Czy moja spowiedź jest ważna?
- abi
- Złoty mówca

- Posty: 8569
- Rejestracja: 3 mar 2021
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 1266 times
- Been thanked: 2136 times
Re: Czy to zatajenie
odmów pobożnie ze trzy litanie i powiesz przy następnej spowiedzi że pokutę uczyniłeś może inna, bo nie byłeś pewny i już
דַּיֵּנוּ
ignoruj mnie a., jako i ja ciebie
ignoruj mnie a., jako i ja ciebie
- Andy72
- Mistrz komentowania

- Posty: 5731
- Rejestracja: 18 kwie 2018
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 565 times
- Been thanked: 717 times
Re: Czy to zatajenie
nie o to chodzi
„Stół dla mnie zastawiasz, na oczach mych wrogów to czynisz” (Ps 23,5)
- abi
- Złoty mówca

- Posty: 8569
- Rejestracja: 3 mar 2021
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 1266 times
- Been thanked: 2136 times
Re: Czy to zatajenie
ale ja tak robię gdy zaczyna mi się zmylać czy odmówiłam czy nie
דַּיֵּנוּ
ignoruj mnie a., jako i ja ciebie
ignoruj mnie a., jako i ja ciebie
- Andy72
- Mistrz komentowania

- Posty: 5731
- Rejestracja: 18 kwie 2018
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 565 times
- Been thanked: 717 times
Re: Czy to zatajenie
Ale to dotyczyło poprzedniej spowiedzi.
Nie widzę specjalnego zatajenia, można oczywiście o tym wspomnieć spowiednikowi, ale przecież nie było tak że mówił że odmówił a nie odmówił czy nawet odwrotnie, tylko "najprawdopodobniej jej nie zrobiłem ale i tak podziałem że raczej jej nie zrobiłem" - czyli dzielenie włosa na czworo.
U mnie jest gorzej - nie wiem, jaka szczegółowość jest dobra, co jest niedozwolonym eufemizmem;
Był taki okres, że zapisywałem swoje fantazje seksualne, które miałem na kartce, by spowiadając się dokładnie o nich powiedzieć, ale w końcu doszedłem do wniosku że ni eo to chodzi.
„Stół dla mnie zastawiasz, na oczach mych wrogów to czynisz” (Ps 23,5)
-
recki
- Dyskutant

- Posty: 382
- Rejestracja: 11 kwie 2023
- Lokalizacja: Wrocław
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 104 times
- Been thanked: 260 times
Re: Czy to zatajenie
To czy skłamałeś, możesz wiedzieć tylko Ty sam. Kryterium jest chyba proste: czy idąc do spowiedzi, lub przygotowując się przed nią, miałeś postanowienie "ukryję swój brak uważności na zadawaną pokutę (bo nawet nie pamiętam co było) i powiem, że <<raczej>> jej nie odmówiłem, żeby się tak całkiem nie pogrążać". To byłoby kłamstwo - świadome działanie, żeby postawić się w lepszym świetle.Szymon pisze: ↑2025-09-24, 19:12 Byłem dziś u spowiedzi i gdy powiedziałem czy wykonałem pokutę powiedziałem że raczej nie. U spowiedzi byłem dwa tygodnie temu i przed tą spowiedzią myślałem o tym czy wykonałem pokutę. Ostatniej pokuty nawet nie pamiętałem co wiąże się z tym u mnie że najprawdopodobniej jej nie zrobiłem ale i tak powiedziałem że raczej jej nie zrobiłem i nie wiem czy nie jest to jakieś zatajenie skoro wiem że na 99% jej nie zrobiłem (nawet nie wiem czy na 100%). Resztę powiedziałem ok nic nie zatajałem itp. Dawno tak się nie martwiłem i trochę mnie to dręczy a boje się że skłamałem
Jeżeli jednak nie planowałeś tego ukrywać, tylko jest to twój normalny sposób mówienia na co dzień - czyli używasz cały czas sformułowania "raczej nie" - jeśli wiesz o czymś że "prawdopodobnie nie", "z dużą pewnością nie", albo "w praktyce na pewno nie" - jeśli to są dla Ciebie w potocznej mowie równoważne rzeczy, to nie ma tu jakiegoś zamierzonego kłamstwa i wtedy nie ma co dzielić włosa na czworo. Nie chodzi o aptekarską precyzję wypowiedzi, tylko o Twoją szczerość. Czy chciałeś się przyznać do tego że nie odmówiłeś pokuty, ale wyszło nie do końca fortunne sformułowanie, czy chciałeś podkoloryzować że nie odmówiłeś pokuty i dokładnie wiedziałeś co robisz - że koloryzujesz, że nie mówisz szczerze. Sam siebie o to zapytaj.
Ksiądz natomiast odebrał to (prawie na pewno) jednoznacznie: chłopak nie odmówił tej pokuty. Więc pytanie jest tylko o twoją intencję, z czym szedłeś i jak rozumiesz to co sam mówiłeś.
Dodatkowo:
1. Jeśli masz tendencję do tego, żeby zapominać o pokucie (zdarzyło się któryś już raz), to prosty dobry nawyk do zrobienia - wychodząc z kościoła, zapisz sobie w telefonie w notatkach krótkie hasło "Litania do św. Józefa", "Ojcze nasz", czy cokolwiek tam będzie. I będziesz wiedział, że to się nie zgubi i przed kolejną spowiedzią sobie przypomnisz czy wykonałeś co miałeś wykonać (albo zrobisz drugi raz, jeśli ponownie zapomnisz czy to co było zapisane już zrobiłeś, czy jeszcze nie zrobiłeś).
2. Jeżeli w przyszłości przed spowiedzią masz wątpliwości co do czegoś czy było na 80% czy na 95%, to nie rób fikołków z semantyką sformułowań, tylko powiedz "nie odmówiłem pokuty, nie pamiętam jaka była" - niezależnie od procentów pewności jakie masz. To nic nie szkodzi że coś będzie w tym stwierdzeniu "za dużo". Jeśli będziesz rozpatrywać grzechy czy inne rzeczy, zastanawiając się w przesadnie drobiazgowy sposób nad stopniem przewiny i ubierać to w najbardziej adekwatne opisy, żeby nie powiedzieć odrobinę za dużo, ale jednocześnie odpowiednio dużo, to zacznie się karuzela wątpliwości - czy to już zatajenie, czy nie, czy spowiedź ważna, bo może źle ksiądz zrozumiał, czy nie. Nie warto dla takiej drobiazgowości robić sobie pod górkę.
-
recki
- Dyskutant

- Posty: 382
- Rejestracja: 11 kwie 2023
- Lokalizacja: Wrocław
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 104 times
- Been thanked: 260 times
Re: Czy moja spowiedź jest ważna?
Przepraszam niezainteresowanych że odkopuję jakieś prehistoryczne wątki, ale to dlatego że zerknąłem na wątki OP-a i znalazłem tu jakieś dziwne tezy
Więc chciałem tylko wtrącić swoje trzy grosze w podkreślone rzeczy, odnośnie dyskusji która się wydarzyła w dalszym toku wątku, żeby nie pozostawić przypadkowym czytelnikom wrażenia, że panuje w tym względzie dowolność i można mówić "popełniłem grzech nieczystości" - nie można, nie wystarczy. To nie jest dowolność sumienia, jakiej chciałaby @Martynna, że wystarczy powiedzieć o nieczystości ogólnie, a rodzaj jest jakoby nieistotny. To pojęcie jest tak pojemne, że zmieszczą się w nim zarówno tak drobne rzeczy jak przelotne fantazje seksualne, a na przeciwnym biegunie używanie kogoś jak przedmiotu, albo małe formy małżeńskiej nieczystości, a po drugiej stronie całkowita rozwiązłość, albo rozwojowa masturbacja u nastolatka a po drugiej stronie sesje pornograficzne. Tam jest z kilkadziesiąt różnych grzechów, od tych drobniejszych do najbardziej poważnych tematów.Szymon pisze: ↑2024-05-20, 17:09 Poczytałem na różnych stronach że niektórzy wyznają swoje grzechy nieczystości mówiąc: "popełniłem grzech nieczystości". Więc pomyślałem że też tak będę się spowiadał, ale po kilku spowiedziach poczytałem sobie troszkę więcej na temat tego sakramentu i dowiedziałem się że grzech ciężki trzeba wyznać co do liczby, rodzaju oraz okoliczności.
Więc, od momentu, gdy ktoś już zdobył taką świadomość, nie wolno uogólniać swoich grzechów do "popełniania nieczystych czynów" - świadome uogólnienie (z rzekomego powodu, że nikt nie mówi szczegółów co robi) jest takim zatajeniem, że głowa mała. Furtka szeroko otwarta na dowolne formy grzeszenia a potem nic niemówiące "popełniałem nieczystość". Jeśli jeszcze mówi to ktoś niedojrzały - ma prawo nie wiedzieć, ale jeśli już ma się świadomość że "nieczystość" to jest tylko ogólna kategoria, a nie nazwa konkretnego grzechu, to trzeba podać dokładniej o co chodzi. Spowiednik musi wiedzieć, z czym dana osoba przychodzi, z czego rozgrzesza.
@Martynna - jeśli tak nadal uogólniasz, jak pisałaś wcześniej, to niestety źle robisz.
Zdanie komentarza, nie do twojej sytuacji konkretnie, ale ogólnie: jeśli chodzi o okoliczności, to powinno się podać te które mają znaczenie dla sytuacji (oceny grzechu), a nie okoliczności samego grzeszenia. Kiedy mówi się, żeby nie podawać szczegółów, to znaczy by nie opowiadać historii co, kiedy, jak dokładnie się działo (spowiednikowi nie relacjonuje się grzechu jak filmu), to są szczegóły nieistotne których spowiednik znać nie musi i nie powinien. Chodzi o te okoliczności które mają znaczenie dla samego grzechu. Musi być nazwany grzech po imieniu i jego istotna okoliczność (taka która ma znaczenie). Przykład: jest różnica, czy ktoś mówi że używa antykoncepcji (bo nie chce więcej dzieci), czy mówi że używa antykoncepcji (bo żona panicznie boi się zajść w kolejną ciążę z powodu zdrowia). Taki wątek można wtedy w spowiedzi pociągnąć dalej i to będą te okoliczności które mają znaczenie dla oceny grzechów, a nawet dalszego postępowania, oceny co należy zrobić itd.
Problemy skrupulantów rozwiązuje się trochę inaczej, o czym wspomniał już wcześniej @Marek_Piotrowski - całkowicie zignorować takie myśli kiedy coś się przypomina jako niedokładnie wyznane. U Ciebie @Quinque coś zmieniło się na plus w ciągu tego roku?Quinque pisze: ↑2024-05-20, 20:20 Ja jestem skrupulantem i mam nerwicę. Więc mam tendencje do drobiazgowego opisywania okoliczności grzechu. Doszło do tego, że spowiadałem się z tego samego grzechu trzy razy tylko za każdym razem lepiej. I dalej mam myśli że muszę powtarzać spowiedzi bo coś mi się przypomina. Nawet nie wiesz jak ci zazdroszczę. Też chciałbym się tak wyspowiadać. Idę, mówię co trzeba i mam spokój ducha
- Quinque
- Super gaduła

- Posty: 1399
- Rejestracja: 29 gru 2017
- Lokalizacja: Obywatel Meksyku
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 21 times
- Been thanked: 121 times
Re: Czy moja spowiedź jest ważna?
@recki coś tam się zmieniło. Tyle że ja spowiadałem się kilka razy z czegoś co mi się przypomniało i mnie dręczyło. Kiedyś ksiądz mi powiedział że spowiedź jest z całego życia i żeby nie wracać już do starych grzechów, i tego próbuje się trzymać
„Jest dość jasności, aby oświecić wybranych, i dość ciemności, aby ich upokorzyć. Jest dosyć ciemności, aby zamroczyć potępionych, a dosyć jasności, aby ich potępić i odjąć im wszelką wymówkę