A ja to po swojemu próbuję zrozumieć. Wbrew pozorom doszukuję się racjonalności. Przekonanie o byciu "zaopiekowanym" i przez to z opresji wyratowanym daje większe nadzieje na przyszłość, niźli materialistyczne pozostawienie rozwoju sytuacji czystemu przypadkowi.pacyfik pisze: ↑2026-05-23, 20:09 Dzisiaj, jadąc szerokimi dwupasmowymi tradami szybkiego ruchu jesteśmy o wiele bezpieczniejsi niż jadąc tzw. mijankami.
Kiedyś sporo jeździłem. Nigdy nie doświadczyłem jakichś cudów o religijnym podtekście, natomiast pamiętam, że każda kilkugodzinna - szczególnie nocą i w deszczu - jazda taką trasą zawierała przynajmniej jedno zdarzenie niebezpieczne. A często było takich sytuacji więcej. Bo utrudnione wyprzedzanie, bo inny kierowca zachował się niespodziewanie nietypowo itp.
Słuchałem kiedyś kilku takich opowieści gdzie jakiś kierowca relacjonował, że miał jakieś nadprzyrodzone odczucia,.które uchroniły go od czegoś niebezpiecznego.
I rozmyślałem czasami o tym.
Ja nigdy takich świadomych "cudownych impulsów" nie doświadczyłem.
Ale były zdarzenia, które mogę opisać, że "w ostatniej chwili..."
W ostatniej chwili skręciłem kierownicą.
W ostatniej chwili zahamowałem.
W ostatniej chwili wyprzedziłem.
W ostatniej chwili schowalem sie.
Ale były też takie sytuacje gdy widziałem nadjeżdżający z tyłu samochód, który za chwilę we mnie uderzył, ale zamrożony nie wrzuciłem biegu,.nie dodałem gazu i nie zjechałem z toru jazdy tego kierowcy żeby się przed zderzeniem uchronić.
Nie wiem jak to wszystko interpretować.
Po prostu tak było.
Ale podobnie jest z modlitwami rolników o deszcz i zarazem turystów o pogodę. Obu stron o wygraną bitwę/mecz.



