za nas swoje życie.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Antoni79
Przybysz
Przybysz
Posty: 12
Rejestracja: 5 kwie 2023
Been thanked: 1 time

Re: Seks a zagrożenie życia żony w ciąży

Post autor: Antoni79 » 2023-05-26, 14:06

CiekawaXO pisze: 2023-05-26, 07:57
Marek_Piotrowski pisze: 2023-05-25, 22:48
Dezerter pisze: 2023-05-25, 16:03 Marku a jaka jest skuteczność NPR u osoby chorej jaką jest niewątpliwie małżonka?
Praktycznie taka, jak antykoncepcji. Oczywiście, jeśli nie zatrzymujemy się na metodach archaicznych.

Dodano po 2 minutach 14 sekundach:
Dezerter pisze: 2023-05-25, 21:50 Ciekawa, ja myślę, że nie tylko dla ciebie i dla mnie wiara nigdy nie była ważniejsza niż ludzkie życie, i czuję, że nie musi być ważniejsza
Fałszywe postawienie sprawy. To nie jest konflikt wiara - życie. Zakładasz, że "musisz" i wybierasz tylko pomiędzy metodami.

Nie ma więc tu "albo wiara, albo życie". Ale, abstrahując od tego konkretnego statusu, a odnosząc się do samego stwierdzenia: Abraham by się z Tobą nie zgodził...
No, skuteczność jest taka , o ile się dobrze interpretuje i wykonuje pomiary.
Jesli ktoś jest chory, niewyspany, niezdolny do życia,NPR jest trudne, wiem z zasłyszenia, więc proszę tego nie "podważać", szczególnie przez mężczyzn.

Napisałeś że to fałszywe założenie: no nie, to jest normalne założenie: jeśli mam konflikt wiara-życie, zawsze wybiorę życie. Nie wiem czy to wybrzmiało, czy coś przeoczyłeś, ale ja napisałam : w dni niepłodne, czyli zakłada też korzystanie z NPR, a dodatkowo użycie prezerwatywy, czyli reasumując: zrobienie wszystkiego aby w czasie choroby dziecko się nie poczęło, dodatkowa ochrona.

Może ktoś teraz napisze, po tym co napiszę teraz, będzie to na pewno duża kontrowersja i posypią się gromy, pewnie nie będę już katoliczką i w ogóle szatanem zostanę, ale napiszę, bo chyba nie chodzi o to żeby pisać jedno, a ukrywać drugie w celu lepszego PRu katolickiego: w czasie wojny, gdzie jest pewnik gwałtów, jeśli miałabym możliwość, rozdawałabym nawet kobieton pigułki antykoncepcyjne.
Po co więcej dramatów? Sama też bym je zażywała. No, to tyle:) i Oczywiście w czasie choroby też dalej podtrzymuję swoje zdanie, że to uzasadnione.
Czy nauka Kościoła się zmieni w tej sprawie? Może tak być , nie musi, nie wiem. Zdania są podzielone.
Czy można nazywać siebie katolikiem, jeśli się do tego jawnie przyznaje? Nie wiem,nazywajcie mnie jak chcecie.
Ale nie mogę was okłamywać że bym tak nie robiła.

Nie wydaje mi się żeby bycie katolikiem było uzaleznione od stosowania antykoncepcji w małżeństwie. To może i jest ważne... dla Boga(?), ale są rzeczy ważniejsze niż antykoncepcja. Moje zdanie.

Zaraz będzie porównanie że żeby być katolikiem, to trzeba wszystkich zasad przestrzegać, jak z przepisami ruchu drogowego: okej, ale jak nie przestrzegasz wszystkich, dalej masz prawo jazdy. Nie zawsze ci zabierają, masz punkty karne, ale dalej jesteś kierowcą.
A czasami trzeba złamać reguły: nie wjedziesz na chodnik żeby ominąć potencjalnego wypadku? Nie zatrzymasz się na środku autostrady, bo akurat ktoś na niej stoi?
Bycie radykałem w wierze, jest tylko dla radykalnych ludzi.
I trzeba za radykalność, wziąć odpowiedzialność: jeśli umrze ci żona, bo się pomyliła , chora, w NPR, możesz mieć wyrzuty do końca zycia , że zabroniłeś jej dodatkowo korzystać z innej formy antykoncepcji. Jesteś gotowy z tym żyć? Nie, nie jesteś gotowy, mówię ci to tu i teraz.
Wygrzebałem to forum, ponieważ żona zaczęła rozważać antykoncepcję pewną-nie przytoczę jaką. Chciałem ją odwieść, przekonać, wzruszyć sumienie. Jako katoliczka nie wyrażała żadnych wątpliwości, czy rozterek. Ja je miałem i próbowałem na nią wpłynąć. To forum rozwiało moje wątpliwości. Ta wyższość lepszych nad gorszymi, to osądzanie, ten kodeks wykroczeń co jak i kiedy i jaka kara, ten kodeks karny, to lanie wody, ta nowomowa ubierająca totalne bzdury w jakieś niby uczone wywody. Ludzie tu piszący i pouczający nie mają rodzin, żon, albo one dawno już uciekły. To są ludzie (...) [Zaprzestań takich obraźliwych wypowiedzi - mF] Nasze życie jest w naszych rękach i w rękach lekarzy. Zapewniam Cię, że oni tak ochoczo na Bożą wolę nie poddadzą się i jak Bóg zacznie ich do siebie zapaleniem płuc wzywać, czy zapaleniem wyrostka to pierwsi do lekarza pobiegną.
Ostatnio zmieniony 2023-05-26, 14:44 przez miłośniczka Faustyny, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
sądzony
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 13757
Rejestracja: 20 lut 2020
Lokalizacja: zachodniopomorskie
Wyznanie: Chrześcijanin
Has thanked: 2019 times
Been thanked: 2195 times

Re: Seks a zagrożenie życia żony w ciąży

Post autor: sądzony » 2023-05-26, 14:09

siemawojtas pisze: 2022-05-23, 13:06 Witam. Tak jak w temacie. Nie wiem co mamy robić... Mamy troję dzieci i wszelkie badania wskazują, że nie możemy mieć następnego dziecka, gdyż ciąża może zagrozić życiu żony. W każdej poprzedniej ciąży było tylko gorzej. Wizyty w szpitalu, stres przed i po badaniach, ciągłe wizyty u lekarzy a przecież innych obowiązków nikt za Nas nie wykonywał. To wszystko w sumie to dobra sprawa, bo uważamy, że takie życie, to dobrze przeżyte życie. Jednak ryzyko przy czwartej ciąży jest już zbyt duże. Teraz żona ma objawy martwicy wątroby przez holestazę. Moje pytanie brzmi: do kogo i jak się w sprawach łóżkowych zachować? Z jednej srony jesteśmy My i Nasze problemy, ale pamiętamy, że nie zwalnia Nas to z poprawnego życia duchowego. Z drugiej strony chcemy się kochać i czerpać z siebie maksimum przyjemności bez stresu, że kolejna ciąża może po prostu być już kresem... Pozdrawiam!
"poprawność życia duchowego"
"czerpanie z siebie maksimum przyjemności bez stresu"
"być u kresu"

Chciałbyś więc nie grzeszyć podczas przyjemności w obliczu śmierci :-?

Wydaje mi się, że w Twojej sytuacji starałbym się przekonać żonę o rezygnacji z miłości cielesnej do czasu gdy poczęcie będzie niemożliwe.
Jakkolwiek byście się zabezpieczali nigdy nie ma 100% pewności.

Wydaje mi się, że Wasze życie duchowe może stać się bardziej niż poprawne, wspólne radości możecie odnaleźć gdzie indziej, a kres ... niech to będzie "kresem życia zmysłowego".

Dodano po 3 minutach 31 sekundach:
Antoni79 pisze: 2023-05-26, 14:06 Wygrzebałem to forum, ponieważ żona zaczęła rozważać antykoncepcję pewną-nie przytoczę jaką. Chciałem ją odwieść, przekonać, wzruszyć sumienie. Jako katoliczka nie wyrażała żadnych wątpliwości, czy rozterek. Ja je miałem i próbowałem na nią wpłynąć. To forum rozwiało moje wątpliwości. Ta wyższość lepszych nad gorszymi, to osądzanie, ten kodeks wykroczeń co jak i kiedy i jaka kara, ten kodeks karny, to lanie wody, ta nowomowa ubierająca totalne bzdury w jakieś niby uczone wywody. Ludzie tu piszący i pouczający nie mają rodzin, żon, albo one dawno już uciekły. To są ludzie(...) Nasze życie jest w naszych rękach i w rękach lekarzy. Zapewniam Cię, że oni tak ochoczo na Bożą wolę nie poddadzą się i jak Bóg zacznie ich do siebie zapaleniem płuc wzywać, czy zapaleniem wyrostka to pierwsi do lekarza pobiegną.
:-?
Ja, o ile mi wiadomo, mam córkę i żonę.
No ale fakt, bywam pyszny i egoistyczny.

Dodano po 10 minutach 2 sekundach:
@siemawojtas i to chyba nie jest kwestia "grzeszyć czy nie grzeszyć", a "narazić żonę na śmierć czy nie".
Ostatnio zmieniony 2023-05-26, 14:40 przez miłośniczka Faustyny, łącznie zmieniany 1 raz.
"W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was." J 14.20

Awatar użytkownika
CiekawaXO
Złoty mówca
Złoty mówca
Posty: 6160
Rejestracja: 12 mar 2023
Has thanked: 870 times
Been thanked: 703 times

Re: Seks a zagrożenie życia żony w ciąży

Post autor: CiekawaXO » 2023-05-26, 14:33

Marek_Piotrowski pisze: 2023-05-26, 08:44
CiekawaXO pisze: 2023-05-26, 08:26 O, to nowe podejście katolickie(...)
Czyżby?
Kwestia wynikła w latach 60-tych, w czasie masowych gwałtów podczas rewolucji w Kongo. Wówczas, pytany, papież (zresztą po konsultacjach akademickich) określił, że w takim wypadku można zastosować antykoncepcję.
Wprawdzie niektórzy zwracają uwagę, iż np. JPII nigdy nie mówił o wyjątkach w tej sprawie, określając antykoncepcję jako "zawsze zabronioną":
"„Kościół jest zgodny z samym sobą i ze swoją nauką zarówno wtedy, gdy uznaje za dozwolone uwzględnianie przez małżonków okresów niepłodności, jak i wtedy, gdy potępia, jako zawsze zabronione, stosowanie środków bezpośrednio zapobiegających poczęciu, choćby nawet ten ostatni sposób postępowania usprawiedliwiano racjami, które mogłyby się wydawać uczciwe i poważne. W rzeczywistości między tymi dwoma sposobami postępowania zachodzi istotna różnica.”
jednak osobiście myślę, że wiązało się to z tym, iż casus kongijski stał się dla wielu pretekstem do odejścia od nauczania o antykoncepcji (np. pod pozorem ochrony przed AIDS - zresztą wbrew faktom, bo kraje afrykańskie - a także w innych częściach świata, np. Tajlandia - które promowały prezerwatywę, zanotowały wzrost zachorowań, w przeciwieństwie do Ugandy, gdzie położono nacisk na kampanię wierności małżeńskiej).
Tym bardziej, że obecny papież nawiązywał do "przypadku kongijskiego".

Nie powinniśmy w tej dyskusji tracić z oczu o co w ogóle chodzi ze sprzeciwem wobec antykoncepcji. Otóż rozbija ona jedność i integralność aktu MAŁŻEŃSKIEGO.
A co rozbija w przypadku gwałtu?

============================================================
I jeszcze jedno (nawiązując do wymienionych przeze mnie możliwych konfliktów) - nie wspomnieliśmy o problemach zdrowotnych, ale nie "fizjologicznych", lecz nerwowych.
W tym kontekście bardzo ciekawych odpowiedzi udzielono na "Mateuszu" https://mateusz.pl/pow/011108.htm - przy czym różne wypowiedzi pokazują jak złożony jest to problem.
Sugeruję nie podawać recept na forum dyskusyjnym, lecz udać się do pogłębionej spowiedzi.
@Marek_Piotrowski mi się obiło o uszy, że to była tylko plotka, z tą antykoncepcją. Ale sprawdzę.

Dodano po 1 minucie 31 sekundach:
Andej pisze: 2023-05-26, 10:02
CiekawaXO pisze: 2023-05-25, 20:14 gdyby życie mojej matki czy córki było zagrożone, to sama dałabym jej prezerwatywy, aby korzystała w dni niepłodne. Bo tak mi mówi moje sumienie, że to dobre.
Czy to jest współmierne? Czy rozładowanie napięć seksualnych, względnie zaspokojenie chuci jest warte grzechu? Czy seks jest ważniejszy od miłości do Boga?
Dezerter pisze: 2023-05-25, 21:50 Ciekawa, ja myślę, że nie tylko dla ciebie i dla mnie wiara nigdy nie była ważniejsza niż ludzkie życie, i czuję, że nie musi być ważniejsza
ja mam duże przeczucie duchowe, że ani Bogu Ojcu, ani Synowi, ani Duchowi o taką wiarę nigdy nie chodziło
mam nadzieję, że dożyjemy czasów, że te ludzkie przepisy będziemy wspominać jak nimbus dzieci
Gdyby tak podchodzili do tematu pierwsi chrześcijanie, to nie byłoby żadnych męczenników. A sam Jezus nie zostałby powieszony na krzyżu. A wszyscy męczennicy naśladując Chrystusa płacili swoim życiem za wiarę.

A ja mam duże przekonanie, że gdyby Bogu Ojcu, Synowi, ani Duchowi o taką wiarę nigdy nie chodziło, to Jezus nie przyszedłby na ziemię, aby oddać za nas swoje życie.
@Andej to też są dobre pytania, co jest ważniejsze. Też można by się pozastanawiać. Ale do końca życia bez seksu, jak para młoda? No niekoniecznie.

Dodano po 25 minutach 9 sekundach:
Antoni79 pisze: 2023-05-26, 14:06
CiekawaXO pisze: 2023-05-26, 07:57
Marek_Piotrowski pisze: 2023-05-25, 22:48
Dezerter pisze: 2023-05-25, 16:03 Marku a jaka jest skuteczność NPR u osoby chorej jaką jest niewątpliwie małżonka?
Praktycznie taka, jak antykoncepcji. Oczywiście, jeśli nie zatrzymujemy się na metodach archaicznych.

Dodano po 2 minutach 14 sekundach:
Dezerter pisze: 2023-05-25, 21:50 Ciekawa, ja myślę, że nie tylko dla ciebie i dla mnie wiara nigdy nie była ważniejsza niż ludzkie życie, i czuję, że nie musi być ważniejsza
Fałszywe postawienie sprawy. To nie jest konflikt wiara - życie. Zakładasz, że "musisz" i wybierasz tylko pomiędzy metodami.

Nie ma więc tu "albo wiara, albo życie". Ale, abstrahując od tego konkretnego statusu, a odnosząc się do samego stwierdzenia: Abraham by się z Tobą nie zgodził...
No, skuteczność jest taka , o ile się dobrze interpretuje i wykonuje pomiary.
Jesli ktoś jest chory, niewyspany, niezdolny do życia,NPR jest trudne, wiem z zasłyszenia, więc proszę tego nie "podważać", szczególnie przez mężczyzn.

Napisałeś że to fałszywe założenie: no nie, to jest normalne założenie: jeśli mam konflikt wiara-życie, zawsze wybiorę życie. Nie wiem czy to wybrzmiało, czy coś przeoczyłeś, ale ja napisałam : w dni niepłodne, czyli zakłada też korzystanie z NPR, a dodatkowo użycie prezerwatywy, czyli reasumując: zrobienie wszystkiego aby w czasie choroby dziecko się nie poczęło, dodatkowa ochrona.

Może ktoś teraz napisze, po tym co napiszę teraz, będzie to na pewno duża kontrowersja i posypią się gromy, pewnie nie będę już katoliczką i w ogóle szatanem zostanę, ale napiszę, bo chyba nie chodzi o to żeby pisać jedno, a ukrywać drugie w celu lepszego PRu katolickiego: w czasie wojny, gdzie jest pewnik gwałtów, jeśli miałabym możliwość, rozdawałabym nawet kobieton pigułki antykoncepcyjne.
Po co więcej dramatów? Sama też bym je zażywała. No, to tyle:) i Oczywiście w czasie choroby też dalej podtrzymuję swoje zdanie, że to uzasadnione.
Czy nauka Kościoła się zmieni w tej sprawie? Może tak być , nie musi, nie wiem. Zdania są podzielone.
Czy można nazywać siebie katolikiem, jeśli się do tego jawnie przyznaje? Nie wiem,nazywajcie mnie jak chcecie.
Ale nie mogę was okłamywać że bym tak nie robiła.

Nie wydaje mi się żeby bycie katolikiem było uzaleznione od stosowania antykoncepcji w małżeństwie. To może i jest ważne... dla Boga(?), ale są rzeczy ważniejsze niż antykoncepcja. Moje zdanie.

Zaraz będzie porównanie że żeby być katolikiem, to trzeba wszystkich zasad przestrzegać, jak z przepisami ruchu drogowego: okej, ale jak nie przestrzegasz wszystkich, dalej masz prawo jazdy. Nie zawsze ci zabierają, masz punkty karne, ale dalej jesteś kierowcą.
A czasami trzeba złamać reguły: nie wjedziesz na chodnik żeby ominąć potencjalnego wypadku? Nie zatrzymasz się na środku autostrady, bo akurat ktoś na niej stoi?
Bycie radykałem w wierze, jest tylko dla radykalnych ludzi.
I trzeba za radykalność, wziąć odpowiedzialność: jeśli umrze ci żona, bo się pomyliła , chora, w NPR, możesz mieć wyrzuty do końca zycia , że zabroniłeś jej dodatkowo korzystać z innej formy antykoncepcji. Jesteś gotowy z tym żyć? Nie, nie jesteś gotowy, mówię ci to tu i teraz.
Wygrzebałem to forum, ponieważ żona zaczęła rozważać antykoncepcję pewną-nie przytoczę jaką. Chciałem ją odwieść, przekonać, wzruszyć sumienie. Jako katoliczka nie wyrażała żadnych wątpliwości, czy rozterek. Ja je miałem i próbowałem na nią wpłynąć. To forum rozwiało moje wątpliwości. Ta wyższość lepszych nad gorszymi, to osądzanie, ten kodeks wykroczeń co jak i kiedy i jaka kara, ten kodeks karny, to lanie wody, ta nowomowa ubierająca totalne bzdury w jakieś niby uczone wywody. Ludzie tu piszący i pouczający nie mają rodzin, żon, albo one dawno już uciekły. To są ludzie (...)Nasze życie jest w naszych rękach i w rękach lekarzy. Zapewniam Cię, że oni tak ochoczo na Bożą wolę nie poddadzą się i jak Bóg zacznie ich do siebie zapaleniem płuc wzywać, czy zapaleniem wyrostka to pierwsi do lekarza pobiegną.
@Antoni79 Sam miałeś wątpliwości natury jakiej? Katolickiej? I forum katolickie Cię przekonało, że nie warto być radykalnym?

Faktycznie nauka katolicka przypomina kodeks: kary, zapisy, podpunkty, nagrody. Tylko pytanie, czy ludzie obecni na tym forum tę grę wymyślili? No nie, to jest nauka Kościoła. Oni tylko w tę grę grają i próbują jakoś z tym żyć. Czy jest łatwo?
Ojjj nie w kwestii seksualności- nie. Znaczy może komuś tak, do momentu aż sprawa się zradykalizuje, skomplikuje. Niektórzy faktycznie idą bezkompromisowo, i MOŻE ich Bóg wynagrodzi, nawet jak ich żona matka dziecko umrze, może Bóg jest dla nich ważniejszy. Dla mnie osobiście jest to radykalizm który wykluczam od razu i nawet niech Bóg mnie nie prosi o jakieś prakktykowanie wiary(męczeństwo) jeśli w grę wchodzi czyjeś , nie moje, życie. Jak już pisałam, wątpię aby tak było, aby tego Bóg chciał. Przypadek Abrahama? ST do mnie nie przemawia, nie rozumiem Boga ST, jest niepełny, czyli nie jest w 100 procentach sobą. Ukazanie jego charakteru, nie że Bóg się zmienił, bo zaraz ktoś to tak zrozumie.
Jeśli mój mąż, ojciec, ktokolwiek, poświęciłby mnie w imię wiary... albo kogoś bliskiego... albo ktoś próbowałby mi wmówić, że tak Bóg chce, że TAKI właśnie jest Bóg, to ja już jutro odchodzą nie z Kościoła, nie nie. Od wiary. Świadomie. Mój Bóg taki nie jest, choć może to inni mają rację, i jest. Mój nie. Więc nawet niech mnie nikt nie przekonuje, że śmierć jest lepsza niż antykoncepcja w wyniku choroby , wojny, czy innych skrajnych sytuacji. Albo i mniej skrajnych, jak np. JUŻ DOŚĆ TYCH DZIECI :) Jako środek wspomagający pewność rodziców, że tu już koniec poczęć, a nie ZAMIAST NPR. Po prostu.
Ja żyję w świecie chrześcijańskim a nie muzułmańskim, nie chcę aby ktoś podejmował decyzję o moim życiu poza mną samą, w imię wiary. Chyba nawet jest zapis w KKK, że jak jedna strona używa antykoncepcji, to druga nie zaciąga grzechu zgadzając się na nią, ale muszę to sobie przypomnieć.

Dodano po 4 minutach 46 sekundach:
@miłośniczka Faustyny ojej, czemu skasowałaś tak dużo postu Antoniego? Baaardzo.AŻ TAKA cenzura? Przecież nikogo nie wyzywał. NApisał że ludzie tu są zatwardziali...i jacyś tam jeszcze, ale ma prawo do tej opinii. Aż mi się w żołądku przewrociło na takie cięcie. U la la.
Sorry, brzydzę się cenzurą. Tak już mam. Straszne, straszne. Cenzura wypowiedzi jest u mnie na 1 miejscu listy rzeczy niewybaczalnych. Co innego gdyby przeklinal, pisał personalnie... Ale to?? Ale co ja tam wiem.

Dodano po 5 minutach 39 sekundach:
Moglibyśmy podyskutowac o tym czy rzeczywiście ludzie tacy są, czemu tak uważa, rozwinąc myśl... Sama byłam ciekawa. A teraz... brak mi słów na to co zrobiłaś.

Dodano po 1 minucie 34 sekundach:
I on raczej nie złamał w ogóle regulaminu. Możesz mi napisac który punkt?
Ostatnio zmieniony 2023-05-26, 18:09 przez Morkej, łącznie zmieniany 5 razy.

Awatar użytkownika
miłośniczka Faustyny
Mistrz komentowania
Mistrz komentowania
Posty: 4434
Rejestracja: 26 sie 2018
Lokalizacja: Ulica Sezamkowa
Has thanked: 1078 times
Been thanked: 1149 times

Re: Seks a zagrożenie życia żony w ciąży

Post autor: miłośniczka Faustyny » 2023-05-26, 15:18

CiekawaXO pisze: 2023-05-26, 15:04 @miłośniczka Faustyny ojej, czemu aż skasowałaś post Antoniego? Baaardzo? AŻ TAKA cenzura????????????? Przecież nikogo nie wyzywał. NApisał że ludzie tu są zatwardziali... U la la.
Sorry, brzydzę się cenzurą. Tak już mam. Nie piszę już w tym wątku jak taka cenzura omg. Straszne, straszne.
Nie skasowałam żadnego posta, wycięłam fragment. I nie, nie tylko to tam było napisane.
CiekawaXO pisze: 2023-05-26, 15:04 Nie piszę już w tym wątku jak taka cenzura omg. Straszne, straszne.
Oczywiście możesz się nie zgadzać z moim działaniem i uważać mnie za cenzurę, masz do tego prawo, ale to wcale nie jest powód, żeby zaprzestać pisania. Masz ciekawe rzeczy do powiedzenia w tym wątku, więc trochę szkoda by było, tym bardziej, że ta sytuacja Ciebie nie dotyczy.
Odkąd umiłowałam Boga całą istotą swoją, całą mocą swego serca, od tej chwili ustąpiła bojaźń, i chociażby mi nie wiem już jak mówiono o Jego sprawiedliwości, to nie lękam się Go wcale, bo poznałam Go dobrze: Bóg jest Miłość a Duch Jego- jest spokój"

Awatar użytkownika
CiekawaXO
Złoty mówca
Złoty mówca
Posty: 6160
Rejestracja: 12 mar 2023
Has thanked: 870 times
Been thanked: 703 times

Re: Seks a zagrożenie życia żony w ciąży

Post autor: CiekawaXO » 2023-05-26, 15:23

Nie że posta, fragment posta.
Ale ja mogę przytoczyć co on napisał: że zatwardziali i bezkompromisowi, i jeszcze ze dwa przymiotniki, ale nie obrażające na pewno personalnie. Jaki punkt regulaminu złamał? I tam były jeszcze ze dwa zdania, dość długie nawet, i są wycięte. Przecież on ma prawo do swojej opinii.
Dużo tu postów czytałam, jakieś opinie o forum ogólnie, i są tam dalej, nikt nie kasował, a były gorsze niż to.
Ostatnio zmieniony 2023-05-26, 15:27 przez CiekawaXO, łącznie zmieniany 2 razy.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Rodzina, małżeństwo, narzeczeni”