Otóż to (choć owa mozliwość zbawienia dla ludzi nie przystępujących do Kościoła jest raczej wyrażona jako właśnie mozliwość, a nauka Kościoła na ten temat jako nadzieja (bo, prawdę mówiąc, Objawienie nie bardzo daje nam po temu podstawy).Stanko pisze: ↑2026-04-02, 10:53Ależ nie chodzi o to, byśmy musieli szukać jakichś dodatkowych prawd dla katolickiej wiary! Jest tylko nauka o możliwości zbawienia zbawienie dla tych, którzy tymi ziarnami żyją, bo wtedy Chrystus, rozciągający swoja zbawczą misje z Kościoła znajdzie tam te swoje, chrześcijańskie elementy. Taka jest nauka papieskiej Deklaracji Dominus Iesus.Marek_Piotrowski pisze: ↑2026-04-01, 09:12 W tym wątku jest podstawowe nieporozumienie co do owych "ziaren prawdy" rozsianych po różnych religiach niechrześcijańskich:
- po pierwsze, deklaracje soborowe nie mówią, o ziarnach prawdy, których nie ma w katolicyzmie, tylko o tym, że niektóre prawdy są również obecne w tych innych religiach. A więc nie ma takich "ziaren prawdy" których musielibyśmy szukać gdzie indziej.
- po drugie, owe "ziarna prawdy", błyszczące niby diamenty w twierdzeniach owych religii, są przemieszane z całym mnóstwem nieprawdy (a często więc śmieci) które są w tamtych religiach
Po prostu: Chrystus jako Głowa Mistycznego Ciała i jako jedyny Zbawiciel, żyje i działa w Kościele (katolickim) i stąd rozciąga swoją zbawczą obecność tam, gdzie są jakieś elementy Jego kościelności poza Kościołem katolickim ( jak w kościołach i wspólnotach kościelnych niekatolickich), a także jakieś elementy prawdy i dobra w religiach poza chrześcijańskich, a także innych. Taki jest sens owej ważnej Deklaracji.
Ważne jest by powiedzieć, że bynajmniej nie jest wszystko jedno, czy się jest w Kościele, czy w jakiejś fałszywej (nie bójmy się tej prawdy) wierze, która zawiera "okruchy prawdy" w morzu nieprawd.
"Nieustanne przepowiadanie misyjne Kościoła jest dzisiaj zagrożone przez teorie relatywistyczne, które usiłują usprawiedliwić pluralizm religijny nie tylko de facto, lecz także de iure (czyli jako zasadę). W konsekwencji uznaje się za przestarzałe takie na przykład prawdy, jak prawda o ostatecznym i całkowitym charakterze objawienia Jezusa Chrystusa, o naturze wiary chrześcijańskiej w odniesieniu do wierzeń innych religii, o natchnionym charakterze ksiąg Pisma Świętego, o osobowym zjednoczeniu między odwiecznym Słowem a Jezusem z Nazaretu, o jedności ekonomii Słowa wcielonego i Ducha Świętego, o jedyności i zbawczej powszechności tajemnicy Jezusa Chrystusa, o powszechnym pośrednictwie zbawczym Kościoła, o nierozdzielności — mimo odrębności — Królestwa Bożego, Królestwa Chrystusa i Kościoła, o istnieniu w Kościele katolickim jedynego Kościoła Chrystusa.(...)
Na podstawie takich przesłanek, występujących w różnych odcieniach, niekiedy jako twierdzenia, a czasem jako hipotezy, formułowane są propozycje teologiczne, które odbierają chrześcijańskiemu objawieniu oraz tajemnicy Jezusa Chrystusa i Kościoła charakter absolutnej prawdy i zbawczej powszechności, a w każdym razie rzucają na nie cień wątpliwości i niepewności"/Dominus Iesus/
Ja jednak pisałem tu o czymi innym- otóż w całym wątku pobrzmiewa chęć szukania "gdzie indziej" zamiast w Kościele.
O tym też czytamy w Dominus Iesus:
" Sprzeciwia się więc wierze Kościoła teza o ograniczonym, niekompletnym i niedoskonałym charakterze objawienia Jezusa Chrystusa, które rzekomo znajduje uzupełnienie w objawieniu zawartym w innych religiach. "
Jak owe nieliczne "okruchy prawdy" znalazły się w innych religiach? O tym także mówi Deklaracja dość jasno:
"Dlatego należy zawsze stanowczo zachowywać rozróżnienie pomiędzy wiarą teologalną a wierzeniem w innych religiach. Podczas gdy wiara jest przyjęciem przez łaskę prawdy objawionej, która «pozwala wniknąć do wnętrza tajemnicy i pomaga ją poprawnie zrozumieć» 21, wierzenie w innych religiach to ów ogół doświadczeń i przemyśleń, stanowiących skarbnicę ludzkiej mądrości i religijności, które człowiek poszukujący prawdy wypracował i zastosował, aby wyrazić swoje odniesienie do rzeczywistości boskiej i do Absolutu
W aktualnej debacie nie zawsze takie rozróżnienie jest zachowywane i dlatego często utożsamia się wiarę teologalną, która jest przyjęciem prawdy objawionej przez Boga Trójjedynego, z wierzeniem w innych religiach, które jest doświadczeniem religijnym poszukującym dopiero absolutnej prawdy i nie wyrażającym jeszcze przyjęcia objawiającego się Boga. Jest to jeden z motywów, dla których dąży się do umniejszenia, a czasem nawet do zatarcia różnic między chrześcijaństwem a innymi religiami."
Wiara Kościoła i wiara innych religii mają się do siebie jak Słońce i Księżyc, który jedynie odbija blask Słońca:
"8. Stawia się także hipotezę o natchnionym charakterze świętych tekstów innych religii. Z pewnością należy uznać, że pewne zawarte w nich elementy są w istocie narzędziami, poprzez które w ciągu wieków wielka liczba ludzi mogła i także dzisiaj może ożywiać i utrzymywać żywą więź z Bogiem. Dlatego Sobór Watykański II, biorąc pod uwagę wzorce postępowania, nakazy i doktryny innych religii, stwierdza — jak to zostało już wyżej przypomniane — że «chociaż w wielu wypadkach różnią się od zasad przez [Kościół] wyznawanych i głoszonych, nierzadko jednak odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi» 23."
co, oczywiście, nie oznacza, że dla tych, którzy są pozbawieni blasku Ewangelii, owe ułomne teksty nie moga być pomocne:
"Jednakże Bóg, pragnąc przywołać do siebie wszystkie narody w Chrystusie i przekazać im pełnię swojego objawienia i swojej miłości, jest obecny na różne sposoby «nie tylko dla poszczególnych jednostek, ale także dla narodów poprzez ich bogactwa duchowe, których głównym i zasadniczym wyrazem są religie, chociaż mają one 'braki, niedostatki i błędy'» 27. Dlatego święte księgi innych religii, które faktycznie są pokarmem dla ich wyznawców i kierują ich życiem, czerpią z tajemnicy Chrystusa elementy dobroci i łaski w nich obecne."
Ale czego w owych religiach, posiadających " 'braki, niedostatki i błędy' miałby szukać chrześcijanin (a tym bardziej katolik)?
Dodano po 2 minutach 12 sekundach:
Jeśli rozumiem dobrze wypowiedź @Stanko to odniósł się do głupiego przedstawiania tego, że ktoś wierzy w wiarę Kościoła, do którego nalezy jako rzekomego upierania się przy czymś, bo to "moje" i przedstawiania braku wiary jako zalety przez ludzi, którzy także teoretycznie twierdzą, że należą do tegoż Kościoła.pacyfik pisze: ↑2026-04-07, 08:46Ja do tej chwili.nie rozumiem do czego, dlaczego @Stanko się tutaj odnosił. Może to jakiś między wami wspólny kod, który tylko wy rozumiecie.Marek_Piotrowski pisze: ↑2026-04-07, 08:32 Dziwię się, że @Stanko musi tłumaczyć takie proste rzeczy, że każdy wypowiada w rozmowie to, w co wierzy a kto mówi inaczej nie jest pokorny, tylko politpoprawnie pyszny.
...![]()





