Jej zachowanie staram się raczej raczej z empatią zrozumieć i usprawiedliwić.
Brak błogosławieństwa rodziców
- Marek_Piotrowski
- Legendarny komentator

- Posty: 27933
- Rejestracja: 1 cze 2016
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 4310 times
- Been thanked: 6353 times
- Kontakt:
Re: Brak błogosławieństwa rodziców
Niezależnie od diagnozy, jest ogólną zasadą, że - przynajmniej przez pierwsze lata (pod koniec życia to czasem co innego, gdy zachodzi konieczność pielęgnowania) małżeństwo powinno mieszkać osobno, aby "ukonstytuować" nową rodzinę.
Taka jest mądra sugestia z PIsma Świętego, i to jest zdrowe - inaczej nigdy nie "dorosną" jako małżeństwo i zachodzi niebezpieczeństwo że nie wypracują własnych relacji. \
Jak słusznie zauważył @Dezerter:
W dodatku wspólne mieszkanie to proszenie się o konflikty.
W opisanej sytuacji jest to jeszcze ważniejsze, bo konflikt byłby na 100% wpisany w tę sytuację, nie wolno ryzykować, nawet z powodów troski. Z pewnością też nie byłoby to nic dobrego dla Mamy @Patti93.
I nie jest to "zaniedbanie rodziców".
@Patti93, jesli mogę Ci coś radzić to:
Taka jest mądra sugestia z PIsma Świętego, i to jest zdrowe - inaczej nigdy nie "dorosną" jako małżeństwo i zachodzi niebezpieczeństwo że nie wypracują własnych relacji. \
Jak słusznie zauważył @Dezerter:
(Nie wiem skąd @Stanko wziąłeś tezę, że to "tylko dla apostołów" - - sorry, ale ta teza nie ma żadnego uzasadnienia).Każdy ma prawo do swojego samodzielnego życia, a młodzi po ślubie wręcz powinni zamieszkać sami, by stworzyć sami swoją własną wspólnotę rodzinną i dopiero wówczas ukształtowani mogą wrócić do rodziców, albo wziąć do siebie.
W dodatku wspólne mieszkanie to proszenie się o konflikty.
W opisanej sytuacji jest to jeszcze ważniejsze, bo konflikt byłby na 100% wpisany w tę sytuację, nie wolno ryzykować, nawet z powodów troski. Z pewnością też nie byłoby to nic dobrego dla Mamy @Patti93.
I nie jest to "zaniedbanie rodziców".
@Patti93, jesli mogę Ci coś radzić to:
- rozważ na zimno zastrzeżenia Mamy - może widzi coś, czego Ty nie widzisz. Jeśli są nieprawdziwe/nietrafne, więcej się nimi nie zajmuj
- Napisz czuły list do Mamy, bez pretensji, z podziękowaniem za wszystko, ale artykułując, jak bardzo źle się czujesz z tą sytuacją i prośbą, by przyjęła do wiadomości Twoją decyzję, pozwalając tym samym na wzięcie odpowiedzialności za swoje życie (i ew. błędy). Przekaż go tak by przeczytała pod Twoją nieobecność i miała czas ochłonąć (poczta, albo zostaw na stole z bukietem kwiatów itd)
Nie gwarantuję, że zadziała, ale jest szansa, że ustabilizuje trochę sytuację. - stanowczo i bezwzględnie wyprowadź się po ślubie z domu Rodziców
- nie zaniedbuj Mamy potem, ale proporcjonalnie - niech nie będzie to ośrodkiem Twoich myśli i małżeństwa. Będziesz miała swoją rodzinę, Mąż ma po ślubie być dla Ciebie ważniejszy niż Mama.
Odmawiaj wszelkiej dyskusji na temat Twojego męża.
Ostatnio zmieniony 2026-10-01, 11:07 przez Marek_Piotrowski, łącznie zmieniany 8 razy.
pozdrawiam
Marek
Marek
-
Stanko
- Zasłużony komentator

- Posty: 2494
- Rejestracja: 25 paź 2025
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 61 times
- Been thanked: 258 times
Re: Brak błogosławieństwa rodziców
Nie doczytałeś tam dopisek, że po trzech minutach tę pomyłkę tekstową sprostowałem?Marek_Piotrowski pisze: ↑2026-10-01, 10:41(Nie wiem skąd @Stanko wziąłeś tezę, że to "tylko dla apostołów" - - sorry, ale ta teza nie ma żadnego uzasadnienia).Każdy ma prawo do swojego samodzielnego życia, a młodzi po ślubie wręcz powinni zamieszkać sami, by stworzyć sami swoją własną wspólnotę rodzinną i dopiero wówczas ukształtowani mogą wrócić do rodziców, albo wziąć do siebie.
- Marek_Piotrowski
- Legendarny komentator

- Posty: 27933
- Rejestracja: 1 cze 2016
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 4310 times
- Been thanked: 6353 times
- Kontakt:
Re: Brak błogosławieństwa rodziców
Rzeczywiście, nie doczytałem. Przepraszam.
Pisałem na podstawie cytatu w poście @Dezerter i nie sprawdziłem.
Pisałem na podstawie cytatu w poście @Dezerter i nie sprawdziłem.
Ostatnio zmieniony 2026-10-01, 11:17 przez Marek_Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.
pozdrawiam
Marek
Marek
-
Stanko
- Zasłużony komentator

- Posty: 2494
- Rejestracja: 25 paź 2025
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 61 times
- Been thanked: 258 times
Re: Brak błogosławieństwa rodziców
A w ogóle, to ludzie dzielą się na dwie grupy. Na różnych, ale jakby tylko w zakresie 45-55 percentyli. A inni są różnorodni, w szerokim zakresie od 1 do 100.
Dodano po 1 minucie 19 sekundach:
Empatia nakazuje tych traktować ostrożnie,
Dodano po 1 minucie 19 sekundach:
Empatia nakazuje tych traktować ostrożnie,
- Marek_Piotrowski
- Legendarny komentator

- Posty: 27933
- Rejestracja: 1 cze 2016
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 4310 times
- Been thanked: 6353 times
- Kontakt:
Re: Brak błogosławieństwa rodziców
Szczerze mówiąc, nie wiem co chcesz przez to powiedzieć w omawianym temacie
pozdrawiam
Marek
Marek
-
Stanko
- Zasłużony komentator

- Posty: 2494
- Rejestracja: 25 paź 2025
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 61 times
- Been thanked: 258 times
Re: Brak błogosławieństwa rodziców
/..../
error
Dodano po 18 minutach 6 sekundach:
error
Dodano po 18 minutach 6 sekundach:
Szkoda, że Patti nie wspomina więcej o ojcu, mężu matki. To bowiem istotnie chroni matkę przed ewentualną samotnością.
Ostatnio zmieniony 2026-10-01, 12:05 przez Stanko, łącznie zmieniany 1 raz.
- Marek_Piotrowski
- Legendarny komentator

- Posty: 27933
- Rejestracja: 1 cze 2016
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 4310 times
- Been thanked: 6353 times
- Kontakt:
Re: Brak błogosławieństwa rodziców
Nie mówie, żeby po ślubie nie odwiedzać, nie dzwonić. Ale to nie implikuje zamieszkania, a szkody byłyby prawdopodobnie wielkie. Dla Matki zresztą również.
pozdrawiam
Marek
Marek
- Dezerter
- Legendarny komentator

- Posty: 20241
- Rejestracja: 24 sie 2015
- Lokalizacja: Inowrocław
- Has thanked: 6918 times
- Been thanked: 4111 times
- Kontakt:
Re: Brak błogosławieństwa rodziców
Rodzice w tym wieku są w pełni samodzielni i nie potrzebują żadnej opieki
Trzeba by i dzieci w tym wieku stały się samodzielne i nie potrzebowały żadnej opieki
Dopiero w tym zdrowym, naturalnym i normalnym stanie samodzielności i niezależności, obie rodziny mogą się zdrowo spotkać i żyć w miłości.
Trzeba by i dzieci w tym wieku stały się samodzielne i nie potrzebowały żadnej opieki
Dopiero w tym zdrowym, naturalnym i normalnym stanie samodzielności i niezależności, obie rodziny mogą się zdrowo spotkać i żyć w miłości.
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie.
Re: Brak błogosławieństwa rodziców
W pewnym sensie dla mnie jest to pocieszające,bo nie potrafię przyjąć do wiadomości,że matka może świadomie chcieć źle dla swojego dziecka, po prostu jestem przekonana,że zawsze przyświeca jej cel - dobro dziecka. Natomiast troszeczkę czytałam o neurotyźmie i innych zagadnieniach,które były wymieniane - część rzeczy się zgadza,ale ja nie jestem psychologiem,by coś takiego stwierdzić że pełną pewnością. Lata temu chciałam iść z mamą na ,,mediacje", znalazłam gdzieś spotkania z psychologiem, który zajmował się relacjami rodzinnymi, ale mama powiedziała,żebym nie robiła z niej wariatki przed ludźmi. Ogólnie ona jest bardzo negatywnie nastawiona do psychologów,bo oni mieszają ludziom w głowach. Wiem,że mama jest bardzo dobrym człowiekiem, większość wolnych chwil spędza na modlitwie za mnie i moje rodzeństwo, dlatego nie potrafię uwierzyć w to,że ona może świadomie chcieć zrobić mi krzywdę,bo jak człowiek,który jest tak blisko Boga,chciałby zrobić drugiej osobie przykrość?
Odnośnie rad od Marek_Piotrowski (dziękuję za taką ilość pomysłów
Odnośnie wyprowadzki z domu- jeśli zostanę w domu,to zostanę na zawsze w roli córki, nigdy nie zostanę żoną na 100%, bo będę musiała podlegać zdaniu mamy (jej dom - jej zasady). Można pomyśleć,że po ślubie powinno się to zmienić, ale patrząc na to jak jest - to mocno w to wątpię. Często słyszę komentarze,,on będzie mnie ustawiał,będzie mi dyrygował co mogę w domu robić "- to są uwagi odnośnie mojego przyszłego męża i jego zachowania względem mojej mamy, rzucone niby w powietrze,ale tak,żebym usłyszała to narzekanie pod nosem. Wzięło to się stąd,że parę razy powiedzieliśmy,że po ślubie chcemy sami decydować jak spędzamy wolny czas, o której wstajemy, na jakie nabożeństwa chodzimy, co przyrządzamy na obiad. Bo ja wiem,że mama kieruje się naszym dobrem i kiedy mówi np.,,chodźcie z nami na Mszę na 12.00",to chodzi jej o to,że możemy jechać jednym autem (czyli zaoszczędzić na paliwie,bo jedziemy z rodzicami). Tylko mimo wszystko my się wtedy czujemy ustawiani,chociaż rozumiem,że intencje były dobre. My i tak idziemy do kościoła np. na 17.00,ale chcemy sami o sobie decydować.
Jeśli chodzi o odwiedzanie, to w rozmowach z narzeczonym widzę to tak,że w tygodniu po swojej pracy mogę podjechać do rodziców na 2h np. 2 razy w tygodniu i pomóc im w tym co potrzeba,a w niedzielę przyjechać na kawę razem z mężem. W ten sposób pokazywała bym,że nadal się o nich troszczę i nie zostawiałam ich samych.
Jeśli ma to jakieś znaczenie - jestem najstarsza z rodzeństwa, mam jeszcze dwóch braci w wieku 19 i 25 lat, bracia studiują,ale na weekendy starają się przyjeżdżać do domu. Zazwyczaj dziadkowie mówili o nich,że oni pójdą w świat,bo nigdy nie potrafili usiedzieć dłużej na miejscu,a ja zostanę z rodzicami jako ich oparcie.
Jeśli chodzi o tatę - jest on cudownym człowiekiem, jest ciepły, miły, zawsze szuka w drugiej osobie dobra. W rodzinie często mówiono,że mama powinna na kolanach iść do Częstochowy dziękować za tak dobrego męża
-
Stanko
- Zasłużony komentator

- Posty: 2494
- Rejestracja: 25 paź 2025
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 61 times
- Been thanked: 258 times
Re: Brak błogosławieństwa rodziców
Dziękuję za te informacje.Patti93 pisze: ↑2026-10-01, 17:17W pewnym sensie dla mnie jest to pocieszające,bo nie potrafię przyjąć do wiadomości,że matka może świadomie chcieć źle dla swojego dziecka, po prostu jestem przekonana,że zawsze przyświeca jej cel - dobro dziecka. Natomiast troszeczkę czytałam o neurotyźmie i innych zagadnieniach,które były wymieniane - część rzeczy się zgadza,ale ja nie jestem psychologiem,by coś takiego stwierdzić że pełną pewnością. Lata temu chciałam iść z mamą na ,,mediacje", znalazłam gdzieś spotkania z psychologiem, który zajmował się relacjami rodzinnymi, ale mama powiedziała,żebym nie robiła z niej wariatki przed ludźmi. Ogólnie ona jest bardzo negatywnie nastawiona do psychologów,bo oni mieszają ludziom w głowach. Wiem,że mama jest bardzo dobrym człowiekiem, większość wolnych chwil spędza na modlitwie za mnie i moje rodzeństwo, dlatego nie potrafię uwierzyć w to,że ona może świadomie chcieć zrobić mi krzywdę,bo jak człowiek,który jest tak blisko Boga,chciałby zrobić drugiej osobie przykrość?
Mogę więc wyjaśnić, że ludność świata, w wynikach specjalnej ankiety międzynarodowej została podzielona na tzw. Wielką Piątkę cech osobowości zdrowej. Są to cechy: Otwartość (na doświadczenia), Sumienność, Ugodowość, Extrawersja i Neurotyczność.
Choć są to cechy osobowości zdrowych, jednak ich biologicznymi/genetycznymi podstawami są temperamenty. To z tymi temperamentami mogą się łączyć genetyczne zaburzenia lub choroby, a nie z samej osobowości!
Międzynarodowa tabela wskazuje, że nasileniu cech osobowości polskie cztery z tej piątki cech znajdują się poniżej mediany, w zakresie 50-40 centyli.
Natomiast zawyżony poziom, ponad medianę (60 centyli), pierwszy w Europie, zajmujemy w neurotyczości.
Więc jest to szczególnie polska cecha, zdrowa cecha.
(natomiast neurotyzm jako zaburzenie osobowości może pochodzić z temperamentu; każdy z nas ma jakiś temperament, a z nim mogą być wiązać się rozmaite, stałe defekty, temperamentu lub charakteru, jeśli te są znacznie zawyżone lub zaniżone).
Ostatnio zmieniony 2026-10-01, 18:10 przez Stanko, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mareta
- Biegły forumowicz

- Posty: 1801
- Rejestracja: 16 gru 2025
- Wyznanie: Katolicyzm
- Has thanked: 203 times
- Been thanked: 322 times
Re: Brak błogosławieństwa rodziców
Pobłogosławią was do ślubu rodzice Twojego narzeczonego Pati, możecie poprosić, aby inne bliskie osoby też wam pobłogosławiły.
Moja babcia opowiadała trochę podobną do Twojej historię, kiedy to młodzi wybierali się do ślubu nie z domu panny, lecz od matki chrzestnej, ona też ich błogosławiła. Narzeczony nie zyskał akceptacji przyszłej teściowej, pochodził z niewłaściwej jej zdaniem rodziny, więc odmówiła błogosławieństwa. Groziła też zniszczeniem skromnej sukienki ślubnej i tym, że pokaleczy twarz córki ( wtedy do ołtarza nie pójdzie).
Był płacz, lament i głośne narzekanie. Ówczesny ksiądz proboszcz, który znał oboje młodych od dziecka również był po ich stronie.
Mimo oporu starszej pani młodzi się pobrali i po skromnym przyjęciu wyjechali do miasta, gdzie on mieszkał i pracował od kilku lat.
Niechęć matki trwała kilka lat, potem złagodniała. Pojawiły się wnuki i stosunki rodzinne się poprawiły.
Małżonkowie żyli ze sobą kilkadziesiąt lat, kłopotów im nie brakowało, jak to w życiu, stawiali im czoła razem.
Szczęść Boże na nowej drodze życia.
Moja babcia opowiadała trochę podobną do Twojej historię, kiedy to młodzi wybierali się do ślubu nie z domu panny, lecz od matki chrzestnej, ona też ich błogosławiła. Narzeczony nie zyskał akceptacji przyszłej teściowej, pochodził z niewłaściwej jej zdaniem rodziny, więc odmówiła błogosławieństwa. Groziła też zniszczeniem skromnej sukienki ślubnej i tym, że pokaleczy twarz córki ( wtedy do ołtarza nie pójdzie).
Był płacz, lament i głośne narzekanie. Ówczesny ksiądz proboszcz, który znał oboje młodych od dziecka również był po ich stronie.
Mimo oporu starszej pani młodzi się pobrali i po skromnym przyjęciu wyjechali do miasta, gdzie on mieszkał i pracował od kilku lat.
Niechęć matki trwała kilka lat, potem złagodniała. Pojawiły się wnuki i stosunki rodzinne się poprawiły.
Małżonkowie żyli ze sobą kilkadziesiąt lat, kłopotów im nie brakowało, jak to w życiu, stawiali im czoła razem.
Szczęść Boże na nowej drodze życia.
„Nie lękaj się, bo ja jestem z tobą. Nie trwóż się, bom ja twoim Bogiem. Umacniam cię, jeszcze i wspomagam, podtrzymuję cię moją prawicą sprawiedliwą.”
- Dezerter
- Legendarny komentator

- Posty: 20241
- Rejestracja: 24 sie 2015
- Lokalizacja: Inowrocław
- Has thanked: 6918 times
- Been thanked: 4111 times
- Kontakt:
Re: Brak błogosławieństwa rodziców
Patii - daj znać kiedy ślub, to 100 osób pomodli się o błogosławieństwo waszego małżeństwa i o akceptację, opamiętanie rodziców.
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie.
Re: Brak błogosławieństwa rodziców
19.06.2027 Na prawdę, aż tyle osób się za nas pomodli? Jestem do głębi poruszona i wzruszona ...
Dziękuję z całego serca, dla mnie to znak prawdziwej Boskiej opieki,że skoro tutaj trafiłam i spotkałam tyle życzliwych osób, to oznacza,że może droga jest wyboista- ale właściwa.
Bracia też tak mnie pocieszają,że nawet jeśli będzie dalej na mnie zła, to przyjdzie na ślub,bo musiałaby się tłumaczyć przed innymi,a prawdopodobnie większość rodziny uznałaby jej zachowanie za przesadę.
Historia jeszcze cięższa niż moja, ale bardzo pokrzepiająca. Też mam nadzieję,że w końcu wszystko się ułoży i będę mieć jednocześnie swoją rodzinę (męża i dzieci), ale i swoich rodziców... Dziękuję za podzielenie się myślami i Bóg zapłać za życzeniamareta pisze: ↑2026-10-02, 21:44 Pobłogosławią was do ślubu rodzice Twojego narzeczonego Pati, możecie poprosić, aby inne bliskie osoby też wam pobłogosławiły.
Moja babcia opowiadała trochę podobną do Twojej historię, kiedy to młodzi wybierali się do ślubu nie z domu panny, lecz od matki chrzestnej, ona też ich błogosławiła. Narzeczony nie zyskał akceptacji przyszłej teściowej, pochodził z niewłaściwej jej zdaniem rodziny, więc odmówiła błogosławieństwa. Groziła też zniszczeniem skromnej sukienki ślubnej i tym, że pokaleczy twarz córki ( wtedy do ołtarza nie pójdzie).
Był płacz, lament i głośne narzekanie. Ówczesny ksiądz proboszcz, który znał oboje młodych od dziecka również był po ich stronie.
Mimo oporu starszej pani młodzi się pobrali i po skromnym przyjęciu wyjechali do miasta, gdzie on mieszkał i pracował od kilku lat.
Niechęć matki trwała kilka lat, potem złagodniała. Pojawiły się wnuki i stosunki rodzinne się poprawiły.
Małżonkowie żyli ze sobą kilkadziesiąt lat, kłopotów im nie brakowało, jak to w życiu, stawiali im czoła razem.
Szczęść Boże na nowej drodze życia.

