sądzony pisze: ↑2026-04-22, 08:10
Przemku odpowiedź jest dość prosta. To nie Biblia, a Wspólnota Kościoła, relacja z wiernymi, Sakramenty, wewnętrzne doświadczenie Bożej Obecności, są podstawą mojej wiary i nawrócenia. To nie czytanie Pisma Świętego ukierunkowało mnie na Boga, a spotkanie Słowa w człowieku. Oczywiście nie wykluczam innej drogi i odrzucam Biblii Czytam ją każdego dnia.
No to skoro:
"nie Biblia, a Wspólnota Kościoła, relacja z wiernymi, Sakramenty, wewnętrzne doświadczenie Bożej Obecności, są podstawą mojej wiary i nawrócenia."
To ja to kupuję.
Ale proszę, na przyszłość, nie mylić czytelników i przestańcie używać skrótów myślowych
"Fundamentem jest tylko Chrystus, a nie Pismo", albo
"Tylko Chrystus..." jako argumentu w dyskusji ze mną.
A to wyjaśnia różnicę zdań między nami.... i sprawia, że nasza dyskusja o Chrystusie zawsze będzie rozbieżna. Dla mnie Chrystus jest
Słowem, które określa ramy mojej wiary. Dla Ciebie Chrystus
jest wypadkową tego, co czujesz, co powie Ci wspólnota i co przeżyjesz w sakramencie.
Wspomniałeś, że to
"spotkanie Słowa w człowieku" Cię ukierunkowało. To piękne, ale też bardzo niebezpieczne. Jeśli spotkasz człowieka, który głosi błędy, a Twoja wiara opiera się na relacji z nim, to Twój "fundament" pójdzie tam, gdzie ten człowiek.
Mój fundament to
Skała Pisma - Słowo – ona się nie zmienia. Wasz fundament to "doświadczenia i relacje" – a te zmieniają się jak pogoda. Jeśli fundamentem jest coś poza Słowem Bożym, to nie dziwmy się, że budujemy dwa zupełnie inne domy, choć obaj nazywamy je chrześcijańskimi.
sądzony pisze: ↑2026-04-22, 08:10
Dziękuję. A ty masz taką metrykę?
Tak mama.... Pismo.
Kiedy doświadczam czegoś w Ciszy, na modlitwie i uważam, że coś do mnie Duch powiedział.... to otwieram Biblię i sprawdzam, czy to doświadczenie jest spójne z tym, co Bóg mówi o sobie w tekście. Jeśli jest - przyjmuję. Jeśli nie - odrzucam, niezależnie od tego, jak piękne było to doświadczenie.
Nawet najbardziej zagorzali moi bracia w wierze, kiedy uważają, że otrzymali jakiś "znak", "infomrację", "prywatne proroctwo" to sprawdzamy wszystko z Biblią i czasem między sobą.....
Na przykład Pismo też nauczyło mnie, że jeżeli otrzymuje przekonanie mocne o czymś w róznyc kolicznościach, a sygnały wskazują na Ducha/od Boga.....to nigdy nie jest ono jakimś naciskiem bez wyboru, albo jakby pospieszało mnie do czegoś...wtedy wiem, że to są podpszepty Szatana/demona.. Bóg nigdy nie przymusza do swojej woli, nie pospiesza...... Pismo uratowało mi tak nie raz "los".....albo i więcej.....
sądzony pisze: ↑2026-04-22, 08:10
Ja nie czuję, ja wierzę, że to Bóg.
Mógłbym zadać głupie pytanie, skąd wiesz, że Pismo Święte jest opisem Objawienia?
Nie odbierz mnie źle...ale znowu...muzułaman też moze powiedzieć, że wierzy ...że to Allah.... Nawet wiara bierze się zczegoś.... nie jest ślepa....nie? Z jakiegoś poznania....itd. ?
To nie jest głupie pytanie, to obowiązkowe pytanie, zadaje każdy....... ja wręcz musiałem na nie odpowiedzieć "wystarczająco" dla mojego sumienia, abym uwierzył..... i dałem już na to odpowiedź dość wyczerpującą
@pacyfik tutja
viewtopic.php?t=17201&start=285#p468018
sądzony pisze: ↑2026-04-22, 08:10
Oczywiście jest ogromne ryzyko. Dlatego jest Pismo, Magisterium, tradycja, przewodnik duchowy, ksiądz, święci, mistycy, wspólnota.
Popraw mnie, jeśli się mylę, ale powyżej napisałeś:
" To nie Biblia, a Wspólnota Kościoła, relacja z wiernymi, S........"
Wykluczyłeś Pismo, a teraz piszesz, że Pismo?
A jesli tak, to właśnie dodałeś do Pisma pięć kolejnych
filtrów...... I co się dzieje, kiedy te filtry mówią coś innego niż Pismo? Który wygrywa?
Bo choćby "przebóstwienie", które wyznajesz - Magisterium Kościoła katolickiego tego nie uczy w takiej formie, a do tego wręcz wielu świętych widzą w ty pułapkę dla herezji panteizmu..... ogólnie uważane jest za ryzyko herezji...... Więc jak to jest - Twoje Magisterium mówi jedno, Twoje doświadczenie i Twoja tradycja mówią drugie,
a Ty wybierasz to, co Ci bardziej pasuje? Ale wtedy skąd wiesz który z tych filtrów mówi prawdę a który się myli?
sądzony pisze: ↑2026-04-22, 08:10
A czy ja zajmuję się dogmatami?
Wiesz.... jeżeli jesteś np. katolikiem...to nie musisz... one zajmują się tobą....... Magisterium w prawie kanonicznym pod gorźbą ekskomuniki wymsza na wiernych, że nawet mają w nie wierzyć.......
to nie są opcjonalne dodatki, to są obowiązkowe prawdy wiary w Twoim systemie. Po prostu implikację są ogromne, chociaż wielu o nich nawet nie wie...albo nie chce się interesować.....
No i z drugiej strony..... pisałeś:
"są podstawą mojej wiary i nawrócenia" .....skor są podstawą, to chyba jednak się nimi interesujesz, bo byś tych "podstaw" inaczej nie znał.....?
W każdym razie, jeśli na prawdę się nimi nie interesujesz, to ryzykujesz zbawieniem, to chyba wienien ciebie nawet Kościół uczyć? Albo wtedy znowu sam decydujesz, co z katolicyzmu bierzesz, a co pomijasz.
A to jest dokładnie to, o czym mówię - w praktyce jednak Ty jesteś swoim własnym autorytetem, nie Magisterium.
I jeszcze jedno - czy naprawdę nie ma dla Ciebie znaczenia, że jedna tradycja mówi, iż przyjmując Eucharystię stajesz się częścią mistycznego ciała Kościoła, a inna, że po prostu spożywasz ciało Jezusa na pamiątkę Jego ofiary? To nie jest marginalny szczegół - to jest fundamentalna różnica w rozumieniu osoby Chrystusa, Jego ofiary i Twojej relacji z Nim.
sądzony pisze: ↑2026-04-22, 08:10
Dlatego czytam Biblię, należę do Kościoła …. Itd., itp.
Znowu to dobrze...świetny dorgowskaz..... czyli jednak nie budujesz wiary na:
"nie Biblia, a Wspól...."?
Ale to potwierdza mój punkt, nie Twój. Więc w praktyce Biblia jest Twoim źródłem treści, Kościół jest Twoim źródłem wspólnoty, a cisza jest Twoim źródłem doświadczenia. I kiedy się zgadzają - wszystko działa.
Ale kiedy się nie zgadzają - co wygrywa? Cisza? Kościół? Biblia?
sądzony pisze: ↑2026-04-22, 08:10
Zwykle zostawiam to specjalistom. Nie jestem ani biblistą, ani dogmatykiem.
Czyli uważasz, że to jest ok, bezpieczne - kiedy oddajesz swoją wiarę - najważniejszą rzecz w życiu - w ręce "specjalistów" i ufasz, że oni dobrze to rozstrzygną za Ciebie? A jeśli się mylą? A wiesz, że tak, bo mamy przecież przynajmniej kilka Tradycji przez duzę T? I np. w danej kwestii udasz się do specjalistów od "Tradsów", czy pójdziesz do specjalistów "modernistów", albo "Sedewakatystów"?
Pisałeś nie raz o relacji z Bogiem....przez wiarę.... więc w praktyce to "inni"
ci mówią co jest prawdą, co jest Bożą prawdą i jak masz wierzyć.....pasuje ci że tak ma wyglądać
Twoja osobista relacja przez wiarę Bogiem?
Czyli taka rada Boga
"badajcie Pisma" (J 5:39).... i przykład berejczyków, kiedy badali w Pismach Pawła, ma drugorzędne znaczeni dla ciebie i Twoje wiary?
sądzony pisze: ↑2026-04-22, 08:10
Nie sądziłem, że bliskość z ukochanym człowiekiem (obiektem) ma charakter jedynie fizyczny.
Zgadza się, bliskość z ukochanym człowiekiem nie jest tylko fizyczna.
Ale relacja z Bogiem jest przez wiarę, a z żoną nie.... do tego wasza relacja ma dużo różnej
treść , bliskość z żoną weryfikujesz na wielu poziomach, widzisz ją, słyszysz ją, rozmawiasz z nią - ona Ci odpowiada konkretnymi słowami, które możesz zrozumieć, zapamiętać, a nawet zapisać - nie tylko ciszę.
A skąd bierzesz "treść w relacji z Bogiem przez wiarę?
sądzony pisze: ↑2026-04-22, 08:10
Czytasz o tym dogmacie czy tak interpretujesz Słowo Boże?
Praktycznie wile rzeczy usłyszałem za nim poznałem Pismo....... ale to w Piśmie musiałem sobie "prawdę" potwierdzić.
sądzony pisze: ↑2026-04-22, 08:10
Z wiary i owocu.
Muzułmanin też ma wiarę i też wskazuje na owoce - spokój, pokój serca, zmiana życia. Buddysta po medytacji też pokaże Ci owoce - wyciszenie, życzliwość, wewnętrzna harmonia. Hinduista powie to samo. Każda religia je ma.
Skąd wiesz, że Twoja wiara jest skierowana we właściwym kierunku, a Twoje owoce nie są po prostu naturalnym efektem wyciszenia umysłu?
Przeemek pisze: ↑2026-04-21, 16:32
Moja wiara nie jest oparta na uczuciu, a wewnętrznym doświadczeniu. Mam świadomość jego ułomności. Możliwości projekcji, a nawet tego, że jest wynikiem choroby.
No cóż....... widzę, że ryzyko znasz...... ja mam tylko jedną radę na to......ale oczywiście jestem omylny jak każdy..... piszę zgodnie ze swoim sumieniem...... suma sumarum nie jesteś w jakimś gorszym miejscu ode mnie, nie mnie to osądzać..... Bóg z pewnością daje sie znaleźć tym co go szukają.... w końcu kocha swoje dzieci, pokazał to na krzyżu.... A jeśli choćbyś nawet go szukał - to On Cię nie zawiedzie......"wiara przenosi góry"
sądzony pisze: ↑2026-04-22, 08:10
PS.: nie pisz tasiemców. Gdy chcemy powiedzieć coś naprawdę ważnego wystarczy kilka sów.
Bóg wypowiedział wszystko w jednym Słowie
Nie da się pewnych rzeczy skracać do paru słów...... to wtedy dyskusja dla mnie nie ma sensu..... ale uwierz mi, staram się ze względu na twoje potrzeby..... pamiętam, o nich.....