Hej,
Od dawna zastanawiam się nad tematem, który bardzo mnie nurtuje i nie mogę znaleźć na swoje pytania odpowiedzi.
Kiedyś bardzo długo zastanawiałam się nad tym jakie życie ma sens i wierzę, że Bóg mi pokazał, że moje życie ma sens właśnie w takiej codzienności tj w wykonywaniu swojej pracy najlepiej jak się umie, wychowywaniu dzieci, drobnej pomocy komuś, a nawet czerpaniu przyjemności z życia. Niemniej jednak rozważając życie Jezusa wiem, że miał On misję do wykonania od Boga i zastanawiam się jaki jest ten ostateczny cel. Wierzę, że Bóg mnie kocha i wybaczył/wybacza mi moje grzechy i otrzymuję życie wieczne z daru poprzez łaskę, a nie z uczynków. Zastanawiam się tylko dlaczego wciąż jestem na ziemi skoro w Niebie jest milion razy lepiej, a niestety życie na Ziemi do łatwych nie należy, aczkolwiek uważam, że jest na swój sposób piękne.Może ktoś z Was zmaga się/zmagał z podobnymi myślami i znalazł na nie odpowiedź? Byłabym wdzięczna za wszelkie rady
Powołanie
- sądzony
- Legendarny komentator

- Posty: 21935
- Rejestracja: 20 lut 2020
- Lokalizacja: zachodniopomorskie
- Wyznanie: Chrześcijanin
- Has thanked: 2962 times
- Been thanked: 3288 times
Re: Powołanie
Ostatecznym celem jest zmartwychwstanie w zjednoczeniu z Trójcą Św.TealPanda68675 pisze: ↑2026-08-02, 20:54 Hej,
Od dawna zastanawiam się nad tematem, który bardzo mnie nurtuje i nie mogę znaleźć na swoje pytania odpowiedzi.
Kiedyś bardzo długo zastanawiałam się nad tym jakie życie ma sens i wierzę, że Bóg mi pokazał, że moje życie ma sens właśnie w takiej codzienności tj w wykonywaniu swojej pracy najlepiej jak się umie, wychowywaniu dzieci, drobnej pomocy komuś, a nawet czerpaniu przyjemności z życia. Niemniej jednak rozważając życie Jezusa wiem, że miał On misję do wykonania od Boga i zastanawiam się jaki jest ten ostateczny cel. Wierzę, że Bóg mnie kocha i wybaczył/wybacza mi moje grzechy i otrzymuję życie wieczne z daru poprzez łaskę, a nie z uczynków. Zastanawiam się tylko dlaczego wciąż jestem na ziemi skoro w Niebie jest milion razy lepiej, a niestety życie na Ziemi do łatwych nie należy, aczkolwiek uważam, że jest na swój sposób piękne.Może ktoś z Was zmaga się/zmagał z podobnymi myślami i znalazł na nie odpowiedź? Byłabym wdzięczna za wszelkie rady
Jesteś na ziemi dlatego po co i Syn na niej był. Aby wypełnić powołanie między innymi w tym o czym piszesz. W byciu pracownikiem, matką, córką, byciu pomocną i w czerpaniu radości.
"W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was." J 14.20
- Kamil Beniuk
- Bywalec

- Posty: 94
- Rejestracja: 11 wrz 2018
- Lokalizacja: Jabłonna
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 6 times
- Been thanked: 44 times
- Kontakt:
Re: Powołanie
Zastanawiasz się, dlaczego Bóg nie zabiera nas od razu do Nieba, skoro nasze grzechy są wybaczone z łaski. Problem polega na tym, że traktujesz Niebo jako po prostu »lepsze miejsce«, do którego trzeba się przenieść, a ziemię jako niepotrzebną poczekalnię. Tymczasem teologia chrześcijańska, ugruntowana na św. Tomaszu i św. Augustynie, uczy nas czegoś innego: Niebo buduje się w nas już tutaj, na ziemi, poprzez każdą naszą decyzję.TealPanda68675 pisze: ↑2026-08-02, 20:54 Hej,
Od dawna zastanawiam się nad tematem, który bardzo mnie nurtuje i nie mogę znaleźć na swoje pytania odpowiedzi.
Kiedyś bardzo długo zastanawiałam się nad tym jakie życie ma sens i wierzę, że Bóg mi pokazał, że moje życie ma sens właśnie w takiej codzienności tj w wykonywaniu swojej pracy najlepiej jak się umie, wychowywaniu dzieci, drobnej pomocy komuś, a nawet czerpaniu przyjemności z życia. Niemniej jednak rozważając życie Jezusa wiem, że miał On misję do wykonania od Boga i zastanawiam się jaki jest ten ostateczny cel. Wierzę, że Bóg mnie kocha i wybaczył/wybacza mi moje grzechy i otrzymuję życie wieczne z daru poprzez łaskę, a nie z uczynków. Zastanawiam się tylko dlaczego wciąż jestem na ziemi skoro w Niebie jest milion razy lepiej, a niestety życie na Ziemi do łatwych nie należy, aczkolwiek uważam, że jest na swój sposób piękne.Może ktoś z Was zmaga się/zmagał z podobnymi myślami i znalazł na nie odpowiedź? Byłabym wdzięczna za wszelkie rady
Oto trzy główne powody, dla których Twoja codzienna misja na Ziemi jest absolutnie kluczowa:
Łaska zbawienia jest darmowa, ale nasze uczynki, nasze wychowywanie dzieci i codzienna praca, formują naszą duszę. Ojciec Jacek Salij bardzo trafnie tłumaczy, że kiedy na ziemi czynimy dobro, nasza dusza rośnie, a my stajemy się zdolni do przyjęcia większej ilości Boga w wieczności. Gdyby Bóg zabrał Cię od razu po tym, jak uwierzyłaś, Twoja zdolność do miłości byłaby dużo mniejsza niż po latach trudów, ofiar i służby własnej rodzinie.
Jak wskazywał św. Augustyn, nasza natura po grzechu jest zraniona, nienaturalna. Trudności i cierpienia tego pięknego, ale niełatwego życia są jak lekarstwo. Bóg zostawia nas tutaj, abyśmy powoli wyzdrowieli z egoizmu, nauczyli się kochać ofiarnie i pozbyli się wad, które w Niebie nie mogłyby istnieć. Szybka ucieczka z ziemi to ucieczka z duchowego »szpitala« przed zakończeniem terapii.
Piszesz, że Jezus miał misję. Twoja misja – jako członka Kościoła (Mistycznego Ciała Chrystusa) – jest dokładnie taka sama! Jak uczył św. Jan Paweł II, nasz chrześcijański trud dopełnia braków udręk Chrystusa dla zbawienia świata. Zostajemy na Ziemi, aby nasz przykład, nasze cierpienia, dobrze wykonana praca, przyciągały do Boga tych, którzy Go jeszcze nie znają, także w Twojej własnej rodzinie. Bóg uzależnił zbawienie wielu ludzi od tego, jak my – wierzący – przeżyjemy naszą codzienność na Ziemi.
Nie szukaj więc misji w wielkich, oderwanych od życia ideach. Jak sama słusznie na początku wyczułaś, Twoją misją od Boga jest to, by poprzez pranie, pracę, bycie żoną/matką czy uśmiech dla sąsiada, ściągać już teraz cząstki Nieba na Ziemię i uczyć się miłości, która zaowocuje w wieczności.
Moja strona: https://apologetyka.net
Ja tylko pytam? http://www.youtube.com/@jatylkopytam
mgr teologii UKSW, katecheta. Pasjonat apologetyki, gitarzysta, webmaster, autor tekstów i muzyki pieśni religijnej.
Ja tylko pytam? http://www.youtube.com/@jatylkopytam
mgr teologii UKSW, katecheta. Pasjonat apologetyki, gitarzysta, webmaster, autor tekstów i muzyki pieśni religijnej.
Re: Powołanie
Napiszę trzy słowa:
Główny problem polega na różnicy między nauką Kościoła katolickiego a tym, co naprawdę jest napisane w Biblii.
Tradycja ta, zapożyczona z pogańskiej filozofii Platona, błędnie zakłada, że człowiek posiada naturalnie nieśmiertelną duszę, która w chwili śmierci opuszcza ciało i natychmiast idzie do nieba, czyśćca lub piekła.
1336 r. (Wejście duszy do nieba zaraz po śmierci):
Papież Benedykt XII wydał uroczyste orzeczenie dogmatyczne o nazwie Benedictus Deus. Ogłosił w nim, że czyste dusze idą do nieba i oglądają Boga twarzą w twarz natychmiast po śmierci (lub po oczyszczeniu w czyśćcu), czyli jeszcze przed Sądem Ostatecznym i zmartwychwstaniem ciał
1513 r. (Nieśmiertelność duszy): Podczas V Soboru Laterańskiego Kościół oficjalnie ogłosił dogmat o nieśmiertelności duszy ludzkiej. Zabronił on głoszenia nauk, że dusza umiera razem z ciałem.
Uwaga!
Zanim te daty przyniosły oficjalne dogmaty, koncepcja ta rozwijała się jako tradycja już od czasów Augustyna z Hippony (przełom IV i V wieku), który najsilniej połączył nauki chrześcijańskie z grecką filozofią Platona.
Biblia jednak jednoznacznie zaprzecza tej teorii i uczy, że śmierć jest całkowitym stanem niebytu, bez świadomości i milczenia.
W wielu wersetach konsekwentnie nazywany jest „snem”.
Według Słowa Bożego człowiek umiera jako cała istota i nie idzie po śmierci do nieba, sam Jezus w Ewangelii Jana 3,13, mówiąc, że nikt z ludzi tam nie wstąpił.
Gdyby ludzkie dusze trafiały do nieba od razu po śmierci, wówczas kluczowa biblijna doktryna o powtórnym przyjściu Chrystusa oraz fizycznym zmartwychwstaniu ciał z grobów straciłaby jakikolwiek sens logiczny.
Ostateczną nadzieją człowieka opisaną w Piśmie Świętym nie są zaświaty w chmurach, lecz przebudzenie ze snu śmierci w dniu ostatecznym na głos Syna Bożego, sąd oraz obiecane wieczne życie na nowej, fizycznie odnowionej ziemi.
Ewangelia Jana wyraźnie przedstawia: „Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy są w grobach, usłyszą Jego głos i wyjdą: ci, którzy czynili dobro, na zmartwychwstanie życia” Jn.5,28-29 (BT). Jezus mówi jasno: zmarli wyjdą z grobów, nie z nieba.
Jan pisze ,gdy umarł Łazarz, Jezus powiedział do uczniów: „Łazarz, nasz przyjaciel, zasnął, ale idę go obudzić”. Potem dodał wprost: „Łazarz umarł” Jn.11,11-14 (BT). Łazarz nie był przez cztery dni w niebie. Gdyby tam był, Jezus zrobiłby mu krzywdę, sprowadzając go z powrotem na ziemię. Łazarz po prostu spał w grobie bez świadomości.
Tradycja uczy o pójściu do nieba „w chmury”. Jednak plan Boga wobec ludzkości od samego początku związany jest z planetą Ziemią, to tutaj sprawiedliwi będą żyć na wieki po odnowieniu świata.
„Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię” Mt.5,5 (BT). Jezus w Kazaniu na Górze obiecuje ziemię, a nie zaświaty.
„Sprawiedliwi posiądą ziemię i będą na niej mieszkać na wieki” Ps. 37,29 (BT).
„I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową (...) I ujrzałem Miasto Święte – Jeruzalem Nowe, zstępujące z nieba od Boga (...) Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi” Ap.21, 1-3 (BT).
Reasumując:
Teoria o natychmiastowym pójściu do nieba po śmierci jest sprzeczna z Biblią. Pismo Święte uczy, że Jezus oddał życie, by uratować nas od śmierci. Zmarli teraz śpią i niczego nie są świadomi, ożyją dopiero na głos Jezusa przy Jego powrocie, by żyć na wieki na odnowionej ziemi.
Główny problem polega na różnicy między nauką Kościoła katolickiego a tym, co naprawdę jest napisane w Biblii.
Tradycja ta, zapożyczona z pogańskiej filozofii Platona, błędnie zakłada, że człowiek posiada naturalnie nieśmiertelną duszę, która w chwili śmierci opuszcza ciało i natychmiast idzie do nieba, czyśćca lub piekła.
1336 r. (Wejście duszy do nieba zaraz po śmierci):
Papież Benedykt XII wydał uroczyste orzeczenie dogmatyczne o nazwie Benedictus Deus. Ogłosił w nim, że czyste dusze idą do nieba i oglądają Boga twarzą w twarz natychmiast po śmierci (lub po oczyszczeniu w czyśćcu), czyli jeszcze przed Sądem Ostatecznym i zmartwychwstaniem ciał
1513 r. (Nieśmiertelność duszy): Podczas V Soboru Laterańskiego Kościół oficjalnie ogłosił dogmat o nieśmiertelności duszy ludzkiej. Zabronił on głoszenia nauk, że dusza umiera razem z ciałem.
Uwaga!
Zanim te daty przyniosły oficjalne dogmaty, koncepcja ta rozwijała się jako tradycja już od czasów Augustyna z Hippony (przełom IV i V wieku), który najsilniej połączył nauki chrześcijańskie z grecką filozofią Platona.
Biblia jednak jednoznacznie zaprzecza tej teorii i uczy, że śmierć jest całkowitym stanem niebytu, bez świadomości i milczenia.
W wielu wersetach konsekwentnie nazywany jest „snem”.
Według Słowa Bożego człowiek umiera jako cała istota i nie idzie po śmierci do nieba, sam Jezus w Ewangelii Jana 3,13, mówiąc, że nikt z ludzi tam nie wstąpił.
Gdyby ludzkie dusze trafiały do nieba od razu po śmierci, wówczas kluczowa biblijna doktryna o powtórnym przyjściu Chrystusa oraz fizycznym zmartwychwstaniu ciał z grobów straciłaby jakikolwiek sens logiczny.
Ostateczną nadzieją człowieka opisaną w Piśmie Świętym nie są zaświaty w chmurach, lecz przebudzenie ze snu śmierci w dniu ostatecznym na głos Syna Bożego, sąd oraz obiecane wieczne życie na nowej, fizycznie odnowionej ziemi.
Ewangelia Jana wyraźnie przedstawia: „Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy są w grobach, usłyszą Jego głos i wyjdą: ci, którzy czynili dobro, na zmartwychwstanie życia” Jn.5,28-29 (BT). Jezus mówi jasno: zmarli wyjdą z grobów, nie z nieba.
Jan pisze ,gdy umarł Łazarz, Jezus powiedział do uczniów: „Łazarz, nasz przyjaciel, zasnął, ale idę go obudzić”. Potem dodał wprost: „Łazarz umarł” Jn.11,11-14 (BT). Łazarz nie był przez cztery dni w niebie. Gdyby tam był, Jezus zrobiłby mu krzywdę, sprowadzając go z powrotem na ziemię. Łazarz po prostu spał w grobie bez świadomości.
Tradycja uczy o pójściu do nieba „w chmury”. Jednak plan Boga wobec ludzkości od samego początku związany jest z planetą Ziemią, to tutaj sprawiedliwi będą żyć na wieki po odnowieniu świata.
„Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię” Mt.5,5 (BT). Jezus w Kazaniu na Górze obiecuje ziemię, a nie zaświaty.
„Sprawiedliwi posiądą ziemię i będą na niej mieszkać na wieki” Ps. 37,29 (BT).
„I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową (...) I ujrzałem Miasto Święte – Jeruzalem Nowe, zstępujące z nieba od Boga (...) Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi” Ap.21, 1-3 (BT).
Reasumując:
Teoria o natychmiastowym pójściu do nieba po śmierci jest sprzeczna z Biblią. Pismo Święte uczy, że Jezus oddał życie, by uratować nas od śmierci. Zmarli teraz śpią i niczego nie są świadomi, ożyją dopiero na głos Jezusa przy Jego powrocie, by żyć na wieki na odnowionej ziemi.
Ostatnio zmieniony 2026-08-02, 22:25 przez emef, łącznie zmieniany 1 raz.
MĄDROŚĆ, to umiejętność słuchania innych, pomimo posiadania odmiennego zdania.
-
Albertus
- Złoty mówca

- Posty: 9036
- Rejestracja: 12 mar 2016
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 718 times
- Been thanked: 1348 times
Re: Powołanie
To co piszesz to oczywista nieprawda i świadczy o tym Pismo Swięte:
Łk16:19 Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. 20 U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. 21 Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. 22 Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. 23 Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. 24 I zawołał: "Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu". 25 Lecz Abraham odrzekł: "Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. 26 A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać". 27 Tamten rzekł: "Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca! 28 Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki". 29 Lecz Abraham odparł: "Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!" 30 "Nie, ojcze Abrahamie - odrzekł tamten - lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą". 31 Odpowiedział mu: "Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą"»11.
Jezus też oczywiście nie przestał istnieć po śmierci jak o tym nam mówi Pismo w :
J2:18 W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» 19 Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo». 20 Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?» 21 On zaś mówił o świątyni swego ciała8. 22 Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.
A Jego Zmartwychwstanie jak najbardziej miało sens pomimo tego że nie przestał istnieć i to On sam odbudował świątynię swego ciała.
Łk16:19 Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. 20 U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. 21 Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. 22 Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. 23 Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. 24 I zawołał: "Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu". 25 Lecz Abraham odrzekł: "Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. 26 A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać". 27 Tamten rzekł: "Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca! 28 Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki". 29 Lecz Abraham odparł: "Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!" 30 "Nie, ojcze Abrahamie - odrzekł tamten - lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą". 31 Odpowiedział mu: "Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą"»11.
Jezus też oczywiście nie przestał istnieć po śmierci jak o tym nam mówi Pismo w :
J2:18 W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» 19 Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo». 20 Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?» 21 On zaś mówił o świątyni swego ciała8. 22 Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.
A Jego Zmartwychwstanie jak najbardziej miało sens pomimo tego że nie przestał istnieć i to On sam odbudował świątynię swego ciała.
Re: Powołanie
Najpierw zastanów się dlaczego z jakiego powodu w tym Niebie miałbyś być. Nikt na ziemi nie może powiedzieć, że Niebo będzie mu dane, co najwyżej możemy powiedzieć, że jest nam obiecane, jak skończymy dowiemy się na końcu. Jednak mamy wpływ na to jak przeżyjemy swoje życie tu na ziemi z nadzieją, że to pomoże w osiągnięciu życia wiecznego, choć gwarancji nie ma nikt.autor: TealPanda68675 » 2026-08-02, 20:54
Hej,
Od dawna zastanawiam się nad tematem, który bardzo mnie nurtuje i nie mogę znaleźć na swoje pytania odpowiedzi.
Kiedyś bardzo długo zastanawiałam się nad tym jakie życie ma sens i wierzę, że Bóg mi pokazał, że moje życie ma sens właśnie w takiej codzienności tj w wykonywaniu swojej pracy najlepiej jak się umie, wychowywaniu dzieci, drobnej pomocy komuś, a nawet czerpaniu przyjemności z życia. Niemniej jednak rozważając życie Jezusa wiem, że miał On misję do wykonania od Boga i zastanawiam się jaki jest ten ostateczny cel. Wierzę, że Bóg mnie kocha i wybaczył/wybacza mi moje grzechy i otrzymuję życie wieczne z daru poprzez łaskę, a nie z uczynków. Zastanawiam się tylko dlaczego wciąż jestem na ziemi skoro w Niebie jest milion razy lepiej, a niestety życie na Ziemi do łatwych nie należy, aczkolwiek uważam, że jest na swój sposób piękne.Może ktoś z Was zmaga się/zmagał z podobnymi myślami i znalazł na nie odpowiedź? Byłabym wdzięczna za wszelkie rady
- AdamS.
- Elitarny komentator

- Posty: 3912
- Rejestracja: 4 lis 2021
- Lokalizacja: Górskie pustkowia
- Wyznanie: Chrześcijanin
- Has thanked: 1508 times
- Been thanked: 1805 times
Re: Powołanie
Pięknie odczytałaś swe powołanie, bo i ja uważam, że moim największym powołaniem nie są jakieś wielkie wyzwania, lecz codzienność - a w niej rozwijanie żywej relacji. Zanurzenie w tym świecie daje doświadczenie wielu mroków, brudów, obciążeń i lęków. Zmagamy się ze słabościami i pokusami. A jednak tu jesteśmy. Dlaczego? Może właśnie dlatego, żeby "tworzyć się" na nowo? To zaproszenie naszego Ojca i Stwórcy świata do współuczestnictwa w dziele stworzenia. A czym jest to dzieło? No właśnie w tym, co jest istotą relacji, rozwijanej w modlitwie (relacja z Bogiem) i w odniesieniu do osób, które Cię otaczają. I to jest najpiękniejsze powołanie, bo przez jego podjęcie potrafimy doświadczyć przedsionku nieba, uchylając go innym.TealPanda68675 pisze: ↑2026-08-02, 20:54 Zastanawiam się tylko dlaczego wciąż jestem na ziemi skoro w Niebie jest milion razy lepiej, a niestety życie na Ziemi do łatwych nie należy, aczkolwiek uważam, że jest na swój sposób piękne.Może ktoś z Was zmaga się/zmagał z podobnymi myślami i znalazł na nie odpowiedź? Byłabym wdzięczna za wszelkie rady

