Krystyna pisze: ↑2026-02-22, 14:37
Tyle piszesz i nic nie wnosisz. Celowo nie trafiasz w temat?
Skąd mozesz wiedzieć że łaskę otrzyma każdy co się stara?
Czy w takim razie byłaby łaską?
Gdzie ten mój błąd rozumowania dwa kroki temu?
Czytając od "początku" Twoje dyskusje tutaj, w jednej kwestii masz rację, pytasz konkretnie:
"Wiara jest łaską. Łaska nie zależy od woli. Jak można karać za brak czegoś, co nie zależy ode mnie?"
Może rzeczywiście, niektórzy adwersarze tutaj kręcą się w kółko,
@sądzony mówi o rybie i wodzie, choć trafnie pokazuje
"łaska jest stale obecna jak światło", ale tu mógłby bardziej rozwinąć.
@Abstract mówi
"wyjdź poza deterministyczną wizję" i tu wyciągnęłaś z tego właściwy wniosek
"skoro akty woli nie determinują, to sankcje są bez sensu", a tu faktycznie, przy takich założeniach, karanie za coś, czego nie kontrolujesz, jest absurdalne.
@Marek_Piotrowski cytował trafne wersety, ale nie wyjaśnił ich mechanizmu, różnicy między wiarą jako stanem a wiarą jako odpowiedzią/aktem, a potem się zdenerwował i zrezygnował..... - może ironią jest, że odpowiedzi padły, ale Ty ich nie usłyszałaś - bo szukasz odpowiedzi na pytanie
"jak wymusić na sobie stan wiary?", a oni pokazują jak
"masz wiarę znaleźć", i tu jest rozjazd?
To może protestancki "view"........
W jednym masz rację, jeśli budujesz wnioski na deterministycznym fundamencie, to zawsze dojdziesz do wniosku, że wiara jest niesprawiedliwa. Ale to nie jest problem Biblii. To jest problem fundamentu, na którym stoisz. Biblia konsekwentnie traktuje człowieka jako istotę wolną i odpowiedzialną za swoje decyzje -
" 19 Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo," (Pwt 30,19). Nie
"poczekaj aż czynniki niezależne od woli wybiorą za ciebie". Wybierz. Ty. Teraz.
Więc rozłóżmy to na części.
Kilak Twoich stwierdzeń:
- "Zaufanie też nie jest aktem woli. Jest suwerennie od woli budowanym stanem umysłu"
- "Postanowienie zaufania, zawierzenia, umiłowania, pomniejszenia pychy i wyniosłości być może czasem bywa pomocna uzyskać pożądany stan umysłu. Jednak go nie determinuje."
- "Nie wzbudzi w sobie na zawołanie dziecięcej ufności. Może co najwyżej podjąć tylko próbę. A jej efekt niepewny i nieznany"
- i inne....
Czyli jasno z nich wynika, że uważasz wiarę(i zaufanie) za stany, które przychodzą lub nie, niezależnie od woli, i karanie za ich brak jest niesprawiedliwe.
I gdyby wiara była stanem jak np. kolor oczu - miałabyś rację, karanie za kolor oczu byłoby absurdem.
Ale Biblia nie mówi o wierze jako o stanie.
Mówi o niej jako o odpowiedzi.
"Wiara rodzi się ze słuchania, a słuchanie - z Bożego Słowa" (Rz 10,17). Zauważ: nie mówi
"wiara spada z nieba na wybranych". Mówi, że rodzi się
ze słuchania. A słuchanie
to decyzja. Możesz słuchać albo nie. Możesz otworzyć Biblię albo nie. Możesz szukać albo stać w miejscu.
Sama piszesz:
"Może co najwyżej podjąć tylko próbę." (tutaj
viewtopic.php?t=17281&start=195#p463914 ) No właśnie -
PRÓBĘ.
To jest akt woli. I to jest dokładnie to, czego Bóg oczekuje. Nie wynik -
próbę. Nie gotowy stan wiary -
ruch w Jego kierunku.
I dobrze jest cytować Biblie, bo w końcu w niej Bóg mówi o "wierze", i tu
@Marek_Piotrowski zacytował celnie:
"Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone" (Łk 11,9). To jest obietnica. Nie
"może znajdziecie".
Znajdziecie. Warunek? Szukać. Pukać. Prosić.
To są akty woli - nie stany umysłu.
Ale znowu
@Marek_Piotrowski akcentuje doktrynę katolicką:
"jak się bedziesz starać (oczywiscie nie swoimi siłami, tylko odwołując się do Ducha Świętego), to ją osiągniesz." [
viewtopic.php?t=17281&start=225#p464029 ], a Ty z kolei trafnie to punktujesz:
"Skąd mozesz wiedzieć że łaskę otrzyma każdy co się stara? Czy w takim razie byłaby łaską?". Zauważasz błędne koło, bo rzeczywiście taką doktryną katolicyzm balansuje między łaską a wolną wolą. A z kolei protestantyzm odpowiada na to prościej - łaska jest darem danym wszystkim - nie wybranym, nie zasłużonym, wszystkim.
"Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga" (Ef 2,8). Dar leży na stole, otwarty, z Twoim imieniem. Pytanie nie brzmi
"czy go dostanę" - pytanie brzmi
"czy go wezmę".
Więc to cały czas jest akt woli, Jezus nie mówi
"poczuj wiarę". Mówi
"działaj". A reszta jest Jego "częścią umowy".
Pytasz:
"jak to zrobić?" Jezus odpowiada:
proś. Szukaj. Pukaj. Nie musisz czuć wiary, żeby zapukać. Musisz tylko chcieć otworzyć drzwi. A On obiecuje, że otworzy ze swojej strony.
A co do
"kary" - nikt Cię nie karze za brak wiary jak sędzia za wykroczenie.
Jan 3,18 mówi:
"18 Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego." - nie
"będzie ukarany", ale
"już jest" w stanie oddzielenia. To nie kara wymierzona z zewnątrz - to
konsekwencja pozycji,
którą sama wybierasz. Jak stanie przed otwartymi drzwiami i odmowa wejścia - to nie gospodarz Cię "karze deszczem". Tu
@sądzony dobrze to ujął - to jest konsekwencja, nie kara.
Co do tego niefortunnie rozwiniętego
" Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego...."(Mt 18) - i pytasz
"jak to zrobić aktem woli?" Ale zauważ co robi dziecko. Dziecko nie "decyduje" ufać rodzicom.
Dziecko po prostu nie ma powodu, żeby nie ufać - dopóki ktoś tego zaufania nie zniszczy. Dziecko nie analizuje, nie kalkuluje, nie buduje fortyfikacji intelektualnych. Po prostu jest otwarte.
I tu jest Twój klucz - Jezus nie mówi
"stań się naiwna". Mówi:
"przestań budować mury". Przestań analizować, kalkulować, zabezpieczać się przed rozczarowaniem. Biblia jasno pokazuje, że każdy z nas jest dzieckiem Bożym,
więc wróć do tego stanu, przywróć swoją tożsamość, albo "wróć" to złe słowo, bardziej "przypomnij sobie", albo "uświadom sobie, że nim jesteś", analogicznie, jak od ZAWSZE jesteś dzieckiem swoich biologicznych rodziców do ich śmierci - wtedy Twoje zaufanie wróci samo, jak dziecko ufające rodzicowi, jeszcze przed zniszczeniem tego zaufania Twoim doświadczeniem tego świata - Ty nie musisz w sobie wytwarzać dziecięcej ufności aktem woli. Musisz przestać udawać, że nie jesteś dzieckiem. To nie wymaga nadprzyrodzonej mocy. Wymaga odwagi, żeby zdjąć "osłonę/bariery", pozwolić sobie być tym, kim już jesteś.
I jeszcze
"To, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wieczna Jego potęga i bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła" (Rz 1,19-20). Czyli Bóg już dał wystarczająco dużo każdemu - przez stworzenie, przez sumienie, przez Słowo. Łaska jest. Zaproszenie stoi otworem. Pytanie nie brzmi
"czy dostałam łaskę?" - pytanie brzmi
"co z nią zrobiłam?"
Czy to coś rozjaśnia Tobie?