Bardzo dziekuje za modlitwę i pomoc w zrozumieniu jak sie modlić. Szczerze.
Niech Bóg ma was wszystkich z calego forum swej opiece I szczeze was do końca waszego ziemskiego życia Amen .
Modlić się pobożnie
-
mareta
- Gaduła

- Posty: 841
- Rejestracja: 16 gru 2025
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 152 times
- Been thanked: 136 times
Re: Modlić się pobożnie
Bog zapłać . Pomagajmy sobie nawzajem. Mam nadzieję, że jeszcze napiszesz.Marekus1225 pisze: ↑2026-04-08, 15:59 Bardzo dziekuje za modlitwę i pomoc w zrozumieniu jak sie modlić. Szczerze.
Niech Bóg ma was wszystkich z calego forum swej opiece I szczeze was do końca waszego ziemskiego życia Amen .
„Nie lękaj się, bo ja jestem z tobą. Nie trwóż się, bom ja twoim Bogiem. Umacniam cię, jeszcze i wspomagam, podtrzymuję cię moją prawicą sprawiedliwą.”
-
Marekus1225
- Przybysz

- Posty: 12
- Rejestracja: 22 lut 2025
Re: Modlić się pobożnie
Sprubuje cos troche opisac jak to bylo choc jest mi bardzo ciezko do tego wracac.Syn urodził się z wada serca i byłoby wszystko w porządku jesli lekarze by go zoperowali w czasie
Po Roku doszło do Nadcissnienia Płucnego i było za późno Syn normalnie chodził jak całkiem zdrowy zajmował się elektronika BMW i miał około 60 klientów z Polski I zagranicy jak te osoby się dowiedziały to większość płakała bo wszyscy go bardzo lubielii. Któregoś dnia byłem w piwnicy i dostslem telefon choć zawieś mnie na SOR tak zrobiłem a Synowi krew z ust leciała po przyjeździe do Szpitala mówię ze Syn jest w ciężkim stanie i krew mu z ust leci i trzeba go szybko ratować i zawieść na Kardiologię i dostałem odpowiedź proszę dzwonić na Erke
A ja powiedziałem ze jestem w Szpitalu a Syn w Samochodzie i nikt nie udzielił pomocy ja byłem w wielkim szoku nie wiedziałem co robić wsiadłem w samochód pojechałem w kierunku Szpitala Wojewódzkiego ale było to 40 km
Spotkałem Erke która jechała do szpitala bez chorego i powiedziałam o co chodzi ze stan krytyczny to powiedzieli proszę dzwonić na pogotowie to jak mówię jesteście pogotowiem a oni nie możemy go zabrać. Następnie udałem się do Szpitala Wojewódzkiego i po drodze stala Policja i powiedziałem aby mnie eskortowali do Szpitala to odmówili tylko zadzwonili na Erke i po przyjechaniu Erki minęło 20 min i po ranimacji 45 min Syn zmarl. Tak się zakończyło jego życie ciężko mi o tym pisać ale chce aby ludzie wiedzieli jak działa służba Zdrowia .
Szpital gdzie Syn się leczył też nie jest bez winy jemu mogło tylko uratować życie przeszczep serca i płuc i ja byłem pewien ze do tego dojdzie ale szpital nic w tym kierunku nie robił a powinien . Wcześniej zrobic przeszczep I Syn by żył. I od kiedy dowiedziałem się o jego chorobie modliłem się różaniecem do tej pory a teraz jeszcze odmawiam litanie za zmarłych bo tyle mogę dla niego zrobić teraz może źle się modliłem ale zawsze starałem się modlić jak najlepiej ale mylę ze te modlitwy nie poszły na marne. Najgorsze to za ja jako Ojciec byłem z nim bardzo związany kilka lat temu byliśmy busem w Turcii Iranie Dubaju Portugalii Izraelu i Chiszpanii I
W ilu innych Państwach i mieliśmy pan pojechać autem do Chin ale Syn nie doczekał tego dnia .
Wszędzie ja z nim i było dlamnie największym szokiem ja Mój Synek odszedł. Mógłbym wiecej opisać ale to już nic nie da myślę ze Bóg ma go w swej opiece niech będzie jego wola, wiem tylko ze on się ze mną nie spodka ale mam nadzieję ze jeśli Bóg pozwoli to ja z nim się spotkam to jest moja nadzieja. Jaka mi pozostała.
Przepraszam ze się tak rozpisałem ale mi trochę lżej na sercu.
Po Roku doszło do Nadcissnienia Płucnego i było za późno Syn normalnie chodził jak całkiem zdrowy zajmował się elektronika BMW i miał około 60 klientów z Polski I zagranicy jak te osoby się dowiedziały to większość płakała bo wszyscy go bardzo lubielii. Któregoś dnia byłem w piwnicy i dostslem telefon choć zawieś mnie na SOR tak zrobiłem a Synowi krew z ust leciała po przyjeździe do Szpitala mówię ze Syn jest w ciężkim stanie i krew mu z ust leci i trzeba go szybko ratować i zawieść na Kardiologię i dostałem odpowiedź proszę dzwonić na Erke
A ja powiedziałem ze jestem w Szpitalu a Syn w Samochodzie i nikt nie udzielił pomocy ja byłem w wielkim szoku nie wiedziałem co robić wsiadłem w samochód pojechałem w kierunku Szpitala Wojewódzkiego ale było to 40 km
Spotkałem Erke która jechała do szpitala bez chorego i powiedziałam o co chodzi ze stan krytyczny to powiedzieli proszę dzwonić na pogotowie to jak mówię jesteście pogotowiem a oni nie możemy go zabrać. Następnie udałem się do Szpitala Wojewódzkiego i po drodze stala Policja i powiedziałem aby mnie eskortowali do Szpitala to odmówili tylko zadzwonili na Erke i po przyjechaniu Erki minęło 20 min i po ranimacji 45 min Syn zmarl. Tak się zakończyło jego życie ciężko mi o tym pisać ale chce aby ludzie wiedzieli jak działa służba Zdrowia .
Szpital gdzie Syn się leczył też nie jest bez winy jemu mogło tylko uratować życie przeszczep serca i płuc i ja byłem pewien ze do tego dojdzie ale szpital nic w tym kierunku nie robił a powinien . Wcześniej zrobic przeszczep I Syn by żył. I od kiedy dowiedziałem się o jego chorobie modliłem się różaniecem do tej pory a teraz jeszcze odmawiam litanie za zmarłych bo tyle mogę dla niego zrobić teraz może źle się modliłem ale zawsze starałem się modlić jak najlepiej ale mylę ze te modlitwy nie poszły na marne. Najgorsze to za ja jako Ojciec byłem z nim bardzo związany kilka lat temu byliśmy busem w Turcii Iranie Dubaju Portugalii Izraelu i Chiszpanii I
W ilu innych Państwach i mieliśmy pan pojechać autem do Chin ale Syn nie doczekał tego dnia .
Wszędzie ja z nim i było dlamnie największym szokiem ja Mój Synek odszedł. Mógłbym wiecej opisać ale to już nic nie da myślę ze Bóg ma go w swej opiece niech będzie jego wola, wiem tylko ze on się ze mną nie spodka ale mam nadzieję ze jeśli Bóg pozwoli to ja z nim się spotkam to jest moja nadzieja. Jaka mi pozostała.
Przepraszam ze się tak rozpisałem ale mi trochę lżej na sercu.