Rozmowa na temat sakramentów Kościoła świętego, poparcie ich Biblią, ich ważność, przystępowanie do nich, itp.
-
Katarzyna1234
- Gawędziarz

- Posty: 428
- Rejestracja: 7 sty 2024
- Has thanked: 2 times
- Been thanked: 37 times
Post
autor: Katarzyna1234 » 2025-05-04, 20:00
Jestem pod opieką specjalistów,psychiatry,psychologa.Chodzę na terapię.Aktualnie przystępuję do Komunii Św.,zmuszam się do tego
Dodano po 9 minutach 9 sekundach:
Na każdej Mszy Św.czy w domu czy po spowiedzi męczą mnie wulgarne myśli.Nawet przed Komunią Św.Już niejeden raz się zastanawiam czy ja może jestem wulgarna czy to są moje myśli

.
-
Andej
- Legendarny komentator

- Posty: 25412
- Rejestracja: 20 lis 2016
- Been thanked: 4692 times
Post
autor: Andej » 2025-05-04, 20:49
Katarzyna1234 pisze: ↑2025-05-04, 20:09 Jestem pod opieką pecjalistów,psychiatry,psychologa.
Czy są to specjaliści katoliccy? Jeśli nie, to poszukaj wierzących. Bo Twój problem jest specyficzny. Wymaga pomocy ze strony osób wierzących.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.
-
Gzresznik Upadający
- Mistrz komentowania

- Posty: 5047
- Rejestracja: 21 cze 2021
- Has thanked: 212 times
- Been thanked: 540 times
Post
autor: Gzresznik Upadający » 2025-05-06, 18:04
Katarzyna1234 pisze: ↑2025-04-28, 20:58
Jest po Świętach.Pomimo myśli,natręctw przystępuję do Komunii Św.Nie czuję nic...Nic.Czasami proszę Pana Boga o śmierć.,gdy z nim rozmawiam.Już gubię się w swoich spowiedziach.Nie cieszy mnie wogóle życie,jestem po prostu nieszczęśliwa w życiu.Trzymam się dla Pana Boga,dla Pana Boga żyję.To mnie dręczy-przeszłość.Nie potrafię się nawet cieszyć,że jestem na Mszy Świętej.Nie potrafię się modlić,skupić na Mszy Św,na modlitwie,na odmówieniu pokuty,bo myśli mi przeszkadzają.Czuję się jak potwór.
Dodano po 1 minucie 22 sekundach:
Ale nie odpuszczam spowiedzi,idę do kolejnej spowiedzi.Pomimo wszystko staram się nie poddawać,chociaż jest mi źle.
Próbowałaś spojrzeć na temat w ten sposób..Nie potrafię wybaczyć sobie swojej przeszłości ( bo wygląda na to że to napędza te wszystkie myśli i wulgarne i samo potępiające) bo inni mi też nie wybaczyli? )
Albo że kurczowo trzymamy się samo przekonania bo to samo przekonanie broni nas przed czymś straszniejszym?
-
lambda
- Elitarny komentator

- Posty: 3505
- Rejestracja: 7 gru 2019
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 243 times
- Been thanked: 510 times
Post
autor: lambda » 2025-05-06, 20:32
Katarzyna1234 pisze: ↑2025-05-04, 20:09
Jestem pod opieką specjalistów,psychiatry,psychologa.Chodzę na terapię.Aktualnie przystępuję do Komunii Św.,zmuszam się do tego
[
Brawo! Tak trzymaj!
Dodano po 56 sekundach:
Andej pisze: ↑2025-05-04, 20:49
Katarzyna1234 pisze: ↑2025-05-04, 20:09 Jestem pod opieką pecjalistów,psychiatry,psychologa.
Czy są to specjaliści katoliccy? Jeśli nie, to poszukaj wierzących. Bo Twój problem jest specyficzny. Wymaga pomocy ze strony osób wierzących.
Nie. OCD to chorob. Religija to tylko jeden z motywów.
-
Katarzyna1234
- Gawędziarz

- Posty: 428
- Rejestracja: 7 sty 2024
- Has thanked: 2 times
- Been thanked: 37 times
Post
autor: Katarzyna1234 » 2025-05-21, 20:05
Zapomniałam o tym porozmawiać na terapii-jak zamknąć ten temat przeszłości.Grzesznik upadający co masz na myśli przed czymś straszniejszym? Trzymam się rady,żeby przystępować do Komunii Św.Ale wcale się z tego nie cieszę.Przez głowę przechodzi mi tylko myśl świętokradztwo.Czy skrupulanctwo kiedyś mija? Czy trzeba nauczyć się z tym żyć i się męczyć? Szczególnie męczą mnie skrupuły przed samą spowiedzią i po spowiedzi.Silny natłok myśli,męczących co wyznałam,czego nie,że czegoś zapomniałam a był to grzech ciężki.Albo po spowiedzi mam w głowie wulgarne myśli i biorę je za swoje.Bo sama nie wiem.Bo chcę się oskarżyć..Tyle,że ja wszystko biorę za grzech ciężki.Czasami nie mam siły.Staram się nie poddawać.Ale nie wiem jak długo.Przez bardzo długi czas nie przyjmowałam Komunii Św.Aż mi było wstyd.A teraz co przyjmuję Komunię Św.i nie wiem czy popełniam świętokradztwo czy nie.Już nic nie wiem.
-
Gzresznik Upadający
- Mistrz komentowania

- Posty: 5047
- Rejestracja: 21 cze 2021
- Has thanked: 212 times
- Been thanked: 540 times
Post
autor: Gzresznik Upadający » 2025-05-28, 22:18
Andej pisze: ↑2025-05-04, 20:49
Katarzyna1234 pisze: ↑2025-05-04, 20:09 Jestem pod opieką pecjalistów,psychiatry,psychologa.
Czy są to specjaliści katoliccy? Jeśli nie, to poszukaj wierzących. Bo Twój problem jest specyficzny. Wymaga pomocy ze strony osób wierzących.
Ja w swojej drodze najpierw natrafiłem na wierzących . Nie zawsze jest to dobre. Zwłaszcza jak osoba przychodzącą po pomoc nie na jeszcze rozdzielonego ( tylko tak potrafię to nazwać) uświadomienia sobie że ma prawo do negatywnych emocji wskutek zdarzenia. Chodzi o to że zbyt przedwczesne próby wybaczenia kiedy jeszcze nie rozeznaje się emocji i co je powoduje powoduje zamieszanie pojęciowe. ,niezgodne z prawdą nazwanie kto jest winny kto nie ,( zwłaszcza gdy traumy są z dzieciństwa) człowiek podświadomie czuje że to jego skrzywdzono ,sugeruje mu się że też był odpowiedzialny i mamy problem. Ci wierzący u mnie niestety próbowali przyspieszyć proces. Niestety ale temat musiałem przeorać z osobami które nie były związane z etyka chrześcijańska. One pozwoliły nazwać problem , pozbyć si poczucia winy z sytuacji gdy nie byłem winny . ( Przykład rodzice nadmiernie karzą dziecko szuka winy u siebie i z tym wchodzi w dorosłość . Jak ktoś zamierza zbyt wcześnie i powie że widocznie byłeś byłaś niegrzecznym dzieckiem. . s prawda jest taka że rodzice sami są skaleczeni czymś tam. Jesteś w stanie wybaczyć także emocjami tylko wtedy gdy twoja krzywda zostanie uczciwie nazwana i opłakana. Mi niestety dwie osoby na początku za bardzo przyspieszyły proces .jedna nawet potrafiła zarzucić małostkowość .
-
Dezerter
- Legendarny komentator

- Posty: 18710
- Rejestracja: 24 sie 2015
- Lokalizacja: Inowrocław
- Has thanked: 5975 times
- Been thanked: 3797 times
-
Kontakt:
Post
autor: Dezerter » 2025-05-28, 22:33
lambda pisze: ↑2025-04-18, 18:48
Gzresznik Upadający pisze: ↑2025-04-18, 14:58
I po mszy zostałem zbity kablem ,skopany i oskarżony że przynoszę wstyd przez osobę która miała autorytet nade mną.
Ah ten polski katolicyzm jak zawsze w formie...
Dlaczego sadyzm mylisz z katolicyzmem?
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie.
-
Gzresznik Upadający
- Mistrz komentowania

- Posty: 5047
- Rejestracja: 21 cze 2021
- Has thanked: 212 times
- Been thanked: 540 times
Post
autor: Gzresznik Upadający » 2025-05-28, 22:38
Specjalista niechrześcijański potrafi przeprowadzić zwłaszcza przez meandry związane z 3 przykazaniem. Na niego po prostu nie będzie to miało wpływu że matkę trzeba szanować i czcić. Czy ojca. ( Chodzi tu o to że człowiek dorosły bardzo boi się stanąć w prawdzie przeciw działaniom rodziców bo dla niego będzie to niejako naruszeniem tej naturalnej czci , a tu chodzi o to by nazwać zło złem ) U mnie ta dwójka starała się od razu tłumaczyć moich rodziców. Dzięki temu że.moglem.nazwac zło mi uczynione mogłem oderwać emocjonalnie rodziców od zła jakie zrobili. I wtedy przyszło wybaczenie.
To jest właśnie jeden z przykładów tych strasznych rzeczy do których boimy się przyznać że nam się stały tak strasznie ..Bo konieczność nazwania że być może rodzić zawinił. Albo kto inny ważny dla nas którego opinia była dla nas ważna że boimy się utracić złudnej szansy ,ułudy że usłyszymy wreszcie to co chcemy. O tym piszę @Katarzyna1234
-
bei
- Gawędziarz

- Posty: 521
- Rejestracja: 11 lis 2019
- Has thanked: 16 times
- Been thanked: 101 times
Post
autor: bei » 2025-05-28, 23:34
Jak szukałam pierwszego psychterapeuty zadzwoniłam do takiego który jest księdzem. Powiedziałam mu że wybrałam jego bo mam objawy związane z wiara. O mi powiedział, że psychoterapeuta nawet nie musi być wierzący, że to nie ma znaczenia.
Ja nawet nie wiem czy mój psychoterapeuta chodzi do kościoła. Wiem, że wierzy w Boga ale nie mam pojęcia o jego stosunku do Kościoła. On miał jako pacjenta zarówno siostrę zakoną jak i osobę mającą problemy z seksem w związku homoseksualnym.
-
sądzony
- Legendarny komentator

- Posty: 19979
- Rejestracja: 20 lut 2020
- Lokalizacja: zachodniopomorskie
- Wyznanie: Chrześcijanin
- Has thanked: 2775 times
- Been thanked: 3067 times
Post
autor: sądzony » 2025-05-29, 08:39
bei pisze: ↑2025-05-28, 23:34
Jak szukałam pierwszego psychterapeuty zadzwoniłam do takiego który jest księdzem. Powiedziałam mu że wybrałam jego bo mam objawy związane z wiara. O mi powiedział, że psychoterapeuta nawet nie musi być wierzący, że to nie ma znaczenia.
Ja nawet nie wiem czy mój psychoterapeuta chodzi do kościoła. Wiem, że wierzy w Boga ale nie mam pojęcia o jego stosunku do Kościoła. On miał jako pacjenta zarówno siostrę zakoną jak i osobę mającą problemy z seksem w związku homoseksualnym.
Zgadzam się. Właśnie, niestety ze względów zewnętrznych, zakończyłem roczną psychoterapię w nurcie psychodynamicznym. Psychoterapeuta jest niewierzącym apostatą. Z wielkim szacunkiem, zrozumieniem odnosił się do mojej wiary. Mało rozmawialiśmy w tym temacie, ale zawsze było to z wzajemnym poszanowaniem.
"W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was." J 14.20
-
bei
- Gawędziarz

- Posty: 521
- Rejestracja: 11 lis 2019
- Has thanked: 16 times
- Been thanked: 101 times
Post
autor: bei » 2025-05-29, 11:12
Tak ja też nigdy nie spotkalam sie z tym, żeby obecny psychoterapeuta podważał/bagatelizował moje problemy odnośnie wiary. Niezależnie od tego czy opowiadałam o spowiedzi czy przyjmowaniu Komunii. Zawsze pełen szacunek. Jeśli nie zgadzał się np. z wypowiedzią albo zachowaniem jakiegoś księdza to mówił co myśli, ale tak naprawdę myślę, że powiedziałby to w stosunku do każdego innego człowieka.
-
Herb
- Aktywny komentator

- Posty: 602
- Rejestracja: 13 kwie 2024
- Has thanked: 155 times
- Been thanked: 108 times
Post
autor: Herb » 2025-05-29, 12:17
sądzony pisze: ↑2025-05-29, 08:39
Psychoterapeuta jest niewierzącym apostatą. Z wielkim szacunkiem, zrozumieniem odnosił się do mojej wiary.
Niewierzacym - czyli obojetnym, to rozumiem - ale apostata? Przeciez apostata z definicji nie jest obojetnym - bo apostazja to jest swiadoma decyzja (jest tak samo "goraca" jak konwersja) i brzemienna w skutki. Nawet jesli swoimi "dobrymi radami" nie atakuje twojej wiary wprost.
"
Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący!
A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust." (Apk 2, 15-16)
Ostatnio zmieniony 2025-05-29, 12:19 przez
Herb, łącznie zmieniany 1 raz.
W Chrystusie ukryte są wszystkie skarby mądrości i wiedzy.
-
sądzony
- Legendarny komentator

- Posty: 19979
- Rejestracja: 20 lut 2020
- Lokalizacja: zachodniopomorskie
- Wyznanie: Chrześcijanin
- Has thanked: 2775 times
- Been thanked: 3067 times
Post
autor: sądzony » 2025-05-29, 12:45
Herb pisze: ↑2025-05-29, 12:17
sądzony pisze: ↑2025-05-29, 08:39
Psychoterapeuta jest niewierzącym apostatą. Z wielkim szacunkiem, zrozumieniem odnosił się do mojej wiary.
Niewierzacym - czyli obojetnym, to rozumiem - ale apostata? Przeciez apostata z definicji nie jest obojetnym - bo apostazja to jest swiadoma decyzja (jest tak samo "goraca" jak konwersja) i brzemienna w skutki. Nawet jesli swoimi "dobrymi radami" nie atakuje twojej wiary wprost.
Chyba nie rozumiem. Zakładam, że "niewierzący" to dla ciebie ochrzczony katolik, który odwrócił się od Boga? Jeśli tak to dość wąskie pojęcie.
Duchowość terapeuty "oscyluje" wokół buddyzmu.
Co rozumiesz pod pojęciem "dobra rada"?
Doświadczyłeś kiedyś "psychoterapii"?
W ogóle co masz na myśli?
"W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was." J 14.20
-
Herb
- Aktywny komentator

- Posty: 602
- Rejestracja: 13 kwie 2024
- Has thanked: 155 times
- Been thanked: 108 times
Post
autor: Herb » 2025-05-29, 12:52
sądzony pisze: ↑2025-05-29, 12:45
Herb pisze: ↑2025-05-29, 12:17
sądzony pisze: ↑2025-05-29, 08:39
Psychoterapeuta jest niewierzącym apostatą. Z wielkim szacunkiem, zrozumieniem odnosił się do mojej wiary.
Niewierzacym - czyli obojetnym, to rozumiem - ale apostata? Przeciez apostata z definicji nie jest obojetnym - bo apostazja to jest swiadoma decyzja (jest tak samo "goraca" jak konwersja) i brzemienna w skutki. Nawet jesli swoimi "dobrymi radami" nie atakuje twojej wiary wprost.
Chyba nie rozumiem. Zakładam, że "niewierzący" to dla ciebie ochrzczony katolik, który odwrócił się od Boga? Jeśli tak to dość wąskie pojęcie.
Duchowość terapeuty "oscyluje" wokół buddyzmu.
Co rozumiesz pod pojęciem "dobra rada"?
Doświadczyłeś kiedyś "psychoterapii"?
W ogóle co masz na myśli?
Moze jest tylko niewierzacym ("oscylujacym"), ale wtedy nie nazywaj go od razu "apostata"!
W Chrystusie ukryte są wszystkie skarby mądrości i wiedzy.
-
sądzony
- Legendarny komentator

- Posty: 19979
- Rejestracja: 20 lut 2020
- Lokalizacja: zachodniopomorskie
- Wyznanie: Chrześcijanin
- Has thanked: 2775 times
- Been thanked: 3067 times
Post
autor: sądzony » 2025-05-29, 13:18
Herb pisze: ↑2025-05-29, 12:52
sądzony pisze: ↑2025-05-29, 12:45
Herb pisze: ↑2025-05-29, 12:17
sądzony pisze: ↑2025-05-29, 08:39
Psychoterapeuta jest niewierzącym apostatą. Z wielkim szacunkiem, zrozumieniem odnosił się do mojej wiary.
Niewierzacym - czyli obojetnym, to rozumiem - ale apostata? Przeciez apostata z definicji nie jest obojetnym - bo apostazja to jest swiadoma decyzja (jest tak samo "goraca" jak konwersja) i brzemienna w skutki. Nawet jesli swoimi "dobrymi radami" nie atakuje twojej wiary wprost.
Chyba nie rozumiem. Zakładam, że "niewierzący" to dla ciebie ochrzczony katolik, który odwrócił się od Boga? Jeśli tak to dość wąskie pojęcie.
Duchowość terapeuty "oscyluje" wokół buddyzmu.
Co rozumiesz pod pojęciem "dobra rada"?
Doświadczyłeś kiedyś "psychoterapii"?
W ogóle co masz na myśli?
Moze jest tylko niewierzacym ("oscylujacym"), ale wtedy nie nazywaj go od razu "apostata"!
Co to za odpowiedź?
Jest apostatą bo mi o tym powiedział.
"W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was." J 14.20