Widziałem ducha
- Andej
- Legendarny komentator

- Posty: 28381
- Rejestracja: 20 lis 2016
- Been thanked: 5214 times
Re: Widziałem ducha
A tak z ciekawości: Gdzie mieszkają te duchy, które mają straszyć, mścić się, czy w jakiś inny sposób dokazywać?
Są one z nieba, piekła, czyśćca? A jeśli tak, to dostają stamtąd przepustki, aby manifestować swoje niezadowolenie z czyjejś przeszłości? Jaki tego cel? Czy jest on na drodze do zbawienia?
Są one z nieba, piekła, czyśćca? A jeśli tak, to dostają stamtąd przepustki, aby manifestować swoje niezadowolenie z czyjejś przeszłości? Jaki tego cel? Czy jest on na drodze do zbawienia?
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.
- sądzony
- Legendarny komentator

- Posty: 21935
- Rejestracja: 20 lut 2020
- Lokalizacja: zachodniopomorskie
- Wyznanie: Chrześcijanin
- Has thanked: 2962 times
- Been thanked: 3288 times
Re: Widziałem ducha
Wydaje mi się, że duchami nazywamy zwykle to czego nie rozumiemy.Andej pisze: ↑2023-02-20, 09:49 A tak z ciekawości: Gdzie mieszkają te duchy, które mają straszyć, mścić się, czy w jakiś inny sposób dokazywać?
Są one z nieba, piekła, czyśćca? A jeśli tak, to dostają stamtąd przepustki, aby manifestować swoje niezadowolenie z czyjejś przeszłości? Jaki tego cel? Czy jest on na drodze do zbawienia?
Anioł, szatan, widzenie - wydaje mi się, że są funkcjami ducha.
Mieszkają nigdzie, dokazują poprzez ukazywanie się, pochodzą od Boga lub szatana.
"aby manifestować swoje niezadowolenie z czyjejś przeszłości?" - to już chyba kwestia interpretacji doświadczającego.
"W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was." J 14.20
- Andej
- Legendarny komentator

- Posty: 28381
- Rejestracja: 20 lis 2016
- Been thanked: 5214 times
Re: Widziałem ducha
Poltergeist mieszka zwykle w drewnianych domach. Dusiołek czyli zmora zwykle mieszka a pobliżu odrób mających bezdech senny czy paraliż senny. Gorzej ze strzygami. Ale wszystkie one maja jakieś fizyczne i realne wytłumaczenie.
Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół.
- sądzony
- Legendarny komentator

- Posty: 21935
- Rejestracja: 20 lut 2020
- Lokalizacja: zachodniopomorskie
- Wyznanie: Chrześcijanin
- Has thanked: 2962 times
- Been thanked: 3288 times
Re: Widziałem ducha
Ale to już folklor
"W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was." J 14.20
-
Patrico
Re: Widziałem ducha
Złe duchy to tylko te które zostały potępione one chętnie by się na nas mściły ale niestety nie mogą bo są w w piekle i nie mogę stamtąd wyjść i wejść do naszego świata, przychodzą do nas tylko duchy z czyścica albo przechodzą już tu na ziemi czyściec i są właśnie przypadki że ludzie ich mogą zobaczyć, miałem pewny przypadek około 10 lat temu siedząc o godzinie 1 w nocy w kuchni usłyszałem jakby ktoś stanął na płytce ceramicznej, bo mój brat układał płytki na klatce schodowej no i jedna ta płytka odpadła więc ją położyliśmy na bok i jak brat przyjdzie na weekendzie to ją znowu przyklei, no i wraca do tematu i poczułem lęk i poszedłem do mamy która spała no i powiedziałem jej że mam jakiegoś stracha, powiedziała mi żebym poszedł spać bo jest już późno no i tak zrobiłem, no i rano wspomniałem o tym incydencie że usłyszałem jakby coś stanęło na płytce i mama powiedziała mi że w tym samym czasie kiedy ją obudziłem śniło jej się że schodziła ze schodów moja babcia czyli jej teściowa ale widziała ją tylko od pasa w dół, nie widziała jej całej ale jest 100 % pewna że to ona była.
Ostatnio zmieniony 2023-02-20, 18:20 przez Patrico, łącznie zmieniany 2 razy.
-
Albertus
- Złoty mówca

- Posty: 9036
- Rejestracja: 12 mar 2016
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 718 times
- Been thanked: 1348 times
Re: Widziałem ducha
Tylko że złe duchy to demony.
Jezus wielokrotnie wyrzucał je z ludzi których opętały. Przypomnij sobie Ewangelię.
-
Patrico
Re: Widziałem ducha
No może i masz rację.
-
John Wick
Re: Widziałem ducha
Ktoś może mnie nie wierzyć nie musi może uznać że wymyślam albo kłamie.
Kiedyś parę razy jak miałem 23-27 lat jeździłem z grupą znajomych osób na urbexy. W dwóch miejscach opuszczonych budynkach gdzie kiedyś było więźienie czy szpital psychiatryczny przekonałem się że duchy istnieją. W nocy się tam poszło a raczej pojechało specjalnie z ekipą.
Były to miejsca opuszczone stare urbexy o których już ludzie zapomnieli gołe mury.
W jednym miejscu było tak że jak byliśmy było słychać krzyki czy płacz albo szepty.
Naprawdę w środku nocy byliśmy tam 3 noce z rzędu w odstępach. Było podczas każdej wizyty słychać z odległości krzyk jakiś który po chwili się urwał albo widzieliśmy 2 razy jakieś czarne postaci przemykające po korytarzu szybko jak cień.
Były to postacie przypominające człowieka tak jak postać kontury człowieka. Dwie dziewczyny na schodach które szły zobaczyć co jest na górze mówiły że na dole widziały ciemną postać stojącą przy rogu jak się idzie w górę na schody i patrząca na nich. Obserwowała ich stojąc nieruchomo bez ruchu. Mówiły że nie wiedzą czy była to postać mężczyzny czy kobiety. Co dalej inna osoba słyszała głos który mówił Wynoście się stąd. Albo podobny Odejdzcie z tego miejsca.
To nie są wymysły ani że moja wyobraźnia. Pamiętam jakby to było wczoraj jak poszedłem na korytarz za mną 5 osób innych było z latarkami i nagle jakaś ciemna postać przebiegała przez korytarz tak jakby uciekała przed nami. To były opuszczone budynki gdzie stały gołe mury. Miejsce od kilku lat puste i nie było tam nikogo.
Był tam kiedyś szpital psychiatryczny a budynek był w stanie niezbyt idealnym ale nie można powiedzieć że koszmarnym. Chociaż nie było tam przyjemnie chodzić i poruszać się po tym miejscu. Jednak jak byłem świadkiem naprawdę tam coś się działo. Dziewczyny dwie potwierdzały że widziały ciemną postać przy schodach i że ta postać się w nich wpatrywała. Co więcej krzyki jakieś które dobiegały z pomieszczenia. Pamiętam że 2 nocy jak tam poszliśmy to było słychać płacz i szepty. Ktoś z grupy mówi że kto to mówił tak szeptał? Było też słychać huk jakby ktoś walnął z całej siły drzwiami albo jakby coś runęło z góry mocno o podłogę i narobiło szumu. To było 3 noce z rzędu bo poszliśmy tam by jeszcze sprawdzić innej nocy czy to się powtórzy. Tak więc powtórzyło się tak że każdej nocy było słychać krzyki jakieś albo płacz. A inne osoby z grupy potwierdziły że usłyszały głos który kazał się im wynosić z tego miejsca. Tak więc jednak oni istnieją i takie miejsca mogą kryć tajemnice zbyt przerażające i które lepiej nie odkrywać.
Ja wiem że lepiej uważać gdzie się chodzi.
To co tam przeżyłem było jednym z powodów że przestałem interesować się zjawiskami paranormalnymi. Nikt by nie chciał chyba iść korytarzem i widzieć jak ciemna postać przebiegała tuż przed moją grupą. Albo jak usłyszy się płacz czy krzyki i to nie jest nikt z naszej grupy co robi sobie głupie żarty .
Kiedyś parę razy jak miałem 23-27 lat jeździłem z grupą znajomych osób na urbexy. W dwóch miejscach opuszczonych budynkach gdzie kiedyś było więźienie czy szpital psychiatryczny przekonałem się że duchy istnieją. W nocy się tam poszło a raczej pojechało specjalnie z ekipą.
Były to miejsca opuszczone stare urbexy o których już ludzie zapomnieli gołe mury.
W jednym miejscu było tak że jak byliśmy było słychać krzyki czy płacz albo szepty.
Naprawdę w środku nocy byliśmy tam 3 noce z rzędu w odstępach. Było podczas każdej wizyty słychać z odległości krzyk jakiś który po chwili się urwał albo widzieliśmy 2 razy jakieś czarne postaci przemykające po korytarzu szybko jak cień.
Były to postacie przypominające człowieka tak jak postać kontury człowieka. Dwie dziewczyny na schodach które szły zobaczyć co jest na górze mówiły że na dole widziały ciemną postać stojącą przy rogu jak się idzie w górę na schody i patrząca na nich. Obserwowała ich stojąc nieruchomo bez ruchu. Mówiły że nie wiedzą czy była to postać mężczyzny czy kobiety. Co dalej inna osoba słyszała głos który mówił Wynoście się stąd. Albo podobny Odejdzcie z tego miejsca.
To nie są wymysły ani że moja wyobraźnia. Pamiętam jakby to było wczoraj jak poszedłem na korytarz za mną 5 osób innych było z latarkami i nagle jakaś ciemna postać przebiegała przez korytarz tak jakby uciekała przed nami. To były opuszczone budynki gdzie stały gołe mury. Miejsce od kilku lat puste i nie było tam nikogo.
Był tam kiedyś szpital psychiatryczny a budynek był w stanie niezbyt idealnym ale nie można powiedzieć że koszmarnym. Chociaż nie było tam przyjemnie chodzić i poruszać się po tym miejscu. Jednak jak byłem świadkiem naprawdę tam coś się działo. Dziewczyny dwie potwierdzały że widziały ciemną postać przy schodach i że ta postać się w nich wpatrywała. Co więcej krzyki jakieś które dobiegały z pomieszczenia. Pamiętam że 2 nocy jak tam poszliśmy to było słychać płacz i szepty. Ktoś z grupy mówi że kto to mówił tak szeptał? Było też słychać huk jakby ktoś walnął z całej siły drzwiami albo jakby coś runęło z góry mocno o podłogę i narobiło szumu. To było 3 noce z rzędu bo poszliśmy tam by jeszcze sprawdzić innej nocy czy to się powtórzy. Tak więc powtórzyło się tak że każdej nocy było słychać krzyki jakieś albo płacz. A inne osoby z grupy potwierdziły że usłyszały głos który kazał się im wynosić z tego miejsca. Tak więc jednak oni istnieją i takie miejsca mogą kryć tajemnice zbyt przerażające i które lepiej nie odkrywać.
Ja wiem że lepiej uważać gdzie się chodzi.
To co tam przeżyłem było jednym z powodów że przestałem interesować się zjawiskami paranormalnymi. Nikt by nie chciał chyba iść korytarzem i widzieć jak ciemna postać przebiegała tuż przed moją grupą. Albo jak usłyszy się płacz czy krzyki i to nie jest nikt z naszej grupy co robi sobie głupie żarty .
-
Albertus
- Złoty mówca

- Posty: 9036
- Rejestracja: 12 mar 2016
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 718 times
- Been thanked: 1348 times
Re: Widziałem ducha
I co w związku z tym?Marcin89 pisze: ↑2023-10-01, 09:51 Ktoś może mnie nie wierzyć nie musi może uznać że wymyślam albo kłamie.
Kiedyś parę razy jak miałem 23-27 lat jeździłem z grupą znajomych osób na urbexy. W dwóch miejscach opuszczonych budynkach gdzie kiedyś było więźienie czy szpital psychiatryczny przekonałem się że duchy istnieją. W nocy się tam poszło a raczej pojechało specjalnie z ekipą.
Były to miejsca opuszczone stare urbexy o których już ludzie zapomnieli gołe mury.
W jednym miejscu było tak że jak byliśmy było słychać krzyki czy płacz albo szepty.
Naprawdę w środku nocy byliśmy tam 3 noce z rzędu w odstępach. Było podczas każdej wizyty słychać z odległości krzyk jakiś który po chwili się urwał albo widzieliśmy 2 razy jakieś czarne postaci przemykające po korytarzu szybko jak cień.
Były to postacie przypominające człowieka tak jak postać kontury człowieka. Dwie dziewczyny na schodach które szły zobaczyć co jest na górze mówiły że na dole widziały ciemną postać stojącą przy rogu jak się idzie w górę na schody i patrząca na nich. Obserwowała ich stojąc nieruchomo bez ruchu. Mówiły że nie wiedzą czy była to postać mężczyzny czy kobiety. Co dalej inna osoba słyszała głos który mówił Wynoście się stąd. Albo podobny Odejdzcie z tego miejsca.
To nie są wymysły ani że moja wyobraźnia. Pamiętam jakby to było wczoraj jak poszedłem na korytarz za mną 5 osób innych było z latarkami i nagle jakaś ciemna postać przebiegała przez korytarz tak jakby uciekała przed nami. To były opuszczone budynki gdzie stały gołe mury. Miejsce od kilku lat puste i nie było tam nikogo.
Był tam kiedyś szpital psychiatryczny a budynek był w stanie niezbyt idealnym ale nie można powiedzieć że koszmarnym. Chociaż nie było tam przyjemnie chodzić i poruszać się po tym miejscu. Jednak jak byłem świadkiem naprawdę tam coś się działo. Dziewczyny dwie potwierdzały że widziały ciemną postać przy schodach i że ta postać się w nich wpatrywała. Co więcej krzyki jakieś które dobiegały z pomieszczenia. Pamiętam że 2 nocy jak tam poszliśmy to było słychać płacz i szepty. Ktoś z grupy mówi że kto to mówił tak szeptał? Było też słychać huk jakby ktoś walnął z całej siły drzwiami albo jakby coś runęło z góry mocno o podłogę i narobiło szumu. To było 3 noce z rzędu bo poszliśmy tam by jeszcze sprawdzić innej nocy czy to się powtórzy. Tak więc powtórzyło się tak że każdej nocy było słychać krzyki jakieś albo płacz. A inne osoby z grupy potwierdziły że usłyszały głos który kazał się im wynosić z tego miejsca. Tak więc jednak oni istnieją i takie miejsca mogą kryć tajemnice zbyt przerażające i które lepiej nie odkrywać.
Ja wiem że lepiej uważać gdzie się chodzi.
To co tam przeżyłem było jednym z powodów że przestałem interesować się zjawiskami paranormalnymi. Nikt by nie chciał chyba iść korytarzem i widzieć jak ciemna postać przebiegała tuż przed moją grupą. Albo jak usłyszy się płacz czy krzyki i to nie jest nikt z naszej grupy co robi sobie głupie żarty .
- Dezerter
- Legendarny komentator

- Posty: 19962
- Rejestracja: 24 sie 2015
- Lokalizacja: Inowrocław
- Has thanked: 6784 times
- Been thanked: 4055 times
- Kontakt:
Re: Widziałem ducha
Ja czegoś nie rozumiem
jak "zobaczyłeś ducha", to przestałeś się interesować zjawiskami paranormalnymi"
czy jak ja interesując się ufo zobaczył bym zielonego, albo szarego to przestałbym się interesować ufo- no nie, wręcz przeciwnie
wyjaśnisz swoje motywacje, bo wydają się absurdalne na pierwszy rzut oka
A co do duchów
- noc i zmęczenie więc zmysły zawodzą
- miejsce sprzyjające różnym strachom, oczekiwaniom, pracuje wyobraźnia mocno
- ruina więc wszystko skrzypi, kruszy się, pęka, wydaje dziwne odgłosy
- opuszczone miejsce, więc mogło być zamieszkane przez ptaki, dzikie zwierzęta, czy nawet bezdomnych, którzy starali się was zniechęcić do odwiedzin
- miejscowe chłopaki mogli chcieć nastraszyć miastowych turystów
- niektórzy z was mogli chcieć wprowadzić dodatkowe atrakcje w postaci strachów
to tak na szybko (a można wymyślić więcej) racjonalnych wytłumaczeń tego co opisałeś
Choć sam w życiu spotkałem kilka niewytłumaczalnych zjawisk więc całkowicie nie neguję.
jak "zobaczyłeś ducha", to przestałeś się interesować zjawiskami paranormalnymi"
czy jak ja interesując się ufo zobaczył bym zielonego, albo szarego to przestałbym się interesować ufo- no nie, wręcz przeciwnie
wyjaśnisz swoje motywacje, bo wydają się absurdalne na pierwszy rzut oka
A co do duchów
- noc i zmęczenie więc zmysły zawodzą
- miejsce sprzyjające różnym strachom, oczekiwaniom, pracuje wyobraźnia mocno
- ruina więc wszystko skrzypi, kruszy się, pęka, wydaje dziwne odgłosy
- opuszczone miejsce, więc mogło być zamieszkane przez ptaki, dzikie zwierzęta, czy nawet bezdomnych, którzy starali się was zniechęcić do odwiedzin
- miejscowe chłopaki mogli chcieć nastraszyć miastowych turystów
- niektórzy z was mogli chcieć wprowadzić dodatkowe atrakcje w postaci strachów
to tak na szybko (a można wymyślić więcej) racjonalnych wytłumaczeń tego co opisałeś
Choć sam w życiu spotkałem kilka niewytłumaczalnych zjawisk więc całkowicie nie neguję.
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie.
- Stefan
- Bywalec

- Posty: 120
- Rejestracja: 13 cze 2026
- Ostrzeżenia: 1
- Wyznanie: Chrześcijanin
- Been thanked: 25 times
Re: Widziałem ducha
Istnieją pojęcia, bez których trudno wyobrazić sobie historię ludzkiej cywilizacji, choć równie trudno powiedzieć, co właściwie znaczą. Do takich pojęć należy niewątpliwie duch.
Religie zapewniają nas z dużą zgodnością, że duch istnieje. Nie jest jednak materią. Nie zajmuje przestrzeni, nie podlega ciężarowi, nie starzeje się, nie rozpada, nie składa się z atomów ani z żadnych innych cząstek znanych fizyce. Jest bytem niematerialnym.
Na tym zgodność się kończy, a zaczynają się pytania.
Nasze poznanie świata opiera się na zmysłach. Oko widzi światło, ucho słyszy drgania powietrza, nos rozpoznaje cząsteczki chemiczne, skóra reaguje na nacisk i temperaturę. Wszystkie zmysły zostały zaprojektowane – jeśli wolno użyć tego słowa – do kontaktu z materią.
Powstaje więc pytanie niemal dziecinnie proste.
Jak można zobaczyć coś, co z definicji nie daje się zobaczyć?
Odpowiedź religii brzmi zazwyczaj: duch może się objawić.
Nie jest to odpowiedź fałszywa. Jest to odpowiedź należąca do innego porządku myślenia. Mówi bowiem nie o mechanizmie, lecz o wyjątku. Tak jakby prawa fizyki obowiązywały wszystkich, z wyjątkiem tych chwil, kiedy postanawiają zrobić sobie krótkie wakacje.
Nie byłoby w tym nic szczególnie dziwnego, gdyby nie fakt, że objawiające się duchy wykazują zadziwiające zamiłowanie do ludzkiej anatomii.
Aniołowie posiadają twarze, ręce i skrzydła. Maryja ukazuje się w określonych szatach. Jezus rozmawia z mistykami niczym dobrze wychowany rozmówca. Abraham zaprasza swoich niezwykłych gości na posiłek, a oni z tej gościnności korzystają bez widocznych zastrzeżeń. Trudno oprzeć się wrażeniu, że świat duchowy, ilekroć odwiedza ziemię, bardzo szybko nabiera cech świata materialnego.
Można oczywiście odpowiedzieć, że są to jedynie postacie przyjęte na użytek człowieka.
Ale wtedy pojawia się nowe pytanie.
Jeżeli duch potrafi stworzyć materialny obraz samego siebie, to czy widzimy ducha, czy jedynie bardzo udaną projekcję?
Problem przypomina nieco oglądanie aktora w teatrze. Widzimy Hamleta, lecz wiemy, że Hamlet nie istnieje. Istnieje aktor. W przypadku ducha sytuacja jest odwrotna. Duch ma istnieć, natomiast nie wiemy, czy istnieje postać, którą oglądamy.
Niektórzy powiedzą, że są to rozważania jałowe.
Być może.
Ale podobne pytania od dwóch i pół tysiąca lat stanowią chleb powszedni filozofii.
Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, gdy spojrzymy na problem od strony psychologii.
Jeżeli człowiek słyszy głosy, rozmawia z niewidzialnymi istotami i wykonuje ich polecenia, psychiatria potraktuje taki przypadek z należytą powagą. Jeżeli natomiast podobne doświadczenie wydarzy się w klasztorze i zostanie odpowiednio osadzone w języku religii, zaczynamy mówić o mistyce.
Nie twierdzę przez to, że mistycy byli chorzy psychicznie. Byłoby to uproszczenie równie nieuczciwe, jak twierdzenie, że każdy psychiatra powinien zostać egzorcystą.
Zastanawia mnie jedynie osobliwy fakt, że identyczne przeżycie otrzymuje całkowicie odmienną interpretację zależnie od miejsca, czasu i kultury.
Człowiek słyszący głos Zeusa dwa tysiące lat temu miałby zapewne całkiem dobrą pozycję społeczną. Dzisiaj miałby zapewne skierowanie do specjalisty. Człowiek słyszący Chrystusa może natomiast zostać świętym.
Zmienia się więc nie samo doświadczenie, lecz jego interpretacja.
Nie jest to drobiazg.
Jest to jedna z najważniejszych lekcji, jakie daje filozofia.
Nie widzimy świata takim, jaki jest.
Widzimy świat takim, jak potrafimy go opowiedzieć.
Dlatego troje dzieci w Fatimie rozpoznało Matkę Bożą, a nie boginię Atenę. Dlatego średniowieczny mnich spotykał demona, podczas gdy współczesny neurolog mówi o zjawiskach zachodzących w płacie skroniowym. Każda epoka posiada własny słownik dla tajemnicy.
Nie oznacza to jeszcze, że tajemnicy nie ma.
Oznacza jedynie, że nasze odpowiedzi więcej mówią o nas samych niż o przedmiocie naszych dociekań.
Filozofia ma tę niewygodną właściwość, że zamiast zamykać dyskusję, nieustannie ją otwiera.
Religia odpowiada na pytania, których nauka często jeszcze nie umie postawić.
Nauka odpowiada na pytania, których religia najczęściej nie uważa za istotne.
A człowiek stoi pomiędzy nimi i z właściwą sobie pewnością usiłuje wyjaśnić wszechświat za pomocą narządu ważącego niewiele ponad kilogram.
To przedsięwzięcie jest równie odważne, jak godne podziwu.
Dlatego z pewną zazdrością słucham znajomych opowiadających o spotkaniach z duchami.
Nie mam odwagi powiedzieć, że niczego nie widzieli.
Nie mam też odwagi powiedzieć, że widzieli dokładnie to, co im się wydawało.
Filozofia uczy bowiem przede wszystkim jednej cnoty – ostrożności wobec własnej pewności.
A jeśli kiedyś rzeczywiście spotkam ducha, postaram się najpierw uprzejmie zapytać, czy zechciałby wyjaśnić, w jaki sposób byt niematerialny zdołał odbić światło i pobudzić siatkówkę mojego oka.
Jeżeli odpowie przekonująco, obiecuję odwołać cały ten esej.
Religie zapewniają nas z dużą zgodnością, że duch istnieje. Nie jest jednak materią. Nie zajmuje przestrzeni, nie podlega ciężarowi, nie starzeje się, nie rozpada, nie składa się z atomów ani z żadnych innych cząstek znanych fizyce. Jest bytem niematerialnym.
Na tym zgodność się kończy, a zaczynają się pytania.
Nasze poznanie świata opiera się na zmysłach. Oko widzi światło, ucho słyszy drgania powietrza, nos rozpoznaje cząsteczki chemiczne, skóra reaguje na nacisk i temperaturę. Wszystkie zmysły zostały zaprojektowane – jeśli wolno użyć tego słowa – do kontaktu z materią.
Powstaje więc pytanie niemal dziecinnie proste.
Jak można zobaczyć coś, co z definicji nie daje się zobaczyć?
Odpowiedź religii brzmi zazwyczaj: duch może się objawić.
Nie jest to odpowiedź fałszywa. Jest to odpowiedź należąca do innego porządku myślenia. Mówi bowiem nie o mechanizmie, lecz o wyjątku. Tak jakby prawa fizyki obowiązywały wszystkich, z wyjątkiem tych chwil, kiedy postanawiają zrobić sobie krótkie wakacje.
Nie byłoby w tym nic szczególnie dziwnego, gdyby nie fakt, że objawiające się duchy wykazują zadziwiające zamiłowanie do ludzkiej anatomii.
Aniołowie posiadają twarze, ręce i skrzydła. Maryja ukazuje się w określonych szatach. Jezus rozmawia z mistykami niczym dobrze wychowany rozmówca. Abraham zaprasza swoich niezwykłych gości na posiłek, a oni z tej gościnności korzystają bez widocznych zastrzeżeń. Trudno oprzeć się wrażeniu, że świat duchowy, ilekroć odwiedza ziemię, bardzo szybko nabiera cech świata materialnego.
Można oczywiście odpowiedzieć, że są to jedynie postacie przyjęte na użytek człowieka.
Ale wtedy pojawia się nowe pytanie.
Jeżeli duch potrafi stworzyć materialny obraz samego siebie, to czy widzimy ducha, czy jedynie bardzo udaną projekcję?
Problem przypomina nieco oglądanie aktora w teatrze. Widzimy Hamleta, lecz wiemy, że Hamlet nie istnieje. Istnieje aktor. W przypadku ducha sytuacja jest odwrotna. Duch ma istnieć, natomiast nie wiemy, czy istnieje postać, którą oglądamy.
Niektórzy powiedzą, że są to rozważania jałowe.
Być może.
Ale podobne pytania od dwóch i pół tysiąca lat stanowią chleb powszedni filozofii.
Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, gdy spojrzymy na problem od strony psychologii.
Jeżeli człowiek słyszy głosy, rozmawia z niewidzialnymi istotami i wykonuje ich polecenia, psychiatria potraktuje taki przypadek z należytą powagą. Jeżeli natomiast podobne doświadczenie wydarzy się w klasztorze i zostanie odpowiednio osadzone w języku religii, zaczynamy mówić o mistyce.
Nie twierdzę przez to, że mistycy byli chorzy psychicznie. Byłoby to uproszczenie równie nieuczciwe, jak twierdzenie, że każdy psychiatra powinien zostać egzorcystą.
Zastanawia mnie jedynie osobliwy fakt, że identyczne przeżycie otrzymuje całkowicie odmienną interpretację zależnie od miejsca, czasu i kultury.
Człowiek słyszący głos Zeusa dwa tysiące lat temu miałby zapewne całkiem dobrą pozycję społeczną. Dzisiaj miałby zapewne skierowanie do specjalisty. Człowiek słyszący Chrystusa może natomiast zostać świętym.
Zmienia się więc nie samo doświadczenie, lecz jego interpretacja.
Nie jest to drobiazg.
Jest to jedna z najważniejszych lekcji, jakie daje filozofia.
Nie widzimy świata takim, jaki jest.
Widzimy świat takim, jak potrafimy go opowiedzieć.
Dlatego troje dzieci w Fatimie rozpoznało Matkę Bożą, a nie boginię Atenę. Dlatego średniowieczny mnich spotykał demona, podczas gdy współczesny neurolog mówi o zjawiskach zachodzących w płacie skroniowym. Każda epoka posiada własny słownik dla tajemnicy.
Nie oznacza to jeszcze, że tajemnicy nie ma.
Oznacza jedynie, że nasze odpowiedzi więcej mówią o nas samych niż o przedmiocie naszych dociekań.
Filozofia ma tę niewygodną właściwość, że zamiast zamykać dyskusję, nieustannie ją otwiera.
Religia odpowiada na pytania, których nauka często jeszcze nie umie postawić.
Nauka odpowiada na pytania, których religia najczęściej nie uważa za istotne.
A człowiek stoi pomiędzy nimi i z właściwą sobie pewnością usiłuje wyjaśnić wszechświat za pomocą narządu ważącego niewiele ponad kilogram.
To przedsięwzięcie jest równie odważne, jak godne podziwu.
Dlatego z pewną zazdrością słucham znajomych opowiadających o spotkaniach z duchami.
Nie mam odwagi powiedzieć, że niczego nie widzieli.
Nie mam też odwagi powiedzieć, że widzieli dokładnie to, co im się wydawało.
Filozofia uczy bowiem przede wszystkim jednej cnoty – ostrożności wobec własnej pewności.
A jeśli kiedyś rzeczywiście spotkam ducha, postaram się najpierw uprzejmie zapytać, czy zechciałby wyjaśnić, w jaki sposób byt niematerialny zdołał odbić światło i pobudzić siatkówkę mojego oka.
Jeżeli odpowie przekonująco, obiecuję odwołać cały ten esej.
-
Pompieri
- Mistrz komentowania

- Posty: 5009
- Rejestracja: 28 wrz 2020
- Has thanked: 1191 times
- Been thanked: 624 times
Re: Widziałem ducha
Duch przejawia sie przez moc i dzialanie i przez obecnosc.
Dlatego "objawienie" (sie) ducha dopiero w naszyh zmyslach przyjmuje postac wedlug kulturowych wyobrazen.
Tak przynajmniej wykladaja to filozofowie czy teologowie.
Spirytysci zas ida droga dualizmu ducha z materia .... ale tych nie warto sluchac.
Dlatego "objawienie" (sie) ducha dopiero w naszyh zmyslach przyjmuje postac wedlug kulturowych wyobrazen.
Tak przynajmniej wykladaja to filozofowie czy teologowie.
Spirytysci zas ida droga dualizmu ducha z materia .... ale tych nie warto sluchac.