Dzięki, Chętnie bym Ci przesłał, gdybym już wcześniej nie puścił jej w obieg. Mam zwyczaj nie trzymać dobrych książek tylko dla siebie.
Kiedyś spodobał mi się pomysł, aby wpisywać po przeczytaniu do książki (na ostatniej stronie lub na stworzonej zakładce) jedno zdanie refleksji osobistej, do której ta książka mnie przywiodła - i opatrzyć taką notatkę datą i własnym imieniem, po czym przekazywać osobie, którą Bóg mi wskaże jako najbardziej potrzebującą tych słów. Czasem tak waśnie robię, prosząc, by po przeczytaniu tę książkę przekazać komuś innemu w podobny sposób, dopisując własną myśl. W ten sposób dobra książka staje się gołębiem wypuszczonym w świat z jakąś ważną wiadomością - łącznikiem i świadectwem dla osób karmiących się nadzieją.
A jeśli chodzi o beletrystykę, to również nie zawsze mam do niej pociąg, ale gdy już wejdę, czasem sięgam do tej samej pozycji po 2-3 razy. Bo beletrystyka to świat równoległy, pozwalający na chwilę wejść w życie innych, karmiąc się empatią i cieszyć stworzonym obrazem...





