Sens niewiary

Piszemy tutaj wszystkie rozterki w naszym życiu duchowym. Rady na temat naszego życia w Kościele katolickim, pouczenie, itp.
ODPOWIEDZ
Krystyna

Sens niewiary

Post autor: Krystyna » 2026-06-02, 08:44

Czytuję z podziwem i satysfakcją intelektualną Zapiski więzienne Stefana kardynała Wyszyńskiego. Autor jest dla mnie wielką postacią, nieosiągalnym wzorem dla hierarchów obecnych czasów. Gdyby kogoś zainteresowalo podaję link :
https://www.kosciolgarnizonowy.pl/Zapis ... zienne.pdf

Oto fragment, z którym wojuję w myślach. Zarazem zgadzam się, że Boga tylko tęgi umysł może nie tyle pojąć, co chociaż próbować, ale czy miałoby to również dotyczyć spisanych przez ludzi przekazów?

"6.I. 1954, środa.
Dziwna to jest sprawa z tymi Herodami. Gdy przesadzą w swej
nienawiści, stają się apostołami sprawy, którą zwalczają. Herod pierwszy uwierzył w „Króla Żydowskiego". Zrobił Mu potężną propagandę w całej Jerozolimie. Wysłał do Betlejem naprzód Mędrców.
Zasadził do Ksiąg Proroczych uczonych w Piśmie, aby zbadali dobrze,
gdzie miał narodzić się Chrystus. Potwierdzili oni nowinę Mędrców.
Świat stanął na nogi. Jeszcze Jezus „niemowlęciem", a już świat herodiański drży. Co będzie, gdy Chrystus urośnie!
Jednak nie trzeba wyrzekać się tych apostołów nienawiści, którzy
szukają Boga z nienawiścią w sercu i wszystkim głoszą swoją
nienawiść. W nienawiści jest wiara, jest lęk, jest uznanie mocy, jest
obawa przed wpływami. Przyjdą ludzie, którzy odrzucą nienawiść
i zrozumieją nienawidzonego Boga. Prześladowcy Boga pracują dla
Jego chwały.
Niewiara ma swój sens: nie tylko w tym, że ujawnia słabsze
mózgi o nędznej pojemności, niezdolne ogarnąć Boga
, ale przede
wszystkim w tym, że jest zachętą do wysiłku myślowego, do szukania
Prawdy, do wnikliwości, niepokoju. "

Awatar użytkownika
Andej
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 28015
Rejestracja: 20 lis 2016
Been thanked: 5151 times

Re: Sens niewiary

Post autor: Andej » 2026-06-02, 08:52

Nienawiść do Boga nie jest przejawem niewiary. Przeciwnie, jest pośrednim dowodem wiary. Albowiem nie ma żadnego sensu walka z czymś/kimś nieistniejącym. Aby walczyć, trzeba wierzyć, że JEST.
I czasem ta walka prowadzi do świadomej wiary.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.

Krystyna

Re: Sens niewiary

Post autor: Krystyna » 2026-06-02, 08:56

OK, wiesz lepiej niż kard, Wyszyński. Tkwij w takiej nadziei.

Przeemek
Zasłużony komentator
Zasłużony komentator
Posty: 2093
Rejestracja: 11 maja 2022
Wyznanie: Protestantyzm
Has thanked: 56 times
Been thanked: 211 times

Re: Sens niewiary

Post autor: Przeemek » 2026-06-02, 12:28

Krystyna pisze: 2026-06-02, 08:44 Czytuję z podziwem i satysfakcją intelektualną Zapiski więzienne Stefana kardynała Wyszyńskiego. Autor jest dla mnie wielką postacią, nieosiągalnym wzorem dla hierarchów obecnych czasów. Gdyby kogoś zainteresowalo podaję link :
https://www.kosciolgarnizonowy.pl/Zapis ... zienne.pdf

Oto fragment, z którym wojuję w myślach. Zarazem zgadzam się, że Boga tylko tęgi umysł może nie tyle pojąć, co chociaż próbować, ale czy miałoby to również dotyczyć spisanych przez ludzi przekazów?

"6.I. 1954, środa.
Dziwna to jest sprawa z tymi Herodami. Gdy przesadzą w swej
nienawiści, stają się apostołami sprawy, którą zwalczają. Herod pierwszy uwierzył w „Króla Żydowskiego". Zrobił Mu potężną propagandę w całej Jerozolimie. Wysłał do Betlejem naprzód Mędrców.
Zasadził do Ksiąg Proroczych uczonych w Piśmie, aby zbadali dobrze,
gdzie miał narodzić się Chrystus. Potwierdzili oni nowinę Mędrców.
Świat stanął na nogi. Jeszcze Jezus „niemowlęciem", a już świat herodiański drży. Co będzie, gdy Chrystus urośnie!
Jednak nie trzeba wyrzekać się tych apostołów nienawiści, którzy
szukają Boga z nienawiścią w sercu i wszystkim głoszą swoją
nienawiść. W nienawiści jest wiara, jest lęk, jest uznanie mocy, jest
obawa przed wpływami. Przyjdą ludzie, którzy odrzucą nienawiść
i zrozumieją nienawidzonego Boga. Prześladowcy Boga pracują dla
Jego chwały.
Niewiara ma swój sens: nie tylko w tym, że ujawnia słabsze
mózgi o nędznej pojemności, niezdolne ogarnąć Boga
, ale przede
wszystkim w tym, że jest zachętą do wysiłku myślowego, do szukania
Prawdy, do wnikliwości, niepokoju. "
Droga Krystyno....tyle wątpliwości i rozważań - a tu formułujesz "takie" wnioski...... :-?

Czytasz kardynała Wyszyńskiego z taką satysfakcją intelektualną, a jednocześnie to, na czym on buduje swoją mądrość, wrzucasz do szafy z bajkami?
Coś mi tu mocno zgrzyta na poziomie logiki. ;)


Do tego tak mocno podkreślasz tę "końcówkę" o sensie niewiary i "słabszych mózgach"..... Tyle, że Wyszyński kompletnie inaczej widzi to, niż Ci się wydaje.
On wyraźnie pisze, że ten wysiłek myślowy ma ostatecznie prowadzić do "zrozumienia Boga" i służyć "Jego chwale". Dla kardynała niewiara ma być tylko chwilowym bodźcem do szukania obiektywnej Prawdy, a nie bezpiecznym portem, w którym na stałe odrzuca się przymioty Boga tylko dlatego, że nie mieszczą się w naszych ludzkich schematach.

Wyszyński nie chwali niewiary jako ostatecznego sukcesu intelektu. On pokazuje, że nawet niewierzący pracują dla chwały Boga, bo ich opór zmusza Kościół do głębszego myślenia. Ty tymczasem używasz tego cytatu, by usankcjonować swój własny deizm i odrzucenie Objawienia. Znowu robisz swoisty "twist" interpretacyjny pod swoje wcześniejsze założenia.



Krystyna pisze: 2026-06-02, 08:56 OK, wiesz lepiej niż kard, Wyszyński. Tkwij w takiej nadziei.
A złoszcząc się na @Andej pokazujesz, że jednak niezrozumiałaś tego kawałka tekstu Kardynała Wyszyńskiego....

Sam pisze: "W nienawiści jest wiara, jest lęk, jest uznanie mocy, jest
obawa przed wpływami. Przyjdą ludzie, którzy odrzucą nienawiść
i zrozumieją nienawidzonego Boga."


Więc w zasadzie Andrzej napisał dokładnie to samo, co kardynał Wyszyński we wklejonym przez Ciebie tekście! Powtórzył kardynała główną myśl? Andrzej też słusznie zauważył, że nie walczy się z kimś nieistniejącym.

Zadziwiające jest jak bardzo "Swiatopogląd" może przesłaniać lub odkrywać "właściwą" interpretację tekstu - czytamy to samo, a "widzimy" co innego.....

I to jest chyba najlepsza puenta naszej rozmowy o mądrości. Prawdziwa mądrość nie polega na tym, by mieć rację za wszelką cenę i dopasowywać słowa innych (czy nawet słowa Boga) do własnych, gotowych teorii. Mądrość zaczyna się tam, gdzie potrafimy stanąć w pokorze wobec tekstu i rzeczywistości – i pozwolić im mówić, nawet jeśli to, co słyszymy, burzy nasz dotychczasowy komfort i zmusza nas do zmiany zdania.
Ostatnio zmieniony 2026-06-02, 12:46 przez Przeemek, łącznie zmieniany 5 razy.

Krystyna

Re: Sens niewiary

Post autor: Krystyna » 2026-06-02, 13:39

No i widzisz @Przeemek w tym aspekcie, w tym punkcie ciągle się nie rozumiemy. Rozmijamy. Jak napisałam wyżej, dla mnie nie ulega wątpliwości ani istnienie Boga, Siły Stwórczej, ani trywialny fakt, że żaden umysł ludzki nie jest w stanie nie tylko Boga pojąć, ale nawet sobie Go wyobrazić. Tym bardziej Jego Zamysłów, upodobań, aktywności. Ale czymś innym sporządzone ludzką ręką przekazy na Jego temat. Jeśli opinia kardynała Wyszyńskiego co do "małości" niektórych umysłowości miałaby tyczyć się także kwestii tych przekazów, czyli Pisma i Nauk , a nie samego Stwórcy - wtedy niestety z kardynałem w pełni zgodzić się nie mogę. Co innego Stwórca, Bóg, coś CAŁKIEM odmiennego - Jego interpretacja i człowiecze próby opisania w religiach świata.

Przeemek
Zasłużony komentator
Zasłużony komentator
Posty: 2093
Rejestracja: 11 maja 2022
Wyznanie: Protestantyzm
Has thanked: 56 times
Been thanked: 211 times

Re: Sens niewiary

Post autor: Przeemek » 2026-06-02, 14:03

Krystyna pisze: 2026-06-02, 13:39 No i widzisz @Przeemek w tym aspekcie, w tym punkcie ciągle się nie rozumiemy. Rozmijamy. Jak napisałam wyżej, dla mnie nie ulega wątpliwości ani istnienie Boga, Siły Stwórczej, ani trywialny fakt, że żaden umysł ludzki nie jest w stanie nie tylko Boga pojąć, ale nawet sobie Go wyobrazić. Tym bardziej Jego Zamysłów, upodobań, aktywności. Ale czymś innym sporządzone ludzką ręką przekazy na Jego temat. Jeśli opinia kardynała Wyszyńskiego co do "małości" niektórych umysłowości miałaby tyczyć się także kwestii tych przekazów, czyli Pisma i Nauk , a nie samego Stwórcy - wtedy niestety z kardynałem w pełni zgodzić się nie mogę. Co innego Stwórca, Bóg, coś CAŁKIEM odmiennego - Jego interpretacja i człowiecze próby opisania w religiach świata.
Dobrze. Ale zastanów się, żeby w ogóle móc formułować takie wnioski:
" nie ulega wątpliwości [por. moje WOW...]ani istnienie Boga, Siły Stwórczej, ani trywialny fakt, że żaden umysł ludzki nie jest w stanie nie tylko Boga pojąć, ale nawet sobie Go wyobrazić. Tym bardziej Jego Zamysłów, upodobań, aktywności. "

To musisz mieć o Bogu jakąś wiedzę, z jakiegoś źródła infmrmację o Nim, jakąkolwiek? Nawet sama ludzka definicja Boga na czymś się opiera......

Bo najwięszym paradoksem jaki widzę u Ciebie jest pisanie:
"żaden umysł ludzki nie jest w stanie nie tylko Boga pojąć, ale nawet sobie Go wyobrazić."
To skąd Ty sama wiesz, co do Boga "przystoi", a co nie? Jak Twój mózg to "ogarnął", skoro: "żaden umysł ludzki nie jest w stanie...." ..... po prostu zaprzeczasz sama sobie...formułujesz dziwne tezy..... nielogiczne......

A skoro tak twierdzisz o Bogu: "żaden umysł ludzki nie jest w stanie nie tylko Boga pojąć, ale nawet sobie Go wyobrazić." - to na jakiej podstawie akurat Twój mózg wie o Bogu, zna Go na tyle, że potrafisz formułować takie wnioski: "nikt mądry nie uzależni nagrody od uwierzenia" albo pisałaś też: "nie przystoją do Jego Wielkości"..... a nwet taki wniosek, że przekazy są tylko interpretacją?

Czy Ty nie widzisz, że to nie ma sensu?


I tu właśnie leży cały sekret kardynała Wyszyńskiego, którego tak podziwiasz. On w tym tekście nie próbował "ogarnąć" Boga własnym mózgiem ani nie tworzył teorii o tym, co Bogu "przystoi". On po prostu czytał Pismo Święte jako Boże Objawienie.

Cały ten genialny wywód o Herodzie, który tak bardzo Ci się spodobał, Wyszyński zbudował na historii znanej wyłącznie z Biblii - bo nawet historycy tacy jak Flawiusz np. o rzezi niewiniątek milczą.
Ale dla Ciebie to "ludzki, ułomny przekaz", a dla Prymasa – fundament obiektywnej Prawdy o człowieku i Bogu.

Nie da się na dłuższą metę zachwycać owocami myśli wielkiego człowieka, jednocześnie odcinając i negując korzeń, z którego te myśli wyrosły.
Ostatnio zmieniony 2026-06-02, 14:05 przez Przeemek, łącznie zmieniany 1 raz.

Krystyna

Re: Sens niewiary

Post autor: Krystyna » 2026-06-02, 14:12

Chyba znasz pojęcie ekstrapolacji ? Prawie każdy zna, mam nadzieję. Jakoś o Bogu myśleć trzeba. Więc Go sobie probujemy wyobrazić. Jedni jako srogiego sędziego , inni , w tym ja - jako Mądrość, Racjonalność, Inteligencję i tym samym Sprawiedliwość. Innej metody nie mamy.

Dodano po 14 minutach 34 sekundach:
Właśnie słyszę Psalm 14, jakoś mi przedtem nieznany.
Zaczyna się tak:

Mówi głupi2 w swoim sercu:
«Nie ma Boga».
Oni są zepsuci, ohydne rzeczy popełniają,
nikt nie czyni dobrze.
2 3 Pan spogląda z nieba
na synów ludzkich,
badając, czy jest wśród nich rozumny,
który szukałby Boga.
3 Wszyscy razem zbłądzili, stali się nikczemni:
nie ma takiego, co dobrze czyni,
nie ma ani jednego.

Autor implikuje chyba jakiś błąd, usterkę Stworzenia. Rozumiem wadliwość produktu powiedzmy 5 procent. No niech już będzie gdzieś w Albanii 25 %.
Ale żeby 100% ? To gorzej niż sabotaż. Umiesz połączyć te kropki?
Omylny, infantylny człowiek oskarża Boga o kiepskie zaprojektowanie człowieka, w dodatku na Swoje podobieństwo, a my mamy to brać serio i jeszcze się z tego uczyć?
Ostatnio zmieniony 2026-06-02, 14:30 przez Krystyna, łącznie zmieniany 1 raz.

Marek_Piotrowski
Legendarny komentator
Legendarny komentator
Posty: 27266
Rejestracja: 1 cze 2016
Wyznanie: Katolicyzm
Has thanked: 4173 times
Been thanked: 6289 times
Kontakt:

Re: Sens niewiary

Post autor: Marek_Piotrowski » 2026-06-02, 14:47

Ciągle to samo - niektórzy nie mogą wczytać, że cały Wszechświat został uszkodzony wskutek nieposłuszeństwa pierworodnego.
I człowiek, który jest to nie ten stworzony przez Boga.
Nie uczestniczę teraz w forum, ale czasem nie wytrzymuję ;)

Krystyna

Re: Sens niewiary

Post autor: Krystyna » 2026-06-02, 16:28

Też mi logika, Tworząc Wszechświat Bóg omnipotentny wiedział o nieposłuszeństwie pierwotnym, Nic nie dzieje się wbrew Jego woli, poza Jego wiedzą, Bez problemu mógł to uwzględnić w konstrukcji, Zatem nie chciał, bo nie powiemy, że nie mógł.
W wersji liberalnej, Bóg stworzył Bożą Ewolucję, która wydała człowieka w wersji doskonale przystosowanej do przetrwania i rozwoju. Innej wersji Bóg nie mógłby zainicjować, bo nie byłaby doskonała. O żadnych "uszkodzeniach" nie może być mowy.
Lewą ręką do prawego ucha.
Ostatnio zmieniony 2026-06-02, 16:30 przez Krystyna, łącznie zmieniany 2 razy.

Przeemek
Zasłużony komentator
Zasłużony komentator
Posty: 2093
Rejestracja: 11 maja 2022
Wyznanie: Protestantyzm
Has thanked: 56 times
Been thanked: 211 times

Re: Sens niewiary

Post autor: Przeemek » 2026-06-02, 17:26

Krystyna pisze: 2026-06-02, 14:27 Chyba znasz pojęcie ekstrapolacji ? Prawie każdy zna, mam nadzieję. Jakoś o Bogu myśleć trzeba. Więc Go sobie probujemy wyobrazić. Jedni jako srogiego sędziego , inni , w tym ja - jako Mądrość, Racjonalność, Inteligencję i tym samym Sprawiedliwość. Innej metody nie mamy.
Nareszcie......

Widzisz - ja nie mam żadnego problemu z "Jakoś o Bogu myśleć trzeba. Więc Go sobie probujemy wyobrazić" - oczywiste jest, że ludzie zawsze próbują sobie Go wyobrazić............. i to jest normalne. Problem polega na tym, na ile ta "wyobraźnia" i "ekstrapolacja" jest zgodna z "prawdą" z "faktami".............. a zgodność ta ma ogormny wpływ na formułowanie wniosków np. takich jak: "nikt mądry nie uzależni nagrody od uwierzenia" , "nie przystoją do Jego Wielkości" - które to mogą być kompletnie błędne.......


I widzsz teraz, że "Bóg" jakiego ty "znasz", albo lepiej "wyobrażasz" sobie, to nie jest żaden obiektywnie istniejący Stwórca, tylko efekt Twojej własnej, subiektywnej ekstrapolacji.

Żeby dokonać poprawnej ekstrapolacji, trzeba mieć pewne, obiektywne i sprawdzalne dane wyjściowe - i to chyba dotyczny każdej wiedzy, każdej rzeczy, każdego problemu, każdej dziedziny, nie? Bo szukamy "faktów/prawdy", nie?

Jeśli Twoimi danymi wyjściowymi do "wymyślania Boga" są Twoje własne, ludzkie definicje "Racjonalności" i "Sprawiedliwości", to nie uprawiasz żadnej obiektywnej nauki – uprawiasz psychologiczną projekcję. Twój "Bóg" jest po prostu powiększoną kopią tego, co Twój własny umysł uważa za słuszne. Stworzyłaś boga na swój obraz i podobieństwo.

Mówisz: "Jedni jako srogiego sędziego, inni, (....) w tym ja – jako Mądrość. Innej metody nie mamy".

Właśnie o to chodzi! Ludzka metoda polegająca na "wyobrażaniu sobie" Boga zawsze prowadzi na manowce, bo każdy człowiek wyobraża Go sobie inaczej. Dla Ciebie sprawiedliwy Bóg nie karze za brak miłości, dla kogoś innego sprawiedliwy Bóg niszczy wrogów, a dla jeszcze innego – w ogóle nie interesuje się człowiekiem. Jeśli "innej metody nie mamy" niż nasze własne wyobrażenia, to żadna prawda o Bogu nie istnieje. Istnieje tylko plebiscyt ludzkich opinii i koncert życzeń.


I dokładnie w tym miejscu chrześcijaństwo i np. kardynał Wyszyński w tym cytowanym tekście przynoszą rozwiązanie, którego Ty tak bardzo nie chcesz przyjąć - Objawienie.

Chrześcijanie nie muszą "ekstrapolować" ani zgadywać, jaki Bóg jest, bo ten Bóg sam przekroczył granicę i dał się poznać na kartach Pisma Świętego (W prawdziwych historiach, wydarzeniach, szczególnie Narodu Wybranego) oraz w osobie Jezusa Chrystusa. Wyszyński nie musiał "próbować sobie wyobrażać" Boga przez pryzmat swoich definicji – on przyjął to, co Bóg sam o sobie powiedział, nawet jeśli ta biblijna rzeczywistość (jak Golgota, Sodoma czy upadek człowieka) była trudna dla ludzkiego rozumu.

Twoja "ekstrapolacja" to po prostu bezpieczny port, w którym odrzucasz wszystko, co niewygodne w Biblii, byle tylko Twój prywatny bóg pasował do Twojego obecnego światopoglądu. Ale czy bóg, którego sama sobie zdefiniowałaś i "wyobraziłaś", ma jakąkolwiek realną moc, by Cię zbawić?
Czy to tylko kolejna, tym razem Twoja własna - "bajka", w którą po prostu miło jest wierzyć?

Krystyna pisze: 2026-06-02, 14:27 Dodano po 14 minutach 34 sekundach:
Właśnie słyszę Psalm 14, jakoś mi przedtem nieznany.
Zaczyna się tak:

Mówi głupi2 w swoim sercu:
«Nie ma Boga».
Oni są zepsuci, ohydne rzeczy popełniają,
nikt nie czyni dobrze.
2 3 Pan spogląda z nieba
na synów ludzkich,
badając, czy jest wśród nich rozumny,
który szukałby Boga.
3 Wszyscy razem zbłądzili, stali się nikczemni:
nie ma takiego, co dobrze czyni,
nie ma ani jednego.

Autor implikuje chyba jakiś błąd, usterkę Stworzenia. Rozumiem wadliwość produktu powiedzmy 5 procent. No niech już będzie gdzieś w Albanii 25 %.
Ale żeby 100% ? To gorzej niż sabotaż. Umiesz połączyć te kropki?
Omylny, infantylny człowiek oskarża Boga o kiepskie zaprojektowanie człowieka, w dodatku na Swoje podobieństwo, a my mamy to brać serio i jeszcze się z tego uczyć?
Twój komentarz do Psalmu 14 to już klasyczny pokaz tego, jak na siłę próbujesz łączyć kropki, żeby wyszło na Twoje.

Piszesz o "wadliwości produktu" i "sabotażu projektanta", bo tekst mówi, że wszyscy zbłądzili.

Krystyno, przecież ten Psalm to nie jest opis projektu Boga, tylko opis stanu, w jakim znajduje się ludzkość, która postanowiła żyć w autonomii od Stwórcy! To nie Bóg zaprojektował człowieka jako zepsutego – to człowiek, mając wolną wolę, sam się zepsuł.

Jeśli kupisz fabrycznie nowy, genialnie zaprojektowany samochód, a potem zamiast oleju wlejesz do silnika wodę i go zatrzesz, to czyją winą będzie ta "100-procentowa usterka"? Projektanta czy kierowcy, który zignorował instrukcję?


Biblia bez owijania w bawełnę mówi, jaka jest rzeczywistość - nasza natura po upadku jest skażona grzechem. Ty wolisz udawać, że świat jest idealnym projektem, w którym zło to tylko "mechanizm postępu"(z tego co pamiętam z Twoich wywodów o ewolucji), a wersety o upadku nazywasz "infantylnymi bajkami omylnych ludzi".
Tylko że to właśnie ta "bajka" idealnie tłumaczy, dlaczego ludzkość od tysięcy lat, mimo ogromnej wiedzy i ewolucji, wciąż potrafi tworzyć dla siebie piekło na ziemi. Tej kropki Twój zracjonalizowany model po prostu nie jest w stanie unieść. ;)

Krystyna

Re: Sens niewiary

Post autor: Krystyna » 2026-06-02, 19:10

Chyba nie mówisz w tej chwili @Przeemek , że obdarowanie ludzi wolną wolą było nie najbardziej trafną decyzją Stwórczą? Kropki są do połączenia, ale nie wszystkie bez wyjątku.
Twoja argumentacja nie jest tu ani pełna, ani spójna. Bo przecież nie wszyscy błądzą. Nie wszyscy nadużywają wolnej woli. Więc prawidłowe funkcjonowanie jest możliwe, pod warunkiem posiadania sprawnych sterowników, hamulców moralnych, sumienia, bojaźni Bożej. Gdyby w ten niezbędny zestaw konstrukcyjnie wyposażyć większy odsetek populacji , autor Psalmów mógłby widzieć lud w jaśniejszych odcieniach.

Przeemek
Zasłużony komentator
Zasłużony komentator
Posty: 2093
Rejestracja: 11 maja 2022
Wyznanie: Protestantyzm
Has thanked: 56 times
Been thanked: 211 times

Re: Sens niewiary

Post autor: Przeemek » 2026-06-03, 15:35

Krystyna pisze: 2026-06-02, 19:10 Chyba nie mówisz w tej chwili @Przeemek , że obdarowanie ludzi wolną wolą było nie najbardziej trafną decyzją Stwórczą? Kropki są do połączenia, ale nie wszystkie bez wyjątku.
Twoja argumentacja nie jest tu ani pełna, ani spójna. Bo przecież nie wszyscy błądzą. Nie wszyscy nadużywają wolnej woli. Więc prawidłowe funkcjonowanie jest możliwe, pod warunkiem posiadania sprawnych sterowników, hamulców moralnych, sumienia, bojaźni Bożej. Gdyby w ten niezbędny zestaw konstrukcyjnie wyposażyć większy odsetek populacji , autor Psalmów mógłby widzieć lud w jaśniejszych odcieniach.
Na prawdę zdumiewające jest jak bardzo nie rozumiesz mechanizmu "wolnej woli" - choć jesteś w pełni wolną osobą/człowiekiem jak ja! I wszyscy inni.....

"nie wszyscy błądzą." - właśnie dlatego, że mają wybór - wolny , mogą błądzić jak tylko zechą, ale nie muszą - wolna wola....Twoja decyzja.......

"hamulców moralnych, sumienia," - przecież one są? Od zawsze kiedy istnieje człowiek - kiedy znamy cywilizacje...... CZym się szczycą cywilizację najbardziej? Kiedy uważamy, że kraj jest "cywilizowany"? Przede wszystkim, kiedy ma prawa i porządek dla swoich obywateli....... I co? Największe cywilizacje mają prawo - jak "nie zabijaj" - a człowiek i tak od tysięcy lat, nic tylko zabija i nie boi się "prawa", ze pójdzie do więzienia, od zawsze zabija....... Więc to nie jest wina braku "hamulców moralnych, sumienia, bojaźni Bożej."- i nigdy nie była!

"pod warunkiem posiadania sprawnych sterowników," - to co? Chcesz teraz dzielić ludzi na gorszych i lepszych? Lepiej zbudowanych i wybrakowanych? Myślisz, że taką nierówność Twój Stwórca by wprowadził? Zresztą jesteś "taka tolerancyjna".... ;)
Gdyby Bóg wyposażył nas konstrukcyjnie w takie "sterowniki", które automatycznie i mechanicznie blokowałyby możliwość zrobienia czegoś złego, to wolna wola przestałaby istnieć. Bylibyśmy tylko biologicznymi robotami. Znowu pokazujesz, że nie tyle, że nie rozumiesz konceptu wolnej woli - ale z "jakiegoś" powodu nie chcesz tego zaakceptować........

Wolna wola - to wolność w każdej decyzji - choćby była najgorsza, albo najlepsza. Jedziesz samochodem i możesz nie wcisnąć hamulca i przejechać drugą osobę na ulicy, ale możesz też wcisnąć hamulec - wolny wybór. Masz wybór się zabić nawet....... Co jest chyba jednym z najgorszych wyborów z punktu widzenia biologii na przykład, ale ludzie jednak to robią......

Przecież dobrze wiesz, że od kiedy człowiek istnieje - to złodziej doskonale wie, że kradnie. Ktoś, kto rani bliskich, wie, że to boli. Problem nie leży więc w braku "sterowników" albo "hamulców moralnych", tylko w tym, że ludzka wola świadomie te sterowniki ignoruje na rzecz własnego egoizmu.


Bo właśnie to jest sedno wolnej woli - wszyscy dostali ten sam zestaw: rozum, sumienie, zdolność wyboru. Różnica nie leży w jakości fabryki, tylko w kierunku, który każdy z nas wybiera. I za ten kierunek każdy odpowiada osobiście - nie Projektant.
Ostatnio zmieniony 2026-06-03, 15:37 przez Przeemek, łącznie zmieniany 2 razy.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Życie katolickie”