Buddyzm - Inny punkt widzenia

Awatar użytkownika
Luciano
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 238
Rejestracja: 20 cze 2025
Has thanked: 14 times
Been thanked: 14 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Luciano » 2026-01-17, 19:32

Tak, znam Ewangelię i czasem ją czytam. Jest piękna.

Awatar użytkownika
Morkej
Zasłużony komentator
Zasłużony komentator
Posty: 2574
Rejestracja: 2 wrz 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 104 times
Been thanked: 624 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Morkej » 2026-01-17, 20:37

Albertus pisze: 2026-01-17, 19:14 Na temat buddyzmu polecam ciekawy artykuł:

https://historia.rp.pl/historia/art2156 ... am-piekiel
Szkoda że subskrypcję trzeba mieć. Natomiast jestem w stanie wyobrazić sobie, że to zdanie z początku artykułu jest pewnie prawdą:

"Historia dalajlamów i dawnego Tybetu mocno odbiega od cukierkowej wizji wysmażonej dla politycznie poprawnych ludzi Zachodu. Buddyzm tybetański to żywa religia przepełniona magią i wymykająca się europejskiemu racjonalizmowi."

Raczej na zachodzie patrzymy na buddyzm jako pewną ogólną filozofię życia. A zatem tak jak piszesz, że to próba samodoskonalenia się. Co samo w sobie brzmi atrakcyjnie. Natomiast czy ludzie na zachodzie biorą pod uwagę te wszystkie zagadnienia związane z bóstwami, demonami, różnymi opowieściami w stylu mitologicznym? Pewnie nie, bo nie żyjemy w tej ich kulturze, która ma zdecydowanie większy związek i wpływy na tamtejsze społeczeństwa. Czyli po prostu uznają sam buddyzm w odniesieniu do takich czystych podstaw i korzeni tego systemu np. cztery szlachetne prawdy. Bez tych całych naleciałości kulturowych, które miały miejsce przez te wszystkie wieki.
Oczekuj Pana, bądź mężny w działaniu i umacniaj się w sobie; nie trać ufności, nie poddawaj się,
lecz ciałem i duszą walcz o chwałę Bożą. - Tomasz à Kempis

Albertus
Złoty mówca
Złoty mówca
Posty: 8343
Rejestracja: 12 mar 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 637 times
Been thanked: 1258 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Albertus » 2026-01-17, 20:56

No właśnie. Ludziom zachodu ukazywana jest tyko pewna filozoficzna myśl buddyjska a w buddyzmie tybetańskim jest poza tą filozofią praktyka religijna polegająca na rozlicznych kontaktach i relacjach z bytami demonicznymi.

Cytat z artykułu:
Spętane demony

Buddyzm tybetański naucza, że każdy budda i bodhisatwa oprócz pełnej współczucia i dobrotliwej postaci posiada również straszne oblicze. I tak jedną z 11 głów Awalokiteśwary jest głowa Yamy, pana buddyjskich piekieł. Yama jest przedstawiany jako rogaty demon, który ma na głowie koronę z ludzkich czaszek, w ręku trzyma „koło śmierci" i z penisem we wzwodzie tańczy na byku kopulującym z kobietą, która jest jednocześnie zgniatana pod ciężarem tej bestii. Jako reinkarnacja Awalokiteśwary Dalajlama jest więc jednocześnie władcą demonów. I to nie byle jakich

Dalajlamie ma służyć kilka tysięcy demonicznych istot – są to dawne tybetańskie bóstwa oraz różne lokalne duchy i duszki, które po wprowadzeniu w kraju buddyzmu jako religii panującej musiały się „przebranżowić". Jednym z nich jest Palden Lhamo, opiekunka Dalajlamy, miasta Lhasa i całego Tybetu. To istota o ciemnoniebieskiej skórze, trojgu oczach i demonicznej twarzy z ostrymi zębami, galopująca na dzikim mule przez morze krwi, w którym pływają odcięte kończyny i głowy, wyprute oczy i wnętrzności wrogów doktryny buddyjskiej. Siodło, na którym siedzi, jest zrobione ze skóry małego dziecka – jej synka, który nie chciał się podporządkować władzy Buddy. Dalajlama zmusił ją do zabicia jedynego dziecka, którego szkielet trzyma w ręku i wykorzystuje jako pałkę do bicia wrogów buddyzmu.

Ciekawą postacią jest również Pehar, demon służący od wieków jako państwowa wyrocznia Tybetu. Wcześniej był bogiem Mongołów Hor (od których pochodzi słowo „horda"), opisywanych w tybetańskich kronikach jako „jedzące ludzkie mięso demony". W VIII w. indyjski mędrzec Padmasambhava (Guru Rinpoche), który przywiózł buddyzm wadżrajana do Tybetu, za pomocą magii podporządkował sobie Pehara i zmusił go do służenia tybetańskim buddystom. Pehar zarzekał się później wielokrotnie, że się zemści. Obiecywał, że spustoszy Tybet, sprowadzi na niego najeźdźców, zniszczy klasztory, wymorduje mnichów, sprofanuje relikwie i zgwałci wszystkie dziewice. Jako wyroczni zdarzało mu się też podpuszczać tybetańskie władze, by podejmowały złe decyzje. Na początku XX w. namawiał np. Dalajlamę XIII do zaatakowania brytyjskich wojsk. Niektórzy Tybetańczycy uważają więc, że Pehar zdradził kraj w 1950 r. i od tej pory jest agentem komunistycznych tajnych służb.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Inne religie i ruchy parareligijne”