Rodzina - po ludzku bez żadnej nadziei
- Andej
- Legendarny komentator

- Posty: 27280
- Rejestracja: 20 lis 2016
- Been thanked: 5020 times
Re: Rodzina - po ludzku bez żadnej nadziei
Miłości trzeba się uczyć. Trzeba postanowić i realizować. Czasami miłość przychodzi po wielu latach małżeństwa. Gdy już się dobrze nauczy drugiego człowieka. Gdy zrozumie się, czym jest miłość i na czym ona polega.
A eksprzyjaciółki, skąd wiesz, że znalazły miłość? Skąd wiesz, że nie było to tylko zakochanie bez śladu miłości?
Poza tym, jeśli szukasz miłości u przyjaciółek ...
A eksprzyjaciółki, skąd wiesz, że znalazły miłość? Skąd wiesz, że nie było to tylko zakochanie bez śladu miłości?
Poza tym, jeśli szukasz miłości u przyjaciółek ...
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.
Re: Rodzina - po ludzku bez żadnej nadziei
Gdybym miała siły - sama nie bedac napełniona - mierzyć się z czyimś cierpieniem, to bym przede wszystkim pracowała.
Na cały etat - nie tylko na część etatu.
Nie raz chciałam od psychiatry brać L4 (po smierci przedostatniej osoby z rodziny jestem pod prewencyjną opieką psychiatry).
To, że tego zwolnienia zazwyczaj nie biorę i mimo wszystko przez te pare godzin pracuję, uważam za heroizm. Odbija się to na mnie. Mimo, że bardzo lubię pracę z dziećmi; dorosli bywają niszczący (np. rodzice dzieci, wspolpracownice moje; w przedszkolu są same kobiety). A poczucie, że jestem na swiecie sama i nikt mnie przed tym złem nie obroni.. oraz poczucie, że ukochana, zmarła 1,5 roku temu osoba z rodziny potwornie przed śmiercią cierpiała.. to wszystko sprawia, że czesto wracając z pracy, płaczę po drodze.
Gdzie tu przestrzeń na wolontariaty, gdy ledwie psychicznie ciągnę część etatu?
Wspólnoty potrzebowałabym - oj tak.
Ale wszystkie, gdzie kiedyś pasowałam, rozpadły się, bo ludzie pozakladali rodziny!
Jak kiedyś miałam jeszcze sily, to po calym miescie jeździłam przynależąc do różnych wspólnot.
Ale nic z tego nie ostało się.
Dodano po 10 minutach :
U przyjaciółek szukałam siostrzanej miłosci. Bycia ze mną na dobre i złe. Prawdziwie kochające się siostry, nawet jak zakladają rodziny, to cały czas się wspierają. Nie mam rodzenstwa. To pogłębia tragizm mojej sytuacji. Szukałam we wspólnocie rodzenstwa zastępczego.
- Andej
- Legendarny komentator

- Posty: 27280
- Rejestracja: 20 lis 2016
- Been thanked: 5020 times
Re: Rodzina - po ludzku bez żadnej nadziei
Błędne koło. Jeśli się wyrwiesz z niego, to nie wróżę niczego dobrego. Rozumiem tę sytuację. Wiem z doświadczenia, że trzeba rzucić się na głęboka wodę. I wytrzymać. Wydaje mi się, że to jedyny sposób.
A wolontariat w hospicjum polecałem dlatego, bo cierpienie innych przesłoniłoby Twoje cierpienie. Pomagając innym, może i ponad siły, zapomniałabyś, choć na chwilę, o swoich problemach. A dawanie szczęścia komuś dodaje sił i skrzydeł. Po kilku godzinach służenia innym można padając fizycznie na twarz ze zmęczenia, ale w poczuciu szczęścia spełnienie posługi.
Zdaję si=obie sprawę, jak to trudne. Ale musisz jakoś wyrwać się z zaklętego koła niemocy.
Z całego serca życzę Ci aby się udało.
A wolontariat w hospicjum polecałem dlatego, bo cierpienie innych przesłoniłoby Twoje cierpienie. Pomagając innym, może i ponad siły, zapomniałabyś, choć na chwilę, o swoich problemach. A dawanie szczęścia komuś dodaje sił i skrzydeł. Po kilku godzinach służenia innym można padając fizycznie na twarz ze zmęczenia, ale w poczuciu szczęścia spełnienie posługi.
Zdaję si=obie sprawę, jak to trudne. Ale musisz jakoś wyrwać się z zaklętego koła niemocy.
Z całego serca życzę Ci aby się udało.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.
- Morkej
- Zasłużony komentator

- Posty: 2631
- Rejestracja: 2 wrz 2018
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 108 times
- Been thanked: 644 times
Re: Rodzina - po ludzku bez żadnej nadziei
Przepraszam, ale przerzucasz całkowitą odpowiedzialność za swój dobrostan emocjonalny, a nawet finansowy, na hipotetycznego, obcego człowieka. Wiesz dobrze, że żaden zdrowy psychicznie, dojrzały mężczyzna nie wejdzie w relację, w której od pierwszego dnia ma być czyimś terapeutą, sponsorem, ojcem i zbawicielem chroniącym przed złem tego świata. Taka postawa to prosta droga do przyciągnięcia jakiegoś narcyza, który wykorzysta Twoją desperację.
No i trzeba zdać sobie sprawę, że niestety, ale to nierealne oczekiwanie społeczne. Ludzie dorośli zakładają własne rodziny i ich priorytety się po prostu zmieniają. Oczekiwanie, że koleżanki ze wspólnoty porzucą swoje obowiązki, by pełnić funkcję sióstr, skazuje na wieczne rozczarowanie. Niestety.
Powiem jak ja to widzę na bazie tych wpisów. Osobiście uważam, że Twoim głównym celem teraz nie powinno być szukanie męża, bo w tym stanie emocjonalnym nie jesteś gotowa na zdrowy i symetryczny związek, a tym bardziej bezpieczny z uwagi na to, że w takim stanie ktoś może to wykorzystać. Twoim priorytetem może jednak powinno być leczenia psychiatryczne pod które jesteś prewencyjnie podpięta, podjęcie terapii w uzgodnieniu z lekarzem i nauka usamodzielniania się, zanim mamy zabraknie. Musisz przestać czekać na cud i zacząć budować własną sprawczość, krok po kroku.
Oczekuj Pana, bądź mężny w działaniu i umacniaj się w sobie; nie trać ufności, nie poddawaj się,
lecz ciałem i duszą walcz o chwałę Bożą. - Tomasz à Kempis
lecz ciałem i duszą walcz o chwałę Bożą. - Tomasz à Kempis
Re: Rodzina - po ludzku bez żadnej nadziei
@Andej @Morkej - każdy ma prawo do swojej opinii...
Moja różni się od Waszej.
Przy mojej pozostaję.
(...)
Cele medyczne czy psychoterapeutyczne realizuje się w miejscach do tego przeznaczonych (w razie co - wiem, gdzie szukać).
Cele związane z rozliczaniem się z własnych grzechów realizuje się w Sakramencie Pokuty - po rozeznaniu ich we własnym sumieniu.
Cele natomiast takie jak proste wysluchanie, wsparcie i modlitwa bez założen i oceniania, mam nadzieję realizować na forum.
Nie ma sensu mieszać tych porządków.
Nie zwrociłam się tu z prośbą o wskazowkę medyczną, terapeutyczną czy o tresci typu "musisz"/"powinnaś" zrobić to, to i to - "bo mi to pomogło.".
Nie tego potrzebuję.
Nawet kierownictwo duchowe nie opiera się dziś na mówieniu, co dokładnie ktoś ma zrobić, ale na przedstawieniu alternatyw - i zostawieniu wyboru tej osobie.
A następnie jedynie towarzyszeniu jej w tym wyborze...
Wszelkie inne próby kierownictwa są nadużyciem.
Dodano po 11 minutach 53 sekundach:
P.s. Moi rodzice, czy dziadkowie nie byli narcyzami. Oni mnie po prostu KOCHALI. I o taką miłość Boga proszę. Bo nie mogę zyć bez niej
.
Jeśli ktoś może to zrozumieć... jesli ktoś może po prostu pomodlić się za mnie o to - jestem ogromnie wdzięczna.
To tyle.
Moja różni się od Waszej.
Przy mojej pozostaję.
(...)
Cele medyczne czy psychoterapeutyczne realizuje się w miejscach do tego przeznaczonych (w razie co - wiem, gdzie szukać).
Cele związane z rozliczaniem się z własnych grzechów realizuje się w Sakramencie Pokuty - po rozeznaniu ich we własnym sumieniu.
Cele natomiast takie jak proste wysluchanie, wsparcie i modlitwa bez założen i oceniania, mam nadzieję realizować na forum.
Nie ma sensu mieszać tych porządków.
Nie zwrociłam się tu z prośbą o wskazowkę medyczną, terapeutyczną czy o tresci typu "musisz"/"powinnaś" zrobić to, to i to - "bo mi to pomogło.".
Nie tego potrzebuję.
Nawet kierownictwo duchowe nie opiera się dziś na mówieniu, co dokładnie ktoś ma zrobić, ale na przedstawieniu alternatyw - i zostawieniu wyboru tej osobie.
A następnie jedynie towarzyszeniu jej w tym wyborze...
Wszelkie inne próby kierownictwa są nadużyciem.
Dodano po 11 minutach 53 sekundach:
P.s. Moi rodzice, czy dziadkowie nie byli narcyzami. Oni mnie po prostu KOCHALI. I o taką miłość Boga proszę. Bo nie mogę zyć bez niej
Jeśli ktoś może to zrozumieć... jesli ktoś może po prostu pomodlić się za mnie o to - jestem ogromnie wdzięczna.
To tyle.
- Ambrossia
- Dyskutant

- Posty: 248
- Rejestracja: 16 cze 2025
- Has thanked: 60 times
- Been thanked: 73 times
Re: Rodzina - po ludzku bez żadnej nadziei
Czytając to tym bardziej uważam, że lepiej abyś trochę odpuściła sobie przekonanie dotyczące relacji. Ja cię nie będę dłużej przekonywać, ale raczej najłatwiejszą i najmniej obciążającą drogą do poznania kogoś podobnego do Ciebie są właśnie portale randkowe dla chrześcijan.Gdy mamy zabraknie, nie bedzie już na swiecie nikogo, kto by mnie kochał...
Śmiertelna samotność=martwe serce.
Martwe serce nie potrafi kochać.
O ekonomicznej stronie wspomniałam już wcześniej.
Więc jeszcze ekonomiczna strona.
Całkowita ruina.
Na wszystkich poziomach.
Na pewnym poziomie Cię rozumiem. Tak mi się wydaje. Bo mnie też nie raz wykańcza praca i kontakt z ludźmi tam. Tyle, że ja korzystałam z L4 u psychiatry. No i też rozumiem jak ulotne są znajomości z koleżankami.
- Arek
- Złoty mówca

- Posty: 6328
- Rejestracja: 29 sie 2022
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 608 times
- Been thanked: 677 times
Re: Rodzina - po ludzku bez żadnej nadziei
Każda tęsknota i brak na tym świecie oddaje inną rzeczywistość, nieświadome pragnienie Boga, miłości. Nigdy nie pozostajemy sami, choćby nas wszyscy opuścili czy to w wyniku ich woli czy śmierci. Przywiązania do rzeczy i ludzi mogą nas obciążać w naszym życiu. Proście, a będzie wam dane, kołaczcie, a otworzą wam. Nim cokolwiek się naprawi w naszym życiu trzeba oddać się woli Boga. Nie powinniśmy żyć wg własnych planów, schematów czy wyobrażeń, gdyż odbieramy Bogu Jego wolę, a tym samym krzywdzimy i siebie i innych. Nasza beznadzieja jest nadzieją w rękach Boga. Dla Niego nie ma nic niemożliwego, tylko my ograniczamy Go do swoich subiektywnych potrzeb. Cóż jeśli ktoś chce żyć wg własnych schematów, czyż można mu tego bronić? Co z nich jeśli nimi żyje, a szczęścia nie widzi to i uszy i oczy na nic się zdają, taki niemy chodzi i się obija, bo niby wie co robi, a siniaki nie znikają i co gorsza jest ich więcej.
Pozostaję w modlitwie.
Pozostaję w modlitwie.
Jezus Chrystus jest moim Królem.
https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=286
---------------------------------------------------

---------------------------------------------------
https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=286
---------------------------------------------------
---------------------------------------------------
-
mareta
- Gaduła

- Posty: 841
- Rejestracja: 16 gru 2025
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 152 times
- Been thanked: 136 times
Re: Rodzina - po ludzku bez żadnej nadziei
Mam prośbę; podaj jakieś imię, może być zmyślone, Pan Bóg wie o kogo chodzi, a mnie będzie łatwiej modlić się w Twojej intencji.myśl pisze: ↑2026-04-01, 16:35 Przychodzę dziś prosić o wysłuchanie mnie, o wsparcie i o modlitwę...
Ten mój post oprócz realizacji potrzeby wygadania i szukania jakiegoś wsparcia, jest także prosbą o modlitwę:
- o dobrego, świetego czlowieka
- o szczęśliwą rodzinę
- o obfitość Bożego błogosławienstwa dla mojej ukochanej mamy
- o zbawienie całej naszej rodziny - żebysmy wszyscy byli razem w niebie
Dodano po 4 minutach 8 sekundach:
Nie chcesz rad, jednak pozwól sobie powiedzieć; oprócz opieki psychiatry, psychoterapia również wskazana.myśl pisze: ↑2026-04-04, 12:21Gdybym miała siły - sama nie bedac napełniona - mierzyć się z czyimś cierpieniem, to bym przede wszystkim pracowała.
Na cały etat - nie tylko na część etatu.
Nie raz chciałam od psychiatry brać L4 (po smierci przedostatniej osoby z rodziny jestem pod prewencyjną opieką psychiatry).
Ostatnio zmieniony 2026-04-06, 22:34 przez mareta, łącznie zmieniany 1 raz.
„Nie lękaj się, bo ja jestem z tobą. Nie trwóż się, bom ja twoim Bogiem. Umacniam cię, jeszcze i wspomagam, podtrzymuję cię moją prawicą sprawiedliwą.”
Re: Rodzina - po ludzku bez żadnej nadziei
Też korzystałam z L4 u psychiatry.
W zeszlym roku.
Ok. 28 dni.
Ale nie chcę przesadzać...
Moja mama chodzi po domu śmiertelnie smutna.
To mnie też rozjeżdża.
Stąd "L4 czy nie L4?" - jest pytaniem trochę o to... pod ktorą rynnę wpaść.
Czy poddać się udrękom w pracy czy udrękom w domu, spowodowanym widokiem mamy cierpień....
A nie ma nikogo, kto by nas kochał i pomógł nam
Dziękuję za modlitwę @Arek, @mareta
Imienia nie chcę podawać: "córka Boża", "siostra w Jezusie" wystarczy.
- Arek
- Złoty mówca

- Posty: 6328
- Rejestracja: 29 sie 2022
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 608 times
- Been thanked: 677 times
Re: Rodzina - po ludzku bez żadnej nadziei
Droga @myśl oddaj wszystko Chrystusowi. On wie jak wam pomóc w trudnościach. Pamiętaj nasze: niemoc i słabość dają Bogu pole do działania w naszym życiu. Umacniaj własną wiarę i bądź pocieszeniem dla innych, a doznasz radości w Panu naszym. Poprostu kochaj, bądź cierpliwa i trwaj w wierze. Bóg nigdy nas nie opuszcza, jeśli ktoś myśli inaczej oznacza to, że sam oddala się od Boga.
Kocham Cię siostro.
Kocham Cię siostro.
Jezus Chrystus jest moim Królem.
https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=286
---------------------------------------------------

---------------------------------------------------
https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=286
---------------------------------------------------
---------------------------------------------------
-
mareta
- Gaduła

- Posty: 841
- Rejestracja: 16 gru 2025
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 152 times
- Been thanked: 136 times
Re: Rodzina - po ludzku bez żadnej nadziei
Siostro -Pan Jezus Cię kocha, On jeden nigdy nie opuści. Modlitwa była i będzie, jak obiecano.
„Nie lękaj się, bo ja jestem z tobą. Nie trwóż się, bom ja twoim Bogiem. Umacniam cię, jeszcze i wspomagam, podtrzymuję cię moją prawicą sprawiedliwą.”
Re: Rodzina - po ludzku bez żadnej nadziei
Jej smutek wynika z tego, że straciła męża.
Oni byli z sobą bardzo związani.
To ona organizowała życie ogólne naszej trzyosobowej rodziny i załatwiała wszystkie bieżące sprawy w urzędach; tata zaś gotował, piekł (w niedziele zawsze było ciasto), robił zakupy spożywcze...
Tak się dzielili.
Mama nie chce teraz niczyjej pomocy.
Nie chce nawet krwi zbadać, mimo, że jest bardzo słaba i często senna.
W sumie słaba była też jak był tata, bo tata łatwo denerwował się byle czym i czasem z tego powodu atmosfera w domu była mocno ciężka.
Teraz jest cicho - ale mamie nie jest nic lżej.
Obecnie mama nie chce z nikim rozmawiać, unika ludzi.
Mówi, że nikt jej nie zrozumie: twierdzi, że ludzie to tylko pytają, bo ciekawscy są - a w duchu się śmieją lub złorzeczą...
Coś kupi, coś zje, popatrzy trochę w telewizor, a potem znowu idzie spać. Śpi w nocy - i co najmniej dwa razy kladzie się w ciagu dnia.
No nie jest dobrze.
Obie nie dźwigamy sytuacji - i siebie nawzajem.
Ja byłam wychowywana jako jedynaczka rodziców i dziadków - chroniona przez nich przed ogólną brutalnością tego świata.
Nie rozumiem więc w ogole co sie stało, że oni pomarli......
Jestem zdezorientowana.
Mnie i mamę swiat coraz bardziej przerasta.
Dziękuję, że pytasz.
