Post
autor: Arletta Bolesta » 2026-02-18, 04:49
To byłby precedens.
Natomiast zastanawiam się głośno, co ja bym w takim piśmie ujęła: jak dobrego słowa użył Andej - Państwo nie zostaliście przecież zdiagnozowani przez np. Seksuologa, że mamy do czynienia z aseksualnością; do tego, gdy nie jesteście Państwo Fachowcami na tej płaszczyźnie, to jest to - właśnie - gdybanie.
A stąd: a może ta "aseksualność" (czyli ew. aseksualność) wynika z przepracowania (pracoholizm); a może, (już na płaszczyźnie moralnej, staracie się Państwo Oboje samodzielnie nie rozbudzać, aby uniknąć tym sposobem silnego uczucia popędu, a przez to, zachowując, mówiąc religijnie, czystość w zachowaniu, odczuwacie, że nie macie popędu, co byłoby niezgodne z rzeczywistością. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze sytuacja: śmierci Matki Narzeczonej (okres żałoby), nieskłonna postawa do asystowania przy małżeństwie, co "raczej" popędu nie rozbudza, a wręcz przeciwnie.
Trudno więc doradzić, abyście Państwo rozbudzili się, czyli skorzystali ze środka niegodziwego, aby dojść do wniosku: tak, jesteśmy, bądź nie jesteśmy aseksualni, i aby na tej podstawie dopuścić, bądź nie do kościelnego ślubu (taką możliwość stosuje się do przeszkody impotencji - brak użycia niegodziwego środka). Nikt też nie zmusza Narzeczonych, aby poddali się badaniom celem weryfikacji jakiegoś zaburzenia.
A idąc jeszcze dalej, nawet gdy pojawia się zakaz zawarcia małżeństwa (mówimy tu o sytuacji po pozytywnym wyroku), to nawet przy wielu chorobach (np. schizofrenia) ten zakaz się cofa, gdyż medycyna tak jest rozwinięta, że pomaga Takim Osobom funkcjonować w nowym małżeństwie. A jeszcze, nawet, gdyby doszło do zawarcia małżeństwa wbrew zakazowi, to jest ono ważne chociaż niegodziwe.
Tyle w temacie z mojej strony.