Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii.

ODPOWIEDZ
TS_
Biegły forumowicz
Biegły forumowicz
Posty: 1523
Rejestracja: 2 maja 2025
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 44 times
Been thanked: 107 times

Re: Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii.

Post autor: TS_ » 2025-09-05, 23:47

@Przeemek


Pokazuję, że nie zamierzam się dawać wciągać w szantaż emocjonalny i niekończące się udowadnianie, że Twoje zarzuty są fałszywe. Skupiam się na korzeniu.

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Prawo_Brandoliniego

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Galop_Gisha

===

Druga warstwa luźnawych hipotez:

Korzeń B1.
"Nie odróżnia rady od sądu."

Korzeń B2.
"Nie odróżnia 'wiary ludziom' od 'wiary Boskiej'. "

Korzeń B3.
"Nie pojmuje czym jest logika i/lub nie umie jej stosować."

Korzeń B4.
"Uważa, że jeżeli ktoś dał radę (zdania), którą sąd Papieża określił dogmatem, tzn. że autor rady jest źródłem nie tylko materii (zdań) ale i sądu dogmatu."

Korzeń B5.
"Nie postrzega pełnego drzewa zależności przekonań ludzkich od rad innych ludzi. Przeszukuje drzewo wybiórczo."

Korzeń B6.
"Uważa, że coś co zostało zanegowane dogmatycznie było Tradycją.".

Korzeń B7.
"Nie odróżnia 'przypuszczenia czy wiary ludzkiej' od 'wiary Boskiej' w zdania książki."

Korzeń B8.
"Nie odróżnia 'jakiejś' podstawy 'wiary' (silnego przypuszczenia), od pewnej na 100% wiary Boskiej."

Korzeń B9.
"Uważa, że cuda muszą być odbierane tak samo przez różne osoby."

===

Jak chcesz dyskutować o konkretnym temacie pojedynczym z Historii Kościoła to zakładaj nowy wątek.

===

Korzeń B10.
"Nie odróżnia czasowników dokonanych od niedokonanych."

Korzeń B11.
"Nie odróżnia strony czynnej od strony biernej."

Korzeń B12.
"Uważa, że brak jawnej krytyki oznacza aprobatę. To co nie jest powiedziane to nie istnieje."

Korzeń B13.
"Nie pojmuje różnicy między odrzuceniem części fałszów, bez usunięcia przypadków do jednego, a pozytywnym dowodzie jedynej prawdy pewnej na 100%."

Korzeń B14.
"Nie rozróżnia ścisłego dowodzenia od rozmowy eksplorującej korzenie światopoglądu i wyznawania stanów prawdziwości."

Korzeń B15.
"Nie rozróżnia 'wiary w autorytet ludzki' od 'wiary Boskiej'. "

Korzeń B16.
"Nie rozumie, że pogląd nie-współprawdziwy nie może być przedmiotem wiary Boskiej."

Korzeń B17.
"Nie rozróżnia 'nie jest niemożliwe' od 'to 100% pewne'."

Korzeń B18.
"Nie rozumie, że różni ludzie mogą mieć różne sprzeciwy do wiary. I jeden może nie mieć sprzeciwu, który ma drugi."

Korzeń B19.
"Nie rozróżnia wymagalników wiary (jak zasada niesprzeczności) od Artykułów Wiary (których nie można udowodnić naturalną częścią rozumu)."
(np. Trójca Święta)

Korzeń B20.
"Nie pojmuje, że wątpliwość intelektualna (nie mylić z wątpliwością emocjonalną czy trudnością) neguje wiarę."

Korzeń B21.
"Nie rozumie, że wiara jest aktem w rozumie, w wyniku działania woli, pobudzonej łaską Bożą. Łaska -> Wola -> Rozum"

Korzeń B22.
"Nie rozumie, że naturalnym światłem rozumu jest dostępna tylko cześć zdań, a niektóre są niedostępne."

Korzeń B23.
"Wydaje mu się, że poprawnie interpretuje Bibliony."

Korzeń B24.
"Uznaje, że znaczenie słów podane przez Tomasza z Akwinu i obecne w etymologii wielu rodzin języków jest nowym wymysłem."

===

Poczytaj:


Tomasz z Akwinu

Artykuł 4
CZY PRZEDMIOTEM WIARY MOŻE BYĆ COŚ WIDOCZNEGO ?

Apostoł: „Wiara jest przeświadczeniem
(przekonaniem) o rzeczach niewidzianych”.

Wiara jest wtedy, gdy rozum ma przekonanie (assensus) o tym, w co wierzy.

W podwójny zaś sposób rozum tworzy sobie o czymś przekonanie:

(1) PRZEDMIOT
Prowadzi go sam przedmiot:

a) INTUICJA
Zrozumiany sam z siebie;
chodzi tu o PIERWSZE ZASADY,
których dotyczy intuicja;

b) WIEDZA
zrozumianym poprzez przesłanki;
chodzi tu o WNIOSKI,
których dotyczy wiedza.

(2) WYBÓR WOLI
Rozum wyrabia sobie przekonanie o czymś nie dlatego, żeby go do tego wystarczająco naprowadził własny przedmiot, lecz przez jakiś WYBÓR WOLI, przechylający go na tę raczej, a nie na inną stronę; i jeśli temu towarzyszy:

a) OPINIA
POWĄTPIEWANIE I LĘK przed ową inną stroną, jest to opinia;

b) WIARA
PEWNOŚĆ I NIE MA owego LĘKU, jest to wiara.

Za widoczne zaś uważa się to, co samym sobą pobudza nasz rozum czy zmysł do poznania siebie. Stąd jasne jest, że ani wiara ani opinia nie dotyczą rzeczy widzianych, czy to zmysłem, czy to rozumem.

===

Artykuł 5
CZY MOŻNA WIEDZIEĆ TO, W CO SIĘ WIERZY ?

Każda wiedza opiera się o jakieś zasady same z siebie oczywiste, i w następstwie widome. Stąd trzeba przyjąć, że cokolwiek się wie, jakoś się i widzi.

Podobnież może się to zdarzyć nam ludziom, że jeden człowiek widzi lub wie to w co drugi wierzy, bo nie umie dojść do tego rozumowo. >>>To jednak, co na ogół podaje się wszystkim ludziom do wierzenia, jest też na ogół niewiedziane, i to właśnie jest zasadniczo przedmiotem wiary. Stąd wiara i wiedza nie dotyczą tego samego.<<<

Ad 1.
Niewierzący
nie mają znajomości prawd wiary, bo
ani nie wiedzą, czy widzą ich samych w sobie,
ani nie znają ich wiarygodności.
Wierzący zaś
nabywają ich znajomości nie drogą rozumowego dowodzenia, lecz POD WPŁYWEM ŚWIATŁA WIARY widzą konieczność ich uwierzenia, jak to już powiedziano.

Ad 2. Racje wysuwane przez Świętych na uzasadnienie prawd wiary nie są dowodami rozumowymi, lecz jakimiś perswazjami, wykazującymi, że nie jest niemożliwe to, co wiara podaje,
lub też wychodzą z zasad wiary, czyli powagi Pisma św., jak mówi Dionizy. Z tych zasad wychodząc, udowadnia się coś wierzącym, podobnie jak wszystkim udowadnia się coś z zasad naturalnie znanych. Stąd też teologia jest wiedzą, jak to na początku dzieła powiedziano.

Ad 3. Prawdy rozumowo udowodnialne należą do prawd, w które trzeba wierzyć nie dlatego, że zasadniczo wszyscy w nie wierzą, lecz dlatego, że są wymogami poprzedzającymi całość wiary; dlatego ci, co nie nabyli ich rozumowym dowodzeniem, muszą je przynajmniej przyjąć wiarą.

Ad 4.
Może ktoś rozumowo udowodnić sobie i wiedzieć, że jest jeden, a wierzyć w Trójcę.

w pojęciu WIEDZY zawiera się NIEMOŻLIWOŚĆ, by było inaczej, niż się mniema.
Lecz jeśli chodzi o WIARĘ, z powodu jej PEWNOŚCI uważa się również za NIEMOŻLIWE, BY BYŁO INACZEJ, niż to, w co się wierzy;

wiedzieć to widzieć, a wierzyć to nie widzieć.

===

ZAGADNIENIE 4
O CNOCIE WIARY SAMEJ W SOBIE

przedmiotem wiary jest prawda pierwsza

===

ZAGADNIENIE 2 O AKCIE WIARY

Spośród aktów bowiem rozumu:

(1) WIEDZA / ROZUMIENIE
Jedne mają MOCNE PRZEKONANIE, ale bez tego (dalszego) rozumowania, jak np. u tego, kto myśli nad tym, co WIE, czy ROZUMIE; jego bowiem myśl już jest UROBIONA.

(2) Inne zaś akty rozumu mają ROZUMOWANIE NIEDOJRZAŁE, BEZ MOCNEGO PRZEKONANIA i albo:

a) PO-WĄTPIEWANIE
nie przechylają się na żadną stronę, jak to ma miejsce u powątpiewającego, albo

b) PODE-JRZENIE
przechylają się raczej na jedną stronę, ale w oparciu o LICHĄ
PODSTAWĘ DOWODOWĄ, co się zdarza podejrzewającemu, albo

c) PRZY-PUSZCZENIE
przechylają się na jedną stronę Z OBAWĄ jednak co do strony przeciwnej, co zachodzi u przypuszczającego.

(3) WIARA
Lecz akt ten „wierzyć”, ma MOCNE PRZYLGNIĘCIE do jednej strony i w tym wierzący styka się z tym, który wie i rozumie; jednak jego poznanie NIE jest tak doskonałe, by doszło do OCZYWISTOŚCI WIDZENIA (PRAWDY) i w tym styka się z tym, który wątpi, podejrzewa i przypuszcza:
a tak cechą właściwą wierzącego jest to, by, choć JEST PRZEKONANY, (dalej) rozumował.
Stąd to ów akt „wierzyć” odróżnia się od wszystkich aktów rozumu, które dotyczą prawdy i fałszu.

===

ZAGADNIENIE 6
O SPRAWCZEJ PRZYCZYNIE WIARY

Artykuł 1
CZY WIARA JEST CZŁOWIEKOWI WLANA PRZEZ BOGA ?

Wiara domaga się dwojga:
(1) pierwsze, podania człowiekowi prawd
wiary, by mógł wierzyć w coś wyraźnie określonego;
(2) drugie, uznania za prawdę przez wierzącego (człowieka) tego, co mu się (do wierzenia) podaje.

Jeśli chodzi o pierwsze z nich, musimy przyjąć, że wiara pochodzi od Boga. Sfera bowiem wiary przekracza rozum ludzki, tym samym jest niedostępna dla poznania ludzkiego, chyba że Bóg ją objawi.

Otóż niektórym Bóg objawił prawdy wiary bezpośrednio, np. apostołom i prorokom;
innym zaś podaje je Bóg poprzez wysłanych głosicieli wiary stosownie do listu do Rzymian: „Jak będą głosić, jeśli wpierw nie będą posłani?”

Jeśli chodzi o drugie, tj. o uznanie przez człowieka za prawdę tego, co mu się podaje, to tu można dopatrzyć się podwójnej przyczyny:
(1) pierwsza z zewnątrz naprowadzająca, czyli dostrzeżony cud, względnie perswazja ludzka do wiary nakłaniająca; ale ani jedno, ani drugie NIE JEST SKUTECZNĄ PRZYCZYNĄ; przecież spośród patrzących na jeden i ten sam cud i przysłuchujących się temu samemu kazaniu, jedni wierzą, inni nie.

Dlatego musimy przyjąć inną przyczynę, wewnętrzną, która od wewnątrz pobudza człowieka do uznania za prawdę tego, co do wiary należy.

FAŁSZ.
Pelagianie za tę przyczynę i to jedyną uważali wolną wolę człowieka; dlatego też twierdzili, że sam początek wiary pochodzi od nas, że mianowicie w nas jest możność uznania za prawdę tego, co do wiary należy; ale dopełnienie wiary pochodzi od Boga, który podaje nam prawdy w które mamy wierzyć. Lecz to jest błędem; ponieważ

PRAWDA.
człowiek, uznając za prawdę to, co należy do zakresu wiary, wzbija się ponad swoją naturę, dlatego musi to w nas pochodzić od ŹRÓDŁA NADPRZYRODZONEGO, działającego wewnątrz, a tym jest Bóg.
Dlatego w swym głównym akcie, jakim jest UZNANIE ZA PRAWDĘ (PRZEKONANIE) WIARA POCHODZI OD BOGA, pobudzającego łaskę od wewnątrz.

Ad 1. Wiedza rodzi i karmi wiarę na sposób zewnętrznego przekonywania, jakie daje któraś z nauk. Ale GŁÓWNYM I WŁAŚCIWYM SPRAWCĄ WIARY jest to, co DO UZNANIA ZA PRAWDĘ POBUDZA OD WEWNĄTRZ.


=======

Korzeń B25.
"Nie rozróżnia, że to co dla jednego może być wiedzą, dla drugiego może być wiarą lub przypuszczeniem."

Korzeń B26.
"Nie rozumie, że czasem a nawet często ludzie mówią w sposób potoczny, nieprecyzyjny, niedbały, nie zwracają uwagi zbytnio na treść słów i zdań, których używają, bo często w codziennych zastosowaniach precyzja nie jest tak ważna jak w rozmowach teologicznych."

===

Sprawdzałem wiele rzeczy w matematyce od aksjomatyki. Uczyłem się np. dowodzić analizy matematycznej od aksjomatyki.

Pitagoras jest prosty akurat.
Obrazek

Ogólnie jak mi jest to potrzebne to szukam w różnych dziedzinach dowody od aksjomatyki teorii.

===

Ja żyję właśnie tak. Wiem to co osobiście doświadczyłem. Reszta to były co najwyżej silne przypuszczenia. Aż otrzymałem Wiarę i teraz mogę mieć pewność tam gdzie były tylko przypuszczenia. :) A każdy dogmat zwiększa zakres treści, którą mogę uznać za 100% pewne. Dziękuję Bogu za ten dar.

===

Głoszenie jest elementem, materią wiary. Zdaniami "pustymi", które wypełnia Bóg. Nie jest źródłem samej cnoty Wiary.


1 Koryntian 3
5 Kimże jest Apollos? Albo kim jest Paweł? Sługami, przez których uwierzyliście według tego, co każdemu dał Pan. Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. Otóż NIC NIE ZNACZY ten, który sieje, ani ten, który podlewa, TYLKO TEN , KTÓRY DAJE WZROST - BÓG.
(...)
My bowiem jesteśmy pomocnikami Boga


Rozsiewamy zdania. Jeśli Bóg nie da wzrostu, to żadna wiara z tego nie wyrośnie.

A celem Boga jest ciągle to samo, aby usunąć każdego rodzaju Pychę z człowieka. Aby się nie chełpił. "Cóż masz czego nie otrzymałeś?"

Nie możesz nikogo nawrócić. Nawraca tylko Bóg.


Niewierzący uznają Boga dla INNEJ RACJI niż ta, która zachodzi w AKCIE WIARY. Uznają istnienie Boga nie dla tych WARUNKÓW, jakich wiara wymaga; po prawdzie właściwie oni w Boga NIE WIERZĄ.

Mówi przecież Filozof:
„W rzeczach niezłożonych uchybienie w poznawaniu polega na niedociągnięciu do całości (poznania)”


Może człowiek sprawić ewentualnie, że ktoś uzna istnienie Boga (jako jednego), ale nie żeby uzyskał cnotę Wiary Boskiej wlanej.

Przeemek
Biegły forumowicz
Biegły forumowicz
Posty: 1949
Rejestracja: 11 maja 2022
Wyznanie: Protestantyzm
Has thanked: 55 times
Been thanked: 206 times

Re: Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii.

Post autor: Przeemek » 2025-09-08, 11:44

Szkoda, że przeradzasz dyskusje w zajemne oskarżenia, do tego puste. Jeżeli chcesz rozmawiać o "swoich odczuciach", np. że odnosisz różne wrażenia, jak "Galopu..", to załóż inny wątek - ja się nie czuję na siłach i kompetentny, aby dawać ci konsultacje.
TS_ pisze: 2025-09-05, 23:47 @Przeemek


Pokazuję, że nie zamierzam się dawać wciągać w szantaż emocjonalny i niekończące się udowadnianie, że Twoje zarzuty są fałszywe. Skupiam się na korzeniu.

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Prawo_Brandoliniego

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Galop_Gisha
Niestety, ale nie - bo to co na prawdę pokazujesz, i każdy czytelnik może wyraźnie zobaczyć, że to nie „skupienie się na korzeniu”, tylko ucieczka od konkretów. Do tego zaczynasz swoje posty od oskarżeń adwersarza – a kto tak robi, gdy ma mocne argumenty? To nie jest merytoryka, tylko ucieczka w etykietki. Gdybyś miał odpowiedzi, pokazałbyś je, zamiast rozpoczynać od prób zdyskredytowania rozmówcy.

Żeby to wybrzmiało, Twoje "Skupiam się na korzeniu" = ucieczka od faktów:
– Nie odpowiedziałeś na ani jeden cytat Augustyna o duchowym rozumieniu Eucharystii.
– Zignorowałeś wszystkie przykłady biblijne o weryfikacji (Józef, Tomasz Apostoł, Bereańczycy).
– Odmówiłeś weryfikacji własnych twierdzeń historycznych.

Od tego jest forum – by dać sobie czas na odpowiedź i rzeczową argumentację. To nie jest 10-minutowa rozmowa w telewizji, gdzie z braku czasu rzuca się skrótami i strzępami informacji. Tu jest przestrzeń, żeby spokojnie pokazać, co jest prawdą, a co fałszem i z tym sobie radzisz najgorzej.


Więc "Szantaż emocjonalny"?...to nie szantaż – to cytat Twoich własnych słów. Gdy pokazuję Twoje sprzeczności, nazywasz to manipulacją. Typowa projekcja. Prawo Brandoliniego działa w obie strony - twoje „korzenie błędów” to właśnie próba zalania dyskusji pseudonauką zamiast odpowiedzi na konkretne zarzuty. A Twoje posty są równie długie jak moje, więc zarzut „galopu” brzmi co najmniej groteskowo. No i do tego wszystkiego, "ostatnio", postanowiłeś wcielić się też w hipokrytę i to "do potęgi". Tylko po co?

Gdy faktów nie można obalić, pozostaje je przeklasyfikować na „galop” i uciec w abstrakcje.

I jeszcze raz podkreślę: czytelnicy sami ocenią, kto cytuje Augustyna, Biblię i źródła, a kto ucieka w „prawa internetowe”.
TS_ pisze: 2025-09-05, 23:47 ===

Druga warstwa luźnawych hipotez:

Korzeń B1.
"Nie odróżnia rady od sądu."

Korzeń B2.
"Nie odróżnia 'wiary ludziom' od 'wiary Boskiej'. "

Korzeń B3.
"Nie pojmuje czym jest logika i/lub nie umie jej stosować."

Korzeń B4.
"Uważa, że jeżeli ktoś dał radę (zdania), którą sąd Papieża określił dogmatem, tzn. że autor rady jest źródłem nie tylko materii (zdań) ale i sądu dogmatu."

Korzeń B5.
"Nie postrzega pełnego drzewa zależności przekonań ludzkich od rad innych ludzi. Przeszukuje drzewo wybiórczo."

Korzeń B6.
"Uważa, że coś co zostało zanegowane dogmatycznie było Tradycją.".

Korzeń B7.
"Nie odróżnia 'przypuszczenia czy wiary ludzkiej' od 'wiary Boskiej' w zdania książki."

Korzeń B8.
"Nie odróżnia 'jakiejś' podstawy 'wiary' (silnego przypuszczenia), od pewnej na 100% wiary Boskiej."

Korzeń B9.
"Uważa, że cuda muszą być odbierane tak samo przez różne osoby."

===

Jak chcesz dyskutować o konkretnym temacie pojedynczym z Historii Kościoła to zakładaj nowy wątek.

===

Korzeń B10.
"Nie odróżnia czasowników dokonanych od niedokonanych."

Korzeń B11.
"Nie odróżnia strony czynnej od strony biernej."

Korzeń B12.
"Uważa, że brak jawnej krytyki oznacza aprobatę. To co nie jest powiedziane to nie istnieje."

Korzeń B13.
"Nie pojmuje różnicy między odrzuceniem części fałszów, bez usunięcia przypadków do jednego, a pozytywnym dowodzie jedynej prawdy pewnej na 100%."

Korzeń B14.
"Nie rozróżnia ścisłego dowodzenia od rozmowy eksplorującej korzenie światopoglądu i wyznawania stanów prawdziwości."

Korzeń B15.
"Nie rozróżnia 'wiary w autorytet ludzki' od 'wiary Boskiej'. "

Korzeń B16.
"Nie rozumie, że pogląd nie-współprawdziwy nie może być przedmiotem wiary Boskiej."

Korzeń B17.
"Nie rozróżnia 'nie jest niemożliwe' od 'to 100% pewne'."

Korzeń B18.
"Nie rozumie, że różni ludzie mogą mieć różne sprzeciwy do wiary. I jeden może nie mieć sprzeciwu, który ma drugi."

Korzeń B19.
"Nie rozróżnia wymagalników wiary (jak zasada niesprzeczności) od Artykułów Wiary (których nie można udowodnić naturalną częścią rozumu)."
(np. Trójca Święta)

Korzeń B20.
"Nie pojmuje, że wątpliwość intelektualna (nie mylić z wątpliwością emocjonalną czy trudnością) neguje wiarę."

Korzeń B21.
"Nie rozumie, że wiara jest aktem w rozumie, w wyniku działania woli, pobudzonej łaską Bożą. Łaska -> Wola -> Rozum"

Korzeń B22.
"Nie rozumie, że naturalnym światłem rozumu jest dostępna tylko cześć zdań, a niektóre są niedostępne."

Korzeń B23.
"Wydaje mu się, że poprawnie interpretuje Bibliony."

Korzeń B24.
"Uznaje, że znaczenie słów podane przez Tomasza z Akwinu i obecne w etymologii wielu rodzin języków jest nowym wymysłem."
TS, przemieniasz dyskusję w "korzenie" - czyli jakiś kod, który tylko ty potrafisz zidentyfikować. Więc dyskusję przemieniasz w monolog.

Zarzucasz mi "galop Gisha", ale jednocześnie chcesz odpowiedzieć na wszystko tworząc B1-B24 - dwadzieścia cztery pseudonaukowe tezy. Więc przywoływałeś te źródła chyba dla siebie?

Myślisz że skracając post do dwudziestu czterech "kodów" osiągasz merytorykę, a ja łamię Prawo Brandoliniego? :-?

Nie. Teraz to naprawdę wygląda jak ściana tekstu - zwyczajne lanie wody. Nie osiągasz nic więcej, tylko właśnie dokładnie to samo co mi zarzucasz. Po prostu ironicznie wyszło.
To nie analiza - to ucieczka od konkretnych faktów w abstrakcje. Zamiast odpowiedzieć na cytaty Augustyna czy sprzeczności w twoich wypowiedziach, tworzysz katalog rzekomych błędów poznawczych.

Czytelnicy widzą kto dyskutuje merytorycznie (cytuje źródła, pokazuje sprzeczności), a kto ucieka w pseudonaukowe etykietki żeby uniknąć odpowiedzi na niewygodne pytania. Twoja lista "korzeni" to klasyczny przykład tego co sam zarzucasz - zalanie dyskusji abstrakcjami zamiast odpowiedzi na argumenty.


No cóż, to i tak Twoja sprawa, i Twoje świadectwo........
TS_ pisze: 2025-09-05, 23:47 ===

Poczytaj:


Tomasz z Akwinu

Artykuł 4
CZY PRZEDMIOTEM WIARY MOŻE BYĆ COŚ WIDOCZNEGO ?

Apostoł: „Wiara jest przeświadczeniem
(przekonaniem) o rzeczach niewidzianych”.

Wiara jest wtedy, gdy rozum ma przekonanie (assensus) o tym, w co wierzy.

W podwójny zaś sposób rozum tworzy sobie o czymś przekonanie:

(1) PRZEDMIOT
Prowadzi go sam przedmiot:

a) INTUICJA
Zrozumiany sam z siebie;
chodzi tu o PIERWSZE ZASADY,
których dotyczy intuicja;

b) WIEDZA
zrozumianym poprzez przesłanki;
chodzi tu o WNIOSKI,
których dotyczy wiedza.

(2) WYBÓR WOLI
Rozum wyrabia sobie przekonanie o czymś nie dlatego, żeby go do tego wystarczająco naprowadził własny przedmiot, lecz przez jakiś WYBÓR WOLI, przechylający go na tę raczej, a nie na inną stronę; i jeśli temu towarzyszy:

a) OPINIA
POWĄTPIEWANIE I LĘK przed ową inną stroną, jest to opinia;

b) WIARA
PEWNOŚĆ I NIE MA owego LĘKU, jest to wiara.

Za widoczne zaś uważa się to, co samym sobą pobudza nasz rozum czy zmysł do poznania siebie. Stąd jasne jest, że ani wiara ani opinia nie dotyczą rzeczy widzianych, czy to zmysłem, czy to rozumem.

===

Artykuł 5
CZY MOŻNA WIEDZIEĆ TO, W CO SIĘ WIERZY ?

Każda wiedza opiera się o jakieś zasady same z siebie oczywiste, i w następstwie widome. Stąd trzeba przyjąć, że cokolwiek się wie, jakoś się i widzi.

Podobnież może się to zdarzyć nam ludziom, że jeden człowiek widzi lub wie to w co drugi wierzy, bo nie umie dojść do tego rozumowo. >>>To jednak, co na ogół podaje się wszystkim ludziom do wierzenia, jest też na ogół niewiedziane, i to właśnie jest zasadniczo przedmiotem wiary. Stąd wiara i wiedza nie dotyczą tego samego.<<<

Ad 1.
Niewierzący
nie mają znajomości prawd wiary, bo
ani nie wiedzą, czy widzą ich samych w sobie,
ani nie znają ich wiarygodności.
Wierzący zaś
nabywają ich znajomości nie drogą rozumowego dowodzenia, lecz POD WPŁYWEM ŚWIATŁA WIARY widzą konieczność ich uwierzenia, jak to już powiedziano.

Ad 2. Racje wysuwane przez Świętych na uzasadnienie prawd wiary nie są dowodami rozumowymi, lecz jakimiś perswazjami, wykazującymi, że nie jest niemożliwe to, co wiara podaje,
lub też wychodzą z zasad wiary, czyli powagi Pisma św., jak mówi Dionizy. Z tych zasad wychodząc, udowadnia się coś wierzącym, podobnie jak wszystkim udowadnia się coś z zasad naturalnie znanych. Stąd też teologia jest wiedzą, jak to na początku dzieła powiedziano.

Ad 3. Prawdy rozumowo udowodnialne należą do prawd, w które trzeba wierzyć nie dlatego, że zasadniczo wszyscy w nie wierzą, lecz dlatego, że są wymogami poprzedzającymi całość wiary; dlatego ci, co nie nabyli ich rozumowym dowodzeniem, muszą je przynajmniej przyjąć wiarą.

Ad 4.
Może ktoś rozumowo udowodnić sobie i wiedzieć, że jest jeden, a wierzyć w Trójcę.

w pojęciu WIEDZY zawiera się NIEMOŻLIWOŚĆ, by było inaczej, niż się mniema.
Lecz jeśli chodzi o WIARĘ, z powodu jej PEWNOŚCI uważa się również za NIEMOŻLIWE, BY BYŁO INACZEJ, niż to, w co się wierzy;

wiedzieć to widzieć, a wierzyć to nie widzieć.

===

ZAGADNIENIE 4
O CNOCIE WIARY SAMEJ W SOBIE

przedmiotem wiary jest prawda pierwsza

===

ZAGADNIENIE 2 O AKCIE WIARY

Spośród aktów bowiem rozumu:

(1) WIEDZA / ROZUMIENIE
Jedne mają MOCNE PRZEKONANIE, ale bez tego (dalszego) rozumowania, jak np. u tego, kto myśli nad tym, co WIE, czy ROZUMIE; jego bowiem myśl już jest UROBIONA.

(2) Inne zaś akty rozumu mają ROZUMOWANIE NIEDOJRZAŁE, BEZ MOCNEGO PRZEKONANIA i albo:

a) PO-WĄTPIEWANIE
nie przechylają się na żadną stronę, jak to ma miejsce u powątpiewającego, albo

b) PODE-JRZENIE
przechylają się raczej na jedną stronę, ale w oparciu o LICHĄ
PODSTAWĘ DOWODOWĄ, co się zdarza podejrzewającemu, albo

c) PRZY-PUSZCZENIE
przechylają się na jedną stronę Z OBAWĄ jednak co do strony przeciwnej, co zachodzi u przypuszczającego.

(3) WIARA
Lecz akt ten „wierzyć”, ma MOCNE PRZYLGNIĘCIE do jednej strony i w tym wierzący styka się z tym, który wie i rozumie; jednak jego poznanie NIE jest tak doskonałe, by doszło do OCZYWISTOŚCI WIDZENIA (PRAWDY) i w tym styka się z tym, który wątpi, podejrzewa i przypuszcza:
a tak cechą właściwą wierzącego jest to, by, choć JEST PRZEKONANY, (dalej) rozumował.
Stąd to ów akt „wierzyć” odróżnia się od wszystkich aktów rozumu, które dotyczą prawdy i fałszu.

===

ZAGADNIENIE 6
O SPRAWCZEJ PRZYCZYNIE WIARY

Artykuł 1
CZY WIARA JEST CZŁOWIEKOWI WLANA PRZEZ BOGA ?

Wiara domaga się dwojga:
(1) pierwsze, podania człowiekowi prawd
wiary, by mógł wierzyć w coś wyraźnie określonego;
(2) drugie, uznania za prawdę przez wierzącego (człowieka) tego, co mu się (do wierzenia) podaje.

Jeśli chodzi o pierwsze z nich, musimy przyjąć, że wiara pochodzi od Boga. Sfera bowiem wiary przekracza rozum ludzki, tym samym jest niedostępna dla poznania ludzkiego, chyba że Bóg ją objawi.

Otóż niektórym Bóg objawił prawdy wiary bezpośrednio, np. apostołom i prorokom;
innym zaś podaje je Bóg poprzez wysłanych głosicieli wiary stosownie do listu do Rzymian: „Jak będą głosić, jeśli wpierw nie będą posłani?”

Jeśli chodzi o drugie, tj. o uznanie przez człowieka za prawdę tego, co mu się podaje, to tu można dopatrzyć się podwójnej przyczyny:
(1) pierwsza z zewnątrz naprowadzająca, czyli dostrzeżony cud, względnie perswazja ludzka do wiary nakłaniająca; ale ani jedno, ani drugie NIE JEST SKUTECZNĄ PRZYCZYNĄ; przecież spośród patrzących na jeden i ten sam cud i przysłuchujących się temu samemu kazaniu, jedni wierzą, inni nie.

Dlatego musimy przyjąć inną przyczynę, wewnętrzną, która od wewnątrz pobudza człowieka do uznania za prawdę tego, co do wiary należy.

FAŁSZ.
Pelagianie za tę przyczynę i to jedyną uważali wolną wolę człowieka; dlatego też twierdzili, że sam początek wiary pochodzi od nas, że mianowicie w nas jest możność uznania za prawdę tego, co do wiary należy; ale dopełnienie wiary pochodzi od Boga, który podaje nam prawdy w które mamy wierzyć. Lecz to jest błędem; ponieważ

PRAWDA.
człowiek, uznając za prawdę to, co należy do zakresu wiary, wzbija się ponad swoją naturę, dlatego musi to w nas pochodzić od ŹRÓDŁA NADPRZYRODZONEGO, działającego wewnątrz, a tym jest Bóg.
Dlatego w swym głównym akcie, jakim jest UZNANIE ZA PRAWDĘ (PRZEKONANIE) WIARA POCHODZI OD BOGA, pobudzającego łaskę od wewnątrz.

Ad 1. Wiedza rodzi i karmi wiarę na sposób zewnętrznego przekonywania, jakie daje któraś z nauk. Ale GŁÓWNYM I WŁAŚCIWYM SPRAWCĄ WIARY jest to, co DO UZNANIA ZA PRAWDĘ POBUDZA OD WEWNĄTRZ.
"Poczytaj"? A Ty przeczytałeś Augustyna? Tertuliana? Orygenesa?

Do tego, ze stoickim spokojem podchodzę do każdego Twojego zacytowanego tekstu Tomasza i nawet się do nich odnosiłem. A Ty nie potrafisz odnieść się do kilku fragmentów nawet jednego, jak Augustyna? I jeszcze nazywasz moje wypowiedzi "galopami". Tak "doceniłeś" mój wysiłek i merytorykę. Ale nie szkodzi - po to jest publiczne forum, aby czytelnicy sami oceniali nasze wpisy.

Znowu cytujesz po raz n-ty Tomasza z Akwinu, ale przecież sam pisałeś między wieloma innymi:
"Liczy się pojmowanie, a nie czytanie"
"Wiedza jest tylko wtedy, gdy sam coś sprawdzę zmysłami"
"Wiem tylko to, co sam widziałem"
"Nie próbuję nic DOWODZIĆ bo to nie ma sensu"


Skąd masz pewność że Tomasz z Akwinu z XIII wieku to nie "zmyślona historia"? Jak nazywasz swoje powoływanie się na książkę sprzed 800 lat, której nie możesz zweryfikować zmysłami?

Zresztą to są Twoje argumenty.....notabene...... i nawet na nie nie chcesz, albo nie potrafisz odpowiedzieć.....spychasz problem na adwersarza, różnymi oskarżeniami, jak wstępy Twoich postów.
Więc nagle, przy Tomaszu zA, nie widszisz problemu epistemologicznego? Albo mamy jakiś wspólny grunt i akceptujemy prawdy historyczne (wtedy musisz też przyjąć Augustyna), albo Ty masz swoją prywatną epistemologię? Bo ja się stosuję nawet do standardów akademickich nawet na tym forum - tak jak nas wszystkich się naucza odnośnie historii.

Tworzysz własny świat narracji gdzie akceptujesz tylko te źródła historyczne które potwierdzają twoje przekonania. To nie jest poszukiwanie prawdy - to konfirmacyjna selektywność.

TS_ pisze: 2025-09-05, 23:47 Sprawdzałem wiele rzeczy w matematyce od aksjomatyki. Uczyłem się np. dowodzić analizy matematycznej od aksjomatyki.

Pitagoras jest prosty akurat.
Obrazek

Ogólnie jak mi jest to potrzebne to szukam w różnych dziedzinach dowody od aksjomatyki teorii.

===
Widzę że uciekasz w przykład z Pitagorasem – ale to nie jest odpowiedź na mój argument.

Matematyka to szczególny przypadek – opiera się na aksjomatach i dedukcji. Ale cała reszta ludzkiego poznania (historia, Biblia, biografia Tomasza, świadectwa apostołów, badania naukowe, świadectwa lekarzy) - NIE opiera się na tym, że każdy sam wszystko „sprawdza od aksjomatyki.

A poaza tym, wcześniej pisałeś: "Wiedza jest tylko wtedy, gdy sam coś sprawdzę osobiście zmysłami lub umysłem". Ale czy sprawdziłeś od podstaw całą aksjomatykę Euklidesa? Czy sam udowodniłeś wszystkie wcześniejsze twierdzenia? Czy osobiście poznałeś Pitagorasa?

Według twoich własnych definicji - twoja "wiedza" o Pitagorasie to maksymalnie "przypuszczenie", bo polegasz na tym "co mówią ludzie" (podręczniki matematyki, historycy).

No więc pytam ponownie:
– Czy wiesz, że Tomasz z Akwinu żył w XIII wieku? Jak to „sprawdziłeś osobiście”?
– Czy wiesz, że Biblia pochodzi z I wieku? Byłeś tam, czy jednak opierasz się na świadectwie ludzi?
– Czy wiesz, że istnieją inne kontynenty niż Twój? Sam opłynąłeś świat, czy wierzysz ludziom?

Twój gif z Pitagorasem nie zmienia faktu, że na 99% Twojej wiedzy składają się świadectwa innych ludzi – a to dokładnie podważa Twoją własną definicję.

Nie – polegasz na podręcznikach i tradycji naukowej, czyli na tym, co „mówią ludzie”. Według Twojej własnej definicji, to nie wiedza, tylko przypuszczenie. I tu jest problem – sam stosujesz świadectwo i autorytet, a innym odmawiasz. To czysty solipsyzm: „wiem tylko to, co sam sprawdzę”. Ale nikt – nawet Ty – tak nie żyje.

Twoje definicje wiedzy się rozpadają pod własną wagą. Albo konsekwentnie stosuj swój "solipsyzm epistemologiczny" (i przyznaj że nic nie wiesz o przeszłości), albo przestań zarzucać innym opieranie się na "tym co mówią ludzie" - bo sam to robisz.
TS_ pisze: 2025-09-05, 23:47 Ja żyję właśnie tak. Wiem to co osobiście doświadczyłem. Reszta to były co najwyżej silne przypuszczenia. Aż otrzymałem Wiarę i teraz mogę mieć pewność tam gdzie były tylko przypuszczenia. :) A każdy dogmat zwiększa zakres treści, którą mogę uznać za 100% pewne. Dziękuję Bogu za ten dar.
Nie widzisz błędnego koła?


Piszesz: „wiem tylko to, co osobiście doświadczyłem”, a potem: „otrzymałem wiarę, więc mam 100% pewność”. Ale tego „otrzymania” też nie doświadczyłeś w sensie empirycznym – to opiera się na świadectwach ludzi (Biblia, Kościół).

Gdyby konsekwentnie stosować Twoje kryteria, wszystko co cytujesz (Tomasz, Sobory, historia) to tylko „przypuszczenia”. A Twoje uzasadnienie brzmi: „wiem, że mam wiarę, bo dogmaty są pewne; wiem, że dogmaty są pewne, bo mam wiarę”. To klasyczne błędne koło.

Zadam proste pytanie - gdybym ja napisał „otrzymałem od Boga wiarę, że prawdziwe są tylko 5 sola, a dogmaty to ludzki wymysł” – to jak czytelnik ma rozpoznać, kto z nas rzeczywiście dostał wiarę od Boga? Po samym „czuję i wiem”?

Albo, po co w takim razie głosić, że Jezus zmartwychwstał, albo pisać o tym w Biblii i Katechizmie, czy w innych dokumentach Kościoła - to tylko "Ludzie mówią / Ludzie spisali", przypuszczenia..... skoro według Ciebie wystarczy po prostu czekać, aż Bóg „wleje” wiarę? Skoro wiedza ma pochodzić wyłącznie z osobistego doświadczenia, to cała działalność apostołów i przekazywanie Ewangelii staje się zbędna. A przecież właśnie właśnie to świadectwo historyczne i ludzkie działanie Boga w świecie było podstawą wiary w Jezusowe zmartwychwstanie.

A skoro już o tym mówimy – po co w ogóle na św. Mszy mówi się, że Jezus zmartwychwstał i konsekruje Eucharystię, jeśli według Ciebie wiara nie pochodzi z ludzkiego świadectwa, więc i sakramentów, które przekazywał historycznie człowiekw tradycji. Tylko „wlewa się” automatycznie? Skoro wiarę i pewność masz otrzymać wyłącznie przez osobiste doświadczenie, to cała historia Kościoła, nauczanie Ojców, Biblia i Msza stają się… zbędne.

Bez kryteriów obiektywnych każdy może ogłosić dowolną „pewność” i dowolną wiarę...nie rozumiesz tego?

Bóg Izraela nigdy tak nie działał. To nie był bóg prywatnych przeżyć i „wlewanych przekonań”, tylko Bóg, który działał w historii – realnie, widzialnie, weryfikowalnie. Wyprowadził Izraela z Egiptu „mocną ręką”, objawił się w znakach i cudach, Jezus naprawdę umarł i zmartwychwstał – świadkowie to widzieli i o tym świadczyli.
Wiara biblijna to nie „czuję więc wiem”, tylko zaufanie Bogu, który wszedł w historię i zostawił świadectwa. To właśnie odróżnia chrześcijaństwo od czystego subiektywizmu religijnego.

TS_ pisze: 2025-09-05, 23:47 ===

Głoszenie jest elementem, materią wiary. Zdaniami "pustymi", które wypełnia Bóg. Nie jest źródłem samej cnoty Wiary.


1 Koryntian 3
5 Kimże jest Apollos? Albo kim jest Paweł? Sługami, przez których uwierzyliście według tego, co każdemu dał Pan. Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. Otóż NIC NIE ZNACZY ten, który sieje, ani ten, który podlewa, TYLKO TEN , KTÓRY DAJE WZROST - BÓG.
(...)
My bowiem jesteśmy pomocnikami Boga


Rozsiewamy zdania. Jeśli Bóg nie da wzrostu, to żadna wiara z tego nie wyrośnie.

A celem Boga jest ciągle to samo, aby usunąć każdego rodzaju Pychę z człowieka. Aby się nie chełpił. "Cóż masz czego nie otrzymałeś?"

Nie możesz nikogo nawrócić. Nawraca tylko Bóg.


Niewierzący uznają Boga dla INNEJ RACJI niż ta, która zachodzi w AKCIE WIARY. Uznają istnienie Boga nie dla tych WARUNKÓW, jakich wiara wymaga; po prawdzie właściwie oni w Boga NIE WIERZĄ.

Mówi przecież Filozof:
„W rzeczach niezłożonych uchybienie w poznawaniu polega na niedociągnięciu do całości (poznania)”


Może człowiek sprawić ewentualnie, że ktoś uzna istnienie Boga (jako jednego), ale nie żeby uzyskał cnotę Wiary Boskiej wlanej.
Ta Twoja odpowiedź tylko pogłębia problem błędnego koła i ujawnia nowe sprzeczności

Cytujesz "Filozofa" jako autorytet, ale według twoich własnych kryteriów to "przypuszczenie" - nie sprawdziłeś go osobiście. Dlaczego akurat jego słowa mają wagę, a inne ludzkie świadectwa nie?

"Niewierzący uznają Boga dla INNEJ RACJI niż ta, która zachodzi w AKCIE WIARY. ..." - Ale ludzka działalność jest historycznie weryfikowalna, a świadectwa (Biblia, Msza, tradycja) są realnym pośrednictwem Bożego działania.
Właśnie dzięki temu niewierzący mogą czerpać dowody i powody do uznania prawdy, zanim dokonają aktu wiary. Innymi słowy, świadectwo historyczne i działania Kościoła są narzędziem, przez które Bóg pozwala rozumowi dojść do prawdy, zanim w sercu zrodzi się akt wiary.
Bez tego pośrednictwa pozostajemy w czystym subiektywizmie, w którym „wiara wlana” staje się arbitralnym prywatnym doświadczeniem, niemożliwym do zweryfikowania dla kogokolwiek poza jednostką. Nie chodzi o „magiczne wlewanie w serce”, tylko o włączenie człowieka w historyczne i empiryczne świadectwo, przez które Bóg działa.

Paweł mówi o współpracy z Bogiem ("pomocnikami Boga"), nie o bezużyteczności ludzkiego działania. "Ja siałem, Apollos podlewał" - to znaczy że ich praca miała znaczenie, choć ostateczny wzrost od Boga. Twoja interpretacja przeczy tekstowi.

Jak odróżnić prawdziwą "wiarę wlaną" od fałszywej? Jeśli islamista powie "otrzymałem od Allaha wiarę że Koran jest prawdą", a mormon "otrzymałem od Boga wiarę że Księga Mormona jest prawdą" - kto ma rację? Twoje kryterium "czuję więc wiem" nie rozwiązuje problemu.
Jeśli wiara to tylko "dar wlany", po co katecheza, uniwersytety katolickie, apologetyka, misje? Po co Tomasz z Akwinu pisał argumenty za istnieniem Boga, skoro to "nic nie znaczy"?

Twoje stanowisko prowadzi do fideizmu i uniemożliwia jakąkolwiek racjonalną dyskusję o wierze. To nie jest biblijne chrześcijaństwo - to religijny solipsyzm.

P.S.
A w kontekście, co pisałeś: „Tomasz z Akwinu ma dla mnie na obecną chwilę autorytet ponad Nimi wszystkimi”

A co byś powiedział, gdybym ja napisał: „Augustyn z Hippony ma dla mnie na obecną chwilę autorytet ponad Nimi wszystkimi” i przytoczył jego naukę o Eucharystii? Zresztą są tacy katolicy do dzisiaj, Augustyn był cytowany, uznawany i studiowany przez całe wieki – są zakony augustiańskie, klasztory, całe parafie noszące jego duchowe dziedzictwo.

To pokazuje, że może wywyższenie Tomasza, nie jest dobre? A na pewno wywyższanie poszczególnych osób nie jest doktryną katolicką....
Ostatnio zmieniony 2025-09-08, 11:53 przez Przeemek, łącznie zmieniany 1 raz.

TS_
Biegły forumowicz
Biegły forumowicz
Posty: 1523
Rejestracja: 2 maja 2025
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 44 times
Been thanked: 107 times

Re: Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii.

Post autor: TS_ » 2025-09-08, 16:24

@Przeemek

Szkoda mojego czasu na tłumaczenie się z nieskończoności oszczerstw, więc przejdę do tego co uważam za istotne.

===
Ale czy sprawdziłeś od podstaw całą aksjomatykę Euklidesa?
A jak się "sprawdza aksjomatykę"?

Obrazek

Obrazek

Podaj na przykładzie jak się "sprawdza aksjomaty". :)
Np. "sprawdź" aksjomaty 1-4
Czy sam udowodniłeś wszystkie wcześniejsze twierdzenia?
Dowodziłem na różne sposoby. Są różne metody dowodu. Ogólnie mam taką umiejętność by dowodzić od aksjomatu przez wszystkie twierdzenia aż po zadanie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Czy osobiście poznałeś Pitagorasa?
A po co?
– Czy wiesz, że Biblia pochodzi z I wieku? Byłeś tam, czy jednak opierasz się na świadectwie ludzi?
Opieram się na Fides et Ratio. Jak nie miałem Fides to byłem ogólnie agnostykiem. Także nie, nie wierzę świadectwu na podstawie "wiary ludziom".
Twój gif z Pitagorasem nie zmienia faktu, że na 99% Twojej wiedzy składają się świadectwa innych ludzi – a to dokładnie podważa Twoją własną definicję.
To czego sam nie doświadczyłem zmysłami lub umysłem to nie jest wiedza moja w rozumieniu tej definicji. Jest to wiedza czyjaś. Jest to wiedza w tym sensie, że dla kogoś kto to odkrył/badał osobiście to jest wiedza. Dla mnie to jest silne przypuszczenie, że ktoś posiadł taką wiedzę.

Wiedza, wiara czy przypuszczenie to nie są pojęcia obiektywne, tylko zależne od osoby, subiektywne. Dla trzech osób to samo zdanie może być:
1) dla pierwszej wiedzą
2) dla drugiej wiarą Fides
3) dla trzeciej przypuszczeniem

Ale można mówić, że coś "jest wiedzą" w znaczeniu "silnie przypuszczam, że ta osoba uważa, że to co ma to jest wiedza, a nawet silnie przypuszczam, że to rzeczywiście jest wiedza u tej osoby". Ale ja nie mam wiedzy, że to jest wiedza, chyba że we dwoje badamy dane zjawisko i doświadczam, że ta osoba ma wiedzę, ponieważ to demonstruje.

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Teoria_umys%C5%82u

W przypadku widoczności dla umysłu czegoś (zdań), bo jest coś oczy-wiste (in-tui-cyjne) dla danego umysłu, albo umie wywnioskować (roz-um-em), że to wynika z czegoś oczy-wiste-go, to wtedy też jest wiedza.
I tu jest problem – sam stosujesz świadectwo i autorytet, a innym odmawiasz.
Ale w jakim celu stosuję? Uznania za wiedzę?
Czy też perswazji do silnego przypuszczenia lub usunięcia przeszkód dla wiary Boskiej?

Jeżeli się uda dostać do Twoich Pierwszych Zasad (zdań oczy-wisty-ch/in-tui-cyjnych) wtedy możemy rozmawiać o wiedzy i do-wodach. (do-wiedzy)

Albo można z wiary Boskiej dowodzić jak ktoś ma Fides. (to się nazywa teologia (rzeczywista nie teoretyczna) )
To czysty solipsyzm: „wiem tylko to, co sam sprawdzę”. Ale nikt – nawet Ty – tak nie żyje.
Solipsyzm (od łac. SOLUS – JEDYNY, IPSE – SAM) – pogląd subiektywno-idealistyczny[1] głoszący, że istnieje tylko jednostkowy podmiot poznający, cała zaś rzeczywistość jest jedynie zbiorem jego subiektywnych wrażeń – wszystkie obiekty, ludzie, etc., których doświadcza jednostka, są tylko częściami jej umysłu.

===

Żaden solipsyzm.
Dodatkowo można żyć z przypuszczeń i z wiary Fides.

Oczywiście, że ludzie tak żyją.
Niektórzy mogą fałszywie przypisywać stany prawdziwości.
Ale są tacy co mniej lub wcale nie oszukują siebie i innych, że wiedzą coś co tylko przypuszczają, albo że wierzą Fides w to co tylko przypuszczają.
Ale Jahwe oczekuje ekstremalnej uczciwości, pełnej Prawdy w realnej ocenie stanów prawdziwości.

Niektórzy też mówią w sposób potoczny. (skróty myślowe np.)
"Zdobywam wiedzę" może znaczyć np. "czytam/słucham tego co inni twierdzą, że poznali osobiście (wiedzą) w doświadczeniu czy umysłowo dowiedli sobie od swoich intuicji/oczywistości/Pierwszych Zasad". Ale to realnie jest dla kogoś wiedza, a dla Ciebie to może być silnym przypuszczeniem.


Jeremiasz 9
2 Niby łuk napinają swój język;
kłamstwo, a nie prawda panuje w kraju.
Albowiem kroczą od przewrotności do przewrotności,
a nie uznają Pana.
3 Wystrzegajcie się jeden drugiego
i nie ufajcie nikomu z braci!
Każdy bowiem brat oszukuje podstępnie,
a każdy przyjaciel głosi oszczerstwa.
4 Jeden zwodzi drugiego,
nie mówiąc prawdy;
przyzwyczaili swój język do kłamstwa,
postępują przewrotnie, nie chcą
5 się nawrócić.
Oszustwo na oszustwie, obłuda na obłudzie;
nie chcą znać Pana - <wyrocznia Pana>.

(i przyznaj że nic nie wiesz o przeszłości), albo przestań zarzucać innym opieranie się na "tym co mówią ludzie" - bo sam to robisz.
Przecież mówię jawnie. Nie mam wiedzy doświadczalnej o przeszłości, której nie doświadczyłem. Ja kieruję się Fides i Ratio, oraz przypuszczeniami w takich sytuacjach.
Ale tego „otrzymania” też nie doświadczyłeś w sensie empirycznym – to opiera się na świadectwach ludzi (Biblia, Kościół).
Świadectwa ludzi są tu materią (zdaniami) wiary, nie źródłem pewności. Fides et Ratio.
A Twoje uzasadnienie brzmi: „wiem, że mam wiarę, bo dogmaty są pewne; wiem, że dogmaty są pewne, bo mam wiarę”. To klasyczne błędne koło.
Wierzę, że dogmaty są pewne, bo wierzę w Kościół Katolicki. Wierzę w natchnienie Biblii i jej Katolicką interpretację. Fides et Ratio. Ta wiara to nie jest wiedza.
Nie ma błędnego koła. Fides jest sprawnością odnoszącą się do Pierwszej Prawdy (czyli Boga). Bóg jest Pierwszą Przyczyną. Nie ma przyczyny Fides innej jak sam Bóg.

Fides et Ratio.
Zadam proste pytanie - gdybym ja napisał „otrzymałem od Boga wiarę, że prawdziwe są tylko 5 sola, a dogmaty to ludzki wymysł” – to jak czytelnik ma rozpoznać, kto z nas rzeczywiście dostał wiarę od Boga? Po samym „czuję i wiem”?
Mogę się odwołać do drugiego skrzydła czyli Ratio i stwierdzić, że to co opowiadasz jest nielogiczne. A ponieważ w mojej intuicji (oczywistości) logika klasyczna jest prawdziwa, więc uznaję Protestantyzm (przynajmniej ten w Twoim wydaniu) za fałszywy. Potem rozmawiam z taką osobą i obserwuję jak wygląda argumentacja tej osoby i znajduję przyczyny błędów, aż staje się jasne jaki jest problem. Np. odrzucanie istnienia Pierwszych Zasad rozumu. Do momentu do którego ich nie uznasz (realnie a nie hipotetycznie) nie jesteś wiarygodną osobą.

Jeżeli chodzi o pozytywne uznanie Katolicyzmu, to ogólnie jest to niemożliwe bez Fides. Można obalać inne światopoglądy logiką. Jeżeli ktoś jest uczciwy, to będzie musiał opuścić swój światopogląd, a umysł w próżni nie żyje, więc musi uznać jakiś inny światopogląd. No to może tak skakać aż uzna za silne przypuszczenie, że to jednak Katolicyzm wydaje się najbardziej prawdziwy ze wszystkich obecnych na planecie Ziemi światopoglądów. Ale to jeszcze nie Fides. Ale jeżeli będzie już tutaj i zostaną wyjaśnione przeszkody, które stawia na drodze do przyjęcia Fides, to może Bóg obdarować tym darem. Może to wymagać dogłębnego zrozumienia zdania "beze mnie nic nie możecie uczynić".
Albo, po co w takim razie głosić, że Jezus zmartwychwstał, albo pisać o tym w Biblii i Katechizmie, czy w innych dokumentach Kościoła - to tylko "Ludzie mówią / Ludzie spisali", przypuszczenia..... skoro według Ciebie wystarczy po prostu czekać, aż Bóg „wleje” wiarę? Skoro wiedza ma pochodzić wyłącznie z osobistego doświadczenia, to cała działalność apostołów i przekazywanie Ewangelii staje się zbędna. A przecież właśnie właśnie to świadectwo historyczne i ludzkie działanie Boga w świecie było podstawą wiary w Jezusowe zmartwychwstanie.
Było napisane wyżej u TzA:


Otóż niektórym Bóg objawił prawdy wiary bezpośrednio, np. apostołom i prorokom;
innym zaś podaje je Bóg poprzez wysłanych głosicieli wiary stosownie do listu do Rzymian: „Jak będą głosić, jeśli wpierw nie będą posłani?”

Tylko „wlewa się” automatycznie? Skoro wiarę i pewność masz otrzymać wyłącznie przez osobiste doświadczenie, to cała historia Kościoła, nauczanie Ojców, Biblia i Msza stają się… zbędne.
Nie mówiłem, że się wlewa automatycznie. Bóg wlewa wiarę Fides ludziom w różnych okolicznościach.

Nie są zbędne. Każde ma swoje zastosowanie. Możesz zakładać wątki nowe by pytać po co dana rzecz jest w wierze Katolickiej.

Podstawą jest usunięcie pychy, kłamstw, wywyższania się.
Bez kryteriów obiektywnych każdy może ogłosić dowolną „pewność” i dowolną wiarę...nie rozumiesz tego?
To czego Ty najwyraźniej nie rozumiesz, to że wiara jest kwestią indywidualną, Bóg indywidualnie komuś ją daje lub nie daje. Jedna osoba ją przyjmuje lub odrzuca. Jedna dostaje, inna nie dostaje.

Właśnie to może być korzeń Twojego nie pojmowania.
Nie chodzi o to by "ogłosić obiektywny dowód", bo "takiego nie ma". Gdyby się dało dowodzić wiarę Fides przez dowody rozumowe z empirii lub oczywistości rozumowych, to wtedy nie byłby to dar, który trzeba uzyskać u Zbawiciela. Bo ludzie mogliby sobie go wziąść "sami". "Sami się zbawić."

A Ty zamiast się skupić na sobie, to "szukasz dowodu dla wszystkich". Ale to tak nie działa. Módl się o Fides z pokorą, że nie możesz jej otrzymać sam, ani dowieść, ani się nauczyć, ani wyczytać.
Wiara biblijna to nie „czuję więc wiem”, tylko zaufanie Bogu

Mateusz 16
17 Na to Jezus mu rzekł:
«Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.


"Objawił Ci to Ojciec, który jest w niebie."
To właśnie odróżnia chrześcijaństwo od czystego subiektywizmu religijnego.
Odróżnia Katolicyzm od innych światopoglądów to, że ma Fides i Ratio, zamiast silnych przypuszczeń, emocji, wyobrażeń czy tylko dowodów rozumowych na Monoteizm.
Bez tego pośrednictwa pozostajemy w czystym subiektywizmie, w którym „wiara wlana” staje się arbitralnym prywatnym doświadczeniem, niemożliwym do zweryfikowania dla kogokolwiek poza jednostką.
Wiara jest indywidualnie darowana przez Boga. Poza specjalnymi objawieniami nie możesz stwierdzić jednoznacznie czy ktoś jest wierzący. Zewnętrzne zachowania czy słowne deklaracje mogą być fałszywe. Może być np. Katolicyzm kulturowy. Mowa jest o niewierzących księżach. Możesz mieć silne przypuszczenie.

Jeżeli jesteś osobą z Fides i masz wsparcie Boga to może być łatwiej to zidentyfikować.
Nie chodzi o „magiczne wlewanie w serce”, tylko o włączenie człowieka w historyczne i empiryczne świadectwo, przez które Bóg działa.
Cuda są nadprzyrodzone. Łaska jest nadprzyrodzona.

Inne rzeczy mogą redukować trudności czy wątpliwości emocjonalne. Pogłębiać rozumienia. Sama Fides jest Łaską nadprzyrodzoną.
Paweł mówi o współpracy z Bogiem ("pomocnikami Boga"), nie o bezużyteczności ludzkiego działania. "Ja siałem, Apollos podlewał" - to znaczy że ich praca miała znaczenie, choć ostateczny wzrost od Boga. Twoja interpretacja przeczy tekstowi.
Wycinasz mój cytat jak Ci pasuje.

1 Koryntian 3
Otóż >>>NIC NIE ZNACZY<<< ten, który sieje, ani ten, który podlewa, TYLKO TEN , KTÓRY DAJE WZROST - BÓG.


Przeczytaj ten cytat SIEDEM razy jak raz nie pojmujesz.

Ludzie są włączeni w plan Boga, ale nie jest to dlatego, że Bóg potrzebuje pomocy człowieka. Tylko pozwala ludziom dostarczać zdania. Sama Fides w te zdania nie pochodzi od ludzi. Pogódź się z tym, że nikogo nie nawracasz. Na Fides nawraca tylko Bóg.
Jeśli wiara to tylko "dar wlany", po co katecheza, uniwersytety katolickie, apologetyka, misje?
Ludzie stawiają opór Prawdzie, żyją w iluzji nazywając ją prawdą, mają w sobie pychę, grzech. Są różne metody by to usunąć i doprowadzić do jedności, nie tylko skierowanie ludzi na istotę, którą wyobrażają sobie jako Boga (Jezus chodził na Ziemi ale Go nie poznali), ale na prawdziwego Boga i na innych ludzi. Ludzie żyją w fikcji, wywyższają się nad innych, itd. to musi się skończyć. Z tego powodu się dzieją różne rzeczy.
Po co Tomasz z Akwinu pisał argumenty za istnieniem Boga, skoro to "nic nie znaczy"?
Czy to nie Ty ciągle twierdzisz jakoby rzekomo twierdził, że "to wszystko siano"?
Twoje stanowisko prowadzi do fideizmu i uniemożliwia jakąkolwiek racjonalną dyskusję o wierze. To nie jest biblijne chrześcijaństwo - to religijny solipsyzm.
""Fideizm (od łac. fides „wiara”) – pogląd filozoficzny i teologiczny głoszący prymat wiary nad poznaniem rozumowym i teoriami naukowymi. Według fideisty poznanie religijne w postaci objawienia wyprzedza poznanie rozumowe, a jedynym źródłem wiedzy w kwestiach wiary i etyki może być jedynie stała tradycja ludzkości oparta ostatecznie na pierwotnym Bożym Objawieniu. Jest to więc antyracjonalizm lub irracjonalizm, bo przyjmuje się istnienie prawd niedostępnych poznaniu rozumowemu.
Historia
Tendencje fideistyczne występowały już w pismach Ojców Kościoła, w szczególności w patrystyce Zachodu. Szczególnie wyraźne są w pismach Tertuliana, a także św. Augustyna.""
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Fideizm

1. Fides et Ratio

Wiara jest niesprzeczna z poprawnym Rozumem.
Poczytaj dogmaty Dei Filius.

2. Istnieją prawdy klasycznie niedostępne poznaniu przez naturalną część rozumu.

Poczytaj Dei Filius.

3. Twierdzą tu, że Ojcowie Kościoła, Augustyn i Tertulian mieli te tendencje.

===

Doczytaj sobie czym jest solipsyzm i nie nadużywaj tego słowa.
A co byś powiedział, gdybym ja napisał: „Augustyn z Hippony ma dla mnie na obecną chwilę autorytet ponad Nimi wszystkimi” i przytoczył jego naukę o Eucharystii?
Że dogmat twierdzi inaczej, więc jeżeli właściwym rozumieniem Jego nauki w tym temacie byłaby negacja dogmatu, to był w błędzie w tym temacie. Co nie neguje wartości Jego innych treści, ale nie jako dogmaty.
Zresztą są tacy katolicy do dzisiaj, Augustyn był cytowany, uznawany i studiowany przez całe wieki – są zakony augustiańskie, klasztory, całe parafie noszące jego duchowe dziedzictwo.
Nie trzeba uznawać hurtem wszystkiego co ktoś twierdzi. Tutaj też jakbyś nie pojmował, że czasem może być wartościowe to co ktoś twierdzi, nawet jeżeli się czasem mylił.
To pokazuje, że może wywyższenie Tomasza, nie jest dobre? A na pewno wywyższanie poszczególnych osób nie jest doktryną katolicką....
Nie widzę abym łamał jakąkolwiek zasadę Katolicką, ani żadnego problemu. Jeśli ktoś inny napisze coś co mnie bardziej przekona, to mnie przekona.

Poczytaj sobie co o nim napisano i potem wskaż mi jaki masz problem. Przeczytaj mój pierwszy post w tym wątku:

viewtopic.php?t=17113

Awatar użytkownika
Andej
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 27328
Rejestracja: 20 lis 2016
Been thanked: 5030 times

Re: Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii.

Post autor: Andej » 2025-09-08, 17:32

Nie wiem, co ma a2 + b2 = c2 do chrześcijaństwa, ale książka fascynowała mnie w połowie podstawówki. Lilavati też.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

TS_
Biegły forumowicz
Biegły forumowicz
Posty: 1523
Rejestracja: 2 maja 2025
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 44 times
Been thanked: 107 times

Re: Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii.

Post autor: TS_ » 2025-09-08, 17:33

Czytałem obie.

Przeemek
Biegły forumowicz
Biegły forumowicz
Posty: 1949
Rejestracja: 11 maja 2022
Wyznanie: Protestantyzm
Has thanked: 55 times
Been thanked: 206 times

Re: Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii.

Post autor: Przeemek » 2025-09-09, 17:33

TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24 @Przeemek

Szkoda mojego czasu na tłumaczenie się z nieskończoności oszczerstw, więc przejdę do tego co uważam za istotne.
Nooo taaak, bo ty jesteś "święty" i wcale nie formułujesz żadnych "zarzutów/oszczerstw/oskarżeń", nie?

Sam start Twojego kolejengo nowego postu - to wymówka i ucieczka, zapowiadasz jak To Ty nie możesz odpowiadać bo.... ale gdyby tego było mało musisz jeszcze w nich formułować puste oskarżenie...

Znowu groteskowo wychodzi, kiedy sam przez całą dyskusję formułujesz zarzuty jak - 'wypaczasz', 'prowokujesz', 'nie rozumiesz', 'galop Gisha', 'protestantcki DDOS' itd. itp...- i to właśnie bez wykazania merytorycznie podstaw. Wcale nie wypisuejsz oszczerstw, nie?

Różnica polega na tym, że ja nie ograniczam się do pustych stwierdzeń o tym, tylko to merytorycznie wykazuję - cytuję twoje własne słowa, pokazuję sprzeczności, odnoszę się do konkretnych argumentów.

Gdy wskazuję na twoje sprzeczności (np. 'Tomasz ma autorytet ponad wszystkimi' vs 'nie ufam mu bezwzględnie'), to nie są to 'oszczerstwa' - to analiza twoich wypowiedzi.
Jeśli uważasz, że moje zarzuty są nieuzasadnione, pokaż gdzie - tak jak ja pokazuję twoje. To by była merytoryczna dyskusja, a nie ucieczka w puste oskarżenia.......... co jest przy okazji nieregulaminowe na tym forum.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24
Ale czy sprawdziłeś od podstaw całą aksjomatykę Euklidesa?
A jak się "sprawdza aksjomatykę"?

Obrazek

Obrazek

Podaj na przykładzie jak się "sprawdza aksjomaty". :)
Np. "sprawdź" aksjomaty 1-4
No i ta odpowiedź doskonale pokazuje, że nie rozumiesz istoty problemu kwestii o których pisałem, albo udaje mi się "wreszcie" Ciebie naprowadzić na właściwy tok rozumowania....

No właśnieAksjomaty się przyjmuje, a nie „sprawdza”. I to właśnie rozwala Twoją definicję „wiedzy tylko z osobistego doświadczenia”.
Sam w swoim życiu przyjmujesz wiele rzeczy jako pewnik – np. twierdzenie Pitagorasa – na podstawie tradycji i autorytetu (tu: tradycji matematycznej, Euklidesa, podręczników). To pokazuje, że Twoja zasada „wiedzy wyłącznie z osobistego doświadczenia” po prostu nie działa.
Bo:
– Skąd wiesz, że aksjomaty rzeczywiście sformułował Euklides? Nie sprawdziłeś tego osobiście – wierzysz historykom.
– Dlaczego akceptujesz te konkretne aksjomaty? Według Twoich kryteriów to tylko „przypuszczenie” – nigdy nie doświadczyłeś ich prawdziwości.
– Cała matematyka opiera się na przyjętych aksjomatach, definicjach i tradycji przekazywanej przez pokolenia matematyków - bo żadnego ich twierdzenia sam nie odkryłeś/doświadczyłeś. To dokładnie to samo, co robię z Biblią – przyjmuję świadectwo i tradycję.

Widzisz sprzeczność? (I przy okazji, jak znowu będziesz mnie pusto oskarżał, czyli napiszesz, że rzucam oszczerstwa, ale tego nie poprzesz merytorycnie, to z szacunku dla "prawdy" i rzetelnej dyskusji - zgłoszę to do administracji/moderacji. Dialog polega na próbie zrozumienia, a nie uciekania od odpowiedzi pustymi oskarżeniami adwesarza...)

- W matematyce: akceptujesz aksjomaty bez „osobistego sprawdzania”. [W sensie - nie odkryłeś/odkrywałeś ich sam bez żadnej wcześniejszej wiedzy o nich, nie wysnułeś ich, nie udowodniłeś ich samemu – przyjąłeś na autorytet i tradycję (Euklidesa, podręczniki, przekaz pokoleń) ].
- W religii: zarzucasz mi, że opieram się na tym, „co mówią ludzie”.

Czyli Twoja własna obrona aksjomatami tylko potwierdza, że żadna wiedza nie istnieje bez świadectwa i tradycji.

Także Drogi Ts-sie, dziękuję – właśnie swoim przykładem z aksjomatami sam udowodniłeś, że bez tradycji i świadectwa innych nie ma żadnej wiedzy. Matematyka nie jest wyjątkiem. Więc dlaczego w religii nagle zmieniasz zasady gry?

Mam nadzieję, że dotarłem w końcu do Twojego "sposobu" myślenia w tym kontekście?
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24
Czy sam udowodniłeś wszystkie wcześniejsze twierdzenia?
Dowodziłem na różne sposoby. Są różne metody dowodu. Ogólnie mam taką umiejętność by dowodzić od aksjomatu przez wszystkie twierdzenia aż po zadanie.

Obrazek
BINGO!
A czy czasem ta książka Szczepana Jeleńskiego, to są Twoje doświadczenia osobiste, które on pozwolił sobie spisać?
Bo jednak z tego co czytałem o Szczepanie.... - np. wiedzę, którą sam zgromadził i umieścił w tekście tej ksiązki, opierała się ona na jego osobistym doświadczeniu z około 60 lat życia i pracy. Dodatkowo, Jeleński powoływał się na doświadczenia innych i analizował starożytne teksty matematyczne liczące sobie tysiące lat. Czy Ty przez 60 lat sam dowodziłeś wszystkich aksjomatów Euklidesa i twierdzeń po kolei? Czy jednak korzystasz z doświadczenia, pracy i tradycji innych ludzi, tak jak Jeleński, czy próbujesz twierdzić, że wszystko możesz sprawdzić „osobiście zmysłami i umysłem”?

A może to są jego doświadczenia, a Ty na nich budujesz swoje? Nie mów, że bazujesz na czyjejś wiedzy i doświadczeniu? Bo nie uwierzę..... :-?


No właśnie! tu wychodzi fundamentalna sprzeczność w Twoim systemie epistemologicznym. ( I UWAGA, TERAZ wykazuję to merytorycznie, byś potem nie pisał że rzucam oszczertswami..)

Aksjomaty się przyjmuje, a nie „sprawdza”. Twoje „dowodzenie od aksjomatu” w praktyce polega na przyjęciu tych aksjomatów z tradycji matematycznej. Nie odkryłeś ich sam, nie doświadczyłeś osobiście. Czyli Twoja „wiedza od aksjomatu” w 100% opiera się na tym, co mówią inni matematycy i historycy matematyki - dopiero TY na nich budujesz swoje doświadcznie, ale ono jest częścią też i ich doświdczenia, więc w ten sposób ludzie osiągają wspólne doświadczenia/(czyli takie same - obiektywne), pomimo, że można to robić indywidualnie.

Widzisz teraz sprzeczność z Twoją definicją wiedzy?
Twierdzisz, że: „Wiedza jest wtedy, gdy sam coś sprawdzę osobiście zmysłami lub umysłem.”
Ale Twoje dowodzenie od aksjomatów jest oparte na cudzym świadectwie, czyli według Twojej własnej definicji to nie wiedza, tylko przypuszczenie.

I masz dowód Twoich absurdalności:
- Czy sam odkryłeś twierdzenia Pitagorasa? Nie – korzystasz z książek, tradycji, wcześniejszych dowodów.
- Czy sam „sprawdziłeś” aksjomaty Euklidesa? Nie – przyjąłeś je z tradycji.

Skoro tak, to Twoje dowodzenie jest świadectwem innych, a nie Twoim osobistym doświadczeniem.

W matematyce dopuszczasz przyjmowanie wiedzy od innych. W religii, według Twoich wcześniejszych słów, odmawiasz przyjęcia wiedzy od świadectwa innych (Biblia, historia, Kościół, tradycja). To klasyczna hipokryzja epistemologiczna – pokazujesz, że Twoje kryteria „tylko z osobistego doświadczenia” nie działają w praktyce.

Każda ludzka wiedza – czy to matematyka, historia, biologia, czy religia – opiera się częściowo na świadectwie innych. Twoje „osobiste sprawdzanie” jest praktycznie niemożliwe w pełnym zakresie. Dlatego Twoja definicja wiedzy prowadzi do solipsyzmu, który w praktyce nie jest stosowany – nawet przez Ciebie w matematyce.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24
Czy osobiście poznałeś Pitagorasa?
A po co?
Więc dalej wolisz bawić się w "gierki"...unikasz odpowiedzi......

Dobrze wiesz, że było to pytanie retoryczne i to jeszcze część większego wywodu, pokazującego konsekwencje Twojej definicji wiedzy.

Skoro sam piszesz, że wiedza jest tylko wtedy, gdy osobiście coś sprawdzisz zmysłami lub umysłem, to według tej logiki – nie możesz wiedzieć, że Pitagoras istniał, że Euklides sformułował aksjomaty, ani że Tomasz z Akwinu żył w XIII wieku. Wszystko to masz wyłącznie ze świadectw innych ludzi.

Jeśli teraz odpowiadasz 'A po co?', to właśnie pokazujesz, że unikasz konsekwencji własnej definicji. Bo Twoje życie opiera się dokładnie na tym, co ja argumentowałem – na świadectwach i tradycji, a nie na 'osobistym sprawdzeniu wszystkiego'. Dokładnie tak samo jest z Biblią czy Ojcami Kościoła. Bez świadectwa innych nie miałbyś żadnej wiedzy o przeszłości.


Dlatego........
I w Biblii, i w tradycji Kościoła, i w opracowaniach historycznych czy naukowych mamy to samo zjawisko: ludzie spisywali wiedzę, doświadczenia, świadectwa. My możemy te dokumenty sprawdzić, przeanalizować, porównać – np. zestawić różne źródła, ocenić ich spójność i prawdopodobieństwo.

Tak samo jak w matematyce korzystamy z doświadczenia pokoleń (Szczepan Jeleński czy aksjomaty Euklidesa), tak w historii Kościoła i Biblii możemy oszacować, co faktycznie zostało udokumentowane i jakie świadectwa pozostają wiarygodne.

Twoja definicja „wiedzy tylko z osobistego doświadczenia” rozpada się w praktyce – bo każdy z nas korzysta z doświadczeń i świadectw innych ludzi. W przeciwnym wypadku nie mielibyśmy matematyki, historii, ani wiary przekazywanej przez pokolenia.

Każda wiedza – naukowa czy religijna – wymaga przyjęcia założeń i świadectwa innych, a nie tylko „osobistego doświadczenia”. To jest konsekwentna i weryfikowalna metoda, w przeciwieństwie do solipsyzmu epistemologicznego.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24 Opieram się na Fides et Ratio. Jak nie miałem Fides to byłem ogólnie agnostykiem. Także nie, nie wierzę świadectwu na podstawie "wiary ludziom".
Ale TS, zauważ sprzeczność. Piszesz: 'nie wierzę świadectwu ludzi', tylko 'opieram się na Fides et Ratio'.

A czym jest Fides et Ratio? To dokument Kościoła, napisany przez ludzi (papieża, teologów), a ci z kolei sami tego nie wymyślili, tylko siedzieli na spotkaniach, debatowali i przede wszystkim opierali się na tradycji Kościoła i cytatach z Biblii oraz filozofii – czyli w 100% na świadectwach ludzkich - a to z kolei "samo przez się" jest podatne na błędy i musi być poddawane sprawdzaniu - sama definicja i sposób jej dochodzenia/dowodzenia musi mieć wbudowane możliwości sprawdzenia, inaczej nie jest to kategoria "prawdy" - czyli ogólnie pojętego stanu faktycznego rzeczy.

To dokładnie to, co próbujesz mi zarzucić - korzystasz ze świadectwa, tyle że wybiórczo. W przypadku matematyki – przyjmujesz tradycję Euklidesa i Pitagorasa. W przypadku teologii – przyjmujesz tradycję Kościoła i autorytet papieża.

Czyli jednak opierasz się na świadectwie ludzi – tylko na innych niż ja. Nie istnieje żadna 'czysta' wiedza oderwana od ludzkiego przekazu.

Tak samo było z użyciem języka Arystotelesa przy dogmacie o transsubstancjacji – Kościół posłużył się filozofią pogańską jako narzędziem wyjaśnienia, ale to nie oznacza, że sama filozofia jest objawieniem. Właśnie tu widać problem - jeśli odrzucisz świadectwo biblijne i historyczne, a przyjmiesz tylko 'język filozofii', to zostajesz z systemem, który nie jest już czystą wiarą biblijną, ale spekulacją.
Dlatego jedyne uczciwe wyjście to uznać, że świadectwa ludzkie są niezbędne – tylko trzeba je sprawdzać, rozróżniać i weryfikować. Bo inaczej każdy może sobie stworzyć własną 'pewność' i twierdzić, że ma wiarę od Boga.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24 To czego sam nie doświadczyłem zmysłami lub umysłem to nie jest wiedza moja w rozumieniu tej definicji. Jest to wiedza czyjaś. Jest to wiedza w tym sensie, że dla kogoś kto to odkrył/badał osobiście to jest wiedza. Dla mnie to jest silne przypuszczenie, że ktoś posiadł taką wiedzę.

Wiedza, wiara czy przypuszczenie to nie są pojęcia obiektywne, tylko zależne od osoby, subiektywne. Dla trzech osób to samo zdanie może być:
1) dla pierwszej wiedzą
2) dla drugiej wiarą Fides
3) dla trzeciej przypuszczeniem

Ale można mówić, że coś "jest wiedzą" w znaczeniu "silnie przypuszczam, że ta osoba uważa, że to co ma to jest wiedza, a nawet silnie przypuszczam, że to rzeczywiście jest wiedza u tej osoby". Ale ja nie mam wiedzy, że to jest wiedza, chyba że we dwoje badamy dane zjawisko i doświadczam, że ta osoba ma wiedzę, ponieważ to demonstruje.

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Teoria_umys%C5%82u

W przypadku widoczności dla umysłu czegoś (zdań), bo jest coś oczy-wiste (in-tui-cyjne) dla danego umysłu, albo umie wywnioskować (roz-um-em), że to wynika z czegoś oczy-wiste-go, to wtedy też jest wiedza.
Po Pierwsze:
Twoja teoria prowadzi do absurdów i sama się zaprzecza:
- Skoro „wiedza, wiara, przypuszczenie” to tylko subiektywne etykiety, to znaczy, że nie ma obiektywnej prawdy. To klasyczny relatywizm, który sam się obala.

- Lekarz nie miałby wiedzy o chorobie, inżynier o moście, a ty o tym, że żona cię kocha. Ale przecież tak nie żyjesz – korzystasz z cudzej wiedzy jak każdy człowiek. Albo.... czy może, przed przejściem przez każdy most sprawdzasz jego wytrzymałość, analizujesz materiały, przeprowadzasz eksperymenty czy testujesz obciążenia? Oczywiście, że tak nie robisz/nie żyjesz.........?

- Według twoich kryteriów Biblia, dogmaty, a nawet istnienie Jezusa to tylko „przypuszczenia”, bo nie byłeś świadkiem.

- Twoja własna teoria to też tylko „silne przypuszczenie”. Dlaczego mielibyśmy ją przyjąć zamiast klasycznej epistemologii?

Nie widzisz, że Twój subiektywizm nie broni prawdy, tylko redefiniuje wiedzę tak, żeby niczego nie dało się zakwestionować. To nie filozofia, to ucieczka przed rzeczywistością.

Po Drugie i ważniejsze bo w temacie:
Czyli w efekcie sam przyznajesz, że w praktyce 99% wiedzy, którą masz, to świadectwa innych ludzi – tylko arbitralnie nazywasz to „silnym przypuszczeniem”, żeby obronić swoją definicję. Ale faktycznie korzystasz z wiedzy cudzej tak, jak każdy człowiek.

I właśnie dlatego problemem jest pytanie - skoro Kościół wziął język Arystotelesa, żeby wyrazić dogmaty (jak transsubstancja), to czy była to wiedza obiektywna, czy tylko „silne przypuszczenie” oparte na filozofii? Tu pokazywałem już, że to była droga błędna, bo nie bazowała na faktach objawienia, tylko na cudzej spekulacji filozoficznej.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24 Ale w jakim celu stosuję? Uznania za wiedzę?
Czy też perswazji do silnego przypuszczenia lub usunięcia przeszkód dla wiary Boskiej?

Jeżeli się uda dostać do Twoich Pierwszych Zasad (zdań oczy-wisty-ch/in-tui-cyjnych) wtedy możemy rozmawiać o wiedzy i do-wodach. (do-wiedzy)

Albo można z wiary Boskiej dowodzić jak ktoś ma Fides. (to się nazywa teologia (rzeczywista nie teoretyczna) )
Wciąż unikasz sedna - pokazuję, że stosujesz świadectwo i tradycję w praktyce codziennej i naukowej (matematyka, historia, literatura), a dla religii robisz wyjątek – traktujesz „wiarę Boską” jako coś automatycznie pewnego. Twoja teoria wymaga, by każdy dowód był osobistym doświadczeniem, ale w praktyce korzystasz z doświadczeń i autorytetu innych, więc twoja definicja „wiedzy tylko z osobistego doświadczenia” jest wewnętrznie sprzeczna.
To nie jest kwestia tego, czy ktoś ma Fides czy nie – chodzi o spójność epistemologiczną.

Poza tym... robisz sztuczny podział "używam świadectw nie do wiedzy, tylko do perswazji". To wciąż używanie tych samych źródeł - czy nazywasz to "wiedzą" czy "perswazją" nie zmienia faktu, że polegasz na "tym co mówią ludzie". Uciekasz w niejasne pojęcia "zdań oczywistych/intuicyjnych". Kto określa co jest "oczywiste"? Dla ciebie "oczywiste" jest że papież ma autorytet, dla mnie że Biblia wystarcza. Gdzie obiektywne kryterium?. No i kolejny sztuczny podział w "Teologia rzeczywista vs teoretyczna" - żeby uniknąć krytyki. Gdy pokazuję sprzeczności w twoich argumentach, odpowiadasz "to nie teoria, to rzeczywistość" - ale to nie jest argument - tylko Twoja ucieczka.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24 Solipsyzm (od łac. SOLUS – JEDYNY, IPSE – SAM) – pogląd subiektywno-idealistyczny[1] głoszący, że istnieje tylko jednostkowy podmiot poznający, cała zaś rzeczywistość jest jedynie zbiorem jego subiektywnych wrażeń – wszystkie obiekty, ludzie, etc., których doświadcza jednostka, są tylko częściami jej umysłu.

===

Żaden solipsyzm.
Dodatkowo można żyć z przypuszczeń i z wiary Fides.

Oczywiście, że ludzie tak żyją.
Niektórzy mogą fałszywie przypisywać stany prawdziwości.
Ale są tacy co mniej lub wcale nie oszukują siebie i innych, że wiedzą coś co tylko przypuszczają, albo że wierzą Fides w to co tylko przypuszczają.
Ale Jahwe oczekuje ekstremalnej uczciwości, pełnej Prawdy w realnej ocenie stanów prawdziwości.

Niektórzy też mówią w sposób potoczny. (skróty myślowe np.)
"Zdobywam wiedzę" może znaczyć np. "czytam/słucham tego co inni twierdzą, że poznali osobiście (wiedzą) w doświadczeniu czy umysłowo dowiedli sobie od swoich intuicji/oczywistości/Pierwszych Zasad". Ale to realnie jest dla kogoś wiedza, a dla Ciebie to może być silnym przypuszczeniem.


Jeremiasz 9
2 Niby łuk napinają swój język;
kłamstwo, a nie prawda panuje w kraju.
Albowiem kroczą od przewrotności do przewrotności,
a nie uznają Pana.
3 Wystrzegajcie się jeden drugiego
i nie ufajcie nikomu z braci!
Każdy bowiem brat oszukuje podstępnie,
a każdy przyjaciel głosi oszczerstwa.
4 Jeden zwodzi drugiego,
nie mówiąc prawdy;
przyzwyczaili swój język do kłamstwa,
postępują przewrotnie, nie chcą
5 się nawrócić.
Oszustwo na oszustwie, obłuda na obłudzie;
nie chcą znać Pana - <wyrocznia Pana>.
Piszesz o "ekstremalnej uczciwości" w ocenie stanów prawdziwości, ale sam robisz wyjątki dla np. Dogmatów kościelnych (choć pochodzą od ludzi), albo Tomasza z Akwinu (choć nie sprawdziłeś go osobiście).

Zauważ, że jeśli "każdy przyjaciel głosi oszczerstwa" i "nie ufajcie nikomu" - to jak funkcjonować w społeczeństwie? Czy sprawdzasz osobiście każdego lekarza, inżyniera, pilota? Twoja teoria prowadzi do paranoi, nie do mądrości. Ale moze dlatego, że wyrwałeś tego "Jeremiasza" z kontekstu! Czy Bó na prawdę nauczła, że nikomu nie można ufać? To jak miłaby Paweł, czy nawet Jezus ewangelizować/głosić Dobrą Nowinę? Po co ich Bóg wysyłał nauczać, skoro nikomu nie można ufać? Bo w kontekście całego rozdziału Jeremiasz mówi o narodzie, który odwrócił się od Boga, pełnym przewrotności i oszustwa, i ostrzega przed duchową i moralną degradacją. To nie jest ogólna definicja wszystkich ludzi ani uniwersalne twierdzenie, że „wszyscy ludzie kłamią” – nie każdy oszuka, nie każdy mówi fałsz. W rzeczywistości Jeremiasz mówi o specyficznym stanie moralnym i duchowym narodu, a nie o uniwersalnej zasadzie epistemologicznej. Odrywasz ten fragment Jeremiasza od sensu pierwotnego!

Zresztą właśnie użyłeś Biblii (świadectwo przekazane za pomocą ludzi) żeby uzasadnić nieufność wobec świadectw ludzi..... To logicznie sprzeczne. ;)

Dlatego, pomimo, że próbujesz się wycofać z „solipsyzmu”, to w praktyce wciąż bronisz ekstremalnego subiektywizmu epistemologicznego - „wiem tylko to, co sam sprawdzę”. Więc Twoja obrona przed solipsyzmem jest pozorna. W praktyce wciąż wybiórczo ufasz niektórym ludzkim świadectwom (Biblia, Kościół), odrzucając inne. To nie "ekstremalna uczciwość" - to podwójny standard. Dlatego wycofanie etykietki nic nie zmienia – Twoja definicja wiedzy nadal prowadzi do absurdów w codziennym życiu i w ocenie historii czy świadectw innych.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24 Przecież mówię jawnie. Nie mam wiedzy doświadczalnej o przeszłości, której nie doświadczyłem. Ja kieruję się Fides i Ratio, oraz przypuszczeniami w takich sytuacjach.
Teraz Twoja odpowiedź pokazuje, że wyrwałeś fragmenty z kontekstu, próbując uniknąć konsekwencji swojej definicji. Przypomnę:
- Twierdzisz, że „wiedza to tylko to, co sam sprawdzę zmysłami lub umysłem”.
- Jednocześnie korzystasz z Fides i Ratio, przypuszczeń, świadectw historyków i książek.

To oznacza, że w praktyce robisz dokładnie to, co krytykujesz u innych – polegasz na świadectwach ludzi. Twój solipsyzm epistemologiczny nie działa w realnym świecie - nawet Ty nie możesz posiadać wiedzy o przeszłości bez przyjęcia za prawdziwe doświadczenia innych.

Matematyka (Pitagoras, Euklides) jest tu tylko ilustracją – każdy korzysta z tradycji i aksjomatów przyjmowanych przez pokolenia. Podobnie w historii czy teologii - Biblia, tradycja i świadectwa Ojców Kościoła są podstawą wiedzy.
Twoja definicja wiedzy jest sprzeczna sama ze sobą – albo konsekwentnie stosujesz „tylko własne doświadczenie”, albo akceptujesz świadectwo innych jako dopuszczalne źródło wiedzy. Nie da się stosować obu jednocześnie.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24 Świadectwa ludzi są tu materią (zdaniami) wiary, nie źródłem pewności. Fides et Ratio.
Ale nawet jeśli otrzymałes wiarę i osobiście ją odczuwasz, to wiara chrześcijańska nie jest oderwana od historii i świadectw ludzi. Czyli jeśli "wierzysz" - to ta "wiara" jest wiarą katolicką, chrześcijańską - a to oznacza, że wierzysz w konkretne rzeczy..... jak np. zmartwychwstanie Jezusa.... Samo Credo katolickie, które wyznajesz (bo wierzysz wiara katolicką, nie?) - opisuje konkretne wydarzenia historyczne:

Wierzę w jednego Boga,
Ojca Wszechmogącego,
Stworzyciela nieba i ziemi,
...
I w Jednego Pana Jezusa Chrystusa,
Syna Bożego Jednorodzonego,
który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami.
Bóg z Boga, Światłość ze Światłości,
Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego.
Zrodzony a nie stworzony,
współistotny Ojcu,
a przez Niego wszystko się stało.
On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba.
I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się Człowiekiem.
Ukrzyżowany również za nas, pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany..... itd.

https://www.pkm-duisburg.org/index.php/ ... olitanskie [ Credo Katolickie ]

Masz nawet wiarę, że żył taki jegomość Poncjusz Piłat.......! Tak? Otrzymałeś to "w wlanej wierze"?

Nie wspominając, że wierzysz więc też w narodziny Jezusa, Jego życie, ukrzyżowanie, zmartwychwstanie, wstąpienie do nieba.

Więc ok - Twoje osobiste doświadczenie wiary pozwala Ci je przyjąć, ale treść tej wiary pochodzi z Biblii, tradycji Kościoła i świadectwa apostołów – Bo Bóg nie "wlał" by Ci jakiejś innej, niezgodnej z Jego historią i działaniami, wiary, nie? - są to historyczne punkty odniesienia, które każdy może sprawdzić w sensie dokumentów, przekazu i nauki Kościoła.

Czyli nawet jeśli akt wiary jest Twój, jego treść i pewność nie powstaje „w próżni”, tylko w kontakcie z konkretnym świadectwem historycznym. Więc nie można oddzielić osobistego przeżycia od tego, co zostało przekazane i udokumentowane przez innych ludzi.

A to są obiektywne przesłanki, dzięki którym można weryfikować prawdziwość wiary. W konsekwencji Twoje „wiem tylko to, co osobiście doświadczyłem” jest niespójne, bo w praktyce korzystasz z tego, co przekazali inni, a jednocześnie odmawiasz innym prawa do wiedzy na podstawie świadectwa.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24 Wierzę, że dogmaty są pewne, bo wierzę w Kościół Katolicki. Wierzę w natchnienie Biblii i jej Katolicką interpretację. Fides et Ratio. Ta wiara to nie jest wiedza.
Nie ma błędnego koła. Fides jest sprawnością odnoszącą się do Pierwszej Prawdy (czyli Boga). Bóg jest Pierwszą Przyczyną. Nie ma przyczyny Fides innej jak sam Bóg.

Fides et Ratio.
Twój cytat wyrwany z kontekstu nie odpowiada na istotę mojego argumentu.

Ja wskazywałem, że Twój system – „wiem, że mam wiarę, bo dogmaty są pewne; wiem, że dogmaty są pewne, bo mam wiarę” – tworzy błędne koło, w którym subiektywne przekonanie staje się jedynym kryterium prawdy. To nie jest kwestia „Fides et Ratio” w abstrakcie, tylko praktyczna niemożliwość weryfikacji pewności - nie da się obiektywnie sprawdzić, czy Twoja „pewność dogmatów” wynika z rzeczywistego poznania czy jedynie z subiektywnego uczucia.

Przesunięcie rozmowy na Pierwszą Prawdę i Fides nie likwiduje paradoksu - Twoja definicja wiedzy i pewności wciąż zależy od tego, że sam „czujesz” wiarę, a nie od obiektywnego, sprawdzalnego źródła. W tym sensie Twój system epistemologiczny nadal pozostaje zamknięty w subiektywnym kole, dokładnie to, co pokazałem w pełnej argumentacji.

Chcesz, by „błędne koło” rzeczywiście przestało być problemem? Musisz pokazać zewnętrzne kryterium weryfikacji – a nie odwoływać się do samego siebie i własnego „otrzymania wiary”.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24
Mogę się odwołać do drugiego skrzydła czyli Ratio i stwierdzić, że to co opowiadasz jest nielogiczne. A ponieważ w mojej intuicji (oczywistości) logika klasyczna jest prawdziwa, więc uznaję Protestantyzm (przynajmniej ten w Twoim wydaniu) za fałszywy. Potem rozmawiam z taką osobą i obserwuję jak wygląda argumentacja tej osoby i znajduję przyczyny błędów, aż staje się jasne jaki jest problem. Np. odrzucanie istnienia Pierwszych Zasad rozumu. Do momentu do którego ich nie uznasz (realnie a nie hipotetycznie) nie jesteś wiarygodną osobą.

Jeżeli chodzi o pozytywne uznanie Katolicyzmu, to ogólnie jest to niemożliwe bez Fides. Można obalać inne światopoglądy logiką. Jeżeli ktoś jest uczciwy, to będzie musiał opuścić swój światopogląd, a umysł w próżni nie żyje, więc musi uznać jakiś inny światopogląd. No to może tak skakać aż uzna za silne przypuszczenie, że to jednak Katolicyzm wydaje się najbardziej prawdziwy ze wszystkich obecnych na planecie Ziemi światopoglądów. Ale to jeszcze nie Fides. Ale jeżeli będzie już tutaj i zostaną wyjaśnione przeszkody, które stawia na drodze do przyjęcia Fides, to może Bóg obdarować tym darem. Może to wymagać dogłębnego zrozumienia zdania "beze mnie nic nie możecie uczynić".
Po pierwsze:
Zobacz jak w tych dwóch akapitach umieściłeś kołowe rozumowanie:
"Katolicyzm wydaje się najbardziej prawdziwy" (twoje przypuszczenie)
"Ale potrzeba Fides żeby go zaakceptować" (subiektywne doświadczenie)
"Fides potwierdza że katolicyzm prawdziwy" (kołowe uzasadnienie)

I nadal brak odpowiedzi - jak odróżnić prawdziwą "Fides" od fałszywej? Jeśli np. muzułmanin powie "otrzymałem Fides że Islam prawdziwy" - jak sprawdzić kto ma rację? Twój system nie rozwiązuje problemu subiektywizmu religijnego - tylko go ukrywa pod elitaryzmem intelektualnym. Każdy może twierdzić że ma "prawdziwą logikę" i "Fides od Boga".

Twoje „Dzięki Fides można uznać katolicyzm jako najbardziej prawdziwy ze światopoglądów.” to jest przypuszczenie subiektywne, nie weryfikowalna wiedza. Argument o historycznych świadectwach (Biblia, tradycja, apostołowie) pokazuje, że rzeczywista weryfikacja i tak opiera się na przekazach innych ludzi, czyli nie jest absolutnie „bezpośrednim doświadczeniem Fides”. Konsekwencja jest taka, że dogmaty muszą być weryfikowalne historycznie i logicznie, bo inaczej pozostają tylko w sferze subiektywnych odczuć.


Po drugie:
Twój argument nadal pomija sedno: nie chodzi o subiektywną ocenę logiczności czy intuicyjną pewność, tylko o fakt, że „otrzymanie wiary” w Twoim ujęciu jest opisywane jako pewność absolutna, mimo że bazuje na świadectwach historycznych i tradycji innych ludzi – Biblii, Kościoła, świadectwach apostołów.

Twierdzisz, że „bez Fides nie da się pozytywnie uznać Katolicyzmu”, a jednocześnie używasz argumentu z logiki i obserwacji drugiej osoby, żeby ocenić prawdziwość światopoglądów. To pokazuje, że Twoja pewność wiarą jest w praktyce zbudowana na świadectwach i rozumowej ocenie, a nie na „samym osobistym doświadczeniu” czy intuicji.

Twoje „czuję i wiem” nie eliminuje potrzeby weryfikowalnych źródeł – sama wiara nie powstaje w próżni. W konsekwencji, jeśli stosujesz swoje własne kryteria do wiedzy i pewności, musisz uznać, że większość tego, co uważasz za pewne dzięki Fides, opiera się na świadectwach ludzi i historii, a nie na czystym, osobistym doświadczeniu.

Innymi słowy Twoja definicja „wiem tylko to, co osobiście doświadczyłem” w praktyce nie działa nawet w Twojej własnej epistemologii, bo wiarę w katolicyzm przyjmujesz na podstawie tradycji i świadectw – dokładnie to, co sam krytykowałeś w „wiedzy o przeszłości”.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24
Było napisane wyżej u TzA:


Otóż niektórym Bóg objawił prawdy wiary bezpośrednio, np. apostołom i prorokom;
innym zaś podaje je Bóg poprzez wysłanych głosicieli wiary stosownie do listu do Rzymian: „Jak będą głosić, jeśli wpierw nie będą posłani?”
BINGO!

Spójrz – w Twoim cytacie sam przyznajesz:
„Niektórym Bóg objawił prawdy wiary bezpośrednio, np. apostołom i prorokom; innym zaś podaje je Bóg poprzez wysłanych głosicieli wiary.”

Zauważ, co to oznacza - czyli/jeśli większość ludzi otrzymuje wiarę pośrednio, przez świadectwo apostołów czy proroków, to już nie jest „wiara wlana bezpośrednio”. To oznacza, że ich przekonanie o prawdzie dogmatów opiera się na świadectwie historycznym innych ludzi.

Czyli Twój system „wiem, bo Bóg wlał mi wiarę” nie działa w praktyce - bo zapominasz o pewnych faktach - że nawet sam apostoł nie miał bezpośredniego doświadczenia każdego dogmatu ani historii Jezusa – polegał na świadectwach poprzednich proroków i znakach w świecie. Więc nawet w Twoim własnym ujęciu, absolutna pewność Fides nie jest niezależnym, empirycznym doświadczeniem, ale zależna od autorytetu i przekazu innych ludzi sprzed wieków.

Twój argument o „wiarze wlanej/otrzymanej bezpośrednio” jest sprzeczny w praktyce i nie rozwiązuje problemu subiektywizmu religijnego. Każdy może twierdzić, że jego Fides pochodzi od Boga – jak odróżnić prawdziwą Fides od fałszywej, jeśli wszystkie są pośrednie?

Czy nie widzisz, że jeśli sam przyznajesz, że wiara może pochodzić „pośrednio przez głosicieli”, to oznacza, że: opiera się na świadectwach apostołów sprzed 2000 lat i wymaga weryfikacji historycznej. To dokładnie to samo, co robią protestanci badając Biblię. Kluczowe pytania pozostają: skąd wiadomo, że dogmat transubstancjacji jest prawdziwy, skoro Tomasz nie miał bezpośredniego objawienia? Jak weryfikować prawdy „pośrednie”? Jeśli przyznajesz, że pośrednie objawienia są weryfikowalne, Twój system „wlanej/otrzymanej wiary” automatycznie staje się sprzeczny – przypadkowo sam obalasz własną teorię.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24
Nie mówiłem, że się wlewa automatycznie. Bóg wlewa wiarę Fides ludziom w różnych okolicznościach.

Nie są zbędne. Każde ma swoje zastosowanie. Możesz zakładać wątki nowe by pytać po co dana rzecz jest w wierze Katolickiej.

Podstawą jest usunięcie pychy, kłamstw, wywyższania się.
Hola ..hola.... Nie pamiętasz naszych dykusji o "wlanej wierze" z innych wątków? Wygląda na to, że "zmieniasz śpiekwę" albo łagodzisz stanowisko w tej kwestii?

Zresztą, sam użyłeś takiego zdania:
„Jak uwierzysz to uznasz Papieża i z automatu wynika z tego docelowo wiara w dogmaty”. tutaj: viewtopic.php?p=441851&hilit=automatycznie#p441851

Skoro tak, to Twoja „Fides wlana” nie jest ani bezpośrednia, ani empiryczna, ani samodzielnie doświadczana – opiera się wyłącznie na autorytecie Papieża i świadectwie Kościoła. To dokładnie to, co krytykuję - Twoja koncepcja „wiary wlanej” automatycznie przekształca się w wiedzę z autorytetu innych ludzi.
Innymi słowy, nie ma żadnego „bezpośredniego doświadczenia wiary” – a więc cała teoria o Fides jako absolutnej pewności z własnego przeżycia zostaje podważona przez Twój własny cytat.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24
To czego Ty najwyraźniej nie rozumiesz, to że wiara jest kwestią indywidualną, Bóg indywidualnie komuś ją daje lub nie daje. Jedna osoba ją przyjmuje lub odrzuca. Jedna dostaje, inna nie dostaje.

Właśnie to może być korzeń Twojego nie pojmowania.
Nie chodzi o to by "ogłosić obiektywny dowód", bo "takiego nie ma". Gdyby się dało dowodzić wiarę Fides przez dowody rozumowe z empirii lub oczywistości rozumowych, to wtedy nie byłby to dar, który trzeba uzyskać u Zbawiciela. Bo ludzie mogliby sobie go wziąść "sami". "Sami się zbawić."

A Ty zamiast się skupić na sobie, to "szukasz dowodu dla wszystkich". Ale to tak nie działa. Módl się o Fides z pokorą, że nie możesz jej otrzymać sam, ani dowieść, ani się nauczyć, ani wyczytać.
A Ty nie rozumiesz, że są ludzie którym się "wlewa" wiara w Allaha i są tak mocno przekonani o niej, że się wysadzają dla Allaha w powietrze ładunkami wybuchowymi......... analogicznie sekciarze, mormoni, Świadkowie Jehowy - wszyscy mówią "otrzymałem od Boga objawienie".

Bez obiektywnych kryteriów każdy może twierdzić dowolną "pewność" i każdy fanatyzm znajdzie usprawiedliwienie. Biblia mówi "badajcie duchy czy są z Boga" (1 J 4:1) - nawet duchowe doświadczenia wymagają sprawdzenia. Berejczycy "badali Pisma czy tak się rzeczy mają" - nawet słowa apostoła weryfikowali. Jezus pokazywał rany Tomaszowi i dawał "niezbite dowody" przez 40 dni po zmartwychwstaniu - dlaczego, skoro wiara miała się sama "wlewać"?

Twoja koncepcja prowadzi do religijnego chaosu, bo każdy terrorysta i fanatyk może powiedzieć "Bóg mi objawił". Bóg Biblii działa przez znaki, cuda, spełnione proroctwa - rzeczy sprawdzalne, nie przez nieweryfikowalne "wlewanie" w serca. To co nie można sprawdzić, może pochodzić z dowolnego źródła, łącznie z Szatanem udającym anioła światłości.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24
Wiara biblijna to nie „czuję więc wiem”, tylko zaufanie Bogu

Mateusz 16
17 Na to Jezus mu rzekł:
«Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.


"Objawił Ci to Ojciec, który jest w niebie."
I świetnie – to jest dowód, że „wiara wlana/otrzymana” nie pojawia się znikąd, od razu, automatycznie, bez przygotowania. Piotr przez około 1,5–2 lata chodził z Jezusem, obserwując Jego cuda, słuchając nauczania i budując relację – dopiero na tym fundamencie Bóg objawił mu prawdę o Jezusie jako Mesjaszu. To pokazuje, że nawet fundamentalny dogmat („Jezus jest Synem Bożym”) nie jest natychmiastowym darem, który wlewa się do serca automatycznie.

Czyli Twój system „Fides wlana = pewność dogmatów od razu” sypie się pod własnym ciężarem - wiara rozwija się stopniowo, w interakcji z doświadczeniem i nauką(a więc oparta jest też na histori, doświadczeniach innych ludzi - wiedzy innych ludzi!!!!). Dogmaty stają się pewne dopiero w połączeniu łaski Bożej i realnego przygotowania, a nie jako „natychmiastowy efekt” wlewanej wiary. ;)
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24
Odróżnia Katolicyzm od innych światopoglądów to, że ma Fides i Ratio, zamiast silnych przypuszczeń, emocji, wyobrażeń czy tylko dowodów rozumowych na Monoteizm.
Zgadza się – Katolicyzm łączy Fides i Ratio, ale sam ten fakt jeszcze nie rozstrzyga, kto ma prawdziwą wiarę. Można być przekonanym, że „ma się Fides”, a jednak opierać się na błędnym rozumieniu, fałszywych przesłankach lub tradycji.

Klucz w chrześcijaństwie nie polega tylko na tym, że ktoś wierzy i rozumuje, ale że jego wiara jest osadzona w historycznym objawieniu i świadectwach, które można sprawdzać. Fides i Ratio same w sobie nie eliminują subiektywizmu – dopiero weryfikacja z Pismem, nauczaniem Kościoła i historią tegoż Kościoła pozwala dojść do prawdy.

Innymi słowy - posiadanie Fides i Ratio nie zastępuje sprawdzania, czy to, w co wierzymy, jest rzeczywiście zgodne z objawioną prawdą, a nie tylko z własnym odczuciem „silnej pewności”.

TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24
Wiara jest indywidualnie darowana przez Boga. Poza specjalnymi objawieniami nie możesz stwierdzić jednoznacznie czy ktoś jest wierzący. Zewnętrzne zachowania czy słowne deklaracje mogą być fałszywe. Może być np. Katolicyzm kulturowy. Mowa jest o niewierzących księżach. Możesz mieć silne przypuszczenie.

Jeżeli jesteś osobą z Fides i masz wsparcie Boga to może być łatwiej to zidentyfikować.
Zgadzam się, że wiara jest darem indywidualnym i nikt nie może zagwarantować jej obecności w innym człowieku. Ale właśnie to pośrednictwo świadectwa historycznego i tradycji – apostołów, Biblii, Kościoła – umożliwia weryfikację prawd wiary.

Bez tego, nawet osoba z „Fides” nie miałaby żadnego punktu odniesienia – jej „pewność” byłaby całkowicie prywatnym doświadczeniem. To nie arbitralne prywatne odczucie, tylko wiara osadzona w historii i świadectwach, które można sprawdzać, analizować i dyskutować.

Innymi słowy, Twój model „wiara tylko indywidualna” sam w sobie nie daje narzędzi do odróżnienia prawdziwej Fides od wyobrażonej, a to przecież kluczowa kwestia w chrześcijaństwie.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24
Cuda są nadprzyrodzone. Łaska jest nadprzyrodzona.

Inne rzeczy mogą redukować trudności czy wątpliwości emocjonalne. Pogłębiać rozumienia. Sama Fides jest Łaską nadprzyrodzoną.
Rozumiem, że mówisz o nadprzyrodzonej Fides jako łasce, ale problem pozostaje: kto i jak weryfikuje, że faktycznie ją otrzymał?

Przykład Piotra pokazuje dobitnie, że on rozpoznał Jezusa jako Syna Bożego dzięki doświadczeniu historyczno-empirycznemu – widział cuda, słuchał nauki, budował relację z Jezusem przez 1,5–2 lata. Nie dostał nagle automatycznej wiedzy o dogmatach – jego wiara rozwijała się stopniowo, w kontakcie z faktami i świadectwami. A na końcu otrzymał potwierdzenie/wryfikację, że w to, w co wierzy, rzeczywiście otrzymał od prawdziwego Boga – czyli wryfikację prawdy potwierdzoną przez Jezusa:
„Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.” (Mt 16,17)

Aleeeee... Nawet Jezus nie był autorytetem sam z siebie - dla apostołów Jezus był wiarygodnym świadkiem, pokazując im swoją boską tożsamość przez cuda i naukę (np. rozmnożenie chleba Mt 14,13-21; chodzenie po wodzie Mt 14,22-33), oraz dowody w Pismach ST- gdzie powoli dostrzegali, że mowa o Mesjaszu w ST - pasuje do poczynań Jezusa?!!! Co stopniowo przygotowywało ich do przyjęcia łaski wiary.

Proces wiary i łaski Bożej wyglądał więc tak:
- Dwiadujesz się o prawdziwym Bogu i Jezusie - czyli usłyszysz/obejrzysz/przeczytasz to "gdzieś".
- Potem słuchasz Ewangelię, Dobrą Nowinę. Ewentualnie, jak czasy apostołów obserwujesz cuda, znaki - a dzisiaj o nich czytasz.
- Z czasem pogłębiasz zrozumienie i studiujesz doświadczenia - na przykład: widzisz przemianę serca i życia u ludzi(i u siebie), widzisz jak Słowo pracuje w ich/Twoim życiu, a prawda Słowa Bożego przynosi pokój i szczęście (relacja z Bogiem).
- Doświadczasz stopniowo objawienia Bożego poprzez znaki, modlitwę i prowadzenie Jezusa.
- Następuje "wlewanie" wiary, ale już w kontekście przygotowania doświadczalnego - zarówno osobiście(empiryka) jak u apostołów + historyczne, czyli ST mający dla nich już 1500 lat - a dzisiaj dodatkowo(czy w sumie) historycznego i empirycznego.
- W końcu następuje potwierdzenie, że ta wiara jest zgodna z prawdą o Bogu. Wtedy potwierdził Jezus (który sam też siebie potwierdził - dał się innym zweryfikować). Dzisiaj, analogicznie dobrym i wiarygodnym potwierdzeniem są Słowo Jezusa i Boga(tak jak potwierdzało "Słowo" Piotrowi - tylko "na żywo"), czyli jest nim Objawione Słowo Boże - jak Biblia (już nie "na żywo", pośrednio).

Wiec w kontekście meritum i wcześniejszych kwestii - jeśli dogmat transsubstancjacji miałby być analogicznie „od razu wylany w serce”, to Tomasz z Akwinu nie miał bezpośredniego objawienia, więc na czym opierałby swoją pewność? Jak ktokolwiek dziś może zweryfikować, że „Fides nadprzyrodzona” jest prawdziwa, skoro opiera się wyłącznie na wewnętrznym doświadczeniu? „Wlewana wiara” bez pośredniego kontaktu ze świadectwem historycznym staje się subiektywna, a nie obiektywnie weryfikowalna.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24
Wycinasz mój cytat jak Ci pasuje.

1 Koryntian 3
Otóż >>>NIC NIE ZNACZY<<< ten, który sieje, ani ten, który podlewa, TYLKO TEN , KTÓRY DAJE WZROST - BÓG.


Przeczytaj ten cytat SIEDEM razy jak raz nie pojmujesz.

Ludzie są włączeni w plan Boga, ale nie jest to dlatego, że Bóg potrzebuje pomocy człowieka. Tylko pozwala ludziom dostarczać zdania. Sama Fides w te zdania nie pochodzi od ludzi. Pogódź się z tym, że nikogo nie nawracasz. Na Fides nawraca tylko Bóg.
Rozumiem Twój punkt, że wzrost pochodzi od Boga, ale to nie znaczy, że ludzkie działanie „nic nie znaczy”. Paweł jasno mówi:
Ja siałem, Apollos podlewał, ale wzrost dawał Bóg” (1 Kor 3,6)

Czyli rola ludzi jest realna, choć podległa Bożej łasce. Nie można więc stwierdzić, że ludzkie działania są całkowicie bezużyteczne - są one narzędziami w rękach Boga, które On wykorzystuje do realizacji swojego planu.

To, że wzrost jest od Boga, nie eliminuje znaczenia świadectw, nauki, praktyki i historii Kościoła – tak jak w przypadku Piotra: bez jego doświadczeń z nauką i cudami Jezusa, objawienie w Mt 16,17 nie miałoby „gruntownego” sensu. Twoje stanowisko sprowadza wiarę do czystego subiektywizmu: Bóg „sam wlewa Fides”, a wszystko, co robią ludzie, jest nieistotne. Tymczasem Biblia pokazuje współdziałanie łaski Bożej z realnym działaniem człowieka, a nie automatyczne „wlewanie wiary” bez jakiegokolwiek przygotowania historyczno-empirycznego.

Bóg daje wzrost, ale człowiek ma realną, niezerową rolę w procesie wiary. Twój cytat nie obala tego, a tylko przesuwa punkt ciężkości na Bożą inicjatywę, nie eliminując współdziałania człowieka.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24
Ludzie stawiają opór Prawdzie, żyją w iluzji nazywając ją prawdą, mają w sobie pychę, grzech. Są różne metody by to usunąć i doprowadzić do jedności, nie tylko skierowanie ludzi na istotę, którą wyobrażają sobie jako Boga (Jezus chodził na Ziemi ale Go nie poznali), ale na prawdziwego Boga i na innych ludzi. Ludzie żyją w fikcji, wywyższają się nad innych, itd. to musi się skończyć. Z tego powodu się dzieją różne rzeczy.
Zgadzam się, że ludzie mogą stawiać opór Prawdzie i że Bóg działa w historii, ale przykład Piotra pokazuje, że nawet „wiara wlana” nie jest natychmiastowa ani kompletna:

- Mt 17 pokazuje, że Piotr miał momenty wątpliwości i lęku swoje wiary - kiedy się zaparł Jezusa aż 3 razy! A przecież znał już 1 Dogmat???? I u niego nie była problemem pycha, jakiś grzech czy celowe stawianie oporu prawdzie - do tego osobiście znał Jezusa od 3 lat wtedy!!!!

- A Dz 10 wskazuje, że nawet doświadczenie Bożej łaski nie oznaczało pełnego zrozumienia ani natychmiastowej wiary w wszystkie prawdy. Znouw, Piotr znał 1 Dogmat, ale nie znał innych - czyli nie "wlał mu Bóg" - nie znał dogmatu o łasce w Dz10.

Jeśli zatem „Fides nadprzyrodzona” miałaby automatycznie nadawać pełną pewność w dogmatach, to Piotr i inni apostołowie powinni byli mieć całkowitą wiarę od razu, a Ewangelie pokazują coś innego: rozwój wiary jest stopniowy, w połączeniu z doświadczeniem, nauką i świadectwami.

„Wlewana wiara” nie funkcjonuje w próżni i nie eliminuje potrzeby historycznego i empirycznego przygotowania. Nie jest to absolutna automatyczna pewność dogmatów, a raczej proces współdziałania łaski Bożej i doświadczeń człowieka.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24
Czy to nie Ty ciągle twierdzisz jakoby rzekomo twierdził, że "to wszystko siano"?
Niee. Twierdzę, że Tomasz pisał po to, by rozum prowadził do prawdy – a Ty traktujesz rozum jako bezwartościowy wobec Fides - skoro Fides, według Ciebie, opiera się zawsze na ‘darze wlanej wiary’, to jakikolwiek sensowny wysiłek intelektualny staje się zbędny. Twój system neguje sam siebie - używasz rozumu Tomasza, by uzasadnić, że rozum Tomasza nie znaczy nic w kontekście "wlanej wiary".
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24
""Fideizm (od łac. fides „wiara”) – pogląd filozoficzny i teologiczny głoszący prymat wiary nad poznaniem rozumowym i teoriami naukowymi. Według fideisty poznanie religijne w postaci objawienia wyprzedza poznanie rozumowe, a jedynym źródłem wiedzy w kwestiach wiary i etyki może być jedynie stała tradycja ludzkości oparta ostatecznie na pierwotnym Bożym Objawieniu. Jest to więc antyracjonalizm lub irracjonalizm, bo przyjmuje się istnienie prawd niedostępnych poznaniu rozumowemu.
Historia
Tendencje fideistyczne występowały już w pismach Ojców Kościoła, w szczególności w patrystyce Zachodu. Szczególnie wyraźne są w pismach Tertuliana, a także św. Augustyna.""
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Fideizm

1. Fides et Ratio

Wiara jest niesprzeczna z poprawnym Rozumem.
Poczytaj dogmaty Dei Filius.

2. Istnieją prawdy klasycznie niedostępne poznaniu przez naturalną część rozumu.

Poczytaj Dei Filius.

3. Twierdzą tu, że Ojcowie Kościoła, Augustyn i Tertulian mieli te tendencje.

===

Doczytaj sobie czym jest solipsyzm i nie nadużywaj tego słowa.
Nie kwestionuję, że wiara może współistnieć z rozumem (Fides et Ratio) – chodzi o Twój system, w którym ‘wlewana wiara’ staje się absolutną pewnością niezależną od jakiegokolwiek historycznego czy empirycznego sprawdzenia. To nie jest klasyczny fideizm w sensie Tomasza czy Dei Filius, tylko solipsystyczny model, w którym nikt nie może zweryfikować, czy ktoś naprawdę ma ‘Fides od Boga’.

Stąd użycie przeze mnie słowa ‘solipsyzm’ – chodzi o subiektywność i brak obiektywnych kryteriów, nie o patrystykę Zachodu.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24
Że dogmat twierdzi inaczej, więc jeżeli właściwym rozumieniem Jego nauki w tym temacie byłaby negacja dogmatu, to był w błędzie w tym temacie. Co nie neguje wartości Jego innych treści, ale nie jako dogmaty.
Właśnie się podłożyłeś.
Jeśli „Dogmat twierdzi inaczej, więc Augustyn był w błędzie”.

To Twoje zdanie ujawnia, że dla Ciebie dogmat nie wypływa z Tradycji, ale ocenia Tradycję. To odwrócenie logiki i doktryny KRK(bo poczytaj o Tradycji np. w Dei Verbum). Jeśli dogmat jest „sędzią” Ojców, a nie ich owocem, to mamy do czynienia z rewolucją, a nie z rozwojem.

Poza tym promujesz podwójny standard, Tomasz z Akwinu: „autorytet ponad wszystkimi” - przyjmujesz bezkrytycznie. Chociaż nie tylko ja wskazuje na możliwość jego błędu, ale i historia - w tym patrystyka - co potwierdza też doktryna Wschodu. A Augustyn (gdy przeczy dogmatowi): „był w błędzie”.
To pokazuje, że nie szukasz prawdy w źródłach, tylko potwierdzenia dla dogmatów przyjętych z góry.

Skąd pewność, że dogmat Trydentu (XVI w.) lepiej rozumie Eucharystię niż Augustyn (V w.), który żył 1000 lat bliżej apostołów?

Po drugie.... i chyba ważniejsze:

Twój Kościół KRK jasno naucza - ma taką doktrynę o Kościele Wschodu - Prawosławiu:

SOBÓR WATYKANSKI II:
„15. Wszyscy też wiedzą, z jaką miłością chrześcijanie Wschodu sprawują świętą liturgię, zwłaszcza celebrację eucharystyczną, źródło życia Kościoła i zadatek przyszłej chwały. W niej wierni, zjednoczeni ze swym biskupem, mają dostęp do Boga Ojca przez Syna, Słowo Wcielone, umęczone i uwielbione, a w wylaniu Ducha Świętego wchodzą w komunię z Przenajświętszą Trójcą, stając się „uczestnikami Boskiej natury”.(35) Dlatego też poprzez sprawowanie Najświętszej Eucharystii w każdym z tych kościołów buduje się i wzrasta Kościół Boży,(36) a przez koncelebrację objawia się ich wzajemna komunia.
(....)
Kościoły te, choć od nas oddzielone, posiadają prawdziwe sakramenty, przede wszystkim na mocy sukcesji apostolskiej – kapłaństwo i Eucharystię, dzięki którym są z nami ściśle złączone. Dlatego pewien rodzaj kultu wspólnego (communicatio in sacris), w odpowiednich okolicznościach i za zgodą władzy kościelnej, jest nie tylko możliwy, ale wręcz godny zachęty.”
(Sobór Watykański II, Unitatis redintegratio, 15 - prosto z dokumentów Watykanu - https://www.vatican.va/archive/hist_cou ... io_en.html )

Czyli KRK - na mocy decyzji Soboru - więc Ty uznajesz to za dogmat/absolut - taka "wlała się" w ciebie wiara, jak wyjaśniałeś. - uznaje Eucharystię w Kościele prawosławnym za prawdziwą.

Tyle, że głos Prawosławia w sprawie Eucharystii jest inny - oni uważają, że ich Eucharystia jest inna, obchodzona inaczej/jest czymś innym:
„Ponadto bezwzględnie zabrania się ludziom prawosławnym przyjmowania Komunii św. w świątyniach innowierców, w tym również rzymskokatolickich, a to ze względu na istniejące różnice w sakramencie Eucharystii, które notabene podważają autentyczność Eucharystii rzymskokatolickiej i pozostałych wyznań..” [ TAJEMNICA EUCHARYSTII, Prawosławna Parafia Św. Jana Klimaka na Woli w Warszawie, https://prawoslawie.pl/prawoslawie/o-pr ... ucharystii ]

A inny prawosławny dokument liturgiczny dodaje:
„Ścisły związek Eucharystii i Kościoła tłumaczy niechęć Prawosławia do praktyki interkomunii. Gdyby możliwa była interkomunia, to tkwiąc w podziałach uznawalibyśmy je bluźnierczo za możliwe[26]. Jeden bowiem jest Chrystus, jeden Kościół i jedna Eucharystia.” [ teologia - Prawosławne rozumienie związku Eucharystii z Kościołem, https://liturgia.cerkiew.pl/texty.php?id_n=136&id=114 ]

Wprost mówią, że Eucharystie innych wyznań są bluźniercze!

Więc Twój problem TS-ie polega na tym, że KRK uznaje eucharystię prawosławną za prawdziwą, a Prawosławie uznaje eucharystię katolicką za bluźnierczą. Dlatego jeśli chcesz mówić o „wlewanej pewności dogmatu”, to powiedz - skąd masz obiektywną gwarancję, że to Rzym a nie Konstantynopol przekazuje prawdziwą wiarę apostołów? I to przy jasnym i potwierdzonym Soborem KRK - stwierdzeniu, że Prawosławni podtrzymują tradycje apostolską od samych apostołów(uznając ich sukcesję apostolską i sakramenty)? Skąd pewność, kto przekazuje te prawdziwe pierwotne Objawienie Boże?

Bo Twoja metoda – „dogmat jest prawdziwy, bo tak powiedział mój Kościół” – nie rozwiązuje sporu, tylko go maskuje.

Oczywiście masz prawo do ignorancji i swojego zdania – ale w poszukiwaniu prawdy i ustalaniu faktów musisz odpowiedzieć: jak wykażesz, że dogmat transsubstancjacji jest objawiony przez Boga, skoro cała historia i świadectwo Ojców Kościoła - na ktorych bazuje sukcesja apostolska Prawosławia - pokazuje coś innego? Jak to zrobisz, skoro Twój Kościół oficjalnie uznaje ważność Eucharystii w Prawosławiu gdzie nigdy nie wprowadzono dogmatu transsubstancjacji – to sam wprost przyznaje, że sakrament został wiernie zachowany od apostołów bez tego dogmatu. A skoro tak, to jak możesz twierdzić, że dogmat z XII–XVI wieku jest koniecznym i objawionym elementem wiary, skoro własne dokumenty KRK dowodzą, że Eucharystia jest prawdziwa również bez niego? To już nie ja, ale Twój Kościół obala Twoją tezę.
TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24
Nie trzeba uznawać hurtem wszystkiego co ktoś twierdzi. Tutaj też jakbyś nie pojmował, że czasem może być wartościowe to co ktoś twierdzi, nawet jeżeli się czasem mylił.
No właśnie! --> "nawet jeżeli się czasem mylił." - ciekawe, że o papieżu tak nie myślisz już........i dogmatach, które są budowane na wiedzy i doświadczeniu innych ludzi, też powstają na podstawie ludzkiej filozofii, czyli historii!!!

Przecież informacje masz nawet na katolickich portalach - czyli katolicy sami dzisiaj wprost przyznają, że doktryna transsubstancjacji – fundament eucharystycznego dogmatu – jest zbudowana na fizyce Arystotelesa, dziś całkowicie obalonej przez naukę.
Cytuję:
"Kościół łaciński wciąż uznaje, że najlepszą, najpełniejszą formą rozumienia obecności Chrystusa w Eucharystii pozostaje doktryna transsubstancjacji wypracowana przez św. Tomasza z Akwinu. Oparta na zasadach fizyki arystotelesowskiej doktryna ta uznaje, w największym skrócie, że po konsekracji chleb i wino zmieniają się w swojej substancji (można to określić także istotą, czy wewnętrzną prawdą o nich) w Ciało i Krew Chrystusa, ale przypadłości (czyli cechy fizykalne, takie jak zapach, smak, zawartość alkoholu w winie, wygląd) pozostają takie jak poprzednio. Trudno nie dostrzec, że to bardzo proste, racjonalne i pozwalające zrozumieć, co oznacza owa obecność wyjaśnienie tego, co oznaczają słowa Chrystusa: "to jest ciało moje, to jest krew moja".

Tyle, że - i o tym też nie należy zapominać - to rozumienie oparte jest na arystotelesowskiej fizyce, która odczytuje świat (a nie tylko Eucharystię) w kategoriach właśnie substancji i przypadłości, co - jak wiemy ze współczesnych odkryć fizyki - jest ujęciem nieadekwatnym i nieprawdziwym. To zaś rodzi przynajmniej dwa problemy. Pierwszy jest bardzo oczywisty, jeśli świat nie jest zorganizowany substancjalnie, jeśli rzeczywistość nie funkcjonuje jako substancja i przypadłości, to nie może tak też funkcjonować Eucharystia. Ujmując rzecz inaczej, jeśli w rzeczywistości nie ma przypadłości i substancji, a rzeczywistość jest kwantowa, to rozumienie transsubstancjacji pozostaje dziedzictwem historycznym, a samo rozumienie Eucharystii musi zostać pogłębione czy przepracowane w oparciu o nowe, bardziej adekwatne rozumienie rzeczywistości fizykalnej......(....)
wskazuje krakowski filozof i dodaje, że w efekcie współczesna fenomenologia, a ja dodałbym współczesna nauka, uderza nie tylko w metafizykę tomistyczną, ale także pośrednio w teologię....(....)"
[ Deon.pl, https://deon.pl/kosciol/komentarze/tran ... lo,2521745 ]

Czyli sami katolicy już dostrzegją i wprost przyznają, że Tomasz i scholastyka nie są żadnym absolutnym kryterium prawdy, a raczej dziedzictwem epoki. Skoro Augustyna można odrzucać, bo ‘czasem się mylił’, to dlaczego nie Tomasza? Zwłaszcza, że jego ‘pomyłka’ jest dziś widoczna nie tylko w świetle Biblii, ale i współczesnej nauki.

Dogmat, który zostanie obalony na poziomie definicji przez współczesną naukę? Czemu Bóg tego nie przewidział, jak to objawiał Tomaszowi, a potem Kościołowi?...... ;)

No i po drugie, "dogmat"? Znowu, oceniasz Ojców Kościoła przez dogmat, ale dogmaty przecież wynikają głównie z nauczania Ojców i szeroko pojętej Tradycji, którą ci Ojcowie współtworzyli - To logiczna pułapka - bo jeśli dogmat jest kryterium oceny Ojców Kościoła, to skąd sam dogmat czerpie autorytet? Z Tradycji Ojców czy przeciwko nim?

C.D.N....
Ostatnio zmieniony 2025-09-09, 17:52 przez Przeemek, łącznie zmieniany 3 razy.

Przeemek
Biegły forumowicz
Biegły forumowicz
Posty: 1949
Rejestracja: 11 maja 2022
Wyznanie: Protestantyzm
Has thanked: 55 times
Been thanked: 206 times

Re: Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii.

Post autor: Przeemek » 2025-09-09, 17:33

C.D.N....

TS_ pisze: 2025-09-08, 16:24
Nie widzę abym łamał jakąkolwiek zasadę Katolicką, ani żadnego problemu. Jeśli ktoś inny napisze coś co mnie bardziej przekona, to mnie przekona.

Poczytaj sobie co o nim napisano i potem wskaż mi jaki masz problem. Przeczytaj mój pierwszy post w tym wątku:
Wiesz.... takie stwierdzenie papieża:
"(...)Nie ma bowiem prawdziwej i płodnej wierności, jeśli się nie przyjmuje jakby z rąk św. Tomasza jego zasad(...)najświętszym pośród uczonych i najuczeńszym pośród świętych (...)człowieka, danego Kościołowi przez wyższy zamysł" - wynosi go tutaj w kontekście religijnym - i te słowa sugerują wyraźne nadużycie pochwał w kontekście religijnym, co może sugerwać poziom świętości większy od Maryi..... - a to już na pewno jest sprzeczne z doktryną o podziale świętych - na Dulię i Hiperdulię.........

No ale papież to też człowiek i też może się mylić....i się nie raz mylili, podawałem przykłady....... Ale problem polega na ty, że Ty subiektywnie nie przyjmujesz tego w "swojej" doktrynie do wiadomości, że papież też się może mylić...... dlatego nie widzisz: "Nie widzę abym łamał jakąkolwiek zasadę Katolicką".

Bo takie listy papieskie (jak Pawła VI czy Leona XIII) to nie są dokumenty dogmatyczne, ani doktryny KRK - tylko akty magisterium zwyczajnego, często przesycone stylem hagiograficznym. To język pochwalny, a nie definicja wiary. Papież w liście okolicznościowym może nazwać Tomasza „najświętszym wśród uczonych”, tak jak inny papież nazwie Augustyna „największym doktorem łaski”, a jeszcze inny nazwał Grzegorza Wielkiego „ostatnim Ojcem Kościoła”. To są tytuły retoryczne, a nie kryteria dogmatyczne.

To nie jest doktryna, tylko katolicki zwyczaj hiperbolicznego podkreślania zasług. A poza tym wybiórczo cytujesz papieży, a jak myślisz, ilu papieży nazywało Augustyna "Doctor Gratiae"? Nawet modlitwy do niego powstały: "Wspaniały Doktorze Łaski, Święty Ojcze Augustynie! ..(....) Ty poznałeś ciemności błędu,...(....) potężna ręka Pana wyrwała Cię z ciemności i zanurzyła w Królestwie światła. O wielki Święty Augustynie, dopomóż i nam odnaleźć Boga, wieczną Prawdę, ..." https://adonai.pl/modlitwy/?id=1042 - więc jakbym miał obstawiać, to raczej Augustyn jest obdarowany łaską nieomylności.....na pewno to: "...potężna ręka Pana wyrwała Cię z ciemności i zanurzyła w Królestwie światła.." plasuje go na równo, jak nie wyżej w wiedzy o dokrynie Kościoła/Bożej, niż Tomasza..... ;)


Natomiast właśnie w tym tkwi problem – skoro Kościół w dokumentach (Dei Verbum) twierdzi, że źródłem Objawienia jest cała Tradycja, to jednostronne wynoszenie jednego autora ponad innych faktycznie wypacza tę zasadę. Nie znajdziesz nigdzie w Piśmie ani u Ojców idei, że ‘prawda objawiona’ została dana w XIII wieku przez Tomasza. To, co cytujesz z papieży, to retoryka pochwalna – podobna jak w wezwaniach maryjnych (‘najświętsza’), ale nie definicja wiary. Problem jest taki, że praktycznie staje się to substytutem Objawienia. A skoro możesz mi pokazać papieża gloryfikującego Tomasza, ja mogę ci pokazać innych, którzy cytują Augustyna, Ambrożego czy Bazylego jako najwyższe autorytety. Kogo wtedy uznasz za ‘prawdziwy głos Tradycji’?

TS_
Biegły forumowicz
Biegły forumowicz
Posty: 1523
Rejestracja: 2 maja 2025
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 44 times
Been thanked: 107 times

Re: Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii.

Post autor: TS_ » 2025-09-09, 20:07

@Przeemek

Deja vu: nieprawda, że "bezkrytycznie przyjmuję Tomasza".

===

Zdaje się, że się rozjaśnia korzeń niezgody. Masz problem w korzeniu epistemologii. Ogólnie jakbyś miał problem z rozróżnianiem szczegółowych podziałów pojęć, a nawet występował przeciw nim.

===

Te aksjomaty są dla mnie oczywiste. Zdania i obrazy pozaczasowe, niezależnie kto by je wypowiedział, mają tą samą treść. Choćby były anonimowe i bez znanej daty, osoby, historii, są takie same. Jakby te obrazki i tekst powstały "pseudo-losowo" to tak samo bym je odebrał. Nie potrzebuję nikomu tu ufać/wierzyć.

W każdej przestrzeni Euklidesowej reprezentowanej przez:
1) odcinek (1D)
2) kwadrat (2D)
3) kostkę (sześcian) (3D)
jest to zwyczajnie oczywiste. Intuicyjne. Nie muszę niczego przyjmować. Ktoś tylko dał materię, czyli zdania i obrazki. Ale one są dla mnie oczywistościami.

Te zdania i obrazki działają jakby porada dla umysłu, która wskazuje nieznany pokój umysłu, który jest posiadłością miliona pokoi. Zwiedzanie "pseudo-losowe" jest powolne. A tutaj mówi człowiek "w pokoju o numerze 234.777 znajdziesz skrzynię z oczywistością". Zaglądam, a tam rzeczywiście jest to oczywistość, która nie wymaga wiary i zaufania do osoby która wskazuje nr. pokoju. Ale tego pokoju jeszcze nie zwiedziłem. Teraz nazwę ten pokój lepiej niż 234.777. Będzie to pokój o nazwie np. "Aksjomat odcinka". Wpiszę go w skrzydle posiadłości geometria na listę bym wiedział gdzie go szybko znaleźć.

===

Widzenie zdań jest moim osobistym doświadczeniem bez względu na autora. Choćby wiatr ułożył "pseudo-losowo" zdanie z piasku, to nadal jest to samo zdanie. Widzenie tego zdania jest moim osobistym doświadczeniem. Jeżeli zdania są dla mnie oczywiste, albo powiązane siecią myśli z oczywistością, to nie ma znaczenia czy to komputer wyrzucił losowo te zdanie czy małpy to napisały.

Obrazek

Nie ma tu żadnej potrzeby ufania.

Tak samo jak zdania są nielogiczne to wiem, że autor jest w błędzie lub kłamie.

===

Prawda to jest ontologia.
Wiedza, wiara, przypuszczenie to epistemologia.
Żaden relatywizm. Relatywizm uderza w ontologię.

Jak mam tylko przypuszczenia i nie da się osiągnąć stanu wiary lub wiedzy to podejmuję ryzyko licząc się z tym, że może być inaczej. Tak ludzie żyją, podejmują ryzyko gdy mają tylko przypuszczenia.

W przypadku Katolicyzmu jest wtedy jeszcze cnota nadziei, czyli wiara w to, że Bóg zarządza tym światem i opatrzność ma oczy wszędzie.

Biblia, dogmaty, istnienie Jezusa to kwestia wiary Fides.

Od Arystotelesa starano się brać to co należy, a to nie należy odrzucać. To było w Liście Pawła VI o Tomaszu z Akwinu. To co zostało przyjęte dogmatem, to ma "pieczęć Fides". (asystencja Boga)

Nie jest dla mnie "oczywiste", że Papież ma autorytet, to jest wiara Fides, nie oczywistość Wiedzy.

Jeremiasz: Prorocy mieli ufać Bogu, nie ludziom. Mieli mieć świadomość, że ludzie mogą oszukać, ale podejmują ryzyko z cnotą nadziei, którą daje Bóg. Licząc na Jego wsparcie. Jedna grupa ludzi może być lepsza, a inna gorsza, ale dalej 100% zaufanie to do Boga czy Świętych, oraz świętych aniołów.

Fides to wiara nie wiedza. Fides jest ponadczasowa.
Przypuszczenie to też nie wiedza.

Wierzę w Credo wiarą katolicką (Fides). Zdania zostały dane przez innych ludzi, ale samo uznawanie ich nie wynika z tego, że mam "ludzkie zaufanie" do rzetelności przekazów historycznych, tylko z Fides.

Można oddzielić. Ja akurat dostałem zdania od Kościoła. Prorocy dostawali zdania prosto do umysłu od Boga. (2 w 1)
Ja wskazywałem, że Twój system – „wiem, że mam wiarę, bo dogmaty są pewne; wiem, że dogmaty są pewne, bo mam wiarę”
Wiara to nie wiedza. I nie wynika z dogmatów.
Nie myl ciągle wiary Fides z wiedzą.
Nadużywasz słowa "wiesz/wiem/wiedza".

O Islamie to załóż nowy wątek, jeżeli rozważasz go jako prawdziwy.

Wiara się składa z dwóch elementów:
1) materia -> zdania
2) pewność prawdy -> od Boga

Człowiek może tylko dostarczyć materię, zdania. Pewność prawdy jest od Boga.

Po co Ci identyfikować w sposób pewny czy ktoś jest wierzący?

Ktoś może się przekonać, że Fides jest prawdziwa jak sam ją dostanie. Bez tego czy jakiegoś specjalnego objawienia to nie znam metody.

Z tym co uważasz o św. Piotrze się nie zgadzam.

Fides jako sprawność, a znajomość N zdań dogmatów to co innego.

"Na ziemi" Ratio się przydaje, bo pozwala weryfikować nieprawdę, sprzeczności.

To co dogmat zanegował nigdy nie było Tradycją wiążącą. Definiujesz sobie jak chcesz.

O Prawosławnych też załóż oddzielny temat. Mówiłem, że nie uznają Papieża.

Substancja (niemateria) i przypadłość (materia) nie ma nic do rzeczy z kwantowością materii.
To już Deon, Terlikowski i Tischner jawnie atakują dogmaty? Jeśli tak no to ze szkodą dla nich i tych co to kupią. Czyżby kolejna fala herezji? "Herezja niezrozumienia fizyki kwantowej". Jeżeli próbują obalić dogmat, no to sugeruje brak wiary katolickiej Fides. Możliwe, że znowu modernizm atakuje.

Dogmat czepie autorytet z Papieża (ex cathedra itd.)

Te modlitwy to zatwierdzone dogmatycznie były?

A czy Maryja była "uczoną"?
Maryja jest Pełna Łaski, to jest już maksimum świętości.

Przeemek
Biegły forumowicz
Biegły forumowicz
Posty: 1949
Rejestracja: 11 maja 2022
Wyznanie: Protestantyzm
Has thanked: 55 times
Been thanked: 206 times

Re: Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii.

Post autor: Przeemek » 2025-09-09, 23:59

TS_ pisze: 2025-09-09, 20:07 @Przeemek

Deja vu: nieprawda, że "bezkrytycznie przyjmuję Tomasza".

===

Zdaje się, że się rozjaśnia korzeń niezgody. Masz problem w korzeniu epistemologii. Ogólnie jakbyś miał problem z rozróżnianiem szczegółowych podziałów pojęć, a nawet występował przeciw nim.

===

Te aksjomaty są dla mnie oczywiste. Zdania i obrazy pozaczasowe, niezależnie kto by je wypowiedział, mają tą samą treść. Choćby były anonimowe i bez znanej daty, osoby, historii, są takie same. Jakby te obrazki i tekst powstały "pseudo-losowo" to tak samo bym je odebrał. Nie potrzebuję nikomu tu ufać/wierzyć.

W każdej przestrzeni Euklidesowej reprezentowanej przez:
1) odcinek (1D)
2) kwadrat (2D)
3) kostkę (sześcian) (3D)
jest to zwyczajnie oczywiste. Intuicyjne. Nie muszę niczego przyjmować. Ktoś tylko dał materię, czyli zdania i obrazki. Ale one są dla mnie oczywistościami.

Te zdania i obrazki działają jakby porada dla umysłu, która wskazuje nieznany pokój umysłu, który jest posiadłością miliona pokoi. Zwiedzanie "pseudo-losowe" jest powolne. A tutaj mówi człowiek "w pokoju o numerze 234.777 znajdziesz skrzynię z oczywistością". Zaglądam, a tam rzeczywiście jest to oczywistość, która nie wymaga wiary i zaufania do osoby która wskazuje nr. pokoju. Ale tego pokoju jeszcze nie zwiedziłem. Teraz nazwę ten pokój lepiej niż 234.777. Będzie to pokój o nazwie np. "Aksjomat odcinka". Wpiszę go w skrzydle posiadłości geometria na listę bym wiedział gdzie go szybko znaleźć.

===

Widzenie zdań jest moim osobistym doświadczeniem bez względu na autora. Choćby wiatr ułożył "pseudo-losowo" zdanie z piasku, to nadal jest to samo zdanie. Widzenie tego zdania jest moim osobistym doświadczeniem. Jeżeli zdania są dla mnie oczywiste, albo powiązane siecią myśli z oczywistością, to nie ma znaczenia czy to komputer wyrzucił losowo te zdanie czy małpy to napisały.

Obrazek

Nie ma tu żadnej potrzeby ufania.

Tak samo jak zdania są nielogiczne to wiem, że autor jest w błędzie lub kłamie.

===

Prawda to jest ontologia.
Wiedza, wiara, przypuszczenie to epistemologia.
Żaden relatywizm. Relatywizm uderza w ontologię.

Jak mam tylko przypuszczenia i nie da się osiągnąć stanu wiary lub wiedzy to podejmuję ryzyko licząc się z tym, że może być inaczej. Tak ludzie żyją, podejmują ryzyko gdy mają tylko przypuszczenia.

W przypadku Katolicyzmu jest wtedy jeszcze cnota nadziei, czyli wiara w to, że Bóg zarządza tym światem i opatrzność ma oczy wszędzie.

Biblia, dogmaty, istnienie Jezusa to kwestia wiary Fides.

Od Arystotelesa starano się brać to co należy, a to nie należy odrzucać. To było w Liście Pawła VI o Tomaszu z Akwinu. To co zostało przyjęte dogmatem, to ma "pieczęć Fides". (asystencja Boga)

Nie jest dla mnie "oczywiste", że Papież ma autorytet, to jest wiara Fides, nie oczywistość Wiedzy.

Jeremiasz: Prorocy mieli ufać Bogu, nie ludziom. Mieli mieć świadomość, że ludzie mogą oszukać, ale podejmują ryzyko z cnotą nadziei, którą daje Bóg. Licząc na Jego wsparcie. Jedna grupa ludzi może być lepsza, a inna gorsza, ale dalej 100% zaufanie to do Boga czy Świętych, oraz świętych aniołów.

Fides to wiara nie wiedza. Fides jest ponadczasowa.
Przypuszczenie to też nie wiedza.

Wierzę w Credo wiarą katolicką (Fides). Zdania zostały dane przez innych ludzi, ale samo uznawanie ich nie wynika z tego, że mam "ludzkie zaufanie" do rzetelności przekazów historycznych, tylko z Fides.
Tak na marginesie, wiesz w ogóle, co to jest Fides? "Kolejny" termin zapożyczony od rzymian (Imperium Rzymskiego i ludzkich wymysłów) https://pl.wikipedia.org/wiki/Fides , Fides -była boginią w starożytnym rzymskim panteonie, uosabiającą wierność, zaufanie i uczciwość. Właśnie od tej rzymskiej personifikacji i jej łacińskiego słowa wywodzi się katolickie pojęcie wiary jako cnoty teologicznej - jakby objawienia Boga i Jego prosty przekaz dla człowieka były za mało lub zbyt trudne. A Ty używasz tego słowa, jakby nagle stało się magiczną pieczęcią Twojej osobistej oczywistości.

Cała Twoja argumentacja to „ja widzę, ja odbieram, dla mnie oczywiste” – czyli subiektywizm w najczystszej postaci. To, że Tobie coś się jawi jako oczywiste, nie czyni tego prawdą – schizofrenik też widzi „oczywistości”. Twoje pokoje z oczywistościami to fantazja – nikt nie jest w stanie zweryfikować, czy widzisz prawdę, czy własne złudzenia.

Apostołowie i prorocy mieli bezpośrednie doświadczenie Boga – widzieli cuda, słyszeli głos, dotykali zmartwychwstałego. Ty i Papież możecie powoływać się tylko na świadectwa innych ludzi. Twoje „ja widzę” to prywatne przeżycie, które nic nie wnosi do kategorii prawdy Bożej.


Także widać już, że przeszedłeś w pełny monolog "ja mam...", "dla mnie oczywiste...", "moje doświadczenie..." - ucieczka w subiektywizm, gdy argumenty merytoryczne się kończą. Nawet według twojej własnej teorii epistemologicznej masz tylko "przypuszczenia" o Tomaszu z Akwinu, Biblii, historii Kościoła - bo przecież nie doświadczyłeś tego osobiście. Ale jednocześnie wszyscy inni ludzie - łącznie z prawosławnymi, których twój własny Kościół uznaje za mających ważną sukcesję apostolską od apostołów - mają swoje tradycje i doświadczenia. Sobór Watykański II wprost stwierdza, że Kościoły wschodnie "posiadają prawdziwe sakramenty, przede wszystkim na mocy sukcesji apostolskiej". Czyli według KRK oni zachowali wiarę apostolską przez 2000 lat i jakoś BEZ dogmatu greckiej filozofii transsubstancjacji.....

Twoje "ja mam Fides, ja widzę oczywistości" nic tu nie wnosi, bo każdy prawosławny, protestant czy nawet muzułmanin może powiedzieć to samo. Ty masz "przypuszczenia" (według własnej definicji), oni mają tradycję potwierdzoną przez twój Kościół jako apostolską. Gdzie tu twoja przewaga epistemologiczna? Chwalenie się "ja... ja..." to nie merytoryka, tylko potwierdzenie, że konkretne argumenty cię przytłoczyły i pozostaje ci tylko subiektywny monolog. Prawda nie zależy od tego, kto "czuje się" bardziej pewny.

Więc Twoje "ja widzę oczywistości" to nie kategoria żadnej prawdy czy obiektywizmu - zwyczajne dzielenie się odczuciami, same prywatne przeżycia które może mieć każdy na temat czego tylko chce. Bez obiektywnych kryteriów to zwykły subiektywizm religijny, opakowany w tomistyczny słownik i filozoficzne fantazje.
TS_ pisze: 2025-09-09, 20:07 Można oddzielić. Ja akurat dostałem zdania od Kościoła. Prorocy dostawali zdania prosto do umysłu od Boga. (2 w 1)
Nawet jeśli próbujesz złagodzić swoje stanowisko mówiąc o "zdaniach od Kościoła", to nadal roszczenie pozostaje problematyczne. Każdy katolik może powiedzieć "Kościół mi przekazuje zdania" - czytając Katechizm, Biblię czy dokumenty soborowe. Ale ty sugerujesz coś więcej - jakiś specjalny dostęp do prawdy, porównując się do proroków biblijnych.

Tylko który Kościół przekazuje ci "zdania"? Historia pokazuje, że już w pierwszych wiekach powstały podziały - nestorianie ewangelizowali całą Azję i mieli więcej z ewangelizowanych terytoriów niż cały Zachód i Wschód razem wzięte. Mieliśmy 5 patriarchatów, potem wielką schizmę 1054 roku. Prawosławni twierdzą, że to oni zachowali prawdziwą tradycję apostolską - a twój własny Sobór Watykański II potwierdza ważność ich sukcesji apostolskiej. Więc skąd pewność, że akurat rzymski Kościół przekazuje ci prawdziwe "zdania"?

Biblia została napisana przez apostołów, ostatni zmarł około 100 roku - i to objawienie publiczne dociera dziś do wszystkich w postaci Pisma. Nie potrzeba żadnych specjalnych "zdań od Kościoła" poza tym co już zostało objawione i znane jako publiczne. Katechizm jasno mówi: objawienie się zakończyło:
Nie będzie innego objawienia [chodzi oczywiście o kontekst jak otrzymywali prorocy ]

66 "Chrześcijańska ekonomia zbawienia, jako nowe i ostateczne przymierze, nigdy nie przeminie i nie należy już więcej oczekiwać żadnego publicznego objawienia przed chwalebnym ukazaniem się Pana naszego, Jezusa Chrystusa" 34. Chociaż jednak Objawienie zostało już zakończone, to nie jest jeszcze .........."
[ Katechizm KRK, http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkI-1-2.htm ]

Jeśli każdy może twierdzić że "dostaje zdania od swojego Kościoła", to mamy przepis na religijny chaos. Prawosławni, protestanci, koptowie - wszyscy mogą powiedzieć to samo o swoich tradycjach. Twoje roszczenie do specjalnego dostępu do prawdy, nawet w złagodzonej wersji, pozostaje bezpodstawne i niebezpieczne.

No zastanów się czy to co opisujesz jako "otrzymywanie zdań" to nie jest po prostu zwykłe czytanie dokumentów kościelnych i osobiste przekonania. Porównywanie się do proroków biblijnych przekracza granice zdrowego rozeznania religijnego.

No i najważniejsze....

Drogi TS-sie – nie uwierzysz, ale ja osobiście posiadam zdania od Kościoła. Serio, mogę ci je zacytować. Ja mam pewność prosto od Boga – to oczywiste, subiektywne przeświadczenie, które On mi dał. I właśnie na jego podstawie wiem, że to, co Ty piszesz, jest błędem. Rozumiesz? Bóg objawił mi poprzez "wlaną wiarę", że transsubstancjacja to ludzki wymysł sprzeczny z Pismem.Mogę ci przytoczyć moje zdania – i nie jesteś w stanie temu zaprzeczyć, bo ja to już doświadczyłem.

Widzisz, jak łatwo można tym samym schematem „udowodnić” wszystko? I wtedy nie ma różnicy: każdy może się powołać na swoje źródło pewności – katolik na papieża, protestant na Biblię, muzułmanin na Koran, a new-age na swoje wizje.
Skoro każdy może twierdzić, że ‘dostał pewność od Boga’, to powiedz, jak odróżnisz prawdziwą wiarę od iluzji? Bo jeśli nie ma kryterium obiektywnego, to twój system rozpada się na subiektywizm w najczystszej postaci.
TS_ pisze: 2025-09-09, 20:07
Ja wskazywałem, że Twój system – „wiem, że mam wiarę, bo dogmaty są pewne; wiem, że dogmaty są pewne, bo mam wiarę”
Wiara to nie wiedza. I nie wynika z dogmatów.
Nie myl ciągle wiary Fides z wiedzą.
Nadużywasz słowa "wiesz/wiem/wiedza".

O Islamie to załóż nowy wątek, jeżeli rozważasz go jako prawdziwy.

Wiara się składa z dwóch elementów:
1) materia -> zdania
2) pewność prawdy -> od Boga

Człowiek może tylko dostarczyć materię, zdania. Pewność prawdy jest od Boga.

Po co Ci identyfikować w sposób pewny czy ktoś jest wierzący?

Ktoś może się przekonać, że Fides jest prawdziwa jak sam ją dostanie. Bez tego czy jakiegoś specjalnego objawienia to nie znam metody.

Z tym co uważasz o św. Piotrze się nie zgadzam.

Fides jako sprawność, a znajomość N zdań dogmatów to co innego.

"Na ziemi" Ratio się przydaje, bo pozwala weryfikować nieprawdę, sprzeczności.

To co dogmat zanegował nigdy nie było Tradycją wiążącą. Definiujesz sobie jak chcesz.

O Prawosławnych też załóż oddzielny temat. Mówiłem, że nie uznają Papieża.

Substancja (niemateria) i przypadłość (materia) nie ma nic do rzeczy z kwantowością materii.
To już Deon, Terlikowski i Tischner jawnie atakują dogmaty? Jeśli tak no to ze szkodą dla nich i tych co to kupią. Czyżby kolejna fala herezji? "Herezja niezrozumienia fizyki kwantowej". Jeżeli próbują obalić dogmat, no to sugeruje brak wiary katolickiej Fides. Możliwe, że znowu modernizm atakuje.

Dogmat czepie autorytet z Papieża (ex cathedra itd.)

Te modlitwy to zatwierdzone dogmatycznie były?

A czy Maryja była "uczoną"?
Maryja jest Pełna Łaski, to jest już maksimum świętości.
No właśnie – zauważ, że gdy ja wskazałem realną spiralę błędnego koła (wiem, że mam wiarę, bo dogmaty są pewne; wiem, że dogmaty są pewne, bo mam wiarę), to zamiast rzeczowej odpowiedzi dostałem serię opinii: wiara to nie wiedza, dogmat od papieża, to herezja kwantowa. To nie jest rozwiązanie problemu, tylko unikanie go.

Co do Twojego twierdzenia: ‘Dogmat czerpie autorytet z papieża’ – to jest właśnie wskazówka sporu. Jeśli dogmat stoi wyżej od Ojców, a papież wyżej od dogmatu, to znaczy, że papież jest źródłem prawdy - kuriozalne... Tylko że Biblia mówi odwrotnie: apostołowie, prorocy i Słowo Boże są fundamentem, a papież – nawet w ujęciu katolickim – tylko sługą depozytu wiary. Ty to odwracasz - dogmat ocenia Ojców, papież ocenia dogmat, a kto oceni papieża? Albo jeszcze gorzej, skoro papież ma autorytet z tradycji przez duże "T" - to kto ocenia tradycję? Oczywiście powiesz - Dogmat. Klasyczne błędne koło, teologia zapętlenia, aby unikać weryikacji z Obajwieniem Bożym.....

Piszesz też: ‘Materia to zdania, pewność od Boga’. Ale problem polega na tym, że „zdania” nie są czystą materią – one są już interpretacją. A skoro Kościół dopiero po wiekach decyduje, które zdania są „materią prawdziwą”, to widać, że nie Bóg bezpośrednio dał pewność, tylko instytucja narzuciła interpretację. I tu wracamy do punktu wyjścia: czy Fides pochodzi bezpośrednio od Boga, czy przez filtr średniowiecznej scholastyki?

Z kolei "To już Deon, Terlikowski i Tischner jawnie atakują dogmaty? Jeśli tak no to ze szkodą dla nich i tych co to kupią. Czyżby kolejna fala herezji?..." zarzut herezji niczego nie rozwiązuje. Nauka jasno pokazuje, że nie istnieje arystotelesowski podział na 'substancję' i 'przypadłości'. W fizyce nie ma ukrytej 'istoty' – są tylko mierzalne własności materii. To nie modernizm, to wiedza empiryczna. Jeśli ktoś chce wierzyć, niech wierzy – ale niech nie udaje, że Arystoteles miał rację wbrew nauce. Zamiast odpowiedzieć na argument o arystotelesowskiej fizyce, atakujesz Deona jako "herezję" - To po prostu desperacka próba zdyskredytowania niewygodnych faktów.

A w kwesti: "To już Deon, ..(...).... jawnie atakują dogmaty? ..." - TS, zobacz jak reagujesz - pierwsze co robisz, gdy ktoś cytuje fakty historyczne albo wskazuje niespójności, to krzyczysz: ‘atak na dogmat!’. A przecież nawet sam Kościół od apostołów uczył, że wszystko należy rozeznawać, badać, sprawdzać – ‘wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie’ (1 Tes 5,21).
Twoje podejście to nie obrona wiary, tylko ucieczka od sprawdzianu prawdy. To sekciarska mentalność: ‘nie wolno dotykać dogmatu, nie wolno zadawać pytań, nie wolno analizować’. Ale chrześcijaństwo od początku było wiarą, która nie bała się konfrontacji z rozumem, światem i historią. A dzisiaj ty krzyczysz "herezja!" gdy katoliccy teologowie analizują dogmaty w świetle współczesnej nauki? To nie jest obrona wiary - to fundamentalizm. Prawda nie boi się pytań. Jeśli dogmat jest prawdziwy, wytrzyma analizę. Jeśli się boisz dyskusji o transsubstancjacji, to może problem leży w dogmacie, nie w "ataku"?

Bo jeśli traktujesz każdy głos krytyczny jako atak na dogmat, to w praktyce pokazujesz, że boisz się, że ten dogmat nie wytrzyma próby. A to już nie jest wiara, tylko ideologia otoczona tabu. I wiesz co? To gorzej niż ślepa wiara – bo ślepa wiara przynajmniej ufa Bogu, a tutaj ufność przerzucasz na instytucję i zakaz pytań.

Aaa.... Tomasz za swoją "pełnię mądrości" też otrzymał maksimum świętości...... widocznie posiadacie też kilka rodzajów lub odmian świętości..... ale prawdziwy Kościół Boży ma tylko jedną - usprawiedliwiony z grzechu.


Po prostu już kompletnie uciekasz od merytoryki i rozsypujesz się pod presją argumentów..............
Ostatnio zmieniony 2025-09-10, 00:14 przez Przeemek, łącznie zmieniany 1 raz.

TS_
Biegły forumowicz
Biegły forumowicz
Posty: 1523
Rejestracja: 2 maja 2025
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 44 times
Been thanked: 107 times

Re: Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii.

Post autor: TS_ » 2025-09-10, 07:24

@Przeemek

Kontynuuję ignorowanie oszczerstw i fantazji, żeby nie marnować czasu.

===

Widzenie profetyczne to inne zjawisko, wyższe niż Fides. Fides nie jest widzeniem, nie jest "oczywistością". Nie myl jednego z drugim. Fides ma każdy mający wiarę katolicką katolik. Każdy kto odmawia Credo zgodnie z prawdą. Kto nie ma Fides a odmawia Credo mówi nieprawdę.

Sub-sta-ncja o której mówi św. Tomasz z Akwinu jest w niematerii. Nie ma to nic do rzeczy z fizyką kwantową, która się zajmuje materią. Jest najwyraźniej dużo ludzi, którzy nie rozumieją fizyki kwantowej (co może się też wiązać z tym, że niektóre jej interpretacje są nielogiczne), więc opowiadają bajki jakoby negowała niematerię. Może mieć to też związek z tym, że wielu ludzi nie rozumie matematyki na nieco wyższym poziomie, ani czym jest materia i niemateria, więc uruchamiają fantazję.

Poczytaj sobie dokładnie co Dei Filius mówi o nauce. Przestudiuj dokładnie tą konstytucję dogmatyczną zdanie po zdaniu aż pojmiesz co nieco co tam jest napisane. Ona jest obowiązująca każdego katolika. Kto uparcia ją odrzuca, sugestia jest, że nie ma wiary katolickiej Fides.

https://obronawiary.pl/konstytucja-dogm ... ei-filius/

Możesz się uczyć hipotez interpretacji fizyki kwantowej (najlepiej tych, które nie są nielogiczne), nawet zachęcam. Są różne. A może w końcu pojmiesz, że to nie dotyka w ogóle niematerii. (gdzie są substancje)

Obrazek

Obrazek

Nie słyszałem by ktoś ogłosił Tomasza z Akwinu pełnym łaski.

===

Czyli dalej widzę to samo. Masz problem z epistemologią na poziomie podstawowym.

Wobec tego proste pytanie aby określić bardziej precyzyjnie jaki masz problem:
Który z aksjomatów 1,2,3 Euklidesa nie jest dla Ciebie oczywisty?

Wtedy może się uda realnie zdiagnozować Twój problem z uznawaniem rzeczy za oczywiste. Co się może przełożyć na zrozumienie domina niezrozumienia w tym temacie i innych, bo to jest korzeń podstawowy epistemologii.

Obrazek

Obrazek

Ułatwię dodając negacje:

(w przestrzeniach Euklidesowych - reprezentowanych przez odcinek (1D), kwadrat (2D), kostka/sześcian (3D))

Anty-aksjomat 1.
Istnieją dwa punkty, których NIE DA SIĘ połączyć odcinkiem.

Anty-aksjomat 2.
Istnieje odcinek, którego NIE DA SIĘ przedłużyć nieograniczenie by stworzyć prostą.

Anty-aksjomat 3.
Dla danego punktu (środka okręgu) i odcinka (promienia okręgu) NIE DA SIĘ z nich zrobić okręgu.

Dla Ciebie mam rozumieć, nie jest to oczywista nieprawda?

Twój problem z przyjmowaniem oczywistości może rzutować na całą epistemologię, co dalej się może rzutować na ten temat i dalej.

Korzeń C1.?
Niezdolność lub odmowa przyjmowania oczywistości i odrzucania absurdów.
Ostatnio zmieniony 2025-09-10, 07:37 przez TS_, łącznie zmieniany 1 raz.

Przeemek
Biegły forumowicz
Biegły forumowicz
Posty: 1949
Rejestracja: 11 maja 2022
Wyznanie: Protestantyzm
Has thanked: 55 times
Been thanked: 206 times

Re: Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii.

Post autor: Przeemek » 2025-09-10, 13:33

TS_ pisze: 2025-09-10, 07:24 @Przeemek

Kontynuuję ignorowanie oszczerstw i fantazji, żeby nie marnować czasu.

===
To uważaj, żebyś z tej "oszczędności czasu" czegoś nie przeoczył przypadkiem.........
TS_ pisze: 2025-09-10, 07:24 Widzenie profetyczne to inne zjawisko, wyższe niż Fides. Fides nie jest widzeniem, nie jest "oczywistością". Nie myl jednego z drugim. Fides ma każdy mający wiarę katolicką katolik. Każdy kto odmawia Credo zgodnie z prawdą. Kto nie ma Fides a odmawia Credo mówi nieprawdę.
Chwileczke.............

Napisałeś wyraźnie:
"Można oddzielić. Ja akurat dostałem zdania od Kościoła. Prorocy dostawali zdania prosto do umysłu od Boga. (2 w 1)"

Mianownik wspólny widzisz? "zdania" - Ty otrzymałeś zdania i prorocy otrzymali zdania...a teraz zmieniasz "śpiewkę" i mieszasz "wiarę" ze "zdaniami" - czyli Fides/Visio, żeby rozmyć własne porównanie.........

Różnica w tym, że ja nie mylę Fides z widzeniem – ja tylko odpowiedziałem na Twój argument o zdaniach. - A tak dokłanie zasugerowałeś "tamtym" zdaniem - Jeśli Twoje „zdania od Kościoła” mają mieć wagę podobną do prorockiego objawienia – to wprost twierdzisz, że Kościół daje objawienia równe Biblii - a jeśli nie – to sam obaliłeś swoje pierwsze porównanie.

TS - wyraźnie nie tylko używałeś tego samego słowa 'zdania', ale jeszcze dodałeś '(2 w 1)' - co sugerowało analogię między twoim 'otrzymywaniem' a prorockim. A teraz nagle 'widzenie profetyczne to coś innego'? To nie jest precyzowanie - to cofanie się z niewygodnego stanowiska.
Jeśli od początku rozróżniałeś te zjawiska, dlaczego porównywałeś je używając identycznej terminologii? To klasyczne przesuwanie słupków bramki gdy argument się sypie.

No i też to pokazuje czytelnikom że nie masz spójnej pozycji - tylko dostosowujesz argumenty do sytuacji - to samo robisz z kategoryzowaniem. Gdy zostaniesz przyciśnięty, zmieniasz definicje(albo dzielisz na kategorie - nieadekwatnie), zamiast bronić swoich twierdzeń. Gratuluję !!! - bardzo dobra strategia retoryczna.

P.S.
Wiesz… I nie chowaj się za łaciną i „Fides”, to po prostu wiara. Po Soborze Watykańskim II łacina już nie jest językiem obowiązkowym na św. Mszy, w powszechnej komunikacji i dokumentacji kościelnej też – KRK przestawił się na języki narodowe, by wierni rozumieli Ewangelię.
Apostołowie głosili po prostu w języku słuchaczy – Grekom po grecku, Żydom po hebrajsku czy aramejsku. Biblijny wzorzec jest prosty: Ewangelia dla ludzi, w ich języku.
Twoje „Fides” brzmi więc jak inna wiara niż ta, którą Kościół głosi prostym słowem. Skoro dziś mówimy po polsku, przestań wymyślać łacińskie sztuczki, żeby coś udowodniać, albo raczej "rozmydlać".
TS_ pisze: 2025-09-10, 07:24 Sub-sta-ncja o której mówi św. Tomasz z Akwinu jest w niematerii. Nie ma to nic do rzeczy z fizyką kwantową, która się zajmuje materią. Jest najwyraźniej dużo ludzi, którzy nie rozumieją fizyki kwantowej (co może się też wiązać z tym, że niektóre jej interpretacje są nielogiczne), więc opowiadają bajki jakoby negowała niematerię. Może mieć to też związek z tym, że wielu ludzi nie rozumie matematyki na nieco wyższym poziomie, ani czym jest materia i niemateria, więc uruchamiają fantazję.

Poczytaj sobie dokładnie co Dei Filius mówi o nauce. Przestudiuj dokładnie tą konstytucję dogmatyczną zdanie po zdaniu aż pojmiesz co nieco co tam jest napisane. Ona jest obowiązująca każdego katolika. Kto uparcia ją odrzuca, sugestia jest, że nie ma wiary katolickiej Fides.

https://obronawiary.pl/konstytucja-dogm ... ei-filius/
I tą odpowiedzią pokazujesz conajmniej dwa kardynalne błędy lub brak zrozumienia. Szczególnie stwierdzeniem:
"Sub-sta-ncja o której mówi św. Tomasz z Akwinu jest w niematerii. Nie ma to nic do rzeczy z fizyką kwantową, która się zajmuje materią."

Po pierwsze:
Nie rozumiesz zupełnie scholastyki średniowiecznej i jak wtedy wszyscy scholastycy myśleli, w tym Tomasz z Akwinu. Posłuż się źródłem katolickim - pracą kapłana z zakonu dominikanów MARIUSZA TABACZKA OP, który cytuje Tomasza:
"Jeszcze bardziej pomocne jest w tym kontekście wyjaśnienie Akwinaty z De principiis naturae, gdzie czytamy:

Brąz, chociaż stanowi materię w odniesieniu do posągu, to jednak sam jest złożony
z materii i formy. A zatem brąz nie jest nazywany materią pierwszą, ponieważ
sam posiada materię. Sama zaś materia, która jest rozumiana jako nieposiadająca
jakiejkolwiek formy i braku (privatio), lecz podległa formie i brakowi (privatio),
jest nazywana materią pierwszą, ze względu na to, że nie ma przed nią
żadnej innej materii6
."
[ MARIUSZ TABACZEK OP, KLASYCZNY I WSPÓŁCZESNY HYLEMORFIZM A DUSZA LUDZKA, https://ojs.tnkul.pl/index.php/rf/artic ... d/556/447/ ]

Pokazując konkretny pogląd filozoficzny Tomasza, który jest kalką (zapożyczoną) od Arystotelesa (zresztą tak jak większość myślicieli i scholastyków w tamtym okresie):
"Na koniec prezentacji głównych zasad hylemorfizmu Arystotelesa należy podkreślić, że jakkolwiek teoria Stagiryty ma istotny rys dualistyczny, charakteryzujący ją dualizm jest dualizmem metafizycznych zasad racjonalnego opisu i wyjaśniania rzeczywistości, nie zaś dualizmem substancjalnym, na miarę kartezjańskiego rozróżnienia substancji rozciągłej i duchowej (umysłowej)......
(....)
Forma substancjalna występuje zawsze jako formująca materię pierwszą, podczas gdy materia pierwsza jest dostępna ludzkiemu poznaniu zawsze jako uformowana przez jakąś formę substancjalną1...(....)
...
Wymienione cechy duszy, zdefiniowane w kontekście hylemorficznej antropologii filozoficznej Arystotelesa, stanowią punkt wyjścia dla oryginalnej i kompleksowej antropologii teologicznej Tomasza z Akwinu, (....)
[ MARIUSZ TABACZEK OP, KLASYCZNY I WSPÓŁCZESNY HYLEMORFIZM A DUSZA LUDZKA, https://ojs.tnkul.pl/index.php/rf/artic ... d/556/447/ ]

Jak pokazuje ta praca, czyli fakty historyczne - światopoglądem, na którym opierało się wielu scholastyków, w tym właśnie Tomasz, był arystotelesowski hylemorfizm. Zgodnie z tą koncepcją, każdy byt materialny (substancja) jest złożony z dwóch nierozłącznych zasad:
- Materia pierwsza (materia prima) - jest podłożem, z którego powstają byty, ale nie może istnieć samodzielnie.
- Forma substancjalna (forma substantialis) - to zasada, która nadaje materii określoną naturę, kształt i cel. To ona sprawia, że coś jest czymś konkretnym, forma jest aktem.

Tomasz wyraźnie odróżniał czystą formę substancjalną (jaką jest anioł) od formy substancjalnej w bycie materialnym, gdzie ta pierwsza jest kompletną, samoistną substancją niematerialną. W hylemorfizmie Tomasza z Akwinu niematerialność nie była jakimś rodzajem "substancji" czy "miejsca", ale cechą bytu - i to bez przypadłości.

Podsumowując...
Twoje twierdzenie, że substancja jest „w niematerii”, przypomina kartezjański dualizm (materialne vs niematerialne), a nie hylemorfizm Tomasza. To pokazuje, że nie rozumiesz średniowiecznego kontekstu i błędnie reinterpretujesz Tomasza pod wpływem współczesnych kategorii.

Dlatego też twoja obrona że "substancja o której mówi św. Tomasz z Akwinu jest w niematerii" pokazuje, że kompletnie nie rozumiesz filozofii, którą próbujesz bronić. Zgodnie z klasycznym hylemorfizmem, który Tomasz przejął od Arystotelesa, substancja chleba i wina PRZED konsekracją jest złożeniem materia prima (metafizycznej potencjalności) i forma substancjalis - czyli jest MATERIALNA w sensie scholastycznym. Jak pisze Mariusz Tabaczek OP: "materia pierwsza [...] rozumiana jako metafizyczna zasada potencjalności" zawsze występuje z formą w bytach materialnych.

W transsubstancjacji substancja materialna chleba zmienia się cudownie w substancję materialną Ciała Chrystusa - nie ma tu mowy o "niematerii" od początku. Twoje twierdzenie to anachroniczna reinterpretacja, która miesza tomizm z kartezjańskim dualizmem. Średniowieczni scholastycy nie rozróżniali "materii" i "niematerii" jak współczesna fizyka, ale metafizycznie - i dla nich chleb był bytem materialnym. Błędnie interpretujesz Tomasza, próbując ratować dogmat przez filozoficzne sztuczki, co pokazuje słabość twojej pozycji.Innymi słowy, Twoja interpretacja Tomasza jest anachroniczna i nieuczciwa wobec źródeł.


Po drugie:
Kolejnym kardynalnym błędem, jest "niedoczytanie" argumentów artykułu Deon.pl:
"(...)to rozumienie oparte jest na arystotelesowskiej fizyce, która odczytuje świat (a nie tylko Eucharystię) w kategoriach właśnie substancji i przypadłości, co - jak wiemy ze współczesnych odkryć fizyki - jest ujęciem nieadekwatnym i nieprawdziwym...(...)" https://deon.pl/kosciol/komentarze/tran ... lo,2521745

Jak "widać" - Twoja paniczna reakcja na artykuł Terlikowskiego pokazuje, że w ogóle nie zrozumiałeś o czym pisze. On NIE atakuje samej transsubstancjacji jako aktu wiary, tylko krytykuje JĘZYK i "naukę"(fizykę) arystotelesowską, którym Kościół wyjaśnia dogmat. Język "substancji i przypadłości" Arystotelesa, nie Tomasza(Problem Tomasza jest taki, że go zaadoptował), został obalony już przez mechanikę newtonowską(czyli fizykę klasyczną) w XVII wieku - stół to nie "substancja z przypadłościami", tylko zbiór atomów i sił. I nie ma nawet potrzeby wchodzić tutaj w fizyke kwantową, bo fizyka kwantowa tylko pogłębia przepaść.

Ale problem jest dwuwymiarowy - bo fizyka Arystotelesa jest już przestarzała i obalona, a do tego Tomasz budując na niej, łamie jeszcze ten arystotelesowski model - u Arystotelesa substancja jest stabilna i przypadłości nie mogą istnieć bez niej, a w transsubstancjacji nagle substancja znika cudownie bez zmiany materii. To filozoficzna niespójność nawet w ramach systemu Arystotelesa.

Więc Terlikowski słusznie wskazuje, że jeśli dogmat ma być prawdą objawioną, nie wolno go uzależniać od filozofii która została obalona i sama sobie przeczy. Twoja obrona "to niemateria" nie ratuje problemu, ani nie odpowiada na ten zarzut i nie rozwiązuje konfliktu między historycznym językiem filozofii a współczesnym opisem rzeczywistości - tylko pokazuje desperacką próbę ucieczki od merytorycznej krytyki. Lepiej przyjąć prostą wiarę w cud, niż bronić go językiem który kompromituje i teologię, i filozofię.

Po trzecie:
I kierując się Twoją radą poczytania De Filius, miałeś rację ;) , bo sugestia ks. Tischnera „przepracowania” języka transsubstancjacji jest zgodna z Dei Filius "Niech więc wzrasta i na różne sposoby mocno się rozwija rozumienie, wiedza oraz mądrość wszystkich razem i każdego z osobna, zarówno poszczególnych ludzi, jak i całego Kościoła, ze wszystkich pokoleń i wieków, (.....) to znaczy w tej samej nauce(.....)" (Rozdział IV, 56) i jest uzasadniona, bo arystotelesowski model nie pasuje do współczesnego świata.
TS_ pisze: 2025-09-10, 07:24 Możesz się uczyć hipotez interpretacji fizyki kwantowej (najlepiej tych, które nie są nielogiczne), nawet zachęcam. Są różne. A może w końcu pojmiesz, że to nie dotyka w ogóle niematerii. (gdzie są substancje)
TS, a może Ty dokładniej się zapoznasz z filozofią i scholastyką Arystotelesa, to może w końcu pojmiesz że Tomasz z Akwinu nigdy nie mówił o substancji jako 'niematerii'?

Twoje wymyślone pojęcie 'niematerii gdzie są substancje' to nie jest tomizm, tylko twoja desperacka próba ratowania dogmatu przed krytyką. U Tomasza substancja chleba to materialne złożenie materia prima i forma substantialis - nie żadna 'niemateria'. Zamiast uciekać w pseudonaukowe fantazje o fizyce kwantowej, doczytaj dokładniej w końcu Summę Teologiczną - może wtedy przestaniesz przypisywać Tomaszowi pojęcia, których nigdy nie używał?
TS_ pisze: 2025-09-10, 07:24 Czyli dalej widzę to samo. Masz problem z epistemologią na poziomie podstawowym.

Wobec tego proste pytanie aby określić bardziej precyzyjnie jaki masz problem:
Który z aksjomatów 1,2,3 Euklidesa nie jest dla Ciebie oczywisty?

Wtedy może się uda realnie zdiagnozować Twój problem z uznawaniem rzeczy za oczywiste. Co się może przełożyć na zrozumienie domina niezrozumienia w tym temacie i innych, bo to jest korzeń podstawowy epistemologii.

(......)

Ułatwię dodając negacje:

(w przestrzeniach Euklidesowych - reprezentowanych przez odcinek (1D), kwadrat (2D), kostka/sześcian (3D))

Anty-aksjomat 1.
Istnieją dwa punkty, których NIE DA SIĘ połączyć odcinkiem.

Anty-aksjomat 2.
Istnieje odcinek, którego NIE DA SIĘ przedłużyć nieograniczenie by stworzyć prostą.

Anty-aksjomat 3.
Dla danego punktu (środka okręgu) i odcinka (promienia okręgu) NIE DA SIĘ z nich zrobić okręgu.

Dla Ciebie mam rozumieć, nie jest to oczywista nieprawda?

Twój problem z przyjmowaniem oczywistości może rzutować na całą epistemologię, co dalej się może rzutować na ten temat i dalej.

Korzeń C1.?
Niezdolność lub odmowa przyjmowania oczywistości i odrzucania absurdów.
Słuchaj, TS – gdybyś od urodzenia, jak Tarzan, wychował się wśród małp, to powiedz - byłbyś w stanie sam z siebie dojść do tego, że przez dwa punkty można poprowadzić odcinek?
Spójrz na fakty - szympansy czy makaki, nawet szkolone w laboratoriach, ledwo potrafią rozpoznać i dopasować proste kształty, a i tak jest to zawsze efekt treningu behawioralnego. Żadne z nich nigdy nie sformułuje reguły „z dwóch punktów można poprowadzić prostą”, mają ogromne problemy z odróżnianiem kolorów i nie rozwijają myślenia geometrycznego – bo do tego potrzeba języka, abstrakcji i kultury! A przecież genetycznie różnią się od nas tylko o 1,5–2%. Żyją, widzą, używają narzędzi tak długo jak my ludzie – a jednak żadna z tych „oczywistych” dla ciebie prawd matematycznych im się nie narzuca.

To pokazuje jasno - aksjomaty nie są uniwersalnym „olśnieniem rozumu”, tylko wytworem kultury, języka i edukacji. Gdyby nie tradycja przekazywana przez wieki, nikt by sam z siebie nie wpadł na te konstrukcje. Nawet dzisiaj dziecko nie odkryje ich spontanicznie – musi się tego nauczyć.

Zresztą, wyobraź sobie, że człowiek 2000–3000 lat p.n.e. sam z siebie sformułowałby aksjomaty Euklidesa? Oczywiście nie. To wymagało wieków obserwacji, rozwoju języka i przekazywania doświadczeń. A jednak linia prosta czy okrąg były znane w praktyce – w budowie, rolnictwie, architekturze – na długo zanim ktoś to spisał. „Oczywistość” aksjomatu nie jest więc żadną wrodzoną prawdą, tylko efektem historii, kultury i tradycji. Dziecko samo z siebie nie wpadnie, że „z dwóch punktów można poprowadzić prostą” – musi się tego nauczyć - czyli uczyć się doświadczenia innych ludzi, aby zbudować swoje!!!!

I tu dochodzimy do sedna: mieszasz porządki. Aksjomat to nie „oczywistość zmysłów”, ale konwencja definicyjna systemu. Nie sprawdzisz jej w naturze – bo nigdy nie narysujesz idealnej linii ani punktu bezwymiarowego. To jest umowa, dzięki której w ogóle da się budować matematykę. I właśnie dlatego Twoje porównanie do „świadectwa historycznego” czy „wiary” jest fałszywe - w matematyce operujesz w świecie umownych definicji, w historii i religii mówimy o faktach, których nie da się sprowadzić do dowolności systemowej.

To klasyczna hipokryzja epistemologiczna. Aksjomaty są „oczywiste” dla ciebie tylko dlatego, że ktoś cię ich nauczył – nie dlatego, że sam je odkryłeś „zmysłami i umysłem”. Twoja cała matematyka stoi na tym, co mówią ludzie – dokładnie tak samo, jak dogmaty w teologii.
Ostatnio zmieniony 2025-09-10, 14:02 przez Przeemek, łącznie zmieniany 4 razy.

TS_
Biegły forumowicz
Biegły forumowicz
Posty: 1523
Rejestracja: 2 maja 2025
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 44 times
Been thanked: 107 times

Re: Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii.

Post autor: TS_ » 2025-09-10, 15:57

@Przeemek

Pomijam fantazje.

===

Ja dostałem zdania od Kościoła, a stan prawdziwości wiara Fides od Boga.
Prorok dostaje zdania prosto od Boga i dostaje stan prawdziwości wizja profetyczna (przynajmniej tymczasowo) też od Boga,
a wiarę Fides i tak najprawdopodobnie ma oddzielnie.
Już jasne?

Używam nazwy Fides aby odróżnić ją od tego co niektórzy nazywają "wiarą", co prawdopodobnie jest "wiarą Protestancką", słowem wypaczonym w Re-forma-cji, które weszło w obieg i prawdopodobnie przeniknęło też do Kościoła Watykańskiego niestety. A ta "prote-wiara" to jest silne przypuszczenie, a nie wiara Fides.

Obrazek

Kościół używa jeszcze tej nazwy w dokumentach, np.:

Św. Papież JAN PAWEŁ II
FIDES ET RATIO
Do Biskupów Kosciola katolickiego o relacjach miedzy wiara a rozumem
https://www.vatican.va/content/john-pau ... ratio.html
'niemateria'. Zamiast uciekać w pseudonaukowe fantazje o fizyce kwantowej, doczytaj dokładniej w końcu Summę Teologiczną - może wtedy przestaniesz przypisywać Tomaszowi pojęcia, których nigdy nie używał?

Tomasz z Akwinu

Tom 1 - O BOGU - CZĘŚĆ I

ZAGADNIENIE 2
O BOGU. CZY BÓG JEST?
Artykuł 1
CZY ISTNIENIE BOGA JEST JASNE SAMO Z SIEBIE ?

Mamy więc sporą ilość pojęć umysłowych, o których mówi Boecjusz, że są jasne same z siebie ale tylko dla mądrych; np. że jestestwa NIEMATERIALNE nie mogą zajmować miejsca.

---
ZAGADNIENIE 75
O CZŁOWIEKU KTÓRY JEST ZŁOŻONY Z SUBSTANCJI DUCHOWEJ I CIELESNEJ NAJPIERW O ISTOCIE DUSZY

Artykuł 1
CZY DUSZA JEST CIAŁEM ?

Augustyn pisze:
„Dusza zwie się niezłożoną w porównaniu z ciałem, bo nie rozpościera się po przez przestrzeń miejsca jak masa cielesna.

Otóż dusza swoją myślą poznaje daną rzecz w jej naturze w sposób oderwany, odmaterializowany. Poznaje np. kamień jako kamień, a więc w sposób oderwany; w duszy więc wyposażonej w myśl znajduje się forma kamienia w sposób oderwany, odmaterializowany stosownie do swoistego charakteru formy.
Dusza więc umysłowa jest formą oderwana od materii – niematerialną, a nie jakimś bytem złożonym z materii i z formy.
Gdyby bowiem dusza umysłowa była złożona z materii i formy, formy poznawcze rzeczy byłyby w niej przyjmowane i jako jednostkowe; w ten sposób poznawałaby tylko poszczegóły: tak jak to czynią władze zmysłowe, przyjmujące formy rzeczy w narząd cielesny; wiadomo przecież, że materia jest czynnikiem rozdrobnienia na formy jednostkowe. Pozostaje więc, że dusza wyposażona w myśl, tj. umysłowa, jak i wszelka substancja obdarzona myślą i poznająca formy w sposób oderwany, nie jest złożona z formy i materii.

Artyku ł 5 CZY DUSZA JEST ZŁOŻONA Z MATERII I FORMY ?

Augustyn dowodzi, że dusza nie jest uczyniona ani z cielesnej, ani z duchowej materii. Dusza nie ma materii.

wszelkie jestestwa niematerialne są po prostu prawdziwymi bytami”.

ZAGADNIENIE 79
POZNAWCZE WŁADZE UMYSŁOWE

Artykuł 4
CZY MYŚL CZYNNA NALEŹY DO DUSZY ?

Dusza umysłowa wprawdzie jest niematerialną w rzeczywistości,

Skoro istota duszy jest niematerialna i stworzoną przez Myśl najwyższą, nic nie wadzi, żeby i władza udzielona przez najwyższą Myśl - i którą dusza odrywa od materii formy poznawcze - pochodziła z istoty duszy. podobnie jak i inne jej władze.

ZAGADNIENIE 80
O WŁADZACH POŻĄDAWCZYCH W OGÓLNOŚCI

Art y k u ł 2
CZY POŻĄDANIE ZMYSŁOWE I UMYSŁOWE SĄ RÓŻNYMI WŁADZAMI ?

możemy pragnąć dóbr niematerialnych, których zmysł nie postrzega, jako to: wiedzy, cnoty itp.


Jednak jest pojęcie "niemateria" ("niecielesność") w Summie Teologicznej.

Substancja Eucharystii po przemianie ma duszę ludzką i Bóstwo, czyli niemateria.

===

Artykuł 1
CZY W SAKRAMENCIE EUCHARYSTII JEST CIAŁO CHRYSTUSA W RZECZYWISTOŚCI, CZY TEŻ TYLKO SYMBOL LUB ZNAK TEGO CIAŁA?

Tekst przytoczony w zarzucie stał się punktem wyjścia błędu wspomnianych heretyków, źle rozumiejących słowa Augustyna. Augustyn mówiąc: „Nie to Ciało, które widzicie, będziecie spożywać", nie zamierza przeczyć prawdziwości Chrystusowego Ciała, lecz wyklucza spożywanie jego w tej postaci, w jakiej widzieli je uczniowie. A przez dalsze słowa: „Powierzyłem wam sakrament, ujęty w sposób duchowy - ożywi was" Augustyn nie miał na myśli tego, że w Eucharystii mamy jedynie mistyczny znak Chrystusowego Ciała, lecz że jest ono w sposób duchowy w tym sakramencie, czyli że jest niewidzialne i mocą Ducha.

---

Artykuł 5
CZY CIAŁO CHRYSTUSA JEST W EUCHARYSTII ZLOKALIZOWANE?

Ciało Chrystusa znajdując się w Eucharystii NIE JEST W ŻADNYM RAZIE UMIEJSCOWIONE W PRZESTRZENI.

Mamy więc sporą ilość pojęć umysłowych, o których mówi Boecjusz, że są jasne same z siebie ale tylko dla mądrych; np. że jestestwa NIEMATERIALNE nie mogą zajmować miejsca.

===

1. Substancja Chrystusa w Eucharystii nie jest w przestrzeni.
2. Jestestwa niematerialne nie mogą zajmować miejsca.


Fizyka kwantowa dotycząca budowy materii nie ma tu nic do rzeczy.

+++++++

Nie można zmieniać tego co Sobory (w tym Sobór w Trydencie) dogmatycznie określiły.

===

Dogmat - Dei Filius

2. Ta zaś Jego zbawienna Opatrzność znana jest zarówno z innych licznych dobrodziejstw, jak i z owoców, które dla chrześcijańskiego świata najobfitszymi okazały się na soborach ekumenicznych, a w sposób szczególny na Soborze Trydenckim, chociaż odbywał się on w tak niegodziwych czasach.

3. Na nim bowiem zostały ściślej określone i szerzej wyjaśnione dogmaty najświętszej religii, błędy potępione i poskromione, a dyscyplina kościelna odnowiona i bardziej umocniona,

27. Skoro zaś to, co święty Sobór Trydencki o wyjaśnianiu Bożych pism zbawiennie postanowił dla poskromienia zuchwałych temperamentów, jest przewrotnie przedstawiane przez pewnych ludzi, my odnawiając tenże dekret, wyjaśniamy, że jego zamysłem jest, aby w sprawach wiary i moralności, należących do gmachu nauki chrześcijańskiej, za prawdziwy sens Pisma Świętego należy przyjmować taki, jaki utrzymywała i utrzymuję święta matka Kościół, do której należy osądzanie o prawdziwym sensie i o wyjaśnianiu świętych pism. Nikomu zatem nie wolno wyjaśniać Pisma Świętego przeciw temu sensowi, albo też przeciw jednomyślnej zgodzie ojców.

55. Dlatego należy nieprzerwanie zachowywać takie znaczenie świętych dogmatów, jakie już raz określiła święta Matka Kościół, a >>>OD TEGO ZNACZENIA NIGDY NIE MOŻNA ODEJŚĆ<<< pod pozorem lub w imię lepszego zrozumienia.

===

+++++++

Proste pytanie. Uznajesz Aksjomaty Euklidesa 1,2,3 za oczywiste, czy nie?
1) TAK
2) NIE

Jeżeli nie, to przedstaw jaka jest możliwość aby Anty-Aksjomaty były prawdziwe.

Np. daj uzasadnienie, że mogą być dwa punkty w przestrzeni Euklidesowej, których nie można połączyć odcinkiem.


Czego należy się nauczyć by uznać, że dwa punkty można połączyć kreseczką, niteczką lub patyczkiem?

Obrazek

Obrazek
Ostatnio zmieniony 2025-09-10, 16:14 przez TS_, łącznie zmieniany 1 raz.

Przeemek
Biegły forumowicz
Biegły forumowicz
Posty: 1949
Rejestracja: 11 maja 2022
Wyznanie: Protestantyzm
Has thanked: 55 times
Been thanked: 206 times

Re: Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii.

Post autor: Przeemek » 2025-09-11, 17:57

TS_ pisze: 2025-09-10, 15:57 @Przeemek

Pomijam fantazje.

===

Ja dostałem zdania od Kościoła, a stan prawdziwości wiara Fides od Boga.
Prorok dostaje zdania prosto od Boga i dostaje stan prawdziwości wizja profetyczna (przynajmniej tymczasowo) też od Boga,
a wiarę Fides i tak najprawdopodobnie ma oddzielnie.
Już jasne?

Używam nazwy Fides aby odróżnić ją od tego co niektórzy nazywają "wiarą", co prawdopodobnie jest "wiarą Protestancką", słowem wypaczonym w Re-forma-cji, które weszło w obieg i prawdopodobnie przeniknęło też do Kościoła Watykańskiego niestety. A ta "prote-wiara" to jest silne przypuszczenie, a nie wiara Fides.
(.....)
Kościół używa jeszcze tej nazwy w dokumentach, np.:

Św. Papież JAN PAWEŁ II
FIDES ET RATIO
Do Biskupów Kosciola katolickiego o relacjach miedzy wiara a rozumem
https://www.vatican.va/content/john-pau ... ratio.html
Konstytucja o liturgii "Sacrosanctum Concilium" (1963) wyraźnie nakazała przejście na języki narodowe. Jeśli sam Kościół Katolicki uznał, że łacina może być barierą w komunikacji, to używanie "Fides" zamiast polskiego "wiara" jest krokiem wstecz.
Nawet papieże po Soborze używają w homiliach prostego słownictwa w językach narodowych - do "ludu", a nie łacińskich terminów technicznych.

Jezus nauczał w aramejskim, języku codziennym, nie w hebrajskim liturgicznym czy greckim filozoficznym. Przeciętny katolik nie zna łaciny, więc używanie "Fides" zamiast "wiara" wyklucza go z dyskusji teologicznej. Paweł pisał: "wolę powiedzieć pięć słów zrozumiałych niż dziesięć tysięcy w języku niezrozumiałym" (1 Kor 14,19)
Zauważ, że nawet słynny Hieronym tłumaczył Biblię na łacinę (Wulgata), bo była to "lingua franca" tamtych czasów. Dziś taką rolę pełni język narodowy. A poza tym, rozmawiasz z protestantem, nie katolikiem - forum to nie oficjalne kanały komunikacyjne administracji KRK, tylko rozmowa ludzi i polaków - i bardziej tym wprowadzasz do dyskusji nieporozumienie, niż więcej rozjaśniasz.

A Twoja krytyka protestanckiej wiary zakrawa na hipokryzję - jeśli "Fides" (była też terminem bogini w kulturze rzymskiej - dowód historyczny https://www.thaliatook.com/OGOD/fides.php ) jest ok, dlaczego "wiara" (od germańskiego) nie? Krytykuje protestantów za reformacyjne "wypaczenia", ale sam używasz pogańskich korzeni..... może jednak Ty tym wypaczasz sens definicji "wiara"?
TS_ pisze: 2025-09-10, 15:57
'niemateria'. Zamiast uciekać w pseudonaukowe fantazje o fizyce kwantowej, doczytaj dokładniej w końcu Summę Teologiczną - może wtedy przestaniesz przypisywać Tomaszowi pojęcia, których nigdy nie używał?

Tomasz z Akwinu

Tom 1 - O BOGU - CZĘŚĆ I

ZAGADNIENIE 2
O BOGU. CZY BÓG JEST?
Artykuł 1
CZY ISTNIENIE BOGA JEST JASNE SAMO Z SIEBIE ?

Mamy więc sporą ilość pojęć umysłowych, o których mówi Boecjusz, że są jasne same z siebie ale tylko dla mądrych; np. że jestestwa NIEMATERIALNE nie mogą zajmować miejsca.

---
ZAGADNIENIE 75
O CZŁOWIEKU KTÓRY JEST ZŁOŻONY Z SUBSTANCJI DUCHOWEJ I CIELESNEJ NAJPIERW O ISTOCIE DUSZY

Artykuł 1
CZY DUSZA JEST CIAŁEM ?

Augustyn pisze:
„Dusza zwie się niezłożoną w porównaniu z ciałem, bo nie rozpościera się po przez przestrzeń miejsca jak masa cielesna.

Otóż dusza swoją myślą poznaje daną rzecz w jej naturze w sposób oderwany, odmaterializowany. Poznaje np. kamień jako kamień, a więc w sposób oderwany; w duszy więc wyposażonej w myśl znajduje się forma kamienia w sposób oderwany, odmaterializowany stosownie do swoistego charakteru formy.
Dusza więc umysłowa jest formą oderwana od materii – niematerialną, a nie jakimś bytem złożonym z materii i z formy.
Gdyby bowiem dusza umysłowa była złożona z materii i formy, formy poznawcze rzeczy byłyby w niej przyjmowane i jako jednostkowe; w ten sposób poznawałaby tylko poszczegóły: tak jak to czynią władze zmysłowe, przyjmujące formy rzeczy w narząd cielesny; wiadomo przecież, że materia jest czynnikiem rozdrobnienia na formy jednostkowe. Pozostaje więc, że dusza wyposażona w myśl, tj. umysłowa, jak i wszelka substancja obdarzona myślą i poznająca formy w sposób oderwany, nie jest złożona z formy i materii.

Artyku ł 5 CZY DUSZA JEST ZŁOŻONA Z MATERII I FORMY ?

Augustyn dowodzi, że dusza nie jest uczyniona ani z cielesnej, ani z duchowej materii. Dusza nie ma materii.

wszelkie jestestwa niematerialne są po prostu prawdziwymi bytami”.

ZAGADNIENIE 79
POZNAWCZE WŁADZE UMYSŁOWE

Artykuł 4
CZY MYŚL CZYNNA NALEŹY DO DUSZY ?

Dusza umysłowa wprawdzie jest niematerialną w rzeczywistości,

Skoro istota duszy jest niematerialna i stworzoną przez Myśl najwyższą, nic nie wadzi, żeby i władza udzielona przez najwyższą Myśl - i którą dusza odrywa od materii formy poznawcze - pochodziła z istoty duszy. podobnie jak i inne jej władze.

ZAGADNIENIE 80
O WŁADZACH POŻĄDAWCZYCH W OGÓLNOŚCI

Art y k u ł 2
CZY POŻĄDANIE ZMYSŁOWE I UMYSŁOWE SĄ RÓŻNYMI WŁADZAMI ?

możemy pragnąć dóbr niematerialnych, których zmysł nie postrzega, jako to: wiedzy, cnoty itp.


Jednak jest pojęcie "niemateria" ("niecielesność") w Summie Teologicznej.

Substancja Eucharystii po przemianie ma duszę ludzką i Bóstwo, czyli niemateria.
No to lecimy dalej................

Zauważ, że cytujesz:
"Artyku ł 5 CZY DUSZA JEST ZŁOŻONA Z MATERII I FORMY ?"

I piszesz:
"Substancja Eucharystii po przemianie ma duszę ludzką i Bóstwo, czyli niemateria."

Czyli udowadniasz, że dusza jest niematerialna i że tak twierdzi Tomasz w swojej "Sumie..........".....Ale ja temu nigdy nie zaprzeczałem - że dusza jest niematerialna!!!!!

CZYTAJ DOKŁADNIE MOJE ARGUMENTY, proszę.........
Bo nawyraźniej poraz kolejny "coś" przeoczyłeś w mojej argumentacji......, tylko przypominam, że napisałem:
"Tomasz wyraźnie odróżniał czystą formę substancjalną (jaką jest anioł) od formy substancjalnej w bycie materialnym, gdzie ta pierwsza jest kompletną, samoistną substancją niematerialną. W hylemorfizmie Tomasza z Akwinu niematerialność nie była jakimś rodzajem "substancji" czy "miejsca", ale cechą bytu - i to bez przypadłości."

Ale za nim w ogóle przejdziemy do filozofii Hylemorfizu - jaką wyznawał Tomasz zA - a to zniej wynika rozumienie - substancji, formy, przypadłości - całość myślenia Tomasza - - i do tego argumentu nie odwołałeś się wcale....(Nie dziwi mnie już Twoja ignorancja.... ale bez tego nadal nie zrozumiesz filozofii Tomasza w tej kwestii)


===================================================================================================


To wpierw trzeba wrócić do Twojego twierdzenia:
"Substancja Eucharystii po przemianie ma duszę ludzką i Bóstwo, czyli niemateria."

Najpierw zobacz jaka jest DOKTRYNA w tym DOGMACIE KRK - która pokazuje Twój błąd:
"1374 Sposób obecności Chrystusa pod postaciami eucharystycznymi jest wyjątkowy. Stawia to Eucharystię ponad wszystkimi sakramentami i czyni z niej "jakby doskonałość życia duchowego i cel, do którego zmierzają wszystkie sakramenty" 185 . W Najświętszym Sakramencie Eucharystii "są zawarte prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie Ciało i Krew wraz z duszą i Bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa, a więc cały Chrystus" 186 . "Ta obecność nazywa się <<rzeczywistą>> nie z racji wyłączności, jakby inne nie były <<rzeczywiste>>, ale przede wszystkim dlatego, że jest substancjalna i przez nią uobecnia się cały Chrystus, Bóg i człowiek" 187 ." [ Katechizm, http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkII-2-1.htm

Więc masz: "zawarte prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie" - nie tylko "substancjalnie". No i masz: "substancjalnie Ciało i Krew wraz z duszą i Bóstwem" oraz "więc cały Chrystus" - i już na "Dzień dobry", na tym poziomie przekłamujesz, pisząc tylko: " ma duszę ludzką i Bóstwo,".

Jak rozumiesz słowa: "PRAWDZIWIE, RZECZYWIŚCIE, CIAŁO I KREW, CAŁY" - niematerialnie? Trochę za dużo tych stwierdzeń, żeby jednoznacznie postulować tylko samą niematerialność, nie uważasz?

Ale gdyby tego było mało, masz inne twierdzena dogmatu:
"1375 Przez przemianę chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa staje się On obecny w tym sakramencie. Ojcowie Kościoła zdecydowanie potwierdzali wiarę Kościoła w skuteczność słowa Chrystusa i działania Ducha Świętego dla dokonania tej przemiany. Św. Jan Chryzostom wyjaśnia:

To nie człowiek sprawia, że dary stają się Ciałem i Krwią Chrystusa, ale sam Chrystus, który został za nas ukrzyżowany. Kapłan reprezentujący Chrystusa wypowiada te słowa, ale ich skuteczność i łaska pochodzą od Boga. To jest Ciało moje, mówi kapłan. Słowa przemieniają dary złożone w ofierze 188 .

1376 Sobór Trydencki streszcza wiarę katolicką, nauczając: "Ponieważ Chrystus, nasz Odkupiciel, powiedział, że to; co podawał pod postacią chleba, jest prawdziwie Jego ciałem, przeto zawsze było w Kościele Bożym to przekonanie, które święty Sobór wyraża dzisiaj na nowo, że przez konsekrację chleba i wina dokonuje się przemiana całej substancji chleba w substancję Ciała Chrystusa, Pana naszego, i całej substancji wina w substancję Jego Krwi. Święty Kościół katolicki słusznie i właściwie nazwał tę przemianę przeistoczeniem" 190 ."


I to ten Twój "Trydent", którym się tak mocno podpierasz, sam pokazuje, że jest mowa o: "jest prawdziwie Jego ciałem" , "substancję Ciała Chrystusa" - gdzie tu masz sam niematerializm? Albo samą: "duszą i Bóstwem"? Wprowadzasz czytelników w błąd.....

Mało tego.... KRK potwierdza, że tak mówił Tomasz z Akwinu:
"1381 "Obecność prawdziwego Ciała Chrystusowego i prawdziwej Krwi w tym sakramencie - jak mówi św. Tomasz - <<można pojąć nie zmysłami, lecz jedynie przez wiarę, która opiera się na autorytecie Bożym>>. Stąd odnośnie do słów św. Łukasza (22, 19): <<To jest Ciało moje, które za was będzie wydane>>, św. Cyryl mówi: <<Nie powątpiewaj, czy to prawda, lecz raczej przyjmij z wiarą sliwa Zbawiciela, ponieważ On, który jest Prawdą nie kłamie>>" 195 :"

1353 W epiklezie Kościół prosi Ojca, aby zesłał Ducha Świętego (lub pełnię swojego błogosławieństwa 169 ) na chleb i wino, aby Jego mocą stały się Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa i aby ci, którzy uczestniczą w Eucharystii, byli jednym ciałem i jedną duszą. (Niektóre tradycje liturgiczne umieszczają epiklezę po anamnezie.)


A jak rozumiesz słowa: "PRAWDZIWEGO CIAŁA , PRAWDZIWEJ KRWI" - niematerialnie?

Przytłaczająca jest ilość sformułowań: prawdziwe Ciało, stały się Ciałem....w sakramencie Eucharysti.... poczytaj sobie: http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkII-2-1.htm nie ma mowy o samej niematerii.......

Poza tym Katechizm jasno pokazuje, że Jezus jest "cały" w Ecuharystii - gdyby był tylko z duszą i Bóstem, to nie byłby cały, co najwyżej w 1/3-ej......

I tu już jest w zasadzie po temacie, Twoje "duszą i Bóstem' to nie jest właściwa treść dogmatu - myliłeś się.
TS_ pisze: 2025-09-10, 15:57 ===

Artykuł 1
CZY W SAKRAMENCIE EUCHARYSTII JEST CIAŁO CHRYSTUSA W RZECZYWISTOŚCI, CZY TEŻ TYLKO SYMBOL LUB ZNAK TEGO CIAŁA?

Tekst przytoczony w zarzucie stał się punktem wyjścia błędu wspomnianych heretyków, źle rozumiejących słowa Augustyna. Augustyn mówiąc: „Nie to Ciało, które widzicie, będziecie spożywać", nie zamierza przeczyć prawdziwości Chrystusowego Ciała, lecz wyklucza spożywanie jego w tej postaci, w jakiej widzieli je uczniowie. A przez dalsze słowa: „Powierzyłem wam sakrament, ujęty w sposób duchowy - ożywi was" Augustyn nie miał na myśli tego, że w Eucharystii mamy jedynie mistyczny znak Chrystusowego Ciała, lecz że jest ono w sposób duchowy w tym sakramencie, czyli że jest niewidzialne i mocą Ducha.

---

Artykuł 5
CZY CIAŁO CHRYSTUSA JEST W EUCHARYSTII ZLOKALIZOWANE?

Ciało Chrystusa znajdując się w Eucharystii NIE JEST W ŻADNYM RAZIE UMIEJSCOWIONE W PRZESTRZENI.

Mamy więc sporą ilość pojęć umysłowych, o których mówi Boecjusz, że są jasne same z siebie ale tylko dla mądrych; np. że jestestwa NIEMATERIALNE nie mogą zajmować miejsca.

===

1. Substancja Chrystusa w Eucharystii nie jest w przestrzeni.
2. Jestestwa niematerialne nie mogą zajmować miejsca.


Fizyka kwantowa dotycząca budowy materii nie ma tu nic do rzeczy.
A co do meritum, odnośnie twierdzeń Tomasza z Akwinu..................

Zacznijmy znowu od Twojego twierdzenia:
"Substancja Eucharystii po przemianie ma duszę ludzką i Bóstwo, czyli niemateria."

Śmiem twierdzić, że chyba jednak nie czytałeś "Sumy..." Tomasza, bo on mówi dokładnie przeciwstawnie do Ciebie:

"Ad 1. Ponieważ bezpośrednim kresem przemiany chleba i wina nie są bóstwo i dusza Chrystusa, wnioskujemy, że ta dusza i bóstwo są w Eucharystii nie mocą sakramentu, lecz przez naturalne współbytowanie. Bóstwo Chrystusa nigdy nie porzuciło przyjętego przez siebie Ciała. Wszędzie tam, gdzie jest Ciało Chrystusa, musi być Jego bóstwo. Toteż i w sakramencie Eucharystii jest ono złączone we współbytowaniu z Jego Ciałem. Czytamy przeto w symbolu Efeskim8: „Staliśmy się uczestnikami Chrystusowego Ciała i Krwi nie tak, jak spożywający zwykłe mięso lub ciało człowieka uświęconego i zjednoczonego ze Słowem więzią dostojeństwa, lecz jesteśmy uczestnikami tego Ciała, które stało się własnym Ciałem samego Słowa i prawdziwie ożywia" [ Tomasz z Akwinu, Suma Teologiczna, Tom 28, Eucharystia, Za. 76, Ar.1 - CZY W SAKRAMENCIE EUCHARYSTII ZAWIERA SIĘ CAŁY CHRYSTUS? , str. 51-52, dostepny: https://jozefbizon.wordpress.com/wp-con ... rystia.pdf ]

Zobacz jak to Tomasz uzasadnia na tej samej stronie swojego wykładu:
"Dusza zaś - jak wiemy6 - była faktycznie oddzielona od Ciała. Toteż gdyby sakrament Eucharystii sprawowano w czasie między śmiercią a zmartwychwstaniem Chrystusa, to nie byłoby w nim Jego duszy ani z tytułu sakramentu, ani z tytułu realnego współ-bytowania. Lecz jak mówi Apostoł7: „Powstawszy z martwych Chrystus już nie umiera". Dusza Jego na zawsze jest realnie zjednoczona z Ciałem. W Eucharystii przeto Ciało Chrystusa jest mocą sakramentu, dusza zaś - przez realne współbytowanie. "

A odnośnie "materialnej" obecności, to zobaczmy, co jeszcze Tomasz mówi:

"„W tym sakramencie jest Chrystus". Wykład: Zgodnie z nauką wiary katolickiej, wyznanie że w sakramencie Eucharystii jest cały Chrystus, narzuca się nieodparcie. Ale trzeba wiedzieć, że obecność Chrystusa realizuje się w nim dwojako: Po pierwsze - przez moc tkwiącą w sakramencie; po drugie - przez naturalne współbytowanie /82/. Mocą sakramentu pod postaciami w Eucharystii jest to, co wynika bezpośrednio z przemiany istniejących przed konsekracją chleba i wina, zgodnie z brzmieniem formy, która w tym sakramencie - podobnie jak w pozostałych - działa sprawczo. Forma ta brzmi: ,,To jest Ciało moje. To jest Krew moja". Przez naturalne współbytowanie zaś jest w niej to, co stanowi faktyczną jedność z wyżej wspomnianym kresem przemiany eucharystycznej. Bo jeśli jakieś dwie rzeczy są faktycznie z sobą zjednoczone, to realna obecność jednej z nich, pociąga za sobą obecność pozostałej. To co stanowi jedność w bytowaniu realnym, można rozdzielić tylko w myśli. " [ Tomasz z Akwinu, Suma Teologiczna, Tom 28, Eucharystia, Za. 76, Ar.1, str. 51, dostepny: https://jozefbizon.wordpress.com/wp-con ... rystia.pdf ]

"Artykuł 8
CZY PRAWDZIWE JEST POWIEDZENIE: „Z CHLEBA POWSTAJE CIAŁO CHRYSTUSA"?
(.....)
Natomiast przemianę eucharystyczną z przemianą przyrodzoną łączy, choć nie całkowicie, podwójne podobieństwo. Po pierwsze, w obu tych przemianach jedno krańcowe ogniwo przechodzi w drugie. W przeciwieństwie do niebytu, który nie zostaje przemieniony w byt, chleb przemienia się w Chrystusowe Ciało, a powietrze w ogień. Lecz w sakramencie Eucharystii cała substancja chleba przemienia się w całe Chrystusowe Ciało. Inaczej jest w przemianie przyrodzonej. Tu jedna i ta sama materia przyjmuje nową formę na miejsce istniejącej poprzednio. Po drugie,...(....) "
[ Tomasz z Akwinu, Suma Teologiczna, Tom 28, Eucharystia, Ar.8, str. 47, dostepny: https://jozefbizon.wordpress.com/wp-con ... rystia.pdf ]


==================================================================================


No i wisienka na Torcie:
"Ad 2. Moc sakramentu sprawia, Że pod postacią chleba w Eucharystii jest nie tylko tkanka mięśniowa, lecz cały organizm Chrystusa: kości, nerwy itd. Wskazuje na to forma sakramentu, która nie podkreśla cielesności organizmu, lecz w ogóle Ciało. Więc kiedy Pan mówi8: „Ciało moje prawdziwie jest pokarmem", wyraz „Ciało" bierze w znaczeniu ogólnym, bo to zapewne bardziej odpowiada potocznemu rozumieniu wyrazu „pokarm". Posilając się ciałami zwierząt ludzie biorą je jako całość, nie rozróżniając kości czy tym podobnych składników. Ad 3. Po dokonaniu się przemiany chleba w Ciało Chrystusa, a wina - w Krew, akcydensy ich pozostają, jak wiemy9, bez zmian. Stąd wniosek, że nie wymiary chleba i wina zostają przemienione w wymiary Chrystusowego Ciała, lecz substancja - w substancje. Toteż substancja Ciała bądź Krwi Chrystusa istnieje w Eucharystii mocą sakramentu, a nie ich wymiary. Jasne więc, że Ciało Chrystusa jest w tym sakramencie na modłę substancji, nie na modłę ilości /83/. To zaś, co charakteryzuje całą substancję, zawiera się bez różnicy zarówno w małej, jak i w dużej ilości. Cała natura powietrza jest zarówno w małej, jak i w dużej jego masie, a cała natura człowieka zarówno w dużym, jak i w małym człowieku. Toteż cała substancja Chrystusowego Ciała i Krwi jest w sakramencie Eucharystii po konsekracji, podobnie jak przed konsekracją była tam cała substancja chleba i wina /84/. " [ Tomasz z Akwinu, Suma Teologiczna, Tom 28, Eucharystia, Za. 76, Ar.1 - CZY W SAKRAMENCIE EUCHARYSTII ZAWIERA SIĘ CAŁY CHRYSTUS? , str.52, dostepny: https://jozefbizon.wordpress.com/wp-con ... rystia.pdf ]

I już widać też co miał Tomasz na mysli odnośnie teminu substancja?


==================================================================================


I teraz sakrament przeistoczenia:

Tutaj, pomimo, że na początku, nie znając języka filzofi Hylomerfizmu, od razu może się nie rzucić o co chodzi z tą przeminą formy/substancji:
"Artykuł 4
CZY CHLEB MOŻE SIĘ PRZEMIENIĆ W CIAŁO CHRYSTUSA?
(....)
I to dzieje się mocą Boga w sakramencie Eucharystii. Cała substancja chleba zostaje przemieniona w całą substancję Chrystusowego Ciała, a cała substancja wina w całą substancję Chrystusowej Krwi. Więc nie jest to tylko zmiana formy, lecz przemiana substancji. I nie stanowi jakiejś odmiany ruchu przyrodzonego. Nadając jej nazwę właściwą możemy mówić o przeistoczeniu .....
(....)
Ad 3. Ograniczona przyczyna sprawcza nie może przekształcić jednej formy w drugą ani przemienić jednej materii w inną. Natomiast Przyczyna sprawcza nieograniczona może to sprawić. Działanie jej swoim zasięgiem obejmuje cały byt. Obie formy, jak i obie materie cechuje fakt istnienia. Przeto Sprawca istnienia może zmieniać jestestwa usuwając istniejące między nami różnice."
[ Tomasz z Akwinu, Suma Teologiczna, Tom 28, Eucharystia, Art. 4, str. 40, dostepny: https://jozefbizon.wordpress.com/wp-con ... rystia.pdf ]
Ale końcówka - podsumowanie całego wykładu - pokazuje, że chodzi o materię!


"Artykuł 1
CZY W SAKRAMENCIE EUCHARYSTII JEST CIAŁO CHRYSTUSA W
RZECZYWISTOŚCI, CZY TEŻ TYLKO SYMBOL LUB ZNAK TEGO CIAŁA?
(.....)
Zmysły nie mogą stwierdzić obecności prawdziwego Ciała i Krwi Chrystusa w sakramencie Eucharystii
(.....)
Toteż Ofiara Nowego Prawa, ustanowiona przez Chrystusa, musiała być czymś więcej. Trzeba było, aby zawierał się w niej sam Umęczony już nie tylko poprzez symbole i typy, lecz także w samej rzeczy. Sakrament Eucharystii, w którym prawdziwie zawarty jest sam Chrystus,..
(.....)
Po drugie, odpowiada to miłości Chrystusa, tej miłości która sprawiła, że dla naszego zbawienia przyjął On prawdziwe Ciało, należące do naszej natury. A ponieważ - jak mówi Filozof14 - właściwością przyjaźni jest to, że tworzy wspólnoty przyjaciół, Pan przyrzekł nam w nagrodę swoją obecność fizyczną, bo jak czytamy w Ewangelii13, „gdzie będzie Ciało, tam się zgromadzą i orły". Ale i teraz, w czasie naszej ziemskiej pielgrzymki, nie pozbawia nas tej obecności, lecz przez realność swego Ciała i Krwi łączy nas z sobą samym w tym sakramencie.
[ Tomasz z Akwinu, Suma Teologiczna, Tom 28, Eucharystia, Art. 4, str. 32, dostepny: https://jozefbizon.wordpress.com/wp-con ... rystia.pdf ]



==================================================================================


Kolejne strony tego samego wykładu:
"Ad 3. Jak wiemy 9, Chrystusowe Ciało jest obecne pod postacią wina nie mocą sakramentu, lecz przez realne współbytowanie. Toteż obecność ta nie realizuje się przez konsekrację wina, lecz przez współbytowanie Ciała z Krwią.
(.....)
Biorąc pod uwagę poprzednie wywody5, musimy bez wahania stwierdzić, że cały Chrystus jest pod każdą z obu postaci eucharystycznych, lecz pod każdą inaczej. Pod postacią chleba Ciało Chrystusa jest mocą sakramentu; krew zaś jest tam przez realne współbytowanie z Ciałem, analogicznie do tego, co stwierdzono 6 odnośnie do duszy Chrystusa i Jego bóstwa. Pod postacią wina zaś mocą sakramentu jest Krew Chrystusa, natomiast Ciało Chrystusa jest tam przez realne współbytowanie, podobnie jak Jego dusza i bóstwo.
(......)
3. Ciało Chrystusa nigdy nie staje się duchem!!!!, zawsze zachowuje prawdziwą naturę ciała!!!!. A jak czytamy \ ciało z istoty swej jest „wielkością zajmującą określone miejsce"..
(.....)
Jasne zaś jest, że niezależnie od wymiarów cząstki zawierającej daną substancję, jest w niej cała natura danej substancji. Jak w każdej odrobinie powietrza jest cała jego natura, tak w każdej cząstce chleba jest cała natura chleba, zarówno wtedy gdy części tych ciał istnieją aktualnie, jak i wtedy, kiedy podzielne w możności ciała stanowią pewną całość, niezależnie od swoich wymiarów.



Gdybyś uważniej przeczytał od samego początku i zapoznał się z filozofią hylomorfizmu, zrozumiałbyś, że Tomasz używa filozofii Arystotelesa. Kiedy używa słowa "ciało" (łac. corpus), rozumie je jako substancję hylomorficzną (złożoną z materii i formy) w kontekście Eucharystii.
Dla Tomasza substancja = forma + materia, a nie tylko forma lub materia oddzielnie, co wynika bezpośrednio z filozofii hylomorfizmu.

Sam Tomasz wyjaśnia to jednoznacznie:
"Forma podstawowa, czyli substancjalna, to pierwsze urzeczywistnienie materii nadające jej jakąś postać: postać jestestwa, substancji cielesnej, a zarazem określony gatunek, istnienie*; jest jej aktem; razem z pierwszą materią stanowi podmiot dalszych uzupełnień, czyli przypadłościowych form. Najogólniej mówiąc forma: może nie być czyjąś; wtedy istnieje samoistnie - sama przez się: i tym właśnie jest Bóg; może być czyjąś jako forma podstawowa materii pierwszej, stanowiąc z nią jestestwo cielesne; może wreszcie być czyjąś jako forma przypadłościowa jestestwa. [p.s. tutaj Tomasz bazuje na Bóg-Jezusie, nawiązując do możliwości "Wcielenia"]
(....)
Tezy tomistyczne tak rzecz ujmują: Siódma: "Stworzenie duchowe jest w swej istocie całkiem niezłożone. Pozostaje w nim jednak podwójne złożenie, mianowicie: istoty z istnieniem i substancji z przypadłościami". Osma: "Stworzenie natamiast cielesne jest zlożone w samej swej istocie z możności i aktu, ta zaś możność i ten akt w porządku istoty zwą się materią i formą"
[ Tomasz z Akwinu, Suma Teologiczna, Tom 2, O BOGU CZESC I, Za. 3, str. 183, dostepny: https://jozefbizon.wordpress.com/wp-con ... o_bogu.pdf ]


Cytować dalej Tomasza? Czy już rozumiesz dorgi TS-sie?
TS_ pisze: 2025-09-10, 15:57 1. Substancja Chrystusa w Eucharystii nie jest w przestrzeni.
2. Jestestwa niematerialne nie mogą zajmować miejsca.
Po pierwsze, mieszasz pojęcia. Tomasz rozróżnia SPOSÓB obecności od NATURY tego, co jest obecne. "Duchowy sposób" oznacza, że Ciało jest obecne niewidzialnie, bez przestrzennego umiejscowienia - ale to wciąż MATERIALNE CIAŁO. Sam Tomasz to wyjaśnia: "jest ono w sposób duchowy w tym sakramencie, czyli że jest niewidzialne i mocą Ducha" [ por. CZY W SAKRAMENCIE EUCHARYSTII JEST CIAŁO CHRYSTUSA W RZECZYWISTOŚCI, CZY TEŻ TYLKO SYMBOL LUB ZNAK TEGO CIAŁA? ] - niewidzialne nie znaczy niematerialne. Doczytaj do końca wykład Tomasza!

Po drugie, ignorujesz jasne stwierdzenia Tomasza o materialności. Cytowałeś fragment o "duchowym sposobie", ale pominąłeś to, co Tomasz mówi wprost: "pod postacią chleba w Eucharystii jest nie tylko tkanka mięśniowa, lecz cały organizm Chrystusa: kości, nerwy itd." oraz "Ciało Chrystusa nigdy nie staje się duchem, zawsze zachowuje prawdziwą naturę ciała". To są kości i nerwy, nie "niematerialne byty".

TS_ pisze: 2025-09-10, 15:57 +++++++

Nie można zmieniać tego co Sobory (w tym Sobór w Trydencie) dogmatycznie określiły.

===
Zarówo Katechizm mówi jasno: "prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie Ciało i Krew" plus "cały Chrystus", jak i Tomasz z Akwinu!

Ale gdyby tego było mało, to katolicy mają coś lepszego niż teologiczne dyskusje - DOWODY EMPIRYCZNE. Kościół KRK oficjalnie uznał niektóre cuda eucharystyczne w Polsce za autentyczne:
- Sokółka (2008): Badania medyczne wykazały w hostii rzeczywistą tkankę mięśnia sercowego człowieka w agonii. Cud uznany przez arcybiskupa Ozorowskiego.
- Legnica (2013): Zakład Medycyny Sądowej potwierdził fragmenty tkanki serca w agonii. Cud uznany przez biskupa Kiernikowskiego.

źródło: https://misyjne.pl/8-cudow-eucharystycz ... -w-polsce/

Więc co one mają dowodzić? Pomogę ci:
"W 1400 r. kościół w Bisztynku odwiedził bp Henryk Sorbom. Miał konsekrować nowy kościół. W czasie Mszy św. jeden z kapłanów zastanawiał się nad tym, czy w hostia naprawdę staje się Ciałem Chrystusa. Miał chwilę zwątpienia, jednak w tym momencie z hostii zaczęła płynąć krew i poplamiła korporał. " [ Cuda Ecuharystyczne, https://misyjne.pl/8-cudow-eucharystycz ... -w-polsce/ ]

Jak tłumaczysz obecność rzeczywistej, materialnej tkanki sercowej i krwi w hostii, jeśli Jezus ma być tam tylko "niematerialnie"?
Te cuda to najlepszy dowód na to, o czym mówił Tomasz, o czym mówią cytowane punkty Katechizmu i o czym naucza doktryna o transsubstancjacji - prawdziwe, materialne Ciało Chrystusa w Eucharystii. Twoja teoria o "niematerii" rozbija się nie tlyko o niezrozumienie filozofii Tomasza, ale nawet o fakty medyczne uznane przez sam Kościół.


Mam nadzieję, że na tym skończą się nasze dywagacje o "niematerii" w Eucharystii? Zarówno teraz Ty, jak i przez lata apologeci jak Marek Piotrowski wprowadzają katolików w błąd swoim rozumieniem "substancji". Substancja w filozofii św. Tomasza to materia + forma, nie jakiś "niematerialny byt". Gdy Tomasz mówi o przemianie substancji chleba w substancję Ciała Chrystusa, mówi o przemianie materialnej - z kośćmi, nerwami, krwią.
Dlatego artykuł z Deon.pl ma słuszność w swoich argumentach - doktryna transsubstancjacji rzeczywiście opiera się na arystotelesowskiej fizyce, która dziś jest nienaukowa, przestarzała i wymaga reinterpretacji.

TS_ pisze: 2025-09-10, 15:57 Proste pytanie. Uznajesz Aksjomaty Euklidesa 1,2,3 za oczywiste, czy nie?
1) TAK
2) NIE

Jeżeli nie, to przedstaw jaka jest możliwość aby Anty-Aksjomaty były prawdziwe.

Np. daj uzasadnienie, że mogą być dwa punkty w przestrzeni Euklidesowej, których nie można połączyć odcinkiem.


Czego należy się nauczyć by uznać, że dwa punkty można połączyć kreseczką, niteczką lub patyczkiem?
Nadal nie rozumiesz......

Ten obrazek dziecka to manipulacja "fizycznym zjawiskiem", a nie dowód na "wrodzoną znajomość aksjomatów". To tylko pokazuje umiejętność manipulacji obiektami fizycznymi, czy rozpoznawanie wzorców (co robią też zwierzęta), przecież kot wskakujący na stół nie odkrywa tym teorii grawitacji??

Czy chcesz przez te zdjęcia powiedzieć, że dziecko na nich rozumie punktu bezwymiarowy? Albo zna pojęcia nieskończenie długiej prostej?

Nie - te obrazki nie dowodzą umiejętności formułowania abstrakcyjnych aksjomatów matematycznych! Nawet Ptaki budujące gniazdo, używają geometrii praktycznej, ale nie znają twierdzenia Pitagorasa. Podobnie Bobry, kiedy budują tamy o skomplikowanych kształtach - A o ile są "głupsze" od ludzi.......

A wiedziałeś, że Majowie rozwinęli zaawansowaną astronomię, ale bez geometrii euklidesowej? A Chińczycy używali innej geometrii (bez dowodów w stylu greckim)? Geometria nieeuklidesowa powstała dopiero w XIX wieku!!!! - To już pokazuje, że "oczywistość" aksjomatów jest mitem. A Twoja "oczywistości" to efekt edukacji matematycznej.

A zobacz to:
Obrazek
Jak widzisz, dziecko tutaj nie 'odkrywa aksjomatów' - ono KOPIUJE gotowy wzór! Ma narysowany szablon i próbuje go odtworzyć patyczkami. To dowód na naśladownictwo, nie na 'wrodzoną oczywistość'.
A jesteś w stanie udowodnić, że chłopiec na twoim zdjęciu nigdy nie był poddany wcześniej żadnej edukacji? Nie był w przedszkolu? I nie kopiuje jakichś wcześniej zauważonych wzorców?
Bo dziecko rysuje kształty, które widzi w KULTURZE - na zabawkach, w książkach, na ekranach. To nie dowód na 'wrodzoną znajomość aksjomatów', to dowód na NAUKĘ przez naśladownictwo!

Dlaczego dzieci MUSZĄ się uczyć geometrii w szkole? Dlaczego matematyka rozwijała się przez TYSIĄCE LAT zamiast być 'oczywista'? Dlaczego różne kultury miały RÓŻNE systemy geometrii?"
Twoje zdjęcie dziecka nic nie dowodzi – To NIE jest "dziki Tarzan" - pokaż obrazek dziecka, które zostało wychowane bez naszej kultury? Aaa widzisz..... To nie jest dowód na aksjomaty, tylko na to, że dzieci lubią układać patyczki. Aksjomaty są produktem kultury i języka, a nie "instynktu patykowego"....



P.S. No i wyszło śmiesznie i ironicznie, bo TY postulując, że Jezus jest "niematerialnie" w Eucharystii, tak na prawdę, można użyć synonimu "duchowo" - bo to też jest forma niematerializmu. Tyle, że to my prostestanci cały czas postulujemy tylko duchową obecność Jezusa na Eucharystii, więc ironicznie wychodzi, że jesteś bliższy naszej doktrynie, niż katolickiej...........

TS_
Biegły forumowicz
Biegły forumowicz
Posty: 1523
Rejestracja: 2 maja 2025
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 44 times
Been thanked: 107 times

Re: Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii.

Post autor: TS_ » 2025-09-11, 23:10

@Przeemek

Obrazek

Nie gadaj, że ludzie mają problem ze słowem Fides.

===

Wydaje mi się, że mam pogląd ogólnie istotowo zgodny z dogmatami o Eucharystii, po prostu używam jak się wydaje częściowo innego języka niż oryginalnie używała scholastyka. Stąd mogłem namieszać częściowo językiem. Dobrze, że czytasz Tomasza i próbujesz naprostować moje rozumienie jego czasem zagmatwanego języka. Nie doczytałem tego użycia języka, bo zagmatwane są te słowa "forma" i "substancja". Ja się skupiam bardziej na podziale niemateria-materia.

Jak przemyślałem sobie to z AI, to zauważyłem różnicę między:
1) substancja/przypadłość według woli natury
2) substancja/przypadłość według konieczności

Ja skupiłem się na myśleniu w kategoriach:
niemateria -> materia
dusza ludzka -> ciało/materia ludzka
Bóstwo + dusza ludzka -> ciało/materia ludzka

A ponieważ po śmierci ("oddzieleniu duszy od ciała"), dusza ludzka dalej żyje, "człowiek żyje jako dusza ludzka", to nazwałem duszę substancją (według konieczności), a ciało/materię przypadłością (według konieczności).

I tu nie doczytałem, że scholastyka wydaje się używa tu słowa substancja w znaczeniu substancja_według_woli_natury.

Spróbuję naprostować co mam na myśli.

Natura człowieka ma wolę aby być duszą i ciałem ("substancjalnie według woli natury"), ale po śmierci dusza/umysł ludzki dalej funkcjonuje ("bez ciała/materii"). Więc nazywam to, że dusza ludzka jest "substancją według konieczności". Ciało jest "przypadłością według konieczności". (w znaczeniu "Człowiek jako dusza ludzka" bez konieczności ciała nie przestaje istnieć, ani myśleć - domyślam się, że tak tego słowa nie używają w scholastyce?)

===
Teraz co do wyjaśnienia co miałem na myśli.

Jest Jezus Chrystus cały w Eucharystii. Eucharystia to jest Jezus. Ale materia się nie zmienia. Atomy się nie zmieniają, nie ma zmian fizycznych, chemicznych, kwantowych, falowych, kwarkowych, strunowych, energii, masy, spinu, ładunku, żadnych materialnych/fizycznych.

"Jako materia" (układ przestrzenny atomów) był chleb i jest chleb. Ale w sensie bytu/tożsamości to nie jest już chleb, tylko Ciało Chrystusa. Nie ma żadnego mięsa i krwi w sensie biologiczno-chemicznym jako komórek i erytrocytów. Cuda Eucharystyczne są dla niedowiarków jako zdarzenia dodatkowe, gdzie dzieje się coś ponad program.

"Ciało i krew" to jest nazwa tego co "należy do duszy ludzkiej". Więc jest tam "ciało i krew" ("materia należąca do duszy ludzkiej", nie musi być biologiczna), dusza ludzka i Bóstwo...

Na dużych paciorkach (1 raz)
Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.
https://www.faustyna.pl/zmbm/koronka-do ... ia-bozego/

===

Próbując wytłumaczyć to prościej, wyobraź sobie, że Jezus w I wieku, mając np. 29 lat, ciałem/materią zmienia się w chleb. (metaforycznie "taka transformacji atomowa ciała") To jest dalej Jezus po prostu zamienił swoje ciało w chleb. ("transformacja atomowa ciała"). Czyli mamy:
Dusza i Bóstwo Jezusa + Ciało Jezusa Mężczyzny
zmienia się w
Dusza i Bóstwo Jezusa + Ciało Jezusa jako Chleba (dalej to się nazywa ciało, ale jest z chleba)

Właśnie to mamy w Eucharystii po przemianie.

===

Jak będą jeszcze jakieś niejasności językowe, spróbuję je naprawić.

===

Ciało jest materialne. Ciałem Jezusa są atomy chleba.
Są one widzialne.
Ciałem jest to, co należy do duszy; nie dlatego, że ma układ biologiczny, lecz dlatego, że istnieje w jedności z duszą Jezusa.
Dusza i Bóstwo są niematerialne.
Są niewidzialne, bo znajdują się poza przestrzenią, co nie neguje ich jedności z ciałem.
Tak jak w przypadku Jezusa w I wieku.

Nie ma to nic do rzeczy z fizyką kwantową (czy jakąkolwiek inną).

===

Zdjęcia nie były ścisłym argumentem. Za daleko to czytasz.

Nie chodzi tu o kopiowanie wzorów, tylko o zdanie:
"Każde dwa punkty można połączyć odcinkiem." (w przestrzeniach naturalnych (takich jak znamy ze świata który doświadczamy oczami) 1D, 2D, 3D).

Czy ktoś kto pojmuje znaczenie treści tego zdania (każdego słowa i połączenia ich w zdanie) i doświadczył świata zmysłowego może z łatwością orzec, że to oczywiście prawda? Czy też wymaga to od tej osoby "wiary ludzkiej" temu kto mu to przekazał zdaniem, tak jak w przypadku historii?

Nie chodzi tu o pojmowanie co to zdanie znaczy, tylko o określenie prawdziwości tego (zgodności z doświadczaną rzeczywistością czy zdolności myślenie abstrakcyjnego).

Gołąb ogólnie nie pojmie zdań, ile byś się nie nagadał. Człowiek potrafi pojąć, bo ma w sobie coś co pozwala mu to pojąć. Ma człowiek w sobie zdolność pojmowania pewnych rzeczy z odbiorem jako intuicyjne czy oczywiste. Nie jest to kwestia zaufania do autorytetu. Nauczyciel przekazuje pewne treści. Ale to człowiek ma zdolność by tym treściom zdań przypisać status oczywistości. Więc ma to w sobie. (albo dostaje od Boga) Jakby nie miał w sobie to nigdy by nie pojął, jak gołąb.

I nie chodzi o to czy kogoś trzeba wystawiać na doświadczenie obrazy, czy tekst czy dźwięki, aby otrzymał treść do umysłu, tylko o to,że jest zdolny tą treść pojąć. Pojąć jako coś oczywiście prawdziwego.

A jeżeli Majowie czy Chińczycy inaczej używali geometrii to jest bez znaczenia. To nie chodzi kto jak obsługuje to. Geometria jest jedna. Są różne metody ujęcia. Może być syntetyczna, może być analityczna. Można zauważyć aksjomat i go spisać jako zdanie, a można używać go intuicyjnie a nigdy nie zapisać na papierze. Wątpię, by oni nie rysowali odcinków. A odcinek to początek, koniec i linia między.

Nie trzeba w takie rzeczy ufać autorytetom, wystarczy być poinformowanym i staje się to oczywiste.

Ty się za to zachowujesz jakby ani jedno zdanie na świecie nie było dla Ciebie oczywiste. Niektórzy matematycy używają słów "trywialne", "banalne". W Twoim umyśle nie ma takiego pojęcia w odniesieniu do ani jednego zdania na świecie?

Przeemek
Biegły forumowicz
Biegły forumowicz
Posty: 1949
Rejestracja: 11 maja 2022
Wyznanie: Protestantyzm
Has thanked: 55 times
Been thanked: 206 times

Re: Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii.

Post autor: Przeemek » 2025-09-15, 15:15

@TS_
TS_, powiem szczerze – jestem w szoku, że jako tutejszy katolik-adwersarz "trudnych" dyskusji - potrafisz przyznać się do „namieszania językiem” i błędu w rozumieniu dogmatu. Szacun za to, bo nie każdy ma odwagę powiedzieć: „OK, pomyliłem się”.

Widziałem już apologetów, którzy w obliczu miażdżących dowodów idą w zaparte, serwując coraz bardziej absurdalne tłumaczenia, byle tylko nie stracić twarzy - mam tu nawet jednego konkretnego na myśli :-? - I nie jest to pomówienie, mówię z własnego doświadczenia....

Ty przynajmniej zrobiłeś krok w stronę uczciwości, choć pewnie pomogły Ci w tym przytłaczające dowody. Ale spokojnie, nie będę się pastwił – doceniam, że nie brniesz w ślepą uliczkę. To dobry punkt wyjścia, by rozmawiać dalej, bez uporu i bez filozoficznych akrobacji, które czasem bardziej zaciemniają, niż wyjaśniają. ;)

TS_ pisze: 2025-09-11, 23:10 @Przeemek
No...chociaż jeden post nie pisałem oszczerstw i fantazji...dziękuje za "zauważnie"............
TS_ pisze: 2025-09-11, 23:10 Nie gadaj, że ludzie mają problem ze słowem Fides.
Sam twierdzisz, że „Fides” to precyzyjny termin teologiczny, odróżniający katolicką wiarę od protestanckiej „prote-wiary”. Ale Twoje własne pomyłki w interpretacji dogmatu o Eucharystii – gdzie upierałeś się, że substancja to „dusza ludzka i Bóstwo, czyli niemateria” – pokazują, że ta Twoja „Fides” prowadzi do nieporozumień, a nie do precyzji. Sam przyznałeś: „Wydaje mi się, że mam pogląd ogólnie istotowo zgodny z dogmatami o Eucharystii, po prostu używam częściowo innego języka niż scholastyka. Stąd mogłem namieszać językiem.” To jest kluczowe – Twoja „Fides”, oparta na łacińskich terminach i scholastycznym żargonie, nie pomogła Ci lepiej zrozumieć dogmatu. Wręcz przeciwnie, wprowadziła Cię w błąd, bo skupiłeś się na wymyślonym podziale „niemateria-materia” i gdybyś używał biblijnej "wiara", może zauważyłbyś wcześniej, że Twoja „niemateria” to nie doktryna katolicka, tylko Twoje własne spekulacje.

Zresztą, Twoje twierdzenie, że „ludzie nie mają problemu ze słowem Fides”, ignoruje rzeczywistość - przeciętny katolik nie zna łaciny, a Ty sam wprowadzasz zamęt, używając terminu o pogańskich korzeniach (bogini Fides) – jednocześnie krytykując protestancką „wiarę” za rzekome wypaczenia. Używając „Fides”, zamiast „wiara”, wykluczasz zwykłych ludzi z dyskusji i tworzysz wrażenie, że katolicka wiara wymaga elitarnego języka. To nie jest duch Chrystusa, który mówił do rybaków, nie filozofów.


Poza tym, Twoje błędy w rozumieniu Eucharystii najlepiej pokazują, że „Fides” wcale nie jest żadną magiczną pieczęcią prawdy. Sam przyznałeś, że „namieszałeś językiem” i pomyliłeś podstawowe pojęcia scholastyki, redukując substancję do „niematerii” i ciało do „przypadłości według konieczności”.To nie są drobiazgi – to dowód, że łacińskie terminy, które miały Ci dać pewność, wprowadziły tylko chaos. [/b]Skoro jak piszesz: „Biblia, dogmaty, istnienie Jezusa to kwestia wiary Fides” i skoro ta Twoja „Fides” pozwoliła Ci źle zrozumieć sam dogmat, to czy nie okazuje się ona właśnie wiarą ułomną – bardziej aktem woli i przywiązaniem do terminologii niż zaufaniem do objawienia? Biblia mówi prosto: „Uwierz i idź za Mną” (Mt 4,19).

Tymczasem Ty wolisz scholastyczne sztuczki językowe, a przez to ignorujesz to, co sam Katechizm nazywa „prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie Ciało i Krew” (KKK 1374), co Tomasz precyzuje jako „cały organizm Chrystusa: kości, nerwy itd.” (Summa, III, q. 76). Twoja „Fides” nie ogarnia tej prostoty – prowadzi Cię do relatywizmu, którego sam się boisz, bo jeśli wierzysz w dogmat, ale nie rozumiesz jego treści, to czym różnisz się od tego, kto ma tylko „przypuszczenia”? Jezus mówił do rybaków i celników: „To jest Ciało moje”. Nie potrzebowali łaciny ani Arystotelesa, żeby uwierzyć. Twoja „Fides” nie uchroniła Cię od błędu – przeciwnie, zaciemniła Ewangelię.


I chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na:
Pisałeś: „Prawda to ontologia. Wiedza, wiara, przypuszczenie to epistemologia. Żaden relatywizm.” teraz widać, że Twoje podejście do „Fides” i dogmatów pokazuje coś przeciwnego. Skoro wierzysz w dogmaty przez „Fides”, a potem okazuje się, że źle rozumiesz podstawowe pojęcia, jak substancja w Eucharystii (redukowana do „niematerii”), to Twoja „Fides” staje się wybrakowana. Wierzysz w dogmat, ale nie rozumiesz jego treści – to nie jest biblijna wiara, która opiera się na zaufaniu objawieniu, tylko ślepe zaufanie terminologii.

Pisałes też: „Nie jest dla mnie oczywiste, że Papież ma autorytet, to jest wiara Fides, nie oczywistość wiedzy.” Czyli Twoja „Fides” to bardziej akt woli niż zrozumienie prawdy objawionej. To prowadzi do relatywizmu, którego rzekomo się wystrzegasz – bo jeśli Twoja wiara w dogmaty opiera się na niejasnych pojęciach, które sam błędnie interpretujesz, to czym różni się od „przypuszczenia”?

TS_ pisze: 2025-09-11, 23:10 ===

Wydaje mi się, że mam pogląd ogólnie istotowo zgodny z dogmatami o Eucharystii, po prostu używam jak się wydaje częściowo innego języka niż oryginalnie używała scholastyka. Stąd mogłem namieszać częściowo językiem. Dobrze, że czytasz Tomasza i próbujesz naprostować moje rozumienie jego czasem zagmatwanego języka. Nie doczytałem tego użycia języka, bo zagmatwane są te słowa "forma" i "substancja". Ja się skupiam bardziej na podziale niemateria-materia.

Jak przemyślałem sobie to z AI, to zauważyłem różnicę między:
1) substancja/przypadłość według woli natury
2) substancja/przypadłość według konieczności

Ja skupiłem się na myśleniu w kategoriach:
niemateria -> materia
dusza ludzka -> ciało/materia ludzka
Bóstwo + dusza ludzka -> ciało/materia ludzka

A ponieważ po śmierci ("oddzieleniu duszy od ciała"), dusza ludzka dalej żyje, "człowiek żyje jako dusza ludzka", to nazwałem duszę substancją (według konieczności), a ciało/materię przypadłością (według konieczności).

I tu nie doczytałem, że scholastyka wydaje się używa tu słowa substancja w znaczeniu substancja_według_woli_natury.

Spróbuję naprostować co mam na myśli.

Natura człowieka ma wolę aby być duszą i ciałem ("substancjalnie według woli natury"), ale po śmierci dusza/umysł ludzki dalej funkcjonuje ("bez ciała/materii"). Więc nazywam to, że dusza ludzka jest "substancją według konieczności". Ciało jest "przypadłością według konieczności". (w znaczeniu "Człowiek jako dusza ludzka" bez konieczności ciała nie przestaje istnieć, ani myśleć - domyślam się, że tak tego słowa nie używają w scholastyce?)

Wyrażę teraz swoją ocenę, absolutnie nie jest to jakiś atak światopoglądowy
- więc proszę, nie odbierz tego źle, ale jako jako 'sucha" ocena obecnych faktów i wypowiedzi jakie udzielaś, argumenty jakie padły w tych kwestiach......


Drogi TS_-sie, wielokrotnie powoływałeś się na Tomasza z Akwinu, jakbyś miał monopol na jego myśl, a ja – protestant – byłem zmuszony przebrnąć przez jego Summę Teologiczną, choć nie lubię jego filozoficznych wywodów i arystotelesowskiego żargonu. Nie lubię go, ale zrobiłem to, by pokazać Ci, że się mylisz. I co? Okazało się, że to Ty nie znałeś treści Sumy! Twierdziłeś, że substancja Eucharystii to „dusza ludzka i Bóstwo, czyli niemateria”, a ja wykazałem, że Tomasz mówi o „całym Chrystusie” „Ciele i Krwi” z „kośćmi, nerwami itd.” (Summa, III, q. 76). Sam przyznałeś: „Nie doczytałem tego użycia języka, bo zagmatwane są te słowa 'forma' i 'substancja’.” Czyli co, Twoja „Fides” opiera się na niedoczytaniu? To nie ja, tylko Ty poległeś na scholastyce, którą tak wychwalasz.

W kontekście Twoich „oczywistości” i logice niesprzeczności....... Mówiłeś, że Twoja „wlana wiara” daje Ci pewność „jak aksjomaty Euklidesa” , że prawda jest oczywista i kto jej nie przyjmuje, ten błądzi. A tymczasem sam popełniłeś elementarne błędy w rozumieniu Eucharystii i musiałeś prostować własne słowa. To pokazuje, że Twoja pewność była iluzją – filozoficznym przekonaniem, a nie „wlanym” darem od Boga. Twoja „Fides” okazała się zawodna, bo oparłeś ją na scholastycznych spekulacjach, które sam źle odczytałeś. Twierdziłeś: „Korzeń C1.? Niezdolność lub odmowa przyjmowania oczywistości i odrzucania absurdów” , porównując „Fides” do aksjomatów Euklidesa. Ale gdzie Twoja „oczywistość”, skoro pomyliłeś się w kluczowym dogmacie? Pisałeś też: „Ciałem Jezusa są atomy chleba” i „nie ma mięsa i krwi w sensie biologiczno-chemicznym” . To absurd! Katechizm mówi o „całym Chrystusie” (KKK 1374), potwierdzają tkankę serca i krew. Sam przyznałeś, że „zagmatwane” słowa scholastyki Cię przerosły. Twoja „Fides” miała być „oczywista jak Euklides”, a okazała się iluzją, bo opierałeś się na filozofii, a nie na objawieniu.


A cały ten wątek przecież brzmi: „Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii”. Twoje pomyłki są najlepszym dowodem, że miałem rację. Tertulian pytał: „Co mają wspólnego Ateny z Jerozolimą?”, a Paweł ostrzegał: „Baczcie, aby was kto nie zagarnął przez filozofię i czcze gadanie” (Kol 2,8). Ty, broniąc Arystotelesa i scholastyki, sam się w nich pogubiłeś – i to w centrum dogmatu. Katechizm i Tomasz mówią jasno o „prawdziwym Ciele i Krwi” (KKK 1374),. Twoja „Fides” dała Ci za to „niematerię” i „atomy chleba”. Jeśli filozofia tak „pięknie” pokazuje prawdę, to czemu tak łatwo wprowadziła Cię w błąd?


Podobnie artykuł na Deon.pl (o potrzebie reinterpretacji transsubstancjacji) ma rację, a Twoje błędy to potwierdzają. Dogmat oparty na Arystotelesie wymaga zmiany języka, bo arystotelesowska fizyka jest dziś nienaukowa i prowadzi do absurdów, jak Twoje „atomy chleba”. Sam przyznałeś: „Nie doczytałem, że scholastyka używa słowa substancja inaczej”. Twoja „wiara Fides” zawiodła, bo zamiast prostego słowa Jezusa: „To jest Ciało moje”, zaufałeś terminom, które źle zrozumiałeś. Wątek „Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii” pokazuje jasno: miałem rację – Arystoteles zaciemnia, a nie wyjaśnia. Twoje błędy to ostateczny dowód, że filozofia, której tak bronisz, nie prowadzi do prawdy objawienia.


Podsumowując w świetle Twoich wypowiedzi...("wlanej wiary"...Fides wiary..."oczywistosći"....):

TS, cały ten wątek to „Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii", błędy pokazują, że miałem rację.

- Twoja teoria „oczywistości" całkowicie się zawaliła.
Pisałeś: "Te aksjomaty są dla mnie oczywiste. Zdania i obrazy pozaczasowe, niezależnie kto by je wypowiedział, mają tą samą treść" i "Nie potrzebuję nikomu tu ufać/wierzyć". A teraz przyznałeś: "mogłem namieszać częściowo językiem. Nie doczytałem tego użycia języka, bo zagmatwane są te słowa 'forma' i 'substancja'". Widzisz sprzeczność? Przez lata twierdziłeś, że masz bezpośrednią, oczywistą pewność o dogmatach przez "Fides", a okazało się, że fundamentalnie źle rozumiałeś kluczowy dogmat! Gdzie tu Twoja "wlana wiara" i "oczywistość"?

- Twoja "Fides" to filozoficzne samo-zwiedzenie, nie biblijna wiara.
Pisałeś: "Fides to wiara nie wiedza. Fides jest ponadczasowa" i "Biblia, dogmaty, istnienie Jezusa to kwestia wiary Fides". Ale Biblia mówi: "Badajcie duchy, czy są z Boga" (1 J 4:1) i "Wszystko badajcie, a co szlachetne zachowujcie" (1 Tes 5:21). Twoja "Fides" to nie biblijna wiara, tylko filozoficzna spekulacja, która kazała Ci wierzyć w dogmat, którego nawet nie rozumiałeś!

- Tertulian miał rację - filozofia prowadzi na manowce.
Tertulian pytał: "Co mają wspólnego Ateny z Jerozolimą?" (Christianitas, 2007), a św. Paweł ostrzegał: "Baczcie, aby was kto nie zagarnął przez filozofię i czcze gadanie" (Kol 2,8). Ja wielokrotnie pokazywałem, że filozofia Arystotelesa komplikuje i zaciemnia objawienie, a Ty swoimi pomyłkami to potwierdziłeś. Twoja "Fides" i scholastyczne kategorie ("substancja", "przypadłość", "niemateria") wprowadziły Cię w błąd przez lata.

- Artykuł Deon.pl miał rację - Ty się myliłeś.
Krzyczałeś: "To już Deon, Terlikowski i Tischner jawnie atakują dogmaty? Czyżby kolejna fala herezji?" A teraz okazuje się, że Terlikowski miał rację - arystotelesowska fizyka rzeczywiście nie nadaje się do wyjaśniania rzeczywistości, a Ty przez lata broniłeś dogmatu, którego nie rozumiałeś. Kto tu był "heretykiem" - oni czy Ty?

- Twoja teoria o nieomylności papieża się zawaliła.
Pisałeś: "Papież nie potrzebuje niczyjej zgody, ani akceptacji. Jest suwerenem" i "To co zostało przyjęte dogmatem, to ma 'pieczęć Fides'". Ale jeśli dogmat o transsubstancjacji opiera się na błędnej arystotelesowskiej fizyce (co już teraz widać, skoro mowa jest o "materi/fizykalności" i przestarzałej filozofii jednak.... wiara Fides szczególnie to pokazuje przy formowaniu dogmatuy u Tomasza czy w Katechizmie), to albo papież się mylił, albo dogmat wymaga reinterpretacji. W obu przypadkach Twoja teoria o nieomylnej "pieczęci Fides" legła w gruzach.

- Twoje własne słowa Cię potępiają.
- Twierdziłeś o "oczywistościach" - a fundamentalnie się myliłeś
- Mówiłeś o "wlanej wierze" - a wierzyłeś w coś, czego nie rozumiałeś
- Krytykowałeś "herezje" - a sam szerzyłeś błędną interpretację
- Gloryfikowałeś scholastykę - a ona Cię zmyliła,

Miałem rację od początku ! Filozofia grecka zaciemnia, nie wyjaśnia objawienie. Twoje lata błądzenia w scholastycznych kategoriach są dowodem, że "języki rolnicze" Biblii są jaśniejsze niż arystotelesowskie spekulacje. Zamiast "wlanej wiary", potrzebujemy pokory wobec prostoty Ewangelii. Zamiast filozoficznych systemów - biblijnością: "Słowo stało się ciałem" (J 1,14), nie "substancja przemieniła się w substancję". Dziękuję za - pewnie częściwo nieświadome - potwierdzenie moich racji.
TS_ pisze: 2025-09-11, 23:10 ===
Teraz co do wyjaśnienia co miałem na myśli.

Jest Jezus Chrystus cały w Eucharystii. Eucharystia to jest Jezus. Ale materia się nie zmienia. Atomy się nie zmieniają, nie ma zmian fizycznych, chemicznych, kwantowych, falowych, kwarkowych, strunowych, energii, masy, spinu, ładunku, żadnych materialnych/fizycznych.

"Jako materia" (układ przestrzenny atomów) był chleb i jest chleb. Ale w sensie bytu/tożsamości to nie jest już chleb, tylko Ciało Chrystusa. Nie ma żadnego mięsa i krwi w sensie biologiczno-chemicznym jako komórek i erytrocytów. Cuda Eucharystyczne są dla niedowiarków jako zdarzenia dodatkowe, gdzie dzieje się coś ponad program.

"Ciało i krew" to jest nazwa tego co "należy do duszy ludzkiej". Więc jest tam "ciało i krew" ("materia należąca do duszy ludzkiej", nie musi być biologiczna), dusza ludzka i Bóstwo...

Na dużych paciorkach (1 raz)
Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.
https://www.faustyna.pl/zmbm/koronka-do ... ia-bozego/
Jak na ironię ;) - to sam "naukowo" udowadniasz, czyli piszesz: "Atomy się nie zmieniają, nie ma zmian fizycznych, chemicznych, kwantowych, falowych, kwarkowych, strunowych, energii, masy, spinu, ładunku" - czyli probujesz wykazać, że to dosłownie oznacza, że nic materialnego się nie zmienia - bo to obecna nauka pokazuje. Czy zdajesz sobie sprawę, że tym stwierdzeniem przechodzisz na pozycję protestancką o duchowej obecności?


Twoja definicja "Ciało i krew to nazwa tego co należy do duszy ludzkiej, nie musi być biologiczna" kompletnie przeczy temu, co sam mówi i cytowałem z Tomasza: "pod postacią chleba w Eucharystii jest nie tylko tkanka mięśniowa, lecz cały organizm Chrystusa: kości, nerwy itd." - Tomasz mówi wprost o biologicznej rzeczywistości.
Twoje tłumaczenia zaprzeczja wprost temu co moiw Tomas z - czyli werze KRK Fides samego Tomasza, nie wspominam już nawet o innych dokumentach jak Katechizm i wierze innych katolików.....


Po trzecie - zaprzeczasz tym dogmat - Katechizm jasno stwierdza: "prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie Ciało i Krew" oraz "cały Chrystus". Twoja reinterpretacja na "materię należącą do duszy" to czysta spekulacja, która nie ma oparcia ani w Katechizmie, ani u Tomasza. Nawet "cuda eucharystyczne" - to są medycznie potwierdzone fakty - czyli naukowo!!! Więc znaleziono - "(...) zmian[-y] fizycznych, chemicznych, kwantowych, falowych, kwarkowych, ", a nie "zdarzenia ponad program".

Twoja próba ratowania dogmatu przez przemianowanie go w "niematerialną substancję" prowadzi do herezji - bo zaprzeczasz realnej obecności materialnej, którą naucza Kościół. Ironicznie, Twoje "żadnych zmian atomowych" brzmi jak protestantyzm w katolickiej terminologii. Czy nie lepiej przyznać, że średniowieczna filozofia Arystotelesa po prostu nie pasuje do współczesnej wiedzy, niż tworzyć spekulacje sprzeczne z własnym dogmatem?

Twoje „ciało i krew to nazwa tego, co należy do duszy ludzkiej” to spekulacja, która zaprzecza hylemorfizmowi. Tomasz mówi: „Bóstwo Chrystusa nigdy nie porzuciło Ciała. Dusza Jego na zawsze jest zjednoczona z Ciałem” (Summa, III, q. 76, a. 1). Ciało i dusza to jedność, a Ty je rozdzielasz, tworząc herezję - bo na Tomaszu jest zbudowany dogmat. Sam przyznałeś, że scholastyka jest „zagmatwana”. Wątek „Chrześcijaństwo bez greckiej filozofii” wygrywa – Tertulian („Co mają Ateny z Jerozolimą?”, Christianitas, 2007) i Paweł (Kol 2,8) mieli rację - Arystoteles zaciemnia. Zamiast „Fides” i „kwarków”, zaufaj prostocie:Słowo stało się ciałem” (J 1,14). Twoje błędy potwierdzają moje racje.
TS_ pisze: 2025-09-11, 23:10 Próbując wytłumaczyć to prościej, wyobraź sobie, że Jezus w I wieku, mając np. 29 lat, ciałem/materią zmienia się w chleb. (metaforycznie "taka transformacji atomowa ciała") To jest dalej Jezus po prostu zamienił swoje ciało w chleb. ("transformacja atomowa ciała"). Czyli mamy:
Dusza i Bóstwo Jezusa + Ciało Jezusa Mężczyzny
zmienia się w
Dusza i Bóstwo Jezusa + Ciało Jezusa jako Chleba (dalej to się nazywa ciało, ale jest z chleba)

Właśnie to mamy w Eucharystii po przemianie.

===

Jak będą jeszcze jakieś niejasności językowe, spróbuję je naprawić.
Twoja "transformacja atomowa" to science fiction, nie teologia!

Sprzeczność z sobą - wcześniej mówiełeś: "atomy się nie zmieniają", teraz: "transformacja atomowa ciała" - które to prawda?

Sprzeczność z dogmatem - Katechizm mówi o przemianie chleba w Ciało, nie Ciała w chleb. Odwracasz kierunek transsubstancjacji.

Sprzeczność z Tomaszem - Tomasz nigdy nie mówił o "zamianie ciała Jezusa w chleb" - to Twoja fantazja.

Logiczny absurd - Jezus w I wieku miał jedno ciało. Dzisiaj jest miliony hostii. Jak jedno ciało może być przemienione w miliony kawałków chleba jednocześnie? Poza tym "Transformacja atomowa" to język science fiction, nie scholastyki średniowiecznej! Pseudo nauka.......

Tworzysz kolejną spekulację, która juz teraz zaprzecza wszystkiemu - dogmatowi, Tomaszowi, logice i nauce. To już nie obrona transsubstancjacji, tylko jej całkowite zniekształcenie.

Może czas przyznać, że średniowieczna filozofia po prostu nie działa w XXI wieku?

Nie widzsz, że na prawde jest to tak zagmatwane dla Ciebie, że im bardziej chcesz wyjaśnić, tym bardziej sam się "co chwilę" mylisz? I popadasz w sprzeczności......?
TS_ pisze: 2025-09-11, 23:10 ===

Ciało jest materialne. Ciałem Jezusa są atomy chleba.
Są one widzialne.
Ciałem jest to, co należy do duszy; nie dlatego, że ma układ biologiczny, lecz dlatego, że istnieje w jedności z duszą Jezusa.
Dusza i Bóstwo są niematerialne.
Są niewidzialne, bo znajdują się poza przestrzenią, co nie neguje ich jedności z ciałem.
Tak jak w przypadku Jezusa w I wieku.

Nie ma to nic do rzeczy z fizyką kwantową (czy jakąkolwiek inną).

===
TS, teraz już całkowicie porzucasz scholastykę na rzecz własnych definicji!!!

Kluczowa sprzeczność:
Mówisz "Ciałem Jezusa są atomy chleba" + "ciało nie ma układu biologicznego" = redefiniujesz pojęcie "ciała" tak, żeby znaczyło cokolwiek. Ale powiedz, czy na pewno tak myślał Tomasz, kiedy "objawiał" dogmat Kościołowi? A wiesz, że mamy dość materiałów i cytowałem ci też bardzo dokładnie jak myślał - i jaki pogląd wyrażał Tomasz? Szczególnie na antropologię człowieka, w tym Jezusa? Poza tym jak rozumieją termin "ciało" nasze współczesne słowniki? Albo "Kowalski"?

Jeśli "ciało" to tylko "to co należy do duszy" a nie struktura biologiczna, to dlaczego Tomasz mówił o "kościach, nerwach, tkance mięśniowej"? Czy to przypadkiem?

Wychodzi Ci logiczny paradoks:
Atomy chleba = materialne i widzialne
Dusza = niematerialna i niewidzialna
Jak niematerialna dusza może "należeć" do materialnych atomów?


Twoja definicja sprawia, że każdy kawałek materii może być "ciałem Jezusa" o ile ktoś tak zdecyduje. To już nie teologia, tylko nominalizm - rzeczy są tym, czym je nazwiemy. Wniosek mże być tlyko jeden, porzuciłeś dogmat, Tomasza i logikę, tworząc system gdzie słowa znaczą to, co chcesz w danej chwili. To nie obrona katolickiej nauki, tylko jej dekonstrukcja.
TS_ pisze: 2025-09-11, 23:10 Zdjęcia nie były ścisłym argumentem. Za daleko to czytasz.

Nie chodzi tu o kopiowanie wzorów, tylko o zdanie:
"Każde dwa punkty można połączyć odcinkiem." (w przestrzeniach naturalnych (takich jak znamy ze świata który doświadczamy oczami) 1D, 2D, 3D).

Czy ktoś kto pojmuje znaczenie treści tego zdania (każdego słowa i połączenia ich w zdanie) i doświadczył świata zmysłowego może z łatwością orzec, że to oczywiście prawda? Czy też wymaga to od tej osoby "wiary ludzkiej" temu kto mu to przekazał zdaniem, tak jak w przypadku historii?

Nie chodzi tu o pojmowanie co to zdanie znaczy, tylko o określenie prawdziwości tego (zgodności z doświadczaną rzeczywistością czy zdolności myślenie abstrakcyjnego).

Gołąb ogólnie nie pojmie zdań, ile byś się nie nagadał. Człowiek potrafi pojąć, bo ma w sobie coś co pozwala mu to pojąć. Ma człowiek w sobie zdolność pojmowania pewnych rzeczy z odbiorem jako intuicyjne czy oczywiste. Nie jest to kwestia zaufania do autorytetu. Nauczyciel przekazuje pewne treści. Ale to człowiek ma zdolność by tym treściom zdań przypisać status oczywistości. Więc ma to w sobie. (albo dostaje od Boga) Jakby nie miał w sobie to nigdy by nie pojął, jak gołąb.

I nie chodzi o to czy kogoś trzeba wystawiać na doświadczenie obrazy, czy tekst czy dźwięki, aby otrzymał treść do umysłu, tylko o to,że jest zdolny tą treść pojąć. Pojąć jako coś oczywiście prawdziwego.

A jeżeli Majowie czy Chińczycy inaczej używali geometrii to jest bez znaczenia. To nie chodzi kto jak obsługuje to. Geometria jest jedna. Są różne metody ujęcia. Może być syntetyczna, może być analityczna. Można zauważyć aksjomat i go spisać jako zdanie, a można używać go intuicyjnie a nigdy nie zapisać na papierze. Wątpię, by oni nie rysowali odcinków. A odcinek to początek, koniec i linia między.

Nie trzeba w takie rzeczy ufać autorytetom, wystarczy być poinformowanym i staje się to oczywiste.

Ty się za to zachowujesz jakby ani jedno zdanie na świecie nie było dla Ciebie oczywiste. Niektórzy matematycy używają słów "trywialne", "banalne". W Twoim umyśle nie ma takiego pojęcia w odniesieniu do ani jednego zdania na świecie?
Może inaczej, bo teraz bardziej wyraźnie wiadać fundamentalną sprzeczność Twojej epistemologii.

Z jednej strony twierdzisz, że aksjomaty („każde dwa punkty można połączyć odcinkiem”) „oczywiste dla rozumu”, nie wymagają autorytetu ani wiary – bo człowiek „ma w sobie zdolność pojmowania”. Z drugiej strony mówisz, że dogmaty (np. Eucharystia) wymagają „nadprzyrodzonej Fides”, czyli aktu ufności wobec autorytetu Kościoła.

Dlaczego ten sam rozum ma dwa różne standardy poznania? Jeśli człowiek potrafi sam z siebie uchwycić „oczywistość” aksjomatów, to dlaczego nie potrafi uchwycić prawdy o Eucharystii? Jeśli wystarczy naturalny umysł, by pojąć geometrię, to dlaczego ten sam umysł nie wystarczy, by pojąć
„To jest Ciało moje”?

Twoja teoria o „oczywistych aksjomatach” podważa Twoją teorię o „wlanej Fides”. Albo prawda jest dostępna rozumowi – wtedy cała koncepcja nadprzyrodzonej Fides jest zbędna. Albo prawda wymaga nadprzyrodzonej łaski – wtedy również aksjomaty nie mogą być „oczywiste”, bo potrzebowałyby tej samej łaski. Nie możesz mieć obu naraz. To są dwa sprzeczne systemy poznania, które wzajemnie się wykluczają.

Właśnie Twoje własne błędy w rozumieniu dogmatu Eucharystii dowodzą, że Twoja „Fides” nie działa jak aksjomaty. Twoja „wiara oczywista” okazała się iluzją, a Twoje „pewności” – filozoficznym złudzeniem.
Ostatnio zmieniony 2025-09-15, 15:32 przez Przeemek, łącznie zmieniany 2 razy.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Apologetyka”