Proszę niech pani próbuje się dostać na terapię. Na NFZ można, tylko trzeba odczekać swoje.
O skrupułach, czyli o nerwicy natręctw na tle religijnym
- Ambrossia
- Dyskutant

- Posty: 305
- Rejestracja: 16 cze 2025
- Has thanked: 70 times
- Been thanked: 91 times
Re: O skrupułach, czyli o nerwicy natręctw na tle religijnym
Smutno czytać, że kobieta tak się męczy
koniecznie terapia, koniecznie poznawczo-behawioralna. Być może OCD na tle religijnym jest trudne do zrozumienia. Analogicznie, gdyby dotyczyło innego obszaru, to np. Człowiek mógłby mieć przymus mycia garnków w określony sposób i wyobrażać sobie, że jeśli zrobi to inaczej niż w wymyślonym schemacie, to ktoś z jego rodziny umrze. Albo idąc chodnikiem stawiałby stopy tylko na wybranych płytkach i wkręcał by sobie, że jeśli zrobi inaczej, to stanie się coś strasznego.
Proszę niech pani próbuje się dostać na terapię. Na NFZ można, tylko trzeba odczekać swoje.
Proszę niech pani próbuje się dostać na terapię. Na NFZ można, tylko trzeba odczekać swoje.
Ostatnio zmieniony 2025-07-12, 16:26 przez Ambrossia, łącznie zmieniany 2 razy.
-
Katarzyna1234
- Gawędziarz

- Posty: 433
- Rejestracja: 7 sty 2024
- Has thanked: 2 times
- Been thanked: 37 times
Re: O skrupułach, czyli o nerwicy natręctw na tle religijnym
Może tak zacznę,żeby się nie pogubić-tyle odpowiedzi było.Ambrossia chodzę na terapię na NFZ.Nie rozmawiam na terapii za bardzo na temat ocd-religijny.Chyba bardziej to kwestia poruszenia tematu na spowiedzi.Jestem po spowiedzi u innego spowiednika-wyznałam na początku,że mam ocd tło religijne,skrupuły.Chodzę do Komunii Św.Ale nie wiem czy dobrze robię.Mam z tyłu głowy świętokradztwo.Na każdej kolejnej spowiedzi muszę wyznać świętokradztwo.Napisałam muszę-bo mam takie myśli w głowie,bo tak uważam(przeszłość).Nie wiem jak przez to przejść.Wiem,że mam grzechy wybaczone-moje wpisy o spowiedziach generalnych jeśli ktoś pamięta.Już odczepiłam się od powtarzania wyznawania grzechów związanych ze spowiedzią generalną.Chodzę do Komunii Św.-czy to źle czy dobrze.Może odpuściłam sobie,nie jest mi to obojętne,bo nie chcę świętokradztwa-a mam w głowie takie myśli,że wracam do przeszłości-nieważne i przyjmuję świętokradzką Komunię Świętą.Tak byłam potworem i nadal nim jestem.Co do opętania-jeszcze zanim się zgłosiłam do psychiatry-już miałam długo wcześniej kompulsywne czynności związane z szataniem( np.wypij cztery łyki wody,nie sześć bo to szatańska liczba.),dotknij coś np.2 razy,mogłam tak powtarzać parę razy,bo jak nie dotknęłam czegoś tyle razy np.4 to opęta mnie szatan.Też tak miałam z kartkami do spowiedzi generalnej.Potrafiłam pół dnia siedzieć i pisać,przepisywać kartki,bo jedno słowo było krzywo napisane,źle.Lub nie dopowiedziałam słowa,może spowiednik mnie źle zrozumiał.U spowiedź była świętokradzka według mnie.To jakbym nie wierzyła(nawet do tej pory w odpuszczenie grzechów-nie wiem jak to określić-nie mogę nadążyć za swoim myśleniem).Jakiś czas temu powtarzałam modlitwy bo była źle wypowiadana.Pokuta po parę razy-bo pewnie była źle odmówiona.Nadal tak mam.Dopiero jak nie mam już siły po raz któryś powtarzać to odpuszczam.Za ostatnią pokutę dostałam Adorację przed Najświętszym Sakramentem-tego się obawiałam.I jak to wyglądało.Chciałam się pomodlić-myśli miałam w głowie.Kiedyś podczas spowiedzi naszła mnie myśl-niech ten ksiądz już skończy spowiedź.Albo wyznawałam grzech podniecenia-bo wydawało mi się,że go popełniam podczas spowiedzi-ze wstydu zapadłabym się nieraz bo to co ja wyznawałam to jest taki wstyd,ale ocd tak mnie męczyło,że muszę tak wyznać,a nie inaczej,szczegóły itd.Teraz wyznaje ogólnie.Bez dopowiadania co według kogo chyba,że dotyczy to Pana Boga.Zadręczylabym się,zamęczyła sama.Arek napisałeś modlitwa z wiarą pomaga.Tak to prawda.Rozmawiam z Panem Bogiem,często proszę Pana Boga o śmierć.Mówię Bogu,że nie chcę żyć,że może mnie Pan Bóg wezwać z tego świata.Nie przyjmuję tego-skutek mojego leku to brak odczuwania emocji,uczuć.Jestem w kościele,na cmentarzu-nie czuję nic.Modlę się-jakby mechanicznie,obojętnie.Jestem na Adoracji-nie ma we mnie nic,głębokiej modlitwy,właściwie żadnej.Siedzę w ławce i nic.Widzę ludzi glęboko się modlących i pytam siebie dlaczego ja taka nie jestem.
Dodano po 18 minutach 29 sekundach:
Modlę się, za jakiś czas nie pamiętam,mam wątpliwości czy modliłam się czy zapomniałam np.o modlitwie porannej,czy mi się wydawało.I już wyznaję to jako grzech bo nie wiem jak było.Lambda czytałam tą książeczkę-skrupulantom na ratunek.Mam ją w domu.Wszystko tam jest napisane jakby o mnie.Obsesja nt.grzechu podniecenia.Opisane wszystko o skrupulantach.Wypisane jest jacy są skrupulanci.Bo są różni.Pisze jak sobie pomóc,pisze o stałym spowiedniku,żeby go słuchać nawet jeśli myśli się inaczej.Itd.Warto przeczytać tą książeczkę.Ale ja wciąż nie mogę zapomnieć jakim byłam potworem w przeszłości.Proszr Pana Boga,żeby mnie za tą przeszłość ukarał.Albo sama się karze-mam myśli,że pogłabym pociąć sobie ręce i nogi(nie boli mnie to).Żeby się ukarać za przeszłość.Co mam zrobić,żeby skończyć to zadręczanie się przeszłością.Wiem,że przeszłości nie cofnę.Mówię Panu Bogu,że bardzo żałuję przeszłości.I nadal wracam do tego w myślach.Czy to ze mną zostanie.Czy da się to zostawić w spokoju,przestać rozgezebywać to.Jak? Czy wy też tak macie,że żałujecie bardzo czegoś z przeszłości,grzechu,błędu.I nie możecie o tym zapomnieć? Stały spowiednik polecił mi książkę-Miłosierdzie Boże w duszy mojej-Św.Siostry Faustyny Kowalskiej.Czytam tą książkę-spowiednik pewnie ma na myśli,że powinnam wierzyć w Boże Miłosierdzie,zaufać Bogu.Ale jak to zrobić jak ja nie czuję nic.Wiem,że nie jestem taka.Chodzę do kościoła na Mszę Świętą.Chodzę do spowiedzi.Nie odsunęłam się od tego.Żyję tylko dla Pana Boga.Wiara mnie trzyma przy życiu.Nie zrobię tak,że przestanę wierzyć w Boga.Nie wstydzę się wiary i kościoła-nieraz ktoś się śmieje z mojego otoczenia z tego,że chodzę do spowiedzi,do kościoła.Kupiłam też kiedyś książkę zwyciężyć w walce z grzechem.A co mam zrobić-kupiłam bluzkę z napisem po angielsku-wolny duch.Tegi się bałam co oznacza ten napis.Pisze w internecie,że to osoba co ma własne zasady,żyje według nich.Czy ja nosząc taką bluzkę popełniam grzech?
Dodano po 1 minucie 27 sekundach:
Widzę np.węża na bluzce-i widzę grzech..
Dodano po 2 minutach 3 sekundach:
To tak jak wierzenie w słoniki jako szczęście,koniczyny,nawet bransoletkę boję się nosić z jakimś kamieniem co piszę,że to przynosi szczęście.W co ja nie wierzę.Cokolwiek co może być grzechem.Albo bransoletka z krzyżykiem na poziomo-piszę,że to grzech.
Dodano po 1 minucie 37 sekundach:
Kiedyś wierzyłam w tw koniczyny,słoniki.Później jak ocd się pogłębiało,wyrzuciłam co miałam takiego.Spowiadałam się z wierzenia w zabobony,magię.
Dodano po 18 minutach 29 sekundach:
Modlę się, za jakiś czas nie pamiętam,mam wątpliwości czy modliłam się czy zapomniałam np.o modlitwie porannej,czy mi się wydawało.I już wyznaję to jako grzech bo nie wiem jak było.Lambda czytałam tą książeczkę-skrupulantom na ratunek.Mam ją w domu.Wszystko tam jest napisane jakby o mnie.Obsesja nt.grzechu podniecenia.Opisane wszystko o skrupulantach.Wypisane jest jacy są skrupulanci.Bo są różni.Pisze jak sobie pomóc,pisze o stałym spowiedniku,żeby go słuchać nawet jeśli myśli się inaczej.Itd.Warto przeczytać tą książeczkę.Ale ja wciąż nie mogę zapomnieć jakim byłam potworem w przeszłości.Proszr Pana Boga,żeby mnie za tą przeszłość ukarał.Albo sama się karze-mam myśli,że pogłabym pociąć sobie ręce i nogi(nie boli mnie to).Żeby się ukarać za przeszłość.Co mam zrobić,żeby skończyć to zadręczanie się przeszłością.Wiem,że przeszłości nie cofnę.Mówię Panu Bogu,że bardzo żałuję przeszłości.I nadal wracam do tego w myślach.Czy to ze mną zostanie.Czy da się to zostawić w spokoju,przestać rozgezebywać to.Jak? Czy wy też tak macie,że żałujecie bardzo czegoś z przeszłości,grzechu,błędu.I nie możecie o tym zapomnieć? Stały spowiednik polecił mi książkę-Miłosierdzie Boże w duszy mojej-Św.Siostry Faustyny Kowalskiej.Czytam tą książkę-spowiednik pewnie ma na myśli,że powinnam wierzyć w Boże Miłosierdzie,zaufać Bogu.Ale jak to zrobić jak ja nie czuję nic.Wiem,że nie jestem taka.Chodzę do kościoła na Mszę Świętą.Chodzę do spowiedzi.Nie odsunęłam się od tego.Żyję tylko dla Pana Boga.Wiara mnie trzyma przy życiu.Nie zrobię tak,że przestanę wierzyć w Boga.Nie wstydzę się wiary i kościoła-nieraz ktoś się śmieje z mojego otoczenia z tego,że chodzę do spowiedzi,do kościoła.Kupiłam też kiedyś książkę zwyciężyć w walce z grzechem.A co mam zrobić-kupiłam bluzkę z napisem po angielsku-wolny duch.Tegi się bałam co oznacza ten napis.Pisze w internecie,że to osoba co ma własne zasady,żyje według nich.Czy ja nosząc taką bluzkę popełniam grzech?
Dodano po 1 minucie 27 sekundach:
Widzę np.węża na bluzce-i widzę grzech..
Dodano po 2 minutach 3 sekundach:
To tak jak wierzenie w słoniki jako szczęście,koniczyny,nawet bransoletkę boję się nosić z jakimś kamieniem co piszę,że to przynosi szczęście.W co ja nie wierzę.Cokolwiek co może być grzechem.Albo bransoletka z krzyżykiem na poziomo-piszę,że to grzech.
Dodano po 1 minucie 37 sekundach:
Kiedyś wierzyłam w tw koniczyny,słoniki.Później jak ocd się pogłębiało,wyrzuciłam co miałam takiego.Spowiadałam się z wierzenia w zabobony,magię.
- lambda
- Elitarny komentator

- Posty: 3528
- Rejestracja: 7 gru 2019
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 243 times
- Been thanked: 513 times
Re: O skrupułach, czyli o nerwicy natręctw na tle religijnym
Kasiu masz trudne OCD. Poszukaj terapii od tego. Jelsi obecna ci nie pomaga to popros o zmiane na kogos od ocd. Religija to tylko motyw. Musisz rozmawiac z terapeuta lub ksiedzem ale bezwglednie jednym i tym samym i bezwzględnie go słuchać a nie swoich myśli.
Podstawa w OCD to przestać ufać sobie!
P.S jak ksiadz zadaje pokutę a Ty wiesz ze bedzie bardzo trudna to możesz poprosić odrazu o jej zmianę.
Podstawa w OCD to przestać ufać sobie!
P.S jak ksiadz zadaje pokutę a Ty wiesz ze bedzie bardzo trudna to możesz poprosić odrazu o jej zmianę.
Ostatnio zmieniony 2025-07-25, 09:14 przez lambda, łącznie zmieniany 1 raz.
- Andej
- Legendarny komentator

- Posty: 28010
- Rejestracja: 20 lis 2016
- Been thanked: 5151 times
Re: O skrupułach, czyli o nerwicy natręctw na tle religijnym
Nie polemizuję. Ale ileś razy miałem pokusę, aby tak zrobić. I, chyba nawet, kiedyś poprosiłem. A spowiednik powiedział: Spróbuj. Staram się wypełniać jak najlepiej. I zawsze wyznaję na spowiedzi, że czuję, iż nie wypełniałem właściwie. Że czuję niedosyt. Brak czegoś. Pomimo tego, że zwielokrotniam, aby choć raz uczynić to dobrze.
Teraz jestem przekonany, że nie ma co wybierać, przebierać. Trzeba walczyć.
Zastanawiam się też nad słowami
. Czy przestać ufać sobie, czy mocniej zaufać Bogu. I będąc pojednanym z Bogiem, wierząc w Jego wpływ, zaufać sobie. Być może dla OCD jest to niemożliwe albo szkodliwe. Jednak uważam, że trzeba ufać Bogu i sobie samemu. Trzeba zaufać sobie, że jest się prowadzonym przez Boga.
Bo czego dowodem jest wielokrotne powtarzanie, przestrzeganie rytuałów, jak nie brakiem ufania sobie? Czy to, że wytrącenie z rytmu doprowadza do rozstroju nie jest spowodowane brakiem zaufania do siebie? Nie wiem, czy ma sens to, co napisałem. Ale to są moje obserwacje.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.
- lambda
- Elitarny komentator

- Posty: 3528
- Rejestracja: 7 gru 2019
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 243 times
- Been thanked: 513 times
Re: O skrupułach, czyli o nerwicy natręctw na tle religijnym
Bog działa przez ludzi.Andej pisze: ↑2025-07-25, 09:41
Zastanawiam się też nad słowami. Czy przestać ufać sobie, czy mocniej zaufać Bogu. I będąc pojednanym z Bogiem, wierząc w Jego wpływ, zaufać sobie. Być może dla OCD jest to niemożliwe albo szkodliwe. Jednak uważam, że trzeba ufać Bogu i sobie samemu. Trzeba zaufać sobie, że jest się prowadzonym przez Boga.
Bo czego dowodem jest wielokrotne powtarzanie, przestrzeganie rytuałów, jak nie brakiem ufania sobie? Czy to, że wytrącenie z rytmu doprowadza do rozstroju nie jest spowodowane brakiem zaufania do siebie? Nie wiem, czy ma sens to, co napisałem. Ale to są moje obserwacje.
Np Św Faustyna mimo ze miala objawienia to miala kierownika duchowego i miala go bezwzględnie słuchać a nie swoich emocji.
Ostatnio zmieniony 2025-07-25, 11:00 przez lambda, łącznie zmieniany 2 razy.
- Andej
- Legendarny komentator

- Posty: 28010
- Rejestracja: 20 lis 2016
- Been thanked: 5151 times
Re: O skrupułach, czyli o nerwicy natręctw na tle religijnym
Jako i my słuchamy naszych spowiedników.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.
- lambda
- Elitarny komentator

- Posty: 3528
- Rejestracja: 7 gru 2019
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 243 times
- Been thanked: 513 times
Re: O skrupułach, czyli o nerwicy natręctw na tle religijnym
Fulton Sheen ze nerwica czy nerwica natrectw jest skutkiem skrywanego poczucia winy. Nieumiejętności radzenia sobie z własnymi niepowodzeniami. Ludzie nie umieją sobie wybaczyć lub tez nie idą po prawdziwe wybaczenie do Boga i mozg sobie w ten sposob radzi odwracając uwagę od tego co ważne. Co sądzicie o tej koncepcji?
-
Marek_Piotrowski
- Legendarny komentator

- Posty: 27261
- Rejestracja: 1 cze 2016
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 4173 times
- Been thanked: 6289 times
- Kontakt:
Re: O skrupułach, czyli o nerwicy natręctw na tle religijnym
Bardzo powierzchowne, generalizujące i płytkie ujęcie tematu (choć i ten element może mieć znaczenie).lambda pisze: ↑2025-08-01, 10:09 Fulton Sheen ze nerwica czy nerwica natrectw jest skutkiem skrywanego poczucia winy. Nieumiejętności radzenia sobie z własnymi niepowodzeniami. Ludzie nie umieją sobie wybaczyć lub tez nie idą po prawdziwe wybaczenie do Boga i mozg sobie w ten sposob radzi odwracając uwagę od tego co ważne. Co sądzicie o tej koncepcji?
Ostatnio zmieniony 2025-08-01, 10:23 przez Marek_Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie uczestniczę teraz w forum, ale czasem nie wytrzymuję 
- lambda
- Elitarny komentator

- Posty: 3528
- Rejestracja: 7 gru 2019
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 243 times
- Been thanked: 513 times
Re: O skrupułach, czyli o nerwicy natręctw na tle religijnym
Ale co nieco pasuje. Np nerwica natrectw sw. Ignacego Loyoli wynikała w dużej mierze ze chcial byc perfekcyjny w każdym calu.Marek_Piotrowski pisze: ↑2025-08-01, 10:22Bardzo powierzchowne, generalizujące i płytkie ujęcie tematu (choć i ten element może mieć znaczenie).lambda pisze: ↑2025-08-01, 10:09 Fulton Sheen ze nerwica czy nerwica natrectw jest skutkiem skrywanego poczucia winy. Nieumiejętności radzenia sobie z własnymi niepowodzeniami. Ludzie nie umieją sobie wybaczyć lub tez nie idą po prawdziwe wybaczenie do Boga i mozg sobie w ten sposob radzi odwracając uwagę od tego co ważne. Co sądzicie o tej koncepcji?
-
Marek_Piotrowski
- Legendarny komentator

- Posty: 27261
- Rejestracja: 1 cze 2016
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 4173 times
- Been thanked: 6289 times
- Kontakt:
Re: O skrupułach, czyli o nerwicy natręctw na tle religijnym
No tak, ale nazwanie tego "skrywanym poczuciem winy" i "nieumiejętnością radzenia sobie z własnymi niepowodzeniami' to straszne uproszczenie. Poza tym to sa raczej objawy niż przyczyny nerwicy natrectw.
Nie uczestniczę teraz w forum, ale czasem nie wytrzymuję 
- lambda
- Elitarny komentator

- Posty: 3528
- Rejestracja: 7 gru 2019
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 243 times
- Been thanked: 513 times
Re: O skrupułach, czyli o nerwicy natręctw na tle religijnym
Przyczyny sa wieloaspektowe. Pozatym leczenie tez polega na objawach czyli nieuleganiu kompulsją.Marek_Piotrowski pisze: ↑2025-08-01, 10:55 No tak, ale nazwanie tego "skrywanym poczuciem winy" i "nieumiejętnością radzenia sobie z własnymi niepowodzeniami' to straszne uproszczenie. Poza tym to sa raczej objawy niż przyczyny nerwicy natrectw.
Jak ktos np porzuci wiare to ocd religijne mu minie a objawi sie w i nym aspekcie któremu nadal wartość.
-
Marek_Piotrowski
- Legendarny komentator

- Posty: 27261
- Rejestracja: 1 cze 2016
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 4173 times
- Been thanked: 6289 times
- Kontakt:
Re: O skrupułach, czyli o nerwicy natręctw na tle religijnym
To właśnie chciałem powiedzieć.
Nie uczestniczę teraz w forum, ale czasem nie wytrzymuję 
Re: O skrupułach, czyli o nerwicy natręctw na tle religijnym
Ja ostatnio słyszałam, że OCD jest wynikiem lęku gromadzonego przez lata z którym organizm już nie dał sobie rady. Gdyby nie obsesje i kompulsje to organizm nie byłby w stanie przetrwać. Praca nad OCD polega na pracy na emocjach. Należy zająć się obniżeniem poziomu lęku.
- sądzony
- Legendarny komentator

- Posty: 21725
- Rejestracja: 20 lut 2020
- Lokalizacja: zachodniopomorskie
- Wyznanie: Chrześcijanin
- Has thanked: 2942 times
- Been thanked: 3266 times
Re: O skrupułach, czyli o nerwicy natręctw na tle religijnym
Tak jest w zasadzie z każdym zaburzeniem czy chorobą. Objaw ratuje istnienie przed rozpadam. Co do etiologii "szkoły analityczne" (mam na myśli próbujące odnaleźć przyczynę, mniej skupiające się na leczeniu objawów jak poznawczo-behawioralna) tak jak piszesz odnajdują przyczyny w doświadczaniu lęku, często w okresie dzieciństwa.bei pisze: ↑2025-08-03, 10:59 Ja ostatnio słyszałam, że OCD jest wynikiem lęku gromadzonego przez lata z którym organizm już nie dał sobie rady. Gdyby nie obsesje i kompulsje to organizm nie byłby w stanie przetrwać. Praca nad OCD polega na pracy na emocjach. Należy zająć się obniżeniem poziomu lęku.
"W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was." J 14.20
Re: O skrupułach, czyli o nerwicy natręctw na tle religijnym
Ja to usłyszałam od kobiety ktora jest psychologiem, a nie psychoterapeuta. Ona specjalizuje sie w zaburzeniach nerwicowych i pomaga według wlasnego programu i kursu grupowego, ale nie prowadzi psychoterapi. Ja bralam udział w jej darmowym szkoleniu na temat OCD. To czego sie fowiedxialam bede konsultowala z moim terapeutą.sądzony pisze: ↑2025-08-03, 11:44Tak jest w zasadzie z każdym zaburzeniem czy chorobą. Objaw ratuje istnienie przed rozpadam. Co do etiologii "szkoły analityczne" (mam na myśli próbujące odnaleźć przyczynę, mniej skupiające się na leczeniu objawów jak poznawczo-behawioralna) tak jak piszesz odnajdują przyczyny w doświadczaniu lęku, często w okresie dzieciństwa.bei pisze: ↑2025-08-03, 10:59 Ja ostatnio słyszałam, że OCD jest wynikiem lęku gromadzonego przez lata z którym organizm już nie dał sobie rady. Gdyby nie obsesje i kompulsje to organizm nie byłby w stanie przetrwać. Praca nad OCD polega na pracy na emocjach. Należy zająć się obniżeniem poziomu lęku.
Napisze moze jeszcze dla osob które nie rozumieją jak dziala to zaburzenie. Ta pani tlumaczyla metode wystawienie na bodziec. Czy jest to skuteczna metoda? Tak. Wystawiając się na bodziec po iluś razach organizm przestaje lękowo reagować na niego reagować. To jest dość drastyczna metoda. Łatwiej jest wystawić sie na bodziec gdy najpierw obniży się poziom lęku np. do poziomu 3/10. Przy poziomie lęku 10/10 wystawienie na bodziec jest niemal jak gwałt na organiźmie.
Powiem z własnego doświadczenia. Pracowałam łącznie z 3 psychoterapeutami poznawczo-bechwioralnymi. Nie cierpiałam metody przełamywania kompulsji. Czasami od razu mówiłam, że ja tego nie zrobie, bo to co proponowała terapeutka było dla mnie zbyt trudne. Jedna pani to próbowała z różnych stron, a to coś o schematach, a to stopniowe odwrażliwianie. Chciałam po prostu napisać, że jeśli po pół roku komuś nie przeszło to nie znaczy że wszystko jest źle. Wychodzenie z OCD to ciężka praca.