Buddyzm - Inny punkt widzenia

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Luciano
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 293
Rejestracja: 20 cze 2025
Has thanked: 14 times
Been thanked: 16 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Luciano » 2026-01-17, 19:32

Tak, znam Ewangelię i czasem ją czytam. Jest piękna.

Awatar użytkownika
Morkej
Zasłużony komentator
Zasłużony komentator
Posty: 2651
Rejestracja: 2 wrz 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 110 times
Been thanked: 651 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Morkej » 2026-01-17, 20:37

Albertus pisze: 2026-01-17, 19:14 Na temat buddyzmu polecam ciekawy artykuł:

https://historia.rp.pl/historia/art2156 ... am-piekiel
Szkoda że subskrypcję trzeba mieć. Natomiast jestem w stanie wyobrazić sobie, że to zdanie z początku artykułu jest pewnie prawdą:

"Historia dalajlamów i dawnego Tybetu mocno odbiega od cukierkowej wizji wysmażonej dla politycznie poprawnych ludzi Zachodu. Buddyzm tybetański to żywa religia przepełniona magią i wymykająca się europejskiemu racjonalizmowi."

Raczej na zachodzie patrzymy na buddyzm jako pewną ogólną filozofię życia. A zatem tak jak piszesz, że to próba samodoskonalenia się. Co samo w sobie brzmi atrakcyjnie. Natomiast czy ludzie na zachodzie biorą pod uwagę te wszystkie zagadnienia związane z bóstwami, demonami, różnymi opowieściami w stylu mitologicznym? Pewnie nie, bo nie żyjemy w tej ich kulturze, która ma zdecydowanie większy związek i wpływy na tamtejsze społeczeństwa. Czyli po prostu uznają sam buddyzm w odniesieniu do takich czystych podstaw i korzeni tego systemu np. cztery szlachetne prawdy. Bez tych całych naleciałości kulturowych, które miały miejsce przez te wszystkie wieki.
Oczekuj Pana, bądź mężny w działaniu i umacniaj się w sobie; nie trać ufności, nie poddawaj się,
lecz ciałem i duszą walcz o chwałę Bożą. - Tomasz à Kempis

Albertus
Złoty mówca
Złoty mówca
Posty: 8595
Rejestracja: 12 mar 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 676 times
Been thanked: 1302 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Albertus » 2026-01-17, 20:56

No właśnie. Ludziom zachodu ukazywana jest tyko pewna filozoficzna myśl buddyjska a w buddyzmie tybetańskim jest poza tą filozofią praktyka religijna polegająca na rozlicznych kontaktach i relacjach z bytami demonicznymi.

Cytat z artykułu:
Spętane demony

Buddyzm tybetański naucza, że każdy budda i bodhisatwa oprócz pełnej współczucia i dobrotliwej postaci posiada również straszne oblicze. I tak jedną z 11 głów Awalokiteśwary jest głowa Yamy, pana buddyjskich piekieł. Yama jest przedstawiany jako rogaty demon, który ma na głowie koronę z ludzkich czaszek, w ręku trzyma „koło śmierci" i z penisem we wzwodzie tańczy na byku kopulującym z kobietą, która jest jednocześnie zgniatana pod ciężarem tej bestii. Jako reinkarnacja Awalokiteśwary Dalajlama jest więc jednocześnie władcą demonów. I to nie byle jakich

Dalajlamie ma służyć kilka tysięcy demonicznych istot – są to dawne tybetańskie bóstwa oraz różne lokalne duchy i duszki, które po wprowadzeniu w kraju buddyzmu jako religii panującej musiały się „przebranżowić". Jednym z nich jest Palden Lhamo, opiekunka Dalajlamy, miasta Lhasa i całego Tybetu. To istota o ciemnoniebieskiej skórze, trojgu oczach i demonicznej twarzy z ostrymi zębami, galopująca na dzikim mule przez morze krwi, w którym pływają odcięte kończyny i głowy, wyprute oczy i wnętrzności wrogów doktryny buddyjskiej. Siodło, na którym siedzi, jest zrobione ze skóry małego dziecka – jej synka, który nie chciał się podporządkować władzy Buddy. Dalajlama zmusił ją do zabicia jedynego dziecka, którego szkielet trzyma w ręku i wykorzystuje jako pałkę do bicia wrogów buddyzmu.

Ciekawą postacią jest również Pehar, demon służący od wieków jako państwowa wyrocznia Tybetu. Wcześniej był bogiem Mongołów Hor (od których pochodzi słowo „horda"), opisywanych w tybetańskich kronikach jako „jedzące ludzkie mięso demony". W VIII w. indyjski mędrzec Padmasambhava (Guru Rinpoche), który przywiózł buddyzm wadżrajana do Tybetu, za pomocą magii podporządkował sobie Pehara i zmusił go do służenia tybetańskim buddystom. Pehar zarzekał się później wielokrotnie, że się zemści. Obiecywał, że spustoszy Tybet, sprowadzi na niego najeźdźców, zniszczy klasztory, wymorduje mnichów, sprofanuje relikwie i zgwałci wszystkie dziewice. Jako wyroczni zdarzało mu się też podpuszczać tybetańskie władze, by podejmowały złe decyzje. Na początku XX w. namawiał np. Dalajlamę XIII do zaatakowania brytyjskich wojsk. Niektórzy Tybetańczycy uważają więc, że Pehar zdradził kraj w 1950 r. i od tej pory jest agentem komunistycznych tajnych służb.

Awatar użytkownika
Luciano
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 293
Rejestracja: 20 cze 2025
Has thanked: 14 times
Been thanked: 16 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Luciano » 2026-05-01, 19:57

Ostatnio jakoś mój duch "przelewał" się to do buddyzmu tybetańskiego - to do chrześcijaństwa. Mój kolega powiedział mi, że zachodzi we mnie walka duchowa. Powiem szczerze: do buddyzmu skłoniło mnie doświadczenie psychodeliczne ze środkami psychoaktywnymi. To wtedy wszedłem w stan umysłu, który zidentyfikowałem jako bliski oświeceniu buddyjskiemu. Innymi słowy: to narkotyk i silne doświadczenie w następstwie jego działania, popchnęło mnie w objęcia buddyzmu. Możecie powiedzieć: jako to? Co jedno ma wspólnego z drugim? A jednak niektórzy ludzie najpierw zaczynali od eksplorowania umysłu psychodelikami, a potem wchodzili w przestrzeń religii Dalekiego Wschodu.

Działanie substancji psychoaktywnej powoduje, że czujesz się wolny, naprawdę wolny, oraz otwarty, pełnej spokoju. Ten stan jest tak intensywny, że nie można już go zapomnieć. Działa to na mózg chyba podobnie jak alkohol: jeżeli spróbujesz substancji uzależniającej, to modyfikuje ona pewien obszar mózgu (chyba hipokamp) i odtąd już zawsze pozostajesz uzależniony, nawet, jeżeli już nigdy nie spróbujesz tej substancji. Zawsze ciągnie Cię, aby do tego wrócić, aby przeżyć to jeszcze raz.

Tak jest też w moim przypadku. Z natury jestem nieśmiały i lękliwy, ale wtedy - pod wpływem substancji - byłem otwarty, nieustraszony, wolny. Nastąpiła taka różnica w stosunku do mojego zwykłego, powiedzmy "naturalnego" stanu, że odczułem to jako niezwykle wyzwalające i nie mogę o tym zapomnieć.

Nauczyciele Diamentowej Drogi - jednej z linii buddyzmu tybetańskiego - także w młodości, jako hipisi, mieli doświadczenia z psychodelikami. Stąd też wydaje mi się, że moja skłonność do buddyzmu, mój kierunek obecnie jest właściwy.

Z drugiej strony mam jednak wątpliwości i opory. Wydaje mi się np. że moja motywacja, by iść w kierunku nauk buddyjskich - którą to motywację opisałem jako pragnienie ponownego doświadczenia wyzwolenia - jest trochę kontrowersyjna. To narkotyk spowodował u mnie wyzwolenie. Skąd pewność więc, że medytacje buddyjskie to spowodują?

Wreszcie jest kwestia Boga. Wierzę w Niego. Niezależnie od tego, że mam mocny uraz na tle religii katolickiej, to wciąż wierzę w dobrego Boga. I to już powoduje, że do buddystów nie pasuję. Chyba że przekonująco wyjaśniliby mi oni, dlaczego w następstwie modlitwy skierowanej do Boga zostałem częściowo uzdrowiony i moje główne cierpienie psychiczne zostało usunięte.

Gdy czytam Ewangelię, komentarz do Niej czy jakiś inny artykuł w internecie nawiązujący bezpośrednio czy pośrednio do Boga i naszej wiary - czuję jakąś lekką tęsknotę, czuję coś w sercu.

I właśnie to powoduje, że stoję w rozkroku.

Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za ewentualne wypowiedzi.

Awatar użytkownika
Andej
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 27740
Rejestracja: 20 lis 2016
Been thanked: 5111 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Andej » 2026-05-01, 21:02

Luciano pisze: 2026-05-01, 19:57 Zawsze ciągnie Cię, aby do tego wrócić, aby przeżyć to jeszcze raz.
Nie próbowałem nigdy. Właśnie dlatego, że ciągnie. Zawsze bardzo łatwo załapywałem się. Np. papierosy. Jeden, drugi ... i poszło. Kilkadziesiąt lat. A i teraz, już nie przez cały dzień, ale co jakiś czas, marzę o papierosie. Gdy ktoś pali z lubością wciągam zapach.
Ale substancje psychoaktywne to coś gorszego. Sinusoida. Pod ich wpływem wzlot. A potem dołek. Tęsknota. I coraz większe dawki. Aby wyżej się wznieść. Aby zadziałało, bo początkowa dawka nie daje efektów. Bałem się, że jak w to wejdę, to się utopię.
Sztuczne stany. Fajne. Ale czy da się do końca życia na nich jechać? Nie dopuszczać do dołków?

A chrześcijaństwo? To zależy. Dla uczuciowych, tak samo, bo też pod wpływem emocji religijnych bywają na "haju". Niektórzy często. Znam takich. Sam nie kieruję się emocjami, odrzucam je, zatem nie mogę namawiać, do emocjonalnego przeżywania spotkań z Bogiem. A mam wrażenie, że tego oczekujesz, potrzebujesz. Pragniesz tych stanów bardziej niż wiary. Bardziej niż religii. Chcesz unosić się wśród obłoków. A potem, już bez świadomej woli i bez chęci wylądować na twardej ziemi.

Wierzę Bogu. Po prostu wierzę w to, co objawił. Dlatego nie ma dla mnie alternatywy katolicyzm czy inna religia. Alternatywą mógłby być tylko ateizm. Odrzucenie wszystkiego. Ale ja tym oddycham. Udusiłbym się bez wiary w Boga.

Nie doradzam niczego. Zastanów się jeno: erzac czy świadoma wiara. Bóg czy prochy?
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Morkej
Zasłużony komentator
Zasłużony komentator
Posty: 2651
Rejestracja: 2 wrz 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 110 times
Been thanked: 651 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Morkej » 2026-05-01, 21:49

Biorąc pod uwagę Twoje doświadczenia z modlitwą, która przyniosła Ci realną ulgę, oraz to pukanie w sercu przy Ewangelii, to w zasadzie co powstrzymuje Cię przed spróbowaniem chrześcijańskiej modlitwy kontemplacyjnej jako alternatywy dla wschodnich medytacji?
Oczekuj Pana, bądź mężny w działaniu i umacniaj się w sobie; nie trać ufności, nie poddawaj się,
lecz ciałem i duszą walcz o chwałę Bożą. - Tomasz à Kempis

Awatar użytkownika
Luciano
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 293
Rejestracja: 20 cze 2025
Has thanked: 14 times
Been thanked: 16 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Luciano » 2026-05-01, 21:53

Morkej pisze: 2026-05-01, 21:49 Biorąc pod uwagę Twoje doświadczenia z modlitwą, która przyniosła Ci realną ulgę, oraz to pukanie w sercu przy Ewangelii, to w zasadzie co powstrzymuje Cię przed spróbowaniem chrześcijańskiej modlitwy kontemplacyjnej jako alternatywy dla wschodnich medytacji?
Chyba to, że niewiele wiem o takiej modlitwie. Czy to jest "szkoła" Teresy z Avila lub św. Jana od Krzyża?

BrunoB
Bywalec
Bywalec
Posty: 126
Rejestracja: 22 sty 2026
Has thanked: 14 times
Been thanked: 22 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: BrunoB » 2026-05-02, 17:24

Luciano

Buddyzm tybetański ma mało wspólnego z prawdziwym buddyzmem. Buddyzm pierwotny nigdy nie odwoływał się do żadnych bytów demonicznych, które zostały wchłonięte z tradycji Bon - religii panującej w Tybecie zanim buddyzm zaczął tam swoją ekspansję.

Jeśli w kierunku buddyzmu pchają Cię psychodeliki to nie jest to dobry kierunek. Podstawowa zasada buddyzmu to absolutna trzeźwość - Budda nie dopuszczał spożywania nawet małych ilości alkoholu bo powodowały pomieszanie w głowie. Tak więc jeśli Twoje myśli skierowały Cię w stronę buddyzmu Tybetańskiego po narkotykach to bardziej wygląda to na działanie demoniczne (kierunek Bon i Tantry) niż prawdziwa dharmę.

Awatar użytkownika
Luciano
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 293
Rejestracja: 20 cze 2025
Has thanked: 14 times
Been thanked: 16 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Luciano » 2026-05-02, 22:37

Dziękuję @BrunoB za te sugestie.

Co do zupełnej trzeźwości zalecanej przez Buddę, to się zgadza oczywiście, tylko że w czasach Buddy chyba nie było jeszcze psychodelików, więc nie wiadomo, czy byłby tak stanowczy w stosunku do nich jak w stosunku do alkoholu.

@Andej zwróć uwagę, że ja nie wybieram między Bogiem a prochami, tylko między Bogiem a buddyzmem.

Awatar użytkownika
Andej
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 27740
Rejestracja: 20 lis 2016
Been thanked: 5111 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Andej » 2026-05-02, 22:43

Luciano pisze: 2026-05-02, 22:37 @Andej zwróć uwagę, że ja nie wybieram między Bogiem a prochami, tylko między Bogiem a buddyzmem.
Via sztuczne stany?

Nie wiem, czy Boga się wybiera. Myślę, że albo się Go uznaje i Mu wierzy. Albo się od Niego odcina.
Jest też trzeci wariant: obojętność na Boga. Ale buddyzm jest odrzuceniem Boga.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

mareta
Super gaduła
Super gaduła
Posty: 1220
Rejestracja: 16 gru 2025
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 191 times
Been thanked: 220 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: mareta » 2026-05-02, 23:07

Luciano pisze: 2026-05-01, 19:57
Powiem szczerze: do buddyzmu skłoniło mnie doświadczenie psychodeliczne ze środkami psychoaktywnymi. To wtedy wszedłem w stan umysłu, który zidentyfikowałem jako bliski oświeceniu buddyjskiemu. Innymi słowy: to narkotyk i silne doświadczenie w następstwie jego działania, popchnęło mnie w objęcia buddyzmu.

Działanie substancji psychoaktywnej powoduje, że czujesz się wolny, naprawdę wolny, oraz otwarty, pełnej spokoju. Ten stan jest tak intensywny, że nie można już go zapomnieć. Działa to na mózg chyba podobnie jak alkohol: jeżeli spróbujesz substancji uzależniającej, to modyfikuje ona pewien obszar mózgu (chyba hipokamp) i odtąd już zawsze pozostajesz uzależniony, nawet, jeżeli już nigdy nie spróbujesz tej substancji. Zawsze ciągnie Cię, aby do tego wrócić, aby przeżyć to jeszcze raz.
Przyjacielu byłeś naćpany i jesteś na najlepszej drodze do uzależnienia.
„Nie lękaj się, bo ja jestem z tobą. Nie trwóż się, bom ja twoim Bogiem. Umacniam cię, jeszcze i wspomagam, podtrzymuję cię moją prawicą sprawiedliwą.”

Awatar użytkownika
Luciano
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 293
Rejestracja: 20 cze 2025
Has thanked: 14 times
Been thanked: 16 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Luciano » 2026-05-02, 23:48

mareta pisze: 2026-05-02, 23:07 Przyjacielu byłeś naćpany i jesteś na najlepszej drodze do uzależnienia.
Nazwij to jak chcesz - np. że "byłem naćpany". Co do najlepszej drogi do uzależnienia - mylisz się. Już dawno (20 lat temu) zarzuciłem te środki i nigdy już po nie nie sięgnę. Pamięć jednak wolności, jakie one dają, jest bardzo silna.

BrunoB
Bywalec
Bywalec
Posty: 126
Rejestracja: 22 sty 2026
Has thanked: 14 times
Been thanked: 22 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: BrunoB » 2026-05-03, 00:09

Andej pisze: 2026-05-02, 22:43
Luciano pisze: 2026-05-02, 22:37 @Andej zwróć uwagę, że ja nie wybieram między Bogiem a prochami, tylko między Bogiem a buddyzmem.
Via sztuczne stany?

Nie wiem, czy Boga się wybiera. Myślę, że albo się Go uznaje i Mu wierzy. Albo się od Niego odcina.
Jest też trzeci wariant: obojętność na Boga. Ale buddyzm jest odrzuceniem Boga.
Skąd teoria o tym, że Buddyzm to odrzucenie Boga?

Awatar użytkownika
chicku
Gaduła
Gaduła
Posty: 972
Rejestracja: 18 kwie 2025
Lokalizacja: Podkarpacie
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 227 times
Been thanked: 180 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: chicku » 2026-05-03, 00:17

Ze swoich dawnych kontaktów z buddyzmem pamiętam, że buddyzm to rozpłynięcie się jak kropla w morzu, wyzbycie się Ja. I generalnie w buddyzmie nie ma pojęcia Absolutu. W jakimś sensie buddyzm jest przeciwieństwem chrześcijaństwa, gdzie Bóg jest Osobą, a wartość jednostki jest pokreślona i w zasadzie na tym polegała egzystencjalna rewolucja chrześcijaństwa.

Dodano po 3 minutach 10 sekundach:
A propos tego, co pisałeś @Dezerter o zbrojnych epizodach w świecie buddyzmu, miałem bliskiego przyjaciela, który studiował buddyzm (sam uważał, że nie jest buddystą, ale zawsze miałem wrażenie, że ta jego deklaracja to coś w stylu: powiesz, że jesteś buddystą, to przestajesz nim być), chciał nawet robić doktorat na UJ z buddyzmu. Przyniosłem mu kiedyś Frondę z jakimś tekstem o zbrojnych epizodach w świcie buddyzmu. On się tym nie przejął i odbił - w sumie trafnie - piłeczkę przytaczając przykład wojen w świecie państw chrześcijańskich. Ale faktem jest, że do tamtego momentu buddyzm kojarzył mi się z głębokim pokojem i brakiem jakichkolwiek związków z przemocą.

Dodano po 11 minutach 44 sekundach:
Morkej pisze: 2026-01-17, 20:37
Albertus pisze: 2026-01-17, 19:14 Na temat buddyzmu polecam ciekawy artykuł:

https://historia.rp.pl/historia/art2156 ... am-piekiel
Szkoda że subskrypcję trzeba mieć. [.....]
Parę fragmentów
Gdy w 1997 r. Dalajlama XIV odwiedził San Francisco, nieformalną gejowską stolicę USA, został zapytany na jednym ze spotkań, co buddyzm tybetański mówi na temat homoseksualistów. Dalajlama z uśmiechem wyjaśnił, że według tradycyjnych wierzeń za seks oralny i analny, nawet w heteroseksualnym małżeństwie, spotka śmiertelników kara w postaci zesłania do obszaru piekła znanego jako Samghata, gdzie demony zniszczą im genitalia. Dodał jednak, że takie praktyki seksualne mogą być dopuszczalne w kontaktach z prostytutkami. Gejowscy działacze byli w szoku: „Myśleliśmy, że buddyzm jest tolerancyjny".
O tym incydencie szybko jednak zapomniano, gdyż kłócił się z uładzonym, cukierkowym, popkulturowym wizerunkiem buddyzmu tybetańskiego jako hipertolerancyjnej, pacyfistycznej i proekologicznej religii; wizerunkiem sprzedawanym liberałom z Nowego Jorku i Hollywood przez takich ekspertów jak prof. Robert Thurman. Pokazanie im prawdziwej cywilizacji tybetańskiej mogłoby wywołać zbyt wielki szok. Świetnie zmontowany wizerunek Dalajlamy jako politycznie poprawnego księcia pokoju umożliwił tybetańskiemu lobby mistrzowską sztuczkę – sprawił, że lewica z całego świata uznała za swojego bohatera teokratycznego władcę feudalnego kraju, w którym nigdy nie przejmowano się takimi zachodnimi wymysłami, jak prawa człowieka, ekologia czy neutralność światopoglądowa państwa.
Buddyzm tybetański jest zaliczany do nurtu wadżrajany, czyli diamentowej drogi. Ten głęboko mistyczny i obfitujący w barwne rytuały nurt narodził się w Indiach w II w. n.e. i wiążą się z nim m.in. seksualne praktyki tantryczne. Przez wyznawców jest uznawany za ukoronowanie ewolucji buddyzmu. Wadżrajanę poprzedził nurt mahajana, czyli wielki wóz, kładący nacisk przede wszystkim na powszechne doprowadzenie ludzi do oświecenia (jest szczególnie rozpowszechniony w Chinach, Korei i Japonii). Przed nim powstał nurt theravada, czyli stara wiedza, podkreślający, że szansę na oświecenie ma przede wszystkim mała grupa mnichów (rozpowszechnił się m.in. na Sri Lance i w Azji Południowo-Wschodniej). Wadżrajana jest najbardziej rozbudowanym, skomplikowanym, przesyconym magią i mistyką nurtem buddyzmu. W tej tradycji funkcjonuje pojęcie „tulku", czyli istoty duchowej, która manifestuje swoją obecność w kolejnych ludzkich inkarnacjach. O ile przeorowie tybetańskich klasztorów i inni oficjele są pomniejszymi tulku, o tyle Dalajlama jest najważniejszą istotą duchową – inkarnacją Awalokiteśwary, bodhisatwy współczucia.
Dalajlama jest więc inkarnacją zarówno ludzi, jak i potężnych istot duchowych. Tybetańczycy nazywają go Yeshe Norbu (Klejnot Spełniający Życzenia) i Kundun (Obecność). W czasie ceremonii Kalachakra idzie on jeszcze wyżej w duchowej hierarchii – medytując, internalizuje w sobie obraz Adi Buddy, czyli pierwotnego, kosmicznego, najwyższego Buddy, i wyobraża sobie, jak niszczy wszechświat (pogrążając w morzu ognia nawet bogów i buddów w niebiosach), a następnie stwarza kosmos od nowa.
Buddyzm tybetański naucza, że każdy budda i bodhisatwa oprócz pełnej współczucia i dobrotliwej postaci posiada również straszne oblicze. I tak jedną z 11 głów Awalokiteśwary jest głowa Yamy, pana buddyjskich piekieł. Yama jest przedstawiany jako rogaty demon, który ma na głowie koronę z ludzkich czaszek, w ręku trzyma „koło śmierci" i z penisem we wzwodzie tańczy na byku kopulującym z kobietą, która jest jednocześnie zgniatana pod ciężarem tej bestii. Jako reinkarnacja Awalokiteśwary Dalajlama jest więc jednocześnie władcą demonów.
Dalajlamie ma służyć kilka tysięcy demonicznych istot – są to dawne tybetańskie bóstwa oraz różne lokalne duchy i duszki, które po wprowadzeniu w kraju buddyzmu jako religii panującej musiały się „przebranżowić". Jednym z nich jest Palden Lhamo, opiekunka Dalajlamy, miasta Lhasa i całego Tybetu. To istota o ciemnoniebieskiej skórze, trojgu oczach i demonicznej twarzy z ostrymi zębami, galopująca na dzikim mule przez morze krwi, w którym pływają odcięte kończyny i głowy, wyprute oczy i wnętrzności wrogów doktryny buddyjskiej. Siodło, na którym siedzi, jest zrobione ze skóry małego dziecka – jej synka, który nie chciał się podporządkować władzy Buddy. Dalajlama zmusił ją do zabicia jedynego dziecka, którego szkielet trzyma w ręku i wykorzystuje jako pałkę do bicia wrogów buddyzmu.
Ciekawą postacią jest również Pehar, demon służący od wieków jako państwowa wyrocznia Tybetu. Wcześniej był bogiem Mongołów Hor (od których pochodzi słowo „horda"), opisywanych w tybetańskich kronikach jako „jedzące ludzkie mięso demony".
Reinkarnacji bodhisatwy współczucia nie zabrakło też geopolitycznego zmysłu. Gdy między Chinami a ZSRR doszło do rozłamu, próbował nawiązać bliższe relacje z Moskwą, by skuteczniej walczyć przeciwko Chinom.
W tym świecie magicznych rytuałów znalazło się też miejsce dla zaklęć mających sprowadzić śmierć na wroga. Tantryczny tybetański tekst „Hevajra-tantra" radzi: „Po oznajmieniu intencji guru i znakomitym osobistościom przeprowadź rytuał zabójstwa ze współczuciem tego, który nie wierzy w nauki Buddy i jest krytykiem guru i Buddy. Taką osobę należy wyeliminować, wyobrażając ją sobie jako istotę zawieszoną do góry nogami, wymiotującą krwią, trzęsącą się i ze zmierzwionymi włosami. Należy wyobrazić sobie palącą igłę wchodzącą w jej plecy. Następnie w wyniku wyobrażenia sylaby symbolizującej żywioł ognia w jej sercu zostaje ona natychmiastowo zabita". „Guhysamajatantra" opisuje zaś inną metodę rzucenia uroku: „Osoba rysuje mężczyznę lub kobietę kredą albo węglem drzewnym lub czymś podobnym, po czym przedstawia siekierę w ręku i sposób, w jaki zostaje poderżnięte gardło. Kiedy już urok zostanie w ten sposób rzucony na wroga, można go otruć, zniewolić lub sparaliżować". Jest tam również mowa o zdobywaniu mocy magicznej po zabiciu wrogiego czarodzieja i wykonaniu rytualnych utensyliów z jego szczątków.
...
שְׁמַע יִשְׂרָאֵל יְהוָה אֱלֹהֵינוּ יְהוָה ׀ אֶחָד

Awatar użytkownika
Andej
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 27740
Rejestracja: 20 lis 2016
Been thanked: 5111 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Andej » 2026-05-03, 02:03

BrunoB pisze: 2026-05-03, 00:09 Skąd teoria o tym, że Buddyzm to odrzucenie Boga?
Skąd pomysł, że buddyzm zawiera wiarę w Boga?
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Inne religie i ruchy parareligijne”