Chrzest dziecka
Chrzest dziecka
Witam,
Mieszkam za granicą, partner wyznaje luteranizm (Kościół Ewangelicko-Augsburski), a ja katoliczka. Oboje mamy chyba podobne podejście, bardziej agnostycznie, chociaż dopiero teraz to zrozumiałam, bo on zawsze mówił że wierzy w Boga, a ja nie słyszałam ani nie widziałam nigdy żeby coś w tym temacie robił lub mówił. Spytałam dzisiaj czy postawiłby swoje życie tu i teraz na to że Bóg istnieje, powiedział nie. A u mnie samej, to mam masę wątpliwości i w sumie sama nie wiem co z nimi zrobić .. do kościoła od czasów korony nie chodzę prawie, u spowiedzi byłam 6 lat temu, i generalnie nie bardzo mogę już pójść bo nie mamy z partnerem ślubu (ale mamy dziecko). Nie wiem jak temu zaradzić, przed dzieckiem mu się nie spieszyło z oświadczynami, a teraz mi się nie spieszy bo nie uznaję jego intencji za szczerej już.. seksu w sumie nie potrzebuję, ale mam ogromny żal do kościoła że właśnie nie uznaje seksu przed ślubem, a w dzisiejszych czasach, i za granicą do tego, znalezienie związku z takimi wymaganiami to jak szukanie igły w stogu siana, i prędzej się znajdzie ktoś z problemami psychicznymi...
Ale do sedna. Ponieważ cała jego rodzina tutaj jest luterańska, a ja tu rodziny nie mam, i nie czułam się kompetentna, powiedziałam - zróbmy chrzest u Ciebie. Ale teraz dopiero do mnie dociera - że w sumie przekazuję syna w ręce rodzinki u której nie widziałam do tej pory żadnych przejawów religijności. Zaczęłam z nim gadać więcej, i on ma takie bardzo intelektualne spojrzenie, i do tego uważa katolicyzm bardziej za toksyczny, z powodu pedofilii. Ale mam wrażenie że ogólnie u nich tej tradycji jest bardzo mało. A mi jakoś bardzo przykro. Czuję że zawodzę syna, i Boga. Nie wiem, jakieś takie uczucia mną targają. Że jak, nie pójdę z nim na różaniec? Drogę krzyżową? Do spowiedzi? Że co, pójdzie sobie do kościoła raz do roku (bo oni nie muszą co tydzień), pomyśli sobie "żałuję" i tyle?! Oni mówią że katolicy mają łatwo, bo mogą grzeszyć a ksiądz rozgrzeszy.. a oni co, sami się "rozgrzeszają". Partner mówi że nie potrzebuje instytucji żeby mu mówiła w co ma wierzyć, że sam człowiek powinien się pilnować. No widzę jak on się pilnuje. W kościele jest moze raz w roku jak odwiedza rodziców w Boże Narodzenie i ktoś zaproponuje. Mam wrażenie, że dla nich to taki "wypad" a nie przeżycie duchowe, jak wyjście do muzeum. "Bo Boga się ma w sercu". No tak. Tak samo jak dyscypline chodzenia na siłownię i zdrowego odżywiania.
Czy ktoś już to przerabiał? Jak to jest, czy ten chrzest będzie u nas ważny? Czytałam że tak, o ile jest wodą i w imię Trójcy, ale jak to wygląda w praktyce? Czytałam że ewentualnie na katolicyzm może dopiero przejść wtedy jak skończy 18 lat. Czy lepiej go zostawić w tej wierze co reszta rodziny, czy robić teraz zamieszanie? I co ja synowi powiem, ze "nie wiem czy jest Bóg"? Przynajmniej partnera brat jest bardzo religijny.. podobno.
No i najważniejsze, czy syn może dostąpić zbawienia jeśli nie ochrzczę go w katolicyźmie tylko luteraniźmie?
No i może jakieś rady jak wychowywać dziecko, mam wrażenie że partner kompletnie umyje ręce. A ja co, będę biegać na 2 msze święte? Może po prostu zbyt surowo siebie oceniałam.. mówić o Matce świętej czy nie? Tłumaczyć różnice czy nie.. jakie to mega skomplikowane. Mam wrażenie że łatwiej by było na odwrót, bo partnerowi jest wszystko jedno, bo "Bóg jest jeden". Masakra, tak ciężko to mu wyjaśnić.
Wszelkie rady mile widziane..
Mieszkam za granicą, partner wyznaje luteranizm (Kościół Ewangelicko-Augsburski), a ja katoliczka. Oboje mamy chyba podobne podejście, bardziej agnostycznie, chociaż dopiero teraz to zrozumiałam, bo on zawsze mówił że wierzy w Boga, a ja nie słyszałam ani nie widziałam nigdy żeby coś w tym temacie robił lub mówił. Spytałam dzisiaj czy postawiłby swoje życie tu i teraz na to że Bóg istnieje, powiedział nie. A u mnie samej, to mam masę wątpliwości i w sumie sama nie wiem co z nimi zrobić .. do kościoła od czasów korony nie chodzę prawie, u spowiedzi byłam 6 lat temu, i generalnie nie bardzo mogę już pójść bo nie mamy z partnerem ślubu (ale mamy dziecko). Nie wiem jak temu zaradzić, przed dzieckiem mu się nie spieszyło z oświadczynami, a teraz mi się nie spieszy bo nie uznaję jego intencji za szczerej już.. seksu w sumie nie potrzebuję, ale mam ogromny żal do kościoła że właśnie nie uznaje seksu przed ślubem, a w dzisiejszych czasach, i za granicą do tego, znalezienie związku z takimi wymaganiami to jak szukanie igły w stogu siana, i prędzej się znajdzie ktoś z problemami psychicznymi...
Ale do sedna. Ponieważ cała jego rodzina tutaj jest luterańska, a ja tu rodziny nie mam, i nie czułam się kompetentna, powiedziałam - zróbmy chrzest u Ciebie. Ale teraz dopiero do mnie dociera - że w sumie przekazuję syna w ręce rodzinki u której nie widziałam do tej pory żadnych przejawów religijności. Zaczęłam z nim gadać więcej, i on ma takie bardzo intelektualne spojrzenie, i do tego uważa katolicyzm bardziej za toksyczny, z powodu pedofilii. Ale mam wrażenie że ogólnie u nich tej tradycji jest bardzo mało. A mi jakoś bardzo przykro. Czuję że zawodzę syna, i Boga. Nie wiem, jakieś takie uczucia mną targają. Że jak, nie pójdę z nim na różaniec? Drogę krzyżową? Do spowiedzi? Że co, pójdzie sobie do kościoła raz do roku (bo oni nie muszą co tydzień), pomyśli sobie "żałuję" i tyle?! Oni mówią że katolicy mają łatwo, bo mogą grzeszyć a ksiądz rozgrzeszy.. a oni co, sami się "rozgrzeszają". Partner mówi że nie potrzebuje instytucji żeby mu mówiła w co ma wierzyć, że sam człowiek powinien się pilnować. No widzę jak on się pilnuje. W kościele jest moze raz w roku jak odwiedza rodziców w Boże Narodzenie i ktoś zaproponuje. Mam wrażenie, że dla nich to taki "wypad" a nie przeżycie duchowe, jak wyjście do muzeum. "Bo Boga się ma w sercu". No tak. Tak samo jak dyscypline chodzenia na siłownię i zdrowego odżywiania.
Czy ktoś już to przerabiał? Jak to jest, czy ten chrzest będzie u nas ważny? Czytałam że tak, o ile jest wodą i w imię Trójcy, ale jak to wygląda w praktyce? Czytałam że ewentualnie na katolicyzm może dopiero przejść wtedy jak skończy 18 lat. Czy lepiej go zostawić w tej wierze co reszta rodziny, czy robić teraz zamieszanie? I co ja synowi powiem, ze "nie wiem czy jest Bóg"? Przynajmniej partnera brat jest bardzo religijny.. podobno.
No i najważniejsze, czy syn może dostąpić zbawienia jeśli nie ochrzczę go w katolicyźmie tylko luteraniźmie?
No i może jakieś rady jak wychowywać dziecko, mam wrażenie że partner kompletnie umyje ręce. A ja co, będę biegać na 2 msze święte? Może po prostu zbyt surowo siebie oceniałam.. mówić o Matce świętej czy nie? Tłumaczyć różnice czy nie.. jakie to mega skomplikowane. Mam wrażenie że łatwiej by było na odwrót, bo partnerowi jest wszystko jedno, bo "Bóg jest jeden". Masakra, tak ciężko to mu wyjaśnić.
Wszelkie rady mile widziane..
Ostatnio zmieniony 2025-06-27, 22:19 przez Nikamon, łącznie zmieniany 2 razy.
- Dezerter
- Legendarny komentator

- Posty: 19207
- Rejestracja: 24 sie 2015
- Lokalizacja: Inowrocław
- Has thanked: 6264 times
- Been thanked: 3890 times
- Kontakt:
Re: Chrzest dziecka
Witaj Nikamon wśród nas
Co to znaczy Nikamon?
Cieszę się, że Bóg i zbawienie jest dla ciebie ważne, przynajmniej tak to wyczytuję.
Chrzest tak jak wyczytałaś jest/będzie ważny i skuteczny.
Co to za wątpliwości, czy mówić mu o Matce Jezusa?, przecież jest o niej w Biblii.
Ślub powinniście wziąć, albo się rozstać
Aby wychować dziecko w wierze trzeba być wzorem w tej dziedzinie, bo dziecko jest bardzo dobrym obserwatorem i potrafi wyłapać fałsz, jak będziesz mu coś mówiła i nakazywała zachowanie, którego u ciebie nie zobaczy.
Co to znaczy Nikamon?
Cieszę się, że Bóg i zbawienie jest dla ciebie ważne, przynajmniej tak to wyczytuję.
Chrzest tak jak wyczytałaś jest/będzie ważny i skuteczny.
Co to za wątpliwości, czy mówić mu o Matce Jezusa?, przecież jest o niej w Biblii.
Ślub powinniście wziąć, albo się rozstać
Aby wychować dziecko w wierze trzeba być wzorem w tej dziedzinie, bo dziecko jest bardzo dobrym obserwatorem i potrafi wyłapać fałsz, jak będziesz mu coś mówiła i nakazywała zachowanie, którego u ciebie nie zobaczy.
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie.
- Andej
- Legendarny komentator

- Posty: 26814
- Rejestracja: 20 lis 2016
- Been thanked: 4933 times
Re: Chrzest dziecka
Chrzest w Imię Ojca, Syna i Ducha świętego jest ważnym sakramentem.
Ale syn nie dostąpi zbawienie, jeśli się sam nie nawrócić. Katoliczka agnostyczka to oksymoron. Najpierw musisz się sama nawrócić, uwierzyć Bogu i żyć po Bożemu. I dać przykład swoim życiem. Tylko w ten sposób nauczysz wiary.
Wiara to droga. A chrzest to nie magiczne zaklęcie, które chroni przez ew. potępieniem. Jeśli nie przekażesz synowi miłości do Boga i ludzi, to utrudnisz mu, a może nawet uniemożliwisz drogę do zbawienia. Ale najpierw sama musisz pokochać Bo Boga. Być z Nim w stałej relacji. Codziennej. I sakramentalnej. Ale to Twój wybór. Swoim agnostycyzmem zamykasz mu drogę do zbawienia.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.
-
TS_
- Biegły forumowicz

- Posty: 1523
- Rejestracja: 2 maja 2025
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 44 times
- Been thanked: 107 times
Re: Chrzest dziecka
@Nikamon
Zakładaj tematy i pytaj.
Czytaj dogmaty podstawowe jak Dei Filius, świętych Katolickich, doktorów. Proś pokornie o wiarę, nadzieję i miłość.
Nie bądź leniwa w czytaniu.
Oczywiście. Przeczytaj te fragmenty i warto abyś tą książkę przeczytała.
===
Też w Islamie jest jeden.
Luteranie są niewierzący, nie ma w standardzie łaski w Luteranizmie. Zdecydowanie nie jest wszystko jedno. To jest zepsuta religia, gdyby nie ilość wyznawców i poprawność polityczna to możnaby powiedzieć, że sekta.
mam masę wątpliwości i w sumie sama nie wiem co z nimi zrobić
Zakładaj tematy i pytaj.
No i może jakieś rady jak wychowywać dziecko
Czytaj dogmaty podstawowe jak Dei Filius, świętych Katolickich, doktorów. Proś pokornie o wiarę, nadzieję i miłość.
Nie bądź leniwa w czytaniu.
mówić o Matce świętej czy nie?
Oczywiście. Przeczytaj te fragmenty i warto abyś tą książkę przeczytała.
===
partnerowi jest wszystko jedno, bo "Bóg jest jeden". Masakra, tak ciężko to mu wyjaśnić.
Też w Islamie jest jeden.
Luteranie są niewierzący, nie ma w standardzie łaski w Luteranizmie. Zdecydowanie nie jest wszystko jedno. To jest zepsuta religia, gdyby nie ilość wyznawców i poprawność polityczna to możnaby powiedzieć, że sekta.
- krz30
- Biegły forumowicz

- Posty: 1779
- Rejestracja: 16 wrz 2021
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 290 times
- Been thanked: 423 times
Re: Chrzest dziecka
Witaj @Nikamon,
Myślę, że warto, abyś zaczęła porządkować swoje własne spojrzenie na wiarę. Twoja sytuacja jest bardzo skomplikowana, ale myślę, że z Bożą pomocą jest wszystko możliwe. Najważniejsze to chyba zadbać o modlitwę osobistą, o miłość do Boga i bliźnich, jak wspomniał @Andej. Nie zgodziłbym się jedynie z tym, że swoim agnostycyzmem zamykasz dziecku drogę do zbawienia, chyba że w tym sensie, że będzie miał dużo trudniej.
Wspieram modlitwą
Myślę, że warto, abyś zaczęła porządkować swoje własne spojrzenie na wiarę. Twoja sytuacja jest bardzo skomplikowana, ale myślę, że z Bożą pomocą jest wszystko możliwe. Najważniejsze to chyba zadbać o modlitwę osobistą, o miłość do Boga i bliźnich, jak wspomniał @Andej. Nie zgodziłbym się jedynie z tym, że swoim agnostycyzmem zamykasz dziecku drogę do zbawienia, chyba że w tym sensie, że będzie miał dużo trudniej.
Wspieram modlitwą
- Viridiana
- Zasłużony komentator

- Posty: 2195
- Rejestracja: 6 sie 2018
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 789 times
- Been thanked: 582 times
Re: Chrzest dziecka
A jak właściwie czujesz się w swoim związku po tym, jak uświadomiłaś sobie, jakie podejście do wiary ma Twój partner i jego rodzina?
(nie musisz odpowiadać tutaj, jeśli nie chcesz, ale odpowiedz chociaż sama sobie)
(nie musisz odpowiadać tutaj, jeśli nie chcesz, ale odpowiedz chociaż sama sobie)
Bardzo to pięknie zapominać o sobie, ale trzeba wiedzieć, komu lub czemu się poświęcamy (Simone de Beauvoir)
Re: Chrzest dziecka
Gdyby twój maż był baptystą, czy anabaptystą, [i wiele innych wyznań] nie miałabyś takiego dylematu. Czy on w kwestii chrztu dziecka. Byłby przeciwny takiemu. Byłby przeciwko chrztu niemowlęcia, czy dziecka. Jeśli chciałby jakiegokolwiek chrztu, to nie chrztu dziecka. Tylko jego chrztu, gdy będzie dorosły, czy dojrzały. Dziecko nie byłoby wówczas ochrzczone, tylko by się ochrzciło. Czy dosłownie dało ochrzcić.
- Andy72
- Mistrz komentowania

- Posty: 5013
- Rejestracja: 18 kwie 2018
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 495 times
- Been thanked: 644 times
Re: Chrzest dziecka
A ja uważam że chrzci się zwykle ZA PÓŹNO!, obrzezanie było po tygodniu od urodzenia, i to najlepszy czas na chrzest, zamiast skazywania dzieci na wpływ złych duchów, bez ochrony jaką daje chrzest.Pytający pisze: ↑2025-09-28, 15:22 Gdyby twój maż był baptystą, czy anabaptystą, [i wiele innych wyznań] nie miałabyś takiego dylematu. Czy on w kwestii chrztu dziecka. Byłby przeciwny takiemu. Byłby przeciwko chrztu niemowlęcia, czy dziecka. Jeśli chciałby jakiegokolwiek chrztu, to nie chrztu dziecka. Tylko jego chrztu, gdy będzie dorosły, czy dojrzały. Dziecko nie byłoby wówczas ochrzczone, tylko by się ochrzciło. Czy dosłownie dało ochrzcić.
„Stół dla mnie zastawiasz, na oczach mych wrogów to czynisz” (Ps 23,5)
- Marek_Piotrowski
- Legendarny komentator

- Posty: 25970
- Rejestracja: 1 cze 2016
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 3895 times
- Been thanked: 6091 times
- Kontakt:
Re: Chrzest dziecka
To były dyskusje we wczesnym chrześcijaństwie - nie, czy chrzcić dzieci, ale po ilu dniach. Świadectwem tego jest bardzo wymowny tekst który pozostał po synodzie w Kartaginie w roku 253, na skutek interwencji bpa Fido, który domagał się chrztu dzieci dopiero w 8 dniu! Św. Cyprian komunikuje mu synodalną decyzję 66 zgromadzonych biskupów:
„Co się tyczy chrztu dzieci, to powiedziałeś, że w drugim lub trzecim dniu chrzcić ich nie należy i że trzeba uwzględnić dawne prawo obrzezania i dlatego przed ósmym dniem chrzcić i uświęcać się nie powinno.
Nasz synod był co do tego całkowicie innego zdania. Na twój pogląd nikt się nie zgodził, lecz raczej wszyscy sądziliśmy, że żadnemu urodzonemu dziecku nie można odmawiać miłosierdzia Bożego i łaski (...)
Cóż bowiem brakuje temu, co raz w łonie matki został utworzony rękami Boga? (...)
Wszyscy wreszcie, czy to dzieci, czy dorośli w darach Bożych mają równy udział. (...)”(„List” 64:2)
„Co się tyczy chrztu dzieci, to powiedziałeś, że w drugim lub trzecim dniu chrzcić ich nie należy i że trzeba uwzględnić dawne prawo obrzezania i dlatego przed ósmym dniem chrzcić i uświęcać się nie powinno.
Nasz synod był co do tego całkowicie innego zdania. Na twój pogląd nikt się nie zgodził, lecz raczej wszyscy sądziliśmy, że żadnemu urodzonemu dziecku nie można odmawiać miłosierdzia Bożego i łaski (...)
Cóż bowiem brakuje temu, co raz w łonie matki został utworzony rękami Boga? (...)
Wszyscy wreszcie, czy to dzieci, czy dorośli w darach Bożych mają równy udział. (...)”(„List” 64:2)
- Andej
- Legendarny komentator

- Posty: 26814
- Rejestracja: 20 lis 2016
- Been thanked: 4933 times
Re: Chrzest dziecka
Na chrzest nigdy nie jest za wcześnie. I nigdy za późno. Byle zdążyć przed końcem czasu (nie warto ryzykować).
Niemniej ważną, a może nawet ważniejszą kwestią jest odpowiedzialność za chrzest. Odpowiedzialność rodziców, rodziców chrzestnych jak też samego ochrzczonego (ponawianie przyrzeczeń chrzcielnych).
Z obserwacji moich wynika, że dla wielu rodziców chrzest nie jest sakramentem tylko rytuałem. Okazją do imprezy. Motywowany tym, że tak trzeba. Albo: co ludzie powiedzą. Bez przyjęcia na siebie zobowiązania dawanie wzorca życia chrześcijańskiego i wprowadzania w świat wiary.
Dla chrzestnych jest to tylko zobowiązanie do asysty na chrzcie i do prezentów. Bez zobowiązania, do pomocy rodzicom w katolickim wychowywaniu.
A dla ochrzczonego, bez świadomości (gdy się ona pojawi), że obowiązkiem każdego katolika jest współdziałanie z otrzymana na chrzcie łaską, pielęgnowanie otrzymanych darów, rozwój duchowy w wierze.
Niemniej ważną, a może nawet ważniejszą kwestią jest odpowiedzialność za chrzest. Odpowiedzialność rodziców, rodziców chrzestnych jak też samego ochrzczonego (ponawianie przyrzeczeń chrzcielnych).
Z obserwacji moich wynika, że dla wielu rodziców chrzest nie jest sakramentem tylko rytuałem. Okazją do imprezy. Motywowany tym, że tak trzeba. Albo: co ludzie powiedzą. Bez przyjęcia na siebie zobowiązania dawanie wzorca życia chrześcijańskiego i wprowadzania w świat wiary.
Dla chrzestnych jest to tylko zobowiązanie do asysty na chrzcie i do prezentów. Bez zobowiązania, do pomocy rodzicom w katolickim wychowywaniu.
A dla ochrzczonego, bez świadomości (gdy się ona pojawi), że obowiązkiem każdego katolika jest współdziałanie z otrzymana na chrzcie łaską, pielęgnowanie otrzymanych darów, rozwój duchowy w wierze.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.
- Marek_Piotrowski
- Legendarny komentator

- Posty: 25970
- Rejestracja: 1 cze 2016
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 3895 times
- Been thanked: 6091 times
- Kontakt:
Re: Chrzest dziecka
Jest dobrą praktyką w pewnym wieku jakby "afirmować" swój chrzest.
Forma nie jest bardzo ważna (np. Odnowa i Oaza maja, przyjętą z ewangelikalizmu*, formułę "uznania Jezusa za Pana i Zbawiciela", ale lepsza i chyba znacznie bogatsza jest katolicka forma "odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych" - byle, oczywiście, nie była przeżyta tak, jak pisze @Andej powyżej).
----------------------------------
*w ewangelikalizmie często ta formuła ZASTĘPUJE Chrzest Święty, co już jest poważnym wypaczeniem
Forma nie jest bardzo ważna (np. Odnowa i Oaza maja, przyjętą z ewangelikalizmu*, formułę "uznania Jezusa za Pana i Zbawiciela", ale lepsza i chyba znacznie bogatsza jest katolicka forma "odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych" - byle, oczywiście, nie była przeżyta tak, jak pisze @Andej powyżej).
----------------------------------
*w ewangelikalizmie często ta formuła ZASTĘPUJE Chrzest Święty, co już jest poważnym wypaczeniem
-
Pompieri
- Mistrz komentowania

- Posty: 4871
- Rejestracja: 28 wrz 2020
- Has thanked: 1162 times
- Been thanked: 613 times
Re: Chrzest dziecka
Rodzice chrzestni - rozwiazanie sprawdzajace sie w spoleczenstwach przedindustrialnych, a wiec praktycznie niemobilnych ( wszyscy zyja w tym samym miejsc od narodzin do smierci).
Obecnie jest to niewykonalne ( mobilnosc spoleczenstwa wykracza poza mozliwosci miejsca).
Obecnie jest to niewykonalne ( mobilnosc spoleczenstwa wykracza poza mozliwosci miejsca).
Ostatnio zmieniony 2025-09-29, 09:59 przez Pompieri, łącznie zmieniany 1 raz.
- Tek de Cart
- Biegły forumowicz

- Posty: 1863
- Rejestracja: 4 wrz 2017
- Lokalizacja: szczęśliwy mąż i ojciec, Warszawa
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 356 times
- Been thanked: 761 times
- Kontakt:
Re: Chrzest dziecka
modlić się za chrześniaka można bez względu na dzielącą odległość... 
Nie sprzedawaj duszy diabłu, Bóg da Ci za nią więcej!
-
Pompieri
- Mistrz komentowania

- Posty: 4871
- Rejestracja: 28 wrz 2020
- Has thanked: 1162 times
- Been thanked: 613 times
Re: Chrzest dziecka
Powrót do żydowskich obrzędów i przywoływanie ich jako wzór, czy nawet przykład, nie znajduje uzasadnienia w natchnionym słowie. Jak zajrzymy do Gal.6:15 czytamy...obrzezanie nic nie znaczyMarek_Piotrowski pisze: ↑2025-09-28, 23:35 To były dyskusje we wczesnym chrześcijaństwie - nie, czy chrzcić dzieci, ale po ilu dniach. Świadectwem tego jest bardzo wymowny tekst który pozostał po synodzie w Kartaginie w roku 253, na skutek interwencji bpa Fido, który domagał się chrztu dzieci dopiero w 8 dniu! Św. Cyprian komunikuje mu synodalną decyzję 66 zgromadzonych biskupów:
„Co się tyczy chrztu dzieci, to powiedziałeś, że w drugim lub trzecim dniu chrzcić ich nie należy i że trzeba uwzględnić dawne prawo obrzezania i dlatego przed ósmym dniem chrzcić i uświęcać się nie powinno.
Nasz synod był co do tego całkowicie innego zdania. Na twój pogląd nikt się nie zgodził, lecz raczej wszyscy sądziliśmy, że żadnemu urodzonemu dziecku nie można odmawiać miłosierdzia Bożego i łaski (...)
Cóż bowiem brakuje temu, co raz w łonie matki został utworzony rękami Boga? (...)
Wszyscy wreszcie, czy to dzieci, czy dorośli w darach Bożych mają równy udział. (...)”(„List” 64:2)
Rozumiem, że niektórzy chrześcijanie trzeciego wieku mieli inne podejście. Ja mam podobne jak pierwsi. Jak dla mnie "obrzezanie nic nie znaczy". Nie ma znaczenia, jak i nieobrzezanie. Podobnie czytamy w Gal.5:6
O tym, że obrzezanie jest bez znaczenia, i nie ma sensu uznawać jego wartość, i przywoływać jego znaczenia, mamy podane w Rzym.2:28-29
Ważne jeśli już to jest [symboliczne] obrzezanie serca.
Tak to możesz przywoływać jako autorytet wypowiedź synodu, apologety itp. Twoja sprawa. A ja na to j.w.
W 1 Kor.7:16 nawet nie czytamy, że obrzezanie nic nie znaczy, cojest niczym Wzorowanie się na tym, "co jest niczym", jest wartością samą w sobie. I jak dla mnie, n i e ma żadnej wartości. I odniesienie do obrzezanie chrztu, jest "niczym", czy "nic nie znaczy".
Jeśli zgodnie z Kol.3:11nie ma obrzezania Nie ma też chrztu na jego wzór. I jest on podawany jako przykład chrztu dzieci.
I oczywistym jest, że istniał spór o chrzest dzieci i potrzebę ich chrzczenia, jak i sens chrzczenia niemowląt.
Tak to w istocie nie stanowi to wzoru, jednak chrzest małych dzieci jeszcze przed ósmym dniem życia, jak i obrzezywano małe dzieci, jest nieuzasadniony.
Nie chcę sporu na temat zasadności, czy braku chrztu dzieci. Pewnie ten temat, już był prowadzony. Zgadzam się zupełnie z wywodami, które napisał kard. John Henry Newman w ks. "O rozwoju doktryny chrześcijańskiej " str.131-133
A z nich nie wynika zasadność chrztu niemowląt, czy zasadność takiej praktyki u zarania chrześcijaństwa, jest nieuzasadniona i jest nadużyciem.
Ostatnio zmieniony 2025-10-02, 19:29 przez Pytający, łącznie zmieniany 6 razy.

