Buddyzm - Inny punkt widzenia

ODPOWIEDZ
BrunoB
Bywalec
Bywalec
Posty: 126
Rejestracja: 22 sty 2026
Has thanked: 14 times
Been thanked: 22 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: BrunoB » 2026-05-03, 08:13

Andej pisze: 2026-05-03, 02:03
BrunoB pisze: 2026-05-03, 00:09 Skąd teoria o tym, że Buddyzm to odrzucenie Boga?
Skąd pomysł, że buddyzm zawiera wiarę w Boga?
Z nauk Buddy? Budda zakładał możliwość odrodzenia w sferach niebiańskich i możliwość stania się bogiem - jednym z wielu, trwających obok siebie. Jak Bóg Izraela, który mówi: "nie będziesz miał innych Bogów przede mną", czyli ponad mną. Nie odrzucał istnienia Bogów tylko zakładał, że to jest jedna z form egzystencji, która też ma swój koniec. Tym samym dla Buddy Bóg nie był wiecznym stwórcą, tylko pewną istotą, która pewnego dnia umrze i odrodzi się jako jedna z niższych form.

To też miało podkreślać cierpienie, jakiego ktoś taki doświadczy. Żeby odrodzić się jako Bóg należy zebrać mnóstwo dobrej karmy. Potem wiedzie się życie przez miliardy lat (Budda twierdził, że przez trzy kalpy, czyli trzy cykle powstawania i umierania wszechświata), by na końcu upaść i znów stać się zwykłą czującą istotą.

Dodano po 2 minutach 32 sekundach:
chicku pisze: 2026-05-03, 00:32 Ze swoich dawnych kontaktów z buddyzmem pamiętam, że buddyzm to rozpłynięcie się jak kropla w morzu, wyzbycie się Ja. I generalnie w buddyzmie nie ma pojęcia Absolutu. W jakimś sensie buddyzm jest przeciwieństwem chrześcijaństwa, gdzie Bóg jest Osobą, a wartość jednostki jest pokreślona i w zasadzie na tym polegała egzystencjalna rewolucja chrześcijaństwa.

Dodano po 3 minutach 10 sekundach:
A propos tego, co pisałeś @Dezerter o zbrojnych epizodach w świecie buddyzmu, miałem bliskiego przyjaciela, który studiował buddyzm (sam uważał, że nie jest buddystą, ale zawsze miałem wrażenie, że ta jego deklaracja to coś w stylu: powiesz, że jesteś buddystą, to przestajesz nim być), chciał nawet robić doktorat na UJ z buddyzmu. Przyniosłem mu kiedyś Frondę z jakimś tekstem o zbrojnych epizodach w świcie buddyzmu. On się tym nie przejął i odbił - w sumie trafnie - piłeczkę przytaczając przykład wojen w świecie państw chrześcijańskich. Ale faktem jest, że do tamtego momentu buddyzm kojarzył mi się z głębokim pokojem i brakiem jakichkolwiek związków z przemocą.

Dodano po 11 minutach 44 sekundach:
Morkej pisze: 2026-01-17, 20:37
Albertus pisze: 2026-01-17, 19:14 Na temat buddyzmu polecam ciekawy artykuł:

https://historia.rp.pl/historia/art2156 ... am-piekiel
Szkoda że subskrypcję trzeba mieć. [.....]
Parę fragmentów
Gdy w 1997 r. Dalajlama XIV odwiedził San Francisco, nieformalną gejowską stolicę USA, został zapytany na jednym ze spotkań, co buddyzm tybetański mówi na temat homoseksualistów. Dalajlama z uśmiechem wyjaśnił, że według tradycyjnych wierzeń za seks oralny i analny, nawet w heteroseksualnym małżeństwie, spotka śmiertelników kara w postaci zesłania do obszaru piekła znanego jako Samghata, gdzie demony zniszczą im genitalia. Dodał jednak, że takie praktyki seksualne mogą być dopuszczalne w kontaktach z prostytutkami. Gejowscy działacze byli w szoku: „Myśleliśmy, że buddyzm jest tolerancyjny".
O tym incydencie szybko jednak zapomniano, gdyż kłócił się z uładzonym, cukierkowym, popkulturowym wizerunkiem buddyzmu tybetańskiego jako hipertolerancyjnej, pacyfistycznej i proekologicznej religii; wizerunkiem sprzedawanym liberałom z Nowego Jorku i Hollywood przez takich ekspertów jak prof. Robert Thurman. Pokazanie im prawdziwej cywilizacji tybetańskiej mogłoby wywołać zbyt wielki szok. Świetnie zmontowany wizerunek Dalajlamy jako politycznie poprawnego księcia pokoju umożliwił tybetańskiemu lobby mistrzowską sztuczkę – sprawił, że lewica z całego świata uznała za swojego bohatera teokratycznego władcę feudalnego kraju, w którym nigdy nie przejmowano się takimi zachodnimi wymysłami, jak prawa człowieka, ekologia czy neutralność światopoglądowa państwa.
Buddyzm tybetański jest zaliczany do nurtu wadżrajany, czyli diamentowej drogi. Ten głęboko mistyczny i obfitujący w barwne rytuały nurt narodził się w Indiach w II w. n.e. i wiążą się z nim m.in. seksualne praktyki tantryczne. Przez wyznawców jest uznawany za ukoronowanie ewolucji buddyzmu. Wadżrajanę poprzedził nurt mahajana, czyli wielki wóz, kładący nacisk przede wszystkim na powszechne doprowadzenie ludzi do oświecenia (jest szczególnie rozpowszechniony w Chinach, Korei i Japonii). Przed nim powstał nurt theravada, czyli stara wiedza, podkreślający, że szansę na oświecenie ma przede wszystkim mała grupa mnichów (rozpowszechnił się m.in. na Sri Lance i w Azji Południowo-Wschodniej). Wadżrajana jest najbardziej rozbudowanym, skomplikowanym, przesyconym magią i mistyką nurtem buddyzmu. W tej tradycji funkcjonuje pojęcie „tulku", czyli istoty duchowej, która manifestuje swoją obecność w kolejnych ludzkich inkarnacjach. O ile przeorowie tybetańskich klasztorów i inni oficjele są pomniejszymi tulku, o tyle Dalajlama jest najważniejszą istotą duchową – inkarnacją Awalokiteśwary, bodhisatwy współczucia.
Dalajlama jest więc inkarnacją zarówno ludzi, jak i potężnych istot duchowych. Tybetańczycy nazywają go Yeshe Norbu (Klejnot Spełniający Życzenia) i Kundun (Obecność). W czasie ceremonii Kalachakra idzie on jeszcze wyżej w duchowej hierarchii – medytując, internalizuje w sobie obraz Adi Buddy, czyli pierwotnego, kosmicznego, najwyższego Buddy, i wyobraża sobie, jak niszczy wszechświat (pogrążając w morzu ognia nawet bogów i buddów w niebiosach), a następnie stwarza kosmos od nowa.
Buddyzm tybetański naucza, że każdy budda i bodhisatwa oprócz pełnej współczucia i dobrotliwej postaci posiada również straszne oblicze. I tak jedną z 11 głów Awalokiteśwary jest głowa Yamy, pana buddyjskich piekieł. Yama jest przedstawiany jako rogaty demon, który ma na głowie koronę z ludzkich czaszek, w ręku trzyma „koło śmierci" i z penisem we wzwodzie tańczy na byku kopulującym z kobietą, która jest jednocześnie zgniatana pod ciężarem tej bestii. Jako reinkarnacja Awalokiteśwary Dalajlama jest więc jednocześnie władcą demonów.
Dalajlamie ma służyć kilka tysięcy demonicznych istot – są to dawne tybetańskie bóstwa oraz różne lokalne duchy i duszki, które po wprowadzeniu w kraju buddyzmu jako religii panującej musiały się „przebranżowić". Jednym z nich jest Palden Lhamo, opiekunka Dalajlamy, miasta Lhasa i całego Tybetu. To istota o ciemnoniebieskiej skórze, trojgu oczach i demonicznej twarzy z ostrymi zębami, galopująca na dzikim mule przez morze krwi, w którym pływają odcięte kończyny i głowy, wyprute oczy i wnętrzności wrogów doktryny buddyjskiej. Siodło, na którym siedzi, jest zrobione ze skóry małego dziecka – jej synka, który nie chciał się podporządkować władzy Buddy. Dalajlama zmusił ją do zabicia jedynego dziecka, którego szkielet trzyma w ręku i wykorzystuje jako pałkę do bicia wrogów buddyzmu.
Ciekawą postacią jest również Pehar, demon służący od wieków jako państwowa wyrocznia Tybetu. Wcześniej był bogiem Mongołów Hor (od których pochodzi słowo „horda"), opisywanych w tybetańskich kronikach jako „jedzące ludzkie mięso demony".
Reinkarnacji bodhisatwy współczucia nie zabrakło też geopolitycznego zmysłu. Gdy między Chinami a ZSRR doszło do rozłamu, próbował nawiązać bliższe relacje z Moskwą, by skuteczniej walczyć przeciwko Chinom.
W tym świecie magicznych rytuałów znalazło się też miejsce dla zaklęć mających sprowadzić śmierć na wroga. Tantryczny tybetański tekst „Hevajra-tantra" radzi: „Po oznajmieniu intencji guru i znakomitym osobistościom przeprowadź rytuał zabójstwa ze współczuciem tego, który nie wierzy w nauki Buddy i jest krytykiem guru i Buddy. Taką osobę należy wyeliminować, wyobrażając ją sobie jako istotę zawieszoną do góry nogami, wymiotującą krwią, trzęsącą się i ze zmierzwionymi włosami. Należy wyobrazić sobie palącą igłę wchodzącą w jej plecy. Następnie w wyniku wyobrażenia sylaby symbolizującej żywioł ognia w jej sercu zostaje ona natychmiastowo zabita". „Guhysamajatantra" opisuje zaś inną metodę rzucenia uroku: „Osoba rysuje mężczyznę lub kobietę kredą albo węglem drzewnym lub czymś podobnym, po czym przedstawia siekierę w ręku i sposób, w jaki zostaje poderżnięte gardło. Kiedy już urok zostanie w ten sposób rzucony na wroga, można go otruć, zniewolić lub sparaliżować". Jest tam również mowa o zdobywaniu mocy magicznej po zabiciu wrogiego czarodzieja i wykonaniu rytualnych utensyliów z jego szczątków.
...
Większość Buddystów, podobnie jak większość Katolików, nie żyje w sposób związany ze swoją wiarą. Ot, deklarują pewne wartości a często nawet nie mają pojęcia w co tak naprawdę wierzą.

Nota bene - buddyzm tybetański ma mało wspólnego z naukami Buddy. Instytucja Lamy to zaprzeczenie tego, co Budda przekazywał. Lamizm jest natomiast teokracją, która stworzyła oparty na kastowości niemal niewolniczy system.

Awatar użytkownika
Andej
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 27736
Rejestracja: 20 lis 2016
Been thanked: 5110 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Andej » 2026-05-03, 08:28

BrunoB pisze: 2026-05-03, 08:16 Z nauk Buddy? Budda zakładał możliwość odrodzenia w sferach niebiańskich i możliwość stania się bogiem - jednym z wielu, trwających obok siebie.
Znak zapytania świadczy, że jednak nie wiesz, tylko dopuszczasz taką możliwość.
Ale jednocześnie wyjaśniasz, że nie chodzi ci o Boga, ale o bogów (z małej litery). To zasadnicza różnica.
Pisząc Bóg mamy na myśli osobowego jedynego Boga stworzyciela wszechświata.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

BrunoB
Bywalec
Bywalec
Posty: 126
Rejestracja: 22 sty 2026
Has thanked: 14 times
Been thanked: 22 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: BrunoB » 2026-05-03, 08:41

Andej pisze: 2026-05-03, 08:28
BrunoB pisze: 2026-05-03, 08:16 Z nauk Buddy? Budda zakładał możliwość odrodzenia w sferach niebiańskich i możliwość stania się bogiem - jednym z wielu, trwających obok siebie.
Znak zapytania świadczy, że jednak nie wiesz, tylko dopuszczasz taką możliwość.
Ale jednocześnie wyjaśniasz, że nie chodzi ci o Boga, ale o bogów (z małej litery). To zasadnicza różnica.
Pisząc Bóg mamy na myśli osobowego jedynego Boga stworzyciela wszechświata.
Znak zapytania jest środkiem stylistycznym. Możesz go skasować i dać tam kropkę.

Z punktu widzenia różnych religii wiele z nich mówi o jednym Bogu, poza którym innych Bogów już nie ma. Budda mówiąc Bogach o miał również na myśli takie właśnie koncepcje. Co ważne, niewielu zauważa, że Budda nie wypowiadał się co do sposobu powstania Samsary i wcale nigdzie nie odrzucił wizji jakiegoś Boga, który ją stworzył (albo innej istoty). Ale tak - w Buddyzmie nie ma jednego osobowego Boga. Jest ich wielu.

Awatar użytkownika
Andej
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 27736
Rejestracja: 20 lis 2016
Been thanked: 5110 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Andej » 2026-05-03, 08:49

BrunoB pisze: 2026-05-03, 08:41w Buddyzmie nie ma jednego osobowego Boga.
Czyli sprawa wyjaśniona.
BrunoB pisze: 2026-05-03, 08:41 Jest ich wielu.
Domyślam się, że to żart, że jest wielu jedynych bogów.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

BrunoB
Bywalec
Bywalec
Posty: 126
Rejestracja: 22 sty 2026
Has thanked: 14 times
Been thanked: 22 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: BrunoB » 2026-05-03, 09:08

Andej pisze: 2026-05-03, 08:49
BrunoB pisze: 2026-05-03, 08:41w Buddyzmie nie ma jednego osobowego Boga.
Czyli sprawa wyjaśniona.
BrunoB pisze: 2026-05-03, 08:41 Jest ich wielu.
Domyślam się, że to żart, że jest wielu jedynych bogów.
Źle to zabrzmiało. Chodzi o to, że w Buddyzmie nie ma jednego osobowego Boga, tylko Buddyzm dopuszcza istnienie wielu osobowych Bogów.

Awatar użytkownika
Andej
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 27736
Rejestracja: 20 lis 2016
Been thanked: 5110 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Andej » 2026-05-03, 10:50

BrunoB pisze: 2026-05-03, 09:08 dopuszcza istnienie
Zupełnie tak, jak agnostycy. Dziwne to.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Awatar użytkownika
Luciano
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 291
Rejestracja: 20 cze 2025
Has thanked: 14 times
Been thanked: 16 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Luciano » 2026-05-03, 11:52

BrunoB pisze: 2026-05-03, 08:41 Co ważne, niewielu zauważa, że Budda nie wypowiadał się co do sposobu powstania Samsary i wcale nigdzie nie odrzucił wizji jakiegoś Boga, który ją stworzył (albo innej istoty).
To jest trochę słabe. Gdyby np. rzeczywiście tak było, że jakiś długowieczny Bóg Jahwe stworzył samsarę, to i w mocy takiego Boga byłoby opuszczenie jej (a nie w praktyce buddyjskiej) - bo wszystko byłoby w Jego mocy jako twórcy tej samsary.

Albertus
Złoty mówca
Złoty mówca
Posty: 8595
Rejestracja: 12 mar 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 676 times
Been thanked: 1302 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Albertus » 2026-05-03, 12:01

Luciano pisze: 2026-05-03, 11:52
BrunoB pisze: 2026-05-03, 08:41 Co ważne, niewielu zauważa, że Budda nie wypowiadał się co do sposobu powstania Samsary i wcale nigdzie nie odrzucił wizji jakiegoś Boga, który ją stworzył (albo innej istoty).
To jest trochę słabe. Gdyby np. rzeczywiście tak było, że jakiś długowieczny Bóg Jahwe stworzył samsarę, to i w mocy takiego Boga byłoby opuszczenie jej (a nie w praktyce buddyjskiej) - bo wszystko byłoby w Jego mocy jako twórcy tej samsary.
Ale to oczywiste że narzuca się pytanie o pochodzenie pomysłu samsary. Skąd się wzięła ta rzekoma samsara?

Awatar użytkownika
Luciano
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 291
Rejestracja: 20 cze 2025
Has thanked: 14 times
Been thanked: 16 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Luciano » 2026-05-03, 12:09

Albertus pisze: 2026-05-03, 12:01 Ale to oczywiste że narzuca się pytanie o pochodzenie pomysłu samsary. Skąd się wzięła ta rzekoma samsara?
Dziś wiemy, że z abiogenezy, a potem z procesu ewolucji. Bo nie wiem, czy wiesz, ale samsara to nieustanny proces narodzin i śmierci istot żywych, pełen cierpienia.

Albertus
Złoty mówca
Złoty mówca
Posty: 8595
Rejestracja: 12 mar 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 676 times
Been thanked: 1302 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Albertus » 2026-05-03, 12:18

Luciano pisze: 2026-05-03, 12:09
Albertus pisze: 2026-05-03, 12:01 Ale to oczywiste że narzuca się pytanie o pochodzenie pomysłu samsary. Skąd się wzięła ta rzekoma samsara?
Dziś wiemy, że z abiogenezy, a potem z procesu ewolucji. Bo nie wiem, czy wiesz, ale samsara to nieustanny proces narodzin i śmierci istot żywych, pełen cierpienia.
Ale jakim niby sposobem?

Samsara polega na zdaje się na wcielaniu się duszy w kolejne ciała. Skąd niby się wzięła taka rzekoma zasada że dusza wciela się w inne ciała?

Awatar użytkownika
Luciano
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 291
Rejestracja: 20 cze 2025
Has thanked: 14 times
Been thanked: 16 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Luciano » 2026-05-03, 12:28

Albertus pisze: 2026-05-03, 12:18 Samsara polega na zdaje się na wcielaniu się duszy w kolejne ciała. Skąd niby się wzięła taka rzekoma zasada że dusza wciela się w inne ciała?
To, o czym piszesz, to koncept hinduizmu. W buddyzmie nie ma duszy, nie ma więc co się wcielać. Pomijając tę niespójność i odpowiadając na Twoje pytanie: to prawo przyczyny i skutku sprawia, że następuje odradzanie się istot. W świecie jaki znamy wszystko jest powiązane.

Albertus
Złoty mówca
Złoty mówca
Posty: 8595
Rejestracja: 12 mar 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 676 times
Been thanked: 1302 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Albertus » 2026-05-03, 12:32

Luciano pisze: 2026-05-03, 12:28
Albertus pisze: 2026-05-03, 12:18 Samsara polega na zdaje się na wcielaniu się duszy w kolejne ciała. Skąd niby się wzięła taka rzekoma zasada że dusza wciela się w inne ciała?
To, o czym piszesz, to koncept hinduizmu. W buddyzmie nie ma duszy, nie ma więc co się wcielać. Pomijając tę niespójność i odpowiadając na Twoje pytanie: to prawo przyczyny i skutku sprawia, że następuje odradzanie się istot. W świecie jaki znamy wszystko jest powiązane.
Jak nie ma duszy to co się wciela?

A skąd się wzięło to rzekome prawo?

Awatar użytkownika
Luciano
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 291
Rejestracja: 20 cze 2025
Has thanked: 14 times
Been thanked: 16 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Luciano » 2026-05-03, 12:41

Albertus pisze: 2026-05-03, 12:32 Jak nie ma duszy to co się wciela?
Nic się nie wciela. Umiera istota i w tym momencie następuje poczęcie innej. Ta następna nie jest tą samą, która umarła. Ale są powiązane ze sobą poprzez prawo przyczyny i skutku.
A skąd się wzięło to rzekome prawo?
Wiem do czego zmierzasz: Bóg je rzekomo stworzył. A powiesz mi kto stworzył Boga?

Albertus
Złoty mówca
Złoty mówca
Posty: 8595
Rejestracja: 12 mar 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 676 times
Been thanked: 1302 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Albertus » 2026-05-03, 12:54

Luciano pisze: 2026-05-03, 12:41
Albertus pisze: 2026-05-03, 12:32 Jak nie ma duszy to co się wciela?
Nic się nie wciela. Umiera istota i w tym momencie następuje poczęcie innej. Ta następna nie jest tą samą, która umarła. Ale są powiązane ze sobą poprzez prawo przyczyny i skutku.
A skąd się wzięło to rzekome prawo?
Wiem do czego zmierzasz: Bóg je rzekomo stworzył. A powiesz mi kto stworzył Boga?
Czyli znikasz po śmierci i twojej osoby już nie ma ? Popadasz w niebyt. To po co ten buddyzm? Co on może zmienić w tej kwestii?

Boga nikt nie stworzył. Ale czym innym jest pytanie o istnienie Stwórcy od którego wszystko pochodzi i który ustanowił jakieś prawa od pytania o pochodzenie jakiegoś prawa duchowego które nie ma uzasadnionych i sprawdzalnych przyczyn naturalnych a rzekomo istnieje - bo tak i już.

Awatar użytkownika
Andej
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 27736
Rejestracja: 20 lis 2016
Been thanked: 5110 times

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

Post autor: Andej » 2026-05-03, 13:03

Tak tłumaczyli mi ŚJ, że człowiek po śmierci znika, jest NIC. Po prostu nie ma. A potem trzask-prask (albo fiku-miku) i znów jest po zmartwychwstaniu.

Dziwię się pytaniu o pochodzenie Boga. To tajemnica całkowicie przekraczająca ludzkie możliwości. Wierzymy tylko, że JEST. To znaczy, że już był=jest zanim zaistniał czas. Bo On jest Autorem czasu. I nie mamy żadnych informacji na temat tego, co było przed zaistnieniem czasu.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Inne religie i ruchy parareligijne”