“Czy załoga Apollo 11 widziała pojazd Kosmitów w drodze na Księżyc?” - kolejny 100% pewny dowód na obecność Kosmitów
- Andy72
- Mistrz komentowania

- Posty: 5632
- Rejestracja: 18 kwie 2018
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 557 times
- Been thanked: 711 times
Re: “Czy załoga Apollo 11 widziała pojazd Kosmitów w drodze na Księżyc?” - kolejny 100% pewny dowód na obecność Kosmitów
Dlaczego nie kontaktują sie z nami ufoki:
1 hipoteza" wojna nuklearna. rzeczywiście jeśli prawdopodobieństwo takiej wojny w ciągu 50-100 lat to 1/2, to w ciagu 1000 lat to 1/1000 żę unikną. w ciągu 2000 lat - jedna milionowa i bardzo szybko maleje
2.hipoteza - po co zdobywać inne planety?, rozwija się wirtualna rzeczywistość i wszyscy przechodzą do Matrixa
1 hipoteza" wojna nuklearna. rzeczywiście jeśli prawdopodobieństwo takiej wojny w ciągu 50-100 lat to 1/2, to w ciagu 1000 lat to 1/1000 żę unikną. w ciągu 2000 lat - jedna milionowa i bardzo szybko maleje
2.hipoteza - po co zdobywać inne planety?, rozwija się wirtualna rzeczywistość i wszyscy przechodzą do Matrixa
„Stół dla mnie zastawiasz, na oczach mych wrogów to czynisz” (Ps 23,5)
- Marek_Piotrowski
- Legendarny komentator

- Posty: 27791
- Rejestracja: 1 cze 2016
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 4283 times
- Been thanked: 6335 times
- Kontakt:
Re: “Czy załoga Apollo 11 widziała pojazd Kosmitów w drodze na Księżyc?” - kolejny 100% pewny dowód na obecność Kosmitów
To jeszcze dwie, bardziej prawdopodobne hipotezy
3. Ponieważ w ogóle nie istnieją
4. Ponieważ odległości międzygwiezdne są tak wielkie, że nie ma więc możliwości kontaktu
3. Ponieważ w ogóle nie istnieją
4. Ponieważ odległości międzygwiezdne są tak wielkie, że nie ma więc możliwości kontaktu
pozdrawiam
Marek
Marek
- Andy72
- Mistrz komentowania

- Posty: 5632
- Rejestracja: 18 kwie 2018
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 557 times
- Been thanked: 711 times
Re: “Czy załoga Apollo 11 widziała pojazd Kosmitów w drodze na Księżyc?” - kolejny 100% pewny dowód na obecność Kosmitów
4. ale w SETI mogliby wysłąć sygnał radiowy
„Stół dla mnie zastawiasz, na oczach mych wrogów to czynisz” (Ps 23,5)
- Marek_Piotrowski
- Legendarny komentator

- Posty: 27791
- Rejestracja: 1 cze 2016
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 4283 times
- Been thanked: 6335 times
- Kontakt:
Re: “Czy załoga Apollo 11 widziała pojazd Kosmitów w drodze na Księżyc?” - kolejny 100% pewny dowód na obecność Kosmitów
Gdyby istnieli. Chociaż to też nie takie proste - czas życia cywilizacji prawdopodobnie (gdyby istnieli) jest ograniczony, więc musielibyśmy się "spotkać" w stosunkowo minimalnym odcinku czasu. Do tego dochodzą wielki odległości i niemożnośc ciagłej obserwacji całego nieba.
IMHO beznadziejna sprawa.
pozdrawiam
Marek
Marek
- Andy72
- Mistrz komentowania

- Posty: 5632
- Rejestracja: 18 kwie 2018
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 557 times
- Been thanked: 711 times
Re: “Czy załoga Apollo 11 widziała pojazd Kosmitów w drodze na Księżyc?” - kolejny 100% pewny dowód na obecność Kosmitów
Zapytałem sie ChatGPT
Krótka odpowiedź brzmi: nie wiadomo. Niektóre "skróty" przez czasoprzestrzeń mogą prowadzić do tych samych paradoksów, ale nie wszystkie.
Dlaczego zwykłe FTL prowadzi do paradoksów?
Jeżeli statek po prostu leci przez naszą przestrzeń z prędkością większą niż c, to istnieją układy odniesienia, w których:
odbierasz wiadomość, zanim została wysłana,
możesz odpowiedzieć,
odpowiedź dociera zanim nadawca wysłał pierwszą wiadomość.
To prowadzi do klasycznego paradoksu przyczynowości ("paradoks dziadka").
To wynika bezpośrednio z transformacji Lorentza.
A co z "nadprzestrzenią"?
Tutaj sytuacja jest zupełnie inna.
Wyobraź sobie kartkę papieru.
Mrówka może iść tylko po powierzchni.
Jeżeli dwa punkty są oddalone o metr, to mrówka musi przejść cały metr.
Ale gdyby kartkę złożyć, oba punkty mogłyby się zetknąć i mrówka przeszłaby kilka milimetrów.
To właśnie jest intuicja stojąca za:
Most Einsteina–Rosena,
dodatkowym wymiarem,
"hyperspace" ze science fiction.
Nie poruszasz się wtedy lokalnie szybciej od światła. Zawsze lecisz np. 0,5c. Zmienia się geometria.
Czy to rozwiązuje problem?
Niestety nie całkiem.
Jeżeli tunel jest całkowicie statyczny, część fizyków uważa, że nie powstaje paradoks.
Ale pojawia się problem, gdy oba końce tunelu zaczynają się poruszać.
Wyobraź sobie:
jeden koniec pozostaje przy Ziemi,
drugi przewozisz z prędkością bliską światłu.
Dzięki dylatacji czasu oba końce "starzeją się" inaczej.
Po połączeniu ich powstaje tunel między różnymi chwilami.
Możesz wejść w niego w roku 2200 i wyjść np. w 2150.
Od tej chwili tunel staje się maszyną czasu.
Wtedy znowu pojawia się paradoks dziadka.
Dlatego wielu fizyków uważa...
Istnieje hipoteza zaproponowana przez Stephen Hawking, zwana hipotezą ochrony chronologii.
Jej idea jest następująca:
prawa fizyki same uniemożliwiają powstanie maszyn czasu.
Nie znamy jeszcze mechanizmu.
Przypuszcza się, że:
fluktuacje kwantowe rosłyby bez ograniczeń,
tunel stałby się niestabilny,
zapadłby się, zanim powstałaby możliwość podróży w przeszłość.
To jednak pozostaje hipotezą.
A może istnieje "nadprzestrzeń" z własnym czasem?
To popularny motyw w science fiction.
Załóżmy, że istnieje dodatkowy wymiar:
w naszej przestrzeni odległość wynosi 1000 lat świetlnych,
w nadprzestrzeni odpowiada jej tylko 10 km.
Statek:
wchodzi do nadprzestrzeni,
leci tam podświetlnie,
wraca do naszej przestrzeni.
To nie musi prowadzić do paradoksów.
Ale tylko wtedy, gdy przejścia między obiema przestrzeniami zachowują jeden globalny porządek przyczynowy.
Jeżeli natomiast nadprzestrzeń pozwala osiągać zdarzenia, które w naszej czasoprzestrzeni są rozdzielone odstępem czasowym zmieniającym znak w różnych układach odniesienia, paradoksy wracają.
Co mówi obecna fizyka?
Na dziś:
zwykłe FTL w naszej czasoprzestrzeni praktycznie na pewno łamie przyczynowość,
tunele czasoprzestrzenne są rozwiązaniami równań Ogólna teoria względności, ale wymagają egzotycznej materii o ujemnej gęstości energii,
nie wiemy, czy taka materia może istnieć w ilościach potrzebnych do utrzymania przejezdnego tunelu,
nie wiemy również, czy teoria kwantowej grawitacji nie zabroni takich obiektów całkowicie.
Najciekawsze jest to, że sam skrót przez czasoprzestrzeń nie jest automatycznie sprzeczny z teorią względności. Problem zaczyna się wtedy, gdy taki skrót można wykorzystać do wysyłania informacji do własnej przeszłości. Wtedy pojawiają się dokładnie te same problemy z przyczynowością, które występują przy zwykłym ruchu szybszym od światła.
To jest bardzo dobre pytanie. Właśnie tu przebiega granica między tym, co zakazuje Szczególna teoria względności, a tym, co dopuszcza (lub przynajmniej nie wyklucza) Ogólna teoria względności.STW zabrania poruszania się prędzej od światła; w ten sposób że gdy w jednym układzie odniesienia byłaby predkosc>c, w innym i to z normalna mniejszą od c prędkością, zdarzenie mogloby działać wstecz; a czy możliwe są takie przemieszczenia jak chcą twórcy sci-fi, że są skróty w przestrzeni. wlatujemy do nadprzestrzeni czy podprzestrzeni i wynurzzamy sie w odległym przestrzennie a bliskim czasowo punkcie?; czy rowniez w tym przypakdu będziemy mieli paradoks, bo w innym ukladzie mozemy miec paradosk dziadka?
Krótka odpowiedź brzmi: nie wiadomo. Niektóre "skróty" przez czasoprzestrzeń mogą prowadzić do tych samych paradoksów, ale nie wszystkie.
Dlaczego zwykłe FTL prowadzi do paradoksów?
Jeżeli statek po prostu leci przez naszą przestrzeń z prędkością większą niż c, to istnieją układy odniesienia, w których:
odbierasz wiadomość, zanim została wysłana,
możesz odpowiedzieć,
odpowiedź dociera zanim nadawca wysłał pierwszą wiadomość.
To prowadzi do klasycznego paradoksu przyczynowości ("paradoks dziadka").
To wynika bezpośrednio z transformacji Lorentza.
A co z "nadprzestrzenią"?
Tutaj sytuacja jest zupełnie inna.
Wyobraź sobie kartkę papieru.
Mrówka może iść tylko po powierzchni.
Jeżeli dwa punkty są oddalone o metr, to mrówka musi przejść cały metr.
Ale gdyby kartkę złożyć, oba punkty mogłyby się zetknąć i mrówka przeszłaby kilka milimetrów.
To właśnie jest intuicja stojąca za:
Most Einsteina–Rosena,
dodatkowym wymiarem,
"hyperspace" ze science fiction.
Nie poruszasz się wtedy lokalnie szybciej od światła. Zawsze lecisz np. 0,5c. Zmienia się geometria.
Czy to rozwiązuje problem?
Niestety nie całkiem.
Jeżeli tunel jest całkowicie statyczny, część fizyków uważa, że nie powstaje paradoks.
Ale pojawia się problem, gdy oba końce tunelu zaczynają się poruszać.
Wyobraź sobie:
jeden koniec pozostaje przy Ziemi,
drugi przewozisz z prędkością bliską światłu.
Dzięki dylatacji czasu oba końce "starzeją się" inaczej.
Po połączeniu ich powstaje tunel między różnymi chwilami.
Możesz wejść w niego w roku 2200 i wyjść np. w 2150.
Od tej chwili tunel staje się maszyną czasu.
Wtedy znowu pojawia się paradoks dziadka.
Dlatego wielu fizyków uważa...
Istnieje hipoteza zaproponowana przez Stephen Hawking, zwana hipotezą ochrony chronologii.
Jej idea jest następująca:
prawa fizyki same uniemożliwiają powstanie maszyn czasu.
Nie znamy jeszcze mechanizmu.
Przypuszcza się, że:
fluktuacje kwantowe rosłyby bez ograniczeń,
tunel stałby się niestabilny,
zapadłby się, zanim powstałaby możliwość podróży w przeszłość.
To jednak pozostaje hipotezą.
A może istnieje "nadprzestrzeń" z własnym czasem?
To popularny motyw w science fiction.
Załóżmy, że istnieje dodatkowy wymiar:
w naszej przestrzeni odległość wynosi 1000 lat świetlnych,
w nadprzestrzeni odpowiada jej tylko 10 km.
Statek:
wchodzi do nadprzestrzeni,
leci tam podświetlnie,
wraca do naszej przestrzeni.
To nie musi prowadzić do paradoksów.
Ale tylko wtedy, gdy przejścia między obiema przestrzeniami zachowują jeden globalny porządek przyczynowy.
Jeżeli natomiast nadprzestrzeń pozwala osiągać zdarzenia, które w naszej czasoprzestrzeni są rozdzielone odstępem czasowym zmieniającym znak w różnych układach odniesienia, paradoksy wracają.
Co mówi obecna fizyka?
Na dziś:
zwykłe FTL w naszej czasoprzestrzeni praktycznie na pewno łamie przyczynowość,
tunele czasoprzestrzenne są rozwiązaniami równań Ogólna teoria względności, ale wymagają egzotycznej materii o ujemnej gęstości energii,
nie wiemy, czy taka materia może istnieć w ilościach potrzebnych do utrzymania przejezdnego tunelu,
nie wiemy również, czy teoria kwantowej grawitacji nie zabroni takich obiektów całkowicie.
Najciekawsze jest to, że sam skrót przez czasoprzestrzeń nie jest automatycznie sprzeczny z teorią względności. Problem zaczyna się wtedy, gdy taki skrót można wykorzystać do wysyłania informacji do własnej przeszłości. Wtedy pojawiają się dokładnie te same problemy z przyczynowością, które występują przy zwykłym ruchu szybszym od światła.
„Stół dla mnie zastawiasz, na oczach mych wrogów to czynisz” (Ps 23,5)
- DowodyKosmiciSąTutaj
- Gawędziarz

- Posty: 403
- Rejestracja: 13 lis 2024
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 18 times
- Been thanked: 27 times
- Kontakt:
Re: “Czy załoga Apollo 11 widziała pojazd Kosmitów w drodze na Księżyc?” - kolejny 100% pewny dowód na obecność Kosmitów
nie pytaj czata o to, bo to głupota
Baza wiedzy o Kosmitach oraz playlisty muzyczne: https://www.youtube.com/@piotrh.3567
- Andy72
- Mistrz komentowania

- Posty: 5632
- Rejestracja: 18 kwie 2018
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 557 times
- Been thanked: 711 times
Re: “Czy załoga Apollo 11 widziała pojazd Kosmitów w drodze na Księżyc?” - kolejny 100% pewny dowód na obecność Kosmitów
Kosmos jest ogromny, ale prawdopodobieństwo powstania pojedynczej komórki (np. potem założymy że już jakoś samo poszło) jest tak niewiarygodnie małe, że nawet przy ogromie Wszechświata możemy być jedyną zamieszkałą planetą.
„Stół dla mnie zastawiasz, na oczach mych wrogów to czynisz” (Ps 23,5)
Re: “Czy załoga Apollo 11 widziała pojazd Kosmitów w drodze na Księżyc?” - kolejny 100% pewny dowód na obecność Kosmitów
Nie, załoga misji Apollo 11 nie widziała pojazdu kosmitów w drodze na Księżyc, a popularne teorie spiskowe na ten temat wynikają z nieporozumień i błędnej interpretacji faktów.
Podczas historycznego lotu w lipcu 1969 roku astronauci Neil Armstrong, Buzz Aldrin i Michael Collins rzeczywiście dostrzegli przez okna statku tajemniczy, błyszczący obiekt. Znajdował się on w dużej odległości od ich kapsuły i poruszał się w podobnym kierunku.
Astronauci zgłosili to znalezisko do bazy w Houston, pytając, czy widzą oddalony człon rakiety Saturn V, który odłączył się od nich na początku podróży.
Kontrola lotów odpowiedziała, że ten konkretny element znajduje się w zupełnie innym miejscu.
To wywołało trwające przez lata spekulacje wśród entuzjastów UFO, którzy uznali to wydarzenie za ostateczny dowód na obecność obcych cywilizacji
Prawda okazała się jednak znacznie bardziej przyziemna i została wyjaśniona przez samą załogę oraz ekspertów z NASA.
Obiekt, który obserwowali astronauci, był w rzeczywistości jednym z czterech paneli ochronnych, które odpadły automatycznie podczas wyciągania lądownika księżycowego Eagle z wnętrza rakiety nośnej.
Panele te leciały w kosmicznej próżni obok statku Apollo i odbijały światło słoneczne, przez co wyglądały jak świecący, nieokreślony punkt.
Ponieważ w przestrzeni kosmicznej nie ma powietrza, które stwarzałoby opór, oderwane części poruszały się z dokładnie taką samą prędkością jak główny statek.
Ponowne analizy trajektorii lotu oraz relacje samych astronautów, w tym Buzza Aldrina, wielokrotnie potwierdziły, że załoga nigdy nie miała do czynienia z pozaziemską technologią, a rzekomy „pojazd kosmitów” był jedynie kosmicznym śmieciem pochodzącym z ich własnej rakiety.
TYLE o UFO, jednak wizje Ezechiela dają dużo do myślenia, jak również innych proroków ST
Podczas historycznego lotu w lipcu 1969 roku astronauci Neil Armstrong, Buzz Aldrin i Michael Collins rzeczywiście dostrzegli przez okna statku tajemniczy, błyszczący obiekt. Znajdował się on w dużej odległości od ich kapsuły i poruszał się w podobnym kierunku.
Astronauci zgłosili to znalezisko do bazy w Houston, pytając, czy widzą oddalony człon rakiety Saturn V, który odłączył się od nich na początku podróży.
Kontrola lotów odpowiedziała, że ten konkretny element znajduje się w zupełnie innym miejscu.
To wywołało trwające przez lata spekulacje wśród entuzjastów UFO, którzy uznali to wydarzenie za ostateczny dowód na obecność obcych cywilizacji
Prawda okazała się jednak znacznie bardziej przyziemna i została wyjaśniona przez samą załogę oraz ekspertów z NASA.
Obiekt, który obserwowali astronauci, był w rzeczywistości jednym z czterech paneli ochronnych, które odpadły automatycznie podczas wyciągania lądownika księżycowego Eagle z wnętrza rakiety nośnej.
Panele te leciały w kosmicznej próżni obok statku Apollo i odbijały światło słoneczne, przez co wyglądały jak świecący, nieokreślony punkt.
Ponieważ w przestrzeni kosmicznej nie ma powietrza, które stwarzałoby opór, oderwane części poruszały się z dokładnie taką samą prędkością jak główny statek.
Ponowne analizy trajektorii lotu oraz relacje samych astronautów, w tym Buzza Aldrina, wielokrotnie potwierdziły, że załoga nigdy nie miała do czynienia z pozaziemską technologią, a rzekomy „pojazd kosmitów” był jedynie kosmicznym śmieciem pochodzącym z ich własnej rakiety.
TYLE o UFO, jednak wizje Ezechiela dają dużo do myślenia, jak również innych proroków ST
MĄDROŚĆ, to umiejętność słuchania innych, pomimo posiadania odmiennego zdania.
- DowodyKosmiciSąTutaj
- Gawędziarz

- Posty: 403
- Rejestracja: 13 lis 2024
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 18 times
- Been thanked: 27 times
- Kontakt:
Re: “Czy załoga Apollo 11 widziała pojazd Kosmitów w drodze na Księżyc?” - kolejny 100% pewny dowód na obecność Kosmitów
W sumie w miarę sensowna wypowiedź AI.
HAwkiln miał rację.
Wg mnie są stałe połączenia bez paradoksu przyczynowości ("paradoks dziadka").
Dodano po 6 minutach 40 sekundach:
W nagraniu #20 udowodniłem, że NASA kłamie:
A w #A9 to samo wykazałem w nagraniu nieufologicznym:
HAwkiln miał rację.
Wg mnie są stałe połączenia bez paradoksu przyczynowości ("paradoks dziadka").
Dodano po 6 minutach 40 sekundach:
Niestety powtarzasz kłamstwa NASA.emef pisze: ↑2026-07-06, 12:04 Nie, załoga misji Apollo 11 nie widziała pojazdu kosmitów w drodze na Księżyc, a popularne teorie spiskowe na ten temat wynikają z nieporozumień i błędnej interpretacji faktów.
Podczas historycznego lotu w lipcu 1969 roku astronauci Neil Armstrong, Buzz Aldrin i Michael Collins rzeczywiście dostrzegli przez okna statku tajemniczy, błyszczący obiekt. Znajdował się on w dużej odległości od ich kapsuły i poruszał się w podobnym kierunku.
Astronauci zgłosili to znalezisko do bazy w Houston, pytając, czy widzą oddalony człon rakiety Saturn V, który odłączył się od nich na początku podróży.
Kontrola lotów odpowiedziała, że ten konkretny element znajduje się w zupełnie innym miejscu.
To wywołało trwające przez lata spekulacje wśród entuzjastów UFO, którzy uznali to wydarzenie za ostateczny dowód na obecność obcych cywilizacji
Prawda okazała się jednak znacznie bardziej przyziemna i została wyjaśniona przez samą załogę oraz ekspertów z NASA.
Obiekt, który obserwowali astronauci, był w rzeczywistości jednym z czterech paneli ochronnych, które odpadły automatycznie podczas wyciągania lądownika księżycowego Eagle z wnętrza rakiety nośnej.
Panele te leciały w kosmicznej próżni obok statku Apollo i odbijały światło słoneczne, przez co wyglądały jak świecący, nieokreślony punkt.
Ponieważ w przestrzeni kosmicznej nie ma powietrza, które stwarzałoby opór, oderwane części poruszały się z dokładnie taką samą prędkością jak główny statek.
Ponowne analizy trajektorii lotu oraz relacje samych astronautów, w tym Buzza Aldrina, wielokrotnie potwierdziły, że załoga nigdy nie miała do czynienia z pozaziemską technologią, a rzekomy „pojazd kosmitów” był jedynie kosmicznym śmieciem pochodzącym z ich własnej rakiety.
TYLE o UFO, jednak wizje Ezechiela dają dużo do myślenia, jak również innych proroków ST
W nagraniu #20 udowodniłem, że NASA kłamie:
A w #A9 to samo wykazałem w nagraniu nieufologicznym:
Baza wiedzy o Kosmitach oraz playlisty muzyczne: https://www.youtube.com/@piotrh.3567
Re: “Czy załoga Apollo 11 widziała pojazd Kosmitów w drodze na Księżyc?” - kolejny 100% pewny dowód na obecność Kosmitów
Chrześcijańska wiara głosi, że wszystkie stworzenia zostały powołane do istnienia przez Boga, choć nie wszystkim Bóg zechciał się objawić. To, że Biblia nie wspomina o Eskimosach, nie jest przecież dowodem na to, że nie istnieją lub nigdy nie istnieli. Podobnie można rozważać kwestię ewentualnego istnienia istot pozaziemskich.
Nie do nas należy rozstrzygać, dlaczego Wszechmogący objawił ludziom jedne rzeczy, a innych nie. Dla przykładu fakt, że Biblia nie mówi nic o Eskimosach, nie zaprzecza ich istnieniu. Można jedynie przypuszczać, że miał w tym swój zamysł. Być może chciał pozostawić człowiekowi przestrzeń do samodzielnego rozwoju intelektualnego i stopniowego odkrywania rzeczywistości bez bezpośredniej ingerencji z Jego strony.
Skoro więc chrześcijaństwo zakłada możliwość istnienia stworzeń, o których Biblia nic nie mówi, to nie sposób z góry wykluczyć także istnienia cywilizacji pozaziemskich. A jeśli kiedyś podczas międzygwiezdnych podróży rzeczywiście spotkamy rozumne istoty, które nigdy nie słyszały o Jezusie Chrystusie, pojawią się pytania natury teologicznej, na które dziś nie znamy odpowiedzi.
Dlatego uważam, że do przyszłych misji kosmicznych warto byłoby – tak na wszelki wypadek – dołączać także księży katechetów. Kto wie, czy podczas podróży przez Kosmos nie spotkamy jego mieszkańców spragnionych nauki o Jezusie.
Nie do nas należy rozstrzygać, dlaczego Wszechmogący objawił ludziom jedne rzeczy, a innych nie. Dla przykładu fakt, że Biblia nie mówi nic o Eskimosach, nie zaprzecza ich istnieniu. Można jedynie przypuszczać, że miał w tym swój zamysł. Być może chciał pozostawić człowiekowi przestrzeń do samodzielnego rozwoju intelektualnego i stopniowego odkrywania rzeczywistości bez bezpośredniej ingerencji z Jego strony.
Skoro więc chrześcijaństwo zakłada możliwość istnienia stworzeń, o których Biblia nic nie mówi, to nie sposób z góry wykluczyć także istnienia cywilizacji pozaziemskich. A jeśli kiedyś podczas międzygwiezdnych podróży rzeczywiście spotkamy rozumne istoty, które nigdy nie słyszały o Jezusie Chrystusie, pojawią się pytania natury teologicznej, na które dziś nie znamy odpowiedzi.
Dlatego uważam, że do przyszłych misji kosmicznych warto byłoby – tak na wszelki wypadek – dołączać także księży katechetów. Kto wie, czy podczas podróży przez Kosmos nie spotkamy jego mieszkańców spragnionych nauki o Jezusie.
Ostatnio zmieniony 2026-07-12, 06:13 przez Stefan, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Albertus
- Złoty mówca

- Posty: 8942
- Rejestracja: 12 mar 2016
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 713 times
- Been thanked: 1336 times
Re: “Czy załoga Apollo 11 widziała pojazd Kosmitów w drodze na Księżyc?” - kolejny 100% pewny dowód na obecność Kosmitów
Biblia nie zaprzecza też istnieniu krasnoludków, centaurów, syren itp.Stefan pisze: ↑2026-07-12, 06:05 Chrześcijańska wiara głosi, że wszystkie stworzenia zostały powołane do istnienia przez Boga, choć nie wszystkim Bóg zechciał się objawić. To, że Biblia nie wspomina o Eskimosach, nie jest przecież dowodem na to, że nie istnieją lub nigdy nie istnieli. Podobnie można rozważać kwestię ewentualnego istnienia istot pozaziemskich.
Nie do nas należy rozstrzygać, dlaczego Wszechmogący objawił ludziom jedne rzeczy, a innych nie. Dla przykładu fakt, że Biblia nie mówi nic o Eskimosach, nie zaprzecza ich istnieniu. Można jedynie przypuszczać, że miał w tym swój zamysł. Być może chciał pozostawić człowiekowi przestrzeń do samodzielnego rozwoju intelektualnego i stopniowego odkrywania rzeczywistości bez bezpośredniej ingerencji z Jego strony.
Skoro więc chrześcijaństwo zakłada możliwość istnienia stworzeń, o których Biblia nic nie mówi, to nie sposób z góry wykluczyć także istnienia cywilizacji pozaziemskich. A jeśli kiedyś podczas międzygwiezdnych podróży rzeczywiście spotkamy rozumne istoty, które nigdy nie słyszały o Jezusie Chrystusie, pojawią się pytania natury teologicznej, na które dziś nie znamy odpowiedzi.
Dlatego uważam, że do przyszłych misji kosmicznych warto byłoby – tak na wszelki wypadek – dołączać także księży katechetów. Kto wie, czy podczas podróży przez Kosmos nie spotkamy jego mieszkańców spragnionych nauki o Jezusie.
Czy powinniśmy może organizować misje ewangelizacyjne do tych istot?
Przez stulecia, na mapach i w kronikach, nieznane terytoria były zapełniane przez fantastyczne rasy i potwory. Ludzie umiejscawiali na obrzeżach znanego świata to, co nieznane i niebezpieczne.Najbardziej znane istoty z dawnych bestiariuszy i map (jak słynna Hereford Mappa Mundi):Blemmyes (Blemiowie): Humanoidalne postacie, które zamiast głowy miały twarz umieszczoną na klatce piersiowej.** Cynocephale (Kynocefalowie):** Ludzie z ciałami mężczyzn i głowami psów, którzy mieli posługiwać się ludzkim językiem i polować na zwierzęta.Sciapodes (Jednonodzy / Skiapodowie): Istoty posiadające tylko jedną, ale za to ogromną stopę. Używano jej jak parasola, kładąc się na plecach w czasie upałów, by osłonić się przed słońcem.Panotii: Olbrzymy z tak wielkimi uszami, że mogły się nimi owijać niczym kocem lub używać ich jako skrzydeł.Astomi: Dziwne plemię istniejące w Indiach, które nie miało ust. Według legend żyli oni zapachem owoców i kwiatów.Te wyobrażenia miały swoje źródła w starożytnych pismach autorów takich jak Pliniusz Starszy (w jego Historii naturalnej) oraz w średniowiecznych opowieściach podróżników, w tym w relacjach Johna Mandeville'a.
Do nich też misje?
Kiedyś kolega zapytał się czy nie czuję się samotny we wszechświecie w którym ludzie są tylko jedynymi inteligentnymi istotami?
Myślę że to poczucie samotności zapełnia wszechświat kosmitami.
A ja odpowiedziałem ze nie czuję się się samotny we wszechświecie gdzie poza Bogiem w Trójcy Jedynym jest mnóstwo różnych rodzajów aniołów o których tak naprawdę bardzo niewiele wiemy i niestety jest też mnóstwo różnych rodzajów demonów o których też tak naprawdę niewiele wiemy no i jest też mnóstwo świętych w niebie.
Ostatnio zmieniony 2026-07-12, 08:56 przez Albertus, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: “Czy załoga Apollo 11 widziała pojazd Kosmitów w drodze na Księżyc?” - kolejny 100% pewny dowód na obecność Kosmitów
Jeżeli Kościół naucza, że demony mogą kusić człowieka, wpływać na jego myśli lub – w wyjątkowych przypadkach – powodować opętanie, to oznacza, że mogą oddziaływać na człowieka, który jest istotą cielesną. Ponieważ nasze procesy psychiczne są związane z funkcjonowaniem mózgu, pojawia się pytanie, w jaki sposób byt niematerialny może wpływać na materię.
Odpowiedź wydaje mi się prosta: skoro demony są w stanie wpływać na materialne ciało, czyli na człowieka, to znaczy, że muszą znajdować się w Kosmosie, podobnie jak człowiek. Również jeżeli egzorcysta wypędza diabła z człowieka, oznacza to, że ten zły duch znajduje się w człowieku, a tym samym razem z nim w Kosmosie.
Przecież Pismo wyraźnie mówi o wypędzeniu z organizmu człowieka nawet legionu demonów (około 6000 sztuk). W Ewangeliach używa się wyrażeń takich jak: „duch nieczysty wszedł w niego”, „dręczył go”, „miał władzę nad nim”, a Jezus „wyrzucał” (gr. ekballō) złe duchy.
Szczególnie wyraźny jest opis człowieka z Gerazy: „A Jezus zapytał go: Jak ci na imię? Odpowiedział Mu: Legion, bo wiele złych duchów weszło w niego” (Łk 8,30). Dalej czytamy: „Wtedy wyszły złe duchy z człowieka i weszły w świnie...” (Mk 5,13).
Jeżeli więc przyjmuje się te opisy biblijne jako nieomylne Słowo Boże, to wynika z nich, że złe duchy mogą przebywać w świecie materialnym i oddziaływać na istoty cielesne. Powstaje zatem pytanie, w jaki sposób należy rozumieć ich naturę jako bytów niematerialnych, skoro przedstawione są jako zdolne do działania w obrębie materialnego świata. Nie wnikając w to, tak czy inaczej złe duchy przebywają w Kosmosie, więc jest nadzieja że i astronauci kiedyś je spotkają jako kosmitów, kiedy zaczną ich kusić np. na stacji kosmicznej czy w rakiecie lecącej w przestrzeni kosmicznej.
Odpowiedź wydaje mi się prosta: skoro demony są w stanie wpływać na materialne ciało, czyli na człowieka, to znaczy, że muszą znajdować się w Kosmosie, podobnie jak człowiek. Również jeżeli egzorcysta wypędza diabła z człowieka, oznacza to, że ten zły duch znajduje się w człowieku, a tym samym razem z nim w Kosmosie.
Przecież Pismo wyraźnie mówi o wypędzeniu z organizmu człowieka nawet legionu demonów (około 6000 sztuk). W Ewangeliach używa się wyrażeń takich jak: „duch nieczysty wszedł w niego”, „dręczył go”, „miał władzę nad nim”, a Jezus „wyrzucał” (gr. ekballō) złe duchy.
Szczególnie wyraźny jest opis człowieka z Gerazy: „A Jezus zapytał go: Jak ci na imię? Odpowiedział Mu: Legion, bo wiele złych duchów weszło w niego” (Łk 8,30). Dalej czytamy: „Wtedy wyszły złe duchy z człowieka i weszły w świnie...” (Mk 5,13).
Jeżeli więc przyjmuje się te opisy biblijne jako nieomylne Słowo Boże, to wynika z nich, że złe duchy mogą przebywać w świecie materialnym i oddziaływać na istoty cielesne. Powstaje zatem pytanie, w jaki sposób należy rozumieć ich naturę jako bytów niematerialnych, skoro przedstawione są jako zdolne do działania w obrębie materialnego świata. Nie wnikając w to, tak czy inaczej złe duchy przebywają w Kosmosie, więc jest nadzieja że i astronauci kiedyś je spotkają jako kosmitów, kiedy zaczną ich kusić np. na stacji kosmicznej czy w rakiecie lecącej w przestrzeni kosmicznej.
Ostatnio zmieniony 2026-07-12, 13:39 przez Stefan, łącznie zmieniany 3 razy.
-
Albertus
- Złoty mówca

- Posty: 8942
- Rejestracja: 12 mar 2016
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 713 times
- Been thanked: 1336 times
Re: “Czy załoga Apollo 11 widziała pojazd Kosmitów w drodze na Księżyc?” - kolejny 100% pewny dowód na obecność Kosmitów
Oczywiście że aniołowie i upadli i nieupadli mogą oddziaływać na materię.Mogą też przybierać formę widzialnych postaci.
Ale skąd ta nadzieja że astronauci kiedyś je spotkają? Nadzieja to słowo o zabarwieniu raczej pozytywnym.
Ale skąd ta nadzieja że astronauci kiedyś je spotkają? Nadzieja to słowo o zabarwieniu raczej pozytywnym.
Ostatnio zmieniony 2026-07-12, 13:44 przez Albertus, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: “Czy załoga Apollo 11 widziała pojazd Kosmitów w drodze na Księżyc?” - kolejny 100% pewny dowód na obecność Kosmitów
Masz rację, Albertusie. Jak już dawno przekazał nam oberfeldkurat Otto Katz, nadzieja to najpiękniejsze z trojga słów wynoszących człowieka ponad chaos życia: wiara, nadzieja i miłość.
Dlatego i ja żywię nadzieję, że w dobie kosmicznych podróży spotkamy zarówno dobre, jak i złe duchy. Byłby to przecież niezbity dowód, że Bóg rzeczywiście jest władcą całego Wszechświata.
Z drugiej strony warto byłoby, aby wraz z kosmonautami podróżowali także księża egzorcyści – tak na wszelki wypadek. Gdyby jakiś diabeł opętał kapitana statku kosmicznego, cała misja mogłaby zakończyć się katastrofą. Lepiej więc zawczasu przewidzieć również taki scenariusz.
Dlatego i ja żywię nadzieję, że w dobie kosmicznych podróży spotkamy zarówno dobre, jak i złe duchy. Byłby to przecież niezbity dowód, że Bóg rzeczywiście jest władcą całego Wszechświata.
Z drugiej strony warto byłoby, aby wraz z kosmonautami podróżowali także księża egzorcyści – tak na wszelki wypadek. Gdyby jakiś diabeł opętał kapitana statku kosmicznego, cała misja mogłaby zakończyć się katastrofą. Lepiej więc zawczasu przewidzieć również taki scenariusz.
Ostatnio zmieniony 2026-07-13, 06:05 przez Stefan, łącznie zmieniany 1 raz.
- Andy72
- Mistrz komentowania

- Posty: 5632
- Rejestracja: 18 kwie 2018
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 557 times
- Been thanked: 711 times
Re: “Czy załoga Apollo 11 widziała pojazd Kosmitów w drodze na Księżyc?” - kolejny 100% pewny dowód na obecność Kosmitów
Spotkani kosmici albo byli by za nami 500 mln lat do tylu, takie trylobity, bys nawracal trylobity? Albo 500 mln lat do przodu, gdzie my przy nich bysmy byli trylobitami, nawrocilyby nas trylobity?
Ostatnio zmieniony 2026-07-13, 06:33 przez Andy72, łącznie zmieniany 1 raz.
„Stół dla mnie zastawiasz, na oczach mych wrogów to czynisz” (Ps 23,5)

