Toksyczna matka.
- Andej
- Legendarny komentator

- Posty: 27741
- Rejestracja: 20 lis 2016
- Been thanked: 5111 times
Re: Toksyczna matka.
Kwestia wzięcia do domu. I kwestia zgody.
Wydaje mi się, że warto spróbować przeprowadzić otwartą rozmowę. Na razie w cztery oczy. I wyraźnie powiedzieć, że będziesz się bał eskalacji konfliktu, dlatego nie weźmiesz jej do swojego domu. Wiem, że to bardzo trudne, aby bez emocji własnych i bez wzbudzania emocji rzeczowo przedstawić sprawę. Uważam też, ze koniecznie w tej przemowie musisz zadeklarować miłość i troskę. Oraz obawę. Może to głupie, ale możesz sobie to "przemówienie" napisać na kartce i odczytać. I na zakończenie powiedzieć, że wrócisz do rozmowy za dzień czy kilka. Może taka rozmowa zapoczątkuje drogę ku zgodzie? Ku wzajemnemu zrozumieniu i tolerancji.
Ale jedna sprawa bardzo mnie dziwi. Dlaczego Twoja żona ma inne zdanie? Czy Twoja zona ma dobre relacja z Twoją mamą? Jakie zona ma argumenty? Czy jest gotowa zając się nią, gdybyś Ty był bardziej skonfliktowany?
Wydaje mi się, że warto spróbować przeprowadzić otwartą rozmowę. Na razie w cztery oczy. I wyraźnie powiedzieć, że będziesz się bał eskalacji konfliktu, dlatego nie weźmiesz jej do swojego domu. Wiem, że to bardzo trudne, aby bez emocji własnych i bez wzbudzania emocji rzeczowo przedstawić sprawę. Uważam też, ze koniecznie w tej przemowie musisz zadeklarować miłość i troskę. Oraz obawę. Może to głupie, ale możesz sobie to "przemówienie" napisać na kartce i odczytać. I na zakończenie powiedzieć, że wrócisz do rozmowy za dzień czy kilka. Może taka rozmowa zapoczątkuje drogę ku zgodzie? Ku wzajemnemu zrozumieniu i tolerancji.
Ale jedna sprawa bardzo mnie dziwi. Dlaczego Twoja żona ma inne zdanie? Czy Twoja zona ma dobre relacja z Twoją mamą? Jakie zona ma argumenty? Czy jest gotowa zając się nią, gdybyś Ty był bardziej skonfliktowany?
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.
-
Gzresznik Upadający
- Mistrz komentowania

- Posty: 5575
- Rejestracja: 21 cze 2021
- Has thanked: 226 times
- Been thanked: 579 times
Re: Toksyczna matka.
przepraszam @Andej ale to co proponujesz to wstep do negocjacji i w konsekwencji do ustapienia. zanipulatorami i szantazystami emocjonalnymi nie wygrasz. dziecko manipulanta nawet dorosłe jst na straconej pozycji. bo to dziecko oczekuje podswiadomie bezpieczenstwa i akceptacji. a tego nie uzyska wiec zadowoli sie namiastka czyli sw spokojem .
- Marek_Piotrowski
- Legendarny komentator

- Posty: 27065
- Rejestracja: 1 cze 2016
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 4111 times
- Been thanked: 6261 times
- Kontakt:
Re: Toksyczna matka.
Zgadzam się z @Gzresznik Upadający. Nadto: o ile dobrze zrozumiałem, nie ma w tej chwili tematu wzięcia do domu w rozmowie z Matką - dyskusja toczy się pomiędzy @Antoni79 a Jego Żoną.
Nie odpowiadam na niektóre wpisy: nie widzę wpisów @użytkownik, @CiekawaXO i @Krystyna. Nie "obraziłem się" - ale tak jest z paru względów prościej.
- Andej
- Legendarny komentator

- Posty: 27741
- Rejestracja: 20 lis 2016
- Been thanked: 5111 times
Re: Toksyczna matka.
To com napisał, to asertywność. Wywalenie kawy na ławę. Uczciwie, Spokojnie. To jasna deklaracja.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.
Re: Toksyczna matka.
Czytałem, analizowałem wszystko. Ludzie w wieku w okolicach 70 lat i więcej to nie przeciwnik. Z takimi się już nie walczy, nie zmienia. Nic nie wskóram, frustracje zostaną. Będzie to tak wisiało i jedyna rada to zająć się poważnymi rzeczami, a tu zachować w kontaktach przyzwoitość i wyrozumiałość.AdamS. pisze: ↑2025-07-22, 09:46Drogi Bracie, Antoni - rozumiem Twój ból i bardzo Ci współczuję. To naprawdę trudna relacja, zwłaszcza, że dotyczy osoby mimo wszystko bardzo bliskiej. Gdyby chodziło o jakąś ciocię, czy nawet siostrę, emocje zapewne nie eskalowałyby tak mocno. Widzę, że gorycz przepełniła Twoje myślenie i widzenie sytuacji, co może trochę zaciemniać horyzont wokół Ciebie i utrudniać podjęcie właściwej decyzji. Nie mam pełnego wglądu w to, co dzieje się między Wami i w Tobie, więc ograniczę się do tego, co sam bym uczynił - pisząc na podstawie Twojej relacji.
Rzecz pierwsza - postarałbym się o dystans. Ale nie taki, który dąży do zerwania czy fizycznego oddalenia, lecz taki, który wygasza emocje i pozwala spojrzeć na tę sytuację oczami odrodzonego człowieka. Bo pierwszym krokiem powinno być zwrócenie się do Boga o uzdrowienie Twoich zranień. To mogą być zamknięte rekolekcje, na które zdecydujesz się wybrać sam lub jeszcze lepiej z małżonką. To może też być wspólna modlitwa o uzdrowienie, najlepiej podjęta z żoną - lub jeszcze lepiej w jakiejś parafialnej grupie modlitewnej (można o to poprosić księdza, wyjawiając mu istotę problemu).
Drugi krok, jaki bym podjął, to przeanalizowanie całego życia. Czy naprawdę było tak, że od rodziców otrzymałeś tylko samo zło? Rozumiem, że pisałeś to we wzburzeniu (emocje mają swoje prawa). Ale teraz spróbuj wyłowić wszystko, co dobrego zdarzyło się w Twoim dzieciństwie i młodości. Przypomnij sobie każdą najdrobniejszą sytuację, w której byłeś przy Matce i Ojcu szczęśliwy. Często gubimy takie chwile z pola widzenia, gdy gorycz wypełni naszą duszę. Afirmacja doświadczonego dobra jest kluczowa w uzdrowieniu naszych relacji z innymi, zwłaszcza z tymi, którzy są najbliżej.
Wreszcie trzeci krok to poważna rozmowa z Matką. Rozmowa szczera, ale uwzględniająca punkt drugi. Zacząłbym ją właśnie od tych najlepszych chwil Waszego życia, aby uzmysłowić Matce, że pamiętasz te dobre momenty, gdy czuliście w swych sercach Boże błogosławieństwo. Dopiero po nawiązaniu do takich chwil poruszyłbym to, co stanowi istotę Twojego bólu - ale bez oskarżania, mów wyłącznie o Twoich odczuciach! Np. "czułem się przytłoczony tym, że w takiej a takiej sytuacji próbowałaś nadmiernie ingerować w nasze życie i boje się, że takie sytuacje będą się powtarzać". Ważne, aby ta rozmowa była prowadzona na spokojnie, wyciszonym głosem - z zachowaniem przyjaznych gestów.
Nie wiem czy coś pomogłem, bo starałem się zarysować tylko pewien szkic sytuacyjny. Nie planuj tej rozmowy w szczegółach - zawierz ją Jezusowi i pomódl się wcześniej do Ducha Świętego, aby Cię natchnął właściwymi słowami. Jeśli się zgodzisz, pomodlę się w tej sprawie o zażegnanie Waszego konfliktu i zbudowanie nowej relacji.
- AdamS.
- Elitarny komentator

- Posty: 3743
- Rejestracja: 4 lis 2021
- Lokalizacja: Górskie pustkowia
- Wyznanie: Chrześcijanin
- Has thanked: 1442 times
- Been thanked: 1732 times
Re: Toksyczna matka.
Moja Matka ma 86 lat i też relacja z nią nie jest łatwa. Niemniej wciąż się staram kształtować tą relację - choć różnie bywa. Przede wszystkim to nieustanna walka z moimi niechęciami, abym nie poddawał się własnym emocjom. Dlatego pisząc Tobie, co sam bym zrobił, w dużej mierze bazowałem na autopsji.Antoni79 pisze: ↑2025-07-23, 21:50 Czytałem, analizowałem wszystko. Ludzie w wieku w okolicach 70 lat i więcej to nie przeciwnik. Z takimi się już nie walczy, nie zmienia. Nic nie wskóram, frustracje zostaną. Będzie to tak wisiało i jedyna rada to zająć się poważnymi rzeczami, a tu zachować w kontaktach przyzwoitość i wyrozumiałość.
-
Gzresznik Upadający
- Mistrz komentowania

- Posty: 5575
- Rejestracja: 21 cze 2021
- Has thanked: 226 times
- Been thanked: 579 times
Re: Toksyczna matka.
sytuacja podobna, tylko zonie naley sie wyjasnienie , z opowiedzeniem co było wczesniej. jako uzasadnienie oswiadczenia woli.Marek_Piotrowski pisze: ↑2025-07-23, 21:25 Zgadzam się z @Gzresznik Upadający. Nadto: o ile dobrze zrozumiałem, nie ma w tej chwili tematu wzięcia do domu w rozmowie z Matką - dyskusja toczy się pomiędzy @Antoni79 a Jego Żoną.
- Andej
- Legendarny komentator

- Posty: 27741
- Rejestracja: 20 lis 2016
- Been thanked: 5111 times
Re: Toksyczna matka.
Na tym polega podejście osoby wierzącej. Zawsze z miłością. Asertywnie. Bez robienia z siebie ofiary. Ale zawsze walcząc o dobro.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.
- Andej
- Legendarny komentator

- Posty: 27741
- Rejestracja: 20 lis 2016
- Been thanked: 5111 times
Re: Toksyczna matka.
Nie oglądałem, bo rzadko to robię. Nie mogę zatem ocenić sensowności. Ale tematyka związana z jakiś sposób z tematem wątku. Podaję link:https://kobieta.wp.pl/masz-w-otoczeniu- ... 843602049v
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

